Czy Wasi mężowie też tyle pracują?

02.03.09, 09:49
Mój partner zawsze dużo pracował, rozkręca swoją działalność, to
jego pasja.
Teraz tym więcej, bo uważa, że jesteśmy na dorobku, przecież ma się
urodzić drugie dziecko itp.
Pracuje codziennie po ok 11-12 godzin, także w domu no i w weekendy,
przeważnie tylko na pół soboty lub pół niedzieli sobie odpuszcza,
ale i tak kiedy tylko może to siada do kompa.
Mam termin na maj, ustaliliśmy, że na lato pojadę więc z dziećmi do
moich rodziców, a on będzie nas odwiedzał. Rodzice mają dom z
ogrodem, a my w ciasnym mieszkanku, w zadymionej Warszawie, więc dla
dzieci będzie to z korzyścią. Jemu także na rękę, bo "najważniejszy
jest teraz rozwój firm"y, w końcu musi zabezpieczyć przyszłość
dzieciom. Moi rodzice mieszkają od nas prawie 300 km, więc widywac
będziemy się tylko w weekendy.
Niby dobrze to o nim świadczy, ze chce pracować, że jest
odpowiedzialny, ale martwi mnie trochę to, że tak rzadko będzie
widywał małą i że jakoś nie bardzo mu to przeszkadza. Choć czeka na
dziecko bardzo. Jak tylko wspomnę o tym, że za dużo pracuje, to
słyszę, że go nie potrafię zrozumieć i że powinnam być teraz
wyrozumiała, bo przecież pracuje dla nas.
Jak to jest u Was?
    • kali_pso Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 09:55


      ale martwi mnie trochę to, że tak rzadko będzie
      > widywał małą i że jakoś nie bardzo mu to przeszkadza


      A skąd wiesz, że mu to nie przeszkadza?
      ranyyyy..ludziom to nigdy nie dogodzisz..toz gdybys została w
      Warszawie i tak by mało ją widywał a Ty dodatkowo pozbawiona byłabyś
      pomocy i z dwojgiem dzieci byłoby jeszcze gorzej i ciężej.- ciesz
      się ze zbliżających się narodzin dziecka, ciesz się z tego, że
      rodzice mogą Ci pomóc, że spędzisz lato na świeżym powietrzu, ciesz
      sie, że masz zapobiegliwego faceta.....

      Zobacz, jaki hojny jest dla Ciebie los- doceń to i myśl, że będzie
      lepiej. A to że nie jest tak, jakbyś chciała? Nie u Ciebie jednej-
      takie życiewinkp
      • animka25 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:00
        A skąd wiesz, że mu to nie przeszkadza?
        > ranyyyy..ludziom to nigdy nie dogodzisz..toz gdybys została w
        > Warszawie i tak by mało ją widywał a Ty dodatkowo pozbawiona
        byłabyś
        > pomocy i z dwojgiem dzieci byłoby jeszcze gorzej i ciężej.- ciesz

        No tak, pewnie bedzie mu to przeszkadzać, ale mi o tym nie mówisad
        natomiast bardzo cieszy się z rozwoju firmy. Może faktycznie trochę
        jestem przewrażliwiona, ale to narazie tylko moje obawy, może trochę
        na wyrost, no bo dziecka jeszcze nie ma.
    • nombrilek Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 09:57

      Tak, u mnie jest całkiem podobnie, z tą różnica tylko ze nie ma
      własnej firmy, a pracuje jakby ja miał, bo przecież "ktoś to musi
      zrobic, samo sie nie zrobi" wychodzi ok 7 wraca ok 19, wykapie
      małego, uśpi a ze mna juz nie pogada bo padniety po całym dniu, a
      czasem jeszcze wieczorem właczy komputer, no i w weekendy tez z
      reguły cos trzeba pokonczyc. a i czasem jedzie w delegacje, wiec
      sama siedze, tzn jezdze do rodzicow bo maja dom z ogrodem, pomagaja
      mi i jakos to leci, no ale wolalabym zeby wracal wczesniej i zebysmy
      razem czas spedzali
      • 18_lipcowa1 wspolczuje 02.03.09, 10:25

        > Tak, u mnie jest całkiem podobnie, z tą różnica tylko ze nie ma
        > własnej firmy, a pracuje jakby ja miał, bo przecież "ktoś to musi
        > zrobic, samo sie nie zrobi" wychodzi ok 7 wraca ok 19,

        zapitala i nawet nie u siebie...


        wykapie
        > małego, uśpi a ze mna juz nie pogada bo padniety po całym dniu, a
        > czasem jeszcze wieczorem właczy komputer, no i w weekendy tez z
        > reguły cos trzeba pokonczyc. a i czasem jedzie w delegacje, wiec
        > sama siedze, tzn jezdze do rodzicow bo maja dom z ogrodem,
        pomagaja
        > mi i jakos to leci,


        strasznie wspolczuje
        przeciez to prawie jakbys meza nie miala
        • nombrilek Re: wspolczuje 02.03.09, 10:29

          no, i mowi i prosze zeby znalazl inna prace, ze wole miec mniej kasy
          itd, ale on na to, ze robi to dla nas i ze w tej firmie sie rozwija.
          A w tej firmie sie tyle pracuje, jego koledzy jeszcze dluzej siedza,
          on sie spieszy jak moze, a jak nie chce tyle robic to moze sie
          zwolnic i tyle
          • 18_lipcowa1 Re: wspolczuje 02.03.09, 10:30

            > no, i mowi i prosze zeby znalazl inna prace, ze wole miec mniej
            kasy
            > itd, ale on na to, ze robi to dla nas i ze w tej firmie sie
            rozwija.

            Super- rozwija. A gdzie rodzina?


            > A w tej firmie sie tyle pracuje, jego koledzy jeszcze dluzej
            siedza,
            > on sie spieszy jak moze, a jak nie chce tyle robic to moze sie
            > zwolnic i tyle

            No to trzeba zmienic firme, co to w ogole za firma w ktorej sie tyle
            pracuje?
            I co maja do tego jego koledzy?
            • filipianka Re: wspolczuje 02.03.09, 10:37
              > Super- rozwija. A gdzie rodzina?

              rodzina się zwija (emocjonalnie)

              https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
    • mathiola Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:01
      mój pracuje dużo, bo inaczej się nie da. Ostatnio wychodził o 7, wracał o 21,
      soboty wolne, niedziela co druga..... Teraz ma urlop po kilku tygodniach takiej
      orki smile
    • agik82 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:01
      Skąd ja to znam? Mój małż nie rozkręca własnie firmy, ale są dni, kiedy wychodzi z domu o 6 rano a wraca o 21-24, więc rano dzieci jeszcze śpią, a wieczorem już śpią.Bywało, że tylko niedziela była dla nas. Wiem, że to trudne ale w maszej sytuacji niestety nieuniknione. Staram sie to jakoś znosić bo wiem, że tak nie będzie wiecznie. I u ciebie to też na pewno chwilowe. Trzymam za was kciuki bądzcie dobrej myśli.
    • iwoniaw Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:08
      Mój mąż też dużo pracuje, w dodatku ma taki zawód, że i w domu może siąść do
      kompa i popracować, co zdarza się zarówno wieczorami po pracy jak i w weekendy.
      Ale doszedł już do etapu, że sam widzi, kiedy kończy się konieczność, a zaczyna
      przegięcie wink

      > Niby dobrze to o nim świadczy, ze chce pracować, że jest
      > odpowiedzialny, ale martwi mnie trochę to, że tak rzadko będzie
      > widywał małą i że jakoś nie bardzo mu to przeszkadza. Choć czeka na
      > dziecko bardzo.

      E tam, rzadko widywał. Będzie przyjeżdżał, a poza tym nie jedziesz tam na zawsze
      tylko na lato, potem będzie ją widywał codziennie. A taki noworodek to i tak
      przede wszystkim je i śpi, zwłaszcza jak ma świeże powietrze w prywatnym
      ogrodzie smile
      • 18_lipcowa1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:27

        > E tam, rzadko widywał. Będzie przyjeżdżał, a poza tym nie jedziesz
        tam na zawsz
        > e
        > tylko na lato,


        Ehe jasne.We wlasnym domu dzieciaka nie widzi, a tu bedzie
        przyjezdzal! Juz to widze! Hehe
        Przeciez on sie cieszy ze zonka z dziecmo wyjezdza...


        potem będzie ją widywał codziennie. A taki noworodek to i tak
        > przede wszystkim je i śpi, zwłaszcza jak ma świeże powietrze w
        prywatnym
        > ogrodzie smile

        No tak zaraz sie okaze ze taki noworodek to w ogole ojca nie
        potrzebuje....
        >
        • iwoniaw Oczywiście, że się cieszy! 02.03.09, 10:40
          > Ehe jasne.We wlasnym domu dzieciaka nie widzi, a tu bedzie
          > przyjezdzal! Juz to widze! Hehe

          Wiesz, to że twój by nie przyjeżdżał, nie świadczy o tym, że inni mają tak samo.

          > Przeciez on sie cieszy ze zonka z dziecmo wyjezdza

          A co, twój by wolał, żebyś siedziała z noworodkiem w zadymionym mieście sama
          całymi dniami w domu zamiast pojechać na wakacje, bo skoro on nie potrzebuje, to
          i ty nie? Współczuję.
          • 18_lipcowa1 Re: Oczywiście, że się cieszy! 02.03.09, 10:43

            > Wiesz, to że twój by nie przyjeżdżał, nie świadczy o tym, że inni
            mają tak samo

            Moja droga, moj to by mnie nigdzie nie wyslal.
            Jestes naiwna jesli wierzysz ze facet ktory nie ma czasu pogadac z
            zona, albo zajrzec do pokoju dzieci, albo poswiecic sie i skonczyc
            prace wczesniej, bedzie bral caly dzien wolnego ( bo trzeba
            dojechac, pobyc, odjechac ) zeby odwiedzac zone z dziecmi gdzies
            dalej.
            Nie karm kolezanki takimi bredniami.


            > A co, twój by wolał, żebyś siedziała z noworodkiem w zadymionym
            mieście sama
            > całymi dniami w domu zamiast pojechać na wakacje, bo skoro on nie
            potrzebuje, t
            > o
            > i ty nie? Współczuję.

            Nie, moj by mnie samej z noworodkiem nie zostawil na cale dnie.

            • iwoniaw Re: Oczywiście, że się cieszy! 03.03.09, 11:59
              > Moja droga, moj to by mnie nigdzie nie wyslal.

              Pewnie, co ci będzie wakacje fundował, skoro sam akurat nie może roboty
              zostawić? Współczuję.

              > Jestes naiwna jesli wierzysz ze facet ktory nie ma czasu pogadac z
              > zona, albo zajrzec do pokoju dzieci, albo poswiecic sie i skonczyc
              > prace wczesniej, bedzie bral caly dzien wolnego

              Nie wiem, gdzie wyczytałaś, że mąż autorki wątku z nią nie rozmawia albo
              ignoruje dzieci (pomijając fakt, że na razie jest jedno, drugie ma się dopiero
              urodzić) - bo ja wyczytałam jedynie, że dużo (za dużo) pracuje.
              Twoim zdaniem to naiwność wierzyć, jeśli facet obiecuje przyjazd w weekend? Coż,
              każdy ma jakieś doświadczenia i na ich podstawie wydaje opinie w różnych sprawach.
              • 18_lipcowa1 Re: Oczywiście, że się cieszy! 03.03.09, 18:48

                > Pewnie, co ci będzie wakacje fundował, skoro sam akurat nie może
                roboty
                > zostawić? Współczuję.


                Nienie, nie rozumiesz czemu sie nie dziwie z reszta.
                Moj maz jezdzi na wakacje ze mna moja droga.

                >
                > Nie wiem, gdzie wyczytałaś, że mąż autorki wątku z nią nie
                rozmawia albo
                > ignoruje dzieci (pomijając fakt, że na razie jest jedno, drugie ma
                się dopiero
                > urodzić) - bo ja wyczytałam jedynie, że dużo (za dużo) pracuje.


                No tak, za duzo pracuje. Napisala ze jak juz wraca do domu to dzieci
                spia, zaglada do kompa i idzie spac.
                To nie jest brak czasu???????


                > Twoim zdaniem to naiwność wierzyć, jeśli facet obiecuje przyjazd w
                weekend?


                Oczywiscie, bo skoro nie ma czasu dla nich kiedy sa na miejscu to
                jakim cudem ma do nich dojechac?


                Coż
                > ,
                > każdy ma jakieś doświadczenia i na ich podstawie wydaje opinie w
                różnych sprawa
                > ch.

                Oczywiscie, wydaje ta opinie na podstawie doswiadczen oraz
                oberwacji, a jak myslalas?
                • iwoniaw Aż przeczytałam jeszcze raz post założycielski... 03.03.09, 19:12
                  > No tak, za duzo pracuje. Napisala ze jak juz wraca do domu to dzieci
                  > spia, zaglada do kompa

                  Nie ma tam słowa na temat, o której mąż wraca i co on i dziecko (jedno mają póki
                  co!) wówczas robią. Tak że może trzymjamy się tego, co napisano, a nie co sobie
                  kto wyobraża, ok?

                  > Moj maz jezdzi na wakacje ze mna moja droga

                  Rozumiem, że na wakacje dzieci też jeździcie wyłacznie razem? Oraz na wszelkie
                  ferie i przerwy świąteczne. Jesteście bezrobotni czy wykorzystujecie zaległy
                  urlop z 10 lat do czasu, aż dziecko będzie można posłać samo na kolonie?
                  • 18_lipcowa1 Re: Aż przeczytałam jeszcze raz post założycielsk 03.03.09, 19:16

                    > Nie ma tam słowa na temat, o której mąż wraca i co on i dziecko
                    (jedno mają pók
                    > i
                    > co!) wówczas robią. Tak że może trzymjamy się tego, co napisano, a
                    nie co sobie
                    > kto wyobraża, ok?


                    Napisala ze nie ma czasu dla dzieci. Ze jest zajety praca. Non stop.
                    Naprawde wielka naiwnoscia jest wiara ze skoro nie ma czasu dla
                    dzieci majac ze ZA SCIANA, to bedzie do nich przyjezdzal na jakas
                    wioche. Logicznie rzecz biorac- jakim cudem?


                    > Rozumiem, że na wakacje dzieci też jeździcie wyłacznie razem? Oraz
                    na wszelkie
                    > ferie i przerwy świąteczne. Jesteście bezrobotni czy
                    wykorzystujecie zaległy
                    > urlop z 10 lat do czasu, aż dziecko będzie można posłać samo na
                    kolonie?

                    Nie, po prostu mamy urlopy i planujemy je razem. Poza tym moj maz i
                    ja pracujemy od do wiec wiem kiedy jestesmy w domu. Wiem ze mamy
                    wolne weekendy, ze mamy mniej wiecej tyle samo dni urlopu. Nie ma z
                    tym problemu, nie trzeba byc od razu bezrobotnym...
                    >
                    >
                    >
                    >
                    • iwoniaw Czytasz ty ze zrozumieniem? 03.03.09, 21:34
                      > Napisala ze nie ma czasu dla dzieci.

                      GDZIE? Linkę poproszę. Napisała, że się _obawia_, iż _po urodzeniu_ dziecka
                      będzie spędzał z nim mało czasu, gdy wyjadą z miasta, a on zostanie.

                      > Nie, po prostu mamy urlopy i planujemy je razem.

                      Super. Teraz pytanie dodatkowe: ile urlopu można zaplanować razem, mając
                      dziecko/ dzieci w wieku przedszkolnym/ wczesnoszkolnym? Dwa tygodnie w roku?
                      Trzy? Bo jeśli całe 26 dni planujecie razem, to pozostałe dni wakacji/ ferii/
                      przerw okołoświątecznych rozumiem że dzieci spędzać muszą z najętą opieką w
                      domu, żeby przypadkiem kontaktu z tatusiem lub mamusią nie stracić przez zbyt
                      długie przebywanie na wypoczynku, gdy rodzice pracują?
                      • 18_lipcowa1 Re: Czytasz ty ze zrozumieniem? 04.03.09, 00:39

                        > GDZIE? Linkę poproszę. Napisała, że się _obawia_, iż _po
                        urodzeniu_ dziecka
                        > będzie spędzał z nim mało czasu, gdy wyjadą z miasta, a on zostanie



                        Napisala ze non stop pracuje.



                        > Super. Teraz pytanie dodatkowe: ile urlopu można zaplanować razem,
                        mając
                        > dziecko/ dzieci w wieku przedszkolnym/ wczesnoszkolnym? Dwa
                        tygodnie w roku?
                        > Trzy? Bo jeśli całe 26 dni planujecie razem, to pozostałe dni
                        wakacji/ ferii/
                        > przerw okołoświątecznych rozumiem że dzieci spędzać muszą z najętą
                        opieką w
                        > domu, żeby przypadkiem kontaktu z tatusiem lub mamusią nie stracić
                        przez zbyt
                        > długie przebywanie na wypoczynku, gdy rodzice pracują?

                        Wszelkie wolne dni spedzam z mezem, urlopy rowniez razem.
                        W czym masz problem?
                        >
                        >
                        >
                        • wieczna-gosia Re: Czytasz ty ze zrozumieniem? 04.03.09, 07:59
                          bo nie masz dzieci- rodzice zazwyczaj sie musza podzielic, no chyba ze babcia,
                          ale wiem ze ty jestes temu przeciwna. Ja nigdy de facto nie mialam urlopu, wiec
                          sila rzeczy moj maz tez spedza caly urlop ze mna, bo ja spedzam czas na
                          wyjazdach gdy on urlopu nie ma. No i 4 dzieci mam takich, ze jestem w stanie
                          wyslac je na 6 tygodni wyjazdow samodzielnych- czyli akcja mamusia spedza urlop
                          z tatusiem sam na sam nie oznacza ze dzieci siedza murem w chacie. Aczkolwiek
                          najmlodszy na wyjazdy sie jeszcze nie nadaje i mam niezla ekwilibrystyke w domu
                          jak to polaczyc i dogadac.

                          Slowem lipcowa- oczywiste jest ze nie czaisz bazy bo nie masz tylu zmiennych do
                          wprowadzenia do systemu.
                        • iwoniaw Re: Czytasz ty ze zrozumieniem? 04.03.09, 10:50
                          > > GDZIE? Linkę poproszę. Napisała, że się _obawia_, iż _po
                          > urodzeniu_ dziecka
                          > > będzie spędzał z nim mało czasu, gdy wyjadą z miasta, a on zostanie
                          >
                          >
                          >
                          > Napisala ze non stop pracuje.

                          Acha. Czyli o tym nierozmawianiu z żoną i niespędzaniu czasu z dzieckiem
                          (jednym) w domu póki co konfabulujesz. Tak jak pisałam.

                          > Wszelkie wolne dni spedzam z mezem, urlopy rowniez razem.
                          > W czym masz problem

                          Ja w niczym. Natomiast jak tobie pojawi się problem z wprowadzeniem większej
                          ilości zmiennych, o których wspomniała Wieczna, to może coś ci zaświta.
    • 18_lipcowa1 nie 02.03.09, 10:10
      Moj maz pracuje od do, poza tym ma wolne weekendy. Wole ja
      popracowac tez zebysmy razem zarabiali na dom, razem po te 7-8
      godzin dziennie, niz sam jeden maz po 12.
      W ten sposob mam go w domu, mozemy cos zaplanowac itp.
      Oczywiscie gdybym nie pracowala, nie sadze zeby maz musial jakos
      specjalnie dorabiac - bez tego dobrze zarabia.


      Mi by taki zapracowany facet nie pasowal. Facet, ojciec musi byc w
      domu, dla mnie, dla dzieci- a nie wysylac zone na wakacje do
      rodzicow.

      Ja bym sprawdzila czy nie ma jakiejs specjalnej motywacji by tyle
      pracowac, typu cycata kolezanka z pracy albo jakas klientka firmy.
      Dziwne ze tak chetnie Cie wysyla do mamy.

    • filipianka Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:10
      pewnie szukasz współtowarzyszek takiego losu, więc dotychczasowe wpisy spełniają ten warunek
      ja się wyłamię
      nie, mój mąż tyle nie pracuje
      i dobrze nam z tym
      wolę mieć męża i ojca dzieci (szczególnie póki są małe) niż luksusy
      pomijam wybory między być albo nie być, ale to nas nie dotyczy, po prostu materialnie mogłoby być lepiej ale kosztem czasu dla rodziny, a teraz tego nie chcemy

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
      • maniusza Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:18
        filipianko podaj grabę smile

        nic dodać nic ując.
        pracujemy obydwoje do 16/00, pewnie nie mamy wielu luksusów które
        inni maja ale biedy absolutnie nie cierpimy

        smutno mi się robi jak czytam takie rzeczy - gdy facet wraca do domu
        22-23/00.. co on ma z tego zycia? co Wy jako małżeństwo macie z
        siebie ciągle się mijając? a dzieci?
        nie potępiam kazdy zyje swoim życiem - cieszę się że mamy siebie na
        codzień po parę godzin smile
        • kiraout Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:46
          > smutno mi się robi jak czytam takie rzeczy - gdy facet wraca do domu
          > 22-23/00.. co on ma z tego zycia? co Wy jako małżeństwo macie z
          > siebie ciągle się mijając? a dzieci?

          Hm..., oczywiście nie jestem w euforii z tego powodu ile mąż pracuje, ale
          odebrać mu tę pracę i posadzić na kanapie od 16? Mój chodzi do pracy po coś, np.
          po to, żeby dzieci miały dobrą edukację, żeby wyjechać na urlop na miesiąc i
          wtedy pobyć ze sobą. Też fajnie. Moje dziecko nie odczuwa braku ojca, mimo, ze
          codziennie widzi go mało. I też jest dobrze. A współczucie proszę, schowaj sobei
          do kieszeni. Nie płaczemy z tego powodu, każdy układa sobie życie jak chce i może.
          Pozdrawiam
          • bswm Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:09
            kiraout napisała:


            > Hm..., oczywiście nie jestem w euforii z tego powodu
            > ile mąż pracuje, ale odebrać mu tę pracę i posadzić
            > na kanapie od 16?

            No jeśli opcją byłaby tylko kanapa a nie wspólne pasje, to faktycznie, lepiej
            niech pracuje i kasę przynosi niż gnuśnieje przed TV...
            • 18_lipcowa1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:17

              > No jeśli opcją byłaby tylko kanapa a nie wspólne pasje, to
              faktycznie, lepiej
              > niech pracuje i kasę przynosi niż gnuśnieje przed TV...


              Tez mnie to zdziwilo. Telewizor jedyna opcja na spedzanie wolnego
              czasu?
            • kiraout Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:58
              Jasne big_grin Oczywiście większość realizuje po pracy pasje dzieci, żony, wspólne.
              Piękne, tylko mało prawdziwe. Natomiast nie bój się, na nasze wspólne życie
              starcza nam czasu, i nie ograniczamy sią (jak myślisz)tylko do pieniędzy. To
              takie łatwe, prawda? Jak mąż nie pracuje zbytnio - tworzą wspólnie piękny
              sielski obrazek; jak pracuje więcej, to w domu rządzi kasa . Ale tak to jest jak
              ktoś myśli tylko i wyłącznie stereotypami.
              • 18_lipcowa1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:04
                Alez prosze Cie. Maz wychodzacu o 7, wracajacy o 20 i kladacy sie
                spac o 22 nie ma FIZYCZNIE czasu dla zony i dzieci. Po prostu NIE
                MA. I nie sadze ze 2 tygodniowe super wypas wakacje raz na rok
                nadrobia stracony czas. I nikt mi nie wmowi ze jest inaczej.
                • wieczna-gosia Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 17:39
                  a te 2 godziny gdzie spedza?
                • kiraout Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 21:32
                  Mój wychodzi o 8. Po 6 przychodzi do naszej sypialni 4-letnia córka i mamy
                  prawie godzinę na rozmowę, zabawę, "bycie razem". To nasz codzienny scenariusz.
                  Tata nie jest wyobcowany, jest na bieżąco, co się w życiu dziecka dzieje,
                  uwielbiają rozmawiać. Ja mam męża dwie, czasem trzy godziny wieczorem. W ciągu
                  dnia jest pod telefonem, jakby coś trzeba było omówić. To mało?
                  Naprawdę, wszystko zależy od stopnia scalenia rodziny, a nie godzin "z nadania".
                  I jeszcze jedno: jak poznałam mojego męża, to wiedziałam na co sie piszę, będąc
                  z nim. Wiedziałam, gdzie pracuje i nie spodziewałam się, ze w związku z ożenkiem
                  zmieni pracę na, dajmy na to, urzędnika państwowego, wychodzącego z pracy o
                  16.00. Nie mam podstaw do tego, aby jęczeć. A życie układamy sobie normalnie, na
                  wszystko jakoś starcza nam czasu. Poważnie smile
                  Chyba nawet lubimy to nasze "skondensowane" życie smile
    • bswm Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:14
      Żyłam z pracoholikiem przez kilka dobrych lat i jak tylko próbowałam coś mówić o
      tym, że mi go brakuje, odpowiadał: nie będę panem Wieśkiem z warzywniaka, który
      pracuje do 16-tej...
      Mój obecny partner jest też informatykiem, ale pracuje 8h dziennie i zarabia
      bardzo fajnie. Dużo czasu spędzamy razem i nie zamieniłabym tego na większą
      ilość pieniędzy.
      • phantomka Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:30
        Tak, pracowal tyle, kiedy robil przebrazowienie swojej firmy.
        Pracowal nawet dluzej, czasem spal po 4-5 godzin na dobe. Czesto tez
        wyjezdzal za granice. Stopowalam go, ale widzialam, ze jego to
        pasjonuje i ze woli przez kilka m-cy popracowac wiecej, zeby pozniej
        miec tego efekty. I tak tez jest. Wszystko zalezy od tego, czy ktos
        kocha pracowac dla samej pracy, czy pracuje ciezko dlatego, bo chce
        sobie podniesc standrad zycia i miec wiecej czasu dla rodziny. Znam
        ludzi, ktorzy haruja po kilkanascie godz. na dobe, chociaz maja
        swietne zarobki, ale po prostu uzaleznili sie od pracy.
      • agik82 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:38
        też jest mi smutno jak małż wraca do domu w środku nocy ale taka praca. To nie jest u niego pracocholizm.Zresztą na szczęście u nas jest tak, ze przez jakiś czas wraca póżno a potem przez kilka dni wcześniej zupełnie. Łatwiej mu też wziąść wolne jak potrzeba.Wiem, ze coś za coś.
        • pitahaya1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:59
          Granica między pracoholizmem a koniecznością pracy jest bardzo śliska.
          Dla mnie koniecznośc przechodzi w pracoholizm, gdy mąz wracając n-ty raz z pracy o 22 w nocy zaczyna mieć do mnie pretensje, że nie witam go z uśmiechem na ustach. Gdy zaczyna do mnie mieć pretensje, że go nie rozumiem, za to rozumie go szef...wtedy czas na refleksję.

          A najlepiej to pójść do pracy w podobnym systemie. Mój wytrzymał moją pracę przez kilka miesięcy, kiedy to raz na miesiąc musiałam wyjechać w delegację. Do tej pory (pomimo upływu nastu lat) przypominam mu, jak to napuścił na mnie teściów, żeby mi "do rozumu przemówili".
          Ale swoich powrotów nie widzi.
          IOd kilku tygodni mam same spotkania i zebrania. Większość dnia spędzam w domu, za to wieczory poza. No i patrzcie, mój M zaczął się dąsaćsmile)))) Po 17 latach zauważył, że druga strona też ma prawo wrócić później.
          Pomijam, ze ja nie wnikam, gdzie i z kim prowadzi zebranie. Nie moja sprawa. Za to jego wybitnie interesuje, gdzie i z kim ja spędzam wieczórsmile))Mimo, iż na moje zebranie smialo może przyjść, drzwi otwarte. Za to jego nie dość, że nie wiem, gdzie są to jeszcze jaki jest skład grupy. I mało mnie to interesuje.
    • babsee Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:20
      Nie.
      I w zyciu bym sie nie zgodzila na taką prace,ze nie ma męza 12 h
      dziennnie a i w weekendy bywa gosciem.
      Na cholere mi taki mąż?
      a potem sie kobitki dziwią ze dziecko nie ma kontaktu z ojcem..no
      trudno zeby mialo.
    • gaskama NIE!!! 02.03.09, 10:20
      I generalnie mogę przepisać słowo w słowo to, co napisała lipcowa.
      Ja i niemąż pracujemy, żeby żyć, a nie żyjemy żeby pracować. Jedno i
      drugie pracuje od do. Ok, i ja i on musi raz, dwa razy w roku
      popracować w weekend albo wyjechać służbowo. Ale dostajemy za to
      wolne (albo kase). Nigdy za żadne pieniądze nie wybrałabym opcji, że
      partnera nie ma w domu non stop, po pracuje. Dla mnie to żaden
      związek, co nie znaczy, że każdy musi tak myśleć.
    • aluc Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:24
      tyle to on pracuje normalnie, jak pracuje dużo, to pracuje więcej

      nie zarzyna się dla nas, ot taka praca, ja też tak pracowałam przez
      dziesięć lat, to nie jest kwestia wyboru poziomu zaangażowania, tylko
      tego, czym chce się w życiu zajmować

      oraz doskonale go rozumiem, że inna praca go nie interesuje, mnie też
      by nie interesowała
    • 18_lipcowa1 Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 10:32
      Dziwi mnie takie Wasze zrozumienie, ze to jego pasja, ze rozumiecie,
      ze no! nic innego go nie interesuje, tylko ten typ pracy!!
      A czy on rozumie Was? Tego ze potrzebujecie faceta w domu? Ojca dla
      dzieci?

      Widze, ze chyba nawet nie musi....
      • mathiola Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 10:41
        Ty Lipcowa nie rozumiesz. Owszem, facet w domu dobra rzecz. Ale biorąc za męża
        tego, a nie innego, wiedziałam w jakiej branży siedzi. Mało tego - sama
        siedziałam w tej samej branży. I w żadnej innej się nie widzimy - on obecnie, ja
        w przyszłości, kiedy wrócę do pracy. A w tej branży po prostu tak się pracuje.
        Szczególnie na kierowniczych stanowiskach. To nie jest kwestia pożądania
        pieniądza, wypruwania sobie żył bo jesteśmy na dorobku. To jest po prostu
        specyfika zawodu, jaki wybrał/liśmy. Dlatego ja nie pracuję na razie, żeby
        dzieci miały rodzica przynajmniej jednego, a mąż robi wszystko, żeby w czasie
        wolnym od pracy być z dziećmi cała parą.
        • 18_lipcowa1 Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 10:46

          > Ty Lipcowa nie rozumiesz. Owszem, facet w domu dobra rzecz. Ale
          biorąc za męża
          > tego, a nie innego, wiedziałam w jakiej branży siedzi. Mało tego -
          sama
          > siedziałam w tej samej branży. I w żadnej innej się nie widzimy -
          on obecnie, j
          > a
          > w przyszłości, kiedy wrócę do pracy. A w tej branży po prostu tak
          się pracuje.


          Alez oczywiscie. Ja tez kiedys duzo pracowalam i pasowalo mi, ze moj
          maz tez pracowity a nie len. Ale niestety jak sie pojawiaja dzieci
          to trza troszke zluzowac.
          Czego nie rozumiem? No- nie rozumiem zrozumienia dla faceta, ze
          rozwija swoje pasje, a kobita sama w domu z dziecmi. No nie rozumiem
          i cale szczescie nie musze - bo tak nie mam. Bo okazuje sie,ze nie
          trzeba harowac cale dnie by miec na rachunki, jedzenie i wakacje i
          jeszcze meza w domu.
          Trza tylko chciec.


          • mathiola Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 10:55
            Toteż ja zluzowałam, on nie może. Bo jakby zluzował, toby wyleciał z roboty. I
            nie znalazłby takiej, w której zarobiłby tyle, pracując 8 godzin dziennie. A na
            utrzymaniu stado dzieci. Ja nie pracuję właśnie po to, żeby dzieci miały dom z
            mamą, obiadem, spacerami, czytaniem, rysowaniem.... Kto mówi, że mąż rozwija
            pasję, a ja siedzę w domu? Ja opiekuję się dziećmi, które wydałam na świat, bo
            nie chcę zostawiać ich samych. Mąż jako odpowiedzialny ojciec zarabia na moje i
            dzieci potrzeby. A ja realizuję się kiedy on jest w domu. Wtedy ja mogę iść i
            robić to, na co mam ochotę smile Dzięki temu ja nie jestem umęczoną mamuśką, a on
            ma zajeświetny kontakt z dzieciakami smile
            • 18_lipcowa1 Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 10:57
              Ok wierze Ci, ale i tak nie rozumiem.
              Wolalabym ja pracowac, zeby meza czas sie skrocil i wtedy oboje
              bysmy byli w domu o tej 16tej i wtedy oboje mieli tyle samo czasu
              dla dzieci.

              • mathiola Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:01
                Ale kiedy ja wrócę do pracy czas pracy męża nie skróci się! On nie pracuje tyle
                dlatego, że ja nie pracuję, tylko ja nie pracuję dlatego, że on tyle pracuje smile
                • gaskama Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:04
                  Ok, mathiola. Tobie taka sytuacja odpowiada i git. Ale przecież ktoś
                  inny może uważać, że taka sytuacja jest niefajna i jej nie rozumieć.
                  Ja - podobnie jak lipcowa - takiej sytuacji bym nie zaakceptowała.
                  Po prostu nie wybrałabym takiego partnera i tyle. Przecież tylko
                  dlatego, że ja, czy ktoś inny są innego zdania, Ty nie zmienisz
                  swojego życia, z którego jesteś zadowolona.
                  • mathiola Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:06
                    No to właściwie po co cała dyskusja? smile
                    Każdy żyje swoim życiem, każdy ma swoje priorytety.
                    • gaskama Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:11
                      Myślę, że dyskuja wzięła się z pytania założycielki wątku.
                      Dziewczyna szuka chyba kobitek w podobnej sytuacji, ale zadała
                      pytanie "Czy Wasi męzowie też...?". No wi dać, że niektórzy "wasi
                      mężowie" też a inni nie. Niektóre babeczki są zadowolone mężą, który
                      pracuje na okrągło o przynosi może dużo kasy, inne mają wątpliwości
                      (jak chyba założycielka wątku).
                  • aluc Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:06
                    he he gaskama, problem w tym,że faceci, co tyle pracują, najczęściej
                    mają mnóstwo przewag w atrakcyjności ogólnej nad facetami pracującymi
                    do 16 wink
                    • gaskama Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:09
                      Aluc, jakich???
                      • aluc Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:11
                        przystojniejsi są, w garniturach chodzą wink
                        • mathiola Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:12
                          Mój chodzi w glanach big_grin
                        • gaskama Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:12
                          Zapewne. Mój chodzi w garniturze od 9.00/9.30 do 17.00. I jest
                          zajebiście przystojny. Moim zdaniem ofkorse.
                        • 18_lipcowa1 Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:20
                          aluc napisała:

                          > przystojniejsi są, w garniturach chodzą wink

                          buahahaaa prosze Cie nie rozsmieszaj mnie!
                          mojej kolezanki maz pracujacy wlasciwie chyba cala dobe, tak mi sie
                          przynajmniej wydaje bo nigdy go nie ma, chodzi w roboczych ciuchach
                          bo jest kierowca-mechanikiem, takim na wezwanie - jak trzeba auto po
                          wypadku sholowac czy cos,,,

                          w garniturach? hahahaaaaa!
                          • gaskama Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:34
                            Lipcaowa, ja odebrałam wypowiedź aluc jako ironiczną.
                    • bswm Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:14
                      aluc napisała:

                      > he he gaskama, problem w tym,że faceci, co tyle
                      > pracują, najczęściej mają mnóstwo przewag w
                      > atrakcyjności ogólnej nad facetami pracującymi do 16 wink

                      A możesz wymienić kilka z nich?
                      • maniusza Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:16
                        piniundze? big_grin
              • wieczna-gosia Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 17:40
                oboje pracujemy bywamy w domu o 16 ze wzgledow logistycznych ale nie na raz. Za
                to w piatki o 11 mozna sie spotkac w domu bez dzieci smile)))))
          • aluc Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:05
            a skąd założenie, że tylko facet realizuje swoje pasje, a kobita
            umęczona tymi dziećmi i garami? ja tam dzieci mam w placówkach, a
            swoje pasje finansuję głównie z tego, co on tam biedny w tych
            nieludzkich godzinach zarabia wink

            lipcowa, podobnie jak mathiola powiem (chociaż temat tysiąc razy był
            już tu wałkowany) - w niektórych zawodach i niektórych
            specjalnościach nie można "se skrócić", jak chce się robić to, co
            się robi, to trzeba robić tyle, ile praca wymaga, alternatywą jest
            zajmowanie się czymś, co absolutnie cię nie interesuje, a to jest
            zdecydowanie bardziej frustrujące niż powroty ciemną nocą

            poza tym to o 16 dziecko mi ze szkoły wraca, a potem idzie na
            zajęcia, to co on by w tym domu o 16 robił? w nosie dłubał? i
            jeszcze obiad bym musiała codziennie gotować - oooo,niedoczekanie
            • 18_lipcowa1 Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:21

              > poza tym to o 16 dziecko mi ze szkoły wraca, a potem idzie na
              > zajęcia, to co on by w tym domu o 16 robił? w nosie dłubał? i
              > jeszcze obiad bym musiała codziennie gotować - oooo,niedoczekanie

              No nie wiem, moze by z Toba spedzal czas? Eee nie to pewnie za duzo
              no nie?
              • aluc Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 11:33
                jak ma ze mną spędzać, jak mnie też nie ma w domu?
                • wieczna-gosia Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 17:38
                  mnie tez nie ma w domu o 16. O 17 tez mnie nie ma. Na ogol nie ma mnie tez o 18.
                  O cholera- o 19 tez mnie jeszcze nie ma. Dzisiaj akurat jestem smile

                  najstarszej regularnie nie ma do 19. Mlodsza jest juz o 17 a nawet o 16 za to
                  regularnie nie ma jej od 5 rano od wiosny do jesieni a czasm i w zimie.
                  Najmlodszy jest w domu o 16 za to od 18 do 20 juz go nie ma smile

                  trzecia zazwyczaj jest w domu o 17 chyba ze jest poniedzialek gdy jest w domu o
                  18 a wczesniej o 16 do 17 smile chyba ze jest wtorek gdy wpada na chwile o 16.00 by
                  o 17.30 wypasc i wrocic o 21, chyba ze jest sroda, gdy wpada o 16.00 by wypasc o
                  17 i wrocic o 19.00 chyba ze jest czwartek gdy wraca o 14.00 i wychodzi o 17.30
                  a wraca o 21 i chyba ze jest piatek kiedy wraca o 19.00 po prostu smile)

                  czwarta jest najmniej problemowa i jest w domu o 17.00 no chyba ze jest wtorek......

                  smile
                  • aluc Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 02.03.09, 18:24
                    wy to jesteście patologia do kwadratu, sześcianu i graniastosłupa
                    nieforemnego
                    nawet pokłócić się nie macie kiedy
                    • wieczna-gosia Re: Oh jakie wszystkie wyrozumiale dla'pasji' 03.03.09, 06:44
                      moja droga jak my sie pieknie klocimy przez telefon... jak ja sie wspinam na
                      wyzyny sarkazmu, a on dramatycznie sie rozlacza.....
    • pitahaya1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:34
      Mąż wyjeżdża do pracy ok. 6.30, powinien wracać ok. 18. Wraca...różnie.
      Teoretycznie firma pracuje do 16.30. I 90% ludzi o tej godzinie wychodzi, ew. mają wypłacane nadliczbowe.

      A mój zastaje w skrzynce e-mail "zebranie o 18". I co? I czeka do 18. Wraca do domu ok. 21 i co zastaje w skrzynce? E-mail od szefa, że jutro w pracy pół godziny wcześniej bo...zebranie. A do zebrania ma przygotować prezentację. Co więc robi moj M? Siada i ją przygotowuje.

      W piątek był w pracy do 2 w nocy. W sobotę około 5 rano pobudka, system wykazał błędy, firma stoi a tu przyjechała wizytacja z drugiego końca świata i trzeba się pokazać. Więc do pracy. Miał wrócić ok. 12, ale dostał e-mail o...zebraniu o 14. I został. Wrócił do domu ok. 16 i do komputera.
      Wieczorem w skrzynce e-mail, że w poniedziałek zebranie trochę wcześniej ale póki co w niedzielę "obowiązkowa kolacja z zarządem".

      I tak w kółko.

      W dodatku ja zaczęłam wychodzić o 16 i wracać o 22.30.
      Dziś zebranie, jutro nasiadówka.

      Dobrze, że dzieci duże. Aha, żadnej babci/teściowej/cioci, szwagierki..

      Mąż niby chce to zmienić. Poza tym do tego bajzlu dorzucił hobby, przecież koledzy mają czas, na naszej klasie sami wyzwoleni, realizujacy się w życiu prywatnymm. Oczywiście w czasie wolnym od pracy to wszystko.
      Na rodzinę czasu brakuje. Za to szef zadowolony. No ale priorytety, deadline'y...Nie ma to jak pranie mózgu w korporacji.
      • babsee Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:43
        Na rodzinę czasu brakuje. Za to szef zadowolony. No ale priorytety,
        deadline'y.
        > ..Nie ma to jak pranie mózgu w korporacji.
        >

        Dokladnie.
        Co ciekawe,zauwazylam na podstawie znajomych,ze to dotyka glownie
        meżczyzn.Jakos chyba kobitki mniej wierzą ze bez nich sie zawali i
        nie dają sie nabrać na orke za "uscisk reki prezesa"albo i nie..
    • filipianka Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:41
      animka25 - chcesz potem pisać takie posty?
      prosto z ememy
      do budowania więzi niezbędny jest CZAS (czas który już się nigdy nie powtórzy)

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
    • hellious Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:49
      U nas tak nie jest. Malzon pracuje sporo, ale praktycznie na dwa etatytongue_out bo jeden to nasz remont;/ ktory sie konczy, konczy i skonczyc nie mozetongue_out
      • czar_bajry Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 10:57
        ojciec więź z dzieckiem buduje poprzez przebywanie z nim, zajmowanie się itp.
        Jeżeli TY wyjedziesz z dziećmi na całe lato a on pozostanie w domu to
        praktycznie czas w którym bardzo ważna jest miłość i obecność partnera spędzisz
        sama, sama będziesz wstawać, przewijać kąpać, sama użerać się ze swoimi
        hormonami, sama chodzić na spacery i szlag będzie Cię trafiał na widok obojga
        rodziców zajmujących się swoimi dziećmismile
        Te żale będziesz przenosiła na dzieci i męża, będziesz miała ciągłe pretensje że
        nic nie pomaga.
        Pomijam już to że jak wiadomo chłop to stworzenie głupie i nie można go na
        dłużej z oczu spuścić aby czasem jakaś inna pani się nim nie zaopiekowałabig_grin
        • mathiola Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:05
          bez przesady. Ja też wyjechałam z pierworodnym, kiedy miał dwa miesiące na całe
          lato do rodziców. Mąż przyjeżdżał, kiedy mógł, ja odpoczęłam, pobyłam z rodziną,
          opaliłam się, wybyczyłam, zrealizowałam towarzysko... To były tylko dwa miesiące
          w prawie 7-letnim życiu syna. Pozostały bez wpływu na ich relacje smile
          • aluc Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:08
            zobaczysz, pójdzie do szkoły i zacznie błędy ortograficzne robić, a
            wszystko przez te dwa miesiące bez ojca
            • mathiola Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:10
              tak naprawdę to bez ojca był cztery razy po pięć dni razy dwa smile To może nie
              będzie robił, cooo?
              • 18_lipcowa1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:22
                no tak, ale autorce watku chodzilo o to ze maz wcale tych dzieci nie
                widzi - kiedy sa w domu
                a kolezanki emamy wciskaja jej taki kit ze bedzie ja odwiedzial na
                tej wsi
                jakim cudem, skoro we wlasnym domu nie ma dla nich
                czasu??????????????????
                • pitahaya1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:04
                  NAJPRAWDOPODOBNIEJ nie będzie ich widywał.
                  Taki scenariusz też przerabiałam. Nagle okazało się, że musi dłużej popracować, coś tam nadgonić, a to spotkać sie z kolegą, wyspać się, odwalić zebranie...w weekend ledwo żył, nadrabiał zaległości.
                  Dwa razy tak wyjechałam.
                  Tęsknił, owszem. Przyjechał do nas, nie powiem ale staliśmy na równi z pracą. ja przyjechałabym w piątek wieczorem, on przyjechał w sobotę wieczorem.
                  Ot, taka różnica.
                  • 18_lipcowa1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:12
                    pitahaya1 napisał:

                    > NAJPRAWDOPODOBNIEJ nie będzie ich widywał.
                    > Taki scenariusz też przerabiałam. Nagle okazało się, że musi
                    dłużej popracować,
                    > coś tam nadgonić, a to spotkać sie z kolegą, wyspać się, odwalić
                    zebranie...w
                    > weekend ledwo żył, nadrabiał zaległości.


                    Alez oczywiscie. Na dodatek nie bedzie juz zony z wymowkami- bo
                    bedzie u tesciow. Na ewentualne fochy po prostu nie bedzie odbieral
                    telefonu. Tyle.
                    • wieczna-gosia Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 03.03.09, 06:41
                      lipiec co ty jestes jakas taka oswiecona w tym watku? Nie dosc ze inie bedzie
                      odiwedzal to jeszcze sluchawki nie bezie odbieral? i bzykal na boku kolezanke
                      byc moze jeszcze?



                      opsesyjna.blox.pl/html
                      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
                      • 18_lipcowa1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 03.03.09, 10:19
                        wieczna-gosia napisała:

                        > lipiec co ty jestes jakas taka oswiecona w tym watku? Nie dosc ze
                        inie bedzie
                        > odiwedzal to jeszcze sluchawki nie bezie odbieral? i bzykal na
                        boku kolezanke
                        > byc moze jeszcze?



                        A Ty co tak glupio naiwna jestes?
                        >
                        >
                        >
                        > opsesyjna.blox.pl/html
                        > przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
                        > następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się
                        zamknęły
                        • iwoniaw Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzymać? 03.03.09, 12:04
                          Co dla ciebie naiwność, dla innych zwykła, namacalna uczciwość. Co dla ciebie
                          oczywiste zachowanie męża spuszczonego z oczu na dłużej niż 8h, dla innych facet
                          szuja. No ale każdy ma, co wybrał tongue_out
                          • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 03.03.09, 18:49
                            Prosze Cie, jakas Ty naiwna idealista ....


                            • wieczna-gosia Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 03.03.09, 20:58
                              no wez przy takim podejciu po co za maz wychodzic? jak bede chciala na mont
                              everest jechac, czy na rejs dookola swiata to mam sie prewencyjnie rozwiesc albo
                              jechac z mezem a trzeciej opcji nie ma?

                              ale w sumie masz racje zauwazylam ze kolezanki, ktore maja lekka paranoje na
                              temat zdrad maja rowniez mezow, ktorzy predzej czy pozniej staja nomen omen na
                              wysokosci zadania. Te zas ktore paranoi nie zaliczaja- bywa oczywiscie ze sa
                              zdradzane, ale przynajmniej zaliczaja kilka lat ze spokojem w sercu, jezdza same
                              na wakacje a nawet o zgrozo z dzieckiem bez meza smile
                              • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 03.03.09, 21:12
                                Przestan prosze. Zaczynam podejrzewac Cie o bardzo nierealistyczne
                                podjescie do zycia.
                                • wieczna-gosia Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 03.03.09, 21:44
                                  nie no dopero teraz matke piatki dzieci podejrzewasz o nierealistyczne podejscie
                                  do zycia??????

                                  serio serio jakbym tak myslala o facetach i uczciwosci w ogole- a do tego to sie
                                  sprowadza- to bylabym po rozwodzie smile

                                  uwazam najprosciej rzecz ujmujac ze sa faceci, ktorzy zdradza przy najmniejszym
                                  odchyle od sredniej seksu 3 razy w tygodniu niezaleznie od tego czy zona bedzie
                                  w tym czasie w domu gczy bedzie z dzieckiem na wakacjach oraz tacy, ktorzy po
                                  prostu tego nie zrobia, chociaz nie wykluczam ze przeposzczeni przez rok dojda
                                  do wniosku ze porno i masturbacja im nie starcza.

                                  Oczywiscie sa tez tacy, ktorzy zdradzaja jesli nie ma seksu codziennie oraz
                                  tacy, ktorym starcza raz na rok.

                                  niemniej jednak u podstaw wzystkiego lezy uczciwosc po prostu. nie interesuja
                                  mnie biologiczne uwarunkowania, bo nawarstwienia kulturowe mamy takie ze mozna z
                                  nich skorzystac, jak sie tylko chce, po prostu uwazam ze skoro ja moge to moj
                                  maz tez moze i skoro ja realizujac swoj zawod wyjezdzam na dwa miesiace i sie
                                  nie ciuppciam na boku to on tez moze i skoro ja moge wyrwac sie w piatem to on
                                  tez moze- bo nam tak teskno i cialo upomina sie o swoje. A jak bedziemy gdzies
                                  gdzie wyrwac sie nie mozna to skoro ja moge inaczej rozladowac napiecie to on
                                  tez moze.

                                  Facet, ktory NIE moze po prostu mnie nie interesuje, no chyba ze dojdzie do
                                  wniosku ze faktycznie NIE moze i sie po prostu ze mna rozstanie. Ja po porzadnym
                                  przeposzczeniu bez powodu ( a wyjazd jest powodem) tez pewnie bym odejszla.

                                  Rozumie dlaczego rzecza absolutnie niepojeta dla wielu ludzi bylo puszczenie
                                  mojego wlasnego meza do mojej wlasnej przyjaciolki. na pare o Boze miechow. No
                                  chwila jak ja mezowi nie moge ufac i przyjaciolce to ani taki maz ani
                                  przyjaciolka mnie nie interesuja.

                                  tak, w tym wypadku- w wielu innych tez jestem idealistka a moze inaczej- lubie
                                  byc wolna. Lubie miec malo skomplikowane zasady, gdyz mam pamiec krotka i
                                  wybiorcza.
                                  • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 00:40
                                    Tak po Twoich postach naprawde zaczynam sadzic ze cos jest nie halo
                                    z twoja psychika.
                                    Jestes kompletnie oderwana od rzeczywistosci, a maz akurat Ciebie
                                    zdradza i bez rozstan bos gruba jest.
                                    • wieczna-gosia Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 07:13
                                      smile))

                                      normalnie sie wspielas na szczyty zlosliwosci. Rzeczywistosc, w ktorej meza
                                      nalezy trzymac na smyczy i w kagancu naprawde mnie nie interesuje.
                                      • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 08:51
                                        wieczna-gosia napisała:

                                        > smile))
                                        >
                                        > normalnie sie wspielas na szczyty zlosliwosci. Rzeczywistosc, w
                                        ktorej meza
                                        > nalezy trzymac na smyczy i w kagancu naprawde mnie nie interesuje.



                                        A mnie nie interesuje twoja super hiper nierealna rzeczywistosc...
                                        • wieczna-gosia Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 09:05
                                          lipcowa, co cie slonko wzielo- jest watek dyskutujemy. Ty uwazasz ze facet
                                          musowo bedzie zdradzal zone, ja sie z toba nie zgadzam. Nie zaperzaj sie bo
                                          tracisz oddech.

                                          w mojej rzeczywistosci calkiem wesola kompanija sie zebrala wiec w razie czego
                                          bede miala kogos do pocieszania. Ewentualnie przezyje zycie bez wiekszych
                                          stresow typu no MUSZE CALY swoj wolny czas spedzac z nim i wo dodatku byc chuda
                                          bo inaczej puknie inna. Wyluzuj.
                          • e_r_i_n Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 03.03.09, 22:12
                            iwoniaw napisała:

                            > No ale każdy ma, co wybrał tongue_out

                            Noo, fryzjerska brać bardzo ciekawa jest wink
                            • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 00:42

                              > Noo, fryzjerska brać bardzo ciekawa jest wink
                              >

                              To do mnie? Bo juz drugi raz widze jakis watek nawiazujacy do
                              fryzjerstwa?
                              Dominika,dziewczyno- moj maz w tym zawodzie od lat nie pracuje i nie
                              chce pracowac.
                              Po fryzjerstwie zrobil jeszcze pare szkol, wiec daj sobie spokoj bo
                              to smieszne jest.
                              • e_r_i_n Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 08:21
                                Ale wiesz, charakter to rzecz niezmienna wink
                                • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 08:52
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > Ale wiesz, charakter to rzecz niezmienna wink


                                  Ale co ma charakter do zawodu? ( zwlaszcza jesli sie ten zawod
                                  wybralo w wieku lat 15 ) Jesuuuu....
                                  • e_r_i_n Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 09:43
                                    Tyle samo, co tusza do zdrady.
                                    Fajnie jechać stereotypami?
                                    • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 15:02
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > Tyle samo, co tusza do zdrady.
                                      > Fajnie jechać stereotypami?

                                      A jakie sa stereotypy na temat fryzjerow? Bo nie slyszalam.
                                      A o zdradzie w powodu tuszy jak najbardziej.
                                      • e_r_i_n Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 19:00
                                        18_lipcowa1 napisała:

                                        > A jakie sa stereotypy na temat fryzjerow? Bo nie slyszalam.

                                        Popytaj męża smile

                                        > A o zdradzie w powodu tuszy jak najbardziej.

                                        A ja z powodu odstających uszu na przykład smile
                                        • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 19:06

                                          > Popytaj męża smile


                                          Proszzzz..........Juz nic bardziej bezsensownego nie moglas wymyslic?


                                          > A ja z powodu odstających uszu na przykład smile


                                          A jak to sie znowu ma do mnie?
                                          • e_r_i_n Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 19:28
                                            Pewnie mogłam, ale nie staję z Tobą w szranki smile
                                            • 18_lipcowa1 Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 19:42
                                              e_r_i_n napisała:

                                              > Pewnie mogłam, ale nie staję z Tobą w szranki smile


                                              No nie przesadzaj, usilnie probujesz cos tam, gdzies tam
                                              Ale ciezko stwierdzic mi o co Ci chodzi i w sumie nie zaprzata mi to
                                              glowy.
                                              • e_r_i_n Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 19:45
                                                18_lipcowa1 napisała:

                                                > Ale ciezko stwierdzic mi o co Ci chodzi i w sumie nie zaprzata mi > to glowy.

                                                Faktycznie wink
                                                • wieczna-gosia Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 19:52
                                                  jak na osobe niezainteresowana niesamowicie dlugo ciagniesz watek smile
                                        • wieczna-gosia Re: Może ma męża, którego nie musi na smyczy trzy 04.03.09, 19:50
                                          no prosze cie- zdrada nie ma miejsca z powodu tuszy. Z powodu rozczarowania,
                                          tchorzostwa, ze sie wczosniej zwiazku nie zakonczylo, z powodu braku uczciwosci
                                          czy milosci- owszem. facet, ktory mowi ze zdradzil bo zona jest gruba- klamie.
                                          On jej po prostu nie kocha, nie szanuje i nie jest wobec niej uczicwy.
              • mor_lena Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 18:03
                mathiola napisała:

                > tak naprawdę to bez ojca był cztery razy po pięć dni razy dwa smile
                To może nie
                > będzie robił, cooo?

                To tylko interpunkcyjne będzie robił smile
            • e_r_i_n Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 03.03.09, 09:09
              Cholera, Aluc, dzięki! Już wiem, dlaczego moje dziecko 'y' połyka
              czasami. Po prostu efekt tego, że przez pierwsze 3 lata życia
              spędzał 3 mce wakacji na Mazurach ze mną, a nie w Wawie ze mną i
              ojcem.
              • wieczna-gosia Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 03.03.09, 20:59
                erin yyy to pikus- on po prostu pukal jakas panne na boku strzaskaj go po
                mordzie.....
                • e_r_i_n Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 03.03.09, 22:11
                  Ale że młody? Fakt, to mogło na jego mózg nieco wpłynąć tongue_out
    • a_melia Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:20
      Mój pracuje od 6, 7-ej do 20-23-ej + niecała godzina na dojazd.
      Soboty, niedziele niby wolne, ale często też musi jechać. Nie ma
      własnej firmy.
      • kropkacom Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:28
        Mąż pracuje osiem godzin ale na trzy zmiany. Prace ma siedzącą przy komputerze.
        Czasami ma cztery dni wolnego w tygodniu. Ma czas na rodzinę smile
    • dzika41 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:34
      Na szczęście nie pracuje aż tyle.
      Przepisowe 8 godzin, 2-3 razy w roku ma nadgodziny przez tydzień.
      Czasem weźmie coś do dokończenia w domu ale nie wpływa to na nasze życie rodzinne.

      Jeśli chodzi o Twoją sytuację, na razie oki trafiają do mnie argumenty serwowane przez Twojego M.
      Tylko uważaj żeby nie zapędził się za bardzo. Bo teraz czekacie na dziecko i zaczyna z firmą więc zrozumiałe że chce nabrać rozpędu.
      A co później? Żeby nie było, że teraz pracuje bo trzeba zebrać na wakacje, a to był dołek i trzeba się odbić, a to remont się szykuje itd itp dobry powód żeby dużo pracować zawsze się znajdzie.
      Jak już będzie malutka proponuję pójść na kompromis może coś w stylu że jedno popołudnie w tygodniu i weekendy bezwzględnie poświęca rodzinie. Najlepiej zacznij już teraz nad takim układem pracować.

      I gratuluję męża tak zapobiegliwego i odpowiedzialnego.
      Tylko należy pamiętać że jest bardzo cienka linia między człowiekiem zapracowanym/dorabiającym się a pracoholizmem.
      Pilnuj żeby Twój mąż nie zmienił się w tatusia który uważa że wystarczy jak tylko zarabia na dom.

      Pozdrawiam.
      • kropkacom Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:39
        Wychodzę z założenia że większość panów którzy mają rodzinny wolała by być
        jednak z nimi przez większość czasu. Są jednak takie zawody gdzie trzeba
        pracować więcej niż te osiem godzin. Takie życie.
    • nenia1 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 11:42
      Oj nie, na szczęście nie, oboje pracujemy 7, 8 godzin dziennie,
      wszystkie weekendy mamy wolne, urlop 26 dni w roku + majówki i inne sierpniówkiwink.

      Może to z powodu, że nasze zawody kompletnie rozmijają się z naszą wspólną pasję, dlatego łakniemy wolnego jak kania dżdżu
      i stachanowcem nigdy nikt z nas obojga z pewnością nie zostanie.

      No chyba, że zdarzy się cud i National Geographic nas zatrudni, finansując wyprawy do Afryki czy Ameryki Południowej.
    • anik0987 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:12
      Ja mam na to trochę inne spojrzeniesmile Kiedyś pracowałam w korporacji, wielu
      moich znajomych tak pracuje. I jakoś moje koleżanki nie muszą aż tak długo
      siedzieć po godzinach - jasne, zdarza się, zostają pół godziny, godzinę dłużej,
      ale nie wracają do domu o 21. A zarabiają nieźle. Mają często okazję (i ja też
      miałam) obserwować w pracy tych zapracowanych tatusiów. Wraz ze zwiększaniem się
      liczby potomków, zwiększa się często liczba godzin w pracy. I to nie zawsze
      wiąże się z zarobkami. Skoro ktoś po godzinach łazi po czatach, prowadzi
      prywatną korespondencję mejlową, czyta wiadomości albo, o zgrozo, ogląda film,
      to raczej nie wiąże się to z pracą. Oczywiście nie twierdzę, że tak jest we
      wszystkich przypadkach. Jednakże nie raz i nie dwa odniosłam wrażenie, że
      panowie lubią pobyć z dala od domowego ogniska. A praca i potrzeba zarabiania
      jest do tego świetnym pretekstem.
      • bswm Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:16
        Anik, też mam kolegów, którzy odpalają gierki po 17-tej i dzwonią do żony, która
        czeka z jednym czy z dwójką dzieci, że muszą wziąć nadgodziny...
      • oli.nek Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:22
        od okolo roku moj maz pracuje 24h na dobe, czyli odkad zalozyl
        wlasna dzialalnosc. inaczej sie nie da. wychodzi rano, zawozi mnie
        do pracy i wraca 21:00. tylko niedziele ma wolne. czasem po nocach
        tez pracuje poza domem. przyzwyczilam sie. rozumiem, ze inaczej sie
        nie da. to dopiero poczatki, a rachunkow stos.
        • animka25 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:48
          oli.nek napisała:

          > od okolo roku moj maz pracuje 24h na dobe, czyli odkad zalozyl
          > wlasna dzialalnosc. inaczej sie nie da. wychodzi rano, zawozi mnie
          > do pracy i wraca 21:00. tylko niedziele ma wolne. czasem po nocach
          > tez pracuje poza domem. przyzwyczilam sie. rozumiem, ze inaczej
          sie
          > nie da. to dopiero poczatki, a rachunkow stos.

          Gratuluję Ci cierpliwości...
          Ja też to znoszę, choć czasem narzekam. U mojego jest trochę
          inaczej, bo on dodatkowo pracę - jako sposób zarabiania pieniędzy
          łączy z pasją. Ja w pracy (choć byłam zaangażowana) odwalałm swoje i
          poprostu szłam do domu. U niego nie ma granicy między domem, a pracą.
          Jak nie ma warunków, zeby popracować w domu, to jedzie do rodziców,
          do biura itp.
          Wciąż ma nowe pomysły na rozwój firmy, wdraża nowe projekty,
          niektore są dobre, a niektóre to niewypał, choć poświęcił im mnóstwo
          czasu.
          Martwi mnie to jego podejście, wydaje się mi, że to już pracoholizm.
          No niby potrzebujemy teraz więcej pieniędzy, ale sa jakieś granice,
          moim zdaniem on ich nie widzi.
          Nawet stwierdził, że podstawową potrzebą dziecka jest zapewnienie mu
          dobrego startu, dobrej sytuacji materialnej itp. bo am tego w domu
          rodzinnym nie miał.
          Jest grafikiem komputerowym, więc przy kompie moze siedzieć prawie
          non stop, nieraz nawet budzi się w nocy, albo nastawia budzik na 4
          rano. To już chyba choroba.
          Niby mówi, że to tymczasowe, ze póżniej będzie miał profity i za
          ileś lat będie odcinał kupony.....zobaczymy.
          Najgorsze jest to, ze reaguje nerwowo i agresywnie, jak mówię mu, ze
          za dużo pracuje, a kiedyś taki nie był, tzn. nie aż takisad
          • pitahaya1 Przeczytaj jeszcze raz, potem jeszcze i jeszcze.. 02.03.09, 13:42
            animka25 napisała:

            > No niby potrzebujemy teraz więcej pieniędzy, ale sa jakieś granice,
            > moim zdaniem on ich nie widzi.
            > Nawet stwierdził, że podstawową potrzebą dziecka jest zapewnienie mu
            > dobrego startu, dobrej sytuacji materialnej itp. bo am tego w domu
            > rodzinnym nie miał.

            nieraz nawet budzi się w nocy, albo nastawia budzik na 4
            > rano. To już chyba choroba.

            > Niby mówi, że to tymczasowe, ze póżniej będzie miał profity i za
            > ileś lat będie odcinał kupony.....zobaczymy.
            > Najgorsze jest to, ze reaguje nerwowo i agresywnie, jak mówię mu, ze
            > za dużo pracuje, a kiedyś taki nie był, tzn. nie aż takisad


            Ilu znasz alkoholików, którzy przyznają uczciwie, że alkohol niszczy ich i rodzinę? Ilu takich znasz? Jeden na tysiąc? Reszta będzie winiła otoczenie. Znasz teorię zaprzeczenia?

            Pracoholizm od czegoś się zaczyna. Najpierw dłuższe siedzenie, potem tłumaczenie tego siedzenia potrzebami firmy. Taki człowiek wraca do domu i zaczyna opowiadać o pracy, nowych priorytetach, terminach i zaczyna mieć do Ciebie pretensję, ze go nie rozumiesz i nie wspierasz.
            Potem następuje etap tłumaczenia, że to dla dobra dzieci, rodziny. Bo rodzina najważniejsza. A potem znów pretensje, że go nie rozumiecie. A on tyle dla Was robi.

            Nie ma końca. Uwierz mi.

            Gdzieś na końcu jest etap wypalenia. Albo do niego nie dochodzi. Facet (czasami kobieta, przeważnie bezdzietna) dostaje zawału, żona go zostawia. Czasem pan, zmęczony marudzeniem żony, ucieka w bok. Koleżanka w pracy go zrozumie, wszak sama po godzinach siedzi.

            Jakoś tak to leci.

            My jesteśmy na etapie wypalenia. Takiego pracoholika kolejne firmy nie chcą. Zmęczony, sfrustrowany, wykończony...

    • ally Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:25
      pracoholizm nigdy mi nie imponował i na szczęście mój partner jest na tyle
      asertywny, że mimo nienormowanego czasu pracy i specyficznego zawodu wraca do
      domu po 9-10 godzinach od wyjścia i rzadko daje się wrobić w weekendy. i jest w
      pracy ceniony.
    • jasmin80 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 12:42
      Mój mąż pracuje po 8 godzin dziennie w systemie 3 zmianowym, raz na
      miasiąc idzie w sobotę lub niedziele do pracy. Dużo czasu jest w
      domu.
    • agni71 Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 13:36
      Mój mąż nie pracuje tak duzo. Generalnie do 8 godz. dziennie.
      Zarabia przy tym wystarczająco smile
    • tiuia Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 19:46
      Nie, mój pracuje do 17. I do tego odbiera syna ze żłobka po drodzesmile
      Ja też pracuję do 17 (tzn przed ciążą pracowałam). Spotykaliśmy się przed 18 w domu. I dla mnie to było trochę za mało czasu...
      Teraz, gdy urodzę córeczkę, chyba będzie trzeba coś zmienić. Ale zobaczymy jak to się poukłada.
    • frantosia Re: Czy Wasi mężowie też tyle pracują? 02.03.09, 19:47
      Mój mąz też tyle pracuje. Prowadzi własna firmę w której sam zasuwa
      jak mały motorek. To duży luksus pracowac 8 godzin na etacie i
      zarabiac tyle ,żeby starczyło na godne życie, spłacanie kredytów
      itd. I naprawdę nie mam na myśli wakacji 2 razy w roku na
      Seszelach. Takie czasy-masz własną firmę i musisz sam zadbac o
      własne interesy, szczególnie na początku działalnosci, nie ma nic za
      darmo.
      Ja tez pracuję zawodowo, natomiast gdyby mąż zarabiał tyle co ja to
      pewnie mieszkalibyśmy w wynajętym mieszkaniu i mogli sobie tylko
      pomarzyć o włąsnym kącie..
Pełna wersja