Chciała spać, a kazali jej zajmować się dzieckiem

    • kicia031 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:44
      A mnie jedno zafascynowalo - w szpitalu dzieckiem maja sie zajmowac
      pielegniarki, w domu bedzie lasce pomagac mama i maz - mowimy o 1
      dziecku, nie o trzecim, nie o piecioraczkach. To jakas paranoja.
      Swojego pierwszego syna urodzilam majac 21 lat, doznalam wiele
      wsparcia rodziny gdy wrocilam na studia po 5 miesiacach, ale do tego
      czasu dzieckiem zajmowalam sie sama, maz studiowal i pracowal...

      Jak mozna byc taka ofiara losu?
      • mama_kotula Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:57
        Cytat
        Jak mozna byc taka ofiara losu?


        Kiciu, to że ty nie miałaś innego wyjścia, tylko musiałaś ofiarnie i z zaciśniętymi ząbkami zapie...ć przy dziecku bez cienia pomocy, nawet kiedy byłaś diablo zmęczona, nie znaczy, że trzeba do tego dorabiać ideologię o rzekomym byciu ofiarą losu przez kogoś, kto miał mozliwość otrzymania pomocy i z niej korzystał tongue_out
        • kicia031 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 10:15
          Kiciu, to że ty nie miałaś innego wyjścia, tylko musiałaś ofiarnie i
          z zaciśnię
          > tymi ząbkami zapie...ć przy dziecku bez cienia pomocy, nawet kiedy
          byłaś diablo
          > zmęczona,

          A wiesz, ze wcale nie - tesciowa zadeklarowala gotowosc przyjazdu,
          moja mama i ciotka koniecznie chcialy codziennie przychodzic
          pomagac, musialam je gonic, bo wlasnie chcialam miec troche spokoju.
          Maz oczywiscie sie zajmowal, jak byl w domu, ale ze wzgledu na prace
          i studia dzienne nie bylo to zbyt wiele czasu - pracowal takze w
          weekendy, zebysmy zwiazali koniec z koncem.
          • moofka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 10:17
            no to dobrze, ze chociaz potrzeby spokoju nie kwestionujesz
          • mama_kotula Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 10:36
            Cytat
            A wiesz, ze wcale nie - tesciowa zadeklarowala gotowosc przyjazdu,
            moja mama i ciotka koniecznie chcialy codziennie przychodzic
            pomagac, musialam je gonic, bo wlasnie chcialam miec troche spokoju.


            To znaczy, że to był twój WYBÓR, kruszynko.
            Dobrowolny wybór, si?

            To, że ty wybrałaś rezygnację z pomocy, nie znaczy, że ktoś, kto dokonał innego wyboru, jest ofiarą losu. Więc folguj nieco z wydawaniem takich opinii.
          • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 10:56
            Kiciu ja miałam niespełna 22 lata gdy urodziłam pierwszego
            syna..małż dopiero rozpoczął pracę po studiach (w dniu gdy rodziłam
            CC) i nie dostał wolnego, babcie były w wieku "produkcyjnym..wiec
            sama zajmowałam się, od dnia powrotu do domy swoim dzieckiem, bez
            pomocy..i bez problemu..właśnie dzieki temu, że ze szpitala wyszłam
            w dobrej kondycji, zadma babcia mi dziecka nie kapała, przebierała,
            przewijała..a to ostatnie trzeba było robić po kilkadziesiąt razy
            dziennie, bo młody miał pupe na "mokrym miejscu" a pieluchy tylko
            tetrowe..i sama je musiałam prac i wygotowywać, bo pralki sie
            jeszcze nie dorobiłam i nie miałam do czasu, az młodszy urodzony 2
            lata póxniej, z pieluch wyszedł(kryzys)
        • sir.vimes Bingo, Kotula 03.03.09, 10:20
          swoją drogą, ciekawe jak się żyje z facetem, który normalne obowiązki przy swoim
          dziecku nazywa "pomocą"?
        • brittas a może to wygodnictwo poprostu... 03.03.09, 18:32
          takie odnoszę wrażenie, co do autorki listu. więc do wygodnictwa też proszę nie
          dorabiac ideologii! to taka moda teraz- zjeśc ciastko i miec ciastko, każdy chce
          miec dziecko, ale żeby się tylko przy nim nie namęczyc, nie ograniczac i nie
          zmieniac stylu życia. w tym przypadku od samego początku.
          co do odwiedzających- w pełni się zgadzam
      • siasiuszek Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:58
        Bo mąż to tylko zrobić ma a potem hulaj dusza - gratuluje poglądów
        • kicia031 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 10:16
          Bo mąż to tylko zrobić ma a potem hulaj dusza - gratuluje poglądów

          Moje poglady sa wrecz odwrotne. Ale jesli sie nie ma za meza
          bezrobotnego, to raczej trudno, by spedzal z noworodkiem tyle czasu,
          co matka na macierzynskim.
      • asia_i_p Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 10:26
        No to byłaś rozsądna od razu. Gratuluję. Ale nie każda matka tak ma.
        Ja przez pierwszą noc czy dwie do trzech po prostu bałam się zasnąć.
        Że coś się stanie, kiedy będę spała, albo że się nie obudzę na płacz
        dziecka (a ono wtedy natychmiast umrze). Potrzebowałam pomocy,
        choćby takiej, żeby mnie zapewniono, że mnie obudzą, jeśli dziecko
        będzie płakało, a ja dalej będę spała.
      • mathiola Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 11:07
        Co do tej mamy, to rozumiem, ale mąż?? Mąż MA pomagać. To jego dziecko.
      • sanciasancia Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 17:47
        Kiciu,
        to nie jest chyba pierwszy raz, jak stwierdzasz, że inni radzą sobie ze swoim
        życiem gorzej niż Ty (to nie jest atak).
        Ludzie mają różną odporność, różnie znoszą ból, różnie zachowują się w trudnych
        sytuacjach. Równanie do jednostek najbardziej odpornych nie ma sensu. Jeżeli
        mamy już równać, równajmy do średniej.
    • maurra Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:48
      Oddawałam moje dzieci po obu porodach pielęgniarkom celem odespania, w 2 i 3
      dobę oddawałam na noc, żeby pospać.
      Jakby kto uduchowiony zapomniał, poród może być jednym z najbardziej
      wycieńczających doświadczeń w życiu, bywa też, że się z deka przeciąga w czasie
      i z tych chociażby powodów kobiecie należy się odpoczynek jak psu buda. Bez
      mrugnięcia okiem prosiłam więc pielęgniarki w nocy (cudowne dziewczyny, anioły
      prawdziwe mi się trafiły) o zabranie marudzącego dziecka celem jego uspokojenia
      tudzież dokarmienia.
    • franczii Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 09:51
      Wspolczuje bardzo dziewczynie. Ja akurat po calonocnych mekach i trudach porodu
      aktywnego mialam takiego kopa, ze energia mnie wprost roznosila wiec spanie nie
      bylo w glowie i to nie tylko tuz po porodzie ale przez nastepne dni. Niemniej
      jednak uwazam, ze to jakies nieporozumienie zostawic kobiete po porodzie sama z
      noworodkiem i nie interesowac sie, nie pomoc. Zwlaszcza, ze wiadomo co sie w
      organizmie po porodzie dzieje. Niektore szpitale w absurdalny i wypaczony
      sposob realizuja postulaty fundacji. Ciekawa jestem czy tak samo skwapliwie
      wypelniaja pozostale zalecenia, mam co do tego watpliwosci. Z opowiesci mojej
      babci wiem, ze kobieta po porodzie zawsze mogla liczyc na pomoc zwlaszcza
      innych kobiet z rodziny a nawet sasiadek. Babcia urodzila troje dzieci w domu,
      na wsi, zajmowala sie gospodarstwem do samego porodu ale kiedy juz urodzila to
      nikt jej samej z noworodkiem nie zostawil i nie kazal radzic samej.
    • ewcia1976 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 10:59
      Pamiętam jak urodziła sie Mała. Spytałam się czy jest zdrowa a potem
      myślałam już o rosole i spaniu. Pielęgniarka z neonatologi spytała
      czy może zabrać dziecko na noc ponieważ nałykala sie wód i musi być
      pod obserwacją, a ona ma jeszcze malucha na naświetlaniu. Bylam jej
      wdzięczna. W szpitalu byłyśmy 13 dni i przez te dni to głównie
      pielęgniarki dawały nam odpocząć, dbały o Nas i Dzieci. Szpital
      maly, zadobył 3 miejsce w akcji Rodzic po ludzku rok wczesniej,
      oddział już nie istnieje sad. Jedyne na co mogą narzekać to tłumy
      odwiedzających. Gdy byłam w sali 2 osobowej było ok. Potem koleżanka
      rozchorowała się i zamieniłam sie z nią miejscem. No i zaczął się
      koszmar. Brak intymności był dla mnie gorszy niż zmęczenie i ból. W
      końcu wpisano nas ze szpitala ze względu namnie - wśrod tłumów
      dostała nasilonej depresji poporodowej. Kiedy chodziłam i płakałam
      po kątach, nie jadłam - bardzo pomogła mi pielęgniarka z
      neonatologi (dziękują Pani Reniu). Lekarze nie widzieli problemu .
      Nikt nie zaintersował się także młodą dziewczyną, którą chłopak olał
      a rodzice poczuli się urażeni wczesną ciążą. Słyszałam jak im
      płakala do słuchawki sad. Każdy jest inny i inaczej przechodzi ciążę
      a personel ma sie nami opiekować a nie olewać sprawę bo wcześniej.
      • tools357 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 11:05
        Jak ja urodziłam to odrazu wyszłam z założenia ze pierwsza noc
        córka bedzie na sali noworodków -zresztą pogodz 21 jak pielęgniarki
        robiły rekonesans wśrod poloznic to dokladnie informowały ze jeśli
        coś to dziecko mozna im podrzucic o kazdej porze dnia i nocy..Miałam
        taki zamiar ale nie skorzystałam.Przy drugim dziecku skorzystałam
        rodzilam pozno wieczorem ,zle sie czułam, bylam głodna,słaba i
        zmęczona syn został u pieęgniarek do rana-ja sie zregenerowałam
        bardzo szybko i juz na drugi dzień byłam w domu- ta pierwsza doba
        była mi bardzo potrzebna.
        Nie uważam ze kazda matak musi oddawac dziecko czy tez odwrotnie-
        wszystko zalezy od mozliwości fizycznych matki-bynajmniej mną nie
        kierowała wygoda a poprostu wycieńczenie
    • filipianka Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 11:13
      Sale do odwiedzin powinny być! Jak ktoś MUSI zobaczyć się z bratem, kuzynką, szwagierką, sąsiadem, koleżankami z pracy, i innymi pociotkami, bo inaczej umrze z tęsknoty te 3 dni, to niech ich przyjmuje w świetlicy. W sali, i to nie w nadmiernym czasie może odwiedzać pojedynczo maż, ewentualnie matka/siostra.
      Ja nie mam traumatycznych doświadczeń, porody miałam normalne, tzn nie czułam się jakoś zmęczona jak po maratonie, ale to ja - rozumiem że może być inaczej. Dzieci moje też na oddziale były "niekonfliktowe" tzn spały w większości jak to noworodki, sąsiadki się zachwycały że takie spokojne dziecię a ich płaczliwe, a ja sprawdzałam czy oddycha. Pierwsze dziecko urodziłam o 0:30 i zostało zabrane na resztę nocy, upomniałam się o nie jak wstałam o 6-tej i było już do końca ze mną. Drugie urodziłam o 1:30 i cały czas ze mną.
      Położne pytały moje sąsiadki (te od płaczków) czy nie wziąć im dzieci na noworodkowy, a w czasie dnia były praktykantki które chętnie spoglądały na dzieci jak chciało się wziąć prysznic.
      Mam małe doświadczenia, bo byłam w szpitalu 3 dni, a za drugim razem 1,5 dnia, poród lekki, ja - stan ok (poza obolałym tyłkiem), dzieci też spokojne. Ale może być inaczej i wtedy POWINNA być możliwość przejęcia opieki nad noworodkami przez położne.

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
      • ajona Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 11:46
        A ja autorce listu wcale się nie dziwię, że chciała odpocząć po
        porodzie. Jak ja to dobrze znam! Sama rodziłam kilkanaście godzin na
        oksytocynie, skończyło się na ręcznym wypychaniu małego z mojego
        brzucha. Byłam nacięta na nieskurczu, popękana maksymalnie, przez
        ponad miesiąc nie mogłam normalnie siedzieć. Kilka godzin po
        porodzie do sali wparowała położna i z krzykiem do mnie "szybko
        dziewczyno, zabieraj torbę i na drugą salę, bo tu zaraz inna będzie
        leżała! No szybciej, chyba nie myślisz że ja za ciebie będę tą torbę
        nosić!". Byłam w takim szoku po tym tekście, zmęczona, obolała, że
        nic głupia nie powiedziałam tylko zrobiłam jak kazała...Dziecko
        dostałam na drugi dzień, pokarmu nie miałam, mały darł się w
        niebogłosy całymi dniami i nocami...A jak udało nam się zasnąć, to o
        3 rano przychodziły pielęgniarki i badały dzieciom słuch...O piątej
        wpadała z wielkim hukiem salowa posprzątać, dzieciaki się budziły,
        płakały, ale salowe miały to w doopie. Po 7 śniadanie, obchód, tabun
        ludzi i nie było mowy o wypoczynku! Leżałam akurat naprzeciwko drzwi
        i jakaś wspaniała położna w środku dnia, w godzinach odwiedzin
        przyszła sprawdzić stan mojego krocza! Po prostu odsunęła kołdrę nie
        ceregieląc się, a kiedy poprosiłam o parawan, zaczęła fukać.
        Pamiętam tylko tyle że nigdy w życiu nie byłam tak potwornie
        zmęczona. To było wręcz zwierzece zmęczenie, na pograniczu
        szaleństwa. Leżałam z synkiem 9 dni w tym cholernym szpitalu
        ("Przyjaznym matce i dziecku" zresztą) bo ze zmęczenia dostałam
        gorączki i faszerowali mnie antybiotykami. Najgorszemu wrogowi nie
        życzę.
        Powiem Wam jeszcze że rodziłam w nocy, akurat naprzeciwko wielkich
        niezasłoniętych okien, a pod koniec porodu na salę wlazła salowa z
        wiadrem i mopem, i najnormalniej na świecie stanęła naprzeciwko
        mojego krocza obserwując postępy porodu. Teraz wydaje mi się to nie
        do pomyślenia, a wtedy było mi wszystko jedno...
        Minęło już 5 lat a ja nadal nie mogę się pozbyć tej traumy...
        • miranda3 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 12:13
          ajona napisała:

          > A ja autorce listu wcale się nie dziwię, że chciała odpocząć po
          > Kilka godzin po> porodzie do sali wparowała położna i z krzykiem do mnie "szybko dziewczyno, zabieraj torbę i na drugą salę, bo tu zaraz inna będzie
          > leżała! No szybciej, chyba nie myślisz że ja za ciebie będę tą torbę
          > nosić!". Byłam w takim szoku po tym tekście, zmęczona, obolała, że
          > nic głupia nie powiedziałam tylko zrobiłam jak kazała...Dziecko
          > dostałam na drugi dzień, pokarmu nie miałam, mały darł się w
          > niebogłosy całymi dniami i nocami..

          Jakbym o swoim porodzie czytała łącznie z tą torbą ;/
          Dziecie też mi się darło bo było głodne a ja nie mogłam sobie poradzić z przystawieniem do piersi. Pomocy laktacyjnej nie było a położne miały to głeboko gdzieś, rano tylko uroczo zagadywały, ze podobno ciezka noc za nami.
          Obok mnie lezała młodziutka dziewczyna, która po nocnym porodzie , nieprzespanym dniu, zaczeła wyzywać swoja coreczkę , zawlokłam się do położnych zeby cos zrobiły , bez odezwu.
          Normalny koszmar.
          Drugi poród w innym wrocławskim szpitału, z zajmowaniem sie corka nie mialam juz zadnych problemów ale trafiła mi sie sala 5-osobowa , chyba nie było chwili, zeby któres dziecko nie plakało, swiatło zapalone non stop, duszno a w dzień tabuny gosci.
          Nigdy wiecej rodzenia we Wrocławiu.
          A co do tamtego watku, przykre , ze niektórzy uważaja , ze matka powinna byc twarda jak Roman Bratny od pierwszych chwil po porodzie.
          • ajona Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 12:37
            miranda3 napisała:
            > Jakbym o swoim porodzie czytała łącznie z tą torbą ;/

            A może rodziłysmy w tym samym szpitalu??
    • insomnia0 a mi przeszkadzali niewychowani goście 03.03.09, 11:27
      obok mojego łózka była młodziutka zaledwie 18 letnia dziewczyna- ona bardzo miła
      i sympatyczna.. natomiast - ojciec dziecka- gowniarz do potegi !!!
      Przychodził po piwku z kumplami.. dziecko traktował jak zabawke- pewnie tym dla
      niego było.. kumple tatusia.. z usmiechem przyjmowali fakt ze inne mamy karmiły
      piersią..takze szturchali sie gdy na horyzoncie pojawił sie jakiś "cycek" co to
      mozna bezkarnie pooglądać.. powiem szczezrze ze nie wyprosiłam pana a takze nie
      poskarżyłam się .. bo było mi żal dziewczyny...
      Ale takcy goscie
    • babsee Re: zenua w moim miescie 03.03.09, 11:57
      Dlatego tez od paru dni trwa akcja gazety wyborczej bo pozoim
      porodow we Wrocku jest na poziomie Króla Ćwieczka.
      Co jest najmnije zabawne-wszyscy o tym wiedza i gowno z tym
      robią.Akcja zaczela sie jak rodzilam 5 lat temu corcie-2 czerwca a
      od 1 czerwca wprowadzono zakaz znieczulen zzo do porodu(szkoda ze
      nikt mnie nie powiadomil..)Dzieki wlasnie temu co opisuje dziewczyna
      oraz szczerej prwadzie w kolejnych artykulach,mialam traume porodowa
      az dopadly mnie hormony i dzis-w 26 tc wiem na 100%ze w moim miescie
      nie urodze kolejengo dziecka.
      Lepiej by mi bylo rodzic w lesie niz w tutejszym szpitalu.
    • mniemanologia Też poszłam spać... 03.03.09, 12:06
      Jestem wyrodna.
      Urodziłam w nocy, przewieziono nas do sali, zapytałam, czy mogę
      wziąć prysznic, a pielęgniarka popatrzyła na mnie i powiedziała, że
      raczej nie dam rady. No i nie dałam - padłam na łóżko jak kłoda.
      Ktoś mnie popukał w ramię i powiedział, że muszą zabrac moje
      dziecko, bo żółtaczka i trzeba je naświetlać. Powiedziałam
      nieprzytomnie "Tak, tak, jasne" i padłam dalej. Rano wstałam i
      poszłam go szukać...
      Dobrze, że w pierwszej dobie noworodek jest zwykle mało przytomny
      też...
    • umasumak Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 17:29
      Zalinkowana dyskusja tak idiotyczna, że nie potrzebuje komentarza.
      • triss_merigold6 A kto ma najwięcej do powiedzenia? 03.03.09, 18:17
        Kto ma najwięcej do powiedzenia? Panowie oczywiście. I to
        podejrzewam tacy, których żony nie rodziły albo rodziły mnóstwo lat
        temu.
        • umasumak Re: A kto ma najwięcej do powiedzenia? 03.03.09, 18:47
          triss_merigold6 napisała:

          > Kto ma najwięcej do powiedzenia? Panowie oczywiście. I to
          > podejrzewam tacy, których żony nie rodziły albo rodziły mnóstwo lat
          > temu.

          Albo synkowie mamuś, które z kapciami w zębach czekają na powrót męża, a całe
          swoje życie podporządkowują potrzebom rodziny.
          • triss_merigold6 Re: A kto ma najwięcej do powiedzenia? 03.03.09, 18:56
            Mnie przy okazji takich wątków krew zalewa, bo pokazują skalę
            pogardy i wstrętu do kobiet. W tym konkretnym kraju. I skalę mściwej
            frustracji mężczyzn.
            • iwoniaw I tu się mogę tylko ze smutkiem zgodzić n/t 03.03.09, 19:23


              • ledzeppelin3 Re: I tu się mogę tylko ze smutkiem zgodzić n/t 03.03.09, 20:17
                Wreszcie prawdziwy list, bez hipokryzji, i gloryfikowania
                cięrpiętnictwa i Matkopolkostwa
                W tak zwanych dawnych czasach (opieram się na literaturze
                typu "Dzienniki" Dąbrowskiej, "Annie Kareninie", "Chłopach", "Cichym
                Donie" i opowieściach moich babć i babci małzonka)położnica przez
                ładnych kilka tygodni miała pomoc do noworodka, a po porodzie lezała
                do góry wentylem i uzupełniała straty krwi
                Zapie...nie w pierwszej dobie po porodzie to wymysł naszych czasów,
                niestety uboczny skutek akcji "Rodzić po ludzku", czyli typowo
                polskie wylanie dziecka z kąpielą
                I autorka liostu ma absolutną rację- wymysł ów służy położnym
                noworodkowym, którym zakres obowiązków dratycznie się zawężył, bo
                teraz w nocy oglądają "Manuelę", zamiast zasuwać z noworodkami
                Jak miałam okazję zaobserwować na stażach ginekologicznych i rodząc
                własną trójkę dzieci
                Kolejny pretekst do wyłudzania kasy- chcesz odpocząć po porodzie,
                opłac sobie pielęgniarkę
                Kobieta w tym wszystkim jest tylko pochwą do rodzenia i cyckami,
                które muszą karmić, bo jak nie karmią to szpitalowi statystyka spada
                Czyli akcja Rodzić po ludzku to śmiech na sali- kobieta była pochwą
                i cyckami przed Akcją, i po akcji niemi została
                A komenty sfrustrowanych panów- pokazują, że nic się nie zmieniło od
                wieków. Baba jest od tego, ma dawać i rodzić, i morda w kubeł
                I to wszystko w
                imię "przyzwoitości", "praworządności", "porządku", "normalności",
                obrzydliwe granie na poczuciu winy, wycieranie sobie mórd religią. I
                najlepiej w tym wątku widac, ile pań, chcąc ugłaskać swoich panów,
                trąbi w tę samą trąbę (te, co chcą dupska po porodzie paść, to
                mięczaki, a my, co zgodnie z dyrektywą zapie...łyśmy, zadziobiemy
                te, co chcą tak po prostu wypoczywać)
                • umasumak nic dodać, nic ująć, świetny post n/t 03.03.09, 21:35

                  • attiya Re: nic dodać, nic ująć, świetny post n/t 05.03.09, 08:19

                    podobnie jak wyżej - nic nie można tu więcej dodac smile
                • mathiola no kurczę, nie mogę się nie zgodzić n/t 03.03.09, 22:03

    • rita75 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 21:28
      zmialam podobne odczucia...
      • agatar-m Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 21:44
        ja w sumie nieobiektywna jestem, pierwsze dziecko zaraz po wyjeciu z brzucha
        pojechało do innego szpitala na sygnale na operacje, nawet go nie zobaczyłam
        jak urodziłam 2 synka i wszystko było ok, to ja Bogu dziekowałam,ze jest zdrowy
        i wszystko z napełnionym sercem szczęściem przy nim robiłam, i w życiu bym nie
        wpoadła na to,żeby narzekac,że spoać nie mogę czy,że mam coś pościerać z
        podłogi, no ale to tylko niektórzy mogą docenić.
        jak słucham paniuś co narzekaja na jedzenie nie o tej porze czy oczekiwanie na
        położna, pielegniarke dłużej niż minute, czy inne pierdoły, to tylko mówie sobie
        w duchu: kobieto, gdybyś przeżyła to co ja i inne matko co modliły sie o życie
        dziecka, nawet go dotknąć nie mogąc
        wtedy to taka przy 20 osobach na sali by nic nie powiedziała i 24 h siedziała
        przy małym dziekujac za to,że zyje i jest zdrowy....

        jestem wrocławianką i szpital w którym rodziłam moich dwóch synków stawiam pod
        niebiosa, nie majac znajomosci, taka cudowna opieka, sympatia i dobrzy lekarze
        żadko sie zdarzają.
        • ally Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 21:58
          > jak słucham paniuś co narzekaja na jedzenie nie o tej porze czy oczekiwanie na
          > położna, pielegniarke dłużej niż minute, czy inne pierdoły, to tylko mówie sobi
          > e
          > w duchu: kobieto, gdybyś przeżyła to co ja i inne matko co modliły sie o życie
          > dziecka, nawet go dotknąć nie mogąc

          a co ma piernik do wiatraka?
          • agatar-m Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 22:01
            a no nie wiem..poczytaj wypowiedź autorki listu i wypowiedzi na ten temat....
            • ledzeppelin3 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 22:36
              Nie ma potrzeby patrzyć na innych z góry i przybierać protekcjonalny
              ton
              Nie wiesz, co przeżyli inni, mogłabym też co nieco opowiedzieć o
              przypadkach pierwszej córki oraz o chorych, z którymi stykałam się
              na oddziale położniczym w trakcie praktyki lekarskiej
              Szkoda, że po ciężkich przejściach nie nabrałaś mądrości i stać Cię
              tylko na pełne wyższości "to tylko niektórzy mogą docenić"
              Otóż nie, nie wmówisz mi, że mamy się godzić z patologią, bo zawsze
              może byc gorzej
              Wszak i w getcie kobiety rodziły, i w czasie Powstania
              Warszawskiego, i w Oświęcimiu
              Tylko CO Z TEGO??? mamy w imię tego godzić się na podmiotowe
              traktowanie? Wytłumacz to sobie, że chcemy być po porodzie
              wypoczęte, aby lepiej zajmowac się naszymi dziećmi, może to
              dotrze....
              Dlaczego zawsze włącza się myślenie "Ja miałam przesrane, to i niech
              une nie mają lepiej"
              • agatar-m ledzepelin 03.03.09, 23:29
                wybacz, ale na panie , którym przeszkadza, kolacja w szpitalu o 17 i potem
                narzekaja , jak to jest okropnie u nas w szpitalach po porodzie, przez takie
                pierdoły bede patrzeć z góry i nic tego nie zmieni. mam do tego prawo po moich
                przejsciach, po tym sie patrzy zupełnie inaczej, tak jak kazdy ma prawo do
                weryfikowania swojego myslenia po innych traumatycznych przezyciach dotyczących
                innych aspektów życia.
                nie uważam,żeby to co opisała autorka było patologią... nie są to warunki ,
                które dla kogokolwiek byłyby przyjemne, dla mnie też. ja doceniam po prostu
                teraz wartość innych rzeczy, nad innymi, ale daleko temu do patologii według mnie.
                • mama_kotula Re: ledzepelin 03.03.09, 23:36
                  Cytat
                  mam do tego prawo po moich przejsciach


                  Czyżby?
                  Nie sadziłam, że jakiekolwiek przejścia dają komukolwiek prawo do pogardy wobec maluczkich. Ale widocznie jeszcze sporo rzeczy mnie zadziwi.
                • sanciasancia Re: ledzepelin 04.03.09, 18:18
                  E, tam. Przejścia, nie przejścia, każdy ma prawo do bycia traktowanym z
                  szacunkiem i należytej opieki.
                  Żeby to był jeszcze, jakiś niemożliwy do osiągnięcia standard opieki, to może
                  bym zrozumiała, ale jakoś Niemcy uprawiają taką opiekę od lat i żyją. Czyli się
                  da, jak się chce.
                  Powiem więcej, ostatnim razem w szpitalu przeżyłam nalot mamusi pacjentki z
                  łóżka obok. Byłam wtedy zbyt otumaniona i zbyt słaba psychicznie, żeby się
                  poskarżyć i poprosić o wyproszenie baby. Tym razem wiem już, jakie są moje prawa
                  i wyegzekwuję je dobrze.
              • mal_art Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 05.03.09, 11:24
                Sorry, nie wytrzymam. Czy Ty POWAŻNIE porównujesz sytuację współczesnej rodzącej
                (XXI w, szpital, miasto wojewódzkie czy powiatowe) do sytuacji w getcie,
                Powstaniu Warszawskim lub Oświęcimiu?
                Czy jak rodziłaś, miałaś graniczącą z pewnością obawę o życie swoje i dziecka -
                że zaraz traficie obydwoje do gazu? Że dziecko spłonie żywcem albo dostanie w
                serce zatrzyk z trucizną, a jakiś pan w białym kitlu będzie mierzył czas, w
                jakim będzie w męczarniach umierało? Czy może patrzyłaś z lękiem na sufit, czy
                zaraz nie spadnie na Was bomba? Na drzwi, czy nie wpadną panowie z karabinami i
                wszystkich nie rozstrzelają? Czy lekarz dysponował tylko wódką, igłą i zwykłą
                nicią do zdezynfekowania i opatrzenia Twoich ran? Z tym właśnie porównujesz
                patologię współczesnego położnictwa! Naprawdę uważasz, że JAKIKOLWIEK poród w
                szpitalu, nawet najgorszym, pełnym położnych-psychopatek, pielęgniarek, które
                robią łaskę i nieczułych lekarzy, można porównać z największą tragedią w
                dotychczasowych dziejach ludzkości?!
                • attiya Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 05.03.09, 11:54
                  mal_art napisał:

                  > Naprawdę uważasz, że JAKIKOLWIEK poród w
                  > szpitalu, nawet najgorszym, pełnym położnych-psychopatek, pielęgniarek, które
                  robią łaskę i nieczułych lekarzy, można porównać z największą tragedią w
                  dotychczasowych dziejach ludzkości?!
                  >
                  mogę cię zapewnić, że w historii ludzkości bywały gorsze tragedie - podbijanie
                  przez Rzym "dzikich" terenów, chrystianizacja poganów, podboje Karola Wielkiego,
                  inkwizycja....a tu nie o to biega - jeśli raczyłaś to zauważyć - mamy 2009 rok i
                  wierz mi, że po wycofaniu ZZO, po poleceniu zmniejszania do minimum cesarek, do
                  przywiązywania rodzących, do skazywania je na wielogodzinne męki to chyba nie
                  jest ten wiek, który mamy - ponoć nowoczesny, idący do przodu itd itd....No ale
                  tłumaczyć niektórym to jak grochem o ścianę....

                  • mal_art Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 05.03.09, 16:36
                    Właśnie o to biega. Nic nie uprawnia nas do porównywania naszych złych
                    szpitalnych doświadczeń z obozem zagłady. (A propos - sama rodziłam 3 razy i nie
                    zawsze spotkałam się ze słodyczą charakteru personelu, nie zawsze mogłam liczyć
                    na pomoc przy noworodku i też mi się to nie podobało.) Zauważyłam jaki rok mamy,
                    ale nie widzę związku między tragicznymi wydarzeniami z dziejów świata (dołóżmy
                    jeszcze wyginięcie dinozaurów, kolonizację Ameryki połączoną z eksterminacją
                    Indian, średniowieczne epidemie dżumy i parę innych nieszczęść) a współczesnym
                    porodem. Jaki by nie był. Nawet przywiązana do łożka kobieta nie jest w końcu w
                    stanie zagrożenia życia! Nikt jej, na Boga, nie zabija, obojętność personelu
                    jest straszna, nikomu jej nie życzę, ale to nie zbrodnia... a jeśli już, jakby
                    innego kalibru. I porównania porodu w kiepskich (jasne, że kiepskich) warunkach
                    do Holocaustu czy Powstania są zwyczajnie obrzydliwe. Uwłaczające tym, które w
                    prawdziwej męce, cierpieniu i poniżeniu rodziły i którym te dzieci odbierano. Bo
                    chyba męka kobiety, która wie, że urodzone dziecko natychmiast straci, że ono
                    zaraz po urodzeniu umrze w męczarniach, jest większa?
                    I nie rozumiem, dlaczego piszesz, jakbym pochwalała złe warunki w polskich
                    szpitalach, brak znieczulenia czy opieki nad potrzebującymi jej kobietami. Po
                    prostu nie uważam za stosowne porównywanie warunków w polskim szpitalu do
                    Oświęcimia. Jeśli ktoś ma w tej kwestii wątpliwości, to może powinien się do
                    Oświęcimia wybrać osobiście, bo ja tego lepiej nie wytłumaczę.
        • babcia47 Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 22:42
          kobieto, gdybyś przeżyła to co ja i inne matko co modliły sie o życie
          > dziecka, nawet go dotknąć nie mogąc
          > wtedy to taka przy 20 osobach na sali by nic nie powiedziała i 24
          h siedziała
          > przy małym dziekujac za to,że zyje i jest zdrowy....
          Agatko..to nie jest objaw miłosci do dziecka..wręcz przeciwnie, bo
          gdyby mi 20 osób siedziało na sali gdzie jest mój noworodek to by mi
          sie asertywnożść wzmocniła do kwadratu, a gdyby w chwili potrzeby
          mojej czy dziecka pielegniarka nie zareagowała to bym narobiła
          rabanu na cały szpital i kolicę..gdy sam byłam po wypadku w szpitalu
          półtora roku temu poznałam co to za przyjemność mieć na okrągło
          obcych na sali oddziały chirurgiczno-ortopedycznego i gdy nie mogłam
          wytrzymać po prostu sie wypisałam..ale gdyby w gre wchodziło zdrowie
          i życie mojego nowo narodzonego dziecka to bym sie nie cackała z
          tabunami i pielęgniarkami które migaja sie od obowiazkó..miałam to
          szczęście że gdy młodych trzeba było ratować, to ratunek dostaliśmy,
          gdy sie urodzili trafiałam juz na normalnych ludzi i szczęsliwie
          mogłam ja odpocząć i dochodzić do siebie, małe spać, zdrowieć i
          wzmacniac sie bez narażanie na kontakt z "obcymi" zarazkami, bo
          tabunom jeszcze wstęp był wzbroniony na oddział połozniczy,
          starszego młodego miałam okazję zobaczyć dopiero dobę po urodzeniu,
          urodził sie praktycznie jako trupek, trzymano nas w szpitalu 10 dni
          i wypisano tylko dlatego, ze byłam z innego miasta i później nie
          miał by kto mnie zabrać a do jazdy transportem publicznym sie nie
          nadawaliśmy, powinniśmy zostać jeszcze tydzień
          • golfstrom Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 03.03.09, 23:41
            Dziewczyny ( i zacne kobiety) piszące, że akcja stała się właśna
            karykaturą - nie moge się z Wami zgodzić.

            Przynajmniej połowa postów tutaj opisuje przykre doświadczenia ze
            szpitala - brak pomocy, brak zyczliwości, brak profesjonalzimu. I
            własnie przeciwko temu wymierzona jest ta akcja!

            Owszem, fundacja naświetla problem naduzywanych procedur, ale
            przecież nie jest winą fundacji (czy akcji), że szpital zaczyna
            akcję od dupy strony.
            Bo czy dziecko będzie na oddziale noworodkowym, czy tez będzie przy
            łóżku matki, to jest szczegół. Istota problemu tkwi w tym, żeby
            personel medyczny zaczął traktować kobiety po ludzku właśnie. Chodzi
            o zmianę mentalności a nie koloru ścian.

            Tymczasem w zastraszającej większości personel medyczny potrafi się
            posługowac jedynie zstraszaniem lub zawstydzaniem jako jedynym
            środkiem perswazji.

            W szpitalu w którym rodziłam, sale były sześciołóżkowe, z
            praktycznie nieograniczonym czasem odwiedzin. KAŻDE ŁÓŻKO MIAŁO
            WŁASNY PRAWAN, żeby zapewnić minimum prywatności, kiedy była tego
            potrzeba (karmienie, przebieranie się, cokolwiek innego). Były tez
            pory dnia, kiedy położne prosiły o odsłonięcie łóżek, żeby dzieci
            były wystawione na działanie naturalnego światła.

            Miałam dziecko przy sobie, ale jeśli musiałam akurat iść do łazenki
            a mały zaczął płakać, pielęgniarka się nim zajęła. Kiedy wróciłam,
            wyjasniła mi, co zrobiła i dlaczego. Nie wiem, co sobie myślała, nie
            wiem, jakie miała o mnie zdanie, bo w żaden sposób tego nie okazała.
            I na tym ma to polegać.

            Ale jesli 90% kobiet będzie uważało za swój obowiązek sarkanie na
            sama akcję, to (niezamożne) kobiety w Polsce zawsze będą traktowane
            jak bydło. Nie podoba Wam się akcja - napiszcie do fundacji z
            konkretnymi radami i propozycjami, w ten sposób będziecie miały
            jakiś wpływ na jej kształt. Albo dalej opowiadajcie sobie historie o
            wrednych pielęgniarkach.
            • babcia47 Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 04.03.09, 00:44
              masz racje..u nas potrafia spaskudzić nawet najlepsza inicjatywe
              stawiajac wszystko na głowie, niestety, ale wątek jest o
              dziewczynie, która smiała sie własnie wypowiedzieć "na łamach" na
              ten temat i zamiast pochylenia sie nad tematem spotkały ja takie a
              nie inne podsumowania na forum. Osoby wypowiadajace sie pod wątkiem
              jakoś nie widza problemu, widza mamę, która zamiast ze spiewem na
              ustach zając sie po porodzie niemowlakiem smiała zauważyć, ze cos tu
              nie halo..że brak opieki ze strony personelu, intymnosci, możliwosci
              wypoczynku..i o zgrozo!! wyspania się po wysiłku jakim był
              poród..tego typu publikacja to też sposób na zwrócenie uwagi, ze coś
              komus nie wyszło..i co spotkało ta dziewczyne? jaka jest reakcja
              różnych..nie dopisze, bo nie będę się wyrażać. Zamiast pomysleć jak
              to załatwić, by rodzenie w polskich szpitalach faktycznie mozna było
              nazwać "ludzkim", atak na autorkę listu. Co gorsza wiekszość spraw
              można by załatwić nie przy pomocy pieniedzy lecz w ten sposób, by
              kazdy dobrze wykonywał swoje obowiazki a jego mysli i zachowanie
              wybiegało dalej niz koniec własnego nosa
              • golfstrom Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 04.03.09, 01:40
                Jesli mam być zupełnie szczera, to mnie ten list nie przekonuje, bo
                jest bardziej wyrazem "arystokratyzmu", niż żalem umęczonej i
                postawionej w niezręcznej sytuacji kobiety. Ach, ten niesmaczny
                widok rozmemłanej mamy, ach, znoszenie płaczu noworodków, ach,
                smród, bród i ubóstwo. Normalnie pfe. A akcja jest be.

                Tymczasem ta kobieta mówi dokładnie to samo, co postulat fundacji -
                dać kobiecie wybór. Ale nie, ona wie lepiej - akcja jest winna
                wszystkiemu.

                A co do wypowiedzi na tamtym forum - może to nie jest miejsce na
                dyskusję? Może błędem jest zapraszanie mężczyzn do tej dyskusji?
                Może jeszcze nie czas na to?
                A może można było opublikować nieco lepszy pod względem formy list,
                który efektywniej by do mężczyzn przemówił? Odrobina myslenia
                PRowego mogłaby tu naprawdę pomóc.
                Ci panowie niewiele mają do zaoferowania w temacie. Ale ta pani
                również. W końcu nie podała ani jednej konkretnej propozycji zmian
                na lepsze. Więc to tak trochę trafił swój na swego.


                A tak w ogóle to źle mi się post podpiął - miał byc ogólnie smile a nie
                że tak jednostkowo sobie Ciebie, Babciu, upatrzyłam.
                • triss_merigold6 No sorry... 04.03.09, 08:58
                  Pani pacjentka nie jest od tego, żeby trafiając na oddział mieć
                  propozycje zmian, nowelizacji, ulepszeń i cudow wianków. Ona nie
                  musi mieć NIC do zaproponowania, płaci składki i to jej szpital,
                  lekarze i pielęgniarki powinni zapewnić przyzwoite warunki.
                  PRZYZWOITE podkreślam, niekoniecznie komfortowe.

                  Mam głęboko w d... czy forma wypowiedzi uraża panów oraz czy ich
                  przekonuje. Jeśli uraża to ich cholerny problem.
                  • golfstrom Re: No sorry... 04.03.09, 10:25
                    Nie, ona nie musi mieć propozycji zmian, gdy trafia na oddział. Ale
                    kiedy z niego wychodzi, to już może.

                    W ogóle niczego nie musi - płaci i wymaga. I nie musi brać udziału w
                    żadnej komunikacji. Najlepiej, żeby jej w myslach czytali. Bo tak w
                    końcu odbywa się każde badanie poziomu satysfakcji klientów.

                    > Mam głęboko w d... czy forma wypowiedzi uraża panów oraz czy ich
                    > przekonuje.
                    Jeżeli Twoim jedynym celem byłoby tych panów wytrzaskać po gębach
                    albo oburzyć, to jest całkiem słuszna strategia. Ale jeśli
                    chciałabyś im otworzyć oczy na realny problem, to - będąc redaktorką
                    gazety czy portalu - starałabyś sie chyba jednak opublikowac list,
                    który jest w stanie dotrzeć do osób, które POTENCJALNIE mają wpływ
                    na warunki w polskich porodówkach (np. jako przyszli lekarze,
                    ordynatorzy, kadra zarządzająca placówką zdrowia) a nie wywołać w
                    nich jedynie prymitywne reakcje porównywalne do rzucania kamieniami.
                    Czyż nie?
                    • herriot Re: No sorry... 04.03.09, 12:11

                      golfstrom napisała:

                      > Nie, ona nie musi mieć propozycji zmian, gdy trafia na oddział. Ale
                      > kiedy z niego wychodzi, to już może.
                      > W ogóle niczego nie musi - płaci i wymaga. I nie musi brać udziału
                      > żadnej komunikacji. Najlepiej, żeby jej w myslach czytali. Bo tak w
                      > końcu odbywa się każde badanie poziomu satysfakcji klientów.

                      I nie musi rodzić we Wrocławiu co własnie kobiety robią, stad wzieła się seria artykułów "godnie rodzić we Wrocławiu" i m.in. ten list był odpowiedzią na to dlaczego kobiety nie chcą rodzić we Wrocławiu.
                      W lokalnym dodatku GW codziennie są publikowane listy i artykuły na ten temat akurat , wszystkie są też online ale pewnie nie maja takich kontrowersyjnych tytułów i nikt się do komentowania nie rzuca wink
                      Ja rodziłam we Wrocławiu 11 i 9 lat temu , po wyjsciu ze szpitala wypelnilam ankiety rodzic po ludzku, jak pewnie duzo kobiet i co ...wychodzi na to, ze nie dosc ze nic się nie zmieniło to jest jeszcze gorzej bo wtedy przynajmniej ZZO było
                      I zgadzam sie z tym co napisała babsee, tak to wlasnie wyglada w naszym pieknym miescie :

                      > poziom porodow we Wrocku jest na poziomie Króla Ćwieczka.
                      > Co jest najmniej zabawne-wszyscy o tym wiedza i gowno z tym
                      > robią.A dzis-w 26 tc wiem na 100%ze w moim miescie
                      > nie urodze kolejengo dziecka.
                      > Lepiej by mi bylo rodzic w lesie niz w tutejszym szpitalu.
                      >

                • ledzeppelin3 Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 04.03.09, 11:39
                  >Kiedyś noworodkiem zajmowały się pielęgniarki, przynosiły dziecko
                  >do karmienia i można było odpocząć. Nie było żadnych odwiedzin,
                  >hałasów, natomiast teraz, w dobie "rodzenia po ludzku", muszę
                  >zajmować się cały czas sama swoim dzieckiem, znosić płacz innych
                  >dzieci i obecność całych tabunów rodzin i znajomych innych
                  pacjentek.

                  Faktycznie, damula, arystokratka jedna.

                  Echchch, nic z tego listu nie zrozumiałaś. Faktycznie,
                  arystokratyzm. Bo stwierdza prawdę obiektywną: jeśli do sali 2-
                  osobowej wtłoczy się 10 osób, to zapanuje smród i duchota. A smród i
                  duchota to coś, co nie jest korzystne dla noworodka.
                  Akcja przybrała karykaturalny rozmiar, bo zgubiła się w niej
                  kobieta. Bo nikt nie wymaga przestrzegania praw kobiet, dlatego
                  skorzystał na niej personel średni, bo ma dużo mniej pracy. Przecież
                  to prawda.
                  Jakoś mocno osobiście podchodzisz do Akcji Rodzić Po Ludzku. Nikt
                  nie umniejsza jej zasług. Ale ma tez słabe strony, które w polskich
                  szpitalach zostały mocno wyolbrzymione. Przymusowy rooming-in, bez
                  zastrzeżenia, że kobieta ma prawo do odpoczynku po porodzie.
                  Zmuszanie położnic do wietrzenia krocza i karmienia piersią przy
                  tabunach szwagrów teścia ze strony ojca, bez zastrzeżenia prawa
                  położnicy do prywatności.

                  Może błędem jest zapraszanie mężczyzn do tej dyskusji?
                  > Może jeszcze nie czas na to?

                  Błędem to jest sposób wychowania mężczyzn i kobiet w Polsce.
                  Przydałaby się akcja Wychowywać Po Ludzku.

                  Ja napisałam skargę do dyrektora szpitala po urodzeniu pierwszej
                  córki, bo zawsze interweniuję, gdy widzę błędy. Oczywiście, poczucie
                  sprawczości to ważna rzecz. Ale dużo zaczyna się od dyskusji w necie
                  i kontestowania obowiązujących praw. Najważniejsze, że dużo kobiet
                  czuje i myśli podobnie, nie ma co bac się krytyki. Przecież wszyscy
                  (oprócz marnych, trzęsących portkami z nienawiści i pogardy mężczyzn
                  na forum Wrocław) chcą tego samego- praw dla kobiet. I bardzo mi się
                  nie podoba, że z takim przekąsem piszesz o autorce listu, nazywając
                  ją "arystokratką" (dobrze, że nie wykształciuchem ;P), a tyyyyle
                  tolerancji masz dla obrzydliwych wypowiedzi panów z forum Wrocław
                  ("Bo jeszcze za wcześnie na dyskusję. Biedne misie pysie jeszcze nie
                  dojrzały").
                  • golfstrom Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 04.03.09, 12:42
                    > tyyyyle
                    > tolerancji masz dla obrzydliwych wypowiedzi panów z forum

                    Mylisz tolerancję z rozpoznaniem problemu. Po prostu zdaję sobie
                    sprawę, że w ich przypadku mamy do czynienia z mentalnymi talibami i
                    nie mozna się po nich spodziewać wyrafinowania intelektualnego
                    profesorów Sorbony.

                    A będąc tego świadomym, człowiek inaczej formułuje cele i inną drogę
                    obiera do osiągnięcia tego celu.

                    Rzucenie tym ludziom na żer listu, w którym kobieta pisze "Musiałam
                    się opiekować swoim dzieckiem" to jest strzelanie sobie w stopę. I
                    tyle. Cała filozofia.


                    > Błędem to jest sposób wychowania mężczyzn i kobiet w Polsce.
                    > Przydałaby się akcja Wychowywać Po Ludzku.

                    Nie mogłabym się z Toba zgodzić bardziej.

                    > Akcja przybrała karykaturalny rozmiar, bo zgubiła się w niej
                    > kobieta. Bo nikt nie wymaga przestrzegania praw kobiet, dlatego
                    > skorzystał na niej personel średni, bo ma dużo mniej pracy.
                    Przecież
                    > to prawda.

                    To może jednak rozróżnimy akcję, która jest dziełem fundacji, oraz
                    placówki zdrowia, które wprowadzają pewne procedury w życie. Za
                    zarządzanie personelem medycznym na konkretnej porodówce nie
                    odpowiada ani fundacja, ani akcja, tylko zarząd szpitala. Teraz
                    najrozsądniej by było zwrócić fundacji uwagę na "błędy i
                    wypaczenia". Akcja zaczęła się od tego, że zaczęto słuchac kobiet i
                    reagować na ich postulaty. Jeśli postulaty się zmieniają, trzeba
                    jakoś dać temu wyraz.

                    > Jakoś mocno osobiście podchodzisz do Akcji Rodzić Po Ludzku.
                    Nie mam z zakcją osobiście nic wspólnego. A nawrt gdybym miała, to
                    nie rozumiem, jak to ma obalać moje argumenty.

                    Ja nie twierdzę, że wraz z akcją nastąpił w polskich szpitalach
                    promienisty świt jutrzenki. Ja się jedynie zastanwiam, jaki jest
                    sens jojczenia i wyrzekania na akcję, bez brania w niej udziału,
                    skoro jej efekty potencjalnie maja wpływ na każdą kobietę. A i na
                    wielu mężczyzn.

                    Moje odczucia co do autorki postu niestety zostaną takie jak są, bo
                    to jest wyłącnzie efekt jej wypowiedzi.
                    Stwierdzenie "musiałam zajmować się swoim dzieckiem, nie mogłam się
                    wyspać, musiałam znosić płacz cudzych dzieci", to jest co innego niż
                    stwierdzenie "Nie miałam zapewnionej prywatności, nie miałam
                    wsparcia personelu medycznego, który ani na chwilę nie chciał mnie
                    odciązyć po wysiłku porodu".
                    Nie mam do tej pani pretensji, że napisała list i że miała takie
                    odczucia jakie miała. Ale nie ma też co udawać, że ta pani widzi
                    cokolwiek poza negatywami. Nawet gdyby nie było odwiedzających,
                    noworodki byłyby na swoim oddziale, to i tak, biedaczka, musiałaby
                    znosić widok tej rozmemłanej położnicy na łóżku obok i na pewno
                    jakość jej snu by na tym ucierpiała. Bo może sąsiadka z łóżka
                    płakałaby z bólu po cesarce? Albo nie mogłaby powstrzymywać
                    puszczania bąków po tym, jak miała rozerwanie trzeciego stopnia?

                    To jest szpital publiczny i na pewne ustępstwa człowiek musi się
                    zgodzić. Jesli nie jest gotowy się na nie zgodzić, to ma opcję
                    szpitala prywatnego, jesli finanse mu na to pozwalają.
                    • ledzeppelin3 Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 05.03.09, 15:28
                      Mylisz tolerancję z rozpoznaniem problemu. Po prostu zdaję sobie
                      > sprawę, że w ich przypadku mamy do czynienia z mentalnymi talibami
                      i
                      > nie mozna się po nich spodziewać wyrafinowania intelektualnego
                      > profesorów Sorbony.

                      Tak, to są właśnie talibowie mentalni wink pieknie powiedziane. W
                      pierwszym Twoim poście nie odniosłam wrażenia, że potępiasz ich
                      durne komentarze. Ale z talibami trzeba walczyć. Myślę, że kazdy
                      sposób jest dobry, w tym ich własna broń. Bo to jest dzicz, która
                      nie zrozumie dyplomatycznych podchodów, im trzeba z grubej rury.

                      -To może jednak rozróżnimy akcję, która jest dziełem fundacji, oraz
                      > placówki zdrowia, które wprowadzają pewne procedury w życie. Za
                      > zarządzanie personelem medycznym na konkretnej porodówce nie
                      > odpowiada ani fundacja, ani akcja, tylko zarząd szpitala. Teraz
                      > najrozsądniej by było zwrócić fundacji uwagę na "błędy i
                      > wypaczenia".

                      Zgoda. Mam zamiar to zrobić, najszybciej jak się da.

                      Ja nie twierdzę, że wraz z akcją nastąpił w polskich szpitalach
                      > promienisty świt jutrzenki. Ja się jedynie zastanwiam, jaki jest
                      > sens jojczenia i wyrzekania na akcję, bez brania w niej udziału,
                      > skoro jej efekty potencjalnie maja wpływ na każdą kobietę. A i na
                      > wielu mężczyzn.

                      Tu nie chodzi o mieszanie akcji z błotem. Raczej na wytknięcie jej
                      niedociągnięć. A niedociągnięciem jhest wporwadzenie
                      systemu "rooming-in" w szpitalach bez zastrzeżenia "na wyraźne
                      życzenie położnicy".

                      Tak naprawdę chyba chodzi o rodzaj złości- że fundacja przedstawiła
                      jakieś postulaty, część szpitali się na nie załapała, ale ich
                      przestrzeganie i wypełnianie nie jest w żaden sposób kontrolowane i
                      oceniane- bo co niby wynika z ankiet wypełnianych przez pacjentki?
                      Że szpital dostanie nagrodę i -być może- dotację z Unii Europejskiej
                      (dobrze), albo nagrody nie dostanie- i też będzie dobrze. Natomiast
                      nie poniesie żadnej konsekwencji za nieprzestrzeganie prawa pacjenta
                      do np. intymności. Fundacja nie robi nic, aby prawa kobiet były
                      przestrzegane, ograniczyła się do przyznawania nagród jeśli są
                      przestrzegane.

                      Moje odczucia co do autorki postu niestety zostaną takie jak są, bo
                      > to jest wyłącnzie efekt jej wypowiedzi.


                      No ja ten list odebrałam zupełnie inaczej, ona jest słusznie
                      rozczarowana, zła i być może dlatego nie przebiera w słowach.
                      Ale nie ma też co udawać, że ta pani widzi
                      > cokolwiek poza negatywami. Nawet gdyby nie było odwiedzających,
                      > noworodki byłyby na swoim oddziale, to i tak, biedaczka, musiałaby
                      > znosić widok tej rozmemłanej położnicy na łóżku obok i na pewno
                      > jakość jej snu by na tym ucierpiała

                      O,, to jest nadinterpretacja IMO< ja nie widzę u autorki złej woli i
                      obrzydzenia na widok cudzego cierpienia. Widzę za to złość na
                      sąsiadki, które nie miały na tyle empatii i zwykłej przyzwoitości by
                      wyraźnie ograniczyć odwiedziny swoich krewnych i znajomych.

                      Albo nie mogłaby powstrzymywać
                      > puszczania bąków po tym, jak miała rozerwanie trzeciego stopnia?

                      Myślę, że była raczej wściekła na to, że jej własne nowonarodzone
                      dziecko musi przez większą część dnia wdychać bąki trzech wujków i
                      brata goszczących u sąsiadki z łóżka.

                      -
                      Jesteś pan zbiorem molekuł
                  • paolka_82 Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 05.03.09, 08:45
                    brawo. Popieram.
              • pelzaczkowa Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 04.03.09, 01:54
                Sadze, ze komentarzami pod artykulem nie ma co sie bulwersowac,
                takie komentarze zwykle sa ponizej wszelkiego poziomu, szkoda nerwow.

                Natomiast kwestia tego, ze personel szpitalny tak bardzo wybiorczo
                wzial sobie do serca postulatyu fundacji Rodzic po ludzku, to jest
                istotny problem, ktory z listu poloznicy wynika.
                Akcja fundacji nie moze przekonac poloznych i lekarzy by zechcieli
                kleknac i odebrac porod z podlogi, bo kobieta naturalnie rodzi w
                kucki, natomiast zostawic umeczona wielogodzinnym rodzeniem na
                plecach kobiete z malenstwem sama, to bardzo chetnie.

                Wyglada to troche tak, ze polskie szpitale przeczekaly az akcja w
                mediach sie przetoczy, wcielily wygodne im zasady, a reszte robia
                nadal po swojemu, majac w glebokim powazaniu jakies tam nowatorskie
                wymysly o godnosci kobiet i naturze porodu.
                Tego nie zmieni akcja obywatelska po dobroci, tylko przepisy, ktore
                szpitale musialyby respektowac- trzeba szukac i wspierac takich
                politykow, ktorzy przepisy wprowadza.

                Pozdrowionka!
              • franczii Re: Czy akcja Rodzić po ludzki jest zła? 04.03.09, 09:40
                > masz racje..u nas potrafia spaskudzić nawet najlepsza inicjatywe

                No wlasnie, rooming-in to nie jest polski wymysl. Ciekawa jestem, czy w innych
                krajach system przebywania matki z dzieckiem zaraz po porodzie tez przybral taka
                karykaturalna postac jak w niektorych szpitalach w Polsce.

                I jeszcz chcialabym sie dowiedziec, czy inne postulaty frpl tez tak skwapliwie
                realizuja w opisanym w liscie szpitalu. Moze tez przymuszaja np. do rodzenia w
                pionie?
        • mathiola Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 03.03.09, 22:55
          No i co z tego?
          Ja pierwszego urodziłam w warunkach wzorcowych, problemów nie miałam z niczym,
          miałam go ze sobą od początku i nie chciałam oddawać, ale jakbym chciała, to bym
          oddała, pielęgniarki super, żadnych nacisków, żadnych wymagań, chcesz to
          odpoczywasz, chcesz to się zajmujesz... Drugie dzieci urodziłam w warunkach
          skrajnie nieprzyjemnych, nie miałam ich ze sobą, drżałam o ich życie, wstawałam
          co 2 godziny (przez cała dobę - przez 3 tygodnie), żeby ściągnąć dla nich
          pokarm, iść na dół, nakarmić je, przewinąć, pobyć z nimi trochę, nacieszyć
          się.... I teraz tym bardziej doceniam jak wspaniale jest urodzić w normalnych
          warunkach i nic nie musieć, jeśli nie ma się siły.....
    • kingapp Szpital to nie hotel, ale... 04.03.09, 11:46
      Urodziłam dwójkę dzieci w tym samym szpitalu - najlepszym w moim mieście wg
      "Rodzić po ludzku". Różnica między porodami - 1,5 roku, różnica w samym szpitalu
      - ogromna. Na niekorzyść.

      Rodziłam przez cesarkę. Podczas pierwszego porodu było właściwie ok, po drugim -
      po raz pierwszy w życiu pisałam oficjalną skargę. Na warunki i opiekę. Trafiłam
      do trzyosobowej sali pooperacyjnej, ale zupełnie nieprzystosowanej do tego celu.
      Nie było w niej ani jednego dzwonka do wzywania pielęgniarek. Można było sobie
      płuca wypruć podczas wołania "Siostro, siostrooo" (i to we trzy chórem), a nikt
      nie przychodził. Godziny odwiedzin ograniczone - z jednej strony bardzo dobrze,
      ale powinna być w tym czasie zapewniona pomoc ze strony personelu. Akurat.
      Miałam to szczęście, że mąż jednej ze współleżących był lekarzem i odwiedzał
      żonę również poza regulaminowymi godzinami. Pomagał nam wszystkim - podawał
      dzieci z wózków, czasem przewijał, trzymał pionowo do odbicia. My nie miałyśmy
      JAK tego zrobić (ja przez trzy dni nie byłam w stanie przekręcić się na bok na
      łóżku), ale personel szpitala o tym nie myślał.

      Nie należę do osób roszczeniowych, ale szlag mnie trafia, jak pomyślę, ile
      pieniędzy płacę co miesiąc na ZUS. A w zamian? Żebranie o opiekę, brud (na ok.
      35 kobiet była czynne jedno WC - całe zakrwawione, bo był w-end i nie miał kto
      posprzątać) i pani doktor mówiąca, że "nie musi tu do nas przychodzić, bo ona
      wystarczająco dobrze zarabia" (Bóg mi świadkiem, że do tej pory nie wiem, o co
      chodziło).
      • madziulek74 Re: Szpital to nie hotel, ale... 04.03.09, 22:25
        Czytam ten wątek i nie wierzę, że ktoś może uznać potrzebę snu czy
        intymności po porodzie jako Bóg wie jakie wymaganie.

        Po swoim pierwszym porodzie (miałam CC) wstałam - to zresztą chyba
        za dużo powiedziane, bo po zrobieniu kilku kroków zemdlałam - po 16
        godzinach. Po kolejnych 2 dostałam dziecko do opieki. Nie byłam w
        stanie podnieść się z łóżka (które było zresztą straszliwie
        wysokie), nawet trudność sprawiało mi przekręcenie się z boku na
        bok. Leżałam na sali 4-ro matkowej, najpierw w tłumie ludzi - co
        mimo wszystko było dla mnie w tym momencie wybawieniem, bo mąż mógł
        zająć się małym. Wieczorem zostali wyproszeni - może i dobrze, ale
        moje dziecko wyło, ja przerażona, obolała - nie miałam pojęcia co
        robić. Co chwila robiło smółkę, przewijałam go na zmianę z
        karmieniem zwijając się i płacząc z bólu. Ok 3. w nocy wyczołgałam
        się na korytarz w poszukiwaniu pomocy i dostałam zjebkę, że nie
        umiem zająć się dzieckiem. Moje dziecko nadal wyło, po kolejnej
        godzinie przyszła wreszcie położna, stwierdziła że pewnie jest
        głodny, i nakarmiła je butelką. Pomogło na może pół godziny. Ta noc
        to był koszmar, do którego mogę dodać tylko to, że na czworo
        leżących na sali noworodków - dwa się darły (w tym mój), a dwa
        spały.
        Kolejnego dnia miałam nawał pokarmu i usiłowałam coś z tym zrobić w
        tłumie ludzi odwiedzających.

        Trzeciej doby moje dziecko dostało żółtaczki i poszło do solarki, a
        ja mimo całego niepokoju wreszcie mogłam się trochę przespać.Chyba
        tylko dzięki temu, wytrzymałam tam tydzień.

        Nie dziwię się, że ktoś może chcieć sie przespać. I nie każdy
        noworodek śpi z przerwami na jedzenie.
    • magdalena.sz Re: Chciała spać, a kazali jej zajmować się dziec 04.03.09, 22:05
      Miałam cc. Małego dostałam od razu. Spaliśmy umeczeni razem. Jakby
      mi go chcieli zabrać to bym się wsciekla.
Pełna wersja