babcia wie "lepiej"

20.11.03, 22:49
Już kiedyś pisałam o mojej mamie, z którą czasem nie mogę się dogadać, bo
jest drażliwa i uparta. Ale nie opisałam nowej dla mnie sytuacji, z którą
nie wiem jak sobie poradzić.
Moja mama nie słucha moich próśb dotyczących pielęgnowania i wychowywania
mojego dziecka. Uparcie i poniekąd w tajemnicy przede mną nie używała
parasolki w lecie, nie zakładała czapeczki, jeździła z otwartym wózkiem w
taki sposób, że gdyby się potknęła dziecko mogłoby wylądować na ziemi.
Dzisiaj obraziła się strasznie, kiedy poprosiłam, żeby nie zwracała się do
dziecka w "karcący" sposób, bo niemowlak i tak nie rozumie dlaczego babcia
nagle patrzy na niego "strasznym" wzrokiem i mówi niemiłym tonem.
Wydaje mi się, że babcia powinna uszanować moje pomysły na wychowanie
dziecka, a nie lekceważyć je (i krzyczeć na mnie w obecności dziecka).
Poradźcie,
Aśka
    • aga173 Re: babcia wie "lepiej" 20.11.03, 22:59
      A to jest Twoja mama czy teściowa????Bo jesli mama to nie bój się z nią
      porozmawiać szczerze powinno dać efekt,a jesli tesciowa to lepiej przytaknij a
      rób swoje!!!Ja się sprzedziwiłam tesciowej i wyszłam na tym.....(ale
      przynajmniej mam spokój bo jej nie widuję często)dodam tylko że mam 2 dzieci i
      juz wiem co powinnam a czego nie.Ty wiesz najlepiej jak postępować z dzieckiem
      JESTEŚ JEGO MATKĄ!!!!!!!
      Pozdrawiam Aga
      • olimama Re: babcia wie "lepiej" 20.11.03, 23:13
        Aga, to jest moja mama. I to jest tym trudniejsze, że widzę, że ona nie stara
        się mnie zrozumieć.
        Aśka
        • ewamiki Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 11:11
          Popieram zdanie Agi tesciowej trzeba przytakiwac a z mzma to prostu rozmawiac.
          I wcale nie trzeba nazywac tej rozmowy powazna. Z moja mama zawsze zaczynam od
          tego ze sos przecztalam i zgadzam sie z tym i mam zamiar tak postepowac.
          Skutkuje. A cz do tesciowej to czasem prubowalam ale to z natury uparty
          czlowiek.
          Nie na wszystkich dziala to samo, musisz prubowac.
          Powodzenia
          Ewa
          • burza4 Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 11:57
            ewamiki napisała:

            > Popieram zdanie Agi tesciowej trzeba przytakiwac a z mzma to prostu
            rozmawiac.
            > I wcale nie trzeba nazywac tej rozmowy powazna. Z moja mama zawsze zaczynam
            od
            > tego ze sos przecztalam i zgadzam sie z tym i mam zamiar tak postepowac.
            > Skutkuje. A cz do tesciowej to czasem prubowalam ale to z natury uparty
            > czlowiek.
            > Nie na wszystkich dziala to samo, musisz prubowac.
            > Powodzenia
            > Ewa

            A ja myślę wręcz przeciwnie, że i jedną i drugą można spokojnie objechać jeśli
            robi coś wbrew ustaleniom. I nie ma najmniejszego sensu zaciskać zębów, bo to
            mama. Aha - z obserwacji życia, wynika, że tam gdzie mamy się nie przejmują
            tzw. szacunkiem dla starszych i domagają się respektowania swoich zaleceń jakoś
            dziadkowie chodzą jak w zegarku. Bo większości dziadków zależy na kontaktach z
            wnukami i po pierwszym szoku kładą uszy po sobie. A jak się młoda mama wdaje w
            prośby i tłumaczenia, to babcia traktuje ją jak duże dziecko, które też można w
            nieskończoność karcić. Kiedy łagodne perswazje nie pomogły, ustawiłam i moją
            mamę i teściową dość ostro. A szczególnie teściową. Raz a dobrze. Oczywiście że
            się poobrażały. Tyle, że ja jakoś się nie pokajałam. I bardzo szybko się
            odbraziły, widząc że nie zamierzam przepraszać ani ustępować. I nikt mnie
            więcej nie pouczał - ewentualnie obie usiłowały dobre rady przemycić na
            zasadzie "no, ty wiesz najlepiej ale może..." I jak padło krótkie "nie" to
            wiedziały doskonale, że nic nie wskórają. Bardzo szybko się nauczyły. A
            wszelkie głupawe dyskusje pt "no ale dlaczego, dziecko sąsiadki, kuzyna Józka
            czy czyjeś robi inaczej" ucinałam "JA mam inne zdanie". Dla wyjaśnienia - ja
            tez byłam zależna od pomocy dziadków, ale zapowiedziałam, że jeśli nie będą się
            stosować do moich zaleceń, to wolę powierzyć opiekę komuś bardziej
            odpowiedzialnemu. Pomogło.
            • mamasita Re: babcia wie "lepiej" do burzy 21.11.03, 13:02
              Nie znam cie ale na roznych watkach widze twoje wypowiedzi i podzielam poglady
              zwykle, pod tym tez sie podpisuje.
              jestem klasycznym przykladem bycia traktowania jak duze dizecko przez mamę.
              Wielokrotnie grzecznie i polubownie prosiłam zeby nie robiala tego czy tamtego
              i tłumaczyłam czemu ja robie pewne rzezy inaczej- skutkowało na tydizen czy
              dwa dni i od nowa. Dopiero mój mąż kilka razy dobitnie jej powiedizał co i
              jak - nie obrażając mamy ale bardzo wyrażnie i się skończyło. Juz się nie
              wtrąca jest obrażona sle czuje respekt. Niestety to dotyczy tylko sytuacji gdy
              jest mąż, ja po pewnym czasie postanowiłam jej poluzować i dzis rano wydała
              polecenia mojej niani i weszła w pertraktacje z pośrednikiem nieruchomosci -
              który sprzedjae moje mieszkanie. ręce mi opadają nie chce się z nią kłócic ale
              chyab znów będe musiała być nieprzyjemna bo matka nie rozumie nic tylko
              argumenty ostateczne. Chciałabym zebym nie musiała być dla niej nie grzeczna
              ale tak to będzie usiłowała opanować moje terytorium i mojej rodziny.
            • evee1 Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 13:33
              Wiesz, moja mama to sie chyba nigdy nie nauczy smile). Po prostu ona uwaza, ze
              jest za stara, zeby sie zmieniac i juz. Troche ja rozumiem, bo dlaczego niby
              to ona ma sie zmieniac, skoro swoje postapuwanie uwaza za sluszne. Poza tym
              obie dobrze wiemy, z ejako osobie starszej nalezy sie jej jednak szacunek.
              I to nie chodzi o to, ze ja mam klasc uszy po sobie i sluchac wszystkiego
              co ona powie. Wlasnie tak nie robie i stad te ciagle awantury miedzy nami,
              zreszta zawsze o to samo.
              Moja Mama jest bardzo silna osobowoscia, ale ja sie jednak staram jej nie
              poddawac i dalej mam swoje zdanie i postapuje tak jak uwazam za stosowne.
              Ale ja jestem przy tym osoba, ktorej do komfortu zycia potrzebne jest
              to zeby wszyscy byli zadowoleni. A moja mama po rpostu nie potrafi
              zaakceptowac pewnych moich posuniec i juz, a ja nad tym nie potrafie przejsc
              do porzedku dziennego i probuje ja do upadlego przekonac.
              Na dodatek jak juz wspominalam my mieszkamy razem i tego zmienic sie nie da,
              wiec jestesmy jakby na siebie skazane smile)).
              Ale powoli ucze sie, ze nie da sie wszystkich zadowolic.
              • burza4 Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 15:55
                evee1 napisała:

                > Wiesz, moja mama to sie chyba nigdy nie nauczy smile). Po prostu ona uwaza, ze
                > jest za stara, zeby sie zmieniac i juz. Troche ja rozumiem, bo dlaczego niby
                > to ona ma sie zmieniac, skoro swoje postapuwanie uwaza za sluszne. Poza tym
                > obie dobrze wiemy, z ejako osobie starszej nalezy sie jej jednak szacunek.
                > I to nie chodzi o to, ze ja mam klasc uszy po sobie i sluchac wszystkiego
                > co ona powie. Wlasnie tak nie robie i stad te ciagle awantury miedzy nami,
                > zreszta zawsze o to samo.
                > Moja Mama jest bardzo silna osobowoscia, ale ja sie jednak staram jej nie
                > poddawac i dalej mam swoje zdanie i postapuje tak jak uwazam za stosowne.
                > Ale ja jestem przy tym osoba, ktorej do komfortu zycia potrzebne jest
                > to zeby wszyscy byli zadowoleni. A moja mama po rpostu nie potrafi
                > zaakceptowac pewnych moich posuniec i juz, a ja nad tym nie potrafie przejsc
                > do porzedku dziennego i probuje ja do upadlego przekonac.
                > Na dodatek jak juz wspominalam my mieszkamy razem i tego zmienic sie nie da,
                > wiec jestesmy jakby na siebie skazane smile)).
                > Ale powoli ucze sie, ze nie da sie wszystkich zadowolic.

                Eve - ja tez jestem starsza hi, hi i mi się też szacunek "należy". Od własnej
                matki również. A tak naprawdę to uważam, że NIC się NIKOMU nie należy ot tak,
                po prostu. Jak ktoś na szacunek zasługuje to go szanuję, jeśli ktoś robi mi
                celowo przykrość to nie. Widzisz, mam kilka lat więcej i wyrosłam już z tego,
                że coś muszę. I czytając takie posty wspominam po prostu ile straciłam
                niepotrzebnie nerwów przez "szacunek" i tym podobne sprawy. A co
                najdziwniejsze - w momencie, kiedy postawiłam weto i zaczęłam żyć po swojemu,
                jakoś dziadkowie sami nabrali do mnie szacunku i zaczęli się liczyć z moim
                zdaniem. A przedtem - szkoda gadać.

                A druga sprawa - piszesz, że starasz się do upadłego przekonywać. I może tu
                leży błąd - bo wszelkie poradniki asertywności zdecydowanie ODRADZAJĄ
                jakiekolwiek tłumaczenia. Wychodzi się po prostu z założenia, że tłumaczenie
                oznacza niepewność, szukanie akceptacji, chęć otrzymania "błogosławieństwa" aby
                robić coś zgodnie z własnymi przekonaniami. Natomiast takiego błogosławieństwa
                zazwyczaj nie dostajemy i prowokujemy tylko sytuację, kiedy ktoś po prostu
                olewa nasze argumenty, albo wywołujemy bezsensowną dyskusję, która tak naprawdę
                niczego nie wnosi. Krótko mówiąc - chodzi o nie o to, żeby PRZEKONAĆ, ale aby
                WYMÓC przyjęcie swojego stanowiska do wiadomości. Babcia nie musi zgadzać się z
                twoim zdaniem, ale musi się do niego zastosować, nawet jeśli uważa to za
                nowomodne wymysły. Na przykładzie - na moje uwagi, żeby nie dawać dziecku
                czekolady, słyszałam "ale co to komu szkodzi, niech dziecko wie, że jest u
                babci itd". I przestałam się w pewnym momencie bawić w dyplomację i tłumaczyć,
                że po ostatniej wizycie i tabliczce czekoladki od babuni dziecko wyło cały
                wieczór na nocniku, bo dostało strasznego zatwardzenia ("a, tam, na pewno nie
                od tego"). Nie tłumaczyłam dlaczego - powiedziałam krótko "może ci się to nie
                podobać, ale tak ma być". I wierz mi, znacznie lepiej na tym wyszłam, bo
                przedtem tłumaczyłam godzinami i dostawałam apopleksji powtarzając sobie w
                myślach, że kretyn szybiej by zrozumiał, traciłam energię na szermierkę słowną,
                wrzody mi rosły, a potem - jak pokazałam różki - o dziwo - dyskusja zamierała
                (bo i o czym tu dyskutować, jak ktoś ci mówi MA BYĆ TAK I TAK), łapałam tylko
                zbolałe spojrzenie, które było kompletnie ignorowane. Trochę respektu dziadkom
                też się przydaje. I też myślałam, że moi są niereformowalni...
                • evee1 Re: babcia wie 'lepiej' 24.11.03, 11:12
                  > Eve - ja tez jestem starsza hi, hi i mi się też szacunek "należy". Od własnej
                  > matki również. A tak naprawdę to uważam, że NIC się NIKOMU nie należy ot tak,
                  > po prostu. Jak ktoś na szacunek zasługuje to go szanuję, jeśli ktoś robi mi
                  > celowo przykrość to nie. Widzisz, mam kilka lat więcej i wyrosłam już z tego,
                  > że coś muszę. I czytając takie posty wspominam po prostu ile straciłam
                  Ja tez juz wlasciwie jestem stary grzyb smile) i naprawde zaczynam puszczac
                  mimo uszy Mamy fukniecia i stekniecia oraz wznoszenia oczy do gory. Ale
                  to nie jest tak, ze z dnia na dzien zaczelam, a poza tym to jednak
                  przykro jak Ci Twoja wlasna matka, ktora mieszka z Toba ciagle piluje.
                  Ale faktycznie zauwazylam, ze jak nie tlumacze i nie przekonuje, tylko
                  robie jak uwazam za stosowne, to mama tez to jakos inaczej przyjmuje.

                  > niepotrzebnie nerwów przez "szacunek" i tym podobne sprawy. A co
                  > najdziwniejsze - w momencie, kiedy postawiłam weto i zaczęłam żyć po swojemu,
                  > jakoś dziadkowie sami nabrali do mnie szacunku i zaczęli się liczyć z moim
                  > zdaniem. A przedtem - szkoda gadać.
                  Ja nie wiem jak czesto Ty ze swoimi sie widujesz, ale ja - jak juz wczesniej
                  wspomnialam - z moja mama mieszkam (to znaczy ona mieszka z nami) i nasze
                  zycie jest jej zyciem i trudno sie tak calkiem od niej doseparowac. Po
                  prostu jest rownoprawnym domownikiem, a nie babcia na przychodne.

                  > Krótko mówiąc - chodzi o nie o to, żeby PRZEKONAĆ, ale aby
                  > WYMÓC przyjęcie swojego stanowiska do wiadomości. Babcia nie musi zgadzać się
                  > z twoim zdaniem, ale musi się do niego zastosować, nawet jeśli uważa to za
                  > nowomodne wymysły.
                  > Na przykładzie - na moje uwagi, żeby nie dawać dziecku
                  > czekolady, słyszałam "ale co to komu szkodzi, niech dziecko wie, że jest u
                  > babci itd". I przestałam się w pewnym momencie bawić w dyplomację i
                  tłumaczyć,
                  Jezeli chodzi o dzieci, to u nas nie ma takiego duzego problemu. To raczej
                  na temat spraw domowych wybuchaja rozne awantury. No, ale z tym sobie juz
                  dobrze radze.
                  W sprawach wychowania dzieci, to akurat ja jestem ta niedobra i rozpuszczajaca
                  dzieci matka smile)). Jak byly male, to bez problemu zgadzalysmy sie co do tego
                  co dzieciom dawac i jak je chowac. Tylko teraz jak sa starsze mamy nieco
                  inne poglady, ale moja mama jakos sie mi poddaje i tutaj akurat ja jestem
                  twarda!!
      • mamaizyimoniki Re: babcia wie "lepiej" 22.11.03, 22:06
        aga173 napisała:

        > A to jest Twoja mama czy teściowa????Bo jesli mama to nie bój się z nią
        > porozmawiać szczerze powinno dać efekt,a jesli tesciowa to lepiej przytaknij
        a
        > rób swoje!!!Ja się sprzedziwiłam tesciowej i wyszłam na tym.....(ale
        > przynajmniej mam spokój bo jej nie widuję często)dodam tylko że mam 2 dzieci
        i
        > juz wiem co powinnam a czego nie.Ty wiesz najlepiej jak postępować z
        dzieckiem
        > JESTEŚ JEGO MATKĄ!!!!!!!
        > Pozdrawiam Aga

        A czemu ma przytakiwać??? Ja przytakiwałam. Szczerze odradzam.
        Po pewnym czasie nazbierało się tyle, że przestałam przytakiwać. Zarówno
        teściowa jak i teść przyzwyczaili sie do tego, że "tak, mamo; tak, tato...". I
        myśleli, że już zawsze tak będzie, że co oni powiedzą, zawsze się z nimi
        zgodzę. Doszło do tego, że decyzje odnośnie leczenia mojej starszej córki oraz
        mojego pójścia do pracy chcieli podejmować oni.
        To może tak nie na temat, bo autorka wątku pisze o swojej mamie, ale Ago, nie
        zgadzam się z tobą odnośnie teściów.
    • szwedka_kredka Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 11:20
      Rozumiem, że Twoja mam opiekuje się dzieckiem za darmo.
      I to włąśnie jest problem. Niani płacisz i określasz swoje oczekiwania. Z mamą
      jest inaczej. Ja bym powiedziała SPOKOJNIE, że nie jeśli sytuacja się nie
      zmieni, to będziesz zmuszona szukać opieki "zewnętrznej". Sprawy, o których
      piszesz, są właściwie priorytetowe - dot. zdrowia i bezpieczeństwo.
      Moje dziecko wymaga szczególnej opieki, dostaje dużo lekó, musi być na diecie.
      Mojej babci, któa czasem z nim zostaje, zdarza się dać coś zakazanego. Ja się
      strasznie denrwuję, bo to ja walczę później ze skutkami tego. Ale ostatnio
      powiedziałam, że nie mogłam spać całą noc (to prawda), kiedy pomyslałam, że
      zostawiam Mikołaja z babcią i nie mogę spokojnie myśleć o tym, co się dzieje.
      Mimo tego, że wciąż ogromne zaufanie, to się tym po prostu martwię. Pomogło.
    • evee1 Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 13:02
      Ech, ja juz tak mam od 8 lat :_((.
      Z mama rozmawiam, dyskutuje, kloce sie, podstawiam rozne ksiazki
      (ona oczywiscie nie ma zamiaru ich czytac), ale to i tak nic nie
      daje. Cale szczescie nigdy babcia nie narazila dzieci na jakies
      niebezpieczenstwo, ale niezgadzamy sie w wielu punktach i chyba
      tak juz zawsze bedzie. Ona jest bardziej zdyscyplinowana, ja
      do zycia podchodze bardziej na luzie i ona tego nie moze zrozumiec.
      Oczywiscie wszystkie zle nawyki dzieci to nasza wina. Ja nie smie
      nawet wspomniec, ze to przeciez ona spedza z nimi znacznie wiecej
      czasu niz my, bo zaraz by fuknela i sie obrazila.
      To, ze ona sie akurat dziecmi opiekuje jest naturalne, bo mieszka
      razem z nami i byloby to idiotyczne, gdybym wynajmowala opiekunke.
      Jestesmy jakby na siebie skazane smile), wiec musimy jakos to zycie
      sobie ulozyc.
      Ale zalety tez sa smile)).
      • mamasita Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 13:19
        Ja wiem ze sie zasiedziałam u mamy rok bedize od urodzenia dziecka bo mielismy
        sprzedac moje mieszkanie i kupic cos bez kredytu co umknęlo mi ze wzgldu na
        pierwsze miesiace z synkiem i cała nową sytauacja teraz sie za to zabrałam bo
        odzyskałam siły i zapał - nie da sie juz z mama wytrzymac. Ciągle słysze ze
        mam za małe wymagania w stosunku do niani, w stosunku do meza. Kompletnie sie
        nie zgadzam ale matka to by zatyrała siebie i innych na śmierć. Dla niej nie
        istnieje luz czy odpoczynek czy czas na życie rodzinne. praca praca praca.
        Do wszystkiego sie wtraca i jej dcyzje są jedyne słuszne. pewne moje tez ale
        mam prawo do tego we własnej rodzinie. poza tym klasyczny syndrom ze nikt nie
        bedize dobry dla mnie wystarczajaco. mam męż jak złoto ale nie jej nie
        pasuje.ma oczywiscie wade nie do przeskoczenia dla mamy ze nie zarabia kokosów
        wiec musi byc leniwy. Mąż probował jej wytłumaczyc ze bedzie i czas na to ale
        ze chce pierwsze dwa lata spedizc wiecej ze mna i synkiem - posiwecic nam
        wiecej czasu miec weekndy i jesc co wieczor kolacje przy stole, moc dbac o
        nasz zwiacek ale dal niej to wygłupy. Jest mi ogromnie przykro odkrywajac
        mojej mamy podejcie do małzenstwa ze facet jest od forsy a kobieta od garow i
        pracy i dizecka i ze zwiazek rozwja sie sam bo jest
        • aste Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 20:15
          smile
          jejku jak czytam wasze posty to autentycznie ciesze sie ża jedna babcia mieszka
          150 km od nas a druga 300, są tego wady oczywiście, nie będzie mozna na wyjscia
          do kina zostawiać dziecka u babci ale, jakbym miała tak sie użerać z mamą lub
          teściową to chyba jednak jakoś sie pogodze z wadami.
        • mamongabrysi Re: babcia wie "lepiej" 21.11.03, 22:52
          Jejciu... A ja myślalam,że tylko ja tak mam... My nie mieszkamy na szczęście
          razem ale wtym samym mieście więc opiekunki nie będzi. Mama bardzo pomocna -
          zaharuje się dla innych ale też ile przy tym się nanarzeka.. a gdy próbowałam
          jej nie dopuszczać do pomocy w domu czy ogrodzie to była "niepotrzebna"... Mam
          też męża złoto:pranie, sprzątanie itp na rowni zemną albo więcej bo jak to on
          mówi jest silniejszy... Mama go chwali , ale jakoś dogadać się nie mogą bo on
          ciągle cos źle robi...
          Mnie do szału doprowadza nadopiekuńczy stosunek do małej - np kiedy spała w
          lecie na dworze przy 30 stopniowym upale byla przykryta kocem, co minutę
          doslownie mówi "jak ją uwielbiam, jesteś najpiękniejsza, kocham cie "- efekt
          dwulatka ignoruje jej pieszczoty i broni się rękami i nogami.. Próbowałam
          tłumaczyć... A juz zagadywanie żeby dziecko robiła wszystko co babcia każe - to
          mnie najbardziej denerwuje. Proszę tłumaczę bo kocham mame i nie chcę jej
          załamywać, zwłaszcza, że dziecko ostatnio na widok babci woła nie chcę nie
          lubie i babcia się tym przejmuje ale jak probuje wyjaśnic dlaczego tak sie
          dzieje - jak grochem o ścianę - pisalam już otym w wątku "Nie lubie babci" na
          Wychowaniu. Czasem ta cała sytuacja mnie po prostu załamuje - dzisiaj akurat
          mam nastrój wojowniczy - ale nie często tak jest....
          Pozdrawiam
          Ania
      • nicol-e Re: babcia wie 'lepiej' 22.11.03, 20:44
        Moja mama jest taka sama- synek ma 10 m-cy, jak mial prawie 6 rozpoznano
        alergię na laktoze- mama i tak próbuje przemycić mu zabielana smietana zupkę,
        każe dawac masełko do zupy, choć małemu nie wolno pochodnych mleka krowiego.
        Od kilku miesięcy daje mu czekoladki- bo mały musi poznac nowe smaki- na nic
        przekonywania, ze tego mu nie wolno, że jest uczulony, ze za wcześnie. Obraża
        się, potem znów robi swoje. Najgorzej było latem. dziecko w ogrodzie było
        wożone w wózku, mama przykrywala go 2 ręcznikami i kocykiem, bo przeciez
        wieje, on jest mały, i do tego pielucha wokół czapki koło głowy- robiłam
        ciągłe awantury,ściągałam te kocyki, szłam np do sklepu, czy musialam dziecko
        zostawić na 1-2 godz, wracałam- i mały znów pod kocami. na mamy nie ma rady-
        one wiedzą lepiej, w końcu wychowały dzieci, ja tez miałam czekoladki, nie
        ważne, że byłam tłustym grubaskiem, same fałdki tłuszczu na zdjęciach- jesli
        mu nie dam tej czekoladki, jestem wstrętną matką, chcę go zagłodzić i
        oczywiście wszyscy w rodzinie wiedzą, że zabraniam dziecku wszystkiegosad
        pozdrawiam- Aurelia
        • mamongabrysi Re: babcia wie 'lepiej' 22.11.03, 21:38
          A czy też tresujesz dziecko po tym jak się naczytasz książek o wychowaniu? Oj
          jak dobrze spotkać kogoś kto rozumie...Mama naprawdę oddana jest Gabrysi ale
          wie lepiej. Z mlekiem też swoje przechodziliśmy i z nocnikiem i z pampersami-
          szkodzą.
          Pozdrawiam
          Ania
          • nicol-e Re: babcia wie 'lepiej' 23.11.03, 10:57
            nie , nie tresuje synka. Ale dodam coś jeszcze- moja mama, jak tylko go
            zobaczy, to od razu"kocham Cię ' i to tak z 5 razy, za pół godz znowu. Mój
            synek ma 10 m-cy, więc na razie lubi babcię , ale co bedzie dalej - nie wiem.
            pa- Aurelia
            • mamongabrysi Re: babcia wie 'lepiej' 23.11.03, 17:07
              Ja też nie tresuję dziecka - ale kilka razy uslyszałam, że tak - niby zartem -
              zalecone ćwiczenia były bo była nieznaczna wiotkość mięśni. A co do 5 razy
              kocham cię co pól godziny...Hmmm.. czy my piszemy o tej samej osobie , bo ja
              siostry nie mam...smile)) Nasza mała jak miała 10 miesięcy uwielbiała babcię -
              wtedy wróciłam do pracy a po wakacjach przestał dziecku odpowiadać ten model
              opieki, bo babcia jakby nie zauważyła, że dziecko cokolwiek urosło. Mam
              nadzieję, że mała niedługo zrozumie, że nie wolno mówić nie lubię babci...Jak
              są tylko we dwie to świetnie się bawią po babcinemu, ale jak ma wybór to babcia
              obrywa...Jak już pisałam jestem mamie wdzięczna za pomoc zwłaszcza, że
              18grudnia znowu rodzimysmile)).Dobrze się jednak mieć do kogo wygadać.
              Pozdrawiam
              Ania
    • szymanka Re: babcia wie "lepiej" 23.11.03, 14:31
      Moja mama usiłowała kiedyś wcisnąć mojemu dziecku (wtedy 2,5 miesiąca) lody!
      Lato było, gorąco, więc niech się dziecko ochłodzi!smile Całe szczęście w porę
      zauważyłam.
      Oczywiste jest że to Ty jesteś matką i to Twoje zdanie jest najważniejsze.
      Niestety stosunki między nami a naszymi rodzicami to wynik
      długoletnich "układów" i doświadczeń życiowych, trudno więc radzić, bo nie znam
      dobrze ani Ciebie ani Twojej mamy. Wszystko co napisałaś, świadczy o
      trudnościach w porozumieniu, a tu najlepszym rozwiązaniem są rozmowy i jeszcze
      raz rozmowy. Twoja mama powinna zrozumieć dlaczego masz akurat takie poglądy na
      wychowanie dziecka a nie inne, dlaczego uważasz np. że trzeba zakładać dziecku
      latem czapkę, albo nie dawać czekolady itd. itp. Może daj jej fachową
      literaturę do poczytania? I tłumacz, tłumacz, tłumacz oraz egzekwuj swoje
      racje.
      Wiem, łatwo radzić. Swojej mamie też tłumaczyłam, podsuwałam książki,
      rozmawiałam i nic! jak grochem o ścianę! Wreszcie urządziłam taką awanturę, że
      szklanki fruwały. Zagroziłam że nigdy więcej nie zostawię małego pod jej
      opieką. Na szczęście mąż był z małym na spacerze, awantura odbyła się bez
      świadków. To było coś w rodzaju terapii szokowej i podziałało, chociaż nie
      odzywałyśmy się do siebie przez jakiś tydzień. Ale to moja mama i intuicyjnie
      wiedziałam jaki będzie efekt, Ty musisz sama znaleźć sposób na swoją.
      Pozdrawiam cieplutko
    • toolateforyou Re: babcia wie "lepiej" 23.11.03, 20:25
      no o i ja się tu dorzucę-synek urodził się w czerwcu, były upały, a ja wyrodna
      matka mu pić nie dawałam: mama i teściowa uważają, że mleczkiem z piersi
      dzidzia się nie napije i chociaż herbatki mogłabym mu dać.A ja :nie i nie,
      tylko pierś;zresztą córkę też karmiłam WYŁĄCZNIE piersią do 6tego mies. i
      żyjesmile
      No i mam problem-wracam za miesiąc do pracy, z Alexem zostanie teściowa-
      kobieta niezwykle kochana i uczynna, ale uparta, z tych co swoje wiedzą, bo
      dwóch synów wychowała.Wg niej jedyny powód płaczu małego to ból brzuszka,
      ew.za ciasne ubranko.Nie przyjmuje do wiadomości, że dziecko może być
      zmęczone, że ma za dużo wrażeń itp. Byliśmy tam dziś na obiedzie i mały mocno
      płakał-był niewyspany, bo południową drzemkę miał przerwaną.Mama wzięła go
      abym mogła spokojnie zjeść, nosi go po pokoju, śpiewa głośno w samo
      ucho ,mocno kołysze, a mały coraz mocniej się drze.Więc nieśmiało mówię, że on
      jest bardzo zmęczony i potrzebuje spokoju, więc teściowa grzechotkę i dalej mu
      machać przed nosem i wyśpiewywać aaaaaa na cały głos.No niby to śmieszne jak
      się czyta, ale mnie tam do śmiechu nie było.Jak wytłumaczyć jej że zmęczone
      dziecko potrzebuje spokoju, a nie zabawiania i nowych bodźców("popatrz:
      piesek, kotek, samolot"...)? nie chcę jej urazić, ogólnie się dogadujemy, jest
      dobra, ale zmienić jej poglądy baaaardzo trudno-właściwie zmienić się nie
      da,najwyżej czasem przyjmie moje zdanie, ale uważa że nie postępuję dobrze.
      Ufff, nie wiem jak to będzie...Pozdrawiam!Monika
    • olimama Re: babcia wie "lepiej" 24.11.03, 22:30
      Dzięki za wszystkie Wasze wypowiedzi. Od razu mi lepiej, bo widzę że nasza
      paczka jest całkiem spora. A u mnie dzisiaj niestety znów katastrofa.
      Baaaaaaaaaardzo oględnie powiedziałam mamie, żeby nie siadała w spódnicy (w
      której chodzi do lekarza, siedzi w tramwaju i w parku) na łóżku. To jest moje
      łózko, ale ostatnio śpię z dzieckiem, więc chodzi tu o nie, a nie o mnie. Mama
      powiedziała, że przecież spódnicę prasowała, że nie chodziła w niej tydzień,
      więc zarazków w niej nie ma, że chowam dziecko pod kloszem, i że ona nie
      będzie jadła obiadu, który ugotowałam, a co więcej to natychmiast wychodzi. I
      wyszła. Ja nie protestowałam i nie przepraszałam, bo mam dosyć. Takie sytuacje
      powtarzają się od czasu urodzenia małej. Ciągle na zasadzie kija i marchewki.
      Raz dziecko i ja jesteśmy genialne, a za chwilę do bani. I nie chodzi o to,
      kto ma rację. Ale o brak szacunku dla moich poglądów. Chyba zaczyna się
      okazywać, że całe życie słuchałam mamusi i nie śmiałam protestować. Dopiero
      kiedy chodzi o kogoś, kto jest dla mnie najważniejszy bronię swojego zdania.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Aśka
      PS. Acha, a moja mama chciała dać dziecku 9 mies. bigos.
      • umargos Re: babcia wie "lepiej" 25.11.03, 00:39
        Protestuj, walcz, stawiaj na swoim...niech sie nawet obraża...w końcu jej
        przejdzie (chyba). Ja tak dawno zaczęłam stawiać na swoim, że delikatne
        sugestie to może i moja mama miewa, ale forsować swojego zdania w życiu by nie
        próbowała....juz kilka lat temu jej minęło :o)) A co do siadania na łóżku też
        bym oprotestowała, i to nie ze względu na dziecko, ale po prostu nie-bo-
        nie...na pościeli w ubraniu się nie siada...choć nic wielkiego się nie dzieje,
        masz prawo mieć cos przeciwko temu :o))
        Pozdrawiam
        Ula
      • mamasita Re: babcia wie "lepiej" 25.11.03, 12:36
        trudno zeby było inaczej w Polsce z mammi, które sa przyzwyczajone do domowej
        dyktatury i dogmatu nieomylnosci. Na zachodzie to nie funkcjonuje bo wszyscy z
        domu sie wyprowadzaja zwykle po 18nastce i rodzice przyzwyczajaja sie do roli
        przyjaciol czy konsultacyjnej. u nas z braku warunków matki sa z nami do Bog
        wie jak długo ze potem maja manię. Tak jest z moja mamą. Serce mnie boli jka
        musze ja ustawić do pionu bo ona inaczej nie słucha. nie zmieni sie - ja to
        wiem ale wypracuje chociaz jakies granice, ktore moze będize rzadizej
        przekraczac. Ale łagodnoscia - zapomnij - wróci jak bumerang. Irytuje mnie to
        że musze nianczyc moja własna matke
    • judytak Re: babcia wie "lepiej" 25.11.03, 13:28
      A ja powiem inaczej.

      Ja kocham swoje dzieci i nie życzę sobie, żeby ktoś mi nakazywał, co jak mam z
      nimi robić. Mogę posłuchać sugestie, i zadecyduję sama.

      Moja mama (czy teściowa) kocha swoich wnuków i nie potrzebuje, żeby ktoś jej
      nakazywał, co jak ma z nimi robić. Powinna posłuchać sugestie i zdecydować w
      zależności od sytuacji.

      Jeśli nie będę się czepiać każdego głupiego szczególika, powiem tylko kilka (3-
      5) najważniejszych spraw, które są dla mnie istotne, to babcia też będzie
      czuła, że są to rzeczy ważne. Jeśli przy tym mówię, (nawet tak odpowiadam na
      jej konkretne pytania!) niech robi wszystko po swojemu, przecież wie, jak się z
      dziećmi postępuje, a jak nie, to serce jej podpowie, ja mam pełne zaufanie, to
      nie będzie z powodu urażonej ambicji usiłowała złamać tych kilku uzgodnionych
      zasad.

      To nie jest teoria, to u mnie tak funkcjonuje.
      I jest to dla dzieci bardzo rozwijające, że doświadczają różnice.

      Powiem więcej: stosuję podobną zasadę też w stosunku do opiekunki. Trochę
      więcej jest ustaleń, ale bez przesady.

      A jeśli do kogoś nie mam zaufania, to z taką osobą nie zostawiam dziecka, nawet
      na minutę.

      Pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja