sąsiadka-siekło mnie...

03.03.09, 18:51
nosz zaraz zawału przez małpę dostanę!!!!
mieszkaqm w 10 piętrowcu, pode mną młoda samotna lekarka, obok rodzice lekarki, w tym mocno nadopiekuńcza mamusia. Do rzeczy>
Sąsiadkom nie podoba się fakt, że mam dwoje dzieci - najwyraźniej. Dzieci maja 8 msc i 2,5 roku, bezkolkowe, nie drące się po nocach, no standardowe dzie.
Juz parę dni temu mamuśka latała do mnie, że córka po dyżurze w ciągu dnia spać nie może bo dzieci przedszkadzają. Grzecznie zignorowałam.
A dziś młoda s..cz przylatuje o 17.45, że mam wreszcie uspokoić dzieci, grozi mi sprawa w sadzie groidzkim i bratem prawnikiem. Ja jej na to, że jak mnie bedzie nachodzic to zglosze na policje i walnęłam drzwiami przed nosem.

I uspokoić się nie umiem do teraz.
No powiedzcie laski, co ta panna może mi REALNIE zrobić, bo się chcę psychicznie przygotować.

No a dzieci normalne mam, an i specjalnie rozdarte, ani upierdliwe, no normalne maluchy.
Pomóżcie.
    • dlania Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:54
      A nie wolisz sprawy ugodowo załatwić? Porozmawiać i umówić się, na jakie
      ustępstwa obie strony pójdą? Że wy kupicie gruba wykładzine, a ona stopery? Wiem
      że to trudne , ale na dłuzsza metę skuteczniejsze wyjście.
    • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:55
      pańcia przesadza.
      17,45 to normalny czas, a pańcia może sobie stopery założyć.

      no, chyba że grasz na perkusji wink
      • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:57
        doral2 napisała:

        > pańcia przesadza.
        > 17,45 to normalny czas, a pańcia może sobie stopery założyć.


        panca pracuje na nocki. moze jednak nie przesadza?
        • lady_sphinx Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:59
          A to już tej Pani problem, że tak rzeknę.
          • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:07
            lady_sphinx napisała:

            > A to już tej Pani problem, że tak rzeknę.



            Aha czyli pani z dziecmi moze wszystko a to inni maja problem?
            • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:09
              > Aha czyli pani z dziecmi moze wszystko a to inni maja problem?

              Pani z dziećmi ma prawo NORMALNIE żyć. Na szczęście będziesz mogła się przekonać
              co to znaczy dziecko w domu i czym rożni się od życia bez dzieci.
        • gacusia1 Lipcowa 03.03.09, 23:37
          Cisza nocna od 22 do 6 (chyba)rano obowiazuje. Tak wiec o 17.45 to
          ona se moze...podlubac w nosie.
          • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 04.03.09, 00:32
            gacusia1 napisała:

            > Cisza nocna od 22 do 6 (chyba)rano obowiazuje. Tak wiec o 17.45 to
            > ona se moze...podlubac w nosie.


            aha czyli jak twoje dziecie ma drzemke w ciagu dnia to moge nawalac
            muza tak zeby spac nie moglo? czy wtedy juz cisza od do nie
            obowiazuje?
            • gacusia1 A nawaaj,ja w domu mieszkam ,-PPPP 04.03.09, 03:24

            • wieczna-gosia Re: Lipcowa 04.03.09, 07:35
              mniej wiecej- co najwyzej ona moze pojsc i POPROSIC (trudne slowo) bys nie
              nawalaa. A ty sie mozesz nie zgodzic- taki lajf.
      • somebody1234 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 22:37
        No jak mieszkasz w 10 piętrowcu jeszcze nie daj boże z płyty to pewnie
        faktycznie wszystko słychaćsmile ale cóż dzieci mają prawo sie bawić biegać itp (no
        dopóki np nie walą młotkami w podłogęsmilea Pani niech stopery założy.
        No , ale cóż często sąsiadów się nie wybiera niestety...
    • ib_k Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:56
      co ta panna może mi REALNIE zrobić

      nic w sensie prawnym, może tylko uprzykszać ci życie...
      • echtom Tak poważnie 03.03.09, 19:03
        Była w Gdańsku podobna sprawa, którą para starych zgredów wygrała z małżeństwem
        z dwójką małych dzieci. Poszukaj na nk kolegi-prawnika (lub
        koleżanki-prawniczki) i zapytaj, jak się bronić.
    • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:56
      Tobie sie wydaje ze masz grzeczne i ciche dzieci, bo mamuski
      zazwyczaj swoich pociech nie slysza, albo halas wydawany przez nie
      uwazaja za norme.
      Dwoje dzieci, jedno biega, drugie zapewne raczkuje. Do tego wrzaski,
      piski, rzucanie zabawkami.
      Hmmm moze i jest glosno? Nie pomyslalas?
      Lekarka pracuje na nocne albo 24 godzinne dyzury, moze zdarzyc sie
      ze spi w dzien, ze potrzebuje odespac.
      Moze sprobuj zrozumiec?
      Kazdy musi rozumiec Ciebie BO TY MASZ DZIECI tak???????????
      • echtom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:58
        A Ty nie masz? Dziecko to dziecko, nie zakneblujesz i nie przywiążesz do łóżka.
      • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:58
        poczekaj na własne, a teraz ludzi nie wq...
        • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:04
          pelenka napisała:

          > poczekaj na własne, a teraz ludzi nie wq...

          Ja nie mowie, ze moje bedzie cicho, ale jestem osoba ktora ROZUMIE
          ZE MOZE TO KOMUS PRZESZKADZAC - ciezko Ci to pojac?
          • echtom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:06
            No ale to są koszta życia w bloku. Niech panna sprzeda mieszkanie i zamieni na
            domek na wsi.
            • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:08
              echtom napisała:

              > No ale to są koszta życia w bloku. Niech panna sprzeda mieszkanie
              i zamieni na
              > domek na wsi.


              No to moze niech mamuska kupi dom zeby jej dzieci mogly spokojnie
              harcowac i nikt byc ze skargami nie przylatywal i mamusi nie
              denerwowal?
              >
              • echtom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:14
                Dzieci kosztują i trudniej na domek uzbieraćwink
                • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:18
                  echtom napisała:

                  > Dzieci kosztują i trudniej na domek uzbieraćwink


                  A to bezdzietni nie maja wydatkow?
                  Phi chyba zartujesz,to jest problem tych co maja dzieci ze im
                  trudniej uzbierac.
          • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:11
            18_lipcowa1 napisała:

            > Ja nie mowie, ze moje bedzie cicho, ale jestem osoba ktora ROZUMIE
            > ZE MOZE TO KOMUS PRZESZKADZAC - ciezko Ci to pojac?.."

            i co w związku z tym, że rozumiesz??

            innym też wiele rzeczy przeszkadza, a nie lecą z awanturą.
            • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:12
              ze jak sie rozumie, to wypadaloby cos z tym zrobic
              • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:15
                sugerujesz, że założycielka wątku powinna dostosować swój tryb życia do dyżurów
                sąsiadki??
                i może jeszcze zmian innego sąsiada??
                i szycht na kopalni następnego?
                • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:19
                  doral2 napisała:

                  > sugerujesz, że założycielka wątku powinna dostosować swój tryb
                  życia do dyżurów
                  > sąsiadki??
                  > i może jeszcze zmian innego sąsiada??
                  > i szycht na kopalni następnego?


                  sprobowac zrozumiec i zrobic cos dla ogolnego dobra, tak samo jak i
                  sasiadka oczywiscie
          • esofik Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:05
            tzn. że w ciągu dnia nie można zrobić remontu, wbić gwoździa w
            ścianę czy pograć na gitarze, bo pani doktor śpi???

            Niestety takie są minusy pracy na nocną zmiane. Przerabiałam to na
            studiach przez kilka miesięcy.
            • memphis90 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 23:04
              Lekarz nie pracuje na nocną zmianę. Lekarz pracuje nocami dodatkowo- poza 40h
              tygodniem pracy robi jeszcze 16h dyżury. Widzisz różnicę? I czasem trzeba
              zrozumieć, że dzieci jeżdżące np. na pchaczach czy jak się to nazywa- mogą
              jednak mocno hałasować. Ja bym zapytała sąsiadów CO konkretnie im przeszkadza,
              być może uda się dojść do porozumienia.
              • esofik Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 23:48
                opowieść znamy z "jednej strony". Więc nie jest obiektywna. I trudno
                opiniować ten przypadek,nie znając szczegółow i wrażeń przeciwnika.
                Tudaj zderzyły się dwa różne światy: gospodyni domowa i młoda
                robiąca karierę.Może im być ciężko dojść do porozumienia. Ale warto
                próbować. Życzę powodzenia

                blok mieszkalny to zbiorowisko różnych osobowości. I aby żyć w jako
                takiej harmonii potzreba dużo tolerancji i odrobiny współpracy
                albo... dozorcy z Alternatyw 4 wink
      • dobrasasiadka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:00
        to odwróćmy sytuacje- czy wszyscy maja być cicho bo ktos jest po
        nocnej zmianie???
      • triss_merigold6 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:01
        Raczkowanie samo w sobie akurat nie generuje hałasu.
        Mówienie o 8-miesięcznym niemowlaku w
        kategorii "grzeczny/niegrzeczny" to pomyłka.
    • lady_sphinx Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:56
      Nic nie może zrobić - pod warunkiem że nie hałasujecie na cały blok i że te hałasy nie są już w trakcie ciszy nocnej

      jeśli chodzi o normalne odgłosy domowników (czasem spadnie zabawka, czasem dziecko głośniej tupnie nóżką) i to jeszcze o takiej godzinie - to kobita może co najwyżej właśnie pierdół nagadać i tyle.
      • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:02
        Jeśli dzieci nie grają w piłkę albo nie urządzają dzikich wyścigów to pani
        niestety musi zrozumieć że mieszka w bloku a nie w domku jednorodzinnym. Zaproś
        ją do siebie może (pogadajcie, niech zobaczy jak żyjecie) a jeśli będzie Cie
        nachodzić zadzwoń na policję.

        PS. Taka mądrala jestem ale sama sobie od paru lat z sąsiadem poradzić nie mogę sad
    • triss_merigold6 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:59
      Może Ci skoczyć. Cisza nocna 22-6 rano. Odgłosy życia domowego nie
      są wykroczeniem. Normalne odgłosy, chociaż z sąsiadem, który puszcza
      techno w południe regularnie i długo tez nic nie można zrobić (poza
      skutecznym zastraszeniem gnoja).
      • wespuczi Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:34
        mozna mozna
        mialam takiego big_grin
        wiem,
        cisza 22-6 nie znaczy ze mozna napierdzielac umce przez reszte czasu big_grin
    • madameblanka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:59
      powiedz że to ty pójdziesz na policje za nachodzenie i groźby, a co.
      Jak przyjdzie co do czego to kłam w żywe oczy, pamiętaj o tym że ona też nie ma
      świadków, ani dowodów na swoje urojenia. Możesz nawet wyolbrzymić mówiąc że
      zaczepia cie na osiedlu /ulicy/.
      • marzeka1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:01
        "Jak przyjdzie co do czego to kłam w żywe oczy,", "Możesz nawet wyolbrzymić
        mówiąc że
        > zaczepia cie na osiedlu /ulicy/. "- - zgłupiałaś z takimi radami????
        • triss_merigold6 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:02
          W sumie czemu nie? Na niektórych ludzi świetnie działa wyłącznie
          tupeciarskie chamstwo, nic innego.
        • madameblanka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:06
          a może ma pójść i ją jeszcze przepraszać, co?
          po za tym napisałam to z lekka ironią.
          takie porąbane babsztyle mozna udupić jak trzeba. Przeciez jak policja
          przyjedzie, to jak zobaczy babke co sie czepia bez sensu i młodą matkę która
          doda że jest nękana, to jeszcze babsztyla upomną za nieuzasadnione wzywanie policji.
    • echtom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 18:59
      Powiedz jej, żeby też sobie dziecko zrobiła, to będziecie kwitawink
      • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:09
        echtom napisała:

        > Powiedz jej, żeby też sobie dziecko zrobiła, to będziecie kwitawink
        >


        Zapomnialas dodac - Z WYZSZOSCIA JEJ POWIEDZ, no tak bo teraz to
        wszystko na bezdzietnosc zwalic mozna...?
    • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:02
      Bo to wszystko przez ten szajs panelowy. Ludzie to zakładają, bo
      tania imitacja parkietu, a potem takie skutki. Moi na górze założyli
      i każdy ich krok odbijał się stukotem u mnie. Ostatnio opiekowali
      się dzieckiem- 3 latek i stukot był niemiłosierny. Normalnie jakby
      mi ktoś nad głową młotkiem walił.
      • triss_merigold6 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:03
        Dlatego lepszy parkiet + dywan. I cieplej i ciszej, luz, nie roznosi
        się hałas. Ale parkiet droższy.P
        • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:07
          No niestety parkiet lepszy, dywan to kwestia gustu. U mnie spełnia
          funkcję wyłącznie ozdobną, więc jest mały. Oni nie mają nic, tylko
          te cholerne panele. Poprzedni właściciel miał wykłladziny i była
          cisza. Wiem więc, że słyszenie każdego kroku sąsiada do normy w moim
          bloku nie należy.
          • memphis90 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 23:08
            No właśnie, czasem zwykłe chodzenie się niesie jak cholera... Pamiętam, jak
            byłam w Zakopanem na wakacjach, w pensjonacie. Schody i podłogi były tak
            zrobione, że rezonowały jak oszalałe, nawet jak ktoś się skradał w skarpetach,
            to łomot obudziłby umarłego... Miałam pecha mieszkać na dole- i naprawdę nie
            wypoczęłam podczas tamtego urlopu sad
            • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 00:10
              > No właśnie, czasem zwykłe chodzenie się niesie jak cholera... Pamiętam, jak
              > byłam w Zakopanem na wakacjach, w pensjonacie. Schody i podłogi były tak
              > zrobione, że rezonowały jak oszalałe, nawet jak ktoś się skradał w skarpetach,
              > to łomot obudziłby umarłego...

              To co? Nie chodzić?
      • ewcia1976 Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 09:29
        JAk komuś sie nie podoba to niech sobie dom zbuduje. Ja mieszkam w 9
        rodzinnym bloku , na parterze, sąsiadki u góry nie słyszę. Za to
        wiem kiedy się kąpią sąsiedzi z boku. Sąsiadka ostatnio pochwaliła
        córkę, ze pieknie rano śpiewa (o 7 rano smile). Ona słyszy śpiew mojego
        dziecka, ja słyszę codzienny płacz jej roczniaka, ok. godz. 21 gdy
        maly sie buntuje przed spaniem. I co mamy dodatkową ścianę stawiać?
        Bo tania cegła z lat 50-tych zła ?
    • ciocia_luta Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:06
      Nic nie moze, oprócz trucia zadu.
      Znajomi wynajmowali mieszkanie przez moment pod rodziną z 5 dzieci i
      tatusiem pijakiem. Tatus w napadach zlosci darł morde na dzieci i na
      żonkę, a w przyplywach dobrego humoru spiewał , tańczyl albo grał z
      nimi w piłke.
      Interwencje policji odbywał sie dopiero jak pan sie darł i rzucał
      sprzetami po 22 , żona wrzeszczała , dzieci plakały.
      Znajomi uciekli po miesiącu.
      Zaproponuj pani kupno mieszkania na ostatnim piętrze, albo domu nad
      jeziorem wink
    • salma75 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:09
      Tu niestety fajnie się nie skończyło uncertain
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2080967.html
      • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:12
        salma75 napisała:

        > Tu niestety fajnie się nie skończyło uncertain
        > miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2080967.html



        Czemu niefajnie? Moze w koncu ktos zrozumial zasady wspolzycia w
        bloku?
        • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:15
          Dokładnie. Może niektórzy rodzice przyjdą po rozum do głowy i
          skończy się skakanie na skakance, granie w piłkę, darcie non stop,
          bieganie, walenie łopatką w podłogę. Takie dzieci znam, ale to nie
          one są winne, to rodzice są leniwi i zwyczajnie kiszą te dzieciaki w
          domu cały dzień. A dzieciaki się nudzą i potrzebują ruchu to latają
          jak wściekłe.
          • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:18
            hrabina_murzyna, ja nie mówię że takie historie się nie zdarzają ale zrozum że
            niektórym przeszkadza wszystko. Mop spadnie na podłogę a już jest awantura.
            Myślisz ze tak nie jest?

            > skończy się skakanie na skakance, granie w piłkę, darcie non stop,
            > bieganie, walenie łopatką w podłogę.
            • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:20
              A dzieci generują hałas owszem bo to zawsze dodatkowa para nóg która czasem ni
              stad i zowąd postanowi pobiec smile Co zrobisz? Przywiążesz do łózka?
            • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:23
              Wiesz, jakby mi sąsiad przylatywał, bo mi mop spadł tzn. że słyszał
              jak mi spadł. A skoro słyszy takie pierdy to słyszy wszystko co się
              u mnie dzieje. W takiej sytuacji wygłuszyłabym podłogi albo się
              wyprowadziła. Dzięki niebiosom takie rzeczy to tylko w wielkiej
              płycie i u panelowców.
              • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:27
                > W takiej sytuacji wygłuszyłabym podłogi albo się
                > wyprowadziła.

                No i super. Ja nie zamierzam się wyprowadzać z powodów których pewnie nie
                zrozumiesz. Co do wygłuszania to niestety nie moje mieszkanie a właściciel się
                nie poczuwa. Tak więc lewituje smile
        • kawka74 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:21
          Zasady współżycia nie polegają na zmuszaniu do fruwania tudzież na kneblowaniu.
          Rozumiem, że to może przeszkadzać, ale w tym przypadku przybrało dość kuriozalne
          wymiary - panu S. chyba się nudzi na emeryturze, skoro z kajecikiem w dłoni
          nasłuchuje, co też porabiają jego sąsiedzi.
          Inna sprawa, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - to, co dla ojca
          dzieciom jest normalne, dla jego sąsiadów może być nie do zniesienia. Ale pan S.
          wygląda mi na takiego, co nawet kotu tupania po dywanie nie podaruje.
          • lady.deidre Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:24
            Pan S. jest byłym policjantem i najwyraźniej ma znajomości w sądzie. "Za obiektywny dowód, że hałasy są dokuczliwe, sąd uznał zeznania przyjaciółki państwa S. " - co to za obiektywny dowód, obiektywny byłby może gdyby ocena wyszła od osoby nie związanej emocjonalnie ani z państwem S. ani z państwem W.
        • sanna.i Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:21
          A ja mam nadzieję,że tata tych dzieci będzie dokładnie notował wszystkie głośne
          pierdnięcia sąsiadów z dołu i czym prędzej pogna z tym do sądu.
        • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:21
          ok, powiem najspokojniej jak potrafię w tych okolicznmościach. Jestem bardzo pokojowo nastawionym człowiekiem. Bardzo dbam o to, żeby moje dzieci nie stanowiły utrapienia dla sąsiadów i nie stanowią - generalnie wzbudzamy bardzo sympatyczne uczucia u reszty sąsiadów okolicznych.
          Panna jest ech-och-ach, wielka pańcia. Nóg dzieciom nie poucinam i nie poowijam wszystkich klocków we flanelowe kondomki.
          NIe jestem mamuśką, której macica przerzuciła się na mózg. Nie pytam się Ciebie o zasady współżycia w społeczeństwie, tylko o konkretntr działania, jakie może moja upierdliwa sąsiadka uskutecznić.
          I nie jest to absolutnie żadna wyższość, ale nie masz absolutnie żadnych uprawnień do autorytarnego wypowiadania się o wychowaniu dzieci, ciążach i pozostałych wątkach, bo wszystko przed Tobą. i nie mówię tego z wyższością, ani z politowaniem.
          • pelenka poprzedni post ofkors do lipcowej 03.03.09, 19:23
          • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:53
            sympatyczna mamusia mowiaca o sasiadce SUCZ???????????
            buahahaaaa!!!!!
          • golfstrom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:41
            Kurka, nie pamiętam kto dokładnie, chyba nawet kilka osób, ale ktos
            miał taka sygnaturkę "Nie kłóć się z głupcem, bo najpierw sprowadzi
            Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem".

            A co do sprawy, spróbuj zacząć łagodnie. Upiecz ciasto albo co,
            zapukaj do sąsiadki, kiedy będziesz wiedziała, że jest w domu i
            postarajcie się pokojowo to obgadać. Ona musi zrozumieć, że dzieci
            to dzieci, blok to blok i wybory zyciowe wyborami życiowymi. Ty
            musisz zrozumieć, że może trzeba jej jakoś wyjść na przeciw, bo
            gdyby Twój facet pracował na nocki, to bys się pewnie starała
            zapewnić mu cichy kąt, żeby się w dzień wyspał.
            Może i panna wyżej robi kupkę niż ma odwłok ( i pewnie ma, bo to, że
            jej brat jest prawnikiem, to naprawdę zbędna informacja), ale nie
            możesz się w rozmowie tym kierować.

            Musicie obydwie podjąć jakieś realistyczne zobowiązania, bo inaczej
            kwasy będą narastać.

            A jesli mimo tego będa narastać, poszukaj porady prawnej.
        • salma75 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:26
          18_lipcowa1 napisała:

          > salma75 napisała:
          >
          > > Tu niestety fajnie się nie skończyło uncertain
          > > miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2080967.html
          >
          >
          >
          > Czemu niefajnie? Moze w koncu ktos zrozumial zasady wspolzycia w
          > bloku?

          Marta, bo mam inne zdanie w tej prawie niż sąd, ot co smile.
      • echtom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:15
        Ty też z 3miasta?
      • sanna.i Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:20
        O żesz! Może od razu stworzyć getta dla rodzin z dziećmi,jest szansa,że nikomu
        nie zakłócą spokoju W POŁUDNIE. No ale zaraz, pozostają jeszcze
        autobusy,pociągi,sklepy...Nie,nie ma co ryzykować.Dzieci trza przywiązywać i
        kneblować!
        Chory sąd.
        • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:22
          eeetam, lepiej topić, najlepiej od razu po urodzeniu.
        • laminja Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 23:59
          i dla wynajmujących mieszkania studentów - skutecznie zatruwają życie sąsiadom -
          sama słyszałam u znajomych :p
      • insomnia0 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:23
        cóż ktoś kto nie ma dziecka nie zrozumie..i nie pisze z sarkazmem... zwyczajnie
        tak jest.
        Kiedy nie miałam dzieci- sąsiedzi mieli.. szlag mnie trafiał, ze te wstawały
        rano ok 8 godz wink i bawiły sie a mnie budziły ich hałasy.. byłam niezadowolona,
        ze rodzicóg gó... obchodzi, ze inni chcą w sobote pospać sad
        Urodziłam... mały był bez kolkowy..nie płaczący.. sasiedzi zaczepiali i mowili
        oj jak miło nic nie słychać dziecko - złote...
        A teraz - co prawda nie zaczepiają.. mały ma 9 mies..ale wstaje ok 6 - 7 rano
        zaczyna sie śmiać krzyczeć - piszczec z radości... i co mam zrobic??
        niby zabawiamy go.. dajemy cos do picia- jako knebel wink.. ale czasem nie
        pomaga.. nie robię tego specjalnie.. po prostu to dziecko.. a jest zbyt małe aby
        zroumiało" nie krzycz , bo sąsiadka z dołu miała nocny dyżur "..

        Takze powiem tak w bloku takie są uroki.. ja tez - mimo iz mnie to irytuje.. nie
        zakłócam innym imprez... remontów..itd... Oni muszą zniesc to moje gadulińskie
        dziecko- pozniej jakbezie wiekszy oczywiście bede tłumaczyła aby nie hałasowało
        zbytnio, ale raczej w godz. porannych.. lub wczesno wieczornych.. bo sorry jesli
        dziecko sie normalnie bawi- nawet jesli krzyknie czy sie zaśmieje ok godz 16 -17
        to chyba nie tragedia...

        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.. i jesli kobiety ktore nie mają
        dzieci uwazają inaczej.. to zobaczymy co powiedzą jak im sie te dzieci urodzą wink
    • dynema Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:24
      A skad wiesz jak u niej to slychac? Bylas kiedys u niej jak dzieci
      bawily sie na gorze?

      Watpie aby chodzenie po trzaskajacych drzwiami sasiadach nalezalo do
      przyjemnosci, wiec raczej jestescie uciazliwi.

      Bede strzelala : macie tanie panele na podlodze...
      • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:27

        > Watpie aby chodzenie po trzaskajacych drzwiami sasiadach nalezalo
        do
        > przyjemnosci, wiec raczej jestescie uciazliwi.
        >
        > Bede strzelala : macie tanie panele na podlodze...


        Phi no jak mozesz????Matce z dziecmi takie uwagi zwracac!
        To panci wina bo sie panci zachcialo byc lekarzem i po nockach
        pracowac, pewnie zeby inne cudze dzieci leczyc, ale co tam! Niech
        sie pancia przekwalifikuje na sklepowa zeby matce z dziecmi zycia
        nie zatruwac !!!!
      • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:28
        100% mają panele, mieszkają w wielkiej płycie, brak wylewek na
        podłodze i nie mają dywanówsmile
        • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:30
          > 100% mają panele, mieszkają w wielkiej płycie, brak wylewek na
          > podłodze i nie mają dywanówsmile

          No, patologia normalnie. Sami sobie winni a sąsiadka musi im to uświadamiać smile
          • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:36
            Tak sami sobie winni, bo skoro sąsiadka słyszy odgłosy to ich brocha
            jak wygłuszyć podłogi. Niech wykładziny chociaż położą.
            • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:40
              > Niech wykładziny chociaż położą.

              Sypnij im kasą to położą. A może są alergikami i wykładziny odpadają. Tak trudno
              pojąć że może być rożnie.
              • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:41
                To muszą się uzbroić w cierpliwość i znosić naloty sąsiadki. No i
                właśnie Kropka trudno pojąć, że sąsiadka wróciła po 20 godzinach
                pracy do domu i chce się zdrzemnąć?
                • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:45
                  > właśnie Kropka trudno pojąć, że sąsiadka wróciła po 20 godzinach
                  > pracy do domu i chce się zdrzemnąć?

                  Do mieszkania bo dom jest wspólny smile Ja rozumiem chęć wyspania się w ciszy
                  absolutnej i od tego są stopery. Zrozum że jeśli oni normalnie żyją (rodzina
                  autorki wątku) i dzieci nie generują żadnych dodatkowych decybeli to maja prawo
                  żyć tak dalej.
                  • dynema Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:51
                    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

                    Tutaj bylo widzac trzaskanie drzwiami, a nie chec pojscia na
                    kompromis, ewentualnie wytlumaczenia sie ze dzieci alergiczne..
                  • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:51
                    Nie żyją normalnie i dodatkowe decybele są skoro sąsiadka
                    interweniuje. I pewnie, niech żyją tak dalej i nic z tym nie robią,
                    niech pyskują sobie nawzajem a napewno się dogadają. Prorokuję
                    niezłe jazdy.
                    • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:55
                      > Nie żyją normalnie i dodatkowe decybele są skoro sąsiadka
                      > interweniuje.

                      O dodatkowych decybelach przy rodzinie z dziećmi już pisałam.

                      > I pewnie, niech żyją tak dalej i nic z tym nie robią,

                      Napisałam ze mają zaprosić sąsiadkę i pogadać. Ale jeśli sąsiadka zaczęła z
                      grubej rury to niestety trzeba grac jej kartami.
                      • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:01
                        Z grubej rury to zagrała mamusia. Matka sąsiadki interweniowała,
                        mamusia głucha, a teraz mamusia pierdyknęła drzwiami zamiast oczęta
                        otworzyć. A rodzina z dziećmi to nie święta krowa i prawa do
                        dodatkowych decybeli nie ma.
                        • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:05
                          > A rodzina z dziećmi to nie święta krowa i prawa do
                          > dodatkowych decybeli nie ma.

                          Syty głodnego jednak nie zrozumie. Jeśli będziesz miała kiedyś dzieci to
                          zobaczysz czym rożni się życie dwójki ludzi od życia rodziny z dwójką dzieci
                          (nawet spokojnych). Ale oczywiście nie mają prawa ... Dzieci przywiązać albo
                          chować w szafie.
                          • dynema Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:27
                            W druga strone tez moze to dzialac : jak zaczniesz pracowac na nocki
                            to zobaczysz czym rozni sie zycie z cichymi sasiadami(ew. parkietem
                            i dywanem) od mieszkania pod klubem 'wielbicieli paneli'.

                            Nawet Marines wytrzymuja bez snu tylko do 4 dob.
                            • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:40
                              Mój mąż ma nocki i nie robił awantur sąsiadowi który remontował mieszkanie,
                              facetowi co kosi w lato regularnie trawę pod blokiem ani swoim dzieciom.
                              Oczywiście uznaje że ktoś może mieć słaby i wrażliwy sen ale wtedy się korki w
                              uszy wkłada a nie terroryzuje blok.
                              • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:44
                                A dlaczego cudze dzieci mają terroryzować mnie? Nie muszę spać w
                                korkach na ten przykład i nie muszę wysłuchiwać tupotu małych stóp
                                kiedy nie śpię. Nie ja zrobiłam te dzieci i nie ja muszę akceptować
                                ich odgłosy i się do nich dostosowywać. Ja chcę mieć spokój.
                                • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:46
                                  > Nie ja zrobiłam te dzieci

                                  To kup sobie domek jednorodzinny. Proste? Ty innym każesz panele zdejmować to ja
                                  Tobie każę kupić chatkę na samotnej wyspie!
                    • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:58
                      gdyby nie to, że wcześniej patronacko odwiedziła mmnie mamusia pańci, to pewnie bym drzwiami nie walnęła. Ale jak ta zaczyna straszyć mnie sądem grodzkim i bratem-prawnikiem - no sorry.

                      Po domu chodzę na boso, mąż w painkowych laćkach, młodsza nawet nie raczkuje, a starsza ma kapcie na gumie. NIe gramy na instrumentach, w piłkę, nie imprezujemy, nie wrzeszczymy. Dziecko czasem krzyknie,piśnie, nie spiewa, bo nie gada. NO naprawdę standardy trzymamy, chociaż mamy patologiczne panele i równie patologiczny brak bidetu wink
                      • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:02
                        My chodzimy w skarpetach a nasz sąsiad powitał nas waleniem w drzwi i bluzgami.
                        No cóż, pomyślałam że taka kultura ale na drugi dzień poszliśmy pogadać z
                        bombonierką. Nadmienię że takie jazdy sąsiad funduje nam regularnie nadal co
                        jakiś czas sad
                      • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:06
                        to jeszcze się przyznaj czy masz panele i czy grasz na perkusji tongue_out
                        • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:07
                          Nie mam paneli a instrumentów na staniu posiadam żadnych smile
                          • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:08
                            Nie posiadam oczywiście.
                          • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:11
                            kropkacom napisała:

                            > Nie mam paneli a instrumentów na staniu posiadam żadnych smile.."

                            Kropka, nie tyyy!! to było do założycielki wątku, tylko że wątek takim
                            powodzenie się cieszy, że się nie wstrzeliłam big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                            na marginesie - ja muszę znosić naukę gry na perkusji przez dzieci sąsiadów.
                            dzieci nie mają za grosz słuchu ni talentu.
                            lecieć z dziobem??
      • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:28
        polecam lekturę wątku "syty głodnego nie zrozumie"
        • dynema Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:36
          Tak, autorce watku zabraklo minimum empatii.
        • kawka74 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:40
          Z zaznaczeniem, że zrozumienie należy się obu stronom.
          Nie wiadomo właściwie, jakie są te hałasy, co słyszy autorka wątku, a co słyszy
          sąsiadka, dzieci mają prawo się bawić, lekarka ma prawo się przespać.
          Błędem pani doktor było wyjechanie z grubej rury i straszenie adwokatem i policją.
          Twoim błędem było zignorowanie 'latającej mamuśki'.
          Lepiej się dogadajcie.
    • sanciasancia Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:26
      A nie da się z nią dogadać?
      Może faktycznie bardzo u niej słychać i da się coś z tym zrobić (np. dywan położyć).
    • iwoniaw Dobrze jej powiedziałaś 03.03.09, 19:27
      Przede wszystkim - wyluzuj. Kobieta może ci skoczyć. Jeśli żyjecie normalnie, a
      przewrażliwona pańcia nie wie, że w bloku po nocce to się stopery stosuje, to
      jej problem. Policję powitałabym serdecznie i dopilnowała sporządzenia notatki z
      wizyty oraz sprawdziła, czy na pewno nie pominięto mojej skargi na nachodzenie i
      groźby. Dzielnicowy niechybnie pouczy sąsiadkę, co jej za to grozi, więc sama
      się nie fatyguj i nie zniżaj do chamstwa.
      • memphis90 Re: Dobrze jej powiedziałaś 03.03.09, 23:16
        Sorry, ale jednorazowe zwrócenie uwagi to nie nachodzenieuncertain Jeszcze tego
        brakowało, żeby ze strachu przed policją nie można było w bloku sąsiadowi uwagi
        zwrócić.
      • niebieska.biedronkaa Re: Dobrze jej powiedziałaś 04.03.09, 09:34
        iwoniaw napisała:

        > Przede wszystkim - wyluzuj. Kobieta może ci skoczyć. Jeśli żyjecie
        normalnie, a
        > przewrażliwona pańcia nie wie, że w bloku po nocce to się stopery
        stosuje, to
        > jej problem. Policję powitałabym serdecznie i dopilnowała
        sporządzenia notatki
        > z
        > wizyty oraz sprawdziła, czy na pewno nie pominięto mojej skargi na
        nachodzenie
        > i
        > groźby. Dzielnicowy niechybnie pouczy sąsiadkę, co jej za to
        grozi, więc sama
        > się nie fatyguj i nie zniżaj do chamstwa.


        Czy nie lepiej jednak się dogadać??

        Babka może Ci się zrewanżować dokładnie tym samym, jak dziecko
        zacznie płakać. Weź poprawkę na to, że lekarz jest zawodem zaufania
        publicznego (więc licz się z tym, że policja stanie po jej stronie)
        i pancia może to wykorzystać. Chcesz mieć naloty policji przy prawie
        każdym płaczu dziecka i się tłumaczyć, że wszystko jest ok? A potem
        jeszcze ciągać się po sądach (za zakłócanie spokoju w s. cywilnym i
        nieopowiednią opieką nad dziećmi w s. rodzinnym). Braciszek -
        prawnik na 100% ją pouczy, co i jak ma zrobić, żeby udowodnić swoje
        racje - w myśl zasady "daj mi człowieka a ja znajdę na niego
        paragraf".

        Po co się szarpać? Nie szkoda nerwów? Po co sobie nawzajem
        dokopywać? Nie proście pogadać z lekarką (ale nie jej matką!)?
    • skoobus Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:30
      Cisza nocna zaczyna sie o 22:00, proponuje zadzwonic do dzielnicowego i zapytac
      o radę. Powinien pomóc, mi juz raz dzielnicowy bardzo pomógł smile
    • dynema Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:48
      Opowiem Ci przyklad z zycia, jak wygladalo to w przypadku znajomej,
      ktora miala sasiadow na panelach - wielbicieli chodakow. Brzmialo to
      jak 18 godzinne walenie mlotkiem dzien w dzien.

      Realnie ' Pancia' (jak sie elegancko wyrazasz o innym czlowieku)
      moze poinformowac dzielnicowego, i on nie przyjdzie do Ciebie tylko
      do niej aby 'sluchac', jesli 3 razy bedzie i bedzie glosno to po 3
      razie pojdzie do Ciebie i poprosi o zaprzestanie uciazliwego
      zachowania.

      Sasiedzi mojej znajomej sie nie dostosowali i zostali zabrani na
      komisariat w celu spisania zeznan po 4-tym zgloszeniu. Po czym
      zainwestowali w dywany i zmiane obuwia. Trudno mi powiedziec jak by
      sie ta sprawa w sadzie zakonczyla.

      Wszystko zalezy jak bardzo zdeterminowana jest sasiadka aby sie
      wyspac.

      Ale brak snu budzi najciemniejsza strone mocy.
      • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:54
        O jezusie w chodakach po tych panelach. O to ja współczuję bardzo,
        bo ocipieć idzie. Moi sąsiedzi jak chodzą to słychać ich jak stado
        słoni i powiem szczerze, że tym razem wybiorę się do nich z wizytą,
        bo już mam dość.
        • dynema Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:18
          W sumie jak sie u niej bylo tylko na kawie to moze bylo nawet
          smieszne: Pan domu TUP TUP TUP do kuchni, za nim pani domu
          tuptuptuptup i tak po calym mieszkaniu.

          Ale na co dzien to chyba za duzo rozrywki...
      • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 19:56
        Dokladnie.
        Wiec niech pancia autorka nie wierzy wspolczujacym mamuskom ze pani
        sucz Ci moze naskoczyc.
        Otoz moze.

        Ja tez mialam uciazliwych sasiadow z dziecmi. Okropnie uciazliwych,
        nie reagujacych na prosby. Tak wiec ze i ja jestem sucz i g,,,,mnie
        obchodza cudze dzieci tym bardziej jesli matka sie nie umie
        dostosowac podjelam takie dzialania ze rodzinka zostala
        wyeksmitowana. I tyle.
        Tez myslalam na poczatku ze moge naskoczyc.
        • emigrantka34 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:09

          "podjelam takie dzialania ze rodzinka zostala
          > wyeksmitowana."


          Ale pier...sz!

          • doral2 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:14
            emigrantka34 napisała:

            >
            > "podjelam takie dzialania ze rodzinka zostala
            > > wyeksmitowana."
            >
            >
            > Ale pier...sz!.."

            Emigrantko, nie denerwuj się, poczekamy jak lipcową eksmitować będą big_grin
            • emigrantka34 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:36
              No wlasnie, poczekamy big_grin
          • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:16

            > Ale pier...sz!
            >

            A w zyciu. Wzywalam policje, Urzad Miasta ktory zmierzyl ilosc
            decybeli i rodzina sie wyprowadzila.
            • emigrantka34 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:36
              Masz g...na pojecie na temat prawa i procedur - przestan p...c. Mam
              ochote spraw Cie po p..sku.
              • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:39
                emigrantka34 napisała:

                > Masz g...na pojecie na temat prawa i procedur - przestan p...c.
                Mam
                > ochote spraw Cie po p..sku.


                To chyba Ty masz.
                Przeciez wiem co i jak sie dzialo wiec przestan, nie unos sie tak.
                Powiem Ci ze gdyby to nie podzialalo posunelabym sie do
                drastyczniejszych metod, byleby ta rodzinke wywalic.
                I zrobilabym to jeszcze raz gdyby nadarzyla sie okazja, nie
                zaluje,ciesze sie ze ktos stanal po mojej stronie a nie po stronie
                buractwa tylko dlatego ze sie rozmnozylo.
                I zeby nie bylo- po rodzince wprowadzila sie kolejna z dziecmi i
                problemu nie bylo. Czyli MOZNA.
                • emigrantka34 przestan wypisywac glupoty 03.03.09, 21:14
                  Do "wywalenia" nawet najbardziej upierdliwej rodzinki potrzebny jest
                  wyrok eksmisyjny - np na podst ustawy o ochronie praw lokatorow, ale
                  najpierw trzeba umowe najmu im wypowiedziec. W stosunku do
                  wlascicieli mieszkan jak i mieszkan spoldzielczych wlasnosciowych ten
                  przepis nie bedzie dzialal, bo ustawa ta nie ma zastosowania. I tak
                  nie wywale z mieszkania nawet najbardziej upierdliwego sasiada,
                  jezeli jest jego wlascicielem.
                  Halas miesci sie w pojeciu immisji, co do ktorych co do zasady
                  istnieje obowiazek znoszenia.
                  Jedyna mozliwoscia jest zbadanie poziomu halasu i interwencja na
                  poziomie administracyjnym, ewentualnie lub poprzez kodeks wykroczen -
                  wszczecie postepowania w sprawach o wykroczenia (zaklocanie spokoju w
                  ciagu dnia).
                  I tyle.
                  Wiec przestan nie majace sensu glupoty, ze kogos z mieszkania
                  wyrzucilas - chyba, ze zrobilas to sila big_grin
                  • 18_lipcowa1 Re: przestan wypisywac glupoty 04.03.09, 00:34
                    emigrantka34 napisała:

                    > Do "wywalenia" nawet najbardziej upierdliwej rodzinki potrzebny
                    jest
                    > wyrok eksmisyjny - np na podst ustawy o ochronie praw lokatorow,
                    ale
                    > najpierw trzeba umowe najmu im wypowiedziec. W stosunku do
                    > wlascicieli mieszkan jak i mieszkan spoldzielczych wlasnosciowych
                    ten
                    > przepis nie bedzie dzialal, bo ustawa ta nie ma zastosowania. I
                    tak
                    > nie wywale z mieszkania nawet najbardziej upierdliwego sasiada,
                    > jezeli jest jego wlascicielem.
                    > Halas miesci sie w pojeciu immisji, co do ktorych co do zasady
                    > istnieje obowiazek znoszenia.
                    > Jedyna mozliwoscia jest zbadanie poziomu halasu i interwencja na
                    > poziomie administracyjnym, ewentualnie lub poprzez kodeks
                    wykroczen -
                    > wszczecie postepowania w sprawach o wykroczenia (zaklocanie
                    spokoju w
                    > ciagu dnia).
                    > I tyle.
                    > Wiec przestan nie majace sensu glupoty, ze kogos z mieszkania
                    > wyrzucilas - chyba, ze zrobilas to sila big_grin


                    Mam swoje sposoby i wyniesli sie po mojej interwencji,wiec przestan
                    sie rzucac.
                    • sanna.i Re: przestan wypisywac glupoty 04.03.09, 08:28
                      Och,och...Ależ ty dzielna kowbojka jesteś.
                      A świstak siedzi i zawija....
        • ib_k 18_lipcowa1 napisała: 03.03.09, 20:42
          > dostosowac podjelam takie dzialania ze rodzinka zostala
          > wyeksmitowana. I tyle.


          he, fantastka z ciebie, ubawiłam się setnie.....oj lipcowa chyba hormony ciążowe na łeb ci walą...
          • 18_lipcowa1 Re: 18_lipcowa1 napisała: 03.03.09, 20:58

            > he, fantastka z ciebie, ubawiłam się setnie.....oj lipcowa chyba
            hormony ciążow
            > e na łeb ci walą...

            Alez skad,chociaz spodziewalam sie takiego teskty. Teraz jak mamusce
            zabraknie argumentow w konflikcie z Lipcowa, to zwali na lipcowe
            hormony ciazowe. W sumie -zawsze cos.
            Moja droga sytuacja jak najbardziej prawdziwa. Zaczela sie latem
            2007, skonczyla w listopadzie kiedy to pani z 3 dzieci musiala
            spadac.
            Jestem egoistyczna,wredna,zlosliwa i pomyslowa baba- potrafie
            posunac sie do wszystkiego zeby postawic na swoim - zwlaszcza w
            konfrontacji z niekumatym dzietnym ktorego jedyna obrona jest to ze
            MA DZIECI.
            • czar_bajry Re: 18_lipcowa1 napisała: 03.03.09, 23:03
              pogięło Cię? piszesz takie bzdury że przestają być śmieszne, raczej żałosne.
              A niby co autorka ma zrobić, zakneblować dzieci? przecież pisze że dzieciaki w
              normie ani nie rozdarte ani nie potwory.
              Jeszcze nie słyszałam żeby kogoś eksmitowali z powodu dzieci, menelstwa trudno
              się pozbyć a TY piszesz że dzieci hałasowały i rodzinie eksmisje załatwiłaśbig_grin
              • sanna.i Re: 18_lipcowa1 napisała: 04.03.09, 08:29
                Lubi dziewucha bajdorzyć wink Mnie się wydaje,ze i ta cała ciąża to pic na wodę.
          • crises Re: 18_lipcowa1 napisała: 03.03.09, 21:02
            Chciałam tylko nadmienić, że Lipcowa mieszka w kraju, gdzie takie rzeczy są nie
            tylko możliwe, ale wręcz na porządku dziennym.
            • emigrantka34 Re: 18_lipcowa1 napisała: 03.03.09, 21:19
              Lipcowa pisze o Urzedzie Miasta, mniemam, ze chodzilo jej o Polske, a
              skoro nie, to tym bardzie sie pograza.

              A na marginesie skad wiesz, ze "takie rzeczy" sa na porzadku dziennym
              w kraju, gdzie lipcowa mieszka ???
          • emigrantka34 Re: 18_lipcowa1 napisała: 03.03.09, 21:15
            Wala, wala - szarych komorek ma najwyrazniej mniej, a dopiero
            poczatek ciazy.
            • 18_lipcowa1 Re: 18_lipcowa1 napisała: 04.03.09, 00:36
              emigrantka34 napisała:

              > Wala, wala - szarych komorek ma najwyrazniej mniej, a dopiero
              > poczatek ciazy.


              Teraz to Ty pieprzysz, nic mi nie wali ale przewiduje ze tak beda
              sie konczyly dyskusje ze mna, jak mamusce zabranie argumentow-
              hormony Ci wala, wczesniej bylo- glupia jestes, dzieci nie masz.
              Teraz na hormony zalosnie zwalasz bo nie masz juz jak dyskutowac.
              Wywalono ich po mojej interwencji, posunelam sie absolutnie do
              wszysktkiego i sie udalo.
              Dalsze przekonywanie Cie daruje sobie.
        • gacusia1 Nie bajeruj Lipcowa 03.03.09, 23:44
          bo to juz cienkimi nicmi szyty bajer. Nie dodawaj sobie .-))))
    • agao_72 może nie na temat... 03.03.09, 19:56
      ale opiszę coś fajnego. jak to się punkt widzenia zmienia.

      trzy lata temu urodziłam córę. pewnego dnia, Zosia miała może z miesiąc, zaraz
      po tym, jak zasnęła, rozległ się huk młota pneumatycznego. raz, drugi. córa
      obudziła się przerażona. uciszyłam, znowu huk, znowu wrzask młodej. namierzyłam
      źródło hałasu, oto sąsiadka wymieniała drzwi i panowie monterzy usuwali starą
      futrynę. zapytałam gości jak długo będą się tłuc, pojawiła się sąsiadka, która
      doskonale wiedziała, że piętro wyżej jest noworodek. więc zapytałam ją, czy nie
      mogła mi powiedzieć, że będą takie hałasy. no i dowiedziałam się, że jak się
      mieszka w bloku etc. etc.

      zadzwoniłam po mojego Tatę, przyjechał błyskawicznie, dzień spędziłam u Niego.
      robotnicy jak zobaczyli, że wynoszę w foteliku malucha przepraszali, pani kpiąco
      uśmiechała się.

      parę lat później córa owej pani zaszła w ciążę, urodziła dziewczynkę, moja córa
      w tym czasie podrosła. jej zabawy zaczęły być czasami akustyczne, nie zawsze
      upilnujemy (nasza wina, choć Zosia jest bardzo cichym dzieckiem). więc Zosia się
      bawi, a tu pukanie do drzwi. pani sąsiadka czerwona na buzi, wściekła jak osa,
      od progu drze się, że nasza "Zośka" jej wnusię budzi. wzięłam głęboki oddech i
      przemówiłam w te słowy "jak się mieszka w bloku etc. etc" i przypomniałam
      sytuację z młotem.

      pani zamilkła, zaczęła przypominać buraczka. odwróciła się na pięcie i zeszła.
      uciszyliśmy Zosię.

      morału nie ma. ale miałam całkiem brzydką satysfakcję.
      • insomnia0 Re: może nie na temat... 03.03.09, 20:29
        smile)
        dobre.. jak juz mowiłam punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia...
      • golfstrom Re: może nie na temat... 03.03.09, 20:56
        Zostałaś moją bohaterką smile
    • mamamira Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:11
      Nic nie może zrobić, sąsiadeczka możne się do lasu wyprowadzić albo dom na
      odludziu wybudować.Dzieci są tylko dziećmi i niestety fruwać nie potrafią.
    • deodyma Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:13
      a coz niby takiego robily Twoje dzieci, ze babka spac nie moze?
      • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:22
        hmmm.. młodesze siedziało na łóżku i gryzło plastikowe kółko. Starsze przebierało się za mnie - narzucało pieluchę na plecy, wkładało okulary, torebkę i moje buty i stało przed lustrem.

        Zdarza się - spadanie zabawek plastikowych i bieganie po domu (ale tylko w pokojach mamy panele, poza tym płytki). Ja śpiewam niefałszywie (w miarę) piosenki dziecięce, ale cicho i opowiadam wierszyki.

        Samo zuosmile
        • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:30
          Nie no jasnebig_grin Akurat się babie chciało zwlekać z wyrka i lecieć do
          sąsiadki, bo dziecko się na łóżku kręciłosmile Bajki to sobie
          opowiadaj. Założę się, że starsze w tych twoich bucikach, na obcasie
          pewnie jeszcze popie...ło po tych panelach aż miło, a młode
          zabawkami napierniczało.
          • insomnia0 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:37
            jak w ogole to dziecko odwazyło się bawić!!!
            Skandal!
            • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:49
              Nie no jasne, bo wszyscy ludzie w blokach w szpilkach po domu
              chodzą. Norma taka nie? Ciekawe jak sąsiadka będzie się chciała
              zabawić. A zabawy dorosłych mają to do siebie, że odbywają się nocą.
              Ale pewnie wtedy byś pisała, że sucz wredna, bo tylko fasolki mogą
              się bawić. Reszta mimo, iż bezdzietna musi te cudze fasolki mieć na
              uwadze.
              • insomnia0 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:53
                i tu Cie zaskocze wink
                sąsiaduje z młoda parą, która co jakiś czas robi imprezki.. i cóż ? nic mają
                prawo imprezować.. oczywiście moze nie jestem zachwwycona..i pod nosem
                pogadam..ale nigdy im nie zwróce uwagi..
                i te nie uwazam aby musieli wyciszyc sobie ściany bo ja w nocy śpie..a chyba
                bardziej jest normą sen w nocy niz w dzień- biorąc pod uwage ze w dzien nie ma
                ciszy nocnej..a w nocy jest!
        • dynema Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:35
          Twoje buty...czyzby na obcasie....
          ...na panelach?

          Ojjj...chyba mamy zwyciezce konkursu! smile


          > hmmm.. młodesze siedziało na łóżku i gryzło plastikowe kółko.
          Starsze przebiera
          > ło się za mnie - narzucało pieluchę na plecy, wkładało okulary,
          torebkę i moje
          > buty i stało przed lustrem
          • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 21:23
            a taka ze mnie aseksualna bestia, że żadnych butówna obcasach nie posiadamsmile Dziecko fascynowało się moimi szybkobieżamismile
        • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:37
          Starsze przebiera
          > ło się za mnie - narzucało pieluchę na plecy, wkładało okulary,
          torebkę i moje
          > buty i stało przed lustrem.



          nosisz pieluche na plecach? aaaa!!!
          • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 21:32
            no i proste dziewczę z ciebie wyszło, oj prościuchne...
            dziecko ma wyobraźnię i robi sobie płszczyk/pelerynę/marynarkę z pieluchy tetrowej.
            Ale to za trudne dla Ciebie Lipcowa i wspułczuję twoim dziecią wink
            • 18_lipcowa1 Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 00:37
              pelenka napisała:

              > no i proste dziewczę z ciebie wyszło, oj prościuchne...



              no lepsze to niz pielucha na plecach hahaha
        • bloopsar Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:37
          > Zdarza się - spadanie zabawek plastikowych i bieganie po domu
          > (ale tylko w pokojach mamy panele

          I mysle ze to wystarcza niestety. Te spadajace zabawki i bieganie + panele.
          Przypuszczam ze z dolu to moze robic wrazenie niezlego halasu, szczegolnie jesli
          kobieta odsypia dyzur. Co gorsza to halas nieregularny, nie do przewidzenia i
          roznorodny (a to cos sie przeturla, a to cos stuknie, a to tupot stop - oszalec
          mozna jak sie probuje odpoczac). Trzeba by chyba jakos to sprobowac naprawic.
          Nie mowie zeby dzieciom nozki i raczki poucinac smile ale moze gruby dywan na te
          panele albo jakos dodatkowo pod nimi podloge wyciszyc? Oczywiscie mozesz olac
          ale babka pewnie nie odpusci, skoro jej to tak bardzo przeszkadza i na sen
          wchodzi. A skonczyc to sie moze roznie, jak chocby w tym zalinkowanym wyzej
          artykule o halasujacych dzieciach i zaskarzajacych sasiadach. Wiec moze pomysl o
          kompromisie?
    • insomnia0 a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:34
      pytam z ciekawości .. czy gdy pies szczeka jak własciciele wychodzą do pracy (
      szczeka tak ze 2 -3 h.. i po południu ok 15-16 tez dwie) to tez uwazacie, ze
      mozna iśc i panci zwrócić uwagę, ze powinna sciany wyciszyc?( to tak piję do
      kupna dywanów czy wykładzin w sytuacji posiadania biegającego "bachora" wink
      • dynema Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:37
        Zawsze mozna. Dlaczego nie?

        No risk no fun.
      • lady_sphinx Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:37
        Oczywiście, że tak smile
        Dodatkowo do organizacji zajmującej się ochroną zwierząt telefon należy wykonać smile
      • hrabina_murzyna Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:38
        To niech pańcia pomyśli, aby pies nie szczekał. Dawno temu w
        wynajmowanym na studiach mieszkaniu taki kundel szczekał u sąsiadów.
        Dorwałyśmy z dziewczynami płytę z odgłosami ryczących baranów,
        włączyłyśmy na full i pojechałyśmy na weekend. Pies przestał
        szczekaćbig_grin
        • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:43
          to ja chyba jakaś naiwna jestem.. bo tak pomysłam.. no pies jak to pies..
          szczeka to normalne..i pewnie teskni... i tyle..
          nie wpadłabym aby isc na sąsiadkę gdzies..
          ale to chyba tez zalezy od tego ze nie chce byc czepliwa... w końcu jak komus
          tak wszystko przeszkadza to moze kupić dom i sie wyprowadzić.. no ale wtedy to
          ptaki beda ćwierka i zakłócać ciszę..
        • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:43
          > Dorwałyśmy z dziewczynami płytę z odgłosami ryczących baranów,
          > włączyłyśmy na full i pojechałyśmy na weekend. Pies przestał
          > szczekaćbig_grin

          No to klasa zachowanie normalnie. I Ty ludzi tu pouczasz? Śmiech na sali.
          • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:47
            Kochana jak mieszkałam w poprzednim mieszkaniu..akcja była taka,ze pewna
            upierdliwa sąsiadka zwracała uwage 2 studentom wynajmującym mieszkanie..ze
            hałasują ze zamiast powaznej muzyki - tak pieknej słuchają jakiejs piekielnej..
            nastepnego dnia jak wychodzili na uczelnie.. otkrecali na fula... Bacha ")))
            hhehe sasiadka juz nie zwróciła uwagi.. chyba jej sie spodobało.. wink
          • hrabina_murzyna Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:52
            Nie no jasne Kropka, bo ja się urodziłam po to, aby rozumieć cudze
            dzieci, cudze psy i być wyrozumiałą dla wszystkich i tylko się
            dostosowywać.
            • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:55
              Nie musisz się dostosowywać. Przecież tłumaczę. Tylko po co w bloku mieszkasz
              pytanie? Bo blok to ludzie: z dziećmi, z psami, głośnym hobby, wątpliwym
              talentem muzycznym itd. Wybrałaś to masz i nie jęcz.
              • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:57
                mam szwagra, który gra na gitarze.. i jemu gość ktory gra na trąbce przyszedł
                zwrócić uwagę, że hałasuje.. smile
                Kropka abys widziała jaka jazda była smile

                No smiech na sali!!!
              • hrabina_murzyna Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:26
                A gdzie ja jęczę? Mnie tam dobrze jak na razie. Tylko pytanie Kropka
                czy jakbyś już w domku mieszkała i kundel sąsiadów szczekał po
                nocach, a jego dzieci non stop darły się za płotem to byś siedziała
                cicho, bo przecież w domku mieszkasz? Zasady współżycia obowiązują
                wszędzie, w bloku, domku, na ulicy.
                • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:33
                  > czy jakbyś już w domku mieszkała i kundel sąsiadów szczekał po
                  > nocach, a jego dzieci non stop darły się za płotem to byś siedziała
                  > cicho, bo przecież w domku mieszkasz?

                  Ja nie wymagam aby nagle świat ucichł wokół mnie. A noc to noc. Inna para kaloszy.
            • echtom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:56
              Ale to są normalne odgłosy życia. Życie chcesz wyeliminować?
        • sympatyczna1980 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:45
          szczerze to ja mialabym ta lekarke gleboko w d..... to nie moja wina ze pracuje
          na nocne zmiany i w ciagu dnia musi odespac. To moze jeszcze jak ona spi
          mialabym wychodzic z domu zeby paniusia sie wyspac mogla???

          A poza tym niech sama przyjdzie sie skarzyc a nie rodzicow wysyla.
          • 18_lipcowa1 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:00
            sympatyczna1980 napisała:

            > szczerze to ja mialabym ta lekarke gleboko w d..... to nie moja
            wina ze pracuje
            > na nocne zmiany i w ciagu dnia musi odespac.


            no dokladnie tak samo w d,,, ja mam cudze dzieci.
          • memphis90 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 23:23
            > szczerze to ja mialabym ta lekarke gleboko w d..... to nie moja wina ze pracuje
            > na nocne zmiany i w ciagu dnia musi odespac.
            Aha, ale jak w nocy coś złego by się działo- to oczekiwałabyś karetki albo
            lekarza na IP, prawda? Bo jak lekarze w jakimś szpitalu stwierdzają, że mają w
            d... nocne dyżury i przez to szpital zamykają- to się nagle podnosi raban w
            mediach uncertain
            • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 04.03.09, 08:53
              rozumiem, ze gdyby ta pani nie była lekarką a np. magazynierką w jakiejs firmie
              i pracowała na noc ( sa takie magazyny ) to juz byscie tak za nia nie stali
              murem? wink
      • kawka74 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:45
        tez uwazacie, ze
        > mozna iśc i panci zwrócić uwagę, ze powinna sciany wyciszyc?

        Przede wszystkim nie powinna tak traktować psa. A jeśli już pies wściekle
        szczeka, to tak, powinna zadbać o to, żeby zminimalizować problem.
        Dlaczego propozycja położenia dywanu jest uwłaczająca, bo nie rozumiem?
        • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:49
          nie uwłaczajaca.. ale troszke dziwne jak dla mnie- ja np nie cierpie dywanów
          mam jeden mały przed tv.. i nie zaloze wykladzin bo nie lubie..
          Mysle ze gdyby lekark była strasznie zmeczona dyzurem to spałaby jak kamień..
          widocznie cos słabo pracowała ze jej hałas dzieciowy przeszkadza wink
          • kawka74 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:01
            PO przybyciu hipotetycznych, choć sama mam alergię, a dywany są ulubionym
            miejscem kotów, co by ostrzyć pazurki i posikiwać, położę tę cholerną
            wykładzinę, bo nie widzę powodu, dla którego nie miałaby wykonać gestu w stronę
            mojej sąsiadki.

            > Mysle ze gdyby lekark była strasznie zmeczona dyzurem to spałaby jak kamień..

            Pewnie i zasnęła, ale nagły hałas mógł ją wybudzić.
            • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:05
              > Pewnie i zasnęła, ale nagły hałas mógł ją wybudzić.

              Ale Kawka, daruj. To jak mi męża facet z kosiarką obudziłby to miałabym mu iść
              robić awanturę i nakazać żeby sobie na kilka godzin darował?
              • kawka74 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:07
                Nie wiem, co byś kazała, ja tylko odpowiadam na post dotyczący zmęczenia i snu.
              • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:08
                Ja dzieciom nie pozwalam biegać i hałasować ale jak mi coś spadnie to nie chce
                żeby mi ktoś z pretensjami łaził. Ja się staram i chce żeby to sąsiad docenił a
                nie mi za małym potknięciem wojnę robił bo się wybudził.
            • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:07
              no ok.. mógł..ale jak jakiś czas temu napisałam, że grupa ludzi wychodzących i
              drących sie przy windzie budzi mi dziecko - to usłyszałam , że powinnam nie
              uczyć dziecka spać w ciszy bo to naturlne ze odchłosy rozne bedą dochodzić.

              Czyli wniosek taki ze lekarka to ma prawo spać w ciszy i dzieci uciszać nalezy..
              ale dziecko to niech sie uczy spac w hałasach..
              Zaskakujące...
              • kawka74 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:10
                Wniosek jest taki, że pójście na noże może skończyć się źle, i to niekoniecznie
                dla lekarki. Ona ma prawo się wyspać, dziecko ma prawo się bawić i można to
                załatwić UGODOWO, zamiast ignorować, straszyć albo się obrażać.
                • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:15
                  oczywiscie masz rację, chciałam jedynie zwrócić uwagę..ze jest taka tendencja,
                  ze jesli ktoś przeszkadza dziecku- to matka jest pier... ta i się czepia, bo
                  mysli macicą nie mozgiem..
                  Ale jak komuś innemu przeszkadzają dzieci.. to ma racje.. bo przeciez te
                  myslące macicami są egoistkami.. widzącymi tylko swoje "bachory"

                  No sorr... to chyba przeginanie.
                  • kawka74 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:29
                    Każdy ocenia sprawę ze swojego punktu widzenia i tyle. W omawianej sprawie nie
                    ma jedynej słusznej racji, tylko trzeba umieć to załatwić. A do tego potrzeba
                    chęci i dobrej woli z obu stron.
              • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:11
                > ale dziecko to niech sie uczy spac w hałasach..

                Bo to jest dziecko które ma mniejsze prawo niż dorosły. Sąsiadka chce w ciszy
                usnąć bo jest przemęczona a Ty dziecko tą samą ciszą rozpieszczasz bo powinnaś
                je uczyć w hałasie spać. Podwójne standardy.
                • insomnia0 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:17
                  no własnie o tym mowię Kropka.. bo jakby nie postąpiła egoistyczna matka mysląca
                  macicą nie mozgiem.. to i tak źle.. wink
        • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:51
          > Dlaczego propozycja położenia dywanu jest uwłaczająca, bo nie rozumiem?

          Odpowiem nie pytana za siebie. U nas dywan odpada bo mam w domu trzech alergików.
          • kawka74 Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 20:56
            Ok, alergia przyczyną obiektywną.
            Ale propozycja 'połóż dywan' jest a priori traktowana jak obraza, o to mi chodzi.
            • kropkacom Re: a jak pies szczeka cały czas? 03.03.09, 21:02
              > Ale propozycja 'połóż dywan' jest a priori traktowana jak obraza, o to mi chodz
              > i.

              To nie o dywan sam w sobie chodzi.
    • anmala Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 20:55
      Jak kobiecie przeszkadzają hałasy normalnego życia to niech sobie wygłuszy
      mieszkanie(założy sufit podwieszany czy coś równie atrakcyjnego, albo panele
      sufitowe czy jakieś inne cudo na sufit). Czy ktoś ma dywan, panele,linoleum czy
      marmury to mnie guzik obchodzi, podobnie czy ktoś ma dzieci czy nie. Jeśli są
      to normalne hałasy codziennego, życia to jeśli nie uda ci się z nią dogadać to
      ja bym ja olała. Może chodzi jej o jakiś szczególny rodzaj hałasu nad jednym z
      pomieszczeń ?
      • hrabina_murzyna Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 21:20
        Sąsiadka to sobie nic nie musi, bo ona po suficie nie chodzi i innym
        nie stuka. Musieć to sobie musi autorka wątku, bo to ona przeszkadza
        innym. Nie odwrotnie.
        • agatar-m Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 21:24
          co ey tych paneli się tak dopadłyście. hehe, ja mam najprawdziwszy drewniany
          parkiet i mnie sasiad straszy administracja ,że mu dzieci cytuje "tupia" i ile
          on może to znieść!!
          a ponieważ nigdy nie porozmawiał spokojnie tylko z furia wrzeszczy to go
          postrasze policja jak mi przyjdzioe raz jeszcze, za nachodzenie i nie mam
          zamiaru sie nim przejmowac. tylko żałuje ,ze zapomniałam powiedzieć,że bedzie
          słuchał tego do swojej smierci, chyba,że w totka wygramy i sobie kupimy
          mieszkanko inne...
          jakby przyszedł i miło przedstawił problem to na pewno bym moje dzieci hamowała,
          a tak mam go w głębokim....
        • anmala Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 21:35
          Ale to sąsiadce przeszkadza, a autorka również nic nie musi. Nie musi czuć się
          jak w więzieniu, nie musi chodzić na palcach bo pani wraca z pracy. Podobnie jak
          sąsiadka nie musi być wyrozumiała dla potrzeb innych.
    • iwoniaw Ciekawe, jak niemowlę spać w dzień nie może 03.03.09, 21:22
      i zdesperowana ematka płacze na forum, że jej sąsiedzi z kosiarką/ wiertarką/
      radiem/ starszymi dziećmi nieupośledzonymi ruchowo/ szczekającym psem/
      listonosz/ co tam jeszcze dziecinę budzą w czasie dziennej drzemki, to jest
      lincz na forum i porady, gdzie to się ma wyprowadzić ze swoją nadwrażliwością i
      pouczenia, kiedy jest cisza nocna i co kto w swoim domu sobie może i że cudzy
      bachor nie jego problem. A jak pańcia ma sen zakłócany w środku dnia odgłosami
      normalnego życia, to już nie jest nadwrażliwa, cisza nocna się przesuwa
      magicznie i jej tryb pracy jest sprawą całego bloku? Ciekawe...

      Oczywiście, że jeśli ktoś pracuje na nocki i próbuje spać w dzień, to wszystkie
      dźwięki, których normalnie by pewnie nawet nie zauważał, słyszy jako głośne,
      nieuzasadnione i uciążliwe. Wiem, bo sama miałam okazję tego doświadczyć. Ale
      jeśli osoba taka ma inteligencję wyższą niż stułbia płowa to potrafi
      odpowiedzieć na proste pytanie "dlaczego słychać te dźwięki _w dzień_" i "co
      mogę zrobić by ich nie słyszeć". I potrafi założyć stopery do uszu.
      • insomnia0 Re: Ciekawe, jak niemowlę spać w dzień nie może 03.03.09, 21:30
        dokładnie.. ale widzisz taka tendencja ze matka i dziecko to maja sie zawsze
        dostosować...a inni nie muszą.
        Matka to egoistka mysląca macicą lub sterowana hormonami... kiedy chce dla
        dziecko spokoju i ciszy w czasie snu..ale pani lekarka to ma prawo..
        Widocznie uwazamy ze dziecko musi zrozumieć, że zyje w bloku i z innymi..a
        pancia lekarka to bezmozgowie i nic rozumieć nie musi
        • pelenka Re: Ciekawe, jak niemowlę spać w dzień nie może 03.03.09, 21:39
          Emocje mi juz trochę opadły, więc na spokojnie. Mama pańci sugerowała mi wizytę hydraulika, bo jak kran odkręcam, to córce przeszkadza, bo trzeszczy w rurach. NIe skomentowałam, bo wpływu na wewnętrzne życie rur nie mam, a kurki u mnie chodza jak malowane. To taki typ, obie panie. Taki, że dzień dobry nie odpowie swołoczy takiej jak ja.
          Dywanów nie założę, bo alergia, dzieci wylatane codziennie na dworze. A że czasem płaczą i że zabawka spadnie - taki urok wczesnych lat, choć staram się neutralizować i wyłapywać w zarodku. A szlag mnie trafił, bo pańcia od kopa straszy sądem i bratem-prawnikiem.
          Gdybym była macicą oślepiona, to nie zniosłabym ich ponad półrocznego remontu, a słowa nie powiedziałam.
          Ale swoja drogą odzew Wasz mnie powalił. smile
          • insomnia0 Re: Ciekawe, jak niemowlę spać w dzień nie może 03.03.09, 21:41
            a moze matka panci starszliwie zazdrosna, ze córka stara panna i bezdzietna...i
            nie moze znieść Twojego szczescia??
            tak tez moze byc...
    • mathiola Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 21:41
      Dziękuję ci Panie Boże że nie muszę już mieszkać w bloku.
      W kwestii problemu wątkowego - współczuję obu stronom. Lekarce, która nie może
      wyspać się przez hałasy (z czego macie ściany??). I matce, która przez kolejne
      kilka lat będzie dostawała palpitacji serca na każde głośniejsze zachowanie
      swoich dzieci.
      • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 21:53
        mathiola, masz dzieci i wiesz dobrze, że przy maximum dobrych chęci, zaangażowania w wychowanie i budzenia w dzieciach miłości do zabaw cichych - hałasu nie unikniesz. Ale na Boga, jeśli kobita wali mi po rurach o 8.30 rano w środku tygodnia, bo moja młodsza walnęła 1 grzechotką o ziemię, nasyła mamunię, a w końcu sama przychodzi i straszy resztą rodziny, to szlag może trafić i żadna chęć współpracy we mnie się nie rodzi. NIe, nie położę dywanów, żeby się nie zasmarkać na śmierć, nie będę piekła ciast okolicznościowych i wyluzuję w kwestii dzieci (co nie znaczy,że będę na wszytsko pozwalać). A pańcia wraz z mamą niech myślą nad przemyślna strategią, jak mnie wysiudać z mojego własnościowego mieszkania. Hasmile
        • agatar-m Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 22:00
          ty sie w ogóle nie przejmuj,. u nas (na szczescie 5 pieter pode mna) chca sie
          pozbyć sasiada kociarza-śmieciarza co robactwo ma i smród okropny i od lat im
          się nie udaje.....
          • nikki30 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 22:33
            Sąsiadka nic ci nie może zrobić w takich godzinach.Jeśli są to
            odgłosy normalnie funkcjonujacego domu to nie ma się czego doczepićsmile
            To sasiadka musi udowodnić że hałas dochodzący z waszego domu jest
            nadmiernie uciążliwy.Doradź jej niech sobie zrobi próbę dźwiękową i
            wyciszy mieszkanie albo zmieni na inne...
        • mathiola Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 22:46
          Powiem tyle: jeszcze 3 miesiące temu mieszkałam w bloku z cała swoją trojką i
          mężem.
          Nie bez podstaw mogę stwierdzić, że byliśmy najgłośniejszą rodziną w bloku. My z
          mężem - wychowani w domkach jednorodzinnych, nieprzywykli do ściszania głosu i
          nasza rozkoszna trójeczka: starszak plus bliźniaki. Włos się jeży, co się dzieje
          na co dzień w naszym domu. Nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Na dole małżeństwo z
          dziećmi chodzącymi spać o 1 w nocy, obok małżeństwo z jednym bardzo spokojnym
          dzieckiem, ale to aniołowie byli nie ludzie... reszta to emeryci, cieszący się,
          że w końcu ich blok tętni życiem big_grin
          I wszyscy zgodnie twierdzili, że no słychać nas, ale bez przesady, nie tak, żeby
          nie dało się spać. Dlatego pytałam, z czego macie ściany, z tektury może??
          Ale znowu przypomina mi się, jak mieszkałam kiedyś z małym dzieckiem obok
          jakiegoś oszalałego człowieka, który robił remont przez pół roku. Myślałam, że
          albo sama skończę życie, albo skończę jego życie.
        • memphis90 Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 23:34
          Ale na Boga, jeśli kobita wali mi po rurach o 8.30 rano w środku tygo
          > dnia,
          To idź do niej z pretensją, że tym waleniem dzieci Ci budziwink

          Powiem tak- jako miłośniczka snu doskonale rozumiem, że można być zmęczonym jak
          pies i nie mieć siły na kurtuazję... Zdarzało mi się wparowywać jak burza do
          sąsiadów i ochrzaniać (ale nocą!), żadnej delikatności, od razu z grubej rury.
          Wiem też, że zwykłe hałasy dnia codziennego potrafią ostro dać w kość- mam
          sąsiadów wycharkujących płuca (świetnie się komponuje ze sniadaniem, mniam!),
          urządzających rodzinne awantury (pisałam ostatnio, że stukałam im młotkiem w
          ścianę, bo wrzaskami mi młodą obudzili), "wydających odgłosy turlania" (zabijcie
          mnie- nie mam pojęcia co oni tam robią- brzmi jakby grali w kręgle na kafelkach,
          codziennie wieczorem- łomot i odgłosy turlania czegoś ciężkiego...); dzieci
          skaczące, biegające, jeżdżące na pchaczach też doskonale słychać. Z drugiej
          strony zdaję sobie sprawę, że są sąsiedzi, którym kot za glośno tupie. Mam
          wrażenie, że Twoja sąsiadka z gatunku tych czepliwych, choć może rzeczywiście
          dobrze byłoby ustalić CO konkretnie jej przeszkadza? Może coś, co Wam wydaje się
          cichutkie, a u niej strasznie się niesie- i wszystko uda się załatwić pokojowo?
          A jak nie- to olać. Znałam lekarki-stare panny, do których bez kija podejść się
          nie dało...
          • kropkacom Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 00:20
            > Powiem tak- jako miłośniczka snu doskonale rozumiem, że można być zmęczonym jak
            > pies i nie mieć siły na kurtuazję... Zdarzało mi się wparowywać jak burza do
            > sąsiadów i ochrzaniać (ale nocą!), żadnej delikatności, od razu z grubej rury.
            > Wiem też, że zwykłe hałasy dnia codziennego potrafią ostro dać w kość- mam
            > sąsiadów wycharkujących płuca (świetnie się komponuje ze sniadaniem, mniam!),
            > urządzających rodzinne awantury (pisałam ostatnio, że stukałam im młotkiem w
            > ścianę, bo wrzaskami mi młodą obudzili), "wydających odgłosy turlania"

            Dziwie się że zdecydowałaś na mieszkanie w bloku. Bez złośliwości to pisze bo
            naprawdę się dziwię. To znaczy rozumiem że nie miałaś wyjścia? smile
    • denea Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 22:47
      Nie czytałam wszystkich wpisów...
      Powiem tak: skoro mieszkasz w bloku, to sama wiesz, że słychać, jak
      cholera. Nawet sikanie, a co dopiero dziecięce nóżki.
      Ja mam na dole wyjątkowo rąbniętą sąsiadkę, która drze koty ze
      wszystkimi dookoła. Zwracała mi uwagę, że dziecko jej przeszkadza a
      ja zamiast iść za radami różnych osób (np. kupić drewniane kręgle i
      zdjąć dywany wink - sąsiedzi naprawdę jej nienawidzą), staram się
      wybiegiwać dziecia jak tylko się da. Wiem, że po śniadaniu jak
      zabawa mu się nudzi, zacznie go roznosić energia, więc wtedy won na
      dwór i dwugodzinny bieg po lesie wink
      Bo uważam, że tak powinnam robić, dziecko i owszem, ma swoje prawa,
      ale kurde bez przesady. I nie ma nic do rzeczy, że ta baba to
      wyjątkowa małpa tongue_out
      Ale: z drugiej strony wiadomo, że są różne sytuacje i człowiek po
      prostu nie jest w stanie zapewnić cmentarnej ciszy 24/7.
      Wydaje mi się, że powinnaś z nią w ten deseń pogadać - chętnie
      obiecasz, że zrobisz co się da, żeby dzieci nie hałasowały, kiedy
      ona usiłuje spać. Z drugiej strony Wy także jesteście ofiarą
      pier..ch PRL-owskich architektów i budowlańców, bo normalne
      współzycie wymaga od Was jednak pewnego wysiłku. Z dziećmi można
      wyjść - chyba że są chore albo pogoda wyjątkowo paskudna. Czasem
      mimo chęci NIE można. Dzieci można zająć spokojną zabawą. Czasem
      jednak niestety zdarzy się napad głupawki w domu i bieganie z pokoju
      do pokoju, a ma się np gości i nie można wszytkich wywalić na mordę
      po to, żeby dzieć latał poza domem.
      Chodzi mi o dobrą wolę z obu stron, po prostu. Żeby ona wiedziała,
      że nie olewacie problemu, ale żeby też miała świadomość, że czasem
      najlepsza wola nie pomoże.

      A jeśli takie postawienie sprawy nic nie da - sądzę, że niewiele
      może. Pogadać z dzielnicowym, skierować sprawę do sądu. Ale póki te
      odgłosy nie są złośliwym wręczaniem malcowi młotka żeby wbijał
      gwoździe w podłogę, nie obawiałabym się większych konsekwencji.
      JAKOŚ musicie przecież mieszkać. W blokach mimo starań największych
      NIE DA SIĘ egzystować bezszelestnie uncertain

      Aha, gdybyś uznała, że to dobry krok, Ty sama możesz porozmawiać z
      dzielnicowym, że sąsiadka Cię nachodzi. Ale to już na noże sprawa,
      myślę, że warto spróbować jeszcze na spokojnie.
      • golfstrom Re: sąsiadka-siekło mnie... 03.03.09, 22:59
        Nie, nie, broń Boże polubownie! Jak ona mi trzasnie drzwiami, to ja
        jej też trzasnę dzwiami - tak to się załatwia.

        Po co próbować sie dogadywać? Żeby - gdyby juz miało dojśc do
        jakiejkolwiek rozprawy sądowej - przez przypadek mieć w ręce
        argument, że się próbowało wykazywać dobrą wolę? Alesz to apsurt!
        • pelenka Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 08:08
          NO właśnie zdziwiona jestem, bo mamy wyjątkowo mało akustyczny blok, a wiem co mówię, bo mieszkałam w różnych blokach od urodzenia - ten jest naprawdę ok. NIe jesteśmy rodziną we włokim stylu, hamujemy się akustycznie, na spacery chodzimy codziennie na 1,5 - 3h, więc dziecię mam wylatane.
          A że walnęłam drzwiami? Po kolejnych uwagach, raz mamusi raz pańci, po akcji z waleniem po rurach, mniemam że większość ludzi nie zachowałaby się jak w Wersalu. Plus, że jej nie oklęłam - a niestety klnę paskudnie i parszywie, patologicznie wręcz klnę...
          • denea Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 08:20
            Czyli w zasadzie decyzję już podjęłaś i spór ma już określny
            kierunek, że tak powiem wink
            Może przyjść ktoś z ADM-u, może przyjść dzielnicowy. Kawkę wypiją i
            pójdą...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja