sąsiadka-siekło mnie...

    • wieczna-gosia Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 07:45
      Realnie nie moze ci zrobic nic. Moze oczywiscie wkrecic w sprawe administracje
      czy dzielnicowego, ale na ogol taka akcja konczy sie wizyta, przy ktorej
      przedstawiciel wladzy orientuje sie ze skarzacy ma pie...a. I zapada spokoj.

      Nigdy nie wymagalam od sasiadow ciszy na drzemki dzieci- wymagalam jej od
      domownikow i to wylacznie na czas zasypiania- pozniej zachowujemy zdrowy poziom
      szumu, gadamy, smiejemy sie TV ogladamy w tym samym pokoju gdzie spi dziecko, bo
      dziecko zasypia w roznych pomieszczeniach smile

      Jesli sasiad jedzie na udarze caly dzien to ide i Prosze- a nie robie awanture i
      strasze policja- zeby sobie zrobil godzinke przerwy. a jak nie chce- ide na
      spacer z wozkiem, czy po prstu klade dziecko wczesniej wieczorem.

      Kiedys pode mna mieszkanie wynajmowala lekarka- chyba tylko raz przyszla i
      powiedziala ze pracuje na nocki i moze sie jakos dogadamy kiedy ja na spacery
      chodze smile ale jej sie nie dziwie bo mialam wtedy 3 drobnice.
    • franczii Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 09:26
      Do nas raz przybiegl sasiad i zaczal na mnie wrzeszczec, ze tak glosno a bylo
      troszke glosniej niz nomalnie bo mielismy gosci ale dzieci ani nie biegaly ani
      nie krzyczaly bo bawily sie torem samochodowym, czasami upuscily zabawke,
      normalne zycie , ciszy nocnej jeszcze nie bylo. Nie dal sobie nic wytlumaczyc
      tylko dalej sie wydzieral to tez zatrzasnelam mu drzwi przed nosem a na drugi
      dzien maz zadzwonil do administratora ze skarga za wulgarne zachowanie. O dziwo
      teraz mamy spokoj i ten nasz maly kontratak oslabil zapal sasiada, ktory z
      upodobaniem staral sie uprzykrzyc nam zycie odkad sie wprowadzilismy kilka
      miesiecy temu. To taki tym, ktoremu wszystko przeszkadza, nie tylko placz
      dziecka. Wczesniej staralismy sie unikac konfliktu zwlaszcza, ze nowi jestesmy,
      ugodowi i chcielismy sobie zjednac sasiedztwo ale z tym jednym nie wyszlo.

      • thaures Re: sąsiadka-siekło mnie... 04.03.09, 19:45
        Moja kumpela miała sprawę w sądzie. Parę razy była u niej sąsiadka,że za głośno
        się zachowują-np zbyt głośno rozkładają tapczan. Kumpela ma dwójkę dzieci, ale
        nigdy dzieci nie były problemem, tylko to jak dorośli się zachowują. Koleżanka
        wpadła w paranoje-kiedyś podczas imprezy rozłożyła tapczan, żeby nie robić tego
        później...
        I pewnego pięknego dnia przyszło do niej zawiadomienie ,że za zakłócanie
        porządku ma zapłacić 100 zł ( nie pamiętam gdzie to miała wpłacić). Ona była
        skłonna to zrobić dla świętego spokoju, ale ktoś jej poradził,żeby się broniła,
        bo płacąc przyznaje się do winy. Koleżanka dotarła do byłych sąsiadów owej pani-
        też mieli z nią problemy- było starsze małżeństwo. Sprawa zakończyła się
        pomyślnie dla koleżanki- na pytanie co w zasadzie robią nie tak- tamta
        odpowiedziała -no, chodzą...
        P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja