Nie chcę mojej matki w swoim domu

05.03.09, 12:45
Dziewczyny, ja zasadniczo z tych podczytujących jestem, dzisiaj chciałabym jednak wygadać się.
Sprawa wygląda tak: mieszkam na obrzeżach jednego z większych polskich miast z mężem i córką w czteropokojowym mieszkaniu. Jeden pokój jest naszą sypialnią, drugi to tzw. pokój dzienny, trzeci to pokój młodej, czwarta klitka licząca ok. 8 metrów kwadratowych to taki gabinecik z dwoma kompami, biblioteczką i małym wyrem, w którym z racji charakteru pracy rezyduję głównie ja. Dodam, że bardzo silnie przywiązuję się do miejsc, muszę mieć poczucie autonomii i czegoś naprawdę swojego, co wynika najprawdopodobniej z tego, że w rodzinnym domu (mimo że jest bardzo duży) nigdy nie miałam swojego stałego pokoju, później przyszedł czas wynajmowanych mieszkań i dopiero cztery lata temu dorobiłam się czegoś naprawdę swojego. Ta mała klita daje mi właśnie takie poczucie i być może to śmieszne, ale jest to dla mnie miejsce niemalże święte.
Trzy lata temu zmarł mój ojciec, rok później mój brat wyniósł się na studia na drugi koniec Polski, moja matka została sama w wielkim domu, który częściowo jest zaadaptowany na pensjonat. Widzę jak się męczy, nie potrafi nad tą powierzchnią sama zapanować, sprzedać jednak go nie chciała argumentując to tym, że cytuję: "jest to jej i ojca spuścizna". Sytuacja się jednak zmieniła jakiś miesiąc temu. Spuścizna spuścizną, ale matka nasłuchawszy się wiadomości o rzekomej ogromnej wartości ziemi w okolicy, postanowiła dom sprzedać. Tu wchodzą jeszcze kwestie tego kto komu ile pieniędzy przy podziale, ale to mało istotne w tym temacie. Namówiłam ją, żeby rozejrzała się za kawalerką lub dwupokojowym mieszkaniem w swojej okolicy, bo przecież ma tam pracę, znajomych, część rodziny. I tu podniosła się histeria, bo moja mama doszła do wniosku, że przecież może zamieszkać z nami w mojej klicie, że kasa się nam przyda, że ona będzie opiekować się młodą, że milion innych że, które sprawią, że jej przeprowadzka to będzie cud i malina.
Zaoponowałam. Mąż zresztą też. Oberwało się nam, że jesteśmy egoistami, że to wszystko obróci się przeciwko nam itd. Wynikła z tego ogromna kłótnia, ona mi wyrzucała, że od zawsze byłam egoistką, że ona się tak starała, że myślała, że mnie wychowała na w miarę normalnego człowieka, który jej na starość przynajmniej szklankę wody poda... A to nie prawda. Z dzieciństwa pamiętam głównie jej chłód, podśmiewanie się ze mnie, kłótnie o pierdoły z ojcem, paplanie o moich najbardziej intymnych sprawach z dalszą rodziną, przerzucanie z pokoju do pokoju, bo mój pokój można było "letnikom" wynająć. Dziesięć lat spędziłam na poukładaniu się jako tako, wybaczyłam jej, o części rzeczy zapomniałam. Zresztą sama nigdy nie byłam ideałem, kawał zołzy ze mnie.
Do tej pory pomagałam, przyjeżdżałam do niej raz na dwa tygodnie, jakoś to funkcjonowało mimo większych czy mniejszych potknięć. Różni nas praktycznie wszystko, sposób wychowania dziecka, religia, albo też jej brak, co jest najczęstszym powodem awantur, nasz sposób życia. Matka zawsze miała tendencje do tego, żeby układać mi życie. Nie dałam się. Gorzej z moim bratem, który podporządkował się jej w sposób niemal absolutny.
I teraz nastała cisza, która mnie absolutnie cieszy. Ale to wszystko wróci. I tu rodzi się pytanie: co dalej? Ok, możemy się do siebie nie odzywać przez rok, czy dwa, wcześniej też bywały takie sytuacje. Ale co później? Przecież przyjdzie w końcu taki czas, że matka zrobi się niedołężna, ktoś będzie musiał jej pomóc. Kto? Ja, egoistka w ramach tego, że chcę mieć zdrowe, normalne małżeństwo i żyć po swojemu nie pozwolę sobie na to, żeby matka z nami mieszkała. Mój brat zaczyna wychodzić na prostą, samodzielnie uczy się żyć i myśleć w czym staram się mu pomagać. Tak, myślę o domu starców.
Szkoda mi po prostu tego wszystkiego. Szkoda mi jej, szkoda mi siebie, a najbardziej szkoda mojej młodej. Cieszę się, że przynajmniej teściową mam normalną. Taką, z którą z przyjemnością idzie się do knajpy i na wernisaż, która bryka z młodą po parku i robi najpiękniejsze kasztaniaki w cały mieście.
Przykro mi z powodu mojej matki. Mam nadzieję, że nie spieprzę nigdy w taki sposób relacji z moją córką.
    • mathiola Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 12:56
      Ja cię doskonale rozumiem, sama nie chciałabym mieszkać w żadnym z rodziców.
      Pomoc na starość jak najbardziej tak, ale dochodząca. Żadnych wspólnych dachów.
      Może jej przejdzie.... Pogadajcie jeszcze.
    • tabakierka2 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 12:58
      sad
      przykro mi również.
      Rozumiem, że opcja zamiany lokum nie wchodzi w grę? Tzn. Wy
      przenosicie się do domu,a Twoja mama do Waszego mieszkania?
      Tak pytam teoretycznie, bo może to by było jakieś wyjście?
    • malila Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 12:59
      0galia napisała:
      > Tak, myślę o domu starców.

      I nie jest to zła myśl.
      • tabakierka2 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:01
        dom starców brzmi okrutnie - dom spokojnej starosci całkiem nieźle.

        Myśl dobra, ale wydaje mi się, że Twoja mama poczuje się upokorzona
        taką propozycją, bo z Twojego opisu wyglada, że ona jednak liczy, że
        weźmiecie ją do siebie.
        • tosina Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:03
          A jest jakas roznica?

          ?
          • doral2 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:05
            jest, w brzmieniu tongue_out
            • e.logan Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 14:10
              TA, i chyba jedyna.Co nie zmienia faktu ze fekalia pachna tak samo
              jak zwykle g..o
    • morgen_stern Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:05
      Ech, i to jest właśnie przykład postawy "wychowałam, poświęciłam się,
      umordowałam, to teraz ty się ze mną męcz" - skąd ja to znam! Jeszcze wdzięczna
      jej powinnaś być i skakać z radości pewnie.

      Niestety, ile włożysz, tyle wyciągasz - jeśli ktoś nie potrafił sobie przez całe
      życie ułożyć dobrych stosunków z własnymi dziećmi i ma swoje w tym względzie za
      uszami, to niech się cudów nie spodziewa. Z pustego i Salomon nie naleje.
    • atra1 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:07
      Rozumiem Cię, zdecydowanie, walcz o swoją autonomię

      A może małe mieszkanie w waszej okolicy? I np pomoc jakiejś pielęgniarki, jak mama już będzie tego wymagać? Zważywszy na to, że chce sprzedać dom fundusze będa. A Wy będziecie blisko, ale osobno.
      • mamagapka Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:16
        nie poddawaj się. jeśli tyle was różni to co będzie jak razem
        zamieszkacie?
        masz prawo do własnego mieszkania, oddzielnego kąta i spokoju.
        tym bardziej że mama pod most nie idzie.
        niech sprzeda dom, kupi kawalerkę albo w swojej miejscowości albo w
        waszej, ale ODDZIELNIE!
        a resztę pieniędzy na konto jako dodatek do emerytury.
        i tyle.
        matka jest dorosła i sama powinna podjąć tę decyzję.
        absolutnie nie ulegaj. zniszczysz sobie życie. wiem co mówię,
        niestety.
    • smerfetka8801 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:20
      myślę,ze twoja mama mogłaby spokojnie kupić sobie kawalerkę i wyszło by to
      wszystkim na dobre.jednak wiadomo,ze kiedyś zdrowie może jej nie dopisać...i
      wtedy moim zdaniem powinnaś podjąć decyzję czy zajmiesz się nią sama czy
      będziesz się posiłkować domem spokojnej starości.w podejmowaniu tej decyzji nie
      możesz jednak kierować się wspomnieniami tego jaką była matką a bardziej tym czy
      jesteś w stanie to zrobiś finansowo organizacyjnie i mieszkaniowo.
    • 0galia Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:22
      Zamiana mieszkania na dom odpada. Ja i mąż pracujemy w takich branżach, które w małym miasteczku turystycznym nie mają racji bytu. Poza tym nie wyobrażam sobie zostawić miasta, które kocham, pracy, znajomych i wracać na stare śmieci. Zbyt długo marzyłam, żeby stamtąd uciec.
      Ja matce nie zaproponowałam domu starców. Po prostu myślę nad tym wszystkim i ta opcja wydaje mi się najbardziej realna i chyba najszczęśliwsza.
      Widzę w jaki sposób moja matka powiela schemat swojej matki i przeraża mnie to, że ten łańcuch może być trudny do przerwania w dalszych ogniwach. Siostra mojej matki zamieszkała z mężem i moją babką. To był koszmar, zniewolenie męża (sic!), ciągłe włażenie w butami w życie za ścianą. Ja chcę żyć normalnie, chcę żeby w ten sposób żyła moja rodzina.
      Nie wyobrażam sobie życia z moją matką w pobliżu. To jest taki typ matki-Polki jęczącej, która wie wszystko najlepiej. Wystarczy, że mam ją raz na miesiąc- dwa w mieszkaniu. To się praktycznie w każdym przypadku kończy awanturą. Bo prądu za dużo zużywamy, bo ścierki powinny leżeć nie w tym miejscu, bo za drogie ciuchy kupuję... Szalę tego wszystkiego przeważył fakt, że w ostatnim czasie poszła z młodą do kościoła, na siłę ściskała jej rączki do modlitwy i kazała jej klęczeć. Do dziś młoda na widok kościoła wyrywa mi się i próbuje uciekać. Dodam, że jesteśmy ateistami.
      Szczerze mówić zamiast tych pieniędzy ze sprzedaży domu wolałabym mieć święty spokój.
      Dzięki dziewczyny za wysłuchanie, idę leczyć chandrę na spacerze z młodą.
      Pozdrawiam.
      • kajak75 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:37
        Jedynym wyjsciem z sytuacji jest sprzedanie domu, jezeli ty i brat nie chcecie
        tam mieszkac i pracowac.
        Za to nalezaloby kupic 2 pokojowe mieszkanie - jesli wystarczy pieniedzy. JEzeli
        mama bedzie potrzebowala opieki, zainstalowanie opiekunki/pielegniarki na stale
        w tym mieszkaniu.

        Pytanie tylko czy mieszkanie w Twoim miescie czy tam gdzie mama mieszka teraz.
        Mimo, ze psychicznie okrzeplas, to czy jestes w stanie miec mame w swoim poblizu
        juz teraz albo czy nie martwilabys sie, ze nie masz kontroli nad pielegniarka.
        • chicarica Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:53
          Ale tu nie chodzi o to, że mama nie będzie miała opieki, bo opiekę zawsze da się
          w jakiś sposób zorganizować. Ale jeśli matka będzie mieć pielęgniarkę a córka
          będzie ją często odwiedzać, to i tak nie będzie szczęśliwa, bo tu chodzi o wgląd
          w życie córki, kontrolę i możliwość porozkazywania sobie. Mamusia tak to
          wszystko świetnie wymyśliła, tylko ta wredna córka nie chce się podporządkować i
          dać mamusi pokoju.
      • kiraout Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:48

        Powiedz, że niepotrzebnie podjęła za Ciebie, za Was decyzję. A jakby się
        zastanowiła, to sama doszłaby do wniosku, że to nie ma wielkiego sensu, bo
        przecież teraz charakteru nie zmieni.
        Psim swędem czuję, ze namówiła ją do tego jakaś znajoma, ta "szklanka wody"...
        Może niech zamieszka z koleżanką? albo inną jakąś ciotką?
      • agra1 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 17:27
        0galia, nie daj się!!!. Masz absolutną rację broniąc się przed mamusią w domu.
        Jako psycholog wiem co mówię, słowo. WIdziałąm niejednego pacjenta, którego
        mamusia miała takie właśnie zagrania - czasem nawet zza grobu straszą. Dzielna
        jesteś, ze udało Ci sie wyrwać z bezpośredniego zasięgu. Mamusi można
        zaproponować kupno niewielkiego mieszkania i kogoś dochodzącego do pomocy - w
        ten sposób nie musisz na razie poruszać pomysłu domu opieki.
    • 18_lipcowa1 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:43
      I tu po
      > dniosła się histeria, bo moja mama doszła do wniosku, że przecież
      może zamieszk
      > ać z nami w mojej klicie, że kasa się nam przyda, że ona będzie
      opiekować się m
      > łodą, że milion innych że, które sprawią, że jej przeprowadzka to
      będzie cud i
      > malina.
      > Zaoponowałam. Mąż zresztą też. Oberwało się nam, że jesteśmy
      egoistami, że to w
      > szystko obróci się przeciwko nam itd. Wynikła z tego ogromna
      kłótnia, ona mi wy
      > rzucała, że od zawsze byłam egoistką, że ona się tak starała, że
      myślała, że mn
      > ie wychowała na w miarę normalnego człowieka, który jej na starość
      przynajmniej
      > szklankę wody poda... A to nie prawda. Z dzieciństwa pamiętam
      głównie jej chłó
      > d, podśmiewanie się ze mnie, kłótnie o pierdoły z ojcem, paplanie
      o moich najba
      > rdziej intymnych sprawach z dalszą rodziną, przerzucanie z pokoju
      do pokoju, bo
      > mój pokój można było "letnikom" wynająć. Dziesięć lat spędziłam
      na poukładaniu
      > się jako tako, wybaczyłam jej, o części rzeczy zapomniałam.

      NIGDY PRZENIGDY nie zgadzaj sie na mieszkanie ze swoja matka.


    • hellious Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:45
      Ja to sie tyle nasluchalam o domach starcow, ze swoja babcie bym wolala do siebie wziasc niz ja tam oddac. Ale skoro mamusia mocno toksyczna, to troche zmienia postac rzeczy.
    • sanciasancia Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:47
      Szantaż emocjonalny działa póki szantażowany się mu poddaje.
      Trzymaj się twardo z góry upatrzonych pozycji. Jak mama chce sprzedać dom, to
      niech sobie mieszkanie kupi, bo u was nie może mieszkać.
      A jej starością i bezradnością będziesz się przejmować, jak już nadejdzie, do
      tego czasu wiele się może zmienić i nie ma co planować na zapas.
      A swoją drogą, co jest z tym szantażem? Nie znam żadnej matki (nawet najlepszej
      i najczulszej), która by się raz na jakiś czas do małego szantażyku nie posunęła
      (nawet tak dla sportu).
    • chicarica Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 13:54
      Jest niestety pewien rodzaj ludzi, z którymi nie da się funkcjonować pod jednym
      dachem.
      • 18_lipcowa1 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 14:01
        chicarica napisała:

        > Jest niestety pewien rodzaj ludzi, z którymi nie da się
        funkcjonować pod jednym
        > dachem.

        Ba zeby pod jednym dachem....Ilez tu watkow wlacznie z tym
        pokazujacych ze jest pewien rodzaj ludzi ktorzy w ogole nie powinni
        miec kontaku z innymi- nawet raz na tydzien.....
    • osa551 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 14:01
      Moja babcia miała duży dom w turystycznym miasteczku. W pewnym momencie mama
      pomogła jej sprzedać dom i kupić mieszkanie w naszym mieście, jakieś 30 minut na
      piechotę od naszego mieszkania. Mama zawsze babci pomagała i finansowo i
      zatrudniała jej panie do sprzątania, robiliśmy zakupy etc.

      Jak babcia zrobiła się niedołężna - mama zatrudniła jej na stałe opiekunkę.
      Babcia zatrzymała to co jej zostało ze sprzedaży domu i po zakupie mieszkania.
      Przez parę ładnych lat dokładała sobie po prostu po trochu do życia, żeby nie
      musieć się szczypać z samej emerytury.

      Efekt taki: babcia nigdy nie była w domu starców, miała opiekę i pomoc, ale
      nigdy z nami nie mieszkała.

      Masz zupełną rację, Twoja mama stosuje szantaż emocjonalny i masz prawo zrobić
      tak jak chcesz. Obowiązek opiekowania się rodzicami nie oznacza, że muszą z Tobą
      mieszkać. a sprzedać domu rodziców nie oznacza, że musza się z Tobą dzielić.
      • marzeka1 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 14:15
        Po tym, co przeczytałam wiem jedno- NIGDY nie zgódź się na wspólne mieszkanie,
        bo matka zwyczajnie rozwali ci małżeństwo i rodzinę. Może kupić sobie kawalerkę,
        można opłacać opiekunkę, ale wspólne mieszkanie???? W życiu. Tym bardziej przy
        takim charakterze, jaki ma twoja matka.
      • agatha61 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 14:19
        i chyba tak aopcja o jakiej napisala osa jest najlepsza. Jesli
        miejscowosc turystyczna to sprzedaz domu przniesie troche gotowki -
        niech mama sobie odlozy to na starosc i dzieki tym pieniadzom
        mozecie jej zapewnic mieszkanie male w miare blisko ciebie (ale bez
        przesady) i opieke na starosc.
        Absolutnie nie zgadzaj sie wziac mamy do siebie - bedziesz miala na
        sumieniu swoje malzenstwo.
    • triss_merigold6 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 14:31
      Pani chyba upadła na głowę. Nigdy nie zgadzaj się na zamieszkanie
      Twojej matki z Wami, bo rozwali Ci rodzinę.
    • dzwigalka Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 14:33
      Ogalia!ja to zrobilam!"wpuscilam" do domu nie tylko swoja mamę, ale i tatę z
      bratem!i skutkiem jest rozwalone moje małzenstwo i moja zjechana przez mausie
      psychika!wszystko robie żle, we wlasnym domu.żle gotuje, żle sprzatam, żle
      wychowuje syna, za duzo wydaje...nie da sie zyc pod jednym dachem z
      rodzicami!tato i brat bezwladnie poddali sie terroryzmowi i rzadom mojej matki
      dla swietego spokoju!nigdy nie powielaj mojego błedu. od tego nie ma
      odwrotu!pozdrawiam
    • fajka7 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 19:55
      Dlaczego nie mozna sprzedac domu, kupic malego mieszkania, a reszty
      pieniedzy przeznaczyc na pomoc mamie, gdy juz bedzie konieczna w
      postaci dochodzacej, a z czasem nawet calodobowej- o ile w ogole
      bedzie taka potrzeba?
      Moja babcia zdecydowala sie umierac w domu, a nie w hospicjum.
      Trwalo to rok, pani przychodzila 3 razy dziennie na 2 godz, potem 4
      razy, tylko pod koniec rzeczywiscie tam musiala spac (ostatnie 2
      tyg). To kosztowalo, ale nie jakies bajonskie sumy, no jak za
      opiekunke po prostu.
      A wczesniej po prostu byla pani do sprzatania raz w tyg, i pani do
      towarzystwa co drugi dzien na kawe.
      To nie bylo tak, ze przez 15 lat trzeba bylo ekipe fachowcow wokol
      babci trzymac za grube tysiace.
      Podobnie z druga babcia, wiekszosc opieki pokrywa jej niska
      emerytura.
      Zamiana duzego domu i dzialki na male mieszkanie w tej samej
      miejscowosci teoretycznie powinno zostawic zapas srodkow na sensowna
      opieke, ewentualnie musielibyscie jakas czesc dokladac.
      Dla mnie wolnosc tego typu jest bezcenna smile
      Dom starcow jednak wydaje mi sie ostatecznoscia.
    • deela Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 20:08
      nie chcesz nie musisz
      mam sobie moze kupic mniejsze mieszkanie a niedolezna nie jest :o
      • ledzeppelin3 Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 20:21
        Kazdy całe życie pracuje na swoją starość
        Matka kochała Cię za mało. O mały włos nie spieprzyła Ci zycia. Więc
        myślę, że sprzedaż domu, kupno mieszkania dla niej i konto w banku
        na opłacenie opieki na czas ewentualnego niedołęstwa w przyszłości
        to najlepszy uklad w tej sytuacji.
        Ja z moją matka mogłabym mieszkać bez większego problemu (zresztą
        obecnie mieszkam przez 5 dni w tygodniu i jest ok). A z taką
        teściową nigdy.
    • brak.polskich.liter Re: Nie chcę mojej matki w swoim domu 05.03.09, 20:58
      Nie daj sie wrabiac w poczucie winy i w ramach zadoscuczynienia mamusi za
      rzekome krzywdy zgadzac sie na uklad, ktory (a) nie odpowiada Tobie (b) na 100%
      rozwali Ci malzenstwo i psychike, tak przy okazji.

      Twoja mama, zdaje sie, lubi wladze i kontrole. Ale jestes dorosla i to od Ciebie
      zalezy, czy pozwolisz jej na przejecie kontroli nad Twoim wlasnym zyciem, czy
      tez nie. Granice juz postawilas, teraz ich bron. Konsekwentnie. Twardo obstawaj
      przy swoim i nie daj sobie robic wody z mozgu. Manipulacje, histerie i fochy
      olewaj. Bardzo prawdopodobne, ze matka zacznie respektowac granice, jakie
      wyznaczylas szybciej, niz sie spodziewasz - kiedy tylko zorientuje sie, ze
      wzbudzanie poczucia winy na Ciebie nie dziala i szantazykami nic sie nie ugra.

      Tak na marginesie, trzeba na leb upasc, zeby planowac sprzedaz domu w momencie,
      gdy ceny nieruchomosci leca w dol.

      Jeszcze jedno. Nie kazdy niedoleznieje na starosc i wymaga stalej opieki. Cala
      masa ludzi do konca zycia pozostaje samodzielna. Nie bardzo wiec rozumiem sens
      zalozenia, ze Twoja matka NA PEWNO bedzie wymagala opieki. Nie daj sie wkrecac w
      wizje roztaczane przez mame, bo niekoniecznie musza sie spelnic.
    • clk U mnie... 06.03.09, 12:43
      Moja matka rozwiazala sprawe tak:
      -w zeszlym roku zmarl dziadek, matka+babcia sprzedaly mieszkanie,
      kupily inne 15 minut spacerem od domu mojej matki
      -babcia jest blisko, mama do niej wpada z zakupami itd.
      -zalatwila jej rehabilitantke/opiekunke

      Jesli ma sie chociaz male srodki, warto pomyslec o czyms takim.

      Np. ja sobie nie wyobrazam mieszkania z ktorymkolwiek z moich
      rodzicow.
      • toniesamowite Re: U mnie... 06.03.09, 15:27
        dziewczyny dobrze Ci pisza-nie zgadzaj sie na wspolne mieszkanie z
        mama.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja