adsa_21
05.03.09, 13:01
Sytuacja przedstawia sie nastepujaco. Moje dziecko idzie w tym roku
do I klasy wiem, ze do komunii jeszcze szmat czasu ale juz zaczynam
sie martwic. Chodzi mi nie o sam sakrament ale o cala otoczke
(spotkanie w kosciele, prezenty, obiad) Sytuacja rodzinna jest
bardzo skomplikowana.A mianowicie
1. Jestem po rozwodzie, Stosunki mojego z ex mezem sa poprawne,
mlody czesto do ojca jezdzi. Problem jest z dziedkami (moimi
rodzicami), ktorzy mojego ex nie cierpia i nie chca na niego patrzec
( klotnie porozwodowe) w zwiazku z czym jesli doszloby do wspolnego
biesiadowania rodzice by odmowili ( a nie wyobrazam sobie by nie
bylo ich na komunii u jedynego wnuka)
2. Ex ma dziecko, mieszka z konkubina, ktora jest zazdrosna o mojego
synka i ogolnie go nie lubi (oraz ma pretensje to mojego ex ze
zajmuje sie wiecej swoim pierworodnym niz drugim dzieckiem). Jak
mialabym zapraszam to tylko exa, bez jego dziewczyny? A co z malym,
w koncu to brat?
3. Nie mam lokalu (mieszkam z dzieckiem i moimi rodzicami w 3
pokojowym mieszkanku) i pieniedzy na zapraszanie tylu gosci (jeden
chrzesny, jego zona i dziecko mieszkaja na suwalszczyznie), reszta
gosci tez jest z daleka. Na pewno na ten cel musialabym wybulic
kilka tys.
Zastanawiam sie czy w ogole jest sens organianizowania obiadu i
spotkania dla rodziny? Z drugiej strony nie wiem jak to powiedziec
dziecku ( ze dziedkami nie lubia twojego tatusia i nie chca go
widziec itp..) - nie wydaje mi sie to rozsadne. Wymyslilam sobie, ze
za te sama kase pojechalabym razem z synkiem do np. Holandii do
jakis parkow rozrywki, delfinarium - w ramach prezentow
komunijnych...ale nie wiem czy to dobry pomysl. Nie chce robic tego
przyjecia, wiem ze to nie wypali, czesc ludzi i tak nie przyjdzie bo
sie nawzajem nienawidzi a ja sie tylko wykosztuje i zdenerwuje.
Poradzcie mi co robic..dziekuje za wszystkie rady i wskazowki.