gdybyscie zostały sparalizowane to....

06.03.09, 13:17

no wlasnie co byscie zrobily????
jedna znana mi osoba ma w planach operacje ktora wiaze sie z duzym ryzykiem.
nie wiadomo czy nie zostanie "roslinka" jesli jej jednak nie zrobi to jest
wielka szansasad ze umrze w ciagu kilku najblizszych lat, miesiecy , tygodni,
godzin....
i ta osoba, chce juz teraz wyrazic wlasna wole co do swej osoby.
i mysli czy nie skrzywdzi meza i 2-ki dzieci zwalajac sie im na kark...bo byc
moze bedzie wymagala cewnikowania, przewijania, karmienia, mycia....

myslala o swoich rodzicach ale im tez na starosc nie chce robic klopotu.
i tak sobie wymyslila ze pozostaje tylko hospicjum- oczywiscie w razie
czego...jesli operaca sie nie uda.

a wy co byscie zrobily?????
kurcze, straszna sytuacjasad
    • 18_lipcowa1 Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 06.03.09, 13:25
      zalezy w jakim stopniu i jakie mialabym szanse na rehabilitacje
      jesli bez szans i sparalizowana calkowicie to bym chciala umrzec -
      takie zycie nie ma dla nie zadnego sensu
    • mama-maxa Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 06.03.09, 13:29
      podobnie jak lipcowa, jeśli byłabym tak sparalizowana, że byłabym
      jak roślinka, to wolałabym umrzeć. Jeśli byłaby szansa na
      rehabilitację, na powrót do "normalnego" zycia to dałabym sobie
      szansę, a i myslę, że ani mąż ani mama nie zostawiliby mnie bez
      opieki. Gorszym przeżyciem dla nich byłoby oddanie mnie do hospicjum.
    • madameblanka Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 06.03.09, 13:34
      eutanazja, chyba że byłabym w stanie dobrze rokującym.
    • mruwa9 dopoki glowka pracuje 06.03.09, 13:34
      to reszte ciala da sie "wyprotezowac". latwo z pewnoscia nie jest,
      ale ..w najblizszej rodzinie mam osobe po wypadku, z tetraplegia.
      Juz siedzac na wozku osoba ta skonczyla 2 fakultety, pracuje na
      ponad pelny etat, ale- co najwazniejsze - nie jest abstrakcyjna
      postacia z fotografii dla swojego dziecka, ktore w momencie wypadku
      bylo niemowleciem, ale zywym rodzicem z krwi i kosci, ktoremu mozna
      sie wyplakac w mankiet, z ktorym mozna sie wybrac na zakupy,
      pogadac, poczytac, poprzytulac, odrobic lekcje. Natomiast gdybym ja
      miala sie znalezc w sytuacji nierokujacej wyleczenia, nieprzytomna,
      bez kontaktu ze swiatem, w spiaczce, to zdecydowanie chcialabym
      przerwac terapie i umrzec. Nie chcialabym byc obciazeniem dla swoich
      bliskich. Ani fizycznym, ani finansowym.Zreszta odpowiednie
      dyspozycje przekazalam rodzinie, w koncu nie znamy dnia ani
      godziny...
      • elske Re: dopoki glowka pracuje 06.03.09, 14:40
        Moja tesciowa przed smiercia chorowala 3 lata.Ostatni rok lezala w lozku,nie
        byla w staninic kolo siebie zrobic.To moj maz sie nia opiekowal (ma dwoch
        mlodszych braci),myl,wozil na badania,zmienial pieluchy.Tesc sie
        brzydzil.Tesciowa umara w nocy,moj maz rano zdawal mature.
        Nigdy nie mowi o opiece nad mama jak o obowiazku,czy czyms meczacym.Po prostu
        zjmowal sie swoja ukochana mama.
        I jestem pewna jednego,gdyby cos mi sie stalo,to bez wzgledu na to ,co bym
        wczesniej mowila,maz nigdzie by mnie nie oddal.
        • kropkacom Re: dopoki glowka pracuje 06.03.09, 14:47
          > I jestem pewna jednego,gdyby cos mi sie stalo,to bez wzgledu na to ,co bym
          > wczesniej mowila,maz nigdzie by mnie nie oddal.

          No właśnie, samemu można rożne rzeczy deklarować ale i tak niewiele możemy. A
          gdyby to wasi mężowie nie daj Boże potrzebowali takiej opieki to gotowe byłyście
          ją im dać?
        • mearuless Re: dopoki glowka pracuje 06.03.09, 14:54
          w Polsce eutanazja jest zabranionasad
          wiec nie ma takiej mozliwosci aby po zostaniu roslina, prosic o usmierceniesad
          dlatego pytam czy opieke nad soba powierzylybyscie mezowi, rodzicom czy
          hospicjum????/
          • mruwa9 Re: dopoki glowka pracuje 06.03.09, 16:30
            ja akurat nie mam na mysli eutanazji, ktorej jestem zdecydowanie
            przeciwna. Mowie o niepodtrzymywaniu uporczywej terapii, np.
            niereanimowaniu w przypadku zatrzymania krazenia, nawet o
            zaniechaniu leczenia w razie jakiegos drastycznego pogorszenia sie
            stanu zdrowia, gdybym byla nieprzytomna, nierokujaca powrotu do
            przytomnosci czy do zdrowia (chociazby znaczyc mialo ono jedynie
            sprawnosc umyslowa).
          • gacusia1 Re: dopoki glowka pracuje 06.03.09, 16:54
            Gdyby jednak eutanazja weszla w "zycie" to wybralabym wlasnie ja.
            Jesli nie,to hospicjum. Wiem,ze moj maz nie poradzilby sobie z
            opieka nade mna. Wymiotowal prawie przy przewijaniu synka wiec nie
            ludze sie,ze ze mna byloby inaczej. Najgorsze byloby posiadanie
            swiadomosci i niemoznosc porozumiewania.
    • pati9.78 Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 06.03.09, 15:43
      Jeżeli byłby to całkowity paraliż, bez rokowań to wolałabym umrzeć
    • smerfetka8801 Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 06.03.09, 15:51
      zależy od sytuacji gdyby była szansa na to ,ze rehabilitacja pomoże a ja byłabym
      świadoma to walczyłabym o własne życie i zdrowie gdybym była świadoma ale w
      kiepskim stanie hospicjum gdybym była nieświadoma i nierokująca poprawy być może
      eutanazja...pod warunkiem ,że polegało by to na tym że odłączają mi jakąś
      aparaturę i umieram po kilku godzinach nie chciałabym być zagłodzona i cokolwiek
      by się nie działo jakkolwiek trudno by mi nie było gdyby coś takiego spotkało
      członka mojej rodziny nie pozwoliłabym go zagłodzić na śmierć
    • e.logan Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 06.03.09, 15:54
      Hm.. Wiec dwa lata temu moj maz mial wypadek samochodowy w efekcie
      czego zostal unieruchomiony calkowicie. Od biustu do kostek mial
      gips.Wyobrazcie sobie faceta ktory nigdy nie zatrzymywal sie
      psychicznie , na kierowniczym stanowisku ktorego telefon dzwonil
      prawie 24/20.I nagle jest w pelni zalezny od kogos.

      Myłam wiec , podcieralam pupe, nosilam kaczki, baseny, karmilam.
      Full serwissmile.


      Przezylismy on juz chodzi znowu czynny i zabiegany.

      Ale z tamtego okresu wazne bylo dla mnie by byl. MOgl juz zawsze bc
      z tym lozku, fotelu , oby byl.

      On mowi ze sila lezy w glowie, ze nawet unieruchomiony czlowiek moze
      byc czynny.

      Ale co innego unieruchomiony a co innego czlowiek roslinka.


    • kali_pso Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 06.03.09, 19:31


      > no wlasnie co byscie zrobily????


      Znając ematki, ich odpowiedzialność za same siebie, niechęć do bycia
      na czyjejś łasce i życia, w którym ktoś by się nimi musiał zająć-
      zapewne zarezerowałyby miejsce w domu opieki na wszelki wypadekwinkp

      Żadne ryzyko nie powstrzymałoby mnie przed operacją, która może
      uratować mi życie i mam nadzieję, że moi bliscy wybiliby mi z głowy
      idiotyczne dywagacje nad tym, czy poddać się zabiegowi czy nie z
      obawy bycia rośliną...
    • emigrantka34 Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 07.03.09, 08:27
      watpie, czy ktokolwiek wie na sto procent, co zrobilby w takiej
      sytuacji.
      • kropkacom Re: gdybyscie zostały sparalizowane to.... 07.03.09, 10:19
        > watpie, czy ktokolwiek wie na sto procent, co zrobilby w takiej
        > sytuacji.

        Lipcowa na pewno wie na 100 procent smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja