Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? POMOCY!

08.03.09, 19:58
Witam
Jestem z Piotrem od ponad 2 lat. Wymarzona miłość... Z MOJEJ STRONY
I JEGO... Piotr jest starszy odemnie o 11 lat, ja mam 25. Więc nie
jest to szczenięcy związek. Po roku szaleństw i pięknych
niezapomnianych chwil, zaręczynach... zdecydowaliśmy się na dziecko.
Udało się za 1 razem! - szczęśliwi smile rodzina, dziadkowie, znajomi
itp. Podczas ciąży zaczeło być dość dziwnie. Przestał mnie dotykać,
czulej całować. w 5 mies. już nie uprawialiśmy sexu, brak pieszczot
i tak do dziś sad Usprawiedliwiał to sresem w pracy, brakiem snu,
problemami w pracy... ale wie już, że to wcale nie jest przyczyną
jego zachowania.
Rodziliśmy razem. On od początku mówił że nie chce być przy
porodzie, ale ze względu na mnie, będzie przy mnie. Dziś nasz syn ma
skończone 4 mies. a 3 dni temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha
jak na początku, kocha - ale jak matke swojego dziecka, nie
kochankę. Powiedział że już go nie podniecam. Że to trwa już od
roku i wie, że to co się dzieje, już sie nie zmieni, że nie będzie
lepiej. Ponoć wspólny poród był ostatnim gwoździem do trumny.
Dbam o siebie, zaczęłam na nowo uprawiać sport, mam atletyczną
budowę ciała, ważę 50kg i nie jestem brzydka. Nie rozumię... Dziś mi
powiedział, że nie chce się rozstawać, wierzy że możemy być razem,
ale nie wierzy że będziemy szczęśliwi. Że on nie potrzebóje tyle
seksu, ale nie gwarantuje wierności choć będzie się starał, a ja mam
przed sobą 30 lat życia seksualnego i tego on też nie może być
pewien że go nie zdradzę. Zatem jest pewien że pod tym względem nam
się uda. Nie wiem co mam robić!!! Nie wiem jak walczyć o niego, o
naszą rodzinę!!! Nie wiem jak go przekonać, że być może przechodzi
zły okres, że poradzimy sobie z tym problemem. Kocham go
niesamowicie i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale jak żyć?
Jestem w trakcie poszukiwań sukni ślubnej, a racej chyba już byłam.
Ślub ustalony na lipiec sad i raczej w tej sytuacji nie dojdzie do
skutku sad((((
Piotr to inteligentny, mądry mężczyzna, potrafi rozmawiać o swoich
problemach i to mnie bardzo boli, bo jak coś mówi, to wie o czym i
ma pełną świadomość całęj sytuacji.
Miałam siedzieć w domu z dzieckiem na urlopie wychowawczym przez 2
lata. Ale w tej sytuacji nie wiem co robić. Do pracy nie wróce, bo
nie ma dla mnie miejsca, (pojedyńcze stanowisko, które teraz zajeła
moja następrzyni), mam sie wyrowadzić od niego? Wrócić do rodziców z
dzieckiem? Jak ja im w oczy spojrzę. Nie stać mnie na wynajem
mieszkania, samodzielne utrzymanie... Oni są tak z niego dumi...

Nie wierzę w to co się dzieje, świat mi się zawalił... Jak żyć z
człowiekiem który nie czuje pożądania, jak to zmienić? czy się uda?

    • morgen_stern hmmm.. 08.03.09, 20:03
      Zajechało coś trollem i to jak mocno
      • lilka69 Re: morgen strern i inne - nie na temat ale 08.03.09, 20:57
        jestem ciekawa CZEMU jak czasem ktos opisze swoja historie to nazywacie go trollem?


        jestem na forum ponad rok i nie moge zaskoczyc. historie sa rozne. ale czemu
        nazywacie autorki trollami?

        pytam normalnie, bez podtekstu.
        • krzysztof-lis Re: morgen strern i inne - nie na temat ale 08.03.09, 21:08
          Bo często takie wątki są zakładane tylko po to, by się pośmiać z wypowiadających
          się w nich.

          pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie
      • canarinos Re: hmmm.. 08.03.09, 22:11
        to jest chamskie...

        a pośmiać jedynie moge sie tylko z ciebie...

        - masakra, co za ludzie
    • deodyma Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:07
      no gdybym ja cos takiego uslyszala od swojego partnera, nie chcialabym tego slubu...
      przypuszczam tez, ze nie chcialabym nawet siedziec z takim chlopem.
    • esofik Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:15
      myślisz, że dla dobra dziecka bedziesz w stanie stworzyć z nim
      normalną rodzinę, bezpieczny dom przez najbliźsze 20-30lat??
    • pati9.78 Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:25
      Zwykły dupek i tyle.
    • sloooneczko Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:28
      ślub raczej do przełożenia
      związek do uratowania ( oczywiście jeżeli będziecie tego chcieli
      oboje)
      • 11anetta Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:33
        a moze on kogos ma na boku i stworzyl sobie swietna wymowke?
        hm tylko jak to sprawdzic?
        Cholera dziewczyno swiat ci sie zawalil-jak masz gdzie to wyjedz gdzies z synem
        choc na pare dni nic mu nie mowiac.Niech tez wie co to szok.
        Straszny dupek z niego
        • na_pustyni Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:35
          zajebista rada - uciec przed problemem z czteromiesięcznym dzieciakiem, żeby
          kolesiowi zafundować terapię szokową..
        • canarinos Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:39
          - nie ma nikogo... jest mi wierny, to nie ten typ człowieka...
          ...

          zabiłam jego podczas porodu... gdzie musiał mnie trzymać, dziecko
          też nie chciało wyjść... wakum potrzebne było...
          - staram się go zrozumieć...
          to jakaś trauma chyba...
          masakra...

          - nie mam gdzie wyjechać, komu zwalić na głowe...
          • madameblanka Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 09.03.09, 10:19
            zjak to nie ten typ człowieka, to jaki??
            Skoro znacie sie dopiero dwa lata i już ma cie dosyć? Znaczy seksu z tobą, już
            go nie podniecasz? To z nim jest coś nie tak a nie z tobą.

            Przemęcz sie z rok, chociaż żeby odchować dziecko by mogło iść do żłobka - ty do
            pracy i jak będzie już cie stać na wynajem- powiedz panu goodbye.

            ~~~~~~
            Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
          • widosna Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 10.03.09, 10:34
            no cóż, ja też myślałam, że mój mąż to nie ten typ co zdradza, on
            jest byt uczciwy. Pomyliłam się, bo przez bardzo długi czas
            prowadził drugie życie a ja naiwna wierzyłam.
            Oczywiście u Ciebie to nie musi być zdrada i pewnie nie jest. Może
            jakiś syndrom wicia gniazda - stracił zainteresowanie kobietą, która
            jest matką jego dziecka. Nie wiem co radzić, jedyne co mi się nasuwa
            to przełożyć ślub na bliżej nieokreślony termin - aż się wszystko
            wyjasni - albo w prawo albo w lewo. Na razie mieszkaj z nim i staraj
            się ułożyć ten związek. Czas pokaże...
          • bri Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 10.03.09, 10:56
            > - nie ma nikogo... jest mi wierny, to nie ten typ człowieka...

            Skoro powiedział Ci wprost, że nie gwarantuje Ci wierności to moim
            zdaniem bardzo prawdopodobne, że w zasadzie już planuje seks z inną
            kobietą. Masz rację, to nie jest człowiek, który zdradza. Ale teraz
            już Cię uprzedził, odwołał swoje wcześniejsze obietnice i może z
            czystym sumieniem robić, co zechce. Jeśli z nim zostaniesz to na
            własne ryzyko - on Cię ostrzegł, że nie gwarantuje wierności.

            Moim zdaniem nie wyjdziesz na tym dobrze wchodząc w taki układ.
            Wiedział kiedy Ci to zaproponować, wiadomo, że ciężko się zdecydować
            na samotne życie 4 miesiące po porodzie. Przypuszczam, że Twój mąż
            ma na oku jakąś kobietę, nie wie jeszcze czy uda mu się ją zdobyć
            czy coś w tym stylu, więc "na wszelki wypadek" ostatecznie z Tobą
            nie zrywa. Ale chce mieć wolną rękę na eksplorowanie tego drugiego
            związku. Na Twoim miejscu powiedziałabym, że nie masz zamiaru
            akceptować zdrady i że jeśli macie razem być, to podejmiecie jakieś
            próby ratowania związku itp. Jeśli on na to nie będzie chciał
            przystać, to rozstanie - przynajmniej na czas aż on sprawdzi, jak mu
            się w świecie powiedzie - byłoby konieczne.
    • na_pustyni Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:33
      Facet ma problem. Może do specjalisty? (razem)
      • canarinos Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:42
        już proponowałam go namówić... jeszcze by lekarza wyleczył.
        - on ma jakiś uraz... i boje się że zniszczyłam człowieka... a on mi
        życie ... nam życie...
        • siasiunia1 Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:44
          sorry że niby czym zniszczyłaś człowieka? bo chciałaś mieć z nim dziecko i przeżyc to razem? to on się zachowuje jak nieodpowiedzialny gość. poza tym zajeżdza mi to kryzysem 40 latka u facetów.
        • mama-maxa Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:52
          zniszczyłaś mu życie?? on rodził? Jakby mi mój powiedział cos
          takiego, to na głowie bym stanęła i od niego poszła. Wiesz kobieta
          jest silnym stworzeniem i niewiarygodne jest, że w każdej sytuacji
          da sobie radę, chociażby ze względu na to, że ma dziecko.

          powodzenia i szacunku
        • sloooneczko Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:57
          Rozmawiaj z nim jak najczęściej o tej całej sytuacji.
          MOże jest w Waszym otoczeniu ktoś kto mógłby z nim pogadac. Czasem
          taka osoba z zewnątrz może pomóc.
          Spróbujcie odbudowac bliskośc między Wami, bez pośpiechu, jesli się
          uda czas na seks przyjdzie sam w odpowiednim momencie.
        • bri Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 10.03.09, 11:07
          Puknij się w głowę. Nie masz sobie nic do zarzucenia. Zajmij się
          sobą i dzieckiem, panu daj miesiąc albo nawet i pół roku wolnego,
          niech sobie robi co chce i zastanowi się nad swoim życiem i swoimi
          problemami. Tylko niech on się wyprowadzi, nie Ty i niech Ci zapewni
          utrzymanie skoro tak się umówiliście decydując się na dziecko. Po
          tym czasie spotkacie się i wtedy jeszcze raz ustalicie kontrakt -
          może on stwierdzi, że jednak Cię kocha i pożąda, może Ty
          stwierdzisz, że wolny związek Ci odpowiada. Teraz, kiedy masz na
          głowie niemowlaka raczej ciężko Ci będzie o decyzję.
    • deela Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:51
      czuje smród trolla
      • canarinos Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 22:22
        a nie swój??

        - masakra, co za ludzie!!
        • deela Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 23:31
          nie
          to na pewno troll
          • morgen_stern Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 09.03.09, 09:14
            I dziwię się, czemu tak mało osób to zauważa, łykacie trolla jak gęś kluski smile
            • liwilla1 Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 09.03.09, 09:50

              też mi trollem jedzie, ale jeśli jednak to nie troll confused
              • malila Po czym Wy te trolle poznajecie? 09.03.09, 09:58
                Ja tu żadnego nie widzę. Zresztą, jakie to ma znaczenie? Ja i tak
                prawie nikogo nie znam osobiście, to jaka różnica, czy odpowiadam
                trollowi, czy komuś, kto ma realny problem?. Idiotki nikt prócz mnie
                ze mnie zrobiwink
                • deela Re: Po czym Wy te trolle poznajecie? 09.03.09, 22:17
                  no bo jak nie troll to mi cycki oklaply :F
                  czemu mnie sie tacy dziwaczni faceci nie trafiali nigdy?
                  • canarinos Re: Po czym Wy te trolle poznajecie? 10.03.09, 11:39
                    no to bardzo mi przykro... radze dobry stanik kupić i troche
                    poćwiczyć mieśnie...

                    nie dziwaczny - tylko szczery... a ro różnica


                    - nie chce mi się z Tobą gadać... po cholere tu sie odzywasz jak z
                    góry zakładasz że to ściema... żal mi Ciebie i twojego mózgu...
                    z Bogiem
    • krzysztof-lis Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 08.03.09, 20:52
      > Piotr jest starszy odemnie o 11 lat, ja mam 25.

      Czyli
    • emigrantka34 pierdy - mierdy nt 08.03.09, 23:38

      • elske A ja powiem tak. 09.03.09, 08:37
        Nie kazdego faceta podnieca kobieta w ciazy.I pewnie dlatego kiedy bylas w ciazy
        oddaliliscie sie od siebie.Tylko facet nie potrafil o tym powiedziec.Ja w
        drugiejciazy mialam podobnie.Wygladalam jakbym miala trojaczki urodzic,strasznie
        puchlam.Po pewnym czasie maz mi powiedzial,ze przeprasza ale nie dzialam na
        niego.Tylko ze my rozmawialismy o tym i wiedzialam co sie dzieje.Tylko ze u mnie
        wszystko wrocilo do normy po porodzie.
        A u ciebie widac porod rodzinny chyba pogorszyl sprawe.Facet nie chcial byc przy
        porodzie,ale poszedl dla ciebie.Moze za slaby byl psychicznie na to co widzial.I
        teraz patrzac na ciebie widzi kobiete w trakcie porodu.Zdarza sie i tak.
        Proponuje rozmowe i wizyte u psychologa.
        Nie kazdy tatus jest zachwycony porodem rodzinnym,niestety.
        • hellious Re: A ja powiem tak. 09.03.09, 09:19
          elske napisała:

          >
          > Nie kazdy tatus jest zachwycony porodem rodzinnym,niestety.

          Mamusia tez nie kazdasmile Ja bymw zyciu sie nie zgodzila na meza przy porodzie. Nie i koniec. moj M. podziela moje zdanie na szczesciewink
        • azile.oli Re: A ja powiem tak. 09.03.09, 09:26
          Nie każdy facet jest gotowy by być przy porodzie. Niektórzy się
          godzą , bo tak chce partnerka i część jest zadowolona, a dla części
          to po prostu niezbyt przyjemne wrażenie. Tyle, że zazwyczaj nie
          przekształca się w jakąś trwałą niechęć. Najwyżej facet odmówi
          uczestnictwa w kolejnym porodzie i tyle. Kiedy byłam w pierwszej
          ciąży rozmawiałam z mężem na temat porodu rodzinnego i nie był jego
          zwolennikiem. Kilku jego kolegów uczestniczyło w porodach i tak po
          męsku sobie opowiadali. Wtedy pojęłam, że niekoniecznie widok
          wzruszonego tatusia oznacza jego wielką euforię. Po pojawieniu się
          dziecka pewnie koncentruje się na nim, jest szczęśliwy i zapewne w
          życiu nie przyzna się partnerce, że coś budziło chwilami jego wstręt
          czy obrzydzenie. Może pogadać o tym w męskim gronie i czasem gada.
          Jeśli kocha swoją kobietę, to w życiu jej nie powie o swoich
          negatywnych uczuciach.
          Jestem kobietą, ale byłam świadkiem porodu innej kobiety (leżałam za
          parawanem pod kroplówką), i omal nie zwymiotowałam, choć właściwie
          słyszałam tylko odgłosy i widziałam odejście wód płodowych. Więc nie
          ma się co dziwić, że facet może mieć też takie odczucia. Tyle tylko,
          że normalnie te uczucia trwają zazwyczaj chwilę, tu doszły do
          jakichś absurdalnych rozmiarów.
          O ile ten konkretny facet nie ma innych, ukrytych powodów, to
          przydałaby mu się terapia. Jak dla mnie, to wydaje on mi się, mimo
          wieku ,mało dojrzały w pewnych aspektach.
          Ja bym takie słowa odczytała w taki sposób :''woiem , że mam
          obowiązki, więc zostanę z Tobśą, ale i tak nie będziemy szczęśliwi,
          więc zadecyduj, czy chcesz żyć w takim związku". Chce chłop zrzucić
          decyzję na kobietę i ma nadzieję, że będzie po jego myśli, bo się
          dziewczyna uniesie honorem.
          • bri Re: A ja powiem tak. 10.03.09, 11:09
            Wszystko pięknie wytłumaczyłaś, ale ten akurat pan przestał się żoną
            interesować już od piątego miesiąca ciąży, kiedy do porodu było
            jeszcze daleko.
    • liwilla1 Re: proponuje 09.03.09, 09:31
      oznajmic facetowi, ze skoro tak sie sprawy maja, to nie gwarantujesz mu, ze w
      momencie gdy zapoznasz lepszy model z opcja pożądania, że nie zostawisz go.
      co za głąb!
      • hellious Re: proponuje 09.03.09, 09:42
        ale dlaczego od razu glab? Lepiej zeby to cisnal w sobie a potem tworzyl posty tego typu?:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=92324142
        Ja bym chyba wolala zeby mi chlop powiedzial, ze go juz nie krece, niz mial sie zmuszac...
        • liwilla1 Re: proponuje 09.03.09, 09:47
          wiesz hellious, nie życzę Tobie nigdy takich słów usłyszeć. To jest cios poniżej
          pasa, niegodny dojrzałego, kochającego człowieka. Myślę, ze gdyby Twój mąż
          powiedział Tobie, że go nie kręcisz i w sumie to być może Ciebie zdradzi z kimś,
          kto go podnieca, ale spoko - możecie tworzyć związek oparty na szacunku dla
          Ciebie jako matki jego dziecka - przy Twoim charakterze zbierałby rzeczy z
          wycieraczki.
          • hellious Re: proponuje 09.03.09, 09:54
            Liwilla, ja wiem ze jest to ogromny cios dla kobiety, ale nie zmienia to faktu, ze facet tak poprostu czuje. Nie raz czytalam tu na forum stwierdzenie, ze nad uczuciami/odczuciami sie nie panuje, one poprostu są. Mozna probowac je zmienic, lecz nie jest pewne ze sie uda. Sadzisz, ze lepiej by bylo, gdyby autorce nie mowil co czuje, tylko wypelnial malzenski obowiazek?
            • liwilla1 Re: proponuje 09.03.09, 10:10
              myślę, że okrutnym jest powiedzenie osobie, o której wiesz, że ciebie kocha, że
              już cię nie kręci. Nie uważam, by trwanie w takim związku było dobrym
              rozwiązaniem, ale walenie pałą w kochające serce też takim nie jest. trzeba
              starać się chronić uczucia innych, a nie wdeptywać w ziemie z przekonaniem, że
              najważniejsze jest moja uczciwość wobec własnych potrzeb.
              • hellious Re: proponuje 09.03.09, 10:14
                No ok, tojak ty bys to rozwiazala na miejscu tego faceta? Myslisz ze kazdy inny powod rozstania bylby lepszy?
                • liwilla1 Re: proponuje 09.03.09, 10:28
                  przyznam się szczerze, że nie wiem jak. dla mnie w ogóle ta sytuacja jest chora,
                  a facet mimo wieku zachowuje się jak szczeniak. może bym powiedziała, że trudno
                  mi odnaleźć się w związku po tych wszystkich zmianach. może poprosiłabym o czas
                  i przestrzeń na podjęcie decyzji... trudno mi tak na gorąco coś wymyślić, bo i
                  problem nie jest łatwy.
                  Niemniej jednak facet nie proponuje jej rozstania - proponuje jej związek z
                  możliwością skoku w bok.
                  • hellious Re: proponuje 09.03.09, 10:31
                    moze mial na mysli to, ze chce byc odpowiedzialny materialnie za rodzine? Ze nie musi sie martwic, ze przez jego odechcenie zostanie sama ze wszystkim i dzieckiem. Tak to odebralam.

                    Ps. dlaczego sadzisz, ze gdyby moj cos takiego powiedzial, zbieralby rzeczy z wycieraczki?;P
                    • liwilla1 Re: proponuje 09.03.09, 10:42
                      no ja odebrałam to zgoła inaczej.

                      Bo zauważyłam, że jesteś raczej taką osobą, którą nie satysfakcjonują
                      półrozwiązania. Mylę się? tongue_out
                      • hellious Re: proponuje 09.03.09, 10:46
                        A jak to odebralas? Jestem ciekawa, moze mi to troche przejasni smile

                        nie, nie mylisz sie, ale chyba zanim wywalilabym mu te rzeczy ( albo raczej pozniej, bo raczej rzeczy polecialby pierwszetongue_out) chcialabym to jakos rozwiazac. Terapia jakas czy cos. Jesli by nie pomoglo, wtedy rozstanie.
                        • liwilla1 Re: proponuje 09.03.09, 11:15
                          odebrałam jako propozycję związku bez domniemanego obowiązku wierności. czyli -
                          wspólne życie codzienne, ale wrażeń szukamy poza. Ja bym się za chiny ludowe na
                          coś takiego nie zgodziła. poza tym gostek generalnie stwierdza zaistniały
                          problem jako ostateczny i nie deklaruje żadnej chęci i woli próby rozwiązania.
                          nie podnieca go jego kobieta, to już się nie zmieni, chociaż babka stara się,
                          dba o siebie - na nim nie robi to wrażenia. jakaś zimna ryba z tego faceta...
                          no i właśnie ten totalny brak inicjatywy w celu wyjścia w stronę kobiety mnie w
                          jego zachowaniu razi. jest problem i albo go akceptujesz, albo się rozstajemy.
                          czy tak zachowuje się "inteligentny, mądry mężczyzna"?
                          • hellious Re: proponuje 09.03.09, 11:19
                            Moze goscia tez to troche przeroslo. chcial zeby bylo fajnie, dziecko, rodzina a tu cos w nim peklo i nie moze sie ogarnac. nie sadze, zeby bylo mu z tym latwo. Jeli by mial do sytuacji podejscie typu "odechcialo mi sie i juz" poprostu by ja zostawil, a on jednak chce z nia byc. Wiem ze bardzo marne to "bycie" , ale widocznie inaczej nie potrafi.
                            • liwilla1 Re: proponuje 09.03.09, 11:28
                              no tak, "Laskawy" facet. takie bycie o kant tyłka można sobie rozbić. hellious,
                              nie będę się rozpisywać za bardzo, ale znam baaaadzo dobrze jedno takie
                              małżeństwo "bez podniety". ogólnie strata cennego życia.
                              • hellious Re: proponuje 09.03.09, 13:57
                                Ja sie z toba zgadzam, ze takie zycie nie ma wiekszego sensu, ale probuje jakos zrozumiec faceta, to, co nim kierowalo by powiedziec takie slowa. Moze on myslal ze taki wlasnie szlachetny bedzie i nie wpadl na to, ze zonie ten uklad nie bedzie sie podobal, a nawet ja mocno urazi. Nie wiem jak tacy faceci rozumuja.
                                • canarinos Re: proponuje 09.03.09, 14:32
                                  ...fakt jest taki, że nie umiał mi powiedzieć co faktycznie sie z
                                  nim dzieje... Starał się wyjaśnić, dla mnie to prosty wniosek - nie
                                  działam już na niego. Poród był dla niego szokiem. Rozumiem.
                                  Naprawde. On nawet horrorów typu "rzeźnia" nie ogląda. Chciałabym
                                  wierzyć że ten stan minie. Ale jek faktycznie on należy do tej grupy
                                  mężczyzn, którzy przeżywają jakąś traumę po porodzie?

                                  • bri Re: proponuje 10.03.09, 10:58
                                    Z tego co pisałaś na początku problemy zaczęły się już przed porodem.
                      • tabakierka2 przykre... 09.03.09, 10:47
                        ale w tej sytuacji chwilowa/czasowa rozłaka może być wyjściem. Jak
                        to mówią, człowiek nie docenia drugiego dopóki go nie straci. Może
                        mąż przejrzy na oczy...Chyba nie zostałabym w takim związku.
                        • kali_pso Re: przykre... 09.03.09, 11:25


                          Jak
                          > to mówią, człowiek nie docenia drugiego dopóki go nie straci



                          Tiaaa...albo zachodzi w głowę, dlaczego tak długo z takim osobnikiem
                          wytrzymywał pod jednym dachem i cieszy się z wolnościwink
                          • tabakierka2 Re: przykre... 09.03.09, 11:27
                            kali_pso napisała:

                            albo zachodzi w głowę, dlaczego tak długo z takim osobnikiem
                            > wytrzymywał pod jednym dachem i cieszy się z wolnościwink
                            >

                            na dwoje babka wróżyła, ale dla autorki obie opcje są całkiem dobretongue_out
                            albo facet pójdzie po rozum do głowy i zobaczy co stracił, albo
                            oboje dojdą do wniosku, że osobno im lepiej.
                            • canarinos Re: przykre... 09.03.09, 14:18
                              prawde mówiąc moją pierwszą myślą było natychmiastowe rozstanie,
                              zpakuje moje manatki jak bedzie on w pracy i tyle będzie z naszego
                              związku... wróci do domu i zastanie ciszę...

                              ale z drugiej strony po 2 dniach płaczu i zachodzenia w głowę, co
                              faktycznie się dzieje, nie mogę tak poprostu się poddać. Kocham go i
                              wierzę w nas, w naszą rodzinę, wierzę że jeszcze będziemy siedzieć
                              jako staruszki pod kocykiem w kratę czerwoną, wierzę że znowu
                              będziemy kochać się tak bardzo, że nie bedziemy wiedzieć gdzie
                              kończę się ja a zaczyna on...
                              - od dawna nie uprawialiśmy dobrego sexu, ale probowaliśmy i nie
                              zawsze było do bani...
                              - boli mnie że stracił wiare, poddał się, że nie rozumie, że to co
                              się dzieje można naprawić, tylko uważa że próbował już wszystkiego.
                              Ale ja o tym nie wiedziałam. Ukrywał to przedemną, chciał sam temu
                              zprostać - a to jest nasz problem - nie jego!
                              - teraz już wiem i nie będę go naciskać i robić mu wyrzuty że sie
                              zemną nie kocha, że nie dotyka...
                              On tłumaczy mi, że to z nim jest coś nie tak, że nie ma mi nic do
                              zarzucenia. Że każdy mężczyzna marzy o takiej kobiecie...
                              - Nie mogę pozwolić by się pogrążył i nas przy okazji...

                              Nie wiem jak do niego dotrzeć, od zawsze o wszystkim rozmawialiśmy,
                              jeszcze nigdy sie nie kłuciliśmy, to co nas łączyło było naprawe
                              wyjątkowe, nie chce tego stracić!
                              Jednak zastanawiam się jak długo wytrzymam w takiej sytuacji...

                              Piotr wiedział że to bedzie dla mnie szok, nie namawia mnie bym
                              podejmowała teraz decyzji...


                              Obecnie czekam... i nie da się nie płakać... boli.
                              Wszystko zależy od Niego...

                              sad

                              masakra
                              • 11anetta Re: przykre... 09.03.09, 18:16
                                strasznie ci wspolczuje teraz to jakos przeczekac trzeba albo sie wyrwac
                                gdziekolwiek byle daleko od niego.
                                • bri Re: przykre... 10.03.09, 11:11
                                  Niech on się wyrywa, a nie ona się teraz będzie tułać z
                                  czteromiesięcznym dzieckiem.
                                  • canarinos Re: przykre... 10.03.09, 11:47
                                    mam niesamowity mętlik w głowie...
                                    - nie zamierzam się poddać... ale faktycznie wszystko zależy od jego
                                    podejścia.
                                    - i tu jest pies pogrzebany... mieszkam u niego, nawet jak on się
                                    wyprowadzi to nie turzymam tego wszystkiego i jeszcze samochód. A
                                    gdzie życie?

                                    w środę czeka nas rozmowa... - wreszcie bedzie miał wolne...

                                    ręce mi opadają sad
                                    • bri Re: przykre... 10.03.09, 11:51
                                      Kochana, macie wspólne dziecko. Rozumiem, że wspólnie się na nie
                                      decydowaliście i w planach było, że na czas jego niemowlęctwa on
                                      zapewni Wam utrzymanie. Nie widzę powodu, żeby te plany miały się
                                      zmienić. To nadal jest Wasze wspólne dziecko. Dopóki nie podrośnie -
                                      Ty się nim opiekujesz, a on ma utrzymywać Was oboje. Obowiązek
                                      utrzymywania dziecka będzie miał dopóki, to dziecko nie zacznie samo
                                      na siebie zarabiać. Więc nie ma powodu, żebyś musiała sobie ze
                                      wszystkim radzić sama.
    • smerfetka8801 Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 09.03.09, 18:32
      no cóż...może seksuolog czy psychoterapia pomoże.ale w sumie to sama jesteś
      sobie po części winna.po cholerę zabierałaś go na porodówkę skoro tego nie
      chciał???dla własnego widzi mi się???jak widać nie każdy facet się do tego
      nadaje czasem warto słuchać partnera.
      • ywwy Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 09.03.09, 18:38
        myślę, że woli facetów, oni nie zachodzą...
    • elza78 Re: Załanana... Jak to możliwe? Co mam robić?? PO 09.03.09, 19:59
      moje zdanie jest takie, jesli to nie podpucha to gosc opd dawna moczy kija w
      drugiej studni teraz tylko probuje dorobic teorie do praktyki tak zeby zoneczka
      uprala oporzadzila a on sobie bedzie hulal z inna panna.... faceci sa prosci ja
      bym wypierniczyla z chaty na zbity pysk...
      • 11anetta Re: zgadzm sie z elza oraz 09.03.09, 21:28
        powiem tak znam faceta,u ktorego po wizycie na porodowce wystapily objawy jak u
        twojego meza,ale on dla dobra dziecka nie wysnowa takich watkow ble ble
        ble.Poprostu dla niego zona byla jak siostra czyli zero sexu,ale to sie zmienilo
        po czasie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja