canarinos
08.03.09, 19:58
Witam
Jestem z Piotrem od ponad 2 lat. Wymarzona miłość... Z MOJEJ STRONY
I JEGO... Piotr jest starszy odemnie o 11 lat, ja mam 25. Więc nie
jest to szczenięcy związek. Po roku szaleństw i pięknych
niezapomnianych chwil, zaręczynach... zdecydowaliśmy się na dziecko.
Udało się za 1 razem! - szczęśliwi

rodzina, dziadkowie, znajomi
itp. Podczas ciąży zaczeło być dość dziwnie. Przestał mnie dotykać,
czulej całować. w 5 mies. już nie uprawialiśmy sexu, brak pieszczot
i tak do dziś

Usprawiedliwiał to sresem w pracy, brakiem snu,
problemami w pracy... ale wie już, że to wcale nie jest przyczyną
jego zachowania.
Rodziliśmy razem. On od początku mówił że nie chce być przy
porodzie, ale ze względu na mnie, będzie przy mnie. Dziś nasz syn ma
skończone 4 mies. a 3 dni temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha
jak na początku, kocha - ale jak matke swojego dziecka, nie
kochankę. Powiedział że już go nie podniecam. Że to trwa już od
roku i wie, że to co się dzieje, już sie nie zmieni, że nie będzie
lepiej. Ponoć wspólny poród był ostatnim gwoździem do trumny.
Dbam o siebie, zaczęłam na nowo uprawiać sport, mam atletyczną
budowę ciała, ważę 50kg i nie jestem brzydka. Nie rozumię... Dziś mi
powiedział, że nie chce się rozstawać, wierzy że możemy być razem,
ale nie wierzy że będziemy szczęśliwi. Że on nie potrzebóje tyle
seksu, ale nie gwarantuje wierności choć będzie się starał, a ja mam
przed sobą 30 lat życia seksualnego i tego on też nie może być
pewien że go nie zdradzę. Zatem jest pewien że pod tym względem nam
się uda. Nie wiem co mam robić!!! Nie wiem jak walczyć o niego, o
naszą rodzinę!!! Nie wiem jak go przekonać, że być może przechodzi
zły okres, że poradzimy sobie z tym problemem. Kocham go
niesamowicie i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale jak żyć?
Jestem w trakcie poszukiwań sukni ślubnej, a racej chyba już byłam.
Ślub ustalony na lipiec

i raczej w tej sytuacji nie dojdzie do
skutku

((((
Piotr to inteligentny, mądry mężczyzna, potrafi rozmawiać o swoich
problemach i to mnie bardzo boli, bo jak coś mówi, to wie o czym i
ma pełną świadomość całęj sytuacji.
Miałam siedzieć w domu z dzieckiem na urlopie wychowawczym przez 2
lata. Ale w tej sytuacji nie wiem co robić. Do pracy nie wróce, bo
nie ma dla mnie miejsca, (pojedyńcze stanowisko, które teraz zajeła
moja następrzyni), mam sie wyrowadzić od niego? Wrócić do rodziców z
dzieckiem? Jak ja im w oczy spojrzę. Nie stać mnie na wynajem
mieszkania, samodzielne utrzymanie... Oni są tak z niego dumi...
Nie wierzę w to co się dzieje, świat mi się zawalił... Jak żyć z
człowiekiem który nie czuje pożądania, jak to zmienić? czy się uda?