hrabina_murzyna
09.03.09, 04:47
Otóż potrzebuję waszej rady dobre kobiety, bo aż mną telepie od
rana. Wczoraj mąż rozmawiał ze swoją siostrą przez skypa i tak od
słowa do słowa, a ona wyskakuje ze swoimi mundrościami. Otóż tonem
nieznoszącym sprzeciwu zaczyna pouczać mego chłopa:
"A kiedy przyjedziesz do rodziców? A dlaczego w tym tygodniu nie
przyjechałeś? No to trzeba było przyjechać wczoraj i za tydzień
ponownie. A wogóle to mogłeś nie iść na imieniny i przyjechać do
rodziców. bla bla bla..."
Na koniec padło zdanie doprowadzające mnie do szału:
"Dobrze jak przyjedziesz za tydzien to porozmawiamy na temat twoich
przyjazdów do rodziców".
No i moje wkur..e osiągnęło apogeum, bo niedość, że wtrynżala mi się
z buciorami do życia mojego i mojego chłopa to jeszcze ma zamiar
kontynuować swoje smętne gadki jak będziemy u mamusi. No i poradźcie
kochane opier..ć ją jak zacznie smęcić czy dać spokój? A jak
opier..ć to co powiedzieć?