Nie mam juz sily....

13.03.09, 12:12
Chyba jestem zlą matkąsad Nie mam cierpliwosci do mojego dziecka. Ma
prawie dwa lata i jest bardzo zywycm dzieckiem. A przy tym bardzo
asorbujacym. Ciagle pcha mi sie na ręce- nic nie moge zrobic. Kiedy
odmawiam-piszczy przeraźliwie,trzaska drzwiami. Nie moge usiaść na
pięć minut,bo ciagnie mnie za ręke i prowadzi po calym
mieszkaniu,wyszukujac rzeczy,które mam mu dać. Kiedy zwracam mu
uwagę,ze czegos nie wolno wziać,zrobić,ze nie wezmę go teraz na
rece,bo np. suszę wlosy- bez reakcji,robi swoje,lub-wrecz przeciwnie-
zaczyna drzec sie wnieoglosy. Nie ulegam mu,nie
rozpieszczam,poświecam tyle uwagi,ile mogę. Nic nie pomaga.
Zaznaczam,ze maż mi pomaga jak moze,spotykam sie z koleżankami,nie
mam prawa mieć pretensji o brak wolnego czasu,bo maż chetnie zostaje
z mlodym w domu,nawet sam mnie wypycha czasami,zebym gdzies poszla,z
kims sie spotkala. JA chyba sie po prostu nie nadaje na matke.
Nienawidze siebie za to,ze czasami trace cierpliwosc i krzycze na
dziecko,a kilka razy zdarzylo mi sie dac mu klapsa...sad((
    • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 12:15
      ej, bez przesadyzmu. Ja tez czasem nerwowo nie wyrabiam z moim dziadem, klapsa dostal ze trzy razy. Nie jestes robocopem, a teraz ciezki okres pogodowo-cisnieniowy dla nerwusow ( widze po sobie)
    • moninia2000 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 12:17
      Wiesz co black...wszystkim nam sie zdarza tracic cierpliwosc. Ja tez
      mam baaaaaardzo, ale to bardzo zywa mala istotke w domu i nie raz
      mialam dosc, ale uwazam, ze najwazniejsze to to, abys umiala nie dac
      sie, gdy krzyczy, olac ten krzyk, przeczekac albo wyjsc najlepiej,
      bo do niczego nie prowadzi...
      Mowi sie tyle o tych "buntach dwulatka" itp.., byc moze ma taki
      okres, probuje zobaczyc ile moze wymoc na rodzicachwink
      Jak najczesciej korzystaj z wyjsc, byc moze masz za duzo dziecka
      i "przejadlo" Ci sie, jesli jestes z nim wciaz w domu wlasnie Ty.
      Nie mysl, ze jestes zla mama, zauwaz jak sie czujesz, gdy dasz sobie
      luz, wyjdziesz, czy potem wracasz z checiami i sila do maluszka?
      Dzieciaki daja nam niezle w kosc, gdyby tak czlek musial tylko
      siedziec z dzieckiem zwariowalbywink
      A co do krzyku....bledne kolo: Ty krzyczysz na malego, potem i on
      krzyczy. Postaraj sie jakas meliske, czy cos i na luz wrzucic, ze o
      klapsie nie wspomne.
      • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 12:24
        moninia2000 napisała:

        >gdy krzyczy, olac ten krzyk, przeczekac albo wyjsc najlepiej,
        > bo do niczego nie prowadzi...

        No wlasnie mnie to tak meczy psychicznie-to jest albo wrzask albo
        takie chodzenie i buczenie bez przerwy-kręćka mozna dostać.
        Dzięki za wsparcie. To nie jestem sama?smile
        • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 12:27
          Nie jestes. mi chyba dziecko podmienili, bo nerwowo z nim nie moge od kilku dni. non stop drze jape nie wiadomo o co. Sam pewnie nie wie....
        • moninia2000 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 12:28
          Pewnie, ze nie. Wiesz moja mala nie wrzeszczala nigdy, ale za to
          marudzila/marudzi czasem i mnie wlasnie to dorpowadzalo do szalu, bo
          zbyt wrazliwa czy przewrazliwiona zawsze bylam na pisk i plakanie
          (choc nie do konca to placz), wiec mi sie serce krajalo. Jednak,
          dzieki mezowi, duzo udalo mi sie zmienic, mala szczesliwsza i jasmile
          Do niczego to nie prowadzilo, black, gdy ja w srodku buzowalam, bo
          mala cos tam chcialasmile
          Dzieci maja takie formy prob uzyskania tego, czego chca: jedne
          wrzeszcza, inne tarzaja sie na podlodze, inne....itd.
          Nie ulegajmy, poza tym, jesli juz nie mozesz to wyjdz, oddychaj, idz
          sie zamknij na chwile gdziessmile
          Pomysl, ze tez bylas malawink
          Pogadaj z mezem, on wie, ze masz dosc?
          Moj bardzo mi pomogl, bo jest spokojniejszysmile
          • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 12:34
            Gadalam z meżem,wrecz walkujemy ten temat. On sie ardzo stara
            pomagac,naprawde nie mam co narzekac. Chociaz i tak narzekam-chyba
            to ze mna jednak jest cos nie tak;/
            Jak cwiczycie cierpliwosc? Jak sie uspokajacie,gdy czujecie,ze zaraz
            wybuchniecie? Na mnie nie dziala glebokie oddychanie ani inne cuda.
            Jak wychodze do lazienki,to maly sie jeszcze gorzej drze. Melisa
            dziala na mnie jedynie usypiająco,a,ze mam i tak niskie cisnienie,to
            zaprzestalam jej picia. Teraz maluch spi,jest taki slodki. Jak na
            niego patrze,to szkoda mi sie go robi,ze ma taka nerwowa matke.
            Goopia jestem. Powinnam popracowac nad soba.
            • moninia2000 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 12:41
              OK, to spojrzmy na to z innej strony: masz jakas aktywnosc fizyczna?
              Czy Ty wlasnie jestes caly dzien z synkiem?
              Ile godzin dziennie?
              Masz jakakolwiek mozliwosc, aby ktos Ci pomagal na codzien albo choc
              pare razy w tygodniu?
              Nie mowie o pomocy fizycznej meza, tylko w wsparciu i radach, On Cie
              najlepiej zna, wiec chyba bedzie wiedzial, co moze Ci pomoc? Moj
              wlasnie tak pomogl mi, rozmowami, poza tym prosilam Go, aby
              reagowal, gdy tylko zobaczy, ze przesadzam, jakos dyskretnie
              oczywiscie i to tez pomagasmile
              Postaraj sie wyzyc, wyszalec, zrozumiec...dziecko jest male, ma
              czas, nawet jesli silniej sie drze, gdy wyjdziesz, zatkaj uszysmile
              Slowo, bo na pewno, jesli wracasz i zaczynasz np.krzyczec to w koncu
              uzyskuje to, co chce: Twoja uwage, poza tym tez niestety Twoj krzyk
              i nerwysad
              Mi najbardziej w sumie pomoglo myslenie i analizowanie, zrozumienie
              malej i siebie, zrozumienie i akceptacja mych nerwow, nie jestesmy
              idealami, co nie znaczy, ze bekarnie mozemy maluszki stresowac
              krzykiem czy klapsami, jednak nie obwiniaj sie tylko...dzialaj! I
              mysl pozytwnie. Myslsmile
              • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:08
                moninia2000 napisała:

                > OK, to spojrzmy na to z innej strony: masz jakas aktywnosc
                fizyczna?
                Nie mam,dopiero mam zamiar na siownie sie zapisac.
                > Czy Ty wlasnie jestes caly dzien z synkiem?
                > Ile godzin dziennie?
                Jestem z nim caly czas. Maż wraca ok.17stej z pracy.

                > Masz jakakolwiek mozliwosc, aby ktos Ci pomagal na codzien albo
                choc
                > pare razy w tygodniu?

                Mam sasiadke,ktora ma rok starsze dziecko i jest taka moja podpora w
                zlych chwilach. Ale pracuje,wiec nie zawsze moge na nia liczyc.
                Rodzice mieszkaja dalekosad

                A z tym powiedzeniem meżowi,zeby reagowal na moje zlosci,to dobry
                pomysl,choc-kurdeee- nie wiem,czy u mnie odwrotnie nie poskutkujecrying
                • moninia2000 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:18
                  Ja tez balam sie, ze jak maz zacznie mi zwracac uwage tylko mnie
                  rozpali, ale podzialalosmile
                  On zbyt ulegliwy jest, ja bylam zbyt ostra (z racji mego wychowania)
                  wiec sobie powiedzielismy, ze jak zauwazymy dane cechy w nasileniu u
                  siebie w stosunku do malej to od razu trza reagowac!
                  Ustalilismy sygnalsmile i na sygnal bylo wyjscie i pogadanie albo
                  zluzowanie od razu, jesli sie udalosmile
                  Naprawde warto z tym walczyc, w "normalnej" sytuacji byc moze nie
                  bylabys na skraju nerwow, ale kochana, jestes wiele godzin sama z
                  synkiem, masz dosc..
                  Nie dasz rady pojsc gdzies do pracy, choc na pol etatu?
                  Albo jakis kurs? Cokolwiek dla Ciebie?
                  Ja, gdy zaczelam pracowac, wszystko wrcilo magicznie do normy, szalu
                  dostawalam w domu, to znaczy moze nie szalu, ale nie nadaje sie na
                  dom, dom i tylko dom...
                  Trzymam kciuki za Ciebie i wierze w Ciebie, dasz rade! A dobra
                  mamuska jestes, bo myslisz o tym, widzisz, ze cos nie tak.
                  Poza tym jeszcze jedna rada: ja, gdy zajmowalam sie malenka w domu,
                  czesto sama sie napedzalam: wiesz jak to jest, mala zasnela na
                  moment (bo duzo nie spala) to od razu zaczynalam robic glupoty, bo
                  bralam sie za porzadki np.zamiast wyluzowac..
                  Potem na chwile siadalam do netu np.i...mala akurat sie budzila i
                  sie wkurzalam, ze chwili dla siebie miec nie moge..
                  Dzieci te nerwy czuja doskonale, same sa bardziej nerwowe, a...winy
                  nie maja zadnej, ze mama idiotka bierze sie za mycie kibla, zamiast
                  dac sobie luz i zrelaksowac sie, bo tego najb.potrzebuje akurat...
                  Powodzenia!
                  • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:42
                    Dziekismile Do pracy wracam od wrzesnia i z kolei martwie sie,ze wtedy
                    bedzie mi dziecka brakowalosmileTak xle i tak niedorze. To mój
                    charakter- taka histeryczka troche ze mnie;///
            • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:10
              moj tez teraz spi, ale taki koncert przed chwila odstawil, ze sie z nerwow poryczalam... Najgorsze sa takie wlasnie chisterie, kiedy nawet dotknac sie nie da. Nie wiem co mam wtedy zrobvic. dobrze ze nie zdarza sie czesto chioc kto wie? moze dopiero sie zacznie...
              • hellious Re: histerie* 13.03.09, 13:14


              • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:18
                hellious napisała:

                > moj tez teraz spi, ale taki koncert przed chwila odstawil, ze sie
                z nerwow pory
                > czalam... Najgorsze sa takie wlasnie chisterie, kiedy nawet
                dotknac sie nie da.
                > Nie wiem co mam wtedy zrobvic. dobrze ze nie zdarza sie czesto
                chioc kto wie?

                Mam to samo. Tez sie poryczalam. Zadzwonilam nawet do męża,zeby
                wzial wolne i przyjechal,bo zwariuje...
                > moze dopiero sie zacznie...
                • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:21
                  Czasem sie zastanawiam, czy to normalne... Mial takie wielkie przerazone oczy.. a najgorsze jest to, ze wygladalo to tak, jakby mnie sie bal sadsad Uciekal, wyrywal sie.. eh, macierzynstwo jest frustrujace...
                  • tabakierka2 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:24
                    prca zawodowa równieżuncertain
                    to tak off topic...
                    może mogę pomóc. Szwagierka robiła tak kiedy mała szalała - zamykała
                    się w łazience i dopiero jak mała przestawała ryczeć, szaleć i
                    szlochać, wychodziła z łazienki, tłumaczyła, że tak nie wolno robić,
                    bo... < tu uzasadnienie>, przytulała i szły sie bawić, czy co tam
                    robiły... Zawsze tak robiła, w końca mała się nauczyła, żeby nie
                    histeryzować. Ale to chyba dla mam o nerwach ze stali.
                    • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:28
                      Ja to swojego tak nie zostawie, bo sobie krzywde durnota zrobi...
                      • tabakierka2 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:30
                        są różne wersje: można dziecko zamknąć w pokoju, jesli nie ma
                        niczego niebezpiecznego w pomieszczeniu. Szwagierka akurat wolała
                        zostawić małą w pokoju, gdzie nie było niczego niebezpiecznego, a
                        sama się odizolować. Taka izolacja podobno pomaga.
                        A Twój co by zrobił?
                        • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:32
                          nie mam niestety do dyspozycji innego pokoju, gdzie nie da sie wejsc na fotel/kanape i z niej zleciectongue_out To jego ostatnio ulubiona pozycja do wqrwiania matki. Wlazi sobie, sciaga wszystko z biurka, lub bawi sie smietnikiem ktory stoi na parapecie...
                          • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:44
                            Hmm,nie wiem,czy zamykanie dziecka w pokoju to tak po
                            pedagogicznemuwink JA tak raz zrobilam,potem zalowalam,bo dopiero sie
                            rozpetala histeria,potem nie moglam synka uspokoic,a sama czuam sie
                            podle...
                            • tabakierka2 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 13:52
                              tak kiedyś pokazywała pani od wychowania dzieci - wersja angielska
                              superniani. A dziecko będzie sie buntować i płakać - wiadomo, ktoś (
                              mama!) mu czegoś zabroniła, egzekwuje to, no to się bunt pojawia.
                              Niania kazała przeczekać histerię, ale być konsekwentnym i zawsze
                              reagować tak samo, aż sie dziecko nauczy, że
                              histeria/awantura/niegrzeczne zachowanie = izolacja celem
                              uspokojenia i wyciszenia.
                              Mówiła też o metodzie ignorowania ( nie zwraca sie na dziecko uwagi
                              jeśli krzyczy lub wykazuje inne aspołeczne zachowania) albo
                              przytrzymywania ( przytrzymuje się szalejącego malucha, nie patrząc
                              mu w oczy < można plecami do nas go trzymać> dopóki się nie uspokoi).
                              • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 14:09
                                Ja zawsze,kiedy maly roi,ostrzegam dwa razy,a za trzecim razem każę
                                mu wyjsc do swojego pokoju.Do skutku to powtarzam-dopóki nie
                                wyjdzie.Wtedy czekam,az tam sie sam uspokoi. On zazwyczaj juz po
                                chwili wraca i daje mi buzismileI jest ok. Do nastepnego razu. Mozna
                                powiedziec-skutkuje,ale na krotka metęsad
                              • ankat80 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 14:47
                                i u mnie to podziałało...
                                Zawsze jak już była mega histeria, to wynosiłam do drugiego pokoju - wtedy
                                jeszcze większy ryk... ale jak po 5 min wchodziłam do pokoju, przytulałam małą,
                                to uspokajała się prawie natychmiast...
                                teraz jak włącza histerię, to ją tak lekko odpycham od siebie - wie, ze jest źle
                                i sama przylatuje sie przytulać - histeria sie kończy i dziecie i mama zadowolonesmile
                                Oczywiście zawsze potem tłumaczę, dlaczego poszła do drugiego pokoju/została
                                "odepchnięta" i skutkuje...
                                Co prawda histerie sie nie kończą, ale szybciej sa "łagodzone"smile
    • mniemanologia [...] 13.03.09, 12:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • basia0212 Re: A mój dwulatek jest na etapie "mama mama" 13.03.09, 13:29
        U mnie do 2 lat było okropnie że miałam serdecznie dość własnego dieciaka i
        nieraz jak wył to ja razem z nim... nerwica totalna.
        Teraz syn ma prawie 5 i jest super
        • agusia79-dwa Re: A mój dwulatek jest na etapie "mama mama" 13.03.09, 13:41
          ufff, ulżyło mi. Czyli jestem normalna i moje dziecko też zachowuje
          się normalnie (to znaczy próbuje wymuszać, ryczy, krzyczy i
          histeryzuje). Czasem mam tak dość, że małą przypinam w wózku i
          wychodzę na chwilę. Ostatnio dobija mnie bieganiem po meblach! i tym
          ciągłym "mamusia choć". Dzięki bogu teraz śpi i matka ma czas dla
          siebie.
          • black_memento Re: A mój dwulatek jest na etapie "mama mama" 13.03.09, 13:49
            Ojezus,jak dobrze to czytac. Tzn.nie,zebym Wam zyczyla
            rozrabiaków,ale ciesze sie,ze nie jestem jedynasmile
          • tabakierka2 Re: A mój dwulatek jest na etapie "mama mama" 13.03.09, 13:54
            agusia79-dwa napisała:

            > Czasem mam tak dość, że małą przypinam w wózku i
            > wychodzę na chwilę.

            Możesz w niej wyrobić taki odruch, że nie będzie chciała siedzieć w
            wozku, bo to "narzędzie kary" i tak bedzie kojarzyła wózek.
            A nie możesz jej zostawić bez wkładania do wózka?
            • moninia2000 Re: A mój dwulatek jest na etapie "mama mama" 13.03.09, 14:37
              Oj, do wozka w zyciu bym nie przypiela! W ogole sobie nie wyobrazam,
              zeby ktos mnie przypial...wrr.
              Lepiej chyba nie.
              black piszesz...". Do nastepnego razu. Mozna
              powiedziec-skutkuje,ale na krotka metę "...no tak, bo dziecko
              przeciez od jednego razu nie jest w stanie nauczyc sie "na zawsze".
              My tez popelniamy czesto te same bledy, a jestesmy "dorosli"smile
              Nie poddawac sie, powtarzac cierpliwie.
              A, poza tym, u nas sprawdza sie od jakiegos czasu metoda "idz
              przemysl" i tak np.mowimy malej, aby posiedziala w swoim pokoju czy
              na kanapie czy gdzies tam, nie zamykamy(!) ani nic, ale niech sobie
              mysli.
              Dziala, na poczatku nie usiedziala chwili, teraz idzie, jest tam
              chwilke i potem wraca i przeprasza albo po prostu ukochamy sie..
              Dzieci maja prawo do bledow, a nasza rola jest bycie cierpliwym
              (wrr) I STARANIE SIE WYCHOWAC DOBRZEsmile
              Ciezka praca nie ma co...
    • mama-maxa Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 14:39
      Chyba każda matka ta ma, ja odnalazłam w mojej głowie przycisk
      power, który "naciskam" jak mały ryczy, jęczy itd udaję, że go nie
      ma, aż mu się znudzi i działa. Uodporniłam się chyba troszkę już na
      jego bunt i zauważyłam, że wkońcu zaczął ze mną współpracować, nie
      ma zgrzytów, nie sprawdza mnie, mojej cierpliwości nie testuje...
    • ankak0 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:00
      Ja też do nerwusów należę, wkurzam się niespodziewanie i wydzieram
      mordę- dosłownie, bo inaczej tego określić nie można. Ale na
      starszą. Wierzcie, że siedmiolatki potrafią wyprowadzić z równowagi
      błyskawicznie. Młodsza moja skarbunia to aniołek. Ciągle się
      usmiecha i ogólnie jest zadowolonym z życia egzemplarzem, co nie
      znaczy, że męcząca nie bywa. No i ja własni zastosowałam się do rady
      co by wrzucić na luz i odpoczywać ile można.
      Jak mała idzie spać to robię sobie kawkę, siadam do forum, książkę
      czytam albo gazetę... Dom jeszcze brudem nie zarósł, a ja cieszę
      się kiedy słyszę, że maluch się budzi i obie mamy dobry humor.
      A jak wpada w histerię co zdarza się rzadko ale jednak, to staram
      się ją przytulić, jak się wyrywa to siadam obok i czekam, aż sama
      będzie chciała kontaktu. Zdarzało się, że sadzałam ją na środku
      dywanu i wychodziłam napic się wody, bo już mi się cierpliwośc
      kończyła. Raz na nią nawrzeszczałam, a potem miałam takie wyrzuty
      sumienia, że łaziłam struta do wieczora. Mężowi się wyżaliłam i
      pomogło smile .
      Bywa ciężko, dlatego trzeba wolne chwile wykorzystac na relaks
      maksymalnie, nawet kosztem braku obiadu ...
      • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:23
        Ja tam nigdy nadgorliwa nie bylam. Korzystam z wolnego czasu,jak
        maly spi. Dziś tez siedzialam przy kompie,obiadu mi się nie chcialo
        robić. Synek wstal,to zrobilam mu naleśniki,chyba nic mu nie
        będzie,co?wink A,co do wydzierania mordy,to wlasnie mi tez sie zdarza.
        Maly sie przyzwyczail i nie dziala to na niego. Więc nic to nie
        daje. Wyluzowac. Wyluzować. Wyluzować...smile
        • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:25
          Ja to z natury mordodoraca jestem i baaardzo ciezko mi zamknac twarz. ale staram sie, staram... Najbardzoej podqrwia mnie to, jak ja sie dre, a moj m. mowi "mozesz sie nie drzec?" No wtedy to malo do rekoczynow nie dojdzietongue_out
          • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:30
            hellious napisała:

            > Najbardzoej podqrwia mnie to, jak ja sie dre, a moj m. mowi "m
            > ozesz sie nie drzec?" No wtedy to malo do rekoczynow nie dojdzietongue_out

            Moj nic nie mowi,tylko patrzy na mnie spokojnie,jak na debila. To
            jest chyba gorszebig_grin
            • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:32
              ee jakby tylkopatrzyl, to w szale bym nawet nie zauwazyla. a on to mowi z takim wyrzutem, ze smiem mu przeszkadzac...
              • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:39
                No,niestety on tak patrzy,że trudno nie zauwazyc,bo stoi nade mną.
                Pewnie nie ma nic zlego na mysli,pewnie po prostu boi się odezwac,a
                ja to tak postrzegam,ze patrzy znacząco. I też źle. Co za baba...
                • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:47
                  hehe, nam nie dogodzisztongue_out Choc ja to bym wolala zeby zabral dziada ode mnie daleko, a nie pierdaczyl glupoty...
                  • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:49
                    Moj weźmie. Co prawda dopiero,jak mu to wykrzyczę w nos,ze ma tak
                    zrobic. Tylko,że mlody powraca jak bumerang...
                    • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:51
                      no moj tez, jak mu wykrzycze, ale wlasnie on powinien to wiedziec chyba, ze jak mnie wqrw ogarnia, to trzeba dziecko usunac z pola widzenia... dla mnie to oczywiste, dlaczego te chlopy takie sa?
                      • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:53
                        Ja sie powoli przyzwyczajam,bo probowalam prośba,groźba,ale chyba
                        nie da sie tego u nich zmienic.Choć nie powiem,widzę,ze mój pracuje
                        nad sobą. Co prawda z marnym skutkiem,ale zawszesmile
                        • hellious Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:55
                          moj udaje ze pracujetongue_out Tak jak udaje ze rzuca palenie i ogranicza granie na kompiesmile Tez sie przyzwyczajam chyba...
                    • faq Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:57
                      > Tylko,że mlody powraca jak bumerang...

                      no bo musi ktosc wyjsc: albo Ty albo maz z mlodym, dziecie zawsze wraca..
                      najtrudniejsze wyzwanie dla opiekunki to zostac w domu..
    • faq Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 15:55
      a nie oganiasz sie zbyt od tego dziecka? Bo z dziecmi juz tak jest, ze im wiecej
      czasu im poswiecisz, ale tak naprawde a nie znad kompa albo gazety, tym mniej
      nas potrzebuja. Czyli bezpieczny i pewny obecnosci/uwagi matki niemowlak
      odraczkuje badac swiat, zaspokojony emocjonalnie przedszkolak nie chce z
      przedszkola wychodzic itp itd. Moje wisza na mnie tylko kiedy cos dolega,
      mentalnie badz fizycznie.
      Jesli do 17 jestes sama z maluchem a on dalej wisi na Tobie to przyjrzyj sie
      jakosci kontaktu, moze tu cos szwankuje, bo juz za dlugo, nbo juz masz dosc.

      - a moze masz taki model czeplilwy i tylko gleboko oddychaj zeby przetrwac wink
      • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:01
        Staram sie poswiecac mu czas,bawic sie z nim,rozmawiac. Ale są takie
        momenty,ze musze coś zrobić albo po prostu chcę usiaść na chwilkę.
        Nie da się,od razu ciagnie mnie za ręke,buczy,marudzi,w koncu
        krzyczy. Masz racje,tak wlasnie jest,że im więcej czasu się poświęca
        dziecku,tym mniej ono go potrzebuje. Tylko,że moje potrzebuje non
        stopuncertain
        • faq Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:08
          dlatego napisalam na koncu, ze moze trafil Ci sie model specjalny wink
          a nie masz mozliwosci na dwie trzy godziny dziennie choc dwa razy w tygodniu
          kogos zaprzac do kieratu? moze na spacer ktos moglby zamiast Ciebie wyjsc,
          chwile samotnosci albo sport czynia cuda smile
          • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:12
            No staram sie męża zatrudniać i,jeśli o to chodzi jest ok. Nie
            siedze jak w wiezieniu. Oczywiscie wszystko to popoudniami lub w
            weekendy. A tak,rano,w normalny dzień,nie mam nikogosad
          • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:13
            Teraz sie poczulam jak wyrodna matka,ktora tylko czeka,żeby ktos jej
            dziecko zabralsad
            • faq Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:21
              e tam glupoty gadasz! ja najbardziej kocham moje dziecko to starsze kiedy wiem
              ze sie swietnie bawi u cioci na wakacjach na przyklad smile

              Dla higieny psychicznej skoluj kogos w ciagu dnia, maz to nie to samo, zwlaszcza
              wieczorem kiedy i tak masz dosc i malo kreatywnie wykorzystasz wolne - pewnie
              pranie zrobisz wink
              • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:28
                Hehe,to nie takie proste,nie mam tu nikogo,rodzina dalekosad
                Niestety,nie mogę sobie pozwolić na opiekunke. Jakos to będzie.
                Muszę nad soba popracowacsmile
                • faq Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:32
                  ale taka opiekunka dorywcza to ile moze Cie kosztowac? no chociazby sasiadka,
                  nie wiem czy w Polsce mieszkasz ale raz w tygodniu jak trzy dychy za swiety
                  spokoj zaplacisz to wszak nie majatek, a dla Ciebie bezcenne
    • przeciwcialo Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:34
      A opiekunak albo zlobek nie wchodzi w grę?
      • black_memento Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 16:43
        Do zlobka idzie od września,bo wcześniej nie ma szans zapisać.
        Opiekunka- nie stac mnie,póki nie pracuje,poza tym jakoś
        tak...obcemu dziecko powierzyc...
    • pati9.78 Re: Nie mam juz sily.... 13.03.09, 18:47
      Nie jesteś sam, ja też ze swoją prawie 2letnią córcią jestem w domku
      i czasem tracę cierpliwość. Przecież to normalne, jesteśmy tylko
      ludźmi i mamy prawo do słabości. Mi rzeczywiście pomaga wyjście z
      domu, na szczęście mogę to robić często, bo mąż chętnie zajmuje sie
      dziećmi(jest jeszcze 6latek)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja