Wkurzona bo wyproszona...:(

13.03.09, 18:12
Czesc dziewczyny!
Wkurzyłam się dziś trochę bowiem poszłam małą wózkiem na małe zakupy
(wiosenne buciki ,ciuszki)Zaszłam też do sklepu gdzie są zabawki i
art.papiernicze.Potrzebowałam teczki papierowej ładnej kolorowej.
Sklep jest po schodkach tzn.ze 4 s topnie niewielkie.Wdrapałam się więc z
wózkiem(aha uprzedzam odrazu odp.że mogłas isc gdzie indziej bo to małe miasto
i taki sklep duzy papierniczy jest jeden)po czym podeszłam do kasy ,nikt do
mnei nie podchodził więc poprosiłam Panią o obsłużenie a ta w tym momencie do
mnie wyskoczyła że z wózkiem się nie wjeżdza widzi Pani jak wygląda ta
podloga?Jak wygladaja drzwi całe uwalone własnie od wózków.Na to ja jej
powiedziałam Proszę Pani ale to sklep dla dzieci a ona na to że nie
szkodzi.Stwierdziła wie Pani jak ja musze po całym dniu tą podłogę myć?Więc
odp.tak to jest jak sie prowadzi sklep.Wkurzona wyszłam ale żałuję że jeszcze
jej cos nie odp.
Już tam nie pujdę.Poszlam więc do sklepu z ubrankami ,patrze a na drzwiach
kartka proszę nie wjeżdzać z wózkami a małe dzieci brać na ręce!No jak to
przeczytałam to mi ręce opadły!nosz do cholery jasnej!weszłam z tym wózkiem po
czym Pani stwierdza wie Pani co tam jest taka karteczka prosze wyjechać z
wózkiem.No więc wyjechałam i juz nie wróce!Poszłam do banku załatwić bo
przyszło mi pewne pismo dotyczące kredytu oczywiscie okienko na dole zamknięte
na gore jakies 15 stromych stopni bez podjazdu dla niepełnosprawnych czy
wózków dziecięcych.Prosilam więc o pomoc najpierw przy wniesieniu potem przy
zniesieniu.Wózka na zewnatrz nie zostawie -żeby ktoś sie pochciwił bo nie stać
mnie na drugi.
Mąż pracje od pon.do pt wyjezdza o 6 wraca o 17 wszytsko wiec musze zalatwić
sama razem z córeczką.I tak po dniu dzisiejszym stwierdzam.
Miasto przyjazne matce z dzieckiem! hahaha
    • moofka Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:14
      tez bym sie wkurzyla
      nie przejmuj sie
      i wiecej do nich nie chodz wink
    • ankak0 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:17
      jakaś totalna głupota. A jak z dzieckiem na rękach te ciuszki
      oglądać?
      Rozumiem, że paniom bardziej zależy na czystych podłogach niz na
      sprzedaży. Dziwne te kobiety interesu wink .
      • ania_kryszcz Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:19
        Chodzi o to że dzieci maja czzasem brudne rączki i dotykają ubranek albo
        zabawek.A miasto jest małe sklepów mało więc mają monopol bo wieksze miasto jest
        30 km a nie kazdy ma auto żeby jechac więc i tak tu sprzedadząsad
      • kiraout Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:20
        Ja zawsze w takich momentach wytaczałam takim swoją prywatną wojnę i jak
        rzeczywiście szłam tam po coś, to głośno komentowałam takie wiszące kartki przy
        ludziach, dodając że rozumiem, ze z wózkiem inwalidzkim też nie wjedzie i
        szczerze mówiłam, ze będę im przez to robić antyreklamę. I robiłam. działało,
        nie działało..., trudno powiedzieć. Czasem prosiłam o rozmowę z szefem.
        • dzidaa Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:49
          no własnie!!!!!!!ona podłogi sprzedaje, dywany, wykładziny, panele, terakote, ze boi sie ze jej towar sie pobrudzi??? o ile wiem to do obowiązków ekspedientki należy poza sprzedazą, posprzątanie sklepu po zamknięciu.No chyba ze sprzątaczka zatrudniona, ale z tego co piszesz, ona sama sprząta, więc co???? jej obleśny kaprys, leń i tyle, bo co? dwa razy więcej bedzie musiala machnąc szmatą???

          Poza tym taka kartka to tylko powiedzmy sobie ^prośba^ a nie nakaz, taką kartkę moze sobie w d...e wsadzic, bo nie ma mocy prawnej i ciebie na dobrą sprawe nie obowiązuje. Tak samo jak karteczki typu ^reklamacji nie uwzględniamy^...sranie w banie, bo reklamacje muszą uwzględnic , jesli jest zasadna.


          ja na twoim miejscu nie rezygnowałabym tak szybko, i celowo poszłabym jeszcze raz do sklepu. W razie problemów popros o rozmowe kierownika/własciciela. A jesli bedą sie burzyli nadal to ty ze stoickim spokojem rób swoje, wybierz towar jaki ci pasi i idz do kasy, a jak ci odmówia sprzedazy to telefon do rzecznika konsumenta powinien sprawe załatwic.

          nie daj za wygraną


          dziecko brac na ręce na zakupach???...eh.....mów ze masz zwyrodnienie kregosłupa, zwichniete barki i naderwane scięgna i nosic nie bedziesz smile
          • kiraout Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 19:06
            > nie daj za wygraną

            Uhm! Tez to moja rada. Bo co z tego, ze wyjdziesz ze sklepu, nie kupisz
            potrzebnej rzeczy i jeszcze uprzesz się, ze tam nie pójdziesz? Wielka mi kara
            dla sprzedawcy. Przez Ciebie jedną nie zbankrutuje, nawet przez 15 takich jak Ty.
            Tak jak mówi dzidaa: upierac się i egzekwować usługę. Zawsze. Nie wychodzić
            obrażoną czy urażoną, bo to Twoja porażka. Ewentualnie prosić o pilnowanie
            wózka/dziecka w czasie Twoich zakupów, na to samo wychodzi. Ale asertywność na
            pierwszym miejscu kobieto! smile
            • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 19:43
              kiraout napisała:
              > Wielka mi kara
              > dla sprzedawcy. Przez Ciebie jedną nie zbankrutuje, nawet przez 15
              takich jak T
              > y.

              A dlaczego niby karac sprzedawce?..jesli sklepik niewielki to trzeba
              miec nie rowno w glowie zeby sie tam pchac z kolumbryna ktora moze
              przeszkadzac nie tylko sprzedawcy ale i innym kupujacym, moze
              uszkodzic buty innych kupujacych, rajstopy, narazic na podrapanie,
              uszkodzic i wybrudzic towar. Moze mamusia ruszy lepetynka...i
              wlasnie jak radza inni skoro wie ze tam bez wozkow to niech wezmie
              nosidlo lub wybierze sie z kolezanka, znajoma, ktora wozka
              popilnuje.
              To takie trudne? Myslenie naprawde nie boli.
              Aaaaa...i pracowalam z niepelnosprawnymi...oni nie pchali sie w
              miejsca w ktore wozek sie nie miescil, wysylali tam pelnosprawna
              osobe...nie kazdego sprzedawce stac na olbrzynie hale by sobie od
              czasu do czasu wielce obrazona mamuncia musiala 4 litery wtoczyc
              razem z wozem
              • ledzeppelin3 [...] 16.03.09, 11:17
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 16.03.09, 11:42
                  ledzeppelin3 napisała:
                  > nastawioną bojowo
                  > wc

                  niestety nie rozumiem tego zdanie? "wc" - czy chodzi ci o toalete? smile
          • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 19:36
            dzidaa napisała:
            > Poza tym taka kartka to tylko powiedzmy sobie ^prośba^ a nie
            nakaz, taką kartkę
            > moze sobie w d...e wsadzic, bo nie ma mocy prawnej i ciebie na
            dobrą sprawe ni
            > e obowiązuje.

            A karteczka z godzinami pracy? Tez wg ciebie nie ma mocy prawnej i
            jak ci sie podoba to mozesz siedziec w sklepie do ktorej ci sie
            podoba? smile

            Tak samo jak karteczki typu ^reklamacji nie uwzględniamy^...srani
            > e w banie, bo reklamacje muszą uwzględnic , jesli jest zasadna.

            A to zupelnie inna para kaloszy big_grin Nie myl pojec smile

            >
            > W razie problemów popros o rozmowe kierownika/własciciela.

            A jak owa pani ekspedientka, zwracajaca uwage jest wlascicielem? To
            moze byc jej sklep i moze decydowac ze wozek moze wyrzadzac szkody
            bo jest zbyt malo miejsca, przeszkadza i naraza innych np na
            wybrudzenie rajstop, podarcie ich, zniszczenie towaru.

            > a jak ci odmówia sprzedazy to telefon do rzeczni
            > ka konsumenta powinien sprawe załatwic

            Tiaaa...z wozkiem, spiacym dzieckiem...juz widze te chandryczace sie
            baby i rzecznika po srodku...buchacha big_grin
            • mama_kotula Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 19:43
              Cytat
              To moze byc jej sklep i moze decydowac ze wozek moze wyrzadzac szkody
              bo jest zbyt malo miejsca, przeszkadza i naraza innych np na
              wybrudzenie rajstop, podarcie ich, zniszczenie towaru.


              Dokładnie tak jest, święte prawo właściciela - czyli dokonywanie selekcji, nie chce mi się języka strzępić bo już raz w takiej dłuugiej dyskusji postrzępiłam.

              Prawo właściciela, co nie zmienia faktu, że jak się 3 razy pod rząd jest wypraszanym ze sklepu, to się można baaaaaaaaaaardzo wku...ć.
              • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 19:49
                mama_kotula napisała:
                > Prawo właściciela, co nie zmienia faktu, że jak się 3 razy pod
                rząd jest wypras
                > zanym ze sklepu, to się można baaaaaaaaaaardzo wku...ć.

                Albo nauczyc...a jak widze zalozycielka zadnych wnioskow nie wyciaga
                skoro 3 razy biedulke to spotkalo wink
                • mama_kotula Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:10
                  No. Mozna się wku...ć, a jadąc na wku...e się nauczyć.

                  Mnie śmieszy "wychowywanie" właściciela sklepu, wymuszanie usługi itp. Jeszcze bym ewentualnie piszczała i darła szaty, jakby jeden sklep we wsi był, panie dzieju.
                  Ale w obliczu tego, że sklepów jest multum, a do tego jest - o zgrozo - internet, to nie mam ochoty się ciskać o "egzekwowanie swoich praw" w jednym jakimś tam sklepiku. Nie warto kopii kruszyć.
                  • ila79 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 22:42
                    Przecież pisze dziewczyna, że papierniczy jest jeden, bo to małe
                    miasteczko. Gdyby było kilka, to ja Ci kotula gwarantuję, że
                    sprzedawcy biliby się o każdego klienta, nawet tego mega
                    brudzącego smile.
                    • dzidaa hanalui 15.03.09, 22:19
                      hanalui nadal twierdze po przeczytaniu twoich postów ze:
                      za.bista matka jesteś uncertain ale ja bym sie z tego akurat nie cieszyła, a tym bardziej ci zazdrosciła jak piszesz.
                      beznadzieja...

                      -
                      "Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła - pozostaje już tylko latanie na miotle..."
                      =================
                      • hanalui Re: hanalui 15.03.09, 22:49
                        dzidaa napisała:

                        > hanalui nadal twierdze po przeczytaniu twoich postów ze:
                        > za.bista matka jesteś uncertain ale ja bym sie z tego akurat nie
                        cieszyła, a tym bar
                        > dziej ci zazdrosciła jak piszesz.
                        > beznadzieja...

                        Wiesz, opinia osob ktorych ani nie znam, ani postow nie pamietam
                        niestety nic dla mnie nie znaczy, wiec mozesz sobie darowac bo
                        klawiatury szkoda i twojego czasu.
                        I na drugi raz daruj sobie prywatne wycieczki bo watek nie o mnie a
                        o wlazeniu do sklepu z wozkiem wiec trzymaj sie tematu, bo
                        zasmiecasz temat. Jak chcesz koniecznie mi nabluzgac zapraszam na
                        priva wink, jak bede miec dobry humor to ci cos odpisze.
                        I naprawde rozumiem ze nie mozesz przelknac i sie dlawisz tym ze
                        ktos moze miec inne zdanie niz ty. Wyluzuj smile
                        • dzidaa Re: hanalui 16.03.09, 11:02
                          hanalui napisała:
                          >Wiesz, opinia osob ktorych ani nie znam, ani postow nie pamietam niestety nic dla mnie nie znaczy....

                          no to nieźle, to po co się udzielasz skoro lekceważysz forumki, przeciez wszystkich nie znasz?!

                          hanalui napisała:
                          > I na drugi raz daruj sobie prywatne wycieczki bo watek nie o mnie...

                          to nie prywatne wycieczki a jedynie zwrócenie uwagi ze mozesz nie miec racji, a 1.wątek moze nie o tobie ale kolejny o twoich podartych rajtuzachuncertain

                          hanalui napisała:
                          > I naprawde rozumiem ze nie mozesz przelknac i sie dlawisz tym ze
                          > ktos moze miec inne zdanie niz ty....

                          Tu nie chodzi o odmiennosc zdania, ale o to w jaki sposów bronisz swojego, jak dla mnie za duzo agresji..i to ty nie bierzesz pod uwagę faktu, ze dla kogos zakupy z wózkiem w miejscowosci w której mieszka nie są przyjemnością...


                          To jest mój ostatni post do ciebie o tobie, nie mam zamiaru i czasu wdawac sie w bluzgi na privie.
                          • hanalui Re: hanalui 16.03.09, 11:37
                            dzidaa napisała:
                            > no to nieźle, to po co się udzielasz skoro lekceważysz forumki,
                            przeciez wszys
                            > tkich nie znasz?!

                            Nie wszystkie forumki w temacie wozkow w sklepie oceniaja mnie jako
                            matke big_grin.
                            Skoro sie juz wyrwalas przed orkiestre to stwierdzilam fakt: nie
                            znam cie z reala, nie kojarze twego nicka z zadnym procz tego tematu
                            wiec jestes dla mnie nikim i twoja ocena nie ma dla mnie zadnej
                            wartosci.
                            Tez nie potrafisz tego przelknac?


                            > to nie prywatne wycieczki a jedynie zwrócenie uwagi ze mozesz nie
                            miec racji,

                            Ok, racji moge nie miec, ale co do tego ma ocena mnie jako matki i
                            twierdzenie ze jestem zajebista surprised?
                            Moze nie potrafisz wyraznie artykulowac tego o co ci chodzi.
                            Wystarczy powiedzec ze uwazasz ze nie mam racji lub ze sie myle, bo
                            to co pleciesz to jak dla mnie prywatny wojenka i osobiste
                            wycieczki big_grin.
                            A tak z innej beczki to kazdy moze miec swoja racje...i
                            niekoniecznie twoja racja moze byc najtwojsza big_grin big_grin big_grin

                            >wątek moze nie o tobie ale kolejny o twoich podartych rajtuzachuncertain

                            Ale podartych przez wozek...rozumiem ze dla ciebie to nie ma zwiazku
                            i polaczenie tych dwoch spraw jest przyciezkawe big_grin

                            > Tu nie chodzi o odmiennosc zdania, ale o to w jaki sposów bronisz
                            swojego, jak dla mnie za duzo agresji..

                            Kochaniutka..Mania przesladowcza czy co? To wymiana pogladow a nie
                            agresja. Rozumiem ze nie potrafisz przelaknac odmiennosci zdania to
                            uwazasz ze to agresja.
                            Swoja droga jak juz mi tak bardzo chcesz zwracac uwage to zastanow
                            sie nad swoim agresywnym jezykiem :
                            cytat: kartka to tylko powiedzmy sobie ^prośba^ a nie nakaz, taką
                            kartkę moze sobie w d...e wsadzic,()^...sranie w banie, bo
                            reklamacje muszą uwzględnic , jesli jest zasadna (...)

                            > i to ty nie bierzesz pod uwagę faktu, ze dla kogos zakupy z
                            > wózkiem w miejscowosci w której mieszka nie są przyjemnością...

                            No i...ja mieszkam w duzej i tez nie sa...mam sie pochlastac? I kto
                            powiedzial ze musza byc przyjemnoscia? Jak ktos chcial miec same
                            przyjemnosci to mogl pomyslec wczesniej i nie miec dzieciora, a
                            teraz jak ma to z dobrodziejstwem inwentarza: i dobrym i zlym big_grin

                            > To jest mój ostatni post do ciebie o tobie, nie mam zamiaru i
                            czasu wdawac sie
                            > w bluzgi na privie.

                            I Bogu dzieki
              • asia_i_p Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 22:30
                Chyba rzeczywiście raz się już o to kłóciłyśmy wink, nie bezpośrednio,
                ale wypowiadałyśmy w tym samym wątku. Sklep, stanowiący prywatną
                własność właściciela pozostaje miejscem publicznym, i dlatego
                pewnych rzeczy nie może w nim robić. Nie może wywiesić np. "Nur fur
                Deutsche" (nie chce mi się umlautów szukać) albo "Nie przyjmujemy
                Murzynów". A w momencie, kiedy te jego prawa już są ograniczone, to
                myślę, że warto podyskutować, jak daleko to ograniczenie mogłoby
                sięgać, to znaczy kogo mu wolno wypraszać albo z jakimi
                uzasadnieniami.
                • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 23:04
                  asia_i_p napisała:
                  > Sklep, stanowiący prywatną
                  > własność właściciela pozostaje miejscem publicznym, i dlatego
                  > pewnych rzeczy nie może w nim robić.

                  O tak, masz racje miejsce publiczne w ktorym wskazane jest
                  zachowywac kulture osobista. Sprzedawca zobowiazany jest zapewnic
                  wszystkim klientom komfort robienia zakupow, bezpieczenstwo i
                  czystosc. Klienci rowniez sa zobowiazani do zapewniania komfortu
                  innym, niebrudzenia i niesmiecenia oraz nieniszczenia towarow i
                  przestrzegania norm wspolzyciabig_grin

                  > Nie może wywiesić np. "Nur fur
                  > Deutsche" (nie chce mi się umlautów szukać) albo "Nie przyjmujemy
                  > Murzynów".

                  No tak...ale na sklepie nie bylo nic zwiazanego z dyskryminacja,
                  rasizmem...sprawa dotyczyla wozka big_grin innym razem lodow czy psow big_grin.
                  A....i wlasciciel nocnego lokalu moze sobie zazyczyc ze nie chce
                  dzieci, a przychodnia pani przywiazanej do swojego kotka big_grin

                  > A w momencie, kiedy te jego prawa już są ograniczone, to
                  > myślę, że warto podyskutować, jak daleko to ograniczenie mogłoby
                  > sięgać, to znaczy kogo mu wolno wypraszać albo z jakimi
                  > uzasadnieniami.

                  Takie zycie...zawsze gdzies nasze prawa sa ograniczane smile. Ja sie
                  tam nie obraze jak mnie nie wpuszcza do klubu nocnego tylko dla
                  panow, aczkolwiek to przeciez dyskryminacja plciowa big_grin.
                  I tez afery nie zrobie jesli przyjde w jeansach i podkoszulku a mnie
                  nie wpuszcza do klubu bo akurat wymaganiem jest stroj wieczorowy i
                  sukienki bez plecow.

                  • attiya Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 10:16
                    hanalui napisała:

                    > O tak, masz racje miejsce publiczne w ktorym wskazane jest
                    > zachowywac kulture osobista. Sprzedawca zobowiazany jest zapewnic
                    > wszystkim klientom komfort robienia zakupow, bezpieczenstwo i
                    > czystosc. Klienci rowniez sa zobowiazani do zapewniania komfortu
                    > innym, niebrudzenia i niesmiecenia oraz nieniszczenia towarow i
                    > przestrzegania norm wspolzyciabig_grin
                    >
                    sory ale to problem właściciela jak utrzymać porządek, raz, dwa tonie każdego
                    stać kupywać chustę czy nosidło jak się ma wózek. Trzy - nikt tu nie pisał o
                    żadnym niszczeniu - poczytaj, rozumiem, że jak wejdziesz z zewnatrz gdzie jest
                    błoto a w sodku nie ma wycieraczki, to też powinnaś zostac wyproszona, bo
                    pańcia ze sklepu bedzie musiała po tobie posprzątać. Może w ogóle proponuję
                    sprzedających nie wpuszczać do sklepu, bo kawka,ploteczki, gazetka.....psi
                    obowiązek sprzedawców utrzymywać porządek w sklepie jak nie ma w nim sprzątaczki.
    • kropkacom Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:18
      > Miasto przyjazne matce z dzieckiem! hahaha

      Napiszą Ci zaraz ematki że nie musi być przyjazne i w ogóle nieprawda to co
      piszesz smile
      A ja Ci powiem ze też bym się wkurzyła. Dziwne jest to że mamy niby kryzys a
      klienta się i tak nie docenia. Czytałam ostatnio jednak że w Krakowie radą na
      mniejsze obroty restauratorów ma być akcja, która przyciągnie rodziny z dziećmi.
      Może się coś zmieni...
      • liwilla1 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 22:47
        ja sie zgadzam z kropka. i tez uwazam, ze miasta bynajmniej nie sa przyjazne dla
        matek z wozkami (wspomniec MOJ urzad miejski, do ktorego by sie dostac - trzeba
        pokonac strome schody - jest podnosnik dla niepelnosprawnych, ale wozkiem
        niestety nie wjedziesz).
        • dzidaa Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 22:59
          a poza tym sklep to nie muzeum, ze nie wolno niczego dotykac.
          Niech ta pani sobie wszystko w gablotki pochowa....
          • mama_kotula Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 23:03
            dzidaa napisała:

            > a poza tym sklep to nie muzeum, ze nie wolno niczego dotykac.
            > Niech ta pani sobie wszystko w gablotki pochowa....

            Jak będzie miała taki kaprys, to pochowa. Właśnie, żeby nikt nie dotykał, bo ona ma taki kaprys i może sobie pozwolić na utratę tych klientów, którzy wolą macać.
            Póki co, nie ma ustawowego prawa gwarantującego możliwość dotykania rzeczy w sklepie tongue_out
          • liwilla1 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 23:09
            pewnie zal im tylki sciska, ze juz nie sa Wielkimi Paniami Sprzedawczyniami jak
            25 lat temu smile sporo jednak ten zawód stracił na preztiżu społecznym hiehie
            kiedys moj niesforny dziec siedzac w wozku wywrocil kobialke jagod na straganie
            z warzywami. zebralam je i zaplacilam za wszystkie (a byla to niemala kwota).
            tak samo zrobilabym z kazda rzecza, ktora uleglaby zniszczeniu przez moje dziecko.
            niedawno - jeszcze bedac w ciazy - w centrum handlowym chcialam wjechac wozkiem
            sklepowym z siedzacym w nim synem do "salonu" quelle. sprzedawczyni zamiast
            grzecznie poinformowac mnie o zakazie wjezdzania wozkiem sklepowym, wyjechala na
            mnie z ryjem [a nie bylo zadnej wywieszki czy nawet karteczki z informacja przy
            wejsciu]. obok w deichmannie nie bylo najmniejszego problemu. wiecej do quelle
            nie zajrzalam, co wiecej - nigdy nie kupie produktow tej firmy. pewnie, ze
            przezyja beze mnie, ale przynajmniej z mojej strony czuje satysfakcje smile
    • olinka20 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:32
      Skojarzyła mi sie dyskusja o prawie jazdy.
      I wtedy jakoś wiekszośc ematek próbowała udowodnić, że bez prawa
      jzady da się życ- przecież jest komunikacja miejska- a tu nawet
      podstawowe zakupy sprawiaja problem.
      A miasto jest tylko 30 km dalej...
      • ania_kryszcz Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:37
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=58&w=77792882&a=77792882
        Link do artykułu i komentarzy dotyczących matek z dziećmi w wózkach.
        • olinka20 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 19:02
          Ale to do mnie?
          Mi matka z dzieckiem w wózku nie przeszadza- chyba, ze idzie środkiem ulicy,
          choc obok jest obłednie wielki chodnik, nie zajęty przez samochody smile
    • fantasmagorii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 18:42
      Rozumiem Cię doskonale. Z pierwszym dzieckiem, kiedy miałam coś
      załatwić, płakać mi się chciało. Spacer ze spiącym niemowlakiem i
      nigdzie wejśc nie mozna. Ale przy drugim się wycwaniłam smile kupiłam
      nosidło turystyczne, na stelażu i pomykałam po Wawie. Wolne ręce,
      wchodziłam gdzie chciałam, dziecko ładnie spało. Same plusy. A i
      wiele babć i matek mnie zaczepiało smile
      Sensację musiałam robić niezłą smile polecam, choć to wydatek niemały.
      Ale nie niszczy się wcale. Mozna potem na allegro smile
    • ania_kryszcz Do olinek... 13.03.09, 19:06
      Sorki Olinek to nie do Ciebie to tak ogólnie do poczytania podżuciłam...
      • olinka20 :) 13.03.09, 19:12
        Juz Ci odpowiedzialam smile
    • nangaparbat3 wrogi swiat 13.03.09, 19:45
      od kiedy byłam matka niemowlecia powtarzam, ze ten świat nie jest stworzony dla
      matki i jej dziecka, wręcz przeciwnie.
      Ale skoro tak, warto zaopatrzyc sie w wózek tani, najlepiej uzywany, taki ktory
      nie bedzie wymagal pilnowania. Nawet sobie nie wyobrazacie, jaka to wygoda.
      • hanalui Re: wrogi swiat 13.03.09, 19:56
        nangaparbat3 napisała:
        > od kiedy byłam matka niemowlecia powtarzam, ze ten świat nie jest
        stworzony dla
        > matki i jej dziecka, wręcz przeciwnie.

        Tiiiiaaaaaa...bo wszyscy akurat musze sie dopasowac tylko dlatego ze
        zostalas matka niemowlaka ...buchacha. Co mnie to akurat moze
        obchodzic...to akurat twoja sprawa a nie wszystkich innych big_grin.

        A...i bylam matka niemowlaka...i jak sie gdzies nie moglam dostac z
        wozkiem to tam nie szlam...i nie upieralam sie i nie pomstowalam na
        caly swiat ze ma sie dostosowac do mnie...
        • moofka Re: wrogi swiat 13.03.09, 19:58
          > A...i bylam matka niemowlaka...i jak sie gdzies nie moglam dostac z
          > wozkiem to tam nie szlam...i nie upieralam sie i nie pomstowalam na
          > caly swiat ze ma sie dostosowac do mnie...

          i co z tego wynika dla innych?
          koniecznie musi je to obchodzic co i jak ty robilas?
          • hanalui Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:19
            moofka napisała:
            > i co z tego wynika dla innych?
            > koniecznie musi je to obchodzic co i jak ty robilas?

            Och nie...nie musi ich to obchodzic...tak jak mnie nie musi
            obchodzic ze jakas pindzie 3 razy ze sklepu wywalono bo karteczki se
            na drzwiach nie potrafila przeczytac big_grin
            Ale skoro juz zalozycielka zalozyla watek to chyba moge wyrazic
            swoje zdanie o bezmyslnosci coponiektorych big_grin, nieprawdaz?
            • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:21
              hanalui, boskie rady, tylko co, jak jeden sklep we wsi?
            • nangaparbat3 Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:22
              hanalui napisała:

              tak jak mnie nie musi
              > obchodzic ze jakas pindzie 3 razy ze sklepu wywalono bo karteczki se
              > na drzwiach nie potrafila przeczytac big_grin
              > Ale skoro juz zalozycielka zalozyla watek to chyba moge wyrazic
              > swoje zdanie o bezmyslnosci coponiektorych big_grin, nieprawdaz?

              Mozesz, ale nie jest dobrze, kiedy to robisz po chamsku.
              • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:24
                ...widać tak strasznie jej tych rajstop szkoda...
                • hanalui Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:30
                  kiraout napisała:

                  > ...widać tak strasznie jej tych rajstop szkoda...

                  Juz widze jak ty skaczesz z radosci jak ci jakas inna mamuncia
                  ryjaca sie z wozem podrze rajstopy big_grin
                  • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:33
                    uważam smile
                    a poza tym, nie koniec świata..., serio smile
                    poza tym są tysiące sytuacji kiedy te rajstopy można podrzeć: psy, wystające
                    druciska w autobusach itd itp. ale ty się kobieto na te bidne matki z dziećmi
                    uwzięłaś, jakbys nogi specjalnie pod wózki podstawiała big_grin
                    • mama_kotula Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:37
                      kiraout napisała:

                      > uważam smile
                      > a poza tym, nie koniec świata..., serio smile

                      A. Czyli podarte rajstopy to nie koniec świata. A zakaz wstępu z wózkiem do sklepu to koniec świata.
                      Jasne, masz prawo tak myśleć. Ale właściciel sklepu ma prawo myśleć dokładnie odwrotnie smile
                      • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:46
                        Tak, zakaz wstępu jest głupi i czasami koniec świata, jak do następnego masz
                        kilometr, albo dwa albo 30.

                        • mama_kotula Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:51
                          kiraout napisała:

                          > Tak, zakaz wstępu jest głupi i czasami koniec świata, jak do następnego masz
                          kilometr, albo dwa albo 30.

                          Tak, podarte rajstopy to jest koniec świata, jak za 15 minut mam spotkanie z
                          klientem, a akurat w sklepie w pobliżu nie ma mojego rozmiaru w kolorze
                          pasującym mi do kostiumu.

                          Chcesz sie dalej licytować, kto ma gorzej? wink
                          Każdy ma swoje racje i tyle. I przekonywanie, że twoja racja jest najtwojsza
                          jest tak samo idiotyczne jak przekonywanie, że moja racja jest najmojsza.
                          • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:53
                            nie zamierzam big_grin
                            zamierzam za to spokojnie mieć szansę na zakupy tego lub owego z wózkiem lub
                            bez. A na Twoje cenne rajstopy sobie pouważam, obiecuję smile
                            • mama_kotula Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:59
                              kiraout napisała:

                              > nie zamierzam big_grin
                              > zamierzam za to spokojnie mieć szansę na zakupy tego lub owego z wózkiem lub bez. A na Twoje cenne rajstopy sobie pouważam, obiecuję smile


                              I po co ta ironia o "cennych rajstopach"? Znaczy dalej, twoja racja jest najtwojsza, tak?

                              Widzisz, Kira - bo to jest tak - załóżmy, że na 10 matek wózkowych znajdzie się 3 sztuki, które beztrosko wdupiemają innych, a reszta jest ostrożna i uważa.

                              Po kilkukrotnej akcji np. malowania ścian sklepu (proszę mi nie wmawiać, że wózek nie brudzi - mam oczy i widzę ślady na mojej klatce schodowej, co więcej - staralam się je zmyć, ale w paru miejscach po prostu była zdarta farba), tudzież po dwóch koniecznościach świecenia oczami, bo wózek jednej klientki podarł rajstopy drugiej klientki, jako właściciel prawdę mówiąc miałabym dość i pewnie też bym wywiesiła karteczkę "proszę nie wchodzić z wózkami", posługując się pojęciem winy zbiorowej i ponosząc koszt alternatywny utraty jakiejś części klientów.

                              Taki lajf. Mnie na oburzanie się szkoda by było czasu.
                              • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 21:44
                                Oczywiście, że szkoda czasu, bo ja tam po prostu wchodzę i nie mam zamiaru być
                                obarczana winą zbiorową. podobnie jak sobie piwko wypiję, to nie czuję się zaraz
                                jak ten rozrabiaka w pubie, którego wywalają na zbity łeb itd, itp.
                                Taki lajf sprzedwaców, ze nie zawsze mają tylko czysty zysk, a i taki matkowy,
                                ze ludzie ubóstwiają się pastwić nad takowymi, bo tak smile
                                Autorka wątku zaś chyba mówi o sklepie dzieciowym. Wybacz ale jak sklep dla
                                dzieci, to dla dzieci i tutaj żadne agumenty przeciwników począwszy od rajstop a
                                skończywszy na ścianach mnie nie przekonają. Trzeba było założyć sklep z
                                erotyczną bielizną, chociażby, to może matki tam by się tak masowo nie pchały wink
                                • mama_kotula Re: wrogi swiat 13.03.09, 21:55
                                  CytatOczywiście, że szkoda czasu, bo ja tam po prostu wchodzę

                                  Ok, rozumiem.
                                  To jeszcze jedno takie mam ostatnie pytanie - czy w klubie gdzie jest door
                                  selection też sobie beztrosko odpychasz ochroniarza i wchodzisz do środka? smilesmile
                                  • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 23:06
                                    no, ale selekcja przed sklepem z ubrankami dla dzieci?
                                    Chociaz wtedy mogliby tego wózka popilnować smile


                                    Oczywiście, możemy rozszerzać sobie nasz temat przewodni na różne strony,
                                    łącznie z historią. Tylko po co?
                                    • mama_kotula Re: wrogi swiat 13.03.09, 23:14
                                      kiraout napisała:

                                      > no, ale selekcja przed sklepem z ubrankami dla dzieci?
                                      > Chociaz wtedy mogliby tego wózka popilnować smile

                                      A jednak twoja racja jest najtwojsza smile
                                      Analogia, li i jedynie.
                                      Miłej nocy życzę smile
                                      Ja z mojej strony kończę.
                                      • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 23:46
                                        > A jednak twoja racja jest najtwojsza smile

                                        Nie, kochana smile Tylko nie rozszerzam tej przypadłości na wszystkie przypadłości
                                        świata.
                                        Dobranoc smile
                                    • id.kulka Re: wrogi swiat 14.03.09, 08:34
                                      kiraout napisała:

                                      > no, ale selekcja przed sklepem z ubrankami dla dzieci?


                                      Mnie to osobiście śmieszy niesamowicie - ograniczać wstęp do sklepu
                                      swoim docelowym klientom. Heh, ich wybór smile
                                      • kropkacom Re: wrogi swiat 14.03.09, 09:22
                                        > Mnie to osobiście śmieszy niesamowicie

                                        Bo jest to śmieszne smile

                                        • memphis90 Re: wrogi swiat 15.03.09, 23:18
                                          To tak jakby zakazać osobom na wózkach wstępu do sklepu z artykułami
                                          rehabilitacyjnymi... Jak już się ma sklep z artykułami dla dzieci to dobrze
                                          byłoby ten sklep przystosować do obsłubi matek z tymi właśnie dziećmi. Kto ma
                                          tam kupować- dresy w drodze na siłownię? Wykolczykowane nastolatki w drodze na
                                          dyskotekę? Emeryci? Jasne, wlaścieciel może sobie robić co chce... a kupujący
                                          może spokojnie przerzucić się na allegro big_grin
                    • hanalui Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:48
                      kiraout napisała:
                      > a poza tym, nie koniec świata..., serio smile

                      Dla mnie to tez nie koniec swiata, ale czemu ma pozwalac na to by
                      jakies baby z wozkami pchaly sie wszedzie gdzie popadnie jesli moze
                      to spowodowac szkode innych?
                      Juz widze jak taka mamuncia ochoczo wyciaga kase z portfela i placi
                      za podarte rajstopy jakiejs studentki, ktora moze nie stac na
                      nastepna pare big_grin

                      > poza tym są tysiące sytuacji kiedy te rajstopy można podrzeć: psy,
                      wystające
                      > druciska w autobusach itd itp.

                      No i???? Czy dlatego mam sie zgadzac zeby niemyslace osoby pchaly
                      sie z wozkami gdzie popadnie nawet jesli to stanowi zagrozenie i
                      moze byc ze szkoda dla innych?

                      > ale ty się kobieto na te bidne matki z dziećmi
                      > uwzięłaś, jakbys nogi specjalnie pod wózki podstawiała big_grin

                      Tiiiaaaa....jak matki z wozkami nie mysla to trzeba im o tym mowic
                      jasno i wyraznie, a nie dorabiac sobie do tego ideeologie "uwziecia
                      sie"
                      • nangaparbat3 jasno i wyraźnie 13.03.09, 20:53
                        Tiiiaaaa....jak matki z wozkami nie mysla to trzeba im o tym mowic
                        > jasno i wyraznie, a nie dorabiac sobie do tego ideeologie "uwziecia
                        > sie"

                        To ja Ci mowie jasno i wyraźnie: że widac, ześ się uzięla, ze Cię szlag trafia
                        na sama myśl o matce z dzieckiem, ze sie wyżywasz.
                        • hanalui Re: jasno i wyraźnie 13.03.09, 21:03
                          nangaparbat3 napisała:
                          > To ja Ci mowie jasno i wyraźnie: że widac, ześ się uzięla, ze Cię
                          szlag trafia
                          > na sama myśl o matce z dzieckiem, ze sie wyżywasz.

                          Tiaaaaa...uwzielam sie na sama siebie big_grin
                          Ach nie...ja jestem myslaca mama z wozkiem big_grin, myslaca nie tylko o
                          swoich 4 literach, ale tez o innych, o przedawcy rowniez smile
                          • kiraout Re: jasno i wyraźnie 13.03.09, 21:48

                            Naprawdę dla kurteczki dla dziecka dygasz po 30 km w jedną stronę, mając sklep
                            pod tzw. nosem? MMMmm szczerze podziwiam Twoją umiejętność dostosowania się.
                            Ech..., gdybym i ja tak potrafiła... smile
                            • hanalui Re: jasno i wyraźnie 13.03.09, 22:12
                              kiraout napisała:

                              >
                              > Naprawdę dla kurteczki dla dziecka dygasz po 30 km w jedną stronę,
                              mając sklep
                              > pod tzw. nosem?

                              Jak sie mieszka w duzym miescie to sklepow z kurteczkami nie ma sie
                              pod nosem big_grin. Nawet chleba pod nosem nie mam i do najblizszego
                              spozywczaka autem 5 minut dygam, jak jest korek to nawet dluzej to
                              zajmuje big_grin. A po kurteczki to conajmniej pol godziny autem big_grin (jak
                              nie ma korku oczywiscie)

                              > MMMmm szczerze podziwiam Twoją umiejętność dostosowania się.
                              > Ech..., gdybym i ja tak potrafiła... smile

                              Dlatego ty narzekasz a ja nie.
                              ALe kiedys mieszkalam przez chwile w miejscu gdzie wszedzie na
                              piechote mialam 5 minut...do urzedu, ko kawiarnie, do pizzerni, na
                              poczte big_grin, a i do sklepow z kurteczkami tez tyle bylo big_grin
                              • dzidaa Re: jasno i wyraźnie 13.03.09, 22:47
                                1.karteczka z godz. otwarcia tez nie ma mocy prawnej.
                                2.wybrudzenie/podarcie Rajstop innej klientce to sprawa między tymi klientkami a ekspedientka tu nic nie ma do rzeczy.
                                3.chyba nikt nie jest idiotą zeby pomarańcze wpychac do dziurki wielkosci otworu w nosie czytaj jak sie wózkiem nie mieszcze to sie na sile nie upycham.
                                4.w dobie telefonów to z rzecznikiem sie gada przez tele. a nie musisz odrazu fatygowac na miejsce.
                                5. hanalui- ty to za.bista matka jesteś uncertain

                                6. biedni sprzedawcy.......jakby tacy biedni to wiesz co.....dam na msze za nich normalnieeeee, dżizus
                                • hanalui Re: jasno i wyraźnie 13.03.09, 23:17
                                  dzidaa napisała:
                                  > 1.karteczka z godz. otwarcia tez nie ma mocy prawnej.

                                  No i???? Jest informacja ze w tych godzinach mozesz sie dobijac do
                                  drzwi, a co ty sobie z ta informacja zrobisz to juz toj biznes.

                                  > 3.chyba nikt nie jest idiotą zeby pomarańcze wpychac do dziurki
                                  wielkosci otwor
                                  > u w nosie czytaj jak sie wózkiem nie mieszcze to sie na sile nie
                                  upycham.

                                  A ja widzialam takie co sie upychaja i co?

                                  > 4.w dobie telefonów to z rzecznikiem sie gada przez tele. a nie
                                  musisz odrazu fatygowac na miejsce.

                                  EE...nie watpie, watpie tylko ze rzecznik odbierze tel od jakiejs
                                  baby co jej do sklepu z wozkiem nie wpuszczono i na dodatek jak wol
                                  info o tym bylo big_grin. A nawet jesli odbierze to wyslucha i na tym sie
                                  skonczy big_grin. Szkoda czasu. Ale zawsze mozesz sprobowac...mnie by sie
                                  nie chcialo no i nigdy takich sytuacji nie mialam big_grin

                                  > 5. hanalui- ty to za.bista matka jesteś uncertain

                                  Wiem...mozesz mi jedynie zazdroscic big_grin
                                  >
                                  > 6. biedni sprzedawcy.......jakby tacy biedni to wiesz co.....dam
                                  na msze za nich normalnieeeee.

                                  Modlitwy zawsze sie przydadza, daj na msze big_grin
                              • kiraout Re: jasno i wyraźnie 13.03.09, 23:08
                                Nie narzekam. Nie daję się zbywać i wyrzucać, uważam na czyjeś rajstopy smile
                              • id.kulka Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 08:31
                                hanalui napisała:

                                > kiraout napisała:
                                >
                                > >
                                > > Naprawdę dla kurteczki dla dziecka dygasz po 30 km w jedną
                                stronę,
                                > mając sklep
                                > > pod tzw. nosem?
                                >
                                > Jak sie mieszka w duzym miescie to sklepow z kurteczkami nie ma
                                sie
                                > pod nosem big_grin. Nawet chleba pod nosem nie mam i do najblizszego
                                > spozywczaka autem 5 minut dygam, jak jest korek to nawet dluzej to
                                > zajmuje big_grin. A po kurteczki to conajmniej pol godziny autem big_grin (jak
                                > nie ma korku oczywiscie)

                                A jakbyś musiała dygać kolejne pół godziny, bo by w tych
                                najbliższych sklepach powieszono karteczkę: "Polaków nie
                                wpuszczamy", to też byś była taka uradowana i nienarzekająca? smile
                                No przecież sprzedawca może sobie ograniczyć wstęp dla danych
                                klientów, bo mu ze statystyk wyszło, że Polacy najwięcej kradną smile
                                Zatem by chronić swój towar, zakaże wstępu wszystkim potencjalnie
                                podejrzanym, a co.
                                • hanalui Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 13:43
                                  id.kulka napisała:
                                  > A jakbyś musiała dygać kolejne pół godziny, bo by w tych
                                  > najbliższych sklepach powieszono karteczkę: "Polaków nie
                                  > wpuszczamy", to też byś była taka uradowana i nienarzekająca? smile

                                  Mowisz o jakiejs hipotetycznej sytuacji dyskryminacji
                                  narodowosciowej, wydumanej w swojej glowce, z ktora nie spotkalam
                                  sie nigdzie w Europie i poza nia. Bycia np Polakiem czy murzynem nie
                                  za bardzo mozna zmienic, natomiast pozbyc sie wozka mozna, wystarczy
                                  tylko troche ruszyc glowa. I zapewniam cie ze w wielu miejscach poza
                                  PL rowniez takie ograniczenia sa i ludzie ich przestrzegaja.

                                  Swoja droga na czole nie mam napisane zem Polak, jak ktos dobrze zna
                                  chociazby 1 inny jezyk zawsze moze poudawac ze jest kims innym big_grin.
                                  • kropkacom Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 13:57
                                    > I zapewniam cie ze w wielu miejscach poza
                                    > PL rowniez takie ograniczenia sa i ludzie ich przestrzegaja.

                                    Tu gdzie mieszkam (Morawy, Czechy) nalepki z przekreślonym wózkiem określone
                                    przez popularny portal są też jako dyskryminacja i nie są odbierane przez gro
                                    ludzi jako dobrodziejstwo.
                                    • hanalui Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 14:10
                                      kropkacom napisała:
                                      > Tu gdzie mieszkam (Morawy, Czechy) nalepki z przekreślonym wózkiem
                                      określone
                                      > przez popularny portal są też jako dyskryminacja i nie są
                                      odbierane przez gro
                                      > ludzi jako dobrodziejstwo.

                                      WIesz...co dla jednych dobrodziejstwem dla innych nie wink
                                      U mnie nie mozna ze zwierzakiem wsiasc do komunikacji miejskiej (no
                                      chyba ze to pies przewodnik - te sa specjalnie oznakowane, lub pies
                                      policyjny lub wojskowy), do zadnego sklepu, restauracji, cukierni. I
                                      tez sie to wlascicielom 4 nogow nie podoba.
                                      A i do autobusu nie mozna wsiasc z rozlozonym wozkiem (no chyba ze
                                      to taki dla niepelnosprawnych ale te jezdza b. rzadko) ...trzeba go
                                      zlozyc bo kierowca inaczej nie pozwoli wsiasc. I tez sie to nie
                                      podoba...zwlaszcza Polkom z kolumbrynami wink, tubylcy maja lekkie
                                      spacerowki smile
                                      • id.kulka Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 14:13
                                        hanalui napisała:

                                        > A i do autobusu nie mozna wsiasc z rozlozonym wozkiem (no chyba ze
                                        > to taki dla niepelnosprawnych ale te jezdza b. rzadko) ...trzeba
                                        go
                                        > zlozyc bo kierowca inaczej nie pozwoli wsiasc.

                                        Z ciekawosci zapytam: i tak sobie ten rodzic stoi z
                                        kilkumiesięczniakiem pod jedną pachą, przytrzymując wózek drugą
                                        ręką, a sam trzymając sie zębami czy jednak trochę bardziej
                                        komfortowe warunki w tych autobusach są? smile
                                        • hanalui Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 14:26
                                          id.kulka napisała:
                                          > hanalui napisała:
                                          >
                                          > > A i do autobusu nie mozna wsiasc z rozlozonym wozkiem (no chyba
                                          ze
                                          > > to taki dla niepelnosprawnych ale te jezdza b. rzadko) ...trzeba
                                          > go
                                          > > zlozyc bo kierowca inaczej nie pozwoli wsiasc.
                                          >
                                          > Z ciekawosci zapytam: i tak sobie ten rodzic stoi z
                                          > kilkumiesięczniakiem pod jedną pachą, przytrzymując wózek drugą
                                          > ręką, a sam trzymając sie zębami czy jednak trochę bardziej
                                          > komfortowe warunki w tych autobusach są? smile

                                          Nie wiem jak sobie taki rodzic sam radzi, bo nigdy takiego rodzica
                                          nie widzialam, sama tez zwyczajnie nie jezdzilam autobusami w czasie
                                          kiedy dziecko bylo za male zeby je wyciagac big_grin
                                          Kolezanka raz jechala, ale byla z mezem...wiec maz wozek, ona
                                          dzieciaka, inaczej sie nie da. Po tym jednym razie juz zrezygnowala,
                                          a w wieku 6 mies dziecia nabyla lekka spacerowke smile. Takie przepisy,
                                          kierowca ma nie tylko matke z dzieckiem, ale i innych big_grin. Na zlozone
                                          wozki jest taki boks przy wejsciu, a ..i pewnie wiele ulatwia, ze
                                          kierowca przestaje wpuszczac ludzi jak juz nie ma dla nich miejsc
                                          siedzacych smile, mozna jedynie tylko wysiadac smile. No i tez sie to
                                          ludzom nie za bardzo podoba ze czekasz, czekasz a tu przyjezdza
                                          autobus gdzie cie nie wpuszcza bo juz nie ma miejsca smile
                                  • id.kulka Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 14:10
                                    hanalui napisała:

                                    > id.kulka napisała:
                                    > > A jakbyś musiała dygać kolejne pół godziny, bo by w tych
                                    > > najbliższych sklepach powieszono karteczkę: "Polaków nie
                                    > > wpuszczamy", to też byś była taka uradowana i nienarzekająca? smile
                                    >
                                    > Mowisz o jakiejs hipotetycznej sytuacji dyskryminacji
                                    > narodowosciowej, wydumanej w swojej glowce,

                                    Tak, chodziło o hipotetyczną sytuację, gdzie zakaz jest równie
                                    wydumany, jak ten z wózkami - opiera się na założeniu: każdy Polak
                                    kradnie, podobnie jak: każda matka to bezmózga krowa, która będzie
                                    szarżować wózkiem po nogach i wieszakach w sklepie smile

                                    z ktora nie spotkalam
                                    > sie nigdzie w Europie i poza nia. Bycia np Polakiem czy murzynem
                                    nie
                                    > za bardzo mozna zmienic, natomiast pozbyc sie wozka mozna,
                                    wystarczy
                                    > tylko troche ruszyc glowa.

                                    Ale czasem wymaga to nieproporcjonalnie dużo wysiłku smile

                                    I zapewniam cie ze w wielu miejscach poza
                                    > PL rowniez takie ograniczenia sa i ludzie ich przestrzegaja.

                                    Nie wszystko, co poza PL godne jest zachwytu inaśladowania smile
                                    • hanalui Re: jasno i wyraźnie 14.03.09, 14:14
                                      id.kulka napisała:
                                      > każda matka to bezmózga krowa, która będzie
                                      > szarżować wózkiem po nogach i wieszakach w sklepie smile

                                      Nie kazda, o czym juz mowilam, ale z tego watku wynika ze duza
                                      wiekszosc big_grin
                      • id.kulka Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:53
                        hanalui napisała:

                        > No i???? Czy dlatego mam sie zgadzac zeby niemyslace osoby pchaly
                        > sie z wozkami gdzie popadnie nawet jesli to stanowi zagrozenie i
                        > moze byc ze szkoda dla innych?

                        Dżisas smile
                        Mam dwoje dzieci, które (w zasadzie z konieczności) wszędzie ze sobą
                        zabieram, a nigdy nic nikomu nie zniszczyłam - ani ja, ani żadne z
                        moich dzieci. Niepojęte, jak to się mogło stać smile Wszak dziecięcy
                        wózek ma kilometrową co najmniej strefę rażenia.
                        • hanalui Re: wrogi swiat 13.03.09, 21:05
                          id.kulka napisała:
                          > Mam dwoje dzieci, które (w zasadzie z konieczności) wszędzie ze
                          sobą
                          > zabieram, a nigdy nic nikomu nie zniszczyłam - ani ja, ani żadne z
                          > moich dzieci. Niepojęte, jak to się mogło stać smile

                          No widzisz...mi tez sie na razie udaje i nigdy nie zostalam z
                          zadnego miejsca wyproszona....no kurcze...jak ja to robie? smile
                      • kiraout Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:55
                        To trzebna im zwracać uwagę, a nie w czambuł wsie potępiać i nie wpuszczać
                      • attiya Re: wrogi swiat 14.03.09, 10:35
                        hanalui napisała:

                        >

                        >
                        > No i???? Czy dlatego mam sie zgadzac zeby niemyslace osoby pchaly
                        >
                        > Tiiiaaaa....jak matki z wozkami nie mysla to trzeba im o tym mowic
                        > jasno i wyraznie, a nie dorabiac sobie do tego ideeologie "uwziecia
                        > sie"
                        łapię - jedna matka z wózkiem która podarła rajstopy równa sie wszystkim matkom
                        z wózkami - rozumiem też, że ty nigdy a nigdy nigdzie z wózkiem nie poszłaś -
                        ani na poczte, do banku, sklepu - no zupełnie nigzie....na rękach z dzieciem
                        chodziłaś, czy wcale nie wychodziłas z tym dzieciem?
                        • kropkacom Re: wrogi swiat 14.03.09, 10:48
                          > łapię - jedna matka z wózkiem która podarła rajstopy równa sie wszystkim matkom
                          > z wózkami - rozumiem też, że ty nigdy a nigdy nigdzie z wózkiem nie poszłaś -
                          > ani na poczte, do banku, sklepu - no zupełnie nigzie....na rękach z dzieciem
                          > chodziłaś, czy wcale nie wychodziłas z tym dzieciem?

                          Ktoś to mało z dzieckiem wychodził będzie się dziwił że można (na pocztę, do
                          banku, sklepu) z nim wyjść. Matki się same na własne życzenie zamykają w domu.
                          Nie dziwota że potem z utęsknieniem czekają na powrót do pracy smile
                          • attiya Re: wrogi swiat 14.03.09, 11:20
                            trzeba po prostu z głową pewne rzeczy robić - ostatecznie jak wiem, że coś moze
                            być nie teges, chustuję dziecia i tyle. Ale nie zawsze można, trzeba po prostu
                            uważać i zroumiec, ze matka z dzieckiem nadal myśli a większość z nich uważa.
                            Choć zawsze są wyjątki. Nie przeczę.
                          • hanalui Re: wrogi swiat 14.03.09, 13:57
                            kropkacom napisała:
                            > Ktoś to mało z dzieckiem wychodził będzie się dziwił że można (na
                            pocztę, do
                            > banku, sklepu) z nim wyjść. Matki się same na własne życzenie
                            zamykają w domu.
                            > Nie dziwota że potem z utęsknieniem czekają na powrót do pracy smile

                            Tiaaaaaaaa...to skad tyle watkow jakie to kobity biedne na tych
                            pocztach i w bankach, ze ich nikt nie puszcza bez kolejki bo one z
                            dzieciorami chca szybko sprawy zalatwic?
                            W naprawde w dobie internetu niekonieczne jest lazenie na poczte,
                            czy do banku, nawet zakupy online mozna robic.
                            I tych co czekaja z utesknieniem to raczej w mniejszosci jest, z
                            mnogosci watkow wynika raczej ze kombinuja jak tu dluzej pobyczyc
                            sie w domu z dzieckiem i miec problemy "da sie wejsc do tego sklepu
                            z wozkiem czy nie" big_grin
                            • kropkacom Re: wrogi swiat 14.03.09, 14:05
                              > Tiaaaaaaaa...to skad tyle watkow jakie to kobity biedne na tych
                              > pocztach i w bankach, ze ich nikt nie puszcza bez kolejki bo one z
                              > dzieciorami chca szybko sprawy zalatwic?

                              Ile jest wątków pod tytułem: Co mam robić uwieziona z dzieciem w domu. Kobiety
                              nie wychodzą. Nie wychodzą bo nie zadają sobie sprawy że mogą (przecież z
                              dzieckiem trzeba w domu być) a jak już wyjdą gdzieś poza park czy plac zabaw to
                              natychmiast jest: "Gdzie się z tym wózkiem pchasz". Kobieta sama się wyłącza z
                              życia i schodzi na margines społeczeństwa.
                        • hanalui Re: wrogi swiat 14.03.09, 13:52
                          attiya napisała:
                          > rozumiem też, że ty nigdy a nigdy nigdzie z wózkiem nie poszłaś -
                          > ani na poczte, do banku, sklepu - no zupełnie nigzie....na rękach
                          z dzieciem
                          > chodziłaś, czy wcale nie wychodziłas z tym dzieciem?

                          Kochana w dobie internetu nie musze odwiedac mojego banku osobiscie,
                          wystarczy bankomat, na poczte rowniez nie mam potrzeby latac w dobie
                          maili i placenia rachunkow on-line. A sklepy wybieralam takie gdzie
                          sie dalo wjechac lub zabieralam ze saba meza, kolezanke lub kogos
                          kto zostawal z dzieckiem big_grin.
                          Jak widac mozna.
                          • id.kulka Re: wrogi swiat 14.03.09, 14:06
                            hanalui napisała:

                            > na poczte rowniez nie mam potrzeby latac w dobie
                            > maili i placenia rachunkow on-line.

                            Proszę, powiedz mi jeszcz, jak wysyłasz listy i drobne paczki przez
                            internet (pomijam zamawianie kuriera, bo to zbyt droga impreza na
                            drobną przesyłkę)
                          • umasumak Re: wrogi swiat 14.03.09, 14:16
                            hanalui napisała:
                            A sklepy wybieralam takie gdzie
                            > sie dalo wjechac lub zabieralam ze saba meza, kolezanke lub kogos
                            > kto zostawal z dzieckiem big_grin.
                            > Jak widac mozna.

                            A nie zauważyłaś, że jest sporo sklepów gdzie jest zakaz z wózkiem, mimo, że
                            mają sporo przestrzeni i wejście w których spokojnie pomieściłby się słoń?
                      • memphis90 Re: wrogi swiat 15.03.09, 23:22
                        Hanalui, ale przecież mówimy o sklepiku w prowincjonalnym miasteczku, a nie o
                        wyprzedaży w media markt... Naprawdę sądzisz, że w sklepie z art dla dzieci
                        przepychają się tłumy ubogich studentek w ostatnich rajstopach? W małym mieście?
                        Jak wejdzie 5 klientek dziennie, to jest "ruch w interesie"...
                        • hanalui Re: wrogi swiat 15.03.09, 23:48
                          memphis90 napisała:
                          > Naprawdę sądzisz, że w sklepie z art dla dzieci
                          > przepychają się tłumy ubogich studentek w ostatnich rajstopach? W
                          małym mieście
                          > ?

                          A ty naprawe nie potrafisz sobie wyobrazic kogos ubogiego
                          pojawiajacego sie w takim sklepie, dla kogo wlasnie ta para rajstop
                          jest cenna?
                          • id.kulka Re: wrogi swiat 16.03.09, 08:41
                            hanalui napisała:

                            > memphis90 napisała:
                            > > Naprawdę sądzisz, że w sklepie z art dla dzieci
                            > > przepychają się tłumy ubogich studentek w ostatnich rajstopach?
                            W
                            > małym mieście
                            > > ?
                            >
                            > A ty naprawe nie potrafisz sobie wyobrazic kogos ubogiego
                            > pojawiajacego sie w takim sklepie, dla kogo wlasnie ta para
                            rajstop
                            > jest cenna?

                            Forum to jednak miejsce, gdzie człowiek wciaż dowiaduje sie czegoś
                            nowego. Do głowy by mi nie przyszedł problem pt. wózek vs. czyjeś
                            rajstopy - bo nigdy nikomu takowych nie podarłam ani mnie nikt nie
                            podarł. Nie wiem, jak trzeba by tym wózkiem szarżować, by komuś
                            zniszczyć garderobę. Zatem problem jest według mnie wydumany smile
                            • hanalui Re: wrogi swiat 16.03.09, 09:50
                              id.kulka napisała:
                              > Do głowy by mi nie przyszedł problem pt. wózek vs. czyjeś
                              > rajstopy - bo nigdy nikomu takowych nie podarłam ani mnie nikt nie
                              > podarł.

                              Ze ci nie przyszedl do glowy to nie znaczy ze nie istnieje. Mnie
                              rowniez wiele rzeczy do glowy nie przychodzi ale istnienia ich nie
                              neguje.
                              I mnie wlasnie kiedys tak podarto rajstopy, nie w sklepie a w
                              autobusie. Baba sie ryla z wozkiem, mimo ze miejsca nie bylo.
                              Obwieszony miala jakimis siatami po bokach i z dolu jakies klamoty
                              wystawaly i w nich bylo cos ostrego co rozdarlo rajstopy i mnie
                              zadrapalo.
                              Drugi raz moj wlasny dziec mi rowniez podarl, bawil sie jakims
                              samochodzikiem czy czyms w tym stylu i tak niefortunnie przejechal
                              mi na wysokosci nog ze zaciagnal rajtopy i podarl.

                              >Nie wiem, jak trzeba by tym wózkiem szarżować, by komuś
                              > zniszczyć garderobę. Zatem problem jest według mnie wydumany smile

                              Nie trzeba zbytnio szarzowac. Mnie wlasnie kiedys podarto rajstopy,
                              nie w sklepie a w autobusie. Baba sie ryla z wozkiem, mimo ze
                              miejsca nie bylo. Obwieszony miala jakimis siatami po bokach i z
                              dolu jakies klamoty wystawaly i w nich cos ostrego co rozdarlo
                              rajstopy i mnie zadrapalo.
                              Drugi raz moj wlasny dziec mi podarl, bawil sie jakims
                              samochodzikiem czy czyms w tym stylu i tak niefortunnie przejechal
                              mi na wysokosci nog ze zaciagnal rajtopy i podarl.
                              No i w domu mimo ze bardzo uwazam kiedy wprowadzam wozek i staram
                              sie by nie dotykal kolami sciany, mam sciane wybrudzona i zadrapana,
                              i bede musiala wkrotce dokonac napraw. A mam tylko swoje wozki i to
                              moja sciana big_grin

                              • id.kulka Re: wrogi swiat 16.03.09, 10:15
                                hanalui napisała:

                                > I mnie wlasnie kiedys tak podarto rajstopy, nie w sklepie a w
                                > autobusie. Baba sie ryla z wozkiem, mimo ze miejsca nie bylo.

                                Powinna, bezczelna, pieszo zasuwać.

                                > Obwieszony miala jakimis siatami po bokach i z dolu jakies klamoty
                                > wystawaly i w nich bylo cos ostrego co rozdarlo rajstopy i mnie
                                > zadrapalo.

                                Całe szczęście, że w cywilizowanej Irlandii z wózkiem do autobusu
                                nie wpuszczą, prawda? wink
                                Podtrzymuję, że problem wydumany. Oczywiście, że zawsze może się COŚ
                                przytrafić. Następnym razem może Ci ktoś zahaczy sweterek klamrą
                                przy torebce - i co? Zakazać wsiadania z torebkami do autobusu,
                                wchodzenia do sklepów? Dochodzimy do pewnych absurdów już.
                                • hanalui Re: wrogi swiat 16.03.09, 11:09
                                  id.kulka napisała:
                                  > Powinna, bezczelna, pieszo zasuwać.

                                  No widzisz i dochodzimy do kolejnego absurdu...bez wzgledu czy da
                                  sie zmiescic czy nie da sie babska sie pchaja z wozami...do
                                  autobusu, tramwaju, do sklepu, po trupach byle do celu big_grin. Nigdy nie
                                  widzialas gwiezdy co utknela w przejsciu autobusu bo sie wozem nie
                                  miesciala?
                                  Ja sie ich naogladalam sporo big_grin

                                  > Całe szczęście, że w cywilizowanej Irlandii z wózkiem do autobusu
                                  > nie wpuszczą, prawda? wink

                                  Wpuszczaja, czytaj i nie przekrecaj. Trzeba jedynie owy wozek
                                  zlozyc. Nie trzeba skladac jesli jest to autobus przystosowany do
                                  przewozu niepelnosprawnych, ale jesli sa tam juz 2 wozki np a 3 baba
                                  z wozkiem chce wejsc to kierowca nie pozwoli jej wejsc z rozlozonym
                                  wozkiem. Proste jak budowa cepa. WIesz...ulatwien jest sporo, ale to
                                  nie znaczy ze wszystko mozesz wink
            • marychna31 Re: wrogi swiat 13.03.09, 22:27
              > Och nie...nie musi ich to obchodzic...tak jak mnie nie musi
              > obchodzic ze jakas pindzie 3 razy

              A czemu "pindzie"??? Po prostu jakaś kobieta z małym dzieckiem. Naprawdę tak
              trudno powstrzymać się od podobnych bzdetów? Przecież one nic nie wnoszą do
              dyskusji poza wiedzą, ze ich autor jest źle wychowany.
        • mama-maxa Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:24
          a ja właśnie szłam! i szczerze mówiąc to co pani ekspedientka mówiła
          jednym uchem mi wchodziło, drugim wychodziło ot co! Czasem
          faktycznie mama musi coś załatwić, a dziecka nie ma z kim zostawić.
          To wszystko zależy do dobrej woli obydwu stron. Wystarczy troche
          zrozumienia, kulturalnej rozmowy, a nie jakiegos pyszczenia (bo
          własnie takie chamskie odzywki ekspedientek działały na mnie jak
          płachta na byka) i zaraz byłoby łatwiej i tym, którzy dzieci
          posiadają i tym którzy ich nie znoszą.
        • id.kulka Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:35
          hanalui napisała:

          > A...i bylam matka niemowlaka...i jak sie gdzies nie moglam dostac
          z
          > wozkiem to tam nie szlam...i nie upieralam sie i nie pomstowalam
          na
          > caly swiat ze ma sie dostosowac do mnie...

          Strasznie dzielna byłaś. Tylko ciekawe, co byś zrobiła, jakbyś do
          następnego sklepu miała 30 km i żadnego sensownego transportu smile
          • zefiryna.czarna jak to, co!? 13.03.09, 20:55
            Poleciałaby na miotle big_grin
        • agatracz1978 Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:39
          hanalui napisała:

          > Tiiiiaaaaaa...bo wszyscy akurat musze sie dopasowac tylko dlatego ze
          > zostalas matka niemowlaka ...buchacha. Co mnie to akurat moze
          > obchodzic...to akurat twoja sprawa a nie wszystkich innych big_grin.
          >
          > A...i bylam matka niemowlaka...i jak sie gdzies nie moglam dostac z
          > wozkiem to tam nie szlam...i nie upieralam sie i nie pomstowalam na
          > caly swiat ze ma sie dostosowac do mnie...

          Ale brednie. Idąc Twoim durnym tokiem myślenia można to samo powiedzieć o
          niepełnosprawnych, tak? Co kogo obchodzi ich los, jak nie mogą się gdzieś dostać
          to niech tam nie idą, bo co cały świat ma się do nich dostosować?! Jak mnie
          drażni takie tępe i egoistyczne myślenie.
          • hanalui Re: wrogi swiat 13.03.09, 20:57
            agatracz1978 napisała:
            > Ale brednie. Idąc Twoim durnym tokiem myślenia można to samo
            powiedzieć o
            > niepełnosprawnych, tak? Co kogo obchodzi ich los, jak nie mogą się
            gdzieś dosta
            > ć
            > to niech tam nie idą, bo co cały świat ma się do nich dostosować?!

            A ze tak zapytam ilu znasz niepelnosprawnych co sie ryja do sklepu
            do ktorego sie nie mozna zmiescic? Widzisz bo wielu moich znajomych
            niepelnosprawnych jesli wiedzialo ze gdzies sie nie moze dostac, nie
            zmiesci sie to zwyczajnie prosilo pelnosprawna osobe o zalatwienie
            sprawy. Jesli sie dalo to wybieraly miejsca gdzie dalo sie wjechac,
            obrocic i gdzie nie bylo to przeszkoda dla nikogo postronnego.
            I kochaniutka....nigdzie na swiecie nie ma tak ze kazdy
            niepelnosprawny dostanie sie wszedzie gdzie sobie wymarzy...niektore
            miejsca sa zwyczajnie za male, nie da sie zrobic podjazdu lub windy
            wszedzie, zwlaszcza jesli to sa jakies zabytkowe miejsca.
            • nangaparbat3 Re: wrogi swiat 13.03.09, 21:02
              hanalui napisała:



              > niepelnosprawnych jesli wiedzialo ze gdzies sie nie moze dostac, nie
              > zmiesci sie to zwyczajnie prosilo pelnosprawna osobe o zalatwienie
              > sprawy. Jesli sie dalo to wybieraly miejsca gdzie dalo sie wjechac,
              > obrocic i gdzie nie bylo to przeszkoda dla nikogo postronnego.
              > I kochaniutka....nigdzie na swiecie nie ma tak ze kazdy
              > niepelnosprawny dostanie sie wszedzie gdzie sobie wymarzy...niektore
              > miejsca sa zwyczajnie za male, nie da sie zrobic podjazdu lub windy
              > wszedzie, zwlaszcza jesli to sa jakies zabytkowe miejsca.


              Jasne, Twoi znajomi niepelnosprawni nawet nie pomyślą, ze mogliby sie gdzieś
              pchac, zrobilaś im odpowiednie pranie mózgu, co?
              Tylko przepisy są takie, że wszelkie urzędy publiczne maja byc dla
              niepelnosprawnych dostępne, slyszalaś moze o tym?
              • hanalui Re: wrogi swiat 13.03.09, 21:15
                nangaparbat3 napisała:
                > Jasne, Twoi znajomi niepelnosprawni nawet nie pomyślą, ze mogliby
                sie gdzieś
                > pchac, zrobilaś im odpowiednie pranie mózgu, co?

                Nie...to bardzo inteligetne osoby. To ze ktos na wozku to nie znaczy
                ze glupi big_grin i myslec trzeba za niego big_grin

                > Tylko przepisy są takie, że wszelkie urzędy publiczne maja byc dla
                > niepelnosprawnych dostępne, slyszalaś moze o tym?

                Byc moze...ale sklep to nie urzad publiczny. I jak mniemam nawet
                jesli taki przepis istnieje to niektore urzedy beda z tego zwolnione
                np takie co sie mieszcza w miejscach zabytkowych big_grin lub takich co
                sie ich przerobic technicznie nie da....przeniosa ci wiec urzad 30
                km dalej do nowego budynku jak powstanie big_grin
              • louisse Re: wrogi swiat 14.03.09, 20:40
                czytam ten watek i zastanawiam sie, skad taki relikt komunistycznego myslenia u
                mlodej osoby? To komunizm wpoil nam, ze niepelnosprawni na wozkach powinni
                siedziec w domu i nie utrudniac zycia innym, dlatego nikt nigdy nie zastanawial
                sie nad barierami architektonicznymi, bo po co myslec o takim nic nie wartym
                elemencie spolecznenstwa.
                Urodzilam dwoje swoich dzieci w Anglii, w moim miescie nigdy nie spotkalam sie
                ze sklepem, do ktorego z powodow architektonicznych nie moglasbym wjechac
                wozkiem, o innych powodach nawet nie wspomne, nie sadze, ze sklep, w ktorym
                zabraniano by wjazdu wozkiem dzieciecym lub inwalidzkim mialby szanse na
                przetrwanie. Wlasciciel musialby placic chyba jakies kary za dyskryminacje,
                wolny dostep do sklepu jest raczej prawem kazdej jednostki, obojetnie czy z
                wozkiem, czy nie.
                Straszna ze mnie egoistyczna swinia, przyznam, ze nigdy nie zastanawialam sie,
                czy moim wozkiem nie uczynie nikomu krzywdy, przeciez musialabym chyba przestac
                nosic torebke, moglabym zawadzic jakas pania lub studentke i podrzec jej
                rajstopy, o zgrozo, albo obcasem nadepnac na noge w sandalku. Przyznam, ze
                czasami w sklepie zdarza mi sie rowniez pobrudzic podloge butami w czasie
                deszczu i nigdy nie nosze ze soba scierki, zeby po sobie zetrzec podloge, robi
                to pani ekspedientka. Kurcze, to forum jednak uczy wrazliwosci.
                Przepraszam za przydlugi wyklad, ale jestem naprawde pod wrazeniem tej
                altruistycznej postawy.
                • hanalui Re: wrogi swiat 14.03.09, 21:27
                  louisse napisała:
                  > Urodzilam dwoje swoich dzieci w Anglii, w moim miescie nigdy nie
                  spotkalam sie
                  > ze sklepem, do ktorego z powodow architektonicznych nie moglasbym
                  wjechac
                  > wozkiem, o innych powodach nawet nie wspomne, nie sadze, ze sklep,
                  w ktorym
                  > zabraniano by wjazdu wozkiem dzieciecym lub inwalidzkim mialby
                  szanse na
                  > przetrwanie.

                  Serio nie spotkalas czy tylko tak pleciesz?
                  Wyjscie sa dwa: chodzilas tylko po wielkich centrach handlowych i
                  tam faktycznie problemow nie ma. Nie chodzilas natomiast po malych
                  sklepikach, czesto w jakis zabytkowych kamienicach gdzie ani z
                  wozkiem dziecinnym ani z wozkiem inwalidzkim zmiesci sie zwyczajnie
                  technicznie nie da. Nie chodzi wiec nawet o zakaz tylko techniczna
                  niemozliwosc zmieszczenia sie tam lub dostania.
                  Nie wspomne rowniez o sklepach czy kafejkach mieszczacych sie na
                  pietrach do ktorych prowadza tylko i wylacznie krete schodki i windy
                  w takim miejscu nie ma. I prosze bardzo...wchodz jak masz taki
                  kaprys big_grin

                  Dwa: chyba naprawde nigdy ci nie bylo dane poruszac sie po miescie z
                  jakakolwiek osoba niepelnosprawna, masz blade pojecie ile trzeba
                  miejsca by wozkiem inwalidzkim sie poruszac, nakrecic i ze zwykly
                  stopien latwy do pokonania wozkiem dzieciecym jest nie do pokonania
                  dla osoby niepelnosprawnej. I zapewniam cie ze takich sklepow i
                  barier jest sporo tylko ty nawet o nich nie wiesz.
                  A...no i czemu w niektorych miejscach, BB czy kafejkach w
                  oznakowaniu zaznaczaja wozek inwalidzki? Czyzby nie dlatego zeby dac
                  tym ludziom do zrozumienia ze to miejsce jest wlasciwie przygotowane?

            • agatracz1978 Re: wrogi swiat 13.03.09, 21:33
              Ale do tych sklepów dało się wjechać i nie było problemów ze zmieszczeniem się.
              Jakoś tak dziewczyna dotarła z tym wózkiem. Przeszkodą zatem była durna
              karteczka na drzwiach lub beznadziejne zachowanie ekspedientki. A to chyba
              troszkę inna kwestia. Kiedy niepełnosprawny dotrze do sklepu i przeczyta
              karteczkę 'wózkiem nie wolno wjechać' lub usłyszy od jakiejś panienki, żeby
              zawrócił bo jej podłogi po kółkach wózka nie będzie się chciało zmyć to też mu
              powiesz, że jest ok i niech tam nie jedzie?
        • sir.vimes Nadużywanie wielokropków 13.03.09, 23:54
          jest wyjątkowo irytujące. I infantylne.
        • attiya Re: wrogi swiat 14.03.09, 10:19
          hanalui napisała:

          >
          > Tiiiiaaaaaa...bo wszyscy akurat musze sie dopasowac tylko dlatego ze
          > zostalas matka niemowlaka ...buchacha. Co mnie to akurat moze
          > obchodzic...to akurat twoja sprawa a nie wszystkich innych big_grin.
          >
          > A...i bylam matka niemowlaka...i jak sie gdzies nie moglam dostac z
          > wozkiem to tam nie szlam...i nie upieralam sie i nie pomstowalam na
          > caly swiat ze ma sie dostosowac do mnie...

          no i nie chodź - nikt płakać nie będzie.
          pies ogrodnika - ja nie chodzę - inne matki też maja nie chodzić.Dobre.
    • deodyma Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 19:45
      tez mieszkam w malym miescie, ale taka sytuacja nie spotkala ani mnie, ani meza.
      kiedys ponoc nie bylo wolno chodzic po wielu sklepach z wozkami, ale od jakiegos
      czasu to sie zmienilo.
      • mamamilenki2 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:17
        Mnie tez dziwi zachowanie sprzedawców w Twoim mieście .
        Od kiedy urodziłam córke , wszędzie pchałam się z wózkiem , oczywiście
        pilnowałam żeby w sklepie nic nie zniszczyła . Zdażało mi się nawet wchodzić do
        ciucholandu , a tuż obok była lodziarnia . Córka jadła lody ( w wózku ) a
        mamusia szperała . NIGDY nikt mnie nie wyprosił . Myślę że sprzedawcy powinni
        dbać o klientów . Kiedyś pracowałam w sklepie i wiem że to procentuje .
        Codziennie przychodziła do nas starsza pani z pieskiem , w innych sklepach nie
        pozwalali wchodzić z psem . A to był mały pies który nikomu nie przeszkadzał ,
        nie wchodził za ladę .
        • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:28
          mamamilenki2 napisała:
          > Myślę że sprzedawcy powinni
          > dbać o klientów .

          A klienci o sprzedawcow i ich towar smile

          • mamamilenki2 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:57
            > A klienci o sprzedawcow i ich towar smile
            >
            Oczywiście , dlatego zawsze liczyłam się z tym że jeśli moje dziecko wyrządzi
            jakąś szkodę , ja za to odpowiadam . I to nie tylko w sklepie . Nigdy się jednak
            nic takiego nie wydarzyło .
            • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 22:03
              mamamilenki2 napisała:

              > > A klienci o sprzedawcow i ich towar smile
              > >
              > Oczywiście , dlatego zawsze liczyłam się z tym że jeśli moje
              dziecko wyrządzi
              > jakąś szkodę , ja za to odpowiadam .

              Super...a wiesz ile jest takich mamuni co ma to w d...?
              • kropkacom Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 22:06
                > Super...a wiesz ile jest takich mamuni co ma to w d...?

                Wszystkie mamunie mają gdzieś biednych sprzedawców. Poprawne politycznie
                uogólnienie?
                • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 22:18
                  kropkacom napisała:

                  > > Super...a wiesz ile jest takich mamuni co ma to w d...?
                  >
                  > Wszystkie mamunie mają gdzieś biednych sprzedawców. Poprawne
                  politycznie
                  > uogólnienie?

                  Nie kochaniutka...nie wszystkie mamy, ale, jak ten watek obrazuje,
                  zdecydowana wiekszosc. Zdecydowana wiekszosc ma w d...kartki z
                  prosba sprzedawcow na drzwiach, komfort innych klientow, rajstopy
                  innych big_grin
                  • kropkacom Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 22:37
                    > Nie kochaniutka...nie wszystkie mamy, ale, jak ten watek obrazuje,
                    > zdecydowana wiekszosc. Zdecydowana wiekszosc ma w d...kartki

                    A sklepikarze mają gdzieś klienta smile Jak na moje jedni drugich warci. Kryzys
                    wszystko wyrówna.
    • circa.about Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:11
      Mieszkasz moze w moim miasteczku?
      Bo jakbym o nim czytała.. Brak podjazdów i wind we wszystkich urzędach,
      krawężniki do kolan, większość sklepów też ze schodami bez podjazdów. Masakra!
      Ostatnio musiałam załatwić pare dokumentów urzędowych, nie miałam z kim zostawic
      Młodego, wiec dygałam z wózkiem pod pachą, lub prosiłam panie urzędniczki z
      parteru żeby mi wózka popilnowały a ja z 14kg dzieckiem na 3 piętro po schodach.
      Co prawda nikt mnie znikąd nie wypraszał, ze sklepów także mi się to nie
      zdarzyło, ale wychodzenie na zakupy albo załatwienie czegokolwiek w urzedzie to
      horror. Myślę nawet o napisaniu jakiegoś artykułu do gazety na ten temat..
      Przez kilka lat mieszkałam w dużym mieście i dopiero teraz widzę, że małe
      miasteczka są pod tym względem zacofane strasznie.
    • nenia1 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:16
      Pewnie można całe życie wkurzać się na świat
      i czekać aż się dostosuje.
      Można też samemu pomyśleć jak rozwiązać problem
      i np. kupić nosidełko.
      • aurita Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:25
        Mnie zawsze wypraszano z ksiegarni z psem...z miesnego/spozywczego bym
        zrozumiala ale co moze zjesc maly kundelek na smyczy w ksiegarni? Pustej
        ksiegarni, nawet ugrysc nie bylo kogo.
        Pieska nie mam juz 10 lat ale te ksiegarnie nadal omijam z daleka. Pamietliwa
        jestem...

        • mama_kotula Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:27
          Cytat> Mnie zawsze wypraszano z ksiegarni z psem...z miesnego/spozywczego bym
          zrozumiala ale co moze zjesc maly kundelek na smyczy w ksiegarni? Pustej
          ksiegarni, nawet ugrysc nie bylo kogo.


          Pytanie: czy do biblioteki też byś zabrała psa?
          A do lekarza?
          A do kosmetyczki?
          A do restauracji?
        • nangaparbat3 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:29
          Ja bym akurat zrozumiala. Mój pies kiedyś zeżarl pozyczone od kumpla "Głowne
          nurty marksizmu" Kolakowskiego, wydanie paryskie skserowane. To było jeszcze w
          latach 80., wiec rarytas, nigdy nie zapomnę.
        • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:36
          aurita napisała:

          > Mnie zawsze wypraszano z ksiegarni z psem...z miesnego/spozywczego
          bym
          > zrozumiala ale co moze zjesc maly kundelek na smyczy w ksiegarni?

          No nie rozsmieszaj...do ksiegarni z psem. Ja jako klientka ksiegarni
          tez bym sobie nie zyczyla jakiejsc psiny palentajacej sie miedzy
          moimi nogami, nawet jesli bylaby to malutenka psina.
        • fantasmagorii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:48
          aurita napisała:

          > Mnie zawsze wypraszano z ksiegarni z psem...
          A mnie zawsze denerwuje porównywanie psa do człowieka. Po co pies w
          księgarni? Nie może zostać pod sklepem, nie może w domu poczekać na
          panią?
          Wózek jestem w stanie zrozumieć, brudzi, załóżmy. Ale z psem?!
          • nangaparbat3 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:50
            No ale w czym pies przeszkadza?
            Podobno obecnośc zwierzaka poprawia nastroj. W kazdym razie niektorym -
            dlaczego maja rezygnowac na rzeczy tych, ktorzy psow nie lubia?
            Jeśli nie lubie fontann (lubię wink, to mam powysadzac w całym moim pieknym miescie?
            • mama_kotula Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:52
              Cytat
              Podobno obecnośc zwierzaka poprawia nastroj. W kazdym razie niektorym -
              dlaczego maja rezygnowac na rzeczy tych, ktorzy psow nie lubia?


              Bo ci którzy piesków nie lubią, są np. właścicielami księgarni i nie chcą ich
              widzieć w SWOIM sklepie? smile
              • nangaparbat3 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:55
                Ale to jest pomysł, wiesz: otworzyc ksiegarnie, do ktorej wlasnie wlaściciele
                psow byliby szczegolnie serdecznie zapraszani.
                Mogła by miec niezły utarg.
                Gorzej, gdyby sie pogryzly sad
                • fantasmagorii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:00

                  > > Gorzej, gdyby sie pogryzly sad
                  gorzej mogłoby być, wiesz, znaczenie terytorium itp.
                  • nangaparbat3 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:04
                    Nie, no co Ty.
                    Psy w pomieszczeniach nie znaczą, to nie kocury.
                    Chociaz zdarzaja sie wyjatki, moj wlasny, super dobrze wychowany (na
                    Kolakowskim) wszedł do salonu mojej przyjaciolki, gdzie posrodku stala spora palma.
                    No tak, ale jak drzewo w domu rosnie - to ponad sily jednego psa.
                    • fantasmagorii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:07
                      kurde, nie mogę znaleźć, ale widziałam kiedys filmik jak pannę
                      kucającą na plaży obsikał taki bez smyczy i kagańca smile
                      • nangaparbat3 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:13
                        A po co ona kucała? moze tez sikala?
                • mama_kotula Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:02
                  Od razu jakoś odruchowo przypomniały mi się cat-kafejki smile
                  happylolday.blogspot.com/2007/12/cat-cafe-calico-rent-cat.html
                  • fantasmagorii Kotula 13.03.09, 21:05
                    matko jedyna, moze to jest pomysł na biznes? Dla pieskowych? dwa
                    złote za godzinkę?
                  • nangaparbat3 :) 13.03.09, 21:08
                    A mnie sie przypomniało, jak weszłam rano do gabinetu mojej szefowej, ktora
                    skadinad jest prawdziwą damą, widzę że jej nie ma, ale czuje czyjąś obecnośc - a
                    to na jej fotelu rozciagniety kot-przyblęda, ktory czasem do nas zaglada.
                    Koty zawsze zajmuja najważniejsze miejsce - myśle ze są przkonane, ze są
                    najważniejszymi osobami. I pewnie maja słusznośc.
              • fantasmagorii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:59
                Bo pies to pies smile nic nie kupi, tylko ogląda wink
                Matko, nie wiem co powiedzieć, pies w ksiegarni?! Może do teatru
                zabrać tez mozna? lepsze feng shui czy coś? Aktorzy lepiej zagrają z
                psem na widowni. Boże, jałowa dyskusja.
                znowu się wkręcam w gadanie z psiarami, które myslą, ze pupil to 8
                cud swiata. Sama mam psy i w życiu bym nie weszła z nimi do obiektu
                uzytecznosci publicznej.
                • nangaparbat3 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:12
                  fantasmagorii napisała:

                  >Boże, jałowa dyskusja.
                  > znowu się wkręcam w gadanie z psiarami, które myslą, ze pupil to 8
                  > cud swiata. Sama mam psy i w życiu bym nie weszła z nimi do obiektu
                  > uzytecznosci publicznej.
                  Ja tez bym nie wlazla, bo mi zdechł.
                  Ale dlaczego "jałowa dyskusja"?
                  Ja bym naprawdę chciala wiedziec: jakie racjonalne argumenty zakazuja psom
                  wchodzenia do sklepu?
                  • fantasmagorii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:29
                    > Ja bym naprawdę chciala wiedziec: jakie racjonalne argumenty
                    zakazuja psom
                    > wchodzenia do sklepu?
                    racjonalne? hmmm. psy gryzą wink
          • franczii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 22:28
            A ja wlasnie pare dni temu zostalam opieprzona za zostawienie psa przed apteka.
            Pokornie wysluchalam kazania na temat mojej bezdusznosci, lekcewazenia uczuc
            zwierzecia i zostalam wrecz posadzona o znecanie sie nad psem, ktory podobno byl
            przerazony moja 2minutowa nieobecnoscia. Rzecz sie miala naturalnie w kraju
            milosnikow dzieci i zwierzatsmile Zwierza oczywiscie, zeby nie bylo niedomowien,
            zgodnie z tutejszym zwyczajem powinnam byla wprowadzic do apteki. Nie musze
            chyba dodawac, ze jak wjezdzam wozkiem to wlasciciel jeszcze mi drzwi
            przytrzymuje.
      • ania_kryszcz Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:27
        Owszem nosidełko można kupić i jest ono na pewno fajną rzeczą ale 20 miesięczne dziecko niesc takie dziecko plus do tegeo zakupy plus np.padający deszcz snieg co teraz czesto sie zdarza najpierw slonce jak wychodzisz a za godzine sypie snieg albo pada deszcz gdzie parasolke?
        A jak uchronic to dziecko przed zmoknięciem?
        Czasem naprawde nie ma wyjścia i trzeba isc zrobic zakupy zabrac dziecko chociazby do przymiarki ubranek np.kurtki.
        A nie mam zamiaru angażować kogoś i prosić o stanie np.30 min.pod sklepem bo ja chcę zrobić zakupy a jakiejs Pani nie chce sie myc potem porządnie podłogi.Coś za coś chce zarobić musi się wysilić.
        Aha jeśli o ścisłośc chodzi to akurat to były sklepy wcale nie klitki i poruszanie sie wózkiem nie bylo tam problemem.
        Pozatym nie robiłabym atkeigo problemu gdyby Pani powiedziała prosze postawić wózeczek przy kasie ja na niego spojrze a Pani niech sie z dzieckiem rozejrzy spokojnie!
        Do cholery to nie te czasy że sprzeawczyni to była niewiadomo kto!
        Aha i jesli mieszkałabym w wiekszym miescie pojechałabym do dużego hipermarketu czy centrum handlowego i tam zrobiła zakupy ale niestety mąż zabiera auto a na dodatek co drugi weekend wyjezdza na studia do Torunia.
        • fantasmagorii Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:52
          Hej, Ania, ale 20 miesięczniak, to prawie dwulatek i krzywda mu się
          nie stanie, jak wyjmiesz z wózkasmile Bez przesadysmile
          • ania_kryszcz Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:01
            No pewnie że krzywda mu się nie stanie i chętnie wziełabym go ze soba
            zostawiajac bezpiecznie wózek.Tylko jak mam go wziasc na rece? zgodnie z
            zaleceniem?i co jak ogladac te ubranka jak zapłacic?
            A pozatym niewiem czy po wyjsciu z tego sklepu nie musialabym isc do drugiego
            tym razem po drugi wózek.A bez wózka nie wyjde bo on nie dojdzie a mam sporo do
            centrum jakies 1,5km w jedną stronę.
            • deodyma Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:02

              • ania_kryszcz Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:05
                olsztynek warminsko-maz.
                • deodyma Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:06
                  no zobacz, moje okolicesmileja olsztynianka rodowita, ale od ponad dwoch lat w
                  Braniewie mieszkam.
                  • ania_kryszcz Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:15
                    smile
                    Olsztynek to takie małe zapyziałe miasteczko istnieje i funkcjonuje najbardziej
                    w sezonie turystycznym wtedy i sklepy powstaja itd a tak na codzień jest mało
                    sklepów po wieksze zakupy zawsze trzeba wybrac się do Olsztyna bądź Mławy.U nas
                    raczej od groma spożywczaków ,troche ubrań nie ma np.duzego sklepu z
                    art.dzieciecymi,nie ma spitala najwiekszy market to biedronkatongue_out i pewnie tym
                    mieszkajacym w dużych miastach mającym samochody tudno zrozumieć fakt że matka
                    jest w takiej sytuacji i zamiast cieszyc sie ze wogole przychodza żeby nakręcac
                    ich biznes to jeszcze takie teskty .
                    • hanalui Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:21
                      ania_kryszcz napisała:
                      > że matka
                      > jest w takiej sytuacji i zamiast cieszyc sie ze wogole przychodza
                      żeby nakręca
                      > c
                      > ich biznes to jeszcze takie teskty .

                      Kochana ...przyszlas po teczunie za kilka zlotych, marzy z takiej
                      teczuni moze zlotowka, a moglas zafundowac sklepowi np odrapana
                      sciane, koniecznosc malowania i placenia za malarza
                      • kropkacom Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:26
                        > Kochana ...przyszlas po teczunie za kilka zlotych, marzy z takiej
                        > teczuni moze zlotowka, a moglas zafundowac sklepowi np odrapana
                        > sciane, koniecznosc malowania i placenia za malarza

                        Ta pani żyje z takich co po "teczunie" za złotówkę. Zawsze można w sklepie
                        lamperie zrobić. Przejedzie szmatą i po kłopocie. Jak by chciała to by coś
                        wymyśliła. Widać może wybrzydzać w klientach. Tylko jak długo?
                        • kropkacom Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:28
                          I oczywiście, ma prawo wybrzydzać żeby nie było smile
                        • hanalui Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:53
                          kropkacom napisała:
                          > Jak by chciała to by coś
                          > wymyśliła. Widać może wybrzydzać w klientach. Tylko jak długo?

                          Wymyslila...byla kartka ze bez wozkow big_grin. Widocznie moze wybrzydzac
                          to wybrzydza, jak nie bedzie mogla to zrobi lamperie big_grin
                      • ania_kryszcz Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:28
                        tym razm poszłam po teczunie za pare złotych ale nastepnym razem przyszłabym po
                        coś innego np.konika na biegunach na dzien dziecka za 170zł ale już więcej nie
                        przyjdę.Pojade dorobic wiekszy sklep w dużym miescie zamiast wspierac miejscowy
                        handel ale to na ich włąsne życzenie.
                        Więc dla mnie ten argument jest bez sensu pozatym sory ale że niby co ja po
                        scianie miałabym jezdzic?
                        Podjeżdzam wózkiem do kasy proszę co chcę dziecko siedzi w wózku po czym
                        wychodze.Nawet jesli bym chciala sie rozejrzec to wózek zostawiam z dzieckiem w
                        danym miejscu aja ogladam tylko że cały czas dziecko mam na oczach.
                      • attiya Re: a w jakim miescie mieszkasz? 14.03.09, 11:28
                        hanalui napisała:

                        > ania_kryszcz napisała:
                        > > że matka
                        > > jest w takiej sytuacji i zamiast cieszyc sie ze wogole przychodza
                        > żeby nakręca
                        > > c
                        > > ich biznes to jeszcze takie teskty .
                        >
                        > Kochana ...przyszlas po teczunie za kilka zlotych, marzy z takiej
                        > teczuni moze zlotowka, a moglas zafundowac sklepowi np odrapana
                        > sciane, koniecznosc malowania i placenia za malarza

                        daruj sobie pisanie takch głupot - nie widzę różnicy między "teczunią" za
                        złotówkę a teczunią za 10 zł
                        Szacunek należy sie dla każdego klienta. I skad założenie, że autorka rozwali
                        sciany, obdrapie je, porozwala wieszaki i pólki z towarem i na koniec z
                        premedytacją zniszczy cudne rajstopki pań sprzedawczyń. Ty jak się przyczepisz
                        do jakiejś głupoty to trzymasz sie tego jak pijany płotu.
                        • hanalui Re: a w jakim miescie mieszkasz? 14.03.09, 14:03
                          attiya napisała:
                          > I skad założenie, że autorka rozwali
                          > sciany, obdrapie je, porozwala wieszaki i pólki z towarem i na
                          koniec z
                          > premedytacją zniszczy cudne rajstopki pań sprzedawczyń.

                          A skad zalozenie ze wlasnie tak nie bedzie?
                          Przygladnij sie temu watkowi...wiekszosc jest za pchaniem sie do
                          sklepu nawet jesli widnieje na niej kartka ze z wozkiem nie
                          wchodzic. Dlaczego taka kartka wisi?
                          oze jakies zle doswiadczenia z wlasnie takimi paniami z wozkami, nie
                          pomyslalas?
                          Ja tam ograniczone zaufanie do tych co w innym samochodzie na ulicy,
                          do tych co ida przede mna, do tych co z psem, do tych co z innym
                          przedmiotem ktory moze uszkodzic mnie lub moje dziecko.
                          Owszem moze nie zniszczyc ale i tez moze zniszczyc, szanse so
                          50/50 big_grin
                    • deodyma Re: a w jakim miescie mieszkasz? 13.03.09, 21:24
                      ja rozumiem.
                      u nas co prawda nie jest zle, bo sklepow i marketow od groma, ale sa rzeczy,
                      ktorych u nas w miescie po prostu nie ma.
                      wtedy trzeba jechac 40 km do Elblaga, albo 100 km do Olsztyna.
                      ja w Olsztynie jeszcze nie bylam odkad urodzilam, czyli ostatni raz bylam w
                      lipcu 2007 roku. prawie dwa lata.
                      w Elblagu natomiast bylismy juz nie raz, ale tu juz nie o sklepy chodzi, tylko
                      do lekarza z dzieckiem musielismy jechac, poniewaz trzeba bylo czekac np 5 tyg
                      na wizyte u ortopedy, albo jechac do neurologa, ktorego w naszym miescie akurat
                      nie ma.
                      no, ale to sie zmieni, jak w koncu kupimy sobie auto.
                      w Olsztynie mam natomiast rodzine, zreszta stamtad pochodze, tylko jechac
                      specjalnie na zakupy do wiekszego miasta, to sie po prostu nie chce.
                      to ja juz wole jechac do rodzinki, zeby spotkac sie z przyjaciolmismile
                      w tym roku w koncu sie wybioresmile
        • kawka74 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 21:10

          > Owszem nosidełko można kupić i jest ono na pewno fajną rzeczą ale 20 miesięczne
          > dziecko niesc takie dziecko plus do tegeo zakupy plus np.padający deszcz snieg
          > co teraz czesto sie zdarza najpierw slonce jak wychodzisz a za godzine sypie s
          > nieg albo pada deszcz gdzie parasolke?

          Wydatek chyba spory, ale jeśli nosiłabyś dziecko w chuście czy nosidełku, możesz
          dokupić coś w rodzaju osłonki, pelerynki z kapturami na Ciebie i małą.
    • babcia47 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 13.03.09, 20:40
      a ja się wczoraj z letka wkurżyłam, bo zaszłam do marketu, gdzie
      dostępne dla klientów są jedynie wózki..hmm trudno pchać wózek z
      młodym i drugi na zakupy..ale babcia na kryzysie
      wychowana..niedaleko od wejścia stały jakieś "piwta" butelkowe w
      pudełkach wielkosci koszyczka..poprzestawiałam, wygospodarowałam
      jeden, postawiłam na rączce wózka ..i zrobiliśmy z wnukiem zakupy,
      tyle, że nikt się nas nie "czepnął"..jutro się tam znów wybieram i
      uczynię stosowną uwagę obsłudze sklepu coby się zopatrzyli w
      koszyczki, bo sklep na sporym osiedlu i sadzę, że sporo mam z
      wózkami też by chciało z nich skorzystać robiąc zakupy przy okazji
      spaceru lub wracajac z niego
    • wakacyjna_iguana Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 10:09
      Wiem jak to jest - póki dziecko małe to mi się ryczeć chciało bo z wózkiem to
      tylko do hipermarketu bez przeszkód mogłam wjechaćsad Tak więc często brałam auto
      i z auta nosidełko i z tym nosidełkiem do sklepu. A tak z wózkiem to schodki i
      inne upierdliwości. Jak Ci dzieciak podrośnie to odżyjesz. Moja córa jak miała
      2-2,5 roku to wszędzie ją piechotą za rączkę zabierałam już i w Telepizzy czy
      IKEI też grzecznie wysiedziała przy jedzeniusmile))
      • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 13:47
        wakacyjna_iguana napisała:
        > Wiem jak to jest - póki dziecko małe to mi się ryczeć chciało bo z
        wózkiem to
        > tylko do hipermarketu bez przeszkód mogłam wjechaćsad

        Dlatego w wielu krajach popularne sa male zgrabne spacerowki ktore
        mozna zlozyc 1 reka, a nie popularne w kraju kolumbryny ktore nawet
        w drzwiach sie nie mieszcza.
        • id.kulka Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 14:10
          hanalui napisała:

          > Dlatego w wielu krajach popularne sa male zgrabne spacerowki ktore
          > mozna zlozyc 1 reka, a nie popularne w kraju kolumbryny ktore
          nawet
          > w drzwiach sie nie mieszcza.

          Tiaa, polecam taką zwłaszcza na zimowe polskie chodniki smile
          • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 14:13
            id.kulka napisała:
            > Tiaa, polecam taką zwłaszcza na zimowe polskie chodniki smile

            Zlej baletnicy przeszkadza nawet rabek spodnicy big_grin
            • id.kulka Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 14:15
              hanalui napisała:

              > id.kulka napisała:
              > > Tiaa, polecam taką zwłaszcza na zimowe polskie chodniki smile
              >
              > Zlej baletnicy przeszkadza nawet rabek spodnicy big_grin

              Pudło. Parasolką z małymi kółkami naprawdę ciężko przejechać przez
              niektóre (większosć? zalezy, gdzie) chodniki, w ziemie to już w
              ogóle koszmar. Zresztą - jak chcesz, pakuj 4-miesięczne dziecko do
              parasolki, ja wolę "kolumbrynę" dla niemowlaka smile
        • lubie.garfielda Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 17:14
          Wiesz, składana parasolka to nie jest to w czym dziecko by się mogło
          wyspać a ja do sklepów mam 2km - czyli jakieś 25 minut marszu: co
          zrobić z dwulatką która się kimnie?
          • kropkacom Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 18:18
            > wyspać a ja do sklepów mam 2km - czyli jakieś 25 minut marszu: co
            > zrobić z dwulatką która się kimnie?

            Pewnie nie powinnaś z tą dwulatką iść do sklepu smile
        • mariken Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 21:25
          "Dlatego w wielu krajach popularne sa male zgrabne spacerowki ktore
          mozna zlozyc 1 reka, a nie popularne w kraju kolumbryny ktore nawet
          w drzwiach sie nie mieszcza."

          weź się w końcu naucz, że NIE MA takiego słowa jak "kolumbryna"!

          i tak ot, kiedy ty ostatnio "w kraju" byłaś?
          • umasumak ALeż jest, tyle że oznacza co innego :) 14.03.09, 21:32
            mariken napisała:
            >
            > weź się w końcu naucz, że NIE MA takiego słowa jak "kolumbryna"!
          • hanalui Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 21:54
            mariken napisała:
            > weź się w końcu naucz, że NIE MA takiego słowa jak "kolumbryna"!

            Jest milusia smile. Proponuje zajrzec do Slownik Encyklopedycznego
            Gwara Uczniowska, Wydawnictwo Europa i oznacza elegancki samochód big_grin
    • aaadddaaa83 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 11:23
      Odkąd pamiętam to mnie wkurzały takie matki co to do sklepu się pakowały z
      wózkami zarówno z małymi bobasami w głębokich wózkach jak i ze starszymi w
      spacerówkach co to już dawno o wózku powinno zapomnieć. Często sklepy małe,
      wąskie, przejść ciężko a taka ładuje się z czamodanami. Jessuuuu, jak mnie to
      denerwowało i nadal denerwuje, zawsze stoję i tak się nie przesuwam i nie
      ustępuję. Przecież można dziecko wyjąć i wziąść na ręce właśnie.
      Mimo tego, iż sama mam dziecko, nigdy z wózkiem się nie pchałam, brałam na ręce,
      a jeśli robiłam zakupy na osiedlu to zostawiałam pod sklepem z oknem, albo
      prosiłam kogoś by przypilnował chwilę albo brałam na ręce albo już samo szło
      koło mnie. A jeśli jechała na zakupy np. do jakiejś galerii to zabierałam z sobą
      kupioną specjalnie na tą okazję lekką i małą spacerówkę, a nie pchałam się
      kolumbryną.
      • kiraout Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 14.03.09, 14:24
        I za to należy Ci się madal big_grin
      • memphis90 Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 15.03.09, 23:33
        Co to znaczy "wziąść"?
    • umasumak Jako "sklepowa" odpowiem 14.03.09, 11:51
      Mam firmę komputerową w której funkcjonuje dział sprzedaży. Jest to niewielki
      salonik, około 20 m2, w którym znajduje się kilka szklanych gablot z produktami,
      biurko dla sprzedawcy + 2 krzesła dla klientów aktualnie obsługiwanych, oraz w
      kąciku dwa fotele i stolik dla klientów oczekujących na obsługę. Ponieważ mam
      również sprzedaż ratalną, czasem obsługa jednego klienta trwa nawet 20-30 minut,
      podczas których przewijają się jeszcze klienci, którzy przyszli kupić kilka
      płyt, tusz do drukarki, czy inny drobiazg.
      Nie wywieszam karteczek z zakazami wjeżdżania z wózkiem, czy wchodzenia z
      lodami, lub psem. Przyznam, że liczę nieco na rozsądek ludzi i powiem, że jak
      dotąd nie było sytuacji, w której bym tego żałowała. Naprawdę ludzie na ogół
      wiedzą jak się zachować i nie ma co ich dzielić na grupy bardziej, lub mniej
      predysponowane do robienia zakupów.
    • catalinka Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 15.03.09, 22:28
      nigdy nie zostałam wyproszona z żadnego sklepu, w żadnym nie
      widziałam kartki żeby nie wprowadzać wózków. To jakaś paranoja!!!
    • niiikaa Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 15.03.09, 23:16
      Nigdy nie miałam do czynienia z taką sytuacją. smile

      Być może dlatego, że mieszkam w dużym mieście. Zawsze gdy idę z wózkiem na zakupy- wózek gigant a w nim bardzo żywy potomek - to zanim wejdę do małego sklepu pytam uprzejmie czy mogę wejść z wózkiem. Myślę, że sprzedawczyni (jakoś zazwyczaj są to panie) jest głupio zapyszczyć w odpowiedzi na uprzejme zapytanie. Poza tym staram się chodzić w porach gdy jest mały ruch.

      Jak już się zdarzy, że muszę wejść do spożywczego i nie mam z kim Młodego zostawić to głośno i wyraźnie mówię przepraszam - ludzie mają prawo wiedzieć, że nadciąga kataklizm i mieć szansę na uskoczenie na bok.

      Ubranka dla dziecka można kupić przez internet np. na Allegro. Jeżeli jesteś z dzieckiem w domu i nie pracujesz to poczta dostarczy paczkę.

      A urzędy to już całkiem inna bajka. A w zasadzie koszmar.
      • kiraout Re: Wkurzona bo wyproszona...:( 16.03.09, 09:25
        "Ubranka dla dziecka można kupić przez internet np. na Allegro. Jeżeli jesteś z
        dzieckiem w domu i nie pracujesz to poczta dostarczy paczkę."

        Nie takie to proste. Jakiś samopas rozmiarówek smile
        Przykładowo: dziś moje dziewczę 4,5 letnie (normalnie 110 cm) zakłada perwszy
        raz płaszczyk (popularnej firmy, kupiony przez internet dawno temu), bo
        nareszcie dobry, o rozmiarze 92!
        Dlatego nie dziwi mnie chęć przymierzenia przynajmniej tych "grubszych" rzeczy.
        Ponadto w małych sklepikach z doświadczenia wiem, rzadko bawią się w zabawę:
        pani kupi, a jak niedobre, to przyniesie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja