Problemy małżeńskie...pomóżcie

16.03.09, 10:05
Wiem nie od razu Kraków zbudowano, ale... staram się odpępowić
mężaod mamy, ale mnie sytuacja zaczyna przerastać. Jesteśmy młodym
(nawet młodziutkim) małżeństwem, a mój mąż zaczyna nie dostrzegać
naszych potrzeb jako rodziny, tylko jego poprzedniej. Mamy mało
czasu dal siebie zaledwie 1-2 weekendy w miesiącu. Wówczas próbuje
zorganizować nam jakieś atrakcje basen, zoo żeby się zintegrować,
nadrobić stracony czas, pobyć tylko razem. Niestety ciągle kręci
nosem, ze on by wolał w domu na kanapie. Na sile go z domu nie
wyciągnę, i wtedy niespodzianka: zaprosiłem rodziców do nas!!!
Nie pomagają rozmowy typu mieliśmy już inne plany , nie
przedyskutowaliśmy tego, on już ich zaprosił, i za wszelką ceną
wymiguje się od naszych planów. A jak już da się go wyciągnąć z domu
to na spacer, to głównie w odwiedziny do rodziców(spacer 15 min +
3godz wizyty), ?
Ręce mi opadają nie ma już siły walczyć nie wiem czy mam o co …
Jestem zagubiona bo trudno m i się odnaleźć w tej zawiłej sytuacji,
on nie widzi problemu prócz, mojego przewrażliwienia i niechęci do
jego mamy.
Nie bardzo wiem co zrobić czy odpuścić i zobaczyć co dalej się
będzie działo (ale nie wiem czy nerwowo to wytrzymam), bo jak na
niego wyskoczę będzie jeszcze gorzej ale czy może być …doradźcie coś
bo ja nie mam nikogo komu mogłabym się wyralić…

    • 18_lipcowa1 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 10:14
      damianko212 napisała:

      > Wiem nie od razu Kraków zbudowano, ale... staram się odpępowić
      > mężaod mamy, ale mnie sytuacja zaczyna przerastać.


      alez oczywiscie ze od razu zbudowano, wystarczylo znalezc pana bez
      pepowiny,,,
    • damianko212 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 10:25
      Wiem ale skoro już sie znaleazłam w tym miejscu to czy to
      beznadziejny przypadek...
      • myelegans Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 17:16
        No, ale jak chodziliscie ze soba, to nie mieliscie wspolnych wyjsc,
        koncertow, restauracji, rowerow, nart, lazenia po gorach, spotkan ze
        znajomymi? No tego, co ludzie robia ZANIM sie pobiora i kontynuuja w
        malzenstwie. Co sie zmienilo?

        Nie macie zadnych wspolnych zainsteresowan,sportow? Twoj maz moze
        jest naturalnie z tych maloenergetycznych, i jezeli tak jest to ....
        no bedziesz sie meczyla, albo zaakceptujesz i bedziesz sobie
        organizowala wlasny czas.
    • madameblanka Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 17:35
      to znaczy jak macie czas dla siebie 1-2 weekendy??? A co z całym tygodniem? On
      sie widzi z rodzicami w ciągu tygodnia? Czy WY sie widzicie w ciągu tygodnia?
      Czy jesteście az tak zapracowani że macie dla siebie te weekendy /i to nie
      wszystkie/?

      ~~~~~~
      Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
      • damianko212 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 17.03.09, 13:38
        madameblanka napisała:

        > to znaczy jak macie czas dla siebie 1-2 weekendy??? A co z całym
        tygodniem?
        Oboje pracujemy na zmiany , i czasem bywa że nie widzimy się całymi
        dniami, zostaje tylko weekend i to też nie każdy. Ale czasem
        tygodniu mamy trochę czasu, a jak przyjdzie weekend to moje wysiłki
        w kierunku zorganizowania nam popołudnia spełzają jak zwykle na
        spotkaniu z teściami.

        On
        > sie widzi z rodzicami w ciągu tygodnia? Czy WY sie widzicie w
        ciągu tygodnia?

        Wpada tam dziennie albo co 2 dni czasem trwa dłższą chwilkę...
        > Czy jesteście az tak zapracowani że macie dla siebie te
        weekendy /i to nie
        > wszystkie/?
        >
        > ~~~~~~
        > Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
    • joooooooana Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 17:40
      Recepta jest bardzo prosta: wbrew temu, co Pani sadzi nie wyraża Pani
      jednoznacznie swojej niechęci do tego typu spotkań czy wizyt. Przeciwnie, daje
      się Pani przekonać, i w oczach męża jest Pani raczej marudna, niż ma Pani z tym
      problem.
      • semijo Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 18:19
        Brak komunikacji. Ty mu organizujesz czas a on Tobie. Ty nie chcesz
        spotykać się z jego rodzinami, a on łazic do zoo bo to typowy
        leniwiec kanapowiec. Jest jedno wyjście, musicie wypośrodkować.
        Czasem zorganizuj coś w domu. Wspólne oglądanie filmu, kolacja itp,
        coś co nie wymaga od niego wysiłku. Nie każdy lubi co weekend latac
        po mieście. Jeśli pomimo tego że zaplanujecie wspólny wieczór w
        domu, zaprosi rodzicó, ja bym zawsze wychodziła na czas tej wizyty
        ( kino, przyjaciółka) i tak do bólu...
        • yenna_m Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 21:01
          no niestety - docieranie sie polega na nauczeniu sie kompromisow

          a to truudne, oj truuudne
    • kol.3 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 16.03.09, 21:46
      Radzę zachować spokój. Skoro jesteście bardzo młodym malżeństwem,
      Twój mąż ciągnie jeszcze trochę do domu, a i teściowa pewnie jest
      bardzo ciekawa co w waszym małżeństwie słychać, stąd pewnie wizyty u
      teściów.
      Co do niespodziewanych wizyt teściów u Was, nie wiadomo, czy to mąż
      zaprasza teściów (mimo, że tak twierdzi) czy teściowie sami inicjują
      te spotkania i mężowi nie wypada im odmówić.
      Z czasem Wasz związek teściom spowszednieje i wizyty staną się
      rzadsze.
      Problem będzie, gdy się okaże, że mąż to zatwardziały domator,który
      w weekendy lubi pobyć w domowych pieleszach, na kanapie, a Ty wprost
      przeciwnie - wolisz aktywny wypoczynek sporty, spacery.
      No i jednak zwróciłabym uwagę na to, żeby mąż konsultował z Tobą
      zapraszanie gości, gdyby uparcie Cię ignorował, ja bym zignorowała
      jego zaproszonych gosci i wyszłabym z domu. Musi liczyć się z Twoim
      zdaniem.
    • ankak0 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 17.03.09, 15:32
      Z moich i nie tylko moich obserwacji wynika, że faceci zazwyczaj
      mają większy problem z opuszczeniem "rodzinnego gniazda" niż kobiety.
      Ciągle słyszę o uzależnionych od rodziców mężach.
      Uważam, że mój tez jest, ale na szczęście nie przesadnie i patrzy na
      rodziców swoich trzeźwym okiem. Na początku to było tak, że każdą
      decyzję konsultował z rodzicami, w końcu zagroziłam, że jeśli on
      wszystkie nasze decyzje uzależnia od akceptacji rodziców, to ja
      zaczynam w każdej sprawie dzwonić do moich( daaaaleko mieszkają),
      żeby poznac ich zdanie, bo czemu nie?
      Na szczęście rodzice też bywają omylni i szczęśliwie posłuchawszy
      ich rad, żałował niejednokrotnie, ze nie zrobił po swojemu big_grin .
      Teraz juz nie opowiada im o każdym naszym przedsięwzięciu. Jest już
      prawie odcięty od pępowiny, ale ta cholera ma tajemnicze zdolności
      odrastania co jakis czas.
      A może byście sobie zafundowali leniwy weekend, ale wyjazdowy, tylko
      we dwoje. Są fajne oferty w różnych osrodkach typu "miesiąc miodowy
      nie tylko dla nowożeńców", 2-3 dni, romantyczne kolacje, kino,
      basen... A teściowie daleko, daleko... Zobaczyłby jak fajnie może
      byc tylko we dwoje. Bez nadzoru wink .
      • damianko212 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 17.03.09, 18:22
        Do ankak0 teraz Cię zastrzelę chce zabrać ją z nami na wakacje...przysięgłam
        sobie, ze jak nie odpuści to go sama spakuje i wyśle na te wakacje, bez
        możliwości powrotu...
        • umasumak Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 17.03.09, 18:36
          damianko212 napisała:

          > Do ankak0 teraz Cię zastrzelę chce zabrać ją z nami na wakacje...przysięgłam
          > sobie, ze jak nie odpuści to go sama spakuje i wyśle na te wakacje, bez
          > możliwości powrotu...


          Ale dlaczego bez możliwości powrotu? Niech jedzie z mamunią sam na wakacje. Ty
          wymyśl jakiś super ważny powód dla którego nie możesz jechać ( bez fochów).
          Zobaczysz jak szybko wróci
        • drie Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 18.03.09, 08:11
          damianko212 napisała:

          > Do ankak0 teraz Cię zastrzelę chce zabrać ją z nami na wakacje...

          To akurat mozesz obrocic w pozytywna strone. Wakacje, cieplo,
          zostawiacie tesciowa z dzieckiem i wychodzicie poszalec wieczorami.
          Rano tesciowa zajmie sie dzieckiem a wy odespicie zarwana noc.
          Wyrywanie sie na obiady we dwoje, na ktore nie macie czasu w domu ze
          wzgledu na prace.

          • damianko212 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 18.03.09, 11:29
            drie napisała:


            >
            > To akurat mozesz obrocic w pozytywna strone. Wakacje, cieplo,
            > zostawiacie tesciowa z dzieckiem i wychodzicie poszalec
            wieczorami.

            > A w nocy będzie spała z nami w pokoju ....i co
            • drie Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 18.03.09, 11:33
              damianko212 napisała:


              > > A w nocy będzie spała z nami w pokoju ....i co

              Teraz to juz nie wiem. smile Moze jednak zostan w domu.
              A co by bylo gdy sie okaze, ze tesciowa chrapie? wink

    • anmala Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 17.03.09, 19:06
      Weź swoich rodziców......będzie bardzo rodzinne wink
      • damianko212 Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 18.03.09, 06:38
        Jakoś nie nia mam pomysłu co by mymyśleć, zeby nie jechać...a poza
        tym jest jeszcze dziecko i jakoś nie wiem czy by zatęsknił. Myślke
        że ten układ by mu odpowiadał mama, dziecko i on na wszpólnyc
        wakacjach,jej zresztą też by sieto podobało czego chceieć wiecej..
        • amagdacz Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 18.03.09, 08:04
          Po prostu postaw sprawe jasno bez marudzenia i stawiania fochów,że nie masz
          ochoty spędzać wakacji z teściową.Powiedz mu zeby Ci podał przykłady znajomych
          którzy jeżdża na wakacje z tesciową, może to mu uświadomi ze sytuacja nie jest
          normalna a moze nie.W kazdym razie masz dwa wyjscia albo zgadzać się potulnie na
          to wszystko,wściekac się po cichu i od czasu do czasu zamarudzić albo cos z tym
          zrobić.Mąz nie potraktuje powaznie Ciebie i Twoich sprzeciwów jak będziesz
          jęczeć że Ci się to nie podoba a potem i tak sie na to zgodzisz. Musisz mu
          pokazać ze to ci nie odpowiada i że nie będziesz tego tolerować.Na pewno nie
          będzie to łatwe i będą określone konsekwencje takiego postępowania i ty musisz
          sama wiedziec co jest dla ciebie lepsze i co wolisz.A co do wakacji to bym
          proponowała niech maż jedzie sobie z tesciową a Ty pojedz sama z dzieckiem.
          zacytuje Ci fragment ksiażki Gary L.Thomasa
          "Kiedy szanujesz siebie,maż za nic nie zechce Cie utracić.Jezeli pozwolisz mu
          myśleć, ze moze mieć jednocześnie ciebie i swoje niewłaściwe zachowanie,wezmie
          jedno i drugie.Ale w dniu w którym uswiadomi sobie,ze ty po prostu nie będziesz
          więcej przymykac oczu na jego niewłasciwe zachowanie i jesli sie nie zmieni,moze
          Cię utracić-zostanie wytrącony ze stanu fiksacji funkcjonalnej i przynajmniej
          zastanowi się nad modyfikacją swojego postępowania."
        • damianko212 Odjeło mi mowe 19.03.09, 13:23
          Próbowałam porozmawiać z moim M. o całej sytuacji i wakacjach i co
          odrazu zaczął warczeć, ze may nie lubie!!!, ze ona tak dawno nigdzie
          ie była i chciałaby jechać, tylko czegoś nie kumam czemu .. Przecież
          mąż nie można scedować na nas odpowiedzialności i konsekwencji za
          jej nie udane życie i złego męża to jakieś nieporozumienie chyba??!!
          • malila Re: Odjeło mi mowe 19.03.09, 13:49
            damianko212 napisała:
            > Przecież
            > mąż nie można scedować na nas odpowiedzialności i konsekwencji za
            > jej nie udane życie i złego męża to jakieś nieporozumienie
            chyba??!!

            Móc to można. Ale powinno się tego zakazać. Mąż szykuje Ci życie
            swojej matki. Czyli nieudanego męża i nieudane (współ)życie.
          • cas_sie Re: Odjeło mi mowe 19.03.09, 13:51
            p.s. nie zgadzaj sie na wakacje z tesciowa. To ma byc czas dla
            waszej rodziny . Jesli na początku nie ustalisz granic to niedługo
            może się okazac ,ze nie masz nic do powiedzenia . Moze spróbuj
            uswiadomic męzowi jego "uzaleznienie" od rodziców jesli sam to
            zobaczy może bę dzie chciał współpracowac.
            • damianko212 Re: Odjeło mi mowe 20.03.09, 08:59

              Wiem że to okropne ale uparłam się i nie mogę się już ugiąć i
              zgodzić na te wspólne wakacje bo strace szacunek do siebie oraz mąż
              do mnie bo skoro na wszystko się zgadzam tyko trochę marudze to już
              po mnie.
              Zastanawia mnie postawa teściowej i jej dążenia czyżby tak kochała
              syna (całe życie mu poświeciła i żyła jego życiem i problemami) że
              nie może się pogodzić że założył własną rodzine i teraz inna kobieta
              jest najważniejsza(a przynajmniej powinna) i chce wrócić to starego
              układu ale jak to odkryć , czy tylko ja jestem do niej uprzedzona
              czy ona rzeczywiści po cichu coś kombinuje To że nastawia meż
              przeciw mnie to jestem pewna (nie będę przytaczać przykładów ale mam
              kilka –świetnych pomysłów meż, których sam by nie wymyślił)
          • kowalikm Re: Odjeło mi mowe 19.03.09, 15:08
            sorki nie doczytyłam całego wątku.

            Ja proponuję podsunąć mężowi (albo teściowej bezpośrednio) jakieś zajęcie dla
            "zabicia" czasu - typu gimnastyka czy basen. Ona może ma zbyt dużo czasu wink.
            Moja mama jest zachwycona i nie jęczy mi o swoim nieszczęśliwym życiu.

            Też uważam, że jak nie postawisz teraz granic (jak z dzieciakami) to
            przepadniesz z kretesem.
            Wiem, że może nie jest to pomysł "naj", ale być może zadziała na małżonka. Może
            Twój samotny wyjazd wakacyjny pobudzi w nim niskie instynkty, które jednak
            zmotywują do wspólnego wyjazdu.

            Mój mąż też miał pępowinę, ale teściowa jest bardzo mądrą osobą i odsunęła się w
            swoim czasie. Nie sądzę, żeby przez myśl jej przeszło, aby wybrać się z nami na
            wakacje...
    • cas_sie Re: Problemy małżeńskie...pomóżcie 19.03.09, 13:42
      To pech ,że twoi tesciowie mieszkaja tylko 15 minut od was, wieksza
      odległośc by ci pomogła.Ja w podobnej sytuacji wyjasniałam
      cierpliwie męzowi ze teraz ma nową rodzinę i że nie zgadzam się na
      planowanie bez konsultacji . Oczywiscie wizyty u tesciowej sa nadal
      ale ustalamy to razem. Spróbuj go wciągnac w spolne planowanie
      wolnego czasu może niech sam cos zaproponuje to głupio mu be dzie
      sie wykrecić. W ostatecznosci jesli znów zmieni plany to nie
      rezygnuj z wczesniejszych idz sama. Generalnie odcinaj go delikatnie
      i po woli i pamiętaj ze nigdy do końca sie to nie uda. Ja po 4
      latach widzę efekty zle trzeba duzo cierpliwosci
Pełna wersja