Spotkałam kolegę w śmietniku...

16.03.09, 20:24
Wiem brzmi absurdalniewink
Kurka,poszłam wyrzucić śmieci(śmietnik w podwórku,byłam
sama).Podchodzę na luzie,wrzucam worek i słyszę "ku...a je.o m.ć!!!)
i wyskakuje z niego chłopak,z którym do podstawówki chodziłam.No
myślałam,że zejdę na zawał!big_grin
W tym szoku zapytałam jak głupia "OOOOO...cześć,co słychać?"
Obróciłam sie na pięcie i odeszłam.Wyszłam na chodnik,szłam do domu
i śmiałam się jak walnięta,ludzie sie na mnie patrzyli...
Śmieszne to i tragiczne...
    • iwoniaw W kontenerze siedział? 16.03.09, 20:27
      Czy nie wycelowałaś ze śmieciami? wink
    • triss_merigold6 Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 20:30
      Nurek?
      • alyeska Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 20:34
        Ja kiedys wieczorkiem wyrzucam sobie smieci do kontenera, podnosze
        klape a tu kot wyskakuje prosto na moja zacna piers...
        Moglo byc gorzej, mogl byc szczur.
        Juz nie chodze smieci wyrzucac tylko deleguje.
        • roksanaa22 Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 20:35
          Iwoniaw własnie wycelowałam prosto w niego-no pod samą klapą
          siedziałbig_grin
    • ma-gusia Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 20:36
      a to cie bawi?? bo mi jakoś nie do śmiechu...
      • gabrielle76 Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 20:40
        ja tez nie pojmuje jak to moze kogos bawic uncertain
        • roksanaa22 Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 20:54
          Bawi mnie moja i jego reakcja-ja się wystraszylam strasznie a potem
          coś bąknęłam bez sensu,on się zdziwił,że będąc w śmietniku dostal
          śmieciami.
          Napisałam,że to smieszna sytuacja a zarazem tragiczna.Poza tym
          pamiętając go ze szkoły to bardzo się nie zdziwiłam(już w domu
          myśląc o tym)
    • fajka7 Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 21:30
      Ja mam nieco milsze wspomnienia ze smietnika - spotkalam tam z
      workiem bedac bardzo fajna kolezanke tez z workiem, ktorej nie
      widzialam 10 lat i niesamowicie sie ucieszylysmy obie, ze oto
      jestesmy sasiadkami. Nie przypuszczalam, ze sie spotkamy
      kiedykolwiek po studiach takie koleje losu nastapily i kontakt sie
      calkowicie urwal.
    • fantasmagorii Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 16.03.09, 22:02
      No śmieszne to to nie jest uncertain Raczej poruszajace.
      Zostawię ten temat, bo nie wiem, co powiedzieć.
      Jako dzieciak mały ze śmieciami, zimowym wieczorem, poznałam pana
      bez nogi, zamroczonego alkoholem, który wołał za mna krztusząc się :
      dziecko, dziecko, poczekaj, pomóż...
      A ja zwiałam przerażona z wiaderkiem. Nic nie powiedziałam w domu,
      spakowałam chlebek jakiś, wróciłam i rzuciłam mu w tę altankę
      smietnikową. i zwiałam. i tak sobie przypomniałam nawet o tym
      ostanio, bo widzę sporo ułomnych bezdomnych na Ursynowie: miałam ok.
      9 lat, rodzice byli w domu, facet wołał za mną "pomóż". poczułam
      przerażenie i litość i nie powiedziałam nic rodzicom! Zastanawiałam
      się dlaczego.
      I jeszcze apropos, widuję tez młodych ludzi, raz na wózku
      inwalidzkim, ubranych w miarę schludnie i z buzią normalną, nie
      jakiś meneli, grzebiacych w śmietnikach. To jest koszmar - od razu
      widzę ich nieszcześliwe dziciństwo lub jakąś tragedię, która
      przekresla szanse na normalne zycie. Bo z bezdomnosci i biedy raczej
      się nie wychodzi sad
      jest taki kawałek Czerwonych Gitar Czekamy


      Na ławce pod krzakiem w rowie przy drodze
      pod ścianą szaletu oparci na czole
      pod płotem w zapachu smoły i benzyny
      na zmiętej koszuli nad ranem siedzimy

      z pełnymi spodniami w tramwaju uśpieni
      bez głosu pod sklepem bez ruchu wgapieni
      na deszczu pod barem we śnie pod schodami
      na ziemi pod stołem z pełnymi ustami

      bez włosów i zębów z ciemnymi twarzami
      bełkocząc do innych machając rękami
      bez głów i bez trzewi w kawałkach po lesie
      w wagonach i wozach gdziekolwiek nas niesie
      czekamy czekamy

      zamgleni zaćmieni przez noc przemyceni
      psując się w środku na zewnątrz więdniemy
      z pustymi głowami od lat niewyspani
      źli pomarszczeni skrzywieni i mali
      czekamy czekamy

      nie znalazłam do posłuchania, także tylko tekst.
      Ale to tez są ludzie, cholera...
      To dla autorki wątku ze specjalną dedykacją, żeby nigdy nie
      czekała uncertain
      • fantasmagorii łomatko, elektrycznych gitar, ma się rozumieć nt. 16.03.09, 22:04
        • to.ja.kas smutne to 16.03.09, 22:06
          jesli juz jako dziecko miał takie perspektywy jak pisałaś to musi
          byc bardzo skrzywdzony człowiek.
          Nic smiesznego w tym nie widze.
          • joanna266 obejrzyjcie sobie .... 17.03.09, 09:43
            film "slumdog-milioner z ulicy"bardzo w temacie.
    • setia Re: Spotkałam kolegę w śmietniku... 17.03.09, 10:19
      a ja dzisiaj tak właśnie rozmyślam o moim koledze z dzieciństwa, chłopak z
      patologicznej rodziny (wychowywał go sam ojciec - alkoholik), ale fajny, ładny,
      wesoły. dowiedziałam się niedawno, że zapił się na śmierć, w zasadzie ostatnie
      kilka lat dogorywał, ważył już jakieś 30kg.
      no i tak myslę, czy miał jakąś alternatywę; on nie znał innego życia, nikt mu go
      nie pokazał, w zasadzie w ogóle sobie z tym życiem nie radził; nie radził sobie
      w szkole, w kontaktach międzyludzkich itd. ale pewnie jakaś szansa, żeby wyszedł
      na ludzi była, szkoda, że jej nie wykorzystał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja