Jestem ciekawa Waszego zdania

25.11.03, 14:46
W przedszkolu mojego synka pojawiły się dwa kartony i apel do rodziców (oraz
dzieci) o przyniesienie "czystych zabawek i ubrań w dobrym stanie, któeymi
dzieci się już nei bawią", bo panie chciałyby obdarować dzieci w domu Małego
Dziecka. I tak się zastanawiam, czy jest sens przynosić takie używane
zabawki, misie itd. Czy te dzieci tego naprawdę potrzebują? (kolejne pudło z
używanymi zabawkami). Czemu służy taka akcja i jak z tego wybrnąć. Myślę, że
z moim synkiem pójdziemy i kupimy jakieś dwie, trzy rzeczy - niedrogie, ale
nowe. Bo chyba to oddawanie niepotrzebnych zabawke jest takim oddaniem tego,
co nam właściwie niepotrzebne. Dziś zajrzałam do tego kosza i zobaczyłam, że
ktoś wrzucił ładną, nową, nawet zapakowaną niebieską piżamkę i chyba takie
rzeczy te dzieci wolałyby dostać. Może ja się mylę i robię niepotrzebnie
problem, dlatego pytam Was o opinię. Mikołaj żadnej ze swojej zabawek oddać
zresztą nie chce - nie odczuwa potrzeby, natomiat ucieszył się kiedy
powiedziłam, że coś pójdziemy i kupimy razem. Oczywiście sama oddaję
niepotrzebne ubrania i buty Mikołaja innym dzieciom, ale dla mnie to zupełnie
inna sytuacja - niż takie obdarowywanie z okazji świąt.
    • zabcia_m Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 25.11.03, 15:00
      Takie obdarowywanie dzieci zależy od "poziomu" obdarowujacego. Ja np. oddałam
      do domu dziecka całą furę pluszaków - pieknych, kolorowych, dużych, nie nowych,
      ale praktycznie nieużywanych, które tylko zdobiły nasz dziecinny pokój. Mam też
      piekne ubranka po moich dzieciakach, które rozdaję znajomym, a jak nie znajde
      nikogo w odpowiednim wieku to też oddam na cele społeczne to są np. zupełnie
      niezniszczony kombinezon na zime dla półroczniaka - jakżeby on go mógł
      zniszczyć wink
      Ale mam też przykre doświadczenie z takimi właśnie używanymi zabawkami dla
      dzieci. Jak miałam moze 10 lat udzielałam sie w tzw. Oazie Dzieci Bozych i
      kiedyś na Święta przyszły paczki z zachodu z zabawkami. Nie wszyscy
      pochodzilismy z biednych rodzin, ale ksiądz postanowił każdego z nas obdarowac
      jakąś zabawką. Rozwiązano worki i rozpoczęło się losowanie. Niektóre zabawki i
      owszem były ładne, kolorowe "zagraniczne", ale niektóre SZOK, az wstyd... ja 10
      letnie dziecko wciąż pamiętam mój smutek, gdy wylosowałam szmaciana
      wyswiechtana lalkę, której plastykowa buzia miała przedziurawiony wklęsniety
      policzek - i musiałam z uśmiechem za nią podziekowac, a idąc do domu popłakałam
      się. Lala poszła na smietnik, bo w domu miałam ładniejsze choc "socjalistyczno -
      krysysowe" wink

      Pozdrawiam
      Żabcia
      • 73nikusia Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 25.11.03, 15:20
        Witam

        Bardzo fajny pomysk z tymi prezentami. Co do Twoich watpliwosci ... powiem tak.
        Ten kto jest dobrym czlowiekiem zrozumie ze nie chodzi tu o bardzo bardzo
        zurzyte zabawki, slowem nienadajace sie do zabawy. Zuzyte, zniszczone ubranka
        nie do urzytku. Ale pomysl ile po dziecku zostaje ubranek ktore zalozylo raz
        czy dwa. Jak bardzo moze zuzyc taki maluszek cieple ubranka na zime w wieku
        kilku miesiecy. Taki szkrab wyrasta z ubranek szybciutko i duzo mam nie majac
        nikogo bliskiego moze obdarowac takie maluchy w domach malego dziecka ... a sa
        tam maluchy od miesiecy po kilka latek.

        A co do zabawek to tez uwazam ze czesto mamy calkiem niezniszczone zabaweczki
        ktorymi nie bawi sie juz nasza pociecha a chetnie pobawia sie nimi inne dzieci.

        Nikt nie mowi oczywiscie o porwanych lalach czy misiach, rozkompletowanych
        klockach czy popsutych samochodzikach.

        A Twoj pomysl na kupienie czegos nowego tylko mozna pochwalic i nagrodzic
        brawami. Pamietaj ze jednak nie wszystkich stac na takie wydatki. Wtedy taki
        gest dania czegos swojego a jeszcze calkiem dobrego jest piekny.

        Pozdrawiam Nika

        P.S. Historia troszke podobna.
        Corka kolezanki z pracy chodzi do 3 klasy Szkoly Podstawowej.
        Mieli przyniesc do szkoly jedna ze swoich ulubionych zabawek i obdarowac nia
        dziecko z domu malego dziecka. ULUBIONA !!!
        Dlugo zastanawiala sie co wybrac. Wszystkie zabawki sa jej ulubionymi, ktora
        wiec wybrac. Szkoda bylo rozstawac sie jej z ktora kolwiek. Ale oto tu wlasnie
        chodzilo zeby obdarowac kogos czyms co sie lubi.

        Wybrala misia, zapakowala w sliczna torebke, przygotowala podarek. Ranow
        wstala, podobno nie mogla spac cala noc, i mowi ze ona jednak nie moze dac tego
        misia. Mama pyta sie czemu ... a ona na to ze nie nazbyt go lubi. I zamienila
        zabawke na najbardziej ulubiona lale.

        I co o tym myslicie ... ??
        Mi sie pomysl spodobal smile
        N
        • ular1 Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 25.11.03, 15:58
          > Corka kolezanki z pracy chodzi do 3 klasy Szkoly Podstawowej.
          > Mieli przyniesc do szkoly jedna ze swoich ulubionych zabawek i obdarowac nia
          > dziecko z domu malego dziecka. ULUBIONA !!!
          > Dlugo zastanawiala sie co wybrac. Wszystkie zabawki sa jej ulubionymi, ktora
          > wiec wybrac. Szkoda bylo rozstawac sie jej z ktora kolwiek. Ale oto tu
          wlasnie
          > chodzilo zeby obdarowac kogos czyms co sie lubi.
          >
          > Wybrala misia, zapakowala w sliczna torebke, przygotowala podarek. Ranow
          > wstala, podobno nie mogla spac cala noc, i mowi ze ona jednak nie moze dac
          tego
          >
          > misia. Mama pyta sie czemu ... a ona na to ze nie nazbyt go lubi. I
          zamienila
          > zabawke na najbardziej ulubiona lale.
          >

          A nie uważacie, że to troszkę okrutne w stosunku do dzieci? Najbardziej
          ulubiona zabawka? Nie wiem, jak Wy, ale ja uważam, że to straszne!
          Jeśli jakiś maluch (a trzecia klasa podstawówki to maluchy!)strasznie kocha
          jakąś zabawkę, jaką torturą jest dla niego tę zabawkę oddać... Ja miałam
          swojego ukochanego misia, wyprzytulanego od najmłodszych lat i wiem, że będąc
          w podstawówce nie oddałabym go nikomu za żadne skarby świata. A oddawałam
          zawsze dużo z moich zabawek i książek - bo miałam ich dużo.

          Rozumiem, że ktoś chce te małe dzieci nauczyć dzielenia się tym, co mają
          najlepszego z innymi. Ale.....
          ....mam wątpliwości, czy rzeczywiście tędy droga...

          Uważacie, że to dobrze nakłaniać małe dzieci do roztania z najlepszym
          przyjacielem?

          Ulka
          • iju Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 27.11.03, 14:21
            Dla mnie to też trochę skrajne, mam córkę w 3 klasie i wiem, że w szkołach
            organizuje się podobne zbiórki, ale pierwszy raz słyszę, żeby to miały być
            ulubine zabawki. Dla dziecka zabawka czasmi jest równie droga jak bliska osoba,
            a czasami jest spełnieniem marzeń, albo prezentem od ukochanej babci. Czy
            naciskanie na dzieci żeby rozstały się z jakąś bliską sobie rzeczą ma jakiś cel
            wychowawczy??? Tylko nie mówcie, że uczy dzielenia się, bo ten sam efekt można
            osiągnąć mniej drastycznymi metodami.
          • dru.ga Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 29.11.03, 11:09
            A dla mnie ta akcja jest całkowicie pozbawiona sensu - gdyby dziecko dawało
            komuś tą ulubioną zabawkę bezpośrednio - być może poczułoby ,że robi coś
            ważnego i osoba obdarowywana też doceniłaby poświęcenie - a tak dziecko dające
            przeżywa koszmar rozstania - a dziecku obdarowywanemu może się ta zabawka
            wcale a wcale nie podobać - więc po co to??Przecież można powiedzieć - dajcie
            jedną ze swoich najładniejszych zabawek/ co nie zawsze , a wręcz nigdy nie
            jeste tożsame z ulubioną zabawką/ i wtedy myślę ,że obie strony byłyby
            zadowolone a efekt wychowawczy lepszy.
        • e.beata Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 26.11.03, 11:05
          gratuluję córki wink mozesz być naprawdę dumna.
    • miola Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 25.11.03, 15:21
      Ja chciałaby odnieść się do Twojego stwierdzenia że dziecko nie odczuwa
      potrzeby. Można wykorzystać taką okazję do uświadomienia dziecku, że inni
      potrzebują jego pomocy i ono choć małe też może coś zrobić dla innych. W moim
      kościele, co roku jest taka akcja przed świętami i nie wykorzystuje jej do
      porządków, ale proszę mojego synka żeby sam wybrał 2 - 3 zabawki i widzę, że
      nie jest mu łatwo (mnie zresztą też nie, to od babci, to od Cioci itp, ale się
      nie wtrącam). Kilka tygodni temu w nawiązaniu do ewangelii o "wdowim groszu"
      ksiądz b.ładnie mówił o tym, ze podzielić się nawet tym czego się ma w
      nadmiarze też nie jest łatwo i należy taki gest doceniać. Można do używanych
      rzeczy dołożyć coś nowego. A i jeszce jedno - na używane zabawki jest
      nieustanny popyt w szpitalach - nikt tam tego nie kupuje, dzieci często coś
      zabierają ze sobą itp. Więc w ramach porządków można zanieść zabawki do
      szpitala - tam napewno się przydadzą.
    • evee1 Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 25.11.03, 15:35
      Wydaje mi sie, ze te dzieci wolalyby napewno dostac zabawki niz pizame.
      Sama pamietam rozczarowanie jak dostawalam jakiej ubranka jako prezent.
      Uwazam, ze taki akcje sa jak najbardziej na miejscu i dobrze byloby,
      zeby ludzie podchodzili do nich na powaznie i wyrzucali smieci i
      naprawde zniszczonych rzeczy.
      My regularnie oddajemy dobre zabawki i ubranka. I zawsze piore ubranka
      i czyszcze zabawki przed oddaniem. U mnie w pracy organizowana jest
      tez teraz zbiorka nowych zabawek, nawet z sugestia jakiego typu zabawki
      dla dzieci w jakim wieku.
    • 73nikusia Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 25.11.03, 16:28
      Oj oj ...

      Ula napisala:
      "A nie uważacie, że to troszkę okrutne w stosunku do dzieci? Najbardziej
      ulubiona zabawka?"

      Ale ja wcale nie napisalam ze najbardziej, napisalam
      "... jedna ze swoich ulubionych zabawek ..." a to nie znaczy najulubiensza ale
      lubiana. Nie taka z ktora latwo nam sie bedzie rozstac tylko taka ktora oddac
      jest troszke trudniej.

      Ja tez mialam misia, mial na imie Piszczalek, dostalam go na swoja trzecia
      gwiazdke. Byl moim ulubionym misiem. Latalam go jak zaczynal sie wycierac. W
      pewnym czasie dostal sliczna torebeczke gdyz w ten sposob moglam zalatac
      dziurke ktora powstala w brzuchu. Co sie z tym misiem stalo? Mam go do dzis.
      Stoi na oknie i patrzy na park ... na swiat, na nowe miasto do ktorego
      przeniosl sie wraz ze mna.
      Nik nie kazal dziecku oddawac zabawki najulubienszej ... ale nie chodzilo
      rowniez o oddanie czegos co zbywa.

      Nie uwazam zeby takie proby dzielenia sie czyms z kims byly zle.
      Jak patrze na male dzieci, oczywiscie w tym miejscu robie pewne uogolnienie,
      mam wrazenie ze rosna nam mali egoisci. Wiele sie o tym pisalo juz w prasie.
      Niedawno byl dosc obszerny artykul we wprost.

      W czasach kiedy dziecko moze miec wszystko ...

      No ale to temat na inny post
      Pozdrawiam Nika
    • natalii11 Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 25.11.03, 21:38
      Napiszę krótko i na temat : zdecydowanie nowa zabawka , nowe ubranko nie musi
      być tego dużo ani drogie. Lepiej aby każda rodzina dała 1 nową rzecz , niż
      karton starych. Oczywiście zdarza się tak ,że mamy w domu nieużywane zabawki
      lub ubranka i takie mogą być. Trzeba pamiętać aby ładnie zapakować, by prezent
      cieszył małe oczka. W moim przedszkolu też były takie zbiórki ja zawsze
      podchodziłam do tego w ten sposób, jakby się czuło moje dziecko dostając taki
      prezent. Panie napisały o czystych i w dobrym stanie zabawkach i ubrankach,
      może nie miały odwagi napisać ,że powinny być nowe, to przecież święta. Zgadzam
      się z Tobą uzywane rzeczy oddaje się bez okazji.
      Iwona
    • e.beata Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 26.11.03, 11:04
      Uważam że jż. chodzi o pomysł z "jedną z ulubionych zabawek", to bardzo dobry
      pomysł!!
      O ile wczesniej była nad tym dyskusja w klasie, a najlepiej by było gdyby Pani
      tak ją poprowadziła, aby dzieciaki same takie wyjście zaproponowały.
      Nie chodzi przecież o to, aby oddać zabawkę której się nie lubi, którą mało się
      dziecko bawi, ale żeby to był gest płynący naprawdę z serca. I myślę ze w
      takiej sytuacji obie strony będą bardziej z prezentu zadowolone. Co prawda to
      Dom Małego Dziecka, więc te dziecziaczki niewiele zrozumieją, ale ja np.
      inaczej przyjmę zabawkę, gdy będę wiedziała, że oddał ją ktoś, kto ją lubił,
      ale chciał tak bardzo aby inne dzieci też mogły się nią nacieszyć. Taki prezent
      jest niezwykle osobisty, cenny.

      I nawet tak sobie myślę ze gdyby do tej szmacianej, zepsutej laleczki był
      dołączony liścik, że laleczka ma na imię Sophie, że była moją przyjaciółką
      przez 6 lat, wszędzie ze mną jeżdziła i dużo o mnie wie, i bardzo ją lubię, ale
      teraz z okazji świąt chciałabym aby jakaś inna dziewczynka się nią
      zaopiekowała, to może po takim liście laleczka w śmieciach by nie wylądowała.

      Miałam kiedyś małpkę. To nie była jedna z ulubionych zabawek. To była ulubiona,
      ukochana małpka. Kiedyś przyszła biedna pani z 2 lata młodszym ode mnie
      dzieckiem. Poprosiła o cos do jedzenia. Dałam jej coś z lodówki. A potem
      pamiętam, że pobiegłam za nia i wręczyłam moją małpkę. Bo tamto dziecko było
      biedniejsze, na pewno nie miało takiego jedzenia i takich zabawek jak ja, nie
      byłam mu tego w stanie zrekompensować więc oddałam co miałam najdroższego,
      chociaż tyle mogłam zrobić.
      Minęło juz wiele lat, ale jak do tej pory był to najlepszy, najcenniejszy
      prezent jaki dałam. Do tej pory o tym pamiętam, w przeciwieństwie do innych
      licznych podarunków.

      A zbiórki zabawek, rzeczy używanych przeprowadzane są dlatego, że wielu ludzi
      nie stać na kupno nowych. Myślę też że wiele takich placówek, wolałoby używane
      rzeczy a zamiast nowych zabawek, jakis kupiony za te pieniądze sprzęt itp. na
      który też nie ma pieniędzy.
      Czy nie lepiej trzylatkowi sprezentować używaną rzecz w dobrym stanie a za
      zaoszczędzone w ten sposób pieniądze dołożyć paczkę pampersów. Żeby mozna było
      częściej dzieciom zmieniać?

      Myślę że tam gdzie jest prawdziwa bieda nie ma znaczenia czy rzecz jest nowa
      czy używana.

    • ular1 Rany Boskie! Czy Wy nie macie serca?! 26.11.03, 13:28
      Czy naprawdę - wiedząc, jak bardzo Wasze dziecko kocha jakąś zabawkę -
      pozwoliłybyście na to, żeby ją oddawało? A gdyby dziecko miało straszny
      dylemat, to co wtedy? "Oddaj, bo inne dziecko to doceni"? Oh, please! Inne
      dziecko na 100% ucieszy się z _każdej_ zabawki, ale na pewno nie będzie się
      specjalnie zatanawiało, czy obdarowujący tę zabawkę kochał, tylko lubił, czy
      może z jakichś powodów jej nie cierpiał.

      Dorabianie ideologii, tak jak Wy to robicie, jest chyba zbędne. Oddawajcie
      zabawki, ubranka (wszystko w dobrym stanie, oczywiście), ale nie stawiajcie
      swoich dzieci w tak idiotycznej sytuacji - będą Wam to pamiętać i kiedyś
      wypomną, jak nie jutro, to za parę lat. I będzie Wam głupio, bo nawet nie
      zdawałyście sobie sprawy, że ranicie swoje pociechy namawiając je/przekonując
      do oddania ukochanego misia, pieska, lalki, kotka, itp...

      Naprawdę ŻADNA z Was nie widzi w tym nic złego? Nie chce mi się w to wierzyć!

      To oczywiście bardzo szlachetne - oddać ukochaną, wyprzytulaną małpeczkę
      biednemu, głodnemu dziecku. Ale czy potem nie jest żal? Czy nie tęskni się do
      przyjaciela, którego się oddało? Nie myśli się, jak mu jest z tym biednym
      dzieckiem - czy nie urywa uszków, nie wydłubuje oczek, a może po prostu
      rzuciło już dawno tę małpeczkę w kąt i ona teraz płacze i tęskni? No
      pomyślcie! Przecież każde dziecko nadaje swojej ukochanej zabawce
      różne "nasze", ludzkie cechy...

      Podtrzymuję swoje zdanie, że akcja "oddzaj swoją najukochańszą zabawkę" jest
      okrutna.

      Chyba, że chodzi o zabawkę NAJLEPSZĄ, ale wcale nie o NAJUKOCHAŃSZĄ - wtedy to
      już zupełnie inna sprawa. Przecież często dzieci mają super-wystrzałowe
      zabawki, które wcale najukochańszymi nie są. Znacie wierszyk Danuty Wawiłow o
      kopareczce? Nie? To przeczytajcie.
      • agata_edziecko Re: Rany Boskie! Czy Wy nie macie serca?! 28.11.03, 15:54
        ular1 napisała:

        "Oddaj, bo inne dziecko to doceni"? Oh, please! Inne
        > dziecko na 100% ucieszy się z _każdej_ zabawki, ale na pewno nie będzie się
        > specjalnie zatanawiało, czy obdarowujący tę zabawkę kochał, tylko lubił, czy
        > może z jakichś powodów jej nie cierpiał.

        A nie pomyślałaś, że w tej akcji ważne są dzieci z dwóch stron - i dające i
        otrzymujące? Tak pomyslana akcja nie tylko pozwala biednym dzieciom otrzymać
        zabawki, ale także jest świetnym środkiem wychowawczym. W ten sposób uczymy
        nasze dzieci, że czasem w życiu trzeba , warto się podzielic z innym
        człowiekiem czymś, co nam też by się przydałó, co lubimy, ale nie jest na
        niezbędne. A tej drugiej osobie jest być może bardziej potrzebne. To jest
        przygotowanie do takiej sytuacji, którą każdy z naszych maluchów może spotkać w
        życiu. Będzie miał batonika. Będzie najedzony, ale jeszcze będzie miał ochotę
        na batonika, którego tak bardzo lubi. A dziecko obok jest głodne, albo na
        przykład nigdy takiego batonika nie jadło i raczej nie zje, bo rodziców nie
        stać. Mam nadzieję, że mój synek będzie umiał oddać tego batonika, choćby był
        najbardziej ulubiony, najsłodszy. Dlatego uważam, że taka akcja to coś bardzo
        cennego ... dla naszych dzieci.
        Jeśli mój syn nie chciałby oddać żadnej ze swoich ulubionych zabawek, to
        oczywiście że nie zmuszałabym go. Ale czekałabym z nadzieją na moment, kiedy do
        tego dojrzeje. On ma dopiero 3 lata. I myślę, że tamtych dzieci też nikt nie
        zmuszał.
        pozdrawiam
        agata

        >
        > Dorabianie ideologii, tak jak Wy to robicie, jest chyba zbędne. Oddawajcie
        > zabawki, ubranka (wszystko w dobrym stanie, oczywiście), ale nie stawiajcie
        > swoich dzieci w tak idiotycznej sytuacji - będą Wam to pamiętać i kiedyś
        > wypomną, jak nie jutro, to za parę lat. I będzie Wam głupio, bo nawet nie
        > zdawałyście sobie sprawy, że ranicie swoje pociechy namawiając je/przekonując
        > do oddania ukochanego misia, pieska, lalki, kotka, itp...
        >
        > Naprawdę ŻADNA z Was nie widzi w tym nic złego? Nie chce mi się w to wierzyć!
        >
        > To oczywiście bardzo szlachetne - oddać ukochaną, wyprzytulaną małpeczkę
        > biednemu, głodnemu dziecku. Ale czy potem nie jest żal? Czy nie tęskni się do
        > przyjaciela, którego się oddało? Nie myśli się, jak mu jest z tym biednym
        > dzieckiem - czy nie urywa uszków, nie wydłubuje oczek, a może po prostu
        > rzuciło już dawno tę małpeczkę w kąt i ona teraz płacze i tęskni? No
        > pomyślcie! Przecież każde dziecko nadaje swojej ukochanej zabawce
        > różne "nasze", ludzkie cechy...
        >
        > Podtrzymuję swoje zdanie, że akcja "oddzaj swoją najukochańszą zabawkę" jest
        > okrutna.
        >
        > Chyba, że chodzi o zabawkę NAJLEPSZĄ, ale wcale nie o NAJUKOCHAŃSZĄ - wtedy
        to
        > już zupełnie inna sprawa. Przecież często dzieci mają super-wystrzałowe
        > zabawki, które wcale najukochańszymi nie są. Znacie wierszyk Danuty Wawiłow o
        > kopareczce? Nie? To przeczytajcie.
    • 73nikusia Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 26.11.03, 16:32
      Hej hej

      Ale ciesza mnie Wasze listy ... no tylko Ula wciaz upiera sie przy swoim.
      e.beata pyta czy "... wczesniej była nad tym dyskusja w klasie..." Pewnie! Pani
      przedstawila problem, powiedziala dla kogo przeznaczone beda zabawki, w jakim
      wieku sa dzieci. W tym przypadku problem kupna nowych zabawek byl po trosze
      rozwiazany sytuacja finansowa rodzicow uczniow. Dla wyjasnienia powiem ze w
      klasie tej dziewczynki sa naprawde biedne rodziny, ktorych nie stac na nowe
      zabawki dla dzieci. A klasa wspolnie postanowila ze chca te dzieciaki
      obdarowac. Dzieci postanowily ze przyniosa swoje zabawki po jednej kazdy. Jest
      tam jeden rodzic, bardzo majetny, chcial kupic zabawki za kazde dziecko. Ale
      dzieci powiedzialy NIE!!

      A czemu ulubiona zabawke. Bo jak dzieci same stwierdzily latwo oddac cos czego
      sie nie lubi.

      Ja sie ciesze ze sa takie dzieci, ze nie mysla tak jak Ula. Ula a moze Twoje
      dziecko latwiej rostalo by sie z ulubiona rzecza ... latwiej niz myslisz ...
      latwiej niz Ty sama??

      Czasem mam wrazenie ze rosna nam takie male roszczeniowe "potworki", to moje ..
      tego nie dam .. to mi sie nalezy ...
      Ale jezeli rodzice sami mowia takie rzeczy ... to sie juz temu nie dziwie

      Ja tam osobiscie popieram taka akcje i nie widze w tym nic zlego. Dziecko samo
      mialo wybrac. Nikt go nie sprawdzal ... czy to jego ulubiona czy mniej czy
      wogole jej nie lubil. Dziecko mialo wybrac to w swoim seruszku. Jezeli bardzo
      ale to bardzo kochalo misia ale rowniez lubilo lale to oddalo lale. A coreczka
      mojej kolezanki oddala lale bo tego misia to w sumie nie lubila ... smile

      Pozdrawiam serdecznie
      Nika

    • szwedka_kredka Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 27.11.03, 13:06
      Bardzo dziękuję za Wasze opinie.
      Problem niejako rozwiązuje się sam - Mikołaj nie chce oddać nic "swojego",
      natomiast ucieszył się, kiedy powiedziałam, że pójdziemy do sklepu i wybierzemy
      coś nowego - tu nie miał przeciwwskazań.
      Pozdrawiam.
      Aco do piżamki, to też mi się prypomniało, że nie lubiłam ich dostawać na
      Gwiazdkę (standard na Gwiazdkę od dziadków). smile
    • monika.zdz Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 27.11.03, 13:24
      Mnie się wydaje,że dzieci z Domu Małego Dziecka nie są jeszcze takimi snobami,
      żeby zależało im wyłącznie na nowych rzeczach. Umyta,niezepsuta plastikowa
      zabawka jest równie ładna jak nowa,używane ubranko może być także bardzo
      ładne.Mój syn także nosi ubranka,które daje mi po swoim synku koleżanka.Jest to
      dla mnie duża pomoc,rzeczy są ładne i w dobrym gatunku -co z tego ,że używane.
      Nie zauważyłam aby mojemu dziecku robiło to różnicę czy ciuch jest nowy czy
      stary,tak samo z zabawkami. Nie każdego stać aby darować obcym dzieciom nowe
      rzeczy ,ponieważ mamy swoje pociechy,które trzeba ubrać przedewszystkim.
      Natomiast prawie każdy ma na zbyciu ładne ,używane rzeczy ,którymi bez
      obciążania domowego budżetu może obdarować innych.Bardzo to jest pozytywne
      według mnie, bez względu na to czy to w okolicach świąt czy na codzień.
      • e.beata do Uli 28.11.03, 14:38
        Ula nie zrozumiałaś.
        Przecież nie chodzi o to aby dziecko do czegoś zmuszać, siłą odbierać zabawki ;-
        )))
        Chodzi o DOBROWOLNE podzielenie się, o odanie kawałeczka serca.
        Nie wiem jakie teraz są wrazenia dzieci i co myśli dziewczynka która oddała
        lalkę, może jej mama się dowie i napisze?
        Ja swojego gestu NIGDY nie żałowałam. Wręcz przeciwnie.

        >Czy naprawdę - wiedząc, jak bardzo Wasze dziecko kocha jakąś zabawkę -
        pozwoliłybyście na to, żeby ją oddawało?

        Tak. Gdyby zechciało samo oddać. Nie wyobrażam sobie rozmowy, lepiej mu nie
        dawaj, będziesz na pewno potem żałował itp. Taką rozmową wyrządziłabym dziecku
        olbrzymią krzywdę. Dziecku i sobie. Co nie znaczy że dziecku pozwoliłabym
        zawsze i każdemu oddawać dowolną liczbę zabawek wink

        >A gdyby dziecko miało straszny dylemat, to co wtedy? "Oddaj, bo inne dziecko
        to doceni"? Oh, please!

        Właśnie please wink, my nie o przymusie ....


        >Dorabianie ideologii, tak jak Wy to robicie, jest chyba zbędne.

        Ula, a gdzie ty tutaj ideologię widzisz? wink
        Bo ja wyłącznie dobre serce.

        >ale nie stawiajcie swoich dzieci w tak idiotycznej sytuacji - będą Wam to
        pamiętać i kiedyś wypomną, jak nie jutro, to za parę lat.

        Wiesz Ula przykro mi że nie rozumiesz...
        Oddać część SIEBIE innym nie rzecz. Tutaj naprawdę nie chodzi o zabawkę, jej
        wartość materialną.
        Myślę że tak trudno dojść do porozumienia, bo inne wartości preferujemy.
        A może nigdy nie zaznałaś tego uczucia radości i dlatego nie rozumiesz.

        Pozdrawiam
    • 73nikusia Do e.beaty i Uli ... 28.11.03, 15:29
      Witam

      To ja od tej dziewczynki, z NIELUDZKIM WYBOREM wg Uli ...

      No wiec dzis pytalam w pracy mamy tej dziewczynki, jak Monika, bo tak ma na
      imie, moja imienniczka smile, czuje sie teraz po tym wyborze.

      Minelo juz sporo czasu. Cala sytuacja miala miejsce w zwiazku ze zbiorka ubran,
      srodkow czystosciowych i zabawek dla Domu Malego Dziecka na Litwie. Mieszkal
      tam kiedys pewien Pan, ktory pracuje w tej szkole do ktorej chodzi Monika.
      Zawirowania wojenne rzucily go az do nas. Od tego czasu pomaga tym ktorzy tam
      zostali. Co roku przeprowadza akcje zbierania najpotrzebniejszych produktow,
      odziezy i zabawek dla najmniejszych.

      Minal rok ... wlasnie przeprowadzana jest ta sama zbiorka ... Monika jest juz w
      4 klasie. Jak ten czas leci ... Na pytanie co teraz mysli o tym zdarzeniu z
      przed roku odpowiedziala ... "Mam nadzieje ze ta lala sprawia komus radosc a ja
      mam tyle zabawek przeciez" ...

      Ja uwarzam to za piekne smile
      Pozdrawiam Nika

      A do Uli ... daj cos z siebie ... cos cennego ale nie bliskiej osobie tylko
      komus postronnemu ... zobaczysz jak wielka radosc odczujesz w sercu.
      Sprobuj dac cos co jest dla ciebie cenne ... nie koniecznie materialnie ale na
      pewno duchowo ... GWARANTUJE WIELKA RADOSC smile

      Pozdrawiam Nika
      • iju Re: Do e.beaty i Uli ... 28.11.03, 15:44
        Przepraszam, że się wtrące, ale czy oddałaś już komuś swój samochód, albo
        sukienkę którą właśnie kupiłaś sobie na sylwestra?
        • 73nikusia Re: Do e.beaty i Uli ... 28.11.03, 16:01
          To chyba do mnie, tak?

          No wiec samochodu nie mam wiec nie moglabym go oddac (w swoim zyciu nigdy auta
          nie mialam). Na Sylwestra tez nie chodze w kreacjach o ktorych za pewne
          myslisz, wiec i takowych nie posiadam zeby sie ich wyzbyc.
          Ale posiadam troche rzeczy, dosc ladnych choc to kwestia gustu, ktorymi co roku
          dziele sie z pewna rodzina z pod Zielonej Gory. Jest ich tam 17 scioro (z
          rodzicami) ... warunki zycia bardzo ciezkie. I nie sa to ludzie ktorzy zebrza o
          pomoc. Radza sobie najlepiej jak potrafia, pracuja ci co moga, maluchy
          dorabiaja zbieraniem grzybow, jagod ... co ziemia i las urodza. A my im
          pomagamy. My tzn ja moj maz, nasi znajomi i ich rodzice.
          Co jakis czas zawozimy im rzeczy (urzywane, nowe). Dajemy zabawki (urzywane,
          nowe) - te zabawki to dla trojki najmniejszych.
          Pytasz czy dalam cos co lubilam ... bo tak zrozumialam aluzje z samochodem lub
          sukienka.
          W tym roku na wiosne w torbie rzeczy zapakowanych dla nich znalazly sie moje
          ulubione spodnie (takie z bardziej eleganckich) prawie nowe, mialam je na sobie
          ze dwa razy. To orginalny M&S (jesli wiesz o co chodzi). Byli sliczne, bardzo
          je lubilam. Ale jest tam dziewczyna miala 18'ke w lecie. To byl dla niej
          prezent. Nie mam az tyle pieniedzy zeby kupowac im nowe rzeczy ale z tej
          jednej ... warto bylo zrezygnowac.

          Nika
          • mader1 Re: Do e.beaty i Uli ... 28.11.03, 18:58
            Ja tez tak jak iju , nie zasugerowalabym dziecku oddania ulubionej zabawki,
            chyba ze samo wpadloby na ten pomysl. Albo... zobaczyloby, ze mama oddaje cos
            ulubionego i poszloby ta droga.Jestesmy wlasnie po pakowaniu prezentow na
            Mikolajki.W szkole nie przychodzi sw. Mikolaj, tylko uczniowie jada cos dac
            do schroniska i domu samotnej matki. Oddalam dwie pary ulubionych spodni, nowe
            rajstopy, dezodorant i pare nowych kosmetykow - kupionych dla siebie.
            Pododawalam to do paczek dla dzidziusiow - tam ubranka byly uzywane, ale
            naprawde ( jak to po maluchu) niezniszczone.Wszedzie tez byla przynajmniej
            jedna rzecz dla malucha nowa.Zrobilysmy tez pare paczek dla starszych dzieci,
            rzeczy nowe, bo jak powiedzialam dziewczynom, kazdy chcialby nowe rzeczy na
            Mikolajki smile Po naradzie z mezem ustalilismy, ze najtrudniej rozstac sie nam z
            pieniedzmi, bo zawsze wiecej potrzeb niz wplywow, wiec wyasygnowalismy kwote i
            wyszlo z tego pare nowych rzeczy...I nawet nie maskotek... Moze kiedys dzieci
            wezma z nas przyklad ? Mysle, ze taka ulubiona zabawka moich corus jest tak
            zlachana, ze nikt nie poznalby sie na jej pieknie wewnetrznym. Nic wiecej nie
            bede pisac, bo kiedys juz obiecalam sobie, dzielac sie, nie chwalic sie...
    • luwoz Re: Jestem ciekawa Waszego zdania 28.11.03, 17:33
      Pamiętam jak w ramach ćwiczeń na studiach byłyśmy właśnie w Domu Małego
      Dziecka. Masz rację, tym dzieciom z reguły nie potrzeba kolejnych zabawek.
      Raczej nowych śpioszków, pieluch, może mleka. Najlepiej spytać u źródła- u pani
      dyrektor DMD. LU
Pełna wersja