Dziecko a dziecko

22.03.09, 20:11
Mowa o dziaciach, z ktorych jedno po 40 , drugie dobiega 40. To starsze jest moim mężem. Tesciowie mieszkaja dwa bloki za swoim mlodszym synem i synową, bardzo pomagają im przy dzieciach. My mieszkamy na sąsiednim osiedlu (15 minut spacerkiem). W zeszlym roku tesciowa trochę zajmowala się naszym wtedy 2 latkiem, ktorego wozilam do nich. A że mlody nie chcial wstawać (tesciowa katagorycznie nie chciala po niego przychodzić), no i tesc palil papierosy w domu, to z opieki korzytalam coraz rzadziej (zawozilam mlodego do swoich rodzicow kilkanascie kilometrow i on tam byl caly tydzien, ja dojeżdżalam do pracy od nich). Ale do rzeczy. Mlody od wrzesnia jest przedszkolakiem. Jest i nie jest, bo tak choruje że do przedszkola chodzi kilka dni w miesiącu. Czasem poproszę o pomoc ciocię męża, a glownie mlody z moimi rodzicami (ten sam schemat, mlody i ja z nimi, malz w domu z nastolatkiem). Od połtora tygodnia mlody ma katar, więc do przedszkola nie chodzi a jutro akurat nie mam go z kim zostawic, więc poprosilam o pomoc tescia (tsciowa zajmuje sie nowo urodzoną wnuczką od mlodszego brata). Wiem, że tesc do przedszkola na 8 prowadza wnuczkę (starszą corkę mlodszego brata), a to przedszkole 50 metrów od bloku. Niestety uslyszalam, ze owszem mogę mlodego podrzucic, ale najwczesniej o 8.30 I na nic się zdaly argumenty, że o 8.30 to muszę być w pracy (a jadę do niej ledwie 10 minut). Nie pierwszy raz ma miejsce taka sytuacja. Zdarzylo się, że uslyszalam, że jak nie będą potrzebni mlodszemu bratu, to mogę podrzucic mlodego czy mogę mnie gdzies podrzucić itp. Już jakiś czas temu doszlam do wniosku, że muszę sobie ich odpuścić. Tylko zastanawiam się, dlaczego jednemu dziecku pomagają na maksa (jak dla mnie to mlodszy syn ich wykorzystuje), a drugiemu ot tak, od przypadku do przypadku. Dodam, ze ostatni raz prosilam tescia o zostanie z mlodym we wrzesniu. Co o tym myślicie.
    • roksanaa22 Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 20:17
      Może młodszy syn nie narzeka,że ojciec pali?
      Nie żebym piła do tego-słusznie marudzisz.Ale może im lżej z jego
      rodzina.Może im sie w jakiś znaczący sposób odwdzięczają?
      • xxe-lka Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 20:23
        a może o opiekunce powinnaś pomyśleć - no wiesz płacisz i wymagasz
      • alfa36 Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 20:25
        roksanaa22 napisała:

        > Może młodszy syn nie narzeka,że ojciec pali?
        Pewnie, ze nie narzeka, pali razem z nim u niego w domu, jego papierosysad
        > Nie żebym piła do tego-słusznie marudzisz.Ale może im lżej z jego
        > rodzina.Może im sie w jakiś znaczący sposób odwdzięczają?
        Na pewno utrzymują scisłe kontakty, często się odwiedzają, my robimy to sporadycznie. Ale robimy to wlasnie dlatego, ze taka jest ich postawa.
    • alfa36 Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 20:28
      O opiekunce rzecziwiscie myślalam, ale caly czas liczę na to, że mlody przestanie chorować i wreszcie będzie normalnie. Poza tym budujemy dom i oszczędzamy jak się da, żeby jak najszybciej żyć normalnych warunkach.
    • sanna.i Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 21:21
      Ten post to jakieś nieporozumienie.Wszyscy mają obowiązek twoje dzieci
      wychowywać,tylko nie ty.I jeszcze pretensje masz.O co? O to,że postanowiłaś
      założyć rodzinę i urodzić dzieci? To teściów sprawa komu i ile pomagają.W ogóle
      mam wrażenie,że zarówno ty jak i młodszy brat twojego męża macie bardzo
      roszczeniową postawę w stosunku do rodziców.
      • lila1974 sanna.i 23.03.09, 09:16
        Zdaje się, że zbyt surowo oceniasz autorkę.
        Jaka postawa roszczeniowa?
        W normalnych rodzinach jest to normalne, że jedni drugim pomagają.
        Dziewczyna znalazła się w sytuacji, w której pomocy potrzebuje i po prostu jest
        jej zwyczajnie przykro, że jeden syn może liczyć na nieograniczoną pomoc a
        drugiemu się jej odmawia.

        Za łatwo szafuje się hasłem "postawa roszczeniowa".
    • deela Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 21:25
      a mnie dziwi jak wspolczesni rodzice nie potrafia sie wlasnymi dziecmi zajac
      vide twoj szwagier, a co do pomocy w razie choroby jak juz musialam prosic
      tesciowa o pomoc (moze 3-4 razy sie zdarzylo, bylam w podbramkowej sytuacji) to
      jej zawozilam dziecko chociaz to 30 km
      • dlania Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 21:31
        No cóz, baaaaardzo często rodzice faworyzują jedno z dzieci, normalka, choc
        niefajna.
        IMO katar nie jest powodem żeby dziecka nie puszczać do przedszkola, gdzie on ma
        nabierac odporności?
        • deela Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 21:45
          phi
          moj jutro z katarem idzie
          co to za katar, ledwie przezroczysta skapa wydzielina tongue_out
      • yennefer82 Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 21:34
        A może są zazdrośni o to co juz osiągnęliście i sobie myślą, że
        skoro jesteście tacy sprytni to sobie radzcie sami. Niestety w
        rodzinie często zawiść kieruje ludżmi.
        • alfa36 Re: Dziecko a dziecko 22.03.09, 21:51
          Czy postawę mam roszczeniową? Być może. Właściwie to moi rodzice mnie tego nauczylismile.... uwielbiają wnuka i rzeczywiście są na każde moje zawołanie. A sprawa radzenia sobie. Gdybym miala brać zwolnienie na każde przeziębionie mojego dziecka, to by mnie juz dawno z pracy wyrzucili. Dlatego proszę o pomoc rodzinę, sama też nigdy nie odmawiam pomocy (ale tesciowie mnie o pomoc nie proszą, pomaga im z reguly mlodszy syn). A czy katar jest powodem..... no cóż.... szkoda mi mojego dziecka, które z glutem na biegać po przedszkolu, no i szkoda mi innych dzieci, ktore mogą się od niego zarazić. Dla mnie katar to choroba, z ktorej może rozwinąc się coś gorszego.
          • ib_k Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 09:50
            a ja mam pytanie do autorki, czy ty mieszkasz z ojcem tego dziecka? jeżeli tak to dlaczego on nie może się nim zaopiekować? wyczerpaliście już limit 60 dni opieki na chore dziecko?
        • lila1974 Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 09:18
          A może jest tak, że starszy syn zawsze sobie radził sam, rzadko prosił rodziców
          o pomoc i oni się do tego przyzwyczaili, że młodszy-nieborak i trzeba się nim
          opiekować a straszy zawsze sobie poradzi?
      • alfa36 deela 22.03.09, 21:57
        A ja nie mogłam przeżyć, że do dziecka brata meża teściowa chodzila o piątej rano, a do mojego dziecka nie chciala przyjśc na ósmą. Nie mogłam przeżyć, ale wozilam mlodego. I tak bardziej mi te papierochy przeszkadzały (i przeszkadzają).
        • deela Re: deela 23.03.09, 17:46
          > A ja nie mogłam przeżyć, że do dziecka brata meża teściowa chodzila o piątej ra
          > no, a do mojego dziecka nie chciala przyjśc na ósmą.
          musisz pocwiczyc tzw w dupiemanie
      • elske Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 08:57
        deela napisała:

        > a mnie dziwi jak wspolczesni rodzice nie potrafia sie wlasnymi dziecmi zajac

        Mnie tez to dziwi.Zaczyna sie od 2 kresek na tescie.Juz wtedy porzebna jest
        deklaracja rodziny,ze pomoga po porodzie.Pozniej ze beda pomagac
        przy:niemowlaku,dziecku w zlobku,przedszkolaku.W podbramkowych sytuacjach,ale
        tez weekendy zeby mozna bylo odpoczac,i w tygodniu,zeby moznabylo zakupy
        zrobic,umowic sie na kawe.Duzo tego jest.

        Albo to ja jestem dziwna,bo nidy nie wpadlam na pomysl,zeby zostawic dziecko na
        weekend u dziadkow,a w podbramkowych sytuacjach maz z dzieckiem siedzial,bo ja
        mialam cos do zalatwienia (chociaz najczesciej mloda ze mna chodzila).A jak
        urodzilam drugie dziecko za granica ,to nie sciagalam do siebie mamay na minimum
        miesiac,do pomocy nad dwójka dzieci,bo maz w pracy.
        Dobra,mozecie mnie teraz zjescwink
        • deela Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 09:00
          u mnie tak samo
          to MOJE dzicko
          radze sobie bo nie mam wyboru
          tesciowa fakt kilka razy prosilam o pomoc, ale ona to jak na skrzydelkach
          jak kiedys kupilam jej jakis drobiazg (maz pracowal na druga zmiane, ja musialam
          pilnie cos zalatwic w miescie - mlody chory) bo poprosilam ja zeby przyjechala
          do nas do mlodego to sie prawie kobieta na mnie obrazila :o
        • eilian Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 17:12
          elske napisała:
          > Albo to ja jestem dziwna,bo nidy nie wpadlam na pomysl,zeby zostawic dziecko na
          > weekend u dziadkow,a w podbramkowych sytuacjach maz z dzieckiem siedzial,bo ja
          > mialam cos do zalatwienia)
          To, że Ty nie wpadłaś, to znaczy, że to coś złego zostawić dziecko u dziadków na
          weekend (sporadycznie rzecz jasna), bo nie rozumiem?
          Dla mnie podbramkowa sytuacja, to taka kiedy OBOJE z mężem musimy coś załatwić i
          nie bardzo jest jak zabrać ze sobą dziecko (najczęściej ciągamy je ze sobą, ale
          są takie sytuacje, że jest to bardzo kłopotliwe)
    • gryzelda71 Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 07:12
      Po prostu bardziej lubią młodszego syna i jego rodzinę.
      • kropkacom Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 09:03
        Może mają lepszy kontakt z tamtą rodziną?

        Ogólnie to ciągłe pretensje na tym forum czytam że któreś z dziadków się mniej
        jakimiś wnukami zajmuje. Ciekawe ilu chętnych będzie do opieki nad nimi jak będą
        niedołężni.
    • lila1974 Po prostu 23.03.09, 09:04
      Tak jest i juz.
      Jaki jest tego powód, to tylko oni wiedzą, a może i nie wiedzą, bo czasami
      ludzie są nieświadomi swoich zachowań.

      Albo bedziesz się tym zatruwać, albo pogodzisz się z faktem, ż etak jest -
      zdrowiej będzie smile
    • gaskama Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 10:01
      A ja jestem ciągle zaskoczona faktem, jak często dorośli ludzie
      wymagają pomocy od swoich rodziców niemal do usr...nej śmierci.
      Rodzice Cię wychowali, rodzice męża wychowali jego. Czemu na litość
      Boską mają jeszcze pomagać w wychowaniu Waszych dzieci. Czego Ty
      oczekujesz??? Budujesz dom, więc musisz oszczędzać, niani więc nie
      zatrudnisz i oczekujesz, że cała rodzina będzie Ci pomagała na
      Twoich warunkach (dziecko u cioci, u jednych dziadków, u drugich).
      Lilka pisze, że normalne, że rodziny sobie pomagają. Alu tu mamy
      dziwną sytuację. Autorka oczekuje pomocy na własnych warunkach.
      Najlepiej dziadek ma przestać palić, na 8.30 nie pasuje. No i
      kantakty z dziadkami nie są zbyt bliskie za ICH postawę. No sorry!
      Ale chyba przesadzasz.
      • hellious Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 11:02
        Moja tesciowa ma jednego syna i jefdnehgo wnuka. I co? I nic, nie zajmie sie nim nawet dwie godziny w weekend. Nie widziala go juz miesiac, a mieszkamy 15 minut drogi od siebie. Nie ma potrzeby kontaktow z wnukiem, to nie musi sie z nim kontaktowac. Tylko wqrza mnie to, ze pozniej obcym ludziom pierdaczy, ze ja taka zla synowa bo jej wnusia na spacery nie daje...
        • alfa36 Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 15:07
          Wlaściwie to nie zadałam pytania o to, czy mają zajmować się
          dziadkowie moim dzieckiem czy też nie.... Po prostu zastanawia mnie,
          dlaczego inaczej traktują swoje dzieci, a w konsekwencji swoje
          wnuki, choć deklarują, ze bardzo je kochają. Jak dla mnie dziwne...
          Moze tak jestem wychowana. Rzuciłabym wszystko gdyby pomocy
          potrzebowali moi rodzice czy moja siostra, itp. A co do teściów- jak
          nie mielismy jeszcze dziecka to moj mąż chodzil do swoich rodziców
          dwa razy w roku, na swięta na imieniny. Potem nieco sie to
          zmieniło, odwiedzalismy często dziadkow z wnukiem jak mlody byl maly
          a ja nie pracowalam. Teraz wróciło do stanu sprzed narodzin mlodego.

          Ps. Jak zawiozłam mlodego dzis o 8.30 to dziadek powitał mnie w
          progu stwierdzeniem: "czekam na was już od 8.10wink" Chyba chcą mi
          pokazać kto tu rządziwink
          • gryzelda71 Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 15:46
            A ja się dziwię.Skoro czujesz się gorzej traktowana i twoje dzieci też to po co
            zawozisz je do tych okropnych dziadków?
    • smerfetka8801 Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 15:22
      nie możesz mieć pretensji mogą ze swoim czasem robić absolutnie co chcą.To Twoje
      dziecko i ty masz wobec niego obowiązki nie oni.Ja kiedy proszę teściową żeby
      przez godzinę zajęła się mała bo np muszę iść do lekarza to ustalam to z nią
      najczęściej tydzień wcześniej (mowa o wizytach planowanych ) w innych wypadkach
      nagłych mąż wraca z pracy wcześniej i tyle.
      tym bardziej nie zostawiłabym chorego dziecka z kimś- bo dziecko chore może być
      bardziej marudne i kłopotliwe.
      a już pogląd ,ze mały ma katar i to choroba powalił mnie an łopatki nie dziwne
      ,ze ciągle "choruje" a ty ciągle potrzebujesz czyjejś pomocy
      • alfa36 Re: Dziecko a dziecko 23.03.09, 22:10
        Dla mnie dziecko z katarem to dziecko, ktore nie powinno chodzić do przedszkola i zdania nie zmienię. Mi po prostu szkoda dziecka, ktore w przedszkolu biega z gilem, bo chyba przedszkolanki nie są od wycierania dzieciom nosów. I nawet jeśli wymaga to ode mnie dużego wysiłku, żeby mieć mlodego z kim zostwić to będę ten wysiłek podejmowała. Na szczęście mam rodziców, którzy z młodym chętnie zostaną, teściów o pomoc muszę prosić sporadycznie (w przeciągu pół roku zdarzylo się to drugi raz). I, żeby była jasnośc, nie uważam wcale, że dziadkowie muszą zajmować się wnukami, ale myślę, że jeśli pomagają jednemu dziecku, to drugiemu mogliby pomóc choć trochę (kontakty utrzymujemy zupełnie normalne)i nie fawozyzować kogokolwiek.
    • ewcia1976 Re: Dziecko a dziecko 24.03.09, 10:21
      Tak sie składa, że sytuacja ekonomiczna nie pozwala nikomu z moich
      znajomych na wynajmowanie niani. Mamy pracują żeby przeżyć a nie dla
      własnego widzimisie. Dlatego często jest potrzebna pomoc rodziców.
      Nasi rodzice nie przypominają dziadków, którzy stoją nad trumną.
      Wcześniej poszli na emeryturę. Emerytura nie jest wysoka więc nie
      moga podbijać świata. Wspaniale jak mają jakies dodatkowe zajęcia
      ale i wtedy bardzo dużo czasu. Jesli tacy luidzie lubią dzieci nie
      widzę nic przeciwko temu, żeby pomagali . NAs w ich wieku czeka
      jeszcze kilka lat pracy zawodowej. Oni zamiast oglądać kolejny
      serial lub męcz mogą pobudzić swoją wyobraźnie wybierając się na
      spacer z dzieckiem
      Jaz pomocy rodziców korzystam codziennie.Z pracy jesteśmy
      najwczesniej o 17 więc Mama lub Teściowa odbierają małą z
      przedszkola i przez 3h jest z którąś z nich. Nie skarżą się a nawet
      Teściowa jest zła, że częściej Małą odbiera moja Mama smile.
      Ponieważ jednak to My jesteśmy rodzicamy każdy wolny czas poświącamy
      Córce.
    • gandzia4 Re: Dziecko a dziecko 24.03.09, 11:20
      Wiesz moi teście teście odmówili nam pomocy gdy mieliśmy jedno dziecko chore w
      szpitalu i dwójkę chorych w domu, chodziło o to by jedno z nich codziennie
      posiedziało z synkiem (7lat) w szpitalu jakieś 2-3 godziny gdy my z mężem
      będziemy się zmieniać w domu przy chorych dziewczynkach. Powodem odmowy była
      konieczność pomocy drugiemu synowi w opiece nad jego synem, którego teście
      prowadzają po lekcjach na jakieś zajęcia dodatkowe. Bratanek męża ma drugich
      dziadków mieszkających w tym samym mieście stosunkowo blisko i z tego co wiem
      chętnie zajmujących się wnukiem, ale teście wyraźnie dali mi do zrozumienia, że
      tamten wnuk jest dla nich ważny. Dodam, że na pomoc mojej mamy w takich
      sytuacjach nie mogę liczyć, bo jest ona po przeszczepie i na lekach
      imunosupresyjnych, więc kontakt z chorymi dziećmi jest dla niej zagrożeniem
      życia wręcz. Acha tamten wnuczek to jest dzieckiem ich młodszego syna, który z
      rodzicami mieszkał aż do zeszłego roku, wiec to chyba taki schemat jużtongue_out
Pełna wersja