przypuśćmy....

25.03.09, 12:30
facet, mąż znaczy się wyjeżdża w delegację, tam dopuszcza się zdrady w wyniku
której będzie ojcem, a ponieważ nie macie własnych dzieci....mąż proponuje,że
moglibyście, a właściwie Ty / bo on już ojcem jest/ mogłabyś adoptować to
maleństwo.

jak reagujecie i co myślicie o takim mężu ?
    • matysiaczek.0 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 12:41
      co o ojcu to jakieś to dziwne, ale co to za matka, która urodziła i pewnie musiałby zrzec się praw, zeby ta żona mogła adoptować..tak?
      w rodzinie mojej siostry sytuacja podobna się szykuje. Ona na wyjeździe (ale kilka lat nie ma), on został i dzieciaka machnął, choć krzyczał, że nie lubi i nie chce dzieci..i teraz mają problem
    • aurinko Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 12:44
      Gdybanie, gdybanie wink
      Osobiście odeszłabym od faceta jeśli by mnie zdradził. Sam fakt zmajstrowania dziecka nie ma znaczenia.
    • agatracz1978 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 12:45
      Nie, nie mogłabym bo facet nie byłby już moim mężem.
    • figrut Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 12:54
      Znaczenia nie ma żadnego, czy dzieci własne mam, czy też nie mam. Jeśli byłby to
      jeden taki głupi wyskok i o ile wybaczyłabym zdradę, a biologiczna matka nie
      chciałaby tego dziecka przyjęłabym jak swoje własne. wcześniej jednak musiałabym
      mieć pewność, że matka dziecka nie ma już do niego żadnych praw. Nie chciałabym
      być w sytuacji, kiedy za parę miesięcy, lat matka dziecka zgłosi się po nie, a
      ja zostanę z koszmarnym bólem straty swojego dziecka które pokochałam.
      • jokokasia Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:22
        wydaje mi sie ze wszystko zalezy od tego jak sie miedzy wami uklada i czy ty go
        kochasz mimo tego co zrobil nie jest zapewne to mile ale my kobiety musimy duzo
        zniesc a facetom sie za duzo pozwaa i wybacza ale chyba ten swiat juz jest tak
        zbudowany i musi tak byc
        • penelopa40 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:32
          "ale my kobiety musimy duzo zniesc a facetom sie za duzo pozwala i
          wybacza ale chyba ten swiat juz jest tak zbudowany i musi tak byc"
          oj, chyba niekoniecznie, czasami mam wrazenie że same kobiety
          zgadzając się na wiele potwierdzają twoją tezę i niektóre negatywne
          sytuacje są na tzw własne życzenie...
          ja tam uważam, że kobieta nie musi wiele znosić jeśli nie chce a już
          napewno nie w związku z mężczyzną, a kto na co pozwala to
          indywidualna sprawa, zdrada jest dla mnie równoznaczna z końcem
          związku...
          raczej nie paliłabym się do wychowywania dziecka mojego męża/byłego
          z obcą kobietą...
          • triss_merigold6 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:33
            Zdradę jeszcze bym łyknęła, sama mam sporo różnych zachowań na
            koncie ale spłodzenie dzieciaka na boku?! Bez jaj.
        • chicarica Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:38
          Nic nie MUSI tak być. Jak facet nabroi albo nie pasuje, to można się z panem
          rozstać. W dzisiejszych czasach nie ma obowiązku posiadania męża i potomstwa.
          Odrobinę szacunku dla siebie samej trzeba mieć.
          • triss_merigold6 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:39
            Niemniej posiadanie męża i potomstwa bywa przyjemne, posiadanie
            potomstwa bez męża na stałe również ma swoje zalety.
    • croyance Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:17
      Mysle, ze moj maz nie dozylby momentu, w ktorym przedstawia taka
      propozycje, bo juz na wiadomosc o zdradzie strzelilabym mu w leb.

      Ale, opisywana przez Ciebie praktyka byla niegdys bardzo popularna
      wsrod np. angielskiej arystokracji. Georgiana, the Duchess of
      Devonshire, wychowywala bodajze dwojke dzieci swojego meza; z
      drugiej strony, on wychowywal dzieci, ktore miala z kochankiem.
    • smerfetka8801 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:23
      dziecku niczemu nie winne do dziecka absolutnie nic bym nie miała mogę i
      wychować-ale facet dostaje kopa w dupę
      • gryzelda71 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:25
        smerfetka8801 napisała:

        > dziecku niczemu nie winne do dziecka absolutnie nic bym nie miała mogę i
        > wychować-ale facet dostaje kopa w dupę

        Czyli jak to wygląda?Adoptujesz dziecko i rozchodzisz się z jego ojcem?C
        • croyance Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:40
          Spika sie z ta druga kobieta, zabieraja dziecko i jada w swiat a la
          Thelma & Louise, a pan maz zostaje na lodzie, powalony damska
          solidarnoscia i brakiem obiadu big_grin
          • smerfetka8801 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 14:00
            no generalnie coś w tym stylu tongue_out
            a tak serio to chodzi mi o to ,że facet który nie dość ,ze zdradza to jeszcze
            coś takiego proponuje nie ma wstydu i honoru i ja bym na taką propozycję
            odpowiedziała ,że owszem dziecko chętnie mieć będę ale on wypada za drzwi. smile
            Myślę jednak ,że jest to mocno teoretyczna sytuacja bo dziecko przecież ma matkę
            a pewnie gdyby faceta kopnąć w dupę to by się jednak przytulił do tamtej i
            zostali by szczęśliwą rodzinka-przynajmniej do kolejnej zdrady.
    • triss_merigold6 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 13:29
      A pan to dziecko zrobił w dziupli czy z kobietą? Bo jeśli z kobietą
      to owo dziecię ma matkę.
      Nie upadłam na głowę, żeby zgadzać sie na taki układ albowiem jestem
      zdrowa, płodna i mogę powielać własne DNA.
      • to.ja.kas Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 14:06
        A za jaką karę ja mam wychowywać cudze dziecię???
        Jak juz by mnie pęd pchał do chowania obcich dzieci to takich co to
        nie spłodzine z męza i obcej kobiety na tym świecie sporo. Dziecko
        męża i jego kochanki to jego problem nie mój.
    • frida-marzec08 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 18:58
      Pakuję mu walizkę, wystawiam za drzwi i zaczynam NOWE życie;
      niech maleństwo wychowuje z lalunią, która rozłożyła mu nogi...
    • nangaparbat3 Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 19:25
      Znam pania, ktorą wychowala żona jej ojca, majaca z nim zresztą wlasne dzieci. O
      ile wiem, matka sie nie wyrzekla, ale miala inne zatrudnienia.
      Sama bym sie zgodzila na to cudze/meża dziecko, gdybym go (meza) kochała i
      gdybym sie czuła kochana.
      Wbrew idealistycznym przekonaniom miłośc nie wyklucza skoku w bok, choc
      absolutnie nie pochwalam, z roznych wzgledów, przede wszystkim dlatego, ze
      narusza zaufanie.
      Samej zdarzyło mi sie kiedys pomyslec, ze w razie czego chowalabym dzieci exa i
      next (czasem sie nimi opiekuję), nie zebym exa darzyla uczuciem głębszym, ale to
      przecież rodzeństwo mojej corki.
    • koleandra Re: przypuśćmy.... 25.03.09, 20:25
      No chyba na głowę upadł. Tak bym skwitowała i ... poszła w swoją stronę.
Pełna wersja