jodi20l
29.03.09, 10:24
W mojej klatce mieszka młode małżeństwo. Nasze córki chodzą razem do
przedszkola w drugim końcu miasta. Na początku panowie wozili je na
zmianę. Z racji tego, że dla obu dziewczynek to był pierwszy rok w
przedszkolu jeździli w 4, na zmianę raz mój m raz sąsiad. Sąsiadka
dostała kilka miesięcy temu pracę w pobliżu przedszkola. Mój mąż raz
na cztery dni ma 12godzinną dniówkę i nie może dzieciaka zawieźć i
odebrać. Ja jestem po 2 oblanych egzaminach na prawko i przed
wyznaczonym kolejnym terminem. Sąsiadka jeździ dzień w dzień do
przedszkola bo ma po drodze do pracy. U nas pojawia się problem raz
na cztery dni. Woziłabym ją autobusem ale zdjęli tyle ,że w zasadzie
nie ma co na nie liczyć pomijając fakt, że i tak pół drogi trzeba by
było pokonać pieszo. Więc raz na te 4 dni uśmiecham się do sąsiadki,
chciałam jej płacić ale się nie zgodziła. Chciałabym jej coś
podarować ale nie mam pojęcia co bo łączy nas tylko przedszkole
dzieci. Nie odwiedzamy się i nie znamy za dobrze. Chciałabym
podarować jej coś neutralnego no i nie wiem co. Ależ się rozpisałam