Zaginął synek koleżanki!!

28.11.03, 23:31
Piszę na gorąco, bo chwilę temu zadzwoniła mija koleżanka. Zostawiła w domu
synka na pół godziny, bo musiała natychmiast gdzieś pojechać. Mały ma pięć i
pół i jest bardzo rozgarniętym dzieckiem. Nie chciał z nią jechać, bo wolał
pograć na kompie. Zgodziła się, bo czasem tak robiła - jest samodzielną mamą
i prowadzi własny biznes, co wiąże się z odwiedzinami klientów u nich w domu.
Starszy synek pojechał z nią. Wrócili po poł godzinie i okazało się, że w
domu młodszego nie ma, - sam z domu nie mógł wyjść, bo drzwi zamknęła. Ale
balkon zastała otwarty, jego rzeczy nie ruszone, tak, jakby ktoś go po prostu
uprowadził. Oczywiście wpadła w panikę, zaczęła szukać, postawiła na nogi
sąsiadów. Po pół godzinie mały się znalazł. Okazało się, że schował się w
pawlaczu pod łóżkiem i zasnął snem kamiennym, nie obudziło go nawet
zamieszanie w domu. Brzmi to nieprawdopodobnie, gdybym nie słyszała rozpaczy
w jej głosie, to pomyślałabym, że się wygłupia, bo przecież niemożliwe, żeby
dziecko nie usłyszało wołania w mieszkaniu. Chyba, że udawał. W każdym razie
przeżyła horror. Ale choć żal mi jej okropnie i nawet nie chcę myśleć, jak
strasznie się przeraziła, to jednak nie moge pozbyć się myśli, że zostawianie
małego dziecka w domu samego, nawet na krótką chwilę jest po prostu strasznym
ryzykiem. Ten temat był na forum nie raz wałkowany, ale chyba trzeba trąbić o
tym często, że dzieci małych, nawet bardzo mądrych nie można zostawiać
samych. Boże, a gdyby wybuchło pożar!
Wybaczcie mi emocje, ale ja też się zdenerwowałam.
Pozdrawiam
Kalpa
    • lanna1 Re: Zaginął synek koleżanki!! 28.11.03, 23:39
      Rzeczywiście zatrważająca historia.
    • melassaa Re: Zaginął synek koleżanki!! 29.11.03, 00:12
      Kalpa, dobry apel... nigdy dość uwagi dla naszych dzieci.
      Piszę dlatego, bo sama jako sześcioletnie dziecko zostałam w domu sama. Może
      na pół godziny, nie pamiętam. Wpadłam wtedy na pomysł, aby podpalić papierek.
      Papierek leżał na poduszce na łóżku. Jak się domyślacie poduszka się zapaliła.
      Zagasiłam pożar, niestety poduszka była po prostu sfajczona. Ja, 6-letnie
      dziecię (pamiętam to do dziś) schowałam tę poduszkę głęboko za szafę, aby mama
      się o niczym nie dowiedziałasmile Poduszka została odkryta po jakiś dwóch latach,
      przy okazji remontu. Oj, co się wtedy działo... Podobno dostałam klapsa!
      Naprawdę, trzeba uważać.
      Mama potem mówiła mi, że zostawiła mnie samą, bo byłam taką mądrą, spokojną
      dziewczynką. Nie przyszło jej do głowy, że mogłabym wpaść na jakiś dziwny
      pomysł...
      No w sumie byłam mądra, bo zagasiłam pożar (przy pomocy szklanek z wodą
      przynoszonych z kuchnismile

      Pozdrawiam serdecznie
      • amj02 Re: Zaginął synek koleżanki!! 29.11.03, 01:00
        Ja tez doskonale pamietam co my robilysmy tylko ,ze nasi rodzice dowiedzieli
        sie po prawie 30 latach. Otorz nasi rodzice pracowali na zmiany. Byly zawsze 2
        godzi luki za nim mama wrocila do domu. Oczywiscie bylysmy zamykane na klucz i
        co z tego. Mialysmy kolezanke ,ktora mieszkala na parterze i ona nas zawsze
        otwierala. My tylko obserwowalysmy z okna przystanek autobusowy czy tata juz
        pojechal wowczas zrzucalysmy klucze kolezance i byla hulaj dusza na plac
        zabaw. Przed powrotem mamy grzecznie wracalysmy do domu. Raz ja bylam w szkole
        a moja mlodsza siostra z ojczulkiem w domu. Otorz ojczulek musial wyjsc (nie
        pamietam po co i gdzie)to byly minuty jak moja siostra wpadla na genialny
        pomysl zrobienia prania. Zamknela sie na klucz w lazience i odkrecila wode +
        gaz (mielismy piecyk gazowy)i robila pranie jak mama.Mozecie wyobrazic sobie
        przerazenie naszego taty jak wpadl do domu. Na szczescie szczesliwie sie
        skonczylo ale nie zawsze sie tak konczy.Moj kuzyn w ten sposob zostal kaleka
        (nawiasem mowiac b.przystojny facet). Jako 10-o letni chlopczyk mial manie
        zbierania na poligonie niewypalow.Nie pomoglo ciagle wyrzucanie.W Wielki
        Piatek ciocia pojechala po jednego do szpitala zostawiajac starszego w domu.
        Ten podlaczyl niewypal do bateri. Rozerwalo mu sie w rece.
        Gosia
    • kolorko Re: Zaginął synek koleżanki!! 29.11.03, 00:43
      Właśnie dziś ,parę godzin temu miałam taką sytuację ,że młodsza spała a
      starszego miałam zaprowadzić na zajęcia plastyczne (100 m od nas)i przyszło mi
      do głowy, że może ją zostawić na te 5-10minut- przecież śpi tak mocno...Ale
      bałam się, ubrałam ją śpiącą, na szczęście obudziła się i nie marudziła- w
      innym przypadku po prostu zrezygnowalibyśmy z zajęć .To tyle ode mnie,
      pozdrawiam
      Ania
    • aga173 Re: Zaginął synek koleżanki!! 01.12.03, 21:46
      Ojej!!!!Ale właśnie przypomniało mi się ze ja mając 9 lat przy zamieszaniu w
      domu(moja Komunia Św.-malowanie itp)weszłam do szafy i spałam kamiennym snem!!!
      Szukali mnie kilka godzin wszędzie juz nawet policja przyjechała-horror co moi
      rodzice musieli przeżyć!!!!
      Pozdrawiam Aga
    • odalie Re: Zaginął synek koleżanki!! 03.12.03, 00:20
      No i doczytałam się w końcu i do tego wątku.

      > Boże, a gdyby wybuchło pożar!

      Moja mama była pożarnikiem. Gdyby wybuchł pożar - dziecko nie miałoby sznas.

      Nawiasem mówiąc, czy wiecie, że dzieciom należy tłumaczyć, aby nigdy, przenigdy
      nie chowały się przed ogniem do szafek, szaf, wersalek...

      Dzieci instyktownie chowają się do skrytek.

      Strażak musi mieć szansę, aby dziecko znaleźć i wynieść z ognia i czadu...

      Moja mama niestety w swoim życiu musiała pracować przy pożarach, właśnie z
      takim scenariuszem. Ale nie będę pisała o szczegółach. I tak już znowu ryczę.

      ..................

      Aha, i zawsze pamiętajcie, że uciekając z ognia trzeba koniecznie okryć się
      czymś niepalnym, kocem, ubraniem, czymkolwiek okryć twarz i głowę (włosy).

      .................

      Swoją drogą, biedna ta moja mama. Trzydzieści dwa lata takiej pracy, w ciągłym
      napięciu, i tyle ludzkich tragedii, których nie udało się pokonać... (starszy
      ogniomistrz czyli starszy sierżant, telefonistka/operatorka).
      • actim Re: Zaginął synek koleżanki!! 03.12.03, 08:48
        ...ja tez mam ponurą rodzinną historię związaną z zostawianiem dziecka bez
        opieki. Moj tata mial z pierwszą żoną synka i kiedy któregoś dnia wyszedł do
        pracy, jego żona zostawiła śpiącego półtorarocznego chłopca i otwarty balkon.
        Wyszła tylko na chwilkę do sklepu na dole. Jacek obudził się, wyszedł na balkon
        i przecisnął między szczebelkami...Pogotowie już nie miało nic do roboty.
        Tamto małżeństwo się skończyło, chyba nie byli w stanie żyć już razem we
        wzajemnych pretensjach i rozpaczy.
        Potem mój tata poznał moja mamę, no i ja się urodziłam. Mam w związku z tym
        pewien problem i poczucie że żyję dzięki czyjejś śmierci...
Pełna wersja