Upośledzeni społecznie?

08.04.09, 11:26
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,97659,6459150,Efekt_cieplarniany.html

Mam szczerą nadzieję, że ów przesłodzony tekst przedstawia mocno
wyidealizowaną wizję uczniów niepublicznych, elitarnych liceów. Bo
jeśli obraz odpowiada prawdzie to szkoły generują uczniów pewnie
oczytanych, zorientowanych w zjawiskach kultury współczesnej,
ciekawych świata ale kompletnie niedostosowanych do życia.
Upośledzonych społecznie. To już bym qrczę wolała pragmatyczny
wyścig szczurów - nauka po to, żeby punkty na maturze pozwoliły
dostać się na dobre studia dzienne a studia jako kompromis między
zainteresowaniami a realem rynku.
    • polaola Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 11:48
      Czyli co ? Mlodzi ludzie powinni dopasowywac sie do swiata ktore
      stwozyla poprzednia generacja ?
      Triss , chyba stara sie robisz. To co dla Ciebie jest wspolczesne,
      to dla mlodziezy bedzie przezytkiem gdy beda dorosli. Oni sobie sami
      zbuduja swoja wspolczesnosc. Mlody czlowiek bez wyidealizowanego
      spojzenia na swiat ? - to tylko jakis smutas bez optymizmu jakis
      mlody-stary, ktory naprawde nadaje sie tylko do wyscigu szczurow.
      Cala nadzieja w mlodziezy ktora ma wlasnie ta wyidealizowana wizje
      swiata.
    • e_r_i_n Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 11:49
      Jak zwykle przegiecie. I to zestawienie 'uczciwych' spoleczniakow z
      reszta, brzydka i niedobra.
      Kiepska reklama.
      • chloe30 Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 11:52
        Tak, tak, to ich straszne zdziwienie (az widziałam te otwarte
        dzioby) że się ściąga albo coś tam - uśmiałam sie i tyle smile
        • titta Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 13:05
          Chloe, jak u mnie sie sciaga, to wzywam policje. Powaznie, na
          panstwowej uczelni. Choc jeszcze nie musialam. O tym jak jest w
          Polsce nie opowiadam, bo mi wstyd. A wiesz o czym to swiadczy? Ze to
          co chore nie zawsze musi byc "normalne".
          • chloe30 Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 13:30
            Ja się zgadzam z tym że ściąganie jest złe, bardzo złe, straszne i w
            ogóle smile
            Ale to ich zdziwienie wydało mi sie takie strasznie na pokaz - bo
            to że czegoś nie robię nie znaczy że nie wiem że to istnieje prawda?

            Artykuł mi się nie podobał, koszmarnie czarno-biały.
            • titta Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 13:54
              Moze zdziwienie wzbudzala powszechnosc i ogolne przyzwolenie na to
              zjawisko?
              Tez mialam oczy jak talerzyki (choc w LO STO, sciaganie jak
              najbardziej sie zdarzalo), jak pozniej na studiach takie
              spokojne "oazowe" dziewczyny, na pytanie o trudnosc egzaminu
              odpowiedzialy "spoko, da sie sciagac".
              A artykul byl fatalny, zgadzam sie. Ale jaki ruch na forum wywolal...
              • sanciasancia Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 17:36
                > spokojne "oazowe" dziewczyny, na pytanie o trudnosc egzaminu
                > odpowiedzialy "spoko, da sie sciagac".
                He, he. Czułam się podobnie, jak moja bardzo wierząca koleżanka z ATK dawała mi
                dobre rady, jak najlepiej się ściąga.
    • mamamonika Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 11:53
      Moje dziecko jest w społecznej podstawówce i zdecydowanie nie siedzi
      pod kloszem - to jakaś totalna bzdura. Rzeczywiście powazny
      argument - człowiek traktowany jak człowiek "kiedyś" zderzy się z
      masową edukacją. Jak najbardziej, ale to już będzie człowiek
      starszy, ukształtowany i wcale nie posiadający lukrowanego obrazu
      świata jak autorstwo szanowne napisało. Prznajmniej w naszej szkole
      sa normalne dzieciaki, dynamiczne relacje w grupie, nikt nie ucieka
      od rzeczywistości. A to, że można podejść indywidualnie i z
      szacunkiem do każdego dziecka, rozwinąć zdolności czy pomóc (do
      społecznych nie trafiają geniusze spod prasy, tylko zwykłe
      dzieciaki) to rzeczywiście straszne. Także autorki program,
      dodatkowe zajęcia i tematy - straszne, przecież nie będzie miał
      wspólnego jezyka z kolegami z państwowych. Przyciąć, ukrócić te
      wymysły a nauczycieli i rodziców na przymusowe roboty bo mają
      fanaberie we łbach. Nie ma to jak wielka rejonowa podstawówka
      dostarczająca standardowy produkt z odpowiednią dawką edukacyjnej
      traumy. Przecież co cię nie zabije to cię wzmocni, twardym trza być
      od małego.
      Bdzury, stereotypy i widoczna nieznajomość tematu. I chyba trochę
      zazdrości tongue_out
    • mamand Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 11:55
      ale, że co?

      że szokiem dla nich jest opryskliwa pani w dziekanacie, która jest
      ważniejsza od samego rektora?, że wykładowca olewa studentów i gubi
      ich prace? że studenci kradną sobie na wzajem indeksy bo wyścig po
      dobrą posadę zaczyna się już na 1 roku?

      jeśli tak, to sorry ja też jestem upośledzona społecznie, chociaż
      maturę robiłam w obdrapanym molochu
      • mamand Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 11:57
        i jeszcze

        to są normalne reakcje normalnych ludzi na nienormalne zachowanie i
        do póki będziemy twierdzić, że jest inaczej to nic się nie zmieni
      • ally Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 12:13
        mam podobne odczucia. naprawdę byłam w szoku, gdy pani z dziekanatu mi
        powiedziała, że rektor się nie zna i jakim prawem w ogóle do niego poszłam wink
        wykładowcy nie czytający prac, niedouczeni i nieprzygotowujący się do zajęć też
        mnie gorszyli. a ze szkołami społecznymi nie miałam absolutnie nic wspólnego,
        moje liceum spokojnie można by zakwalifikować do kategorii wyścig szczurów.

        swoją drogą, artykuł niestrawny.
        • kajak75 Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 13:34
          artykuł przesłodzony aczkolwiek nie bez racji. W trakcie studiow wyraznie moglam
          podzielic moich kolegow na "dyskutujacych" i "notujacyh", co w duzej mierze
          pokrywalo sie z ukonczonym liceum.

          Znam jedna z wypowiadajacych (opisywanych) sie osob i zaryzykowalabym teze, ze
          takie szkoly sa swietnym miejscem dla osob, ktore i tak maja predyspozycje do
          "uposledzenia spolecznego"smile

          Kiedys alternatywa dla nich byla "Sorbona" czy inne CKU.

          Z doswiadczenia rodzinnego ( czesc mlodszego pokolenia skonczyla wymienione
          szkoly) wiem, ze rzeczywiscie wzmacniaja swobode myslenia i kreatywnosc. Jezeli
          dodamy do tego przemiany ostatnich dwoch dekad i zblizenie swiata, to nic
          dziwnego, ze nie nadazam za moimi bratanicami, ktore w ramach roznych programow
          pracuja w najdziwniejszych miejscach globu i dziedzinach.
      • ik_ecc dokladnie 08.04.09, 17:14
        mamand napisała:

        > ale, że co?
        >
        > że szokiem dla nich jest opryskliwa pani w dziekanacie, która jest
        > ważniejsza od samego rektora?, że wykładowca olewa studentów i gubi
        > ich prace? że studenci kradną sobie na wzajem indeksy bo wyścig po
        > dobrą posadę zaczyna się już na 1 roku?
        >
        > jeśli tak, to sorry ja też jestem upośledzona społecznie, chociaż
        > maturę robiłam w obdrapanym molochu

        Dokladnie to samo pomyslalam. Ze tez bym byla zszokowana czyms takim
        pomimo, ze chodzilam do zwyklego byle jakiego liceum.

        Szokujace jest jesli chamstwo NIE szokuje. Nie wiem na ile cos
        takiego rzeczywiscie ma miejsce (od 18 rz mieszkam za granica i tutaj
        czegos takiego po prostu nie ma - a jesli sie przypadkiem zdarzy to
        jest to kuriosum), ale jesli ma, to nalezy TO wlasnie zmienic, a nie
        rozpaczac nad szkolami, ktore do chamstwa nie przystosowuja.

    • kicia031 Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 12:29
      To ja do dzis dnia jestem podobnie niedostosowana - choc skonczylam
      liceum panstwowe (ale wowczas elitarne). Nie przeszkodzilo mi to o
      osiagnieciu sukcesu zyciowego.
    • brak.polskich.liter Hmmmm 08.04.09, 12:44
      Artykul przeslodzony dosc mocno, fakt. Wszyscy piekni, bystrzy, o szerokich
      horyzontach, robiacy fajne rzeczy, w wiekszosci low-profit albo non-profit...
      Cudnie. Tyle, ze nie kazdego to stac.

      Nie spodobala mi sie teza, postawiona w artykule, ze albo ciekawe zajecie,
      dajace wolnosc i spelnienie, ale za niskie wynagrodzenie, albo korporacja,
      wyscig szczurow i szef, podpisujacy nieswoja prace wlasnym nazwiskiem. Tertium
      non datur. Bez przesady. Taki obraz jest z gruntu nieprawdziwy. Poza praca w
      korporacji (zreszta korporacja korporacji nierowna) i zajeciami low-profit jest
      multum opcji do wyboru i kazdy w miare rozgarniety czlowiek ma szanse znalezc
      jakas pasujaca mu nisze. Tylko, ze pracodawcy (wsio rawno, na uniwersytecie, w
      korporacji, fundacji, instytucji naukowej, szkole, whatever) raczej zle patrza
      na ludzi, ktorzy nie sa w stanie konczyc rozpoczetych dzialan. Status wiecznego
      studenta czy powtarzajaca sie historia rzucania rozpoczetego projektu w polowie
      drogi ¨bo to nie to¨ to raczej kiepski predykat na przyszlosc. Wtedy chyba
      faktycznie zostaje dzialanosc low-profit.

      Poza tym sadzilam, ze faza na ostre dychotomie (interesujaco ale malo platnie,
      albo kasa i korporacyjny dryl) mija gdzies w okolicach liceum. A tu zonk.
    • kawka74 Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 12:44
      Czy ja wiem, czy ten tekst taki przesłodzony? Mnie się akurat taki a nie inny obraz absolwenta szkoły społecznej podoba.
      zresztą...
      Uczę w społecznej podstawówce, uczyłam w społecznym gimnazjum, a z obu tych szkół wychodzą dzieciaki, które nie boją się mówić, co myślą, nie boją się mówić w ogóle, podejmują dialog, poszukują, chcą coś robić, chcą działać. Dla nich świat to masa możliwości, a nie korporacje z poganiaczami niewolników i zawałem przed czterdziestką.
      A że nasze uczelnie to skamieliny z panią z dziekanatu jako wszechwładnym bóstwem, to inna sprawa.
    • cathy1976 Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 12:46
      ja mam kilka wniosków po tej lekturze:
      po pierwsze w tekście przedstawione sa tylko dzieci ze szkół
      społecznych, które są nastawione idealistycznie i chca zmieniać
      świat. A moim zdaniem to jest dośc powszechna (i całe szczęście)
      cecha młodości. I na identycznych ludzi trafilibyśmy przegladając
      szkoły zwykłe.
      Po drugie w moim rodzinnym mieście, srednie szkoły niepubliczne mają
      raczej kiepska opinę, w przeciwieństwie do państwowych liceów, z
      których część ma naprawdę wysoki poziom. Inaczej jest z
      podstawówkami- posyła sie dzieci do niepublicznych podtsawówek i
      gimnazjów po to, żeby dostały się do dobrych państwowych liceów.
      Po trzecie- dla autorów 'sukces' to chyba znaczy tylko i wylacznie
      wysoka pozycje finansowa i prace w gornych warswach korporacji... Bo
      dla mnie Ci ludzie jak najbardziej odniesli sukces w zyciu- robia to
      co lubią, czują się spełnieni. A są przedstawieni jako nieudacznicy.
      Po czwarte- chamstwo bywa szokujące dla większości ludzi a nie tylko
      dla wybrańców ze szkół społecznych.
    • aluc Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 12:48
      czytałam, czytałam

      zwłaszcza pasusuy o tym, jak to elitarna młodzież odrzuca pracę w
      korporacjach za ciężką kasę, żeby pomagać i udzielać się
      charytatywnie, doprowadziły mnie do łez

      znaczy moje chłopstwo się nadaje do Bednarskiej, wersję demo ma
      świetnie opracowaną, nawet psycholożkę ostatnio omamili
    • crises Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 13:05
      Oni rzeczywiście tacy są - nie nadają się do niczego, a już na pewno
      do pracy - i to w żadnej tam korporacji, jesteśmy stosunkowo małą
      firmą, o normalnych układach i zasadach. Obecni absolwenci to
      kompletna porażka - mają wysokie mniemanie o sobie, bo przecież
      interesują się filmami Almodovara i jeżdżą na rowerze górskim. To,
      że z zawodowego punktu widzenia nie umieją nic, w ogóle do nich nie
      dociera. Są kompletnie nieodporni psychicznie. Na każdą krytykę
      reagują obrazą, na każdy stres, choćby zupełnie nieunikniony albo
      zewnętrzny (marudzący klient, uzasadniona reklamacja) - histerią
      albo ucieczką. W ogóle nie uznają rygorów ani nie wiedzą, co wypada,
      dziwią się, jak im się powie, że co prawda firma nie wyznacza
      godzin, ani nie ogranicza czasu przeznaczonego na posiłki, ale
      zrobienie sobie talerza kanapek, pół litra kawy,
      wyciągnięcie "Wyborczej" i spędzenie w ten sposób w godzinach pracy
      miłej godzinki w kuchni jest jednak trochę niehalo.
      • titta Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 13:27
        Nie wiem jak obecne pokolenie (bo przypuszczam, ze dzieci gier video
        nie nadaja sie specjalnie do pracy niezaleznie po jakiej sa szkole)
        ale moje pokolenie "onych" na szarych pracownikow rzeczywiscie sie
        nie nadaje: zwykle to sami zatrudniaja.
    • karra-mia Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 13:32
      Dla mnie głupi tekst i tyle. Ja chodziłam do samych masówek, a dla
      mnie też nienormalne jest, że ktoś kradnie, że ktoś inny mówi do
      ciebie "idiota", że Pani w dziekanacie zawsze na nas patrzała z góry
      i traktowała jak zło konieczne. Nie trzeba chodzic do społecznej
      szkoły. Takie wartości jak szacunek do innych, do siebie, wiara w
      siebie, uczciwość itd. powinno się wynieść z domu.
      Dla mnie bzdura jakaś totalna.
    • gaskama artykuł z doopy wzięty, IMO nt 08.04.09, 14:16
    • osa551 Re: Upośledzeni społecznie? 08.04.09, 16:12
      Liceum na Bednarskiej znam z całkiem innej strony, też artykuł o tym można
      byłoby napisać ...

      Przesłodzone bzdury spisane z zeznań starannie wyselekcjonowanej grupy.
    • rita75 ah, ah, ah 08.04.09, 16:29
      eksplozja egzaltacji
Inne wątki na temat:
Pełna wersja