marcelina4
08.04.09, 17:41
moja córeczka - 14 msc. w czasie mojej nieobecnosci ( praca ) jest pod opieka
teściowej, tak wyszło, bo moja mam nie może się opiekowac małą w tygodniu, a
na opiekunkę nas nie stać.
Babcia jest bardzo wnuczce oddana i zakochana w niej po uszy... i tu jest
problem, bo:
1. rozpieszcza ją na maksa, na wszystko pozwala, a my potem nie możemy z
dzieckiem dojść do ładu
2. ubiera za ciepło, nawet na moje stanowcze prosby i groźby nie reaguje (
dzisiaj założyła dziecku na spacer pod spodnie dresowe rajstopy, czapkę i
grubą polarową bluzę )
3. próbuje paść małą słodyczami pomimo stanowczego zakazu mojego i męża
4. daje dziecku tylko papkowate jedzenie, a mała ma problem z gryzieniem, bo
nie jest przyzwyczajona do jedzenia o stalej konsystencji, kończy się
dławieniem, wymiotami, czego moja tesciowa okropnie się boi, więc
zapobiegawczo wszystko rozwala blanderem i daje dziecku papę do jedzenia, więc
kolo się zamyka
5. nie uczy pić z kubeczka, tylko poi butlą, bo tak szybciej i wygodniej i
mała sie nie krztusi ( oczywiscie kubek to dla małej abstrakcja i nie zamierza
wogóle go uzywać i wrzeszczy kiedy ja usiłuja ją poić z innego naczynia niz
butla )
6. ciagle znosi tony pluszaków, potrafi dac dziecku do zabawy np. sztuczne
kwiatki o ostrych łodyzkach, które moga wyladować w oku dziecka, lub nosie,
ostatnio dala jej bazie, które mała chciała zjeść

daje rózne serwetki,
papierki i kupe innego niebezpiecznego badziewia, np. moje korale!
7. z racji opieki nad dizeckiem czuje sie pełnoprawnym jego opiekunem, neguja
nasze decyzje, narzuca swoje zdanie i chce decydować i sprawach podstawowoych,
twierdzi również, że np. kiedy mała przechodziła okres niecheci do zmiany
pieluchy, to napewno z naszej winy do tej czynności się zraziła, więc morał z
tego taki, ze jestesmy wychowawczo i opiekuńczo niewydolni
uwierzcie mi, nie przesadazam, to wszystko naprawde sie u nas dzieje i co ja
mam zrobić??
nie mozemy wynając opiekunki, bo ceny w Wa-wie są wysokie, a mamy do spłacenia
ogromny kredyt o jedna pensja na to idzie, z drugiej zyjemy, więc na nianię
nie ma juz fuduszy

ratujcie, co robicić???