Niewidoma babcia

30.11.03, 01:15
Niewidoma babcia chce przyjechać na kilka miesięcy do pomocy przy malutkich
dzieciach (noworodek i 2 latka), gdy dowiedziała się że poszukujemy
opiekunki. Nie chcę babci urazić, ale to nie jest moim zdaniem dobry pomysł,
żeby osoba, która sama wymaga opieki podejmowała takie obowiązki. Może
przyjechać w każdej chwili dla towarzystwa, a wtedy tym bardziej potrzebna mi
pomoc, bo gość w domu... Babcia ma argument – jej mama, także niewidoma,
wychowała jednego wnuka, ale to było z konieczności na wsi, w rodzinie
wielopokoleniowej. Ten wnuk także nie widziałby problemu i chętnie oddałby
własne dzieci pod taką opiekę. Ja uważam, że to byłoby bardzo nierozsądne, w
końcu chodzi o bezpieczeństwo naszych dzieci, a także o zdrowie babci (nie
może dźwigać i schylać się). Jak wytłumaczyć to babci? Nie chcę żeby poczuła
się odtrącona i niepotrzebna. Czy ktoś z Was oddałby dziecko pod opiekę
osobie niewidomej? Może ja przesadzam z tą ostrożnością? Napiszcie co o tym
myślicie.
Marudzik
    • mamaestery Re: Niewidoma babcia 30.11.03, 10:34
      nie mysle zebys przesadzala...ja sama nie zdecydowalabym sie na pomoc
      niewidomej osoby..co prawda nigdy nie spotkalam sie z osoba niewidoma,tzn nie
      potrafie powiedziec w jaki sposob tacy ludzie funkcjonuja.jak zyja,na pewno
      normalnie,ale pewnie wszystko musi miec swoje miejsce w ich domu,badz
      zaznaczone w sposob charaktyrystyczny..nie wiem czy nie byloby trudno utrzymac
      taki porzadek w domku gdzie biega dwulatek ..naprawde nie wyobrazam sobie
      takiej sytuacji,nie zgzodzilabym sie,grzecznie podziekowala i ewentualnie
      powiedziala ze juz wczesniej mialam umowiona opiekunke
      • agga_ma Re: Niewidoma babcia 30.11.03, 14:33
        Witam
        Yu problem bardziej tkwi w stanie zdrowia twojej babci, nie moze sie schylac itp
        i jeszcze jedno czy slepota jest spowodowana wiekiem czy babcia jest osoba
        niewidoma. Mam ciocie niewidoma od dziecka i swietnie sobie radzi z trojgiem
        swoich dzieci, ale nie ma problemow ze zdrowiem.
        Jak bylam mala to moja prababcia tak wlasnie chciala sie mna zajmowac, nie byla
        slepa ale wlasnie nie mogla sie schylac i przy probie wyciagniecia mnie z
        luzeczka cos jej strzelilo w krzyzu i skonczylo sie szpitalem dla prabaci -
        zawsze to wspomina moja mam i Bogu dziekuje ze np staruszka nie wywrocila sie
        ze mna bo moglo by sie gorzej skonczyc.
        pozdrawiam Aga i Dawidek jeszcze w brzuchu
        • marudzik Re: Niewidoma babcia 01.12.03, 00:33
          > Yu problem bardziej tkwi w stanie zdrowia twojej babci, nie moze sie schylac
          it
          > p
          > i jeszcze jedno czy slepota jest spowodowana wiekiem czy babcia jest osoba
          > niewidoma.

          Babcia od 2 lat prawie nie widzi - odklejona siatkówka (po licznych operacjach
          lekarze nie widzą już szans na poprawę). Jest jeszcze dość młoda jak na babcię
          i fizycznie sprawna. Dźwiganie, schylanie mogą spowodować całkowitą utratę
          wzroku.

          > Mam ciocie niewidoma od dziecka i swietnie sobie radzi z trojgiem swoich
          dzieci, ale nie ma problemow ze zdrowiem.

          Myślę, że to co innego - to są jej dzieci i ona musi jakoś sobie radzić. Wiem,
          że osoby niewidome od dziecka "widzą" innymi zmysłami, ale babcia nie widzi
          dopiero od 2 lat. Ma przyznane jakieś pieniądze na opiekę (nad nią),
          ale "obsługuje się" sama, pomaga jej tylko dziadek.

          Inna sprawa - moje oczekiwania. Wiem, że babcia z powodzeniem zabawi dziecko w
          domu przez jakiś czas i gdyby mieszkała blisko mogłaby w ten sposób pomóc
          (naprawdę nie raz taka pomoc była mi potrzebna). Jednak wkrótce będę
          potrzebować znacznie więcej - samodzielnego zajęcia się dzieckiem i domem gdy
          będę w szpitalu, a potem pomocy w pracach domowych, w wychodzeniu na spacery z
          dwójką, zajęcia się na zmianę noworodkiem i dwulatką, a czasami nawet dwójką
          naraz (nie tylko zabawa, ale też karmienie, przewijanie, kąpanie...). Powiem
          szczerze - nie wyobrażam sobie, żeby osoba niewidoma była w stanie mi wiele
          pomóc, choćby miała szczere chęci. Nie chcę też denerwować się o bezpieczeństwo
          dziecka gdy będzie tylko pod opieką babci, choć wiem że umyślnie nie zrobiłaby
          przecież krzywdy... Nie chcę żeby w domu panował brud i bałagan, którego babcia
          przecież nie widzi (gdy jedziemy z wizytą, zawsze trzeba u babci posprzątać).
          Babcia nie może też dźwigać i schylać się, ale stwierdziła że dwulatka przecież
          chodzi sama... (nie przewiduje sadzania kilkunastu kg w krzesełku do karmienia,
          wkładania do wanny, zdejmowania z krzeseł, stołów i parapetów...). Obawiam się,
          że "pomoc" babci byłaby dla mnie tylko dodatkowym ciężarem i stałaby
          się "bardzo delikatnym problemem", bo babcia przecież chce dobrze... Czy
          naprawdę jest sens korzystać z takiej "pomocy"? Podkreślam, że nie ma tu żadnej
          konieczności, ani nikt babci o to nie prosi. Po prostu ona bardzo chce być
          potrzebna...
          Marudzik
          • ma.pi Re: Niewidoma babcia 01.12.03, 01:53
            marudzik napisała:

            Jednak wkrótce będę
            > potrzebować znacznie więcej - samodzielnego zajęcia się dzieckiem i domem gdy
            > będę w szpitalu, a potem pomocy w pracach domowych, w wychodzeniu na spacery
            z
            > dwójką, zajęcia się na zmianę noworodkiem i dwulatką, a czasami nawet dwójką
            > naraz (nie tylko zabawa, ale też karmienie, przewijanie, kąpanie...). Powiem
            > szczerze - nie wyobrażam sobie, żeby osoba niewidoma była w stanie mi wiele
            > pomóc, choćby miała szczere chęci. Nie chcę też denerwować się o
            bezpieczeństwo
            >
            > dziecka gdy będzie tylko pod opieką babci, choć wiem że umyślnie nie
            zrobiłaby
            > przecież krzywdy... Nie chcę żeby w domu panował brud i bałagan, którego
            babcia
            >
            > przecież nie widzi (gdy jedziemy z wizytą, zawsze trzeba u babci posprzątać).

            Czy ta babcia (lub opiekunka) to ma byc do dzieci czy do sprzatania. Raczej nie
            oczekuj, ze jak zatrudnisz opiekunke do dzieci to Ci bedzie chalupe pucowac. Co
            najwyzej po dziecku zabawki posprzata i talerz oplucze.

            I czy toma byc 24-ro godzinna opiekunka, ze bedzie dzieci kapac?

            Przy Twoich wymaganiach to faktycznie babci nie bierz.

            Pozdr.

            • marudzik Re: Niewidoma babcia 01.12.03, 05:23
              > Czy ta babcia (lub opiekunka) to ma byc do dzieci czy do sprzatania. Raczej
              nie
              >
              > oczekuj, ze jak zatrudnisz opiekunke do dzieci to Ci bedzie chalupe pucowac.
              Co
              >
              > najwyzej po dziecku zabawki posprzata i talerz oplucze.

              To ma być osoba do pomocy przy dzieciach i w domu na pewien czas (krótki, mam
              nadzieję), a zakres jej pracy zależy wyłącznie od tego jak się umówimy i ile
              jej zapłacę. Ja będę robić mniej więcej to samo, tylko w innej kolejności, więc
              nie martw się że się przeciąży i nie będzie chciała czegoś tam zrobić.

              > I czy toma byc 24-ro godzinna opiekunka, ze bedzie dzieci kapac?
              >
              Ma być z zamieszkaniem, a więc teoretycznie 24-ro godzinna. Widzę, że dziwi Cię
              taka forma zatrudnienia, ale zdarzają się czasami takie przypadki, choć rzadko.
              Nam będzie potrzebny ktoś taki, nie każdy ma szczęście mieć dyspozycyjnego w
              razie potrzeby męża, mamę, ciocię czy babcię. Poza tym moje dziecko jest kąpane
              często w dzień, gdy zrobi kupkę, a wtedy opiekunka chyba nie czeka do powrotu
              niani...

              > Przy Twoich wymaganiach to faktycznie babci nie bierz.
              >
              Nie wiem dlaczego przeraziły Cię moje wymagania - czy ja robię coś
              nadzwyczajnego z dzieckiem lub domem? To jest moja codzienna praca i chyba
              każda matka robi w domu to samo. A kto ma to zrobić, gdy ja nie będę mogła lub
              nie będzie mnie w domu? Jeśli babcia nie może wykonać większości z tych
              czynności, to na czym miałaby polegać jej pomoc?
              Babcia musiałaby u nas zamieszkać (mieszka daleko), a to wiązałoby się także
              z "opieką" nad nią, robieniem obiadów, które teraz nie zawsze udaje mi się
              ugotować. Już mam jedną ciotkę, która raz na kilka miesięcy przyjeżdża "pomóc",
              zawsze głodna, bo prosto z pracy, zmęczona 20km podróżą, czeka aż coś dla niej
              przyrządzę, po czym musi już wracać, bo autobus i będzie ciemno... No ale
              zajęła się przez godzinę dzieckiem, prawda? Wolałabym nie mieć więcej takich
              fikcyjnych pomocników... A gości zawsze chętnie przyjmuję...
              Marudzik
    • e.beata Re: Niewidoma babcia 01.12.03, 14:19
      Szczerze i spokojnie porozmawiaj z babcia.
      Podziękuj za oferowaną pomoc.
      Przedstaw jej swoje niepokoje.
      Jak sobie wyobraża bieganie za dwulatkiem itp.
      Ostatecznie możesz się wymigać tym ,ze do jednego dziecka byś przyjęła jej
      pomoc ale boisz się ze przy dwójce nie da sobie rady, a ty dodatkowo
      potrzebujesz osoby która posprząta, ugotuje itp.
      Zaproś ją do siebie na parę dni jako gościa.
      No i jak by mogła zostawić dziadka samego wink.
      Babcia najprawdopodobniej czuje się niepotrzebna i bardzo chciałaby pomóc.
      Poproś ją aby zrobiła cos na drutach dla dzieci, napisała słowa starych
      piosenek itp.
    • burza4 Re: Niewidoma babcia 01.12.03, 19:25
      Rany boskie, Marudzik, ty to sobie potrafisz skomplikować życie dziewczyno, nie
      ma co... Ledwo się wyrwałaś teściowej, a już nowy kłopot sobie szykujesz.
      Powiedzmy sobie szczerze, babcia (z całym szacunkiem) tak ci pomoże jak
      umarłemu kadzidło, jeszcze będziesz miała dodatkowy problem. Wiadomo - osoby
      niedidome dobrze sobie radza w znanym otoczeniu, tam gdzie wiedzą co gdzie stoi
      czy leży - a u ciebie? Obijałaby się tylko o meble, a i faktycznie ze względu
      na zdrowie nie może wiele zdziałać. Odmów grzecznie, acz stanowczo (rozumiem,
      że stac cię na opiekunkę i nie jesteś na "musiku") - na zasadzie "babcia musi
      na siebie uważać, nie miałabym sumienia, nie wybaczyłabym sobie, gdyby babci
      coś się stało" itd. A najlepiej uciąć wszelkie dyskusje informacją, że jesteś
      już dogadana z konkretną opiekunką. Zresztą to zdaje się twoja babcia, a z tego
      co pamiętam z własnymi rodzicami się dogadujesz - porozmawiaj z mamą, niech jej
      wybije te pomysły z głowy. Masz małe dziecko, mąż ciągle w pracy, urodzi się
      dzidziuś, będziesz potrzebowała kogoś że tak to brutalnie nazwę "przynieś,
      podaj, zaopiekuj się" - i nie przejmuj się gadaniem że to strasznie dużo
      obowiązków. Płacisz to wymagasz - musisz jedynie określić czego od takiej osoby
      oczekujesz - niech się decyduje świadomie, czy jej to pasuje czy nie.
    • dollores1 Re: Niewidoma babcia - do marudzik 01.12.03, 20:52
      Mnie się wydaje że absolutnie NIE POWINNAŚ przyjmować takiej opieki od
      niewidomej babci. Jedna sprawa że babci może się stać krzywda lub pogorszyć się
      jej stan. Ale poza tym pomyśl że taka opieka mogłaby się skończyć jakimś
      wypadkiem twojego dziecka. Myślę że wtedy do końca życia "plułabyś sobie w
      brodę" że twojemu dziecku stała się krzywda, tylko dlatego że nie chciałaś
      urazić babci i zaspokoić jej babcine instynkty.
      Babcia może się spełnić w inny sposób.
      A wiem co mówię bo sama mam dziadka który ma usunięte jedno oko, a na drugie
      żle widzi. I chociaż nie jest całkowicie niewidomy (widzi na to jedno oko) to
      bardzo często (właściwie codziennie) zdarzają mu się różne małe wypadki - np.
      wylanie gorącej herbaty, stłuczenie szklanki itp.
      Dlatego nie ryzykuj dziewczyno !!!
      • marudzik Re: Niewidoma babcia - do marudzik 02.12.03, 11:58
        Spokojnie, moim problemem nie jest czy przyjmować pomoc, tylko jak odmówić. Dla
        mnie propozycja od początku jest absurdalna, ale jak widać nie dla wszystkich,
        a ja chcę poznać także zdanie innych.
        Ja jestem osobą bardzo spokojną, ale to jeden z tematów, na który nie potrafię
        spokojnie rozmawiać. W zasadzie nie podlega dyskusji to, że szukamy płatnej
        pomocy. I nie mam zamiaru nawet oszukiwać babci, że już znalazłam. To ja jestem
        odpowiedzialna za moje dzieci i nie muszę tłumaczyć się teściowej, ale nie chcę
        też konfliktów w rodzinie (chyba nie da się ich niestety uniknąć...).
        Przyznam, że gdy dowiedziałam się o propozycji, to mnie zamurowało. Przcież nie
        powiem babci w oczy, że będzie dla mnie tylko dodatkowym ciężarem, a wiem że
        tak by było. Ten temat powróci przy następnym spotkaniu - babcia zna moje
        zdanie, ale będzie chciała przeforsować swoje. Nie wiem jakich użyć argumentów
        i czy jakiekolwiek przemówią. Może w ogóle nie wdawać się w dyskusję, tylko
        powiedzieć że decyzja zapadła?
        Babcia rwie się do pomocy. Kiedyś dziecko w czasie przewijania zrobiło rzadką
        kupkę na przewijak leżący na łóżku (sorry za ten przykład). Zanim zdążyłam
        pomyśleć czym to zetrzeć, babcia złapała to wszystko żeby zanieść do łazienki
        brudząc przy tym łóżko, dywan i swoje ubranie. Miałbym wtedy znacznie mniej
        roboty bez jej pomocy... Podobne przykłady można mnożyć, znam możliwości babci,
        w końcu spędzamy z nią jeden weekend w miesiącu.
        Szkoda mi babci, wiem że chciałaby dobrze, chciałaby poczuć się potrzebna -
        jest jeszcze dość młoda jak na babcię i pełna energii. Cenię ją za wiele
        rzeczy, ale to nie znaczy że muszę poddawać się jej woli. Tym bardziej że
        niektóre jej zwyczaje i poglądy są mi obce, ją z kolei szokują niektóre rzeczy
        w mojej rodzinie, np. to że moja mama nie rzuci pracy i nie przyjedzie mi
        pomagać. Dla niej to, że babcie wychowują wnuki to norma, tak było u nich od
        pokoleń i trudno jej zrozumieć, że może być inaczej. Dlatego nie potrafię z nią
        o tym rozmawiać.
        Marudzik
        • burza4 Re: Niewidoma babcia - do marudzik 02.12.03, 16:55
          marudzik napisała:

          Nie wiem jakich użyć argumentów i czy jakiekolwiek przemówią. Może w ogóle nie
          wdawać się w dyskusję, tylko powiedzieć że decyzja zapadła?

          Otóż to - musisz postawić obie damy przed faktem dokonanym, bo inaczej się nie
          wyplączesz - zawsze cię zagadają. Jeśli na twoją informację odpowiedzą litanią
          typu "a po co płacić obcemu, jak ja tu jestem gotowa pomóc, przecież dam sobie
          radę itd" to ja bym trochę nagięła rzeczywistość, np. ze robisz przysługę
          bratanicy dawnego szefa, bo zależy ci na dobrych kontaktach z nim, bo może
          kiedyś wrócisz do pracy. Czy dobrze pamiętam, że chciałaś opiekunkę z
          zamieszkaniem? Jeśli tak, to w ogóle możesz twierdzic, że w zamian za lokum ona
          oferuje ci pomoc 2 razy w tygodniu...
          W każdym razie upieraj się, że klamka zapadła, nie możesz się wycofać i koniec.
Pełna wersja