kasulka79
15.04.09, 12:53
Jakiś czas temu odbierałam z przedszkola bratanicę. Niby nic, ale robiłam to
poraz pierwszy i żadna z pań nigdy wcześniej mnie nie widziała na oczy. Miałam
oczywiście pisemne upoważnienie i byłam przygotowana na pytania, kontrolę,
oglądanie dowodu, czy tel do rodziców dziecka a tu ... i ręce mi opadły poraz
pierwszy ... NIC, pani nawet nie zapytała kim jestem, tylko wypuścila dziewczę
z sali. No nic myślę, gorszy dzień lub coś mogła mieć, choć to i tak jej nie
tłumaczy.
Przychodzę po nią raz kolejny i znów ręce mi lecą ... dzieci same w sali,
nikogo dorosłego. Mówię do młodej że trzeba chyba na panią zaczekać i
powiedzieć że idzie do domu, a gromadka dzieci woła, że pani poszła gdzieś z
panią dyrektor z godzinę temu i nie wiadomo kiedy wróci ... poczekałyśmy z 15
min, pani nie wróciła więc poszłyśmy, zostawiłam tylko pisemną informację na
stoliku. Podobno to nie pierwszy raz kiedy dzieciaki zostały same na dłuższy
czas ... no i gdzie z tym iść? chyba nie do dyrektorki, która sama bierze
udzial w tych "opiekuńskich" wyprawach gdzieś tam ...