Zatkało mnie...

16.04.09, 09:07
Mam koleżankę, która ma dziecko kilka miesięcy młodsze niż mój młody. Prawie
od samego początku oddaje jej ciuchy po moim młodym te, których za bardzo nie
zniszczył. Ostatnio byłam u niej w odwiedzinach z kolejną "paczką". Jak zwykle
ucieszyła się i podziękowała (dziewczynie sie nie przelewa pracuje tylko mąż).
I chyba zapomniała ugryźć się w język bo wymknęło jej się, że te moje ciuszki
sprzedaje na allegro. Cytat "Wiesz zbieramy na nowy wózek".
Kurczę dawałam jej ubranka z myślą, że nie musi już kupować, wydawać kasy itp.
Nie zareagowałam wcale bo mnie zatkało. A może powinnam?
Jakbym wiedziała to sama bym sobie taki handelek uruchomiła.
    • marghe_72 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:11
      Nie bardzo rozumiem
      Dajesz jej ubrania z własnej nieprzymuszonej woli, tak?
      Zaznaczyłaś, że są do zwrotu?
    • gryzelda71 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:11
      Ale nie wiedziałaś,że ciuchy po dziecku można sprzedać?
      Przecież koleżanka korzysta z nich tylko w inny sposób.
    • przeciwcialo Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:12
      Jak coś komus daje to raczej mało mnie obchodzi co ktos z tym robi.
      Gdyby sprzedawała pozyczone to byłoby srednio miłe.
    • zocha16 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:13
      skoro jej dawałas z własnej nie przymuszonej woli, a ona nigdy
      Ciebie o to nie prosiła, to miała prawo zrobic z tym co chiała. Ty
      tez miałas wybór, albo sprzedac, albo oddać.
      • asiaiwona_1 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:15
        A ja rozumiem autorkę... Mnie też by trochę zatkało. No bo co innego
        jakby dziecko tej koleżanki nosiło te rzeczy a potem jak z nich
        wyrośnie to je sprzedawła. To ok. Ale tak od razu wystawiać na
        allegro to trochę nie halo. Myślę, że powinnaś zaprzestać oddawania
        jej rzeczy...
        • peresia Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 13:45
          Jeżeli ktoś komuś coś daje bez zastrzeżenia sobie zwrotu - rzeczy
          należą do osoby obdarowanej i ma prawo zrobić z nimi co zechce.
          Wścibianie nosa do tego jak kto gospodaruje swoim budżetem jest po
          prostu, mówiąc delikatnie nie na miejscu i bardzo źle świadczy o
          darczyńcy.
          • cofoko Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 14:26
            Czyli idąc Twoim tropem myślenia, koleżanka mogła w trakcie wizyty autorki postu
            wycierać np.podłogę bluzeczką(niezniszczoną)którą od niej dostała,bo może z nią
            zrobić co chce,bo to już jej.Nawet mój 7latek jest lepiej wychowany.
            • peresia Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 15:49
              > Czyli idąc Twoim tropem myślenia, koleżanka mogła w trakcie wizyty
              autorki post
              > u
              > wycierać np.podłogę bluzeczką(niezniszczoną)którą od niej
              dostała,bo może z nią
              > zrobić co chce,bo to już jej.

              Brawo! Zgadłaś. Udało się.

              > Nawet mój 7latek jest lepiej wychowany.

              Wątpię.
        • deela Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 14:27
          sama prawde asia mowi
          sama
          jakbym dawala ciuchy to do NOSZENIA a nie na handel, a po noszeniu robta co chceta
          przestalabym dawac bo widocznie jej dziecku ubrania nie sa potrzebne
    • wieczna-gosia Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:16
      to trzeba jej bylo powiedziec, ze oddajesz jej tylko pod warunkiem, ze nie odda
      ich i nie sprzeda. Dla porzadku- jak cos dostaje to zawsze sie pytam co
      ofiarodawca zyczy sobie ze mam z tym zrobic. I robie- oddaje, sprzedawac nie
      sprzedaje, ale zdarzylo mi sie kilka paczek do domu samotnej matki zrobic. Teraz
      dostalam sukienke od komunii- tez sie spytalam czy mam oddac dalej, czy zwrocic
      czy mam ja odkupic od wlascicielki itd.

      Ale generalnie jak oddaje- a nie pozyczam- to jak dla mnie podloge tym myc moga,
      chociaz oczywiscie z=milo zidentyfikowac sweterek na mlodszym obywatelu lub tez
      na lalusi jako wlasny smile
    • alba27 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:17
      Skoro jej dałaś to o co się złościsz? Podziękowała a teraz zbiera na
      wózek. Gdyby miała kupę kasy to może mogłabyś się poczuć urażona,
      ale skoro sie u nich nie przelewa... Jak dla mnie nie ma problemu.
    • julcia_kulcia123 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:34
      Więcej bym ciuszków nie dała.Rozumiem cię ja bym się nawet wkurzyła
      nie tylko by mni zatkało.
    • moofka Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 09:37
      ale jej male juz wyroslo jak rozumiem?
      to w czym problem
      ma trzymac szmaty po sto lat z wdziecznosci ze dostala
      moze faktycznie powinna byla z grzecznosci zapytac
      ale zeby tam zaraz wielkie halo
    • irima2 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 12:41
      Mnie też by zatkało.
      Nie wiem, moim zdaniem to nie fair.
      Ja też dostaję ciuszki, jak moje dzieci wyrastają to "puszczam dalej
      w obieg", i jakoś przy okazji wspominam o tym "darczyńcom" - coś na
      zasadzie "dziękuję, bardzo się przydały a teraz będą jak znalazł dla
      XYZ więc jej dałam.
      A gdybym sprzedawała to za "zarobioną" kasę kupiłabym coś dla
      dziecka, po którym ubranka były.
      • xxe-lka Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 12:46
        wieś śpiewa i tańczy wink
        • mariolka55 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 12:50
          też by mnie zatkało
      • gabi683 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 12:48
        Co w tym złego ze je sprzedaje wozek jej moze jest bardziej
        potrzebny,nie przelewa sie radzi sobie dziewczyna.A swoja droga nie
        rozumiem jak mozna komus cos dac a potem wypisywac takie
        bzdury.Jestem ciekawa czy Twoja znajoma miała by ochote rozmawiac z
        Toba po przeczytaniu Twojego postu.
      • andziulec Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 12:49
        Ja już jak była w ciąży obiecałam jej ubranka po moim młodym. Wiedziałam, że im
        się nie przelewa i chciałam pomóc, przynajmniej koszty ubranek by jej odpadły.
        Nie sprzedaje tych, z których jej młody wyrósł tylko na bieżąco te co dostaje,
        które jej młody mógłby nosić. A ona spokojnie je sprzedaje i nowy wózek planuje
        choć czasem na chleb nie masad
        • gabi683 Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 12:55
          A czy Ty uwazasz ze osoba biedna nie moze sprawic dzicku i sobie
          takiej małej radosci w postaci nowego nie uzywanego wózka.Nie
          kradnie radzi sobie,naprawde daruj sobie bo to co Ty robisz w tej
          chwili nie jest zafajne.
          Kiedys ktos mi pomogl teraz Ja pomagam komus i naprawde wcale mnie
          nie obchodzi co z robi z ubraniami odemnie.
          • andziulec Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 13:01
            Tylko ten nowy wózek to jest zachcianka po prostu. Ma piękny nowy nieśmigany.
            Ale chce jeszcze nowszy chociaż na jedzenie czasem brakuje. A ja nie robie nic
            złego mam prawo sobie ponarzekać bo moje intencje były jasne-daje ciuchy dla
            dziecka do noszenia a nie sprzedawania na zachcianki.
            • przeciwcialo Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 13:31
              Zazdrość wyziera z tego posta ze ty nie wpadłas na taki pomysł.
              Zapomnij o sprawie i nastepne ubranka zanieś do kontenera PCK albo
              do parafii może tam kogos znajdą potrzebujacego.
              • tosina Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 13:56
                A z Twojego czytsa glupota.
                tak trudno zrozumiec ze autorka dawala rzeczy do noszenia a nie do
                odsprzedazy?..Jestem przekonana ze kolezanka wiedziala jakimi
                intencjami kierowal sie daroczynca. Jesli chciala je odsprzedawac
                to trzeba bylo zapytac.

                W sumie to jakos pomogla bo nawet jak je sprzedawaja to sa bogatsi o
                te kilka zlotych.Jednak jasnosc i klarownosc relacji bylyby wtedy
                gdyby zapytali.

                W sumie ta obdarowywana zrobila sobie "pod tzw.gorke" bo odemnie juz
                by nic nie dostala. Ale ja wredna z natury jestem.I podobnie jak
                autorka nie lubie byc oszukiwana.
                • przeciwcialo Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:01
                  Tak trudno zrozumiec że o ile nie okresla sie warunków przekazania
                  rzeczy to nie powinno sie mieć pretensji o to co z nimi obdarowana
                  osoba zrobiła? W momencie oddania stały sie jej własnością- mogła je
                  do smieci wywalic, oddac komus innemu, zuzyć albo sprzedac.
                  • tosina Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:13
                    TAk trudno zrozumiec ze autorka oddala rzeczy w okreslonym celu?Ze
                    gdyby wiedziala ze maja trafic na smietnik albo oddac komus innemu
                    to by ich nie wydala?Załoze sie ze przeprowadzily wczesniej chociaz
                    jedna rozmowe w ktorej dawczyni powiedziala ze bedzie dawac autorce
                    ubrania po dziecku by odciazyc ja w kupowaniu ubranek.


                    A zarzucenie ze autorke ktora chciala pomoc zzera zazdrosc jest co
                    najmniej daleko idaca nadinterpretacja.
                    • przeciwcialo Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:15
                      Przepraszam, ale czy nie mogę miec swojego zdania? Tak własnie, jako
                      zazdrość odebrałam ten watek.
                      • tosina Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:27
                        No prosze Cie. Sadzisz ze autorka nie wiedziala , nie slyszala o
                        allegro i sprzedazy tam uzywanych rzeczy?..Sadzisz ze nigdy nie
                        spotkala sie z tym ze rzeczy po swoim dziecku mozna
                        odsprzedac?..Tylko gdyby nigdy sie o to nie otarla mozna byloby jej
                        zarzucic zazdrosc o cwaniactwo , operatywnosc innych.

                        W innej sytuacji byla swiadoma ze chce pomoc. A w moich odczuciach
                        zostal wykorzystana .I takie jest moje zdanie.
                • peresia Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:08
                  Gdyby moja znajoma miała do mnie pretensje podobne jak autorka
                  wątku, nigdy więcej bym niczego od niej nie przyjęła, dlatego że
                  darowizna nie była od serca, tylko z chęci pokazania wyższości
                  materialnej. Wolałabym cały miesiąc suchy chleb jeśc, niż korzystać
                  z takiej wymawianej potem "pomocy".
                  • tosina Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:15
                    Nie ma przymusu przyjmowania pomocy.

                    Nie widze by ktos komus tu cos wymawial.Jedynie zszokowanie autorki
                    ze chciala pomoc rzeczowo dziecku a stala sie zrodlem dodatkowego
                    dochodu.
                    • peresia Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 15:56
                      > Nie ma przymusu przyjmowania pomocy.
                      >

                      Nie ma również przymusu dawania pomocy.

                      Skoro autorce wątku tak bardzo żal pupsko ściska, niech sama
                      poświęci swój czas (wypranie, wyprasowanie, zrobienie zdjęć,
                      wystawienie, korespondencję e-mail, spakowanie, wysłanie), niech
                      więcej nie daje.
                      Mnie nie interesują rzeczy, które komus dałam, ma prawo robić z nimi
                      co zechce i nie musi sie przede mną tłumaczyć, dlatego że te rzeczy
                      nie należą już do mnie.
                      • tosina Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 18:02
                        No własnie ne ma przymusu niesienia pomocy.Tylko kto na tym
                        najbardziej ucierpi?Ci co nie dadza czy CI co nie dostana?..

                        Sporo pogardy w Twoim poscie.Ciekawe dlaczego? Jakis czuly punkt?

                        Tyle jadu tylko dlatego ze pani X napisala ze ofiarowala z
                        zalozeniem ze bedzie nosilo to jej dziecko a nie na handel?No jak
                        ona smiala , niby jej rzeczy i miala prawo nimi rozprzadzac jak
                        chciala a ona przeznaczyla dla dziecka KOLEZANKI.

                        Czyli jak wierni daja w kosciele na tace to ksiadz smialo moze sobie
                        kupic meybaha .

                        TY mozesz nie interesowac sie co sie dzieje z rzeczami ktore dajesz,
                        w koncu twoje rzeczy ale jak ktos daje z przeznaczeniem to ma prawo
                        liczyc ze zostana wykorzystane w okreslonym celu.
                        • peresia Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 18:25
                          > No własnie ne ma przymusu niesienia pomocy.Tylko kto na tym
                          > najbardziej ucierpi?Ci co nie dadza czy CI co nie dostana?..
                          >
                          Do sedna: czy dziecko koleżanki autorki wątku ucierpi?
                          Nie - będzie miało nowy wózek.

                          > Sporo pogardy w Twoim poscie.Ciekawe dlaczego? Jakis czuly punkt?
                          >

                          Pogardy? A skąd taki wniosek?
                          Sporo oddałam oddałam ludziom, którzy potem sprzedali je w komisach,
                          czy na All. I się ucieszyłam, że zamiast zapychać szafy rzeczami,
                          które może zwyczajnie im się nie podobają, albo na dzieciaka nie
                          pasują - spienięzyli je i mają kasę.
                          Takie dobre serce mam - taki jest mój czuły punkt tongue_out

                          > Czyli jak wierni daja w kosciele na tace to ksiadz smialo moze
                          sobie
                          > kupic meybaha .
                          >

                          Porównanie do bani.
                          Vide odpowiedź na pierwszy cytat.

                          > TY mozesz nie interesowac sie co sie dzieje z rzeczami ktore
                          dajesz,
                          > w koncu twoje rzeczy ale jak ktos daje z przeznaczeniem to ma
                          prawo
                          > liczyc ze zostana wykorzystane w okreslonym celu.
                          >

                          Znaczy się ma obdarowanych kontrolować?
                          Dawać i później bawić się w pracownika socjalnego z MOPS-u?
                          No proszę cię...
                          • peresia Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 18:32
                            > Pogardy? A skąd taki wniosek?

                            Tak, masz rację - gardzę ludźmi, którzy z niby dobrego serca
                            obdarowują najbliższych znajomych, a później chcą ich z tego
                            rozliczać. I jeszcze trąbią o tym w necie. A fe...
                    • makurokurosek Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 17.04.09, 13:56
                      Jedynie zszokowanie autorki
                      > ze chciala pomoc rzeczowo dziecku a stala sie zrodlem dodatkowego
                      > dochodu.

                      Czyli tak czy inaczej wpłynęła na polepszenie sytuacji koleżanki, a o chyba
                      chodzi w pomocy
                  • ada828 Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 18.04.09, 21:58
                    Popieram. Wątpliwości autorki wątku to poczucie wyższości wobec obdarowanej.
            • sir.vimes Hm, dawanie komuś ciuchów po dziecku 16.04.09, 14:38
              nie daje uprawnień do organizowania obdarowanemu życia i ustawianiu mu priorytetów.

              Może zamiast góry ubrań jest jej bardziej potrzebny wygodny (np. lekki) wózek? A
              może po prostu o jakimś tam wózku marzyła? To, ze jest uboga nie oznacza, ze nie
              może dokonywać wyborów po swojemu - czyli np kupić wózek kosztem jedzenia
              suchego chleba. Jej sprawa.
            • mariolka55 Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 15:13
              >bo moje intencje były jasne-daje ciuchy dla
              >dziecka do noszenia a nie sprzedawania na zachcianki.


              dokładnie,
              widać większość ematek wyjątkowo nie kumate sąwink
          • daga_j Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:13
            A ja zgadzam się w odczuciach z autorką postu. Jest powszechne dawanie sobie
            ubranek po dzieciach w gronie rodziny, przyjaciół - ale do noszenia przez ich
            dzieci, a nie na sprzedaż. To zupełnie inne formy pomocy, daję ubranka bo wiem,
            że kogoś nie stać na kupowanie nowych a te są ładne, niezużyte i niech dziecko
            ponosi. Skoro tamta dziewczyna ich dziecku nie wkłada, tylko sprzedaje to w czym
            chodzi ubrane jej dziecko? Jak ją jednak stać na ubranka to bym zakończyła tę
            pomoc, pewnie znalazłabym inną osobę, która potrzebuje i będzie używać
            podarowane rzeczy. Albo bym sprzedawała, a co.
            To po prostu jest nie fair, chyba tylko jak się daje pieniądze to nie powinien
            człowiek interesować się na co ktoś je przeznaczył, ale jak daję ubranka do
            noszenia a ktoś na tym robi sobie biznes to nie jest "spryt" tylko jakby oszustwo.
            • przeciwcialo Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 16.04.09, 14:19
              No dobra, sprzedaje panna ciuszki bo zbiera na wózek. To juz zostało
              skrytykowane przez autorke postu bo przeciez wózek maja.
              A gdyby sprzedawała aby miec na mleko czy leki dla dziecka inaczej
              zostałoby odebrane?
              • daga_j Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 17.04.09, 14:07
                Odpowiem bo pod moim postem pytasz, ale prawdę mówiąc nie wiem co napisać, bo
                nie wiem jak faktycznie bym zareagowała w takiej sytuacji. Gdybym coś komuś dała
                do użytku a on by się przyznał, że to sprzedaje, i gdyby powiedział na jaki cel
                zbiera pieniądze. Ale myślę, że nadal wydaje mi się to nieetyczne, bo chcę komuś
                pomóc rzeczowo, łatwiej mi po prostu przekazać ubranka niż pieniądze, bo samej
                nie chce mi się zakręcić koło sprzedawania ubranek, skoro widzę, że komuś mogą
                się przydać. Ale gdybym wiedziała, że danej osobie wcale nie potrzeba ubranek
                tylko pieniędzy to niestety, chyba bym przestała dawać ubranka. Albo bym
                znalazła inną osobę do podarowania albo jednak wzięła i sprzedała.
                Po prostu podsumuję tak: razi mnie inne użycie rzeczy niż zamierzone w
                podarunku, i nie ważne czy to ubranka czy dałabym kasę np. na nowy wózek a potem
                usłyszała, że ta osoba stwierdziła "a jednak stary wózek był jeszcze dobry to
                dołożyłam do pralki". To takie nieuczciwe dla mnie podejście ale trudno mi to
                wytłumaczyć.
        • makurokurosek Re: A mnie się po prostu przykro zrobiło 17.04.09, 13:50
          A ona spokojnie je sprzedaje i nowy wózek planuje
          > choć czasem na chleb nie masad

          Przepraszam, a w czym ma dziecko wozić. Rozumiem, że ty w takim razie sie bez
          wózka obywasz skoro uważasz, że ona tez może. Kupno używanego wózka spacerowego
          jest nie opłacalne. Według mnie mogłabyś mieć pretensje gdyby zamiast wózka dla
          dziecka planowała wydać na balową suknie.
    • mama_kotula Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 12:45
      CytatKurczę dawałam jej ubranka z myślą, że nie musi już kupować, wydawać kasy itp.

      No więc w sumie użytkuje je zgodnie z twoimi intencjami.
      Tylko, że relokuje zasoby tongue_out.

      Mogłaby korzystać z twoich ubranek i nie kupować swoich -> i zaoszczędzoną kasę odkładać na wózek.
      A ona kupuje sama, twoje sprzedaje i zarobioną kasę odkłada na wózek.
      W obu przypadkach ma ekstra przychód (w pierwszym - oszczędność na niekupowaniu, w drugim - dochód ze sprzedaży) - czyli to, o co ci chodziło, nie? tongue_out
      • majenkir Re: 16.04.09, 12:59
        mama_kotula napisała:

        > CytatMogłaby korzystać z twoich ubranek i nie kupować swoich


        A moze tyle tych szmat dostaje, ze dzieciak i tak nie nadaza
        wynaszac? Ja pierdziele, ale Wy macie problemy.... wink.
    • cofoko Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 13:15
      Oczywiście,że są większe problemy,ale często takie głupstwa są początkiem
      większych niedomówień,konfliktów.Widzisz,ludziom na poziomie,taktownym nie
      trzeba pewnych rzeczy mówić,bo są one oczywiste,a Twoja koleżanka jak większość
      tu obecnych potrzebuje dodatkowego komunikatu:"te rzeczy są dla Twojego
      dziecka,nie na allegro".Też by mnie zatkało.
    • birmanek Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 13:20
      Ja też bym się poczuła głupio i byłabym wściekła. Jeśli mam intencję
      oddać ciuszki dla dziecka, któremu mama sama nie może kupić, to
      chcę, żeby to dziecko je nosiło, a nie, żeby mamusia popychała na
      allegro. To jest paranoja dla mnie! Ja bym więcej nie dała. A nowy
      wózek dla widzi mi się... w kontekście niedoboru kasy na bardziej
      potrzebne rzeczy... jeśli to nie jest przyjaciółka bliska Twemu
      sercu to olej temat i nie dawaj więcej, a jeżeli jest to Ci bliska
      osoba to jej powiedz, że zabolał Cię ten proceder i wolałabyś, żeby
      tego nie robiła. Nawet jeśli Ty sama nie powiedziałaś, co ma zrobić
      z rzeczami, to ona powinna spytać, jaka jest Twoja wola, gdy się
      tych rzeczy pozbywała.
      Ja też pożyczyłam kuzynce ubranka i wprawdzie nie powiedziałam
      wprost, że ma mi je oddać, bo uważałam to za oczywiste, ona nie
      spytała i oddała dalej, a ja chciałam je przekazać innej, bliższej
      mi koleżance. I też się wkurzyłam. W moim otoczeniu rzeczy krążą po
      znajomych i gdy już nie są potrzebne każdy starannie pierze, prasuje
      i oddaje z jakimś prezencikiem dla malucha. Gdybym ja miała zamiar
      coś zrobić z nieswoją rzeczą, najpierw bym spytała osobę od której
      dostałam, czy nie ma nic przeciwko.
    • figrut Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 14:26
      Szkoda, że jak urodziłam córkę nie miałam komputera. Nadmiar ciuszków które
      wtedy dostałam, sprzedałabym na allegro, a za te pieniądze kupiłabym fotelik
      samochodowy dla córy. Samochód dostałam od Taty, ale fotelik miałam koszmarnie
      obdarty od kumpeli po którymś tam dziecku (paradoksalnie miałam samochód, a nie
      stać mnie było na nowy fotelik). Ciuszków miałam masę od znajomych i córka w
      wszystkich nie chodziła, bo szybko wyrastała. Marzyłam o foteliku, kiedy córce z
      szafy się wysypywało, a ja rozkręcałam mały interes na rynku.
    • sir.vimes Ale czemu? 16.04.09, 14:32
      Po pierwsze - jak już wspomniano, dałaś, nie pożyczyłaś. Po drugie - dałaś by
      koleżance pomóc - no i pomagasz, dzięki niepotrzebnym już Tobie ciuchom kupi
      lepszy wózek. Czyli nie będzie musiała wydawać kasy - a to , jak piszesz ,
      miałaś na celu. Chyba więc wszystko gra?

      > Kurczę dawałam jej ubranka z myślą, że nie musi już kupować, wydawać kasy itp.
    • deodyma Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 15:53

      andziulec napisała

      > Jakbym wiedziała to sama bym sobie taki handelek uruchomiła


      otoz to.
      gdybym byla na Twoim miejscu, bym sie wkurzyla po prostu i juz
      wiecej zadnych ubranek jej nie dala.
      co innego, gdyby te ubranka oddala innej babce, ktora tez ma dziecko.
      sama oddaje kolezance ciuchy po swoim Mikolaju.
      sa w bardzo dobrym stanie, nie zniszczone a wiele z nich moje
      dziecko nawet nie mialo na sobie, poniewaz bardzo szybko z nich
      powyrastal.
      wiem, ze kolezanka ma brata, ktorego zona na jesieni urodzi i im
      akurat sie nie przelewa, wiec jesli bedzie chciala jej pomoc i oddac
      jej ubranka, ktore jej po swoim dziecku dalam, nie bede miala o to
      pretensji.
      ale z ta sprzedaza na allegro to juz przesada.
    • wespuczi Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 15:55
      pewnie bym sie troche zdziwila,
      tak jak ty,
      no ale w koncu dalas bez instrukcji jak uzyc prawda, trzeba sie z tym pogodzic...
      • ding_yun Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 16:04
        Ale chyba chodzi o to, ze autorka wątku sama mogła te ciuszki sprzedać i na tym
        zarobić. Odmówiła sobie dodatkowych pieniędzy (a takowe każdemu się przydadzą,
        bez wyjątku) i oddała ubranka koleżance, która sobie w ten sposób znalazła dość
        sprytny sposób zarobkowania. Nie twierdzę, że nie miała do tego prawa, ale nie
        zgodzę się z tym, że zachowała się do końca w porządku. Wykorzystała po prostu
        to, że jej koleżanka nie wpadła na tak dobry pomysł.
        • figrut Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 16:23
          > Ale chyba chodzi o to, ze autorka wątku sama mogła te ciuszki sprzedać i na tym
          > zarobić. Odmówiła sobie dodatkowych pieniędzy (a takowe każdemu się przydadzą,
          > bez wyjątku) i oddała ubranka koleżance, która sobie w ten sposób znalazła dość
          > sprytny sposób zarobkowania.
          To niech autorka wątku spróbuje jaki to miód sprzedawać ciuszki na allegro big_grin
          Wbrew pozorom kosztuje to dużo więcej pracy, niż sprzedaż ciuszków w sklepie.
          Będzie miała niepewną kasę, pewne opłaty i masę pracy.
    • syriana Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 16:15
      Andziulec po prostu popełniła błąd u podstawy - przyjęła, że koleżanka ceni
      ciuszki tak samo jak ona

      a dziewczyna może się nie spina żeby dziecko wyglądało szałowo, może kilka
      zwykłych kompletów jej wystarczy, a za to o wypasionym wózku marzy

      jej sprawa, chociaż mocno niezręcznie wyszło
      przyzwoitość wymagałaby poinformowania ofiarodawczynię co sądzi o pomyśle handelku
      może nie byłby konieczny, bo Andziulec by pomoc w innej formie zadeklarowała?
      • liwilla1 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 17:49
        podpisuje sie pod syriana. niezrecznie wyszlo. ja bym na taki pomysl jak
        kolezanka andziulca nie wpadla, ciuszki ktore dostaje (zreszta bardzo czesto
        niepotrzebnie, bo lubie sama kupowac i jestem wybredna tongue_out) albo uzywam, albo
        chowam i w odpowiednim momencie oddaje dalej w obieg (po uprzednim spytaniu sie
        ofiarodawcy). rozumiem, ze kolezanka moze potrzebuje bardziej wozka niz
        ciuszkow, ale IMO ladniej by to wszystko wypadlo, gdyby poinformowala andziulca
        o swoich zamiarach. a tak jakos czerstwo wyszlo.
    • lilac23 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 17:05
      A ja autorkę wątkę w pełni rozumiem.
      Sama jak coś dostaję dla malucha, to staram się by to wykorzystał.
      Osoba darująca też ma wtedy przyjemność, że wykorzystałam coś
      zgodnie z jej intencjami. Mam obsesję do tego stopnia, że jak
      zniszczyłam małemu grzechotkę, którą dostał od mojej koleżanki, to
      prubuję odkupić taką samą. No nie wyobrażam sobie, żeby przyszła i
      zobaczyła wrak, choć małemu nie robi to jak ona wygląda narazie
      różnicywink
    • fajka7 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 17:10
      Tak to jest z "pomocą" warunkowa, w ktorej nie chodzi o to, zeby
      komus faktycznie ulatwic zycie, ale o forme sprawowania kontroli nad
      czyims zyciem, pozbawianiem go najprostszych wyborow w zakresie jego
      osobistych spraw i daniem sobie zwiekszonej mozliwosci komentowania
      i oceniania sposobu postepowania tego czlowieka - czyli wpieprzania
      mu sie z butami krotko mowiac.
      Andziulec chciala "pomoc", ale na wlasnych warunkach. Szczegol, ze
      tych warunkow nie ustalila, ale co tam, przeciez kobita z
      wdziecznosci powinna byla sie domyslic, ze od momentu otrzymania
      pierwszej pary gatek staje sie podwladna Andziulec i kazda decyzja
      zwiazana z gatkami ma obowiazek konsultowac, bo sie moze w swej
      laskawosci Andziulec poczuc urazona smile

      Andziulec - do dojrzalej i bezinteresownej pomocy trzeba dorosnac,
      bo inaczej odstawia sie taki szajs jak wlasnie pokazalas.
      Dajesz po to, zeby moc zagladac tym ludziom do portfela i wyliczac
      co powinni kupowac, a czego nie. Obrzydliwie sie zachowujesz.
      Zabolalo Cie, ze najwyrazniej nie sa az tak biedni, ze moga sobie
      zachciec zbierac na nowy wozek jak inni, normalni, tacy jak Ty.
      Przykre.
      • tosina Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 18:22
        CZyli jak WOśp kupuje drogi sprzeta np. inkubatory to szpitale moga
        je sprzedac i kupic sobie do biura wypasiony expres do kawy?MAli
        pacjenci moga lezec w starych co tam.. One staly sie ich wlasnoscia
        wiec maja prawo.
        • przeciwcialo Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 18:34
          Ten inkubator jest dawany z konkretnym celem- aby ratował zycie
          dzieci wczesnie urodzonych. Nie daja z hasłem na ustach- macie i
          róbta z nim co chceta.
          • tosina Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 18:44
            Ona dala te rzeczy z konkretnym przeznaczeniem - dla dziecka
            kolezanki.Kazdy daroczynca ma prawo oczeiwac ze jego dar zostanie
            wykorzystany w okreslonym celu, inkubator dla ratowania zycia,
            ubranka dla dziecka itd.
        • figrut Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 18:37
          tosina napisała:

          > CZyli jak WOśp kupuje drogi sprzeta np. inkubatory to szpitale moga
          > je sprzedac i kupic sobie do biura wypasiony expres do kawy?MAli
          > pacjenci moga lezec w starych co tam.. One staly sie ich wlasnoscia
          > wiec maja prawo.
          Przesadziłaś. Nie miałabym nic przeciwko kupieniu tomografu dla dzieci zamiast
          ikubatorów, jeśli okazałoby się, że tomograf akurat bardziej potrzebny, a
          inkubatory kupiło NFZ. Obdarowana nie sprzedała ciuszków w zamian za kosmetyki
          czy nowy ciuch dla siebie, a zbiera na wózek dla dziecka, który najwyraźniej
          jest bardziej potrzebny niż kolejne ciuszki.
          Ja też byłam obdarowywana i nie potrzebowałam aż tylu ciuchów dla młodej.
          Potrzebowałam fotelika samochodowego dla niej, a nie ciuchów wysypujących się z
          szafy.
          • tosina Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 18:50
            No jak to przesadzilam.Dostali to to moga wykorzystac jak uwazaja za
            stosowne. No dostali , jak piszecie stalo sie to ich wlasnoscia wiec
            moga nim dysponowac jak chca. A oni chca expresu. A jak sie sprawdzi
            to moga nawet w holu postawic to i pacjenci po pija a co..

            To ich moga robic z tym co chca.

            A dlaczego kontroluje sie wykorzystanie funduszy w fundacjach? NO
            ich kasa i powinni wykorzystywac je jak chca prawda?..
            • figrut Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 19:10
              > A dlaczego kontroluje sie wykorzystanie funduszy w fundacjach? NO
              > ich kasa i powinni wykorzystywac je jak chca prawda?..
              Kontroluje się, bo zbiórka jest na prośbę WOŚP i innych na konkretny cel. WOŚP
              ogłasza "zbiórka na .....". Znajoma autorki wątku nie ogłasza "proszę o ciuszki
              dla dziecka, bo mnie nie stać". Znajoma się nie prosi, a dostaje bez proszenia,
              gdyż autorka wątku zakłada, że znajoma jest w potrzebie. Ciuszki to ja tanio w
              lumpeksie dostanę, porządnego wózka już raczej tam nie dostanę. Pojmujesz, czy
              dalej będziesz się upierać, że autorka wątku ma prawo ingerować w nie swoje już
              ciuchy ? Ja osobiście kiedy wydaję ciuszki po młodych, puszczam je do nie
              znanych mi osób, czyli znajomych mojej znajomej z innego miejsca zamieszkania.
              Robię to z dwóch powodów - nie oczekuję wdzięczności i nie chcę, aby ktoś mi się
              kłaniał w pół, bo "łaskawie" coś od siebie dałam. Drugi powód jest taki, że nie
              chcę aby ktoś czuł się skrępowany tym, że ja będę wzrokową pieczę nad
              wykorzystywaniem rzeczy (nie tylko ubrań) przeze mnie ofiarowanych sprawować.
              • tosina Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 19:29
                cyt.:"Ja już jak była w ciąży obiecałam jej ubranka po moim młodym.
                Wiedziałam, że im się nie przelewa i chciałam pomóc, przynajmniej
                koszty ubranek by jej odpadły. "

                Przy niczym sie nie upieram tylko z stoickim spokojem tlumacze ci
                moje spojrzenie na ta sprawe.Jesli jej obiecala to znaczy ze byla
                rozmowa z deklaracja ubranek dla dziecka i checia przyjecia ich dla
                niego.Pojmujesz?

                Autorka nie zaklada ale Wie ze nie starcza im.Dlatego deklaruje
                pomoc w postaci ubranek dla dziecka. To co robisz z swoimi ubrankami
                to Twoja sprawa i masz do tego prawo bo to Twoja wlasnosc.Podobnie
                jest z autorka i ma prawo rozdysponowywac swoimi rzeczami tak jak
                chce.

                Sytuacja byla jasna, prosta i klarowna . dajesz kase dla sierot
                chcesz by korzystaly sieroty, dajesz da zwierza chcesz by
                wykorzystana ja dla zwierzat itd.
                • figrut Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 21:28
                  tosina napisała:

                  > cyt.:"Ja już jak była w ciąży obiecałam jej ubranka po moim młodym.
                  > Wiedziałam, że im się nie przelewa i chciałam pomóc, przynajmniej
                  > koszty ubranek by jej odpadły. "
                  Wiesz jak jest z ubrankami ? Ubrania dla niemowląt i dzieci do lat 3,to ubranka
                  które się niemal sypią od każdego. Takich ubranek całą masę można kupić za
                  przysłowiowe grosze w lumpeksie. Takich ubranek dostawałam na wory od znajomych,
                  bo nie mieli co z nimi robić. Dużo gorzej sprawa się ma z ciuchami dla bardziej
                  mobilnych i tym samym bardziej niszczących dzieci. Obdarowywana nie prosiła się
                  o ubranka dla dziecka. Darczyni sama się z nimi zaoferowała.
                  Przypomniały mi się buraczki czerwone z ubiegłego roku, którymi zostałam
                  obdarowana na wory dosłownie. Część z nich przerobiłam, a część zwyczajnie
                  zamieniłam na śliwki węgierki, bo z buraczkami nie miałam już co robić. Gdybym
                  te nieszczęsne buraczki sprzedała i za te pieniądze kupiła śliwki wyszłoby na to
                  samo co zamiana jednego na drugie.
      • peresia Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 18:36
        Fajka - jesteś WIELKA!kiss
        Lepiej nie można było tego ująć!
        Pozdro smile
    • kasia_kasia13 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 17:18
      A ja Cie rozumiem. Swojego czasu, gdy moja corka byla mala, dostawalam czasem
      jakies ciuchy od znajomych. Gdy mala wyrosla, dawalam je innej kolezance jesli
      jeszcze nadawaly sie do noszenia (jesli nie, to wyrzucalam). Poodobnie z innymi
      akcesoriami. Zdarzalo mi sie rowniez pewny rzeczy sprzedawac, wozek czy jakies
      drozsze ubrania, ale robilam to tylko z tymi, ktore sama kupilam lub dostalam
      nowe w prezencie. Jakos glupio byloby mi hadlowac dostanymi rzeczami po innym
      dziecku, traktowalam je jako "przechodnie".
      • kasia_kasia13 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 17:25
        Doczytalam, ze koleznka jest biedna i te ubranka to byla forma pomocy
        finansowej. U nas byla inna sytuacja, kazda z nas mogla sobie spokojnie pozwolic
        na kupno zarowno nowych ubranek jak i wozka.
    • anet81 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 19:00
      ja Cię rozumiem. tez by mnie zatkało. i więcej bym nie dała...
    • osa551 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 19:03
      Andziulec, rozumiem Twoje rozterki. Z jednej strony - jak coś oddajesz to
      oddajesz i nie bardzo masz prawo ingerować w to, to dana osoba zrobi z
      "prezentem". Oddajesz, bo chciałabyś kogoś wspomóc rzeczowo, a dowiadujesz się,
      że ktoś od razu sprzedaje to na Allegro.

      O ile rozumiem, że sytuacja kiedy koleżanka użyłaby tych ubranek dla swojego
      dziecka a potem sprzedała Cię nie razi - to pewnie jest Ci trochę przykro jak
      się dowiadujesz, że sprzedaje je od razu (nie ważne na jaki cel zbiera).

      Jedyne co możesz zrobić to po prostu przestać koleżance oddawać ubranka i po
      prostu zamknąć sprawę. Widocznie nie są jej one potrzebne jako ubranka dla
      dziecka - a w tym celu właśnie jej te ubranka oddawałaś. Wiadomo, że jej nie
      zmusisz, żeby ich używała, ale tak samo Ty nie masz obowiązku jej nic oddawać i
      tyle.
      • joanna35 Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 13:43
        Wreszcie jakiś rozsądny post.
    • anorektycznazdzira Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 19:05
      Hie, hie, a w kręgach moich znajomych pokutuje przesąd, ze po
      dziecku się tylko DAJE. Jak się coś spróbuje sprzedać- bankowa
      kolejna ciaża, wydatki itp (ma chytrus co nie chciał dać za swoje).
      Może kolezanka się stara?
    • black-cat Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 20:23
      Też by mnie zatkało. Często oddaję ubranka i zwykle chętnych jest na
      nie sporo. Dlatego wkurzyłoby mnie to, że oddaję komuś, kto je sobie
      sprzedaje, a jeszcze ktoś inny ich nie dostał (a potrzebował).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja