latosie
17.04.09, 12:43
Bardzo chciałam dziecko... gdy je urodziłam byłam najszczęśliwsza
pod słońcem, zakochana w małej do szaleństwa... oczywiście problemów
było mnóstwo jak to na nową sytuację przystało... nie miałam mleka,
chorowałam, małej wymyślali co chwila nowe choroby... okazało się,że
jest zdrowa i silna i rośnie jak na drożdżach... teraz ma 3 lata a
ja jestem rozczarowana całym tym macierzyństwem.. starałam się dawać
z siebie jak najwięcej... spacery, wspólne zabawy itp niby nic
takiego, ale widziałam,że mała jest szczęśliwa... a teraz tak jakbym
była wypompowana... mysza ma 3 lata i jest fantastyczna a ja mam jej
dośc... irytuje mnie to,że ciągle czegoś ode mnie chce, że mnie nie
słucha,że dzień w dzień muszę przy niej robić jedno i to samo w
kółko. a przy tym męczą mnie koszmarne wyrzuty,że do niczego ze mnie
matka skoro mam dość właśnego dziecka... z przedszkolem problem ,
więc siedzę z nią kolejny rok praktycznie sama bo mąż niestety dużo
pracuje...nie chce mi się z nią bawić, wychodzić na spacery... mała
wstaje rano a mi się chce płakać i w ogóle nie ruszać się z łóżka a
w duchu przeklinam,że znowu zaczał się nowy dzień... jestem zmęczona
i zrezygnowana tym wszystkim... czyżbym nie dorosła do roli matki ?
niewiem co mam robić.... jak widzę te wszystkie uśmiechnięte,
rozpromienione, zadbane matki to wyję z rozpaczy bo dlaczego ja tak
nie potrafię... nie mam energii,żeby zrobić coś dla siebie...
wszystko wykonuję mechanicznie i z musu... ma ktoś jakąś radę jak
żyć dalej !!