zrospaczona
02.12.03, 15:23
Drogie Dziewczyny!
Od kad pamietam (zawsze) nie potrafie dogadac sie z moja siostra. Kazda
rozmowa konczy sie tym, ze Ona wypomina mi co zlego (jej zdaniem)
powiedzialam, zrobilam. Moglabym podawac tysiace przykladow. Chcialabym sie
skupic jednak na aktualnym problemie.
Moja siostra obrazila sie na mnie i mojego meza zanim jeszcze urodzil sie
nasz syn. Oddala mi popsuta rzecz ktora wczesniej pozyczyla, niby banalne ale
uroslo do rangi problemu. Wiedzialam ze ktos inny te rzecz popsul nie
wiedzialam tylko kto, wiec jej zapytalam. Oczywiscie jej zdaniem nie powinnam
pypac...
Nie odwiedzila nas gdy synek sie urodzil. Dzis zadzwonila, ze chce przyjsc i
pobawic sie z synkiem (4,5 miesiaca). Jednoczesnie zaczela sie zemna klucic
przez telefon wypominac mi rzeczy ktore ja w zyciu powiedzialam zle zrobilam,
ponownie to samo, znam scenariusz tych rozmow na pamiec.
Zaczela plakac "ze siostre ma jedna a jakby jej nie miala i powiedziala ze ja
to w ogule juz dla niej nie zyje"
Staralam sie bronic, szukac zgody, zaproponowalam zeby puscic to co sie stalo
w niepamiec bo rozpamietywanie tego nie ma sensu. Ona stwierdzila, ze nie
mozo tego zapomiec jak...i tu stek bzdur, spraw zmyslonych od poczatku do
konca.
Ja na prawde wiem jak by to spotkanie wygladalo przerabialam to tyle razy.
Jestem cala ta sytuacja bardzo zmeczona.
Czy moglby mi ktos poradzic jak wyjsc z tego blednego kola co zrobic, co
powiedzies zeby wszystko bylo dobrze.
Chcialabym aby synek mial ciocie.
Zrospaczona
Zapomialam dodac, ze nie nawidzi mojego meza. Caly czas oszczernia go, mowi
ze niedlugo mnie zdradzi itd... Tymczasem jestesmy naprawde zgodnym
malzenstwem i to nie tylko moje zdanie. Pomocy