Oparcie w mężu - co to jest?

25.04.09, 15:39

Rzucam luźny temat. Zastanawiam się, czy macie oparcie w swoich mężach. Czy
możecie na nich polegać w różnych konfliktowych sytuacjach, czy tylko na
sobie. Czy mąż staje w waszej obronie, czy potrafi was uspokoić kiedy
jesteście zdenerwowane (szczególnie przez niego), pocieszyć, porozmawiać. Może
ja mam nieodpowiednie pojęcie znaczenia tego wyrażenia i za dużo wymagam od
swojego męża, ale czuję, że wszystkie decyzje muszę podejmować sama, a w domu,
że mam kolejne dziecko, a nawet gorzej. Napiszcie co o tym sądzicie.
    • gacusia1 Re: Oparcie w mężu - co to jest? 25.04.09, 15:46
      Zbyt rozlegly temat na forum ,-) W kazdym razie-w niektorych
      sprawach mam oparcie a w wielu mam troje dzieci plus 2 koty ,-)
    • wieczna-gosia Re: Oparcie w mężu - co to jest? 25.04.09, 20:08
      na codzien nie mam oparcia w mezu bo go nie potrzebuje. Na codzien drazni mnie
      on raczej tym, ze sie nieprzejmuje i olewa a jeszcze bardziej drazni mnie ze
      najpierw cos na mnie beztrosko spuszcza a nastepnie budzi sie , interesuje i
      opieprza.

      Ale we wszelkich sytuacjach kryzysowych gdy ja wysylam rozpaczliwe sygnaly
      swietlne i dzwiekowe, przestaje byc sobe sterem i zeg;arzem a staje sie bezradna
      niunia- moj maz staje sie maj hirol i faktycznie sprawdza sie w kryzysach
      rewelacyjnie.

      Dzisiaj na zaglach dziecko rozcielo soebie glowe, plus podejrzenie wstzasu
      mozgu, bo bomem dostalo, ja bez samochodu poza miastem albo gdzies w metrze on z
      mlodym gdzies miedzy zakupami i obiadem.... jak do mnie dotarla wiadomosc to
      bylo w zasadzie pozamiatane, pozszywane, zaopiekowane i po histerii. Tym sie
      wlasnie roznimy ze ja nawet wiedzac co robic pewnie bym zadzwonila, nawet nie po
      to by przyjechal ale po to by w razie czego byl na nasluchu. On pojechal zeby
      zobaczyc czy ja bede potrzebna, uznal ze zakrwawione i wyjace dziecko przy 5
      latku to jest cos z czym sobie poradzi i nie ma potrzeby mnie niepokoic, zajal
      sie wszystkim po czym zadzwonil ze sa w knajpie i czekaja na mnie bo mloda byla
      na szyciu smile
    • tafasola Re: Oparcie w mężu - co to jest? 25.04.09, 20:17
      Nie umiem zdefiniować
      Mam
      To podstawa.
    • karra-mia Re: Oparcie w mężu - co to jest? 25.04.09, 21:11
      nie wiem, jak zdefiniować, czuję się przy nim bezpiecznie - to
      wystarczy?
    • malamadre Re: Oparcie w mężu - co to jest? 25.04.09, 21:25
      Mam.
      Mogę liczyć na jego obecność nie tylko w chwilach, gdy sobie nie radzę z czymś i
      nie tylko, gdy on jest w stanie mi pomóc. Jest pierwszą osobą (a często jedyną),
      z którą dzielę się nowościami, odczuciami. Wiem, że nie zlekceważy rzeczy
      ważnych dla mnie. Podejmujemy wspólnie decyzje dotyczące naszej rodziny.
    • kicia031 Re: Oparcie w mężu - co to jest? 25.04.09, 21:43
      z zasady licze wylacznie na siebie.
      Co nie znaczy, ze od chlopa nie wymagam, zwlaszcza w zakresie opieki nad dzieckiem.
    • agatracz1978 Re: Oparcie w mężu - co to jest? 25.04.09, 22:34
      mam, on we mnie zresztą też
    • ik_ecc Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 03:05
      Mam... i nie mam. Mam, bo wyslucha, pocieszy, uspokoi, przytuli,
      stanie po mojej stronie, poprze.
      Nie mam, bo wiekszosc decyzji podejmuje sama. On sie chetnie
      dostosuje i wtedy mnie wesprze, ale woli zebym to ja zadecydowala.
      Drazni mnie to, bo to zwyczajnie dla mnie meczace. Ale wspiera mnie i
      nigdy mi nie rzuci ze costam mu sie nie podobalo.
      • thaures Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 11:53
        Nieraz mam go ochotę udusić, gdy któryś raz z kolei coś zapomni albo zawali, ale
        w sytuacjach podbramkowych jest murem ze mną. Dwa przykłady- mam starzejących
        się mocno rodziców-nieraz mam dość, ale mój mąż w takich sytuacjach jest
        wspaniały, potrafi wszystko wytłumaczyć, załatwić za mnie wiele rzeczy.Drugi
        przykład- Przed obroną drugiej pracy mgr- były problemy z promotorką, nie
        wiadomo było jak cała sprawa się potoczy. Miałam wręcz ataki paniki, wszystko
        mnie przerastało. Mój mąż wtedy powiedział, że szkoda zdrowia i jeżeli mam się
        wykończyć, to mam więcej na uczelnie nie wracać. Mam się nie przejmować kasą,
        pracą, tylko dojść do siebie , bo to najważniejsze. Brak tego poczucia,że coś
        muszę było dla mnie bardzo ważne.
      • asica74 Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 12:22
        Ik, ja mam bardzo podobnie. Do tego stopnia, ze czasami czuje, ze on
        za bardzo mi nie przeszkadza, ale tez nie bardzo pomaga. Wesprze,
        czasami powie, ze bardzo mi wspolczuje, jak juz nie daje rady, ale
        nie podejmie zadnej decyzji. W takich sytuacjach czeka na moje
        decyzje, a pozniej sie cieszy, ze taki kooperacyjny jest. Zadne
        rozmowy nie pomagaja. A ja sie powoli wypalam.
    • w_miare_normalna Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 12:03
      a to zależy w jakich sytuacjach..
      broni kiedy widze,że sobie nie daje rady,ale też potrafi wrzasnąć ..
    • aluc Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 12:15
      mam
      tyle, że nie oczekuję, że w każdej sytuacji konfliktowej będzie stawał
      zamną murem, albowiem mi też zdarza się nie mieć racji wink
      oparcie rozumiem jako oparcie w sprawach ostatecznych i skrajnie
      kryzysowych, ale też postawienie do pionu, kiedy potrzeba, z
      codziennym wycieraniem noska radzę sobie sama wink
    • e_r_i_n Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 14:23
      Ja też mam. Przede wszystkim finansowe. To znaczy mąż mi regularnie
      głowę suszy, że za mało zarabiam, a to na mnie działa motywująco i
      zaczynam zarabiać więcej. No i maz ma racje - w domu siedzi, musi
      sobie czyms czas urozmaicic, a to kosztuje. A skoro ja na niego
      zarabiam, to jak on wiecej potrzebuje, to ja wiecej pracowac musze.
      Dobrze, ze go mam. Dzieki niemu sie rozwijam.
    • zuzanka79 Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 14:30
      To zależy w jakich sytuacjach. Sprawy bieżące i domowe dotyczące
      zycai codziennego są racej na mojej głowie, ale to tylko dla tego,
      że ja samowystarczalna jestem i sama go tego (wygody) nauczyłam.
      Ale gdy na choryzoncie pijawiają się czarne chmury nie wróżące nic
      dobrego, mogę na niego liczyć, na to problem rozwiązemy wspólnie,
      dojdziemy (lub i nie) do jakiegoś porozumienia, że niedy jest mi
      źle, może nie pocieszy, ale przytuli i po prostu będzie. Staramy się
      jak możemy by życia sobie nie uprzykrzać.
    • e.mama.s Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 21:05
      sama jestem ciekawa czy to tylko mój jest jak dziecko czy to
      pandemia. Mój nie stanąl już kilka razy w mojej obronie, dotyczylo
      fizycznego zagrożeniai w ciętej dyskusji, bronić się muszę sama. Nie
      uspokaja mnie tylko bardziej denerwuje, więc nie szukam u niego
      pocieszenia. O wszystko dbam sama. Syn przynajmniej mnie słucha(17
      miesięcy) a mąż nie(35lat) może z wyjątkiem swojej matki.
    • adsa_21 Re: Oparcie w mężu - co to jest? 26.04.09, 21:14
      nie mialam oparcia. Dla mnie maz/partner to tylko dodatkowy balast w
      codziennym, i tak trudnym zyciu. O wiele lepiej jest mi samej, kiedy
      polegam wylacznie na sobie i sama odpowiadam za swoje decyzje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja