pracujące mamy , jak dajecie radę?

27.04.09, 21:07
nie ma mnie w domu od 8 do 18. Mam 5,5latka i roczną córeczkę. Mąż często
pracuje dłużej ode mnie. Czasami wyjeżdża na 3-4 dni. Jestem perfekcjonistką.
Wymagam full od siebie i od innych. Dziećmi zajmuje się niania, tzn Robcia
odwożę do przedszkola - jest tam do 15.Później przez 3 godziny Niania zajmuje
się dwójką dzieciaczków. Nie chcieliśmy żeby gotowała, sprzątała itp. Chodzi
mi o to, że wkręcam się chyba za mocno, żeby z każdej strony być naj. W domu,
dla męża, w pracy, dla przyjaciół i rodziny. Wiem, że powinnam sobie odpuścić,
ale nie umiem...Czasami robię za namową M. wolne, po to by odpracowywać
chwilowy luz przez kolejne dwa dni. Jak już Dzieci śpią, pucuję mieszkanie.
raniutko dbam o siebie, żeby nikt nie zarzucił mi , że jestem zaniedbaną mamą.
W pracy też nie mam taryfy ulgowej...Chyba przesadzam. Tak czuję. Oczywiście
chodzę na fit, spotykam się z przyjaciółmi, bywam u kosmetyczki i fryzjera.
Czytam książki i gazety....Ale chyba powinnam zwolnić. Poradźcie jak sobie
odpuścić?
    • malunia_pl Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 27.04.09, 21:22
      Pracujesz od 8 do 18 i masz czas na fryzjera, kosmetyczkę, fit,
      sprzątanie mieszkania i przyjaciółki, no i na czytanie. Kiedy
      znajdujesz na to czas?
      • ewelsia no właśnie, ,kiedy ? 27.04.09, 21:31
        coś mi siętu nie zgadza, Ty śpisz w ogole , a jeśli tak to ile
        godzin?
    • epistilbit Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 27.04.09, 21:37

      > nie ma mnie w domu od 8 do 18.
      Oczywiście
      > chodzę na fit, spotykam się z przyjaciółmi, bywam u kosmetyczki i fryzjera
      ziećmi zajmuje się niania, tzn Robcia
      > odwożę do przedszkola - jest tam do 15.Później przez 3 godziny Niania zajmuje
      > się dwójką dzieciaczków

      a kiedy Ty widujesz dzieci?
      • kanagata Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 12:54
        po pracy i w weekendy? wink
        ja pracuje od 8 do 16, w poniedzialki od 7 do 16, w srody do 17. na szczescie
        dojazd to jakies 20 min.
        nie kazdy moze pracowac do 14 czy 15 maks, albo na pol etatu.
        kiedys rodziny mieszkaly czesto razem z dziadkami, ktorzy zajmowali sie dziecmi,
        kiedy rodzice byli w pracy, tak? ja tez mam na szczescie dziadkow, ktorzy
        odbieraja corke z przedszkola ok 3 i zajmuja sie nia, dopoki nie wrocimy z pracy
        i nie pojedziemy do domu. to chyba nic dziwnego? a gdybym dziadkow nie miala,
        zatrudnilabym nianie, to tez chyba normalne?
        • epistilbit Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 13:13
          zakładając że wraca o 18
          dzieci idą spać max o 22
          to zostaje 4 h dzienne
          przy wersji dzieci śpioch (jedno małe) czyli w łóżku 0 20 zostają 2 godziny
          dziennie, po godzinie na każde
          trochę mało

          • kanagata Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 14:57
            ale ja nie mowie ze duzo.
            moje chodzi spac o 20, czyli od 16:30 do 20 mam 3,5h i rano niecala godzina.
            ale co mam zrobic- zwolnic sie? czy pojsc pracowac na linie od 6 do 14?

            kolezanka tez pewnie nie jest szczesliwa z radosnych powrotow do domu o 18.
    • 18_lipcowa1 Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 27.04.09, 21:52
      te laska
      to nawet ja taka perfekcyjna nie jestem i nie mam zamiaru byc
      • zawsze-chetna Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 27.04.09, 21:57
        Miałam identyczną sytuację, jak Ty. Ale napiszę jutro rano, bo
        dzisiaj obiecałam sobie pójść spać przed północą, bo jakoś kiepsko
        się czuję.
    • e_r_i_n Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 27.04.09, 21:54
      Po prostu - przestać robić.
      Świat się nie zawali - sprawdź i żyj wink
    • sir.vimes wkręcasz się? to się odkręć 27.04.09, 22:01
      wracasz o 18 do domu, zajmij się sobą i zabawą z dziećmi, mieszkanie odpuść -
      IMO warto zatrudnić kogoś do sprzątania, choćby raz na tydzień.
    • vibe-b Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 12:59

      Jesli to prawda co napisalas.
      To jestes na najlepszej drodze do zalamania
      nerwowego/wypalenia/zeswirowania. JUz sporo bylo takich co przez X
      czasu naj..naj a potem pewnego dnia zaczyna sie...na przyklad
      atakiem paniki az do wymiotow, potem antydepresanty i lezenie
      miesiacami w lozku calymi dniami gapiac sie w sufit.
    • lejla81 Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 13:14
      ee tam, ja pracuję 9-17.00, w pracy jak mogę się poobijać, to nie
      szukam sobie na siłę obowiązków, w domu idealnie to nie jest, ale
      staram się, aby się z brudu nie lepiło, obiady owszem robię i zakupy
      też, do przyjaciół głównie dzwonię, fitness, fryzjer - nie
      korzystam, zwalam na brak kasy, książki - obiecuję sobie, że na
      emeryturze odrobię zaległości. Nie powiem, czasem mam wyrzuty
      sumienia i poczucie, że życie przecieka mi przez palce, że nie jest
      tak idealnie, jakbym chciała, ale z drugiej strony, jak mam ochotę
      pójść spać po położeniu dziecka, to idę i w nosie mam brudną podłogę
      w kuchni. Nie ma co się napinać, teraz dziecko jest dla mnie
      najważniejsze, ono już nie będzie drugi raz małe, tylko teraz mogę
      mu pewne rzeczy przekazać. Dlatego staram mu poświęcić większość
      swojego wolnego czasu, książki, fitnessy, przyjaciele mogą chwilkę
      zaczekać.
      • aurita Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 16:39
        lejla : ja cie kocham!!!!!

        Jak przeczytalam o tym fryzjerze i kolezankach to sie zalamalam jaka ja jestem
        nie zorganizowana..........
    • alba27 Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 13:30
      Ja byłam taka sama. 2 dzieci, praca, dzienne studia to pikuś,
      musiało być posprzątane i wszystko zapięte na ostatni guzik. Ciągle
      wydawało mi się że nie mam czasu, ciągle czułam, że żyję pod presją
      i kiedyś odpuściłam, powiedziałam sobie, po pracy nie idę do domu
      ale na spacer. Moja pierwsza myśl " o Boże a jak mąż odgrzeje sam
      dzieciom obiad, napewno po sobie nie posprzątają itp" Ciążko było mi
      się przełamać ale wygrałam walkę z perfekcjonizmem. W moim przypadku
      było to konieczne, bo miałam problemy z miesiączkowaniem , od jakiś
      10 lat, masa badań, wszystko ok. Lekarz ginekolog-endokrynolog
      zasugerował,że problem jest w moje psychice i wiecie co? jak
      odpuściłam, wyluzowałam się, nie przezywam już, że nie udaje mi się
      codziennie poodkurzać to zaczęłam miesiączkować co miesiącsmile(
      wcześniej było co 3-4 miesiące). Żyłam w ciągłym napięciu,czasami do
      tego wracam, ale po kilku dniach odpuszaczam, nie warto być
      perfekcjonistą za wszelką cenę.
    • mamabuly Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 13:40
      Dawałam radę pracować od 7.30 do 18tej tylko dlatego, że mąż był
      bardzo dyspozycyjny. Plus zatrudniałam panią do pomocy przy
      sprzątaniu. Tak przy częstych wyjazdach nie wyrobiłabym na zakręcie.
      I przyznam, że za mało sypiałam.
      Jeżeli dodatkowo mąż musiał wyjechać na tydzień to już wogóle nie
      wyrabiałam. A już szczytem wszystkiego było jak czasem nasze wyjazdy
      się zazębiały. To znaczy małżon wracał rano, a ja leciałam gdzieś
      wieczorem. Nawet nie miałam czasu na fryzjera bo u nas wszystko
      zamyka się o 18.30. Więc jak któregoś razu, przed wyjazdem musiałam
      sobie sama zrobić kolorek i jeszcze ciachnąć włosy przy systemie
      luster. Tak żeby widzieć co robie, powiedziałam sobie, że tak po
      prostu nie wolno siebie traktować!smile
      Ryuciłam to w diabły i korzystam z życiasmile
    • osa551 Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 14:43
      daję sobie radę perfekcyjnie - ba mam w d..pie co inni sobie o mnie pomyślą. Nie
      sprzątam, nie prasuję, rzadko gotuję, prawie nie robię zakupów. Mam kogoś do
      pomocy w domu oraz zdarza mi się gonić męża do roboty.

      >Jak już Dzieci śpią, pucuję mieszkanie

      nie wpadłabym na coś takiego

      > raniutko dbam o siebie, żeby nikt nie zarzucił mi , że jestem zaniedbaną mamą.

      czas na trochę samoakceptacji, ja dbam o siebie - tak jak mi pasuje i mam
      kompletnie w nosie, co kto o mnie sobie myśli.
    • mordaruda Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 14:56
      Naprawdę dajesz tak radę? Ja pracując 8 h nie chodzę na fitness i
      nie pucuję mieszkania, na małe usprawiedliwie dodam, że podyplomówkę
      aktualnie robię, zwyczajnie nie mam czasu, zwłaszcza ze odpoczywać
      też kiedyś trzeba.
    • lolinka2 Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 16:25
      ja mam ruchome godziny pracy i równie ruchome miejsce pracy (stałe są
      wyłącznie poranki - 3 dni w tygodniu od 7, dwa pozostałe od 8).
      Dwójka dzieci - 7 i 2,5. Jeden mąż.
      Część pracy wykonywana z domu, co wymaga samodyscypliny, a ze względu
      na napięte terminy również pracy w nocy (na ile siły pozwolą i jeśli
      chcę w ogóle widywać dzieci).
      Za chińskiego przysłowiowego luda nie ogarnęłabym tego wszystkiego
      gdyby nie mąż - mój osobisty asystent smile, taki od pilnowania
      terminarza, robienia kawy i załatwiania za mnie logistyki jako takiej
      (albo dopilnowania żebym ja swoją część odpracowała smile.
      Na fitness nie chodzę (idealne kształty nie wymagają korekcji),
      fryzjer raz na 4 tygodnie, znaczna większość zabiegów kosmetycznych w
      domu (pomiędzy 100 a 101 stroną tekstu tongue_out )
      Raniutko niespecjalnie dbam o siebie: tj. myję się, ubieram w odzież
      przygotowaną poprzedniego wieczora, zero makijażu (kto to o 7 czy 8
      dostrzeże, hehe) - pełny rynsztunek wyłącznie na tłumaczenia ustne
      (to się w światku nazywa "przebieraniem się za profesjonalistę").
      Sprząta małżon, ja zamiast tego wolę wywlec dzieciary na plac zabaw
      albo coś z nimi w domu porobić (pograć, porysować itp.). Spotkania z
      przyjaciółmi obowiązkowo - często całą rodziną, raz na jakiś czas
      sama (średnio 2-3 razy w m-cu, niekoniecznie cały wieczór i to
      sobotni..., wystarczy popołudnie itp.)

      I kiedy to wszystko napisałam, doszłam do tego, na czym polega
      różnica między nami. Mnie to vichy (patrz sygnaturka), co ludzie
      powiedzą, co mi zarzucą itp. Interesuje mnie spójność tego co robię z
      moim systemem wartości, nienaruszanie przy tym praw innych ludzi i
      opinia oraz dobro mojej własnej rodziny. Koniec. Ja proponuję
      zrezygnować z jakiejś formy rozrywki na rzecz terapii tego twojego
      perfekcjonizmu. Można lubować się w doskonałości, ale żadna przesada
      nie jest dobra. To ty stanowisz o sobie, i musisz być naprawdę mocno
      nieszczęśliwą i niepewną siebie osobą, skoro swoje dobre samopoczucie
      i rozkład zajęć uzależniasz od opinii otoczenia. I to takiego
      wirtualnego "żeby nikt nie zarzucił mi" - to cytat. Można świadomie
      robić coś (niekoniecznie przyjemnego subiektywnie) bo np. chcesz
      zrobić przyjemność mężowi czy dzieciom (wspinaczka górska, układanie
      po razy tysięczny tych samych puzzli), ale to co opisujesz, naprawdę
      kwalifikuje się pod skorzystanie z fachowej pomocy. Jeśli wyplączesz
      się z tych fałszywych przekonań, poczujesz się wolna, szczęśliwa i
      silna jak nigdy dotąd.
      • iv721 Re: pracujące mamy , jak dajecie radę? 28.04.09, 22:14
        dzięki dziewczyny za opinie! oczywiście pomaga mi M. Pierze, robi zakupy,
        pamięta o rachunkach. Z Dziećmi widuję się jeszcze w rano - moje śpią do 6.00.
        Poza tym nie ma żadnych wyjazdów bez Dzieci, nie chodzimy na imprezy bez Dzieci.
        Weekendy są dla nas (ew. dla nas z przyjaciółmi).Czytam dzieciom bajki, chodzę
        do teatru i kina.Czytam mieszając przysłowiową zupę. Z przyjaciółmi spotykamy
        się w weekendy - wtedy Dzieciaki mogą pobawić się ze sobą, a my mamy czas dla
        znajomychsmileda się wszystko pogodzić. Do fryzjera, kosmetyczki nie chodzę
        codziennie - raz na kilka tygodni!Nie chcę nikogo do sprzątania, bo to poza
        prasowaniem jedyna rzecz, którą lubię robić w domu.Chciałam zorientować się jak
        inne mamy dają radę. Wiem, że można odpuścić, tylko jak zostaje się matką przed
        czterdziestką, to trudno ot tak zrezygnować z przyzwyczajeń. Ale ok, troszkę
        zwolnięsmile dodam tylko, że zajmuję się jeszcze 85-l. Babcią. Z moich obserwacji
        wynika, że czym więcej obowiązków, tym lepsza organizacja. Aha, poza tym, to
        chyba stan przejściowy. Z doświadczenia wiem, że czym Dziecko starsze, tym
        więcej wymaga uwagi. Ps. sypiam parę godzin dziennie, jak Mała nie ząbkuje i nie
        ryczy, a Młody się nie rzuca, to po 5 godz. snu czuję się szczęśliwa. Dzięki za
        pomocsmile
Pełna wersja