zabieranie jedzenia z knajpy....

28.04.09, 12:16
No właśnie jak to właściwie jest...
Byłam wczoraj w trasie i po drodze zajechaliśmy na obiad do knajpy, zamówiłam
pierogi a że porcja była mega kopiasta to 5 pierogów mi zostało więc
poprosiłam o zapakowanie, koleżanka która ze mną była strasznie się oburzyła,
a ja nie widzę w tym nic złego.
Nawet nie chodzi i kasę którą za te pierogi zapłaciłam ale jak pomyślałam ze
oni te pierogi wywalą to szkoda mi się zrobiło, a tak dziś je z przyjemnością
odgrzałam i mam obiadek.
A wy też nieraz pakujecie coś w knajpach???
Nie mówię o pakowaniu np kawałka kotleta czy nie wiem zupy powiedzmy no ale
jakiegoś innego żarełka, co je można zabrać na wynos?
    • aluc Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:23
      jak dzieci były młodsze - regularnie smile młodszy na przykład kilka razy
      zasnął jeszcze przed przyniesieniem jedzenia - najczęściej kelner sam
      proponował zapakowanie żarełka na wynos

      teraz się nie zdarza, bo chłopstwo czyści talerze do imentu

      nie widzę w tym niczego nie ąę
      • wieczna-gosia Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:26
        w koncu twoja to porcja. Zdarza mi sie nawet teraz jak dzieci z nienacka psuja
        sie w restauracji i jesc nie chca- biore wtedy do domu bo wiem ze sie przeprosza
        pozniej i zjedza.
        • patrice7 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 21:40
          Doklandie.
          Nie widze w tym nic zlego.Zaplacone,Twoje robisz z tym co chcesz.
    • insomnia0 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:26
      nie widze niczego w tym złego.. kiedys sam kelner zaproponował nam
      zapakowanie.. bo porcje były gigantyczne i nie dało sie zjesc..
      Poczuliśmy sie nie zrecznie i nie chcieliśmy..a kelner na to ...prosze sie nie
      krepować... u nas taki zwyczaj, ze zazwyczaj pakujemy.
      • asiaiwona_1 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:30
        Jak dla mnie to też normalne. I jeszcze nigdy nie spotkałam się z
        jakimś krzywym spojrzeniem kelnera... Oczywiście nie zabieram 2 kęsów
        kotleta, ale jak zostanie coś co mogłoby być całkiem niezłą przekąską
        w domu to czemu nie.
    • kozaki_wiesi Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:29
      Chadzam do knajp często a że jem jak wróbelek więc najczęściej pół
      porcji na talerzu mi zostaje. I za każdym razem proszę o
      zapakowanie. Nigdy jeszcze, nawet w najlepszej restauracji, nie
      spotkało mnie z tego powodu nawet najmniejsze zdziwienie ze strony
      obsługi. Wręcz przeciwnie - zawsze podkreślano, że są na takie
      przypadki przygotowani i mają specjalne pojemniki.
    • marghe_72 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:31
      Rzadko kiedy zostawiamy coś na talerzu smile
      ale jak się zdarzy to owszem, proszę o zapakowanie
      • majenkir Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:42
        marghe_72 napisała:
        > Rzadko kiedy zostawiamy coś na talerzu smile

        Ot to, niestety ..... wink.

        Nie ma nic zlego w zabieraniu zarelka, wrecz przeciwnie - wszak
        nieladnie jest wyrzucac jedzenie.
    • nutka07 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:41
      Nie wiedze nic zlego w Twoim pomysle.
    • anik0987 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:55
      Nie ma nic złego w poproszeniu o zapakowanie. Nie mówię oczywiście o resztkach
      (dwa kawałki kotleta, resztka ziemniaków, frytek). Po co jedzenie ma się marnować?
    • margotka28 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 12:58
      to normalka. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby dzieciaki to co zamówiły
      to zjadły w całości. Albo nawet w połowie. Proszę wówczas o
      zapakowanie.
      • kropkacom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 13:08
        Pizze zawsze bierzemy do domu (często zostaje przynajmniej połowa jednej). Poza
        tym w większości knajp (ale nie jakiś super ekskluzywnych) pytają czy spakować.
        Ostatnio pani sama spakowała nam prawie cały obiad który małe zostawiły (bo
        wolały to co my zamówiliśmy). smile
    • kicia031 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 13:13
      oczywiscie ze zabieram - dla pieskow wink)
      • madameblanka Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:05
        ja też dla zwięrząt domowychsmile

        Acha a propos tego że wyrzucą...szczerze wątpię, he he
    • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:01
      Rzadko zostaje, bo ja zwykle wpycham w siebie wszystko i czasem
      jeszcze po dzieciach dojadam wink Jeśli jednak zdarzy się inaczej, bez
      skrępowania proszę o zapakowanie. Ostatnio przymusiłam do tego
      nieśmiałą koleżankę, która w Green Wayu chciała zostawić na talerzu
      połowę pysznego tortu warzywnego smile Btw. ja praktykuję jeszcze z
      rodziną i znajomymi "krążące talerze", tzn. każdy zamawia co innego
      i potem od siebie próbujemy. Tylko raz spotkałam się z głośno
      wyrażonym zdziwieniem kelnera tongue_out
      • id.kulka Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 20:23
        echtom napisała:

        > Rzadko zostaje, bo ja zwykle wpycham w siebie wszystko i czasem
        > jeszcze po dzieciach dojadam wink Jeśli jednak zdarzy się inaczej,
        bez
        > skrępowania proszę o zapakowanie. Ostatnio przymusiłam do tego
        > nieśmiałą koleżankę, która w Green Wayu chciała zostawić na
        talerzu
        > połowę pysznego tortu warzywnego smile

        Uwielbiam Green Waya smile Choć bywam ostatnio na tyle rzadko, że
        wielkość porcji zawsze mnie zaskakuje wink

        Btw. ja praktykuję jeszcze z
        > rodziną i znajomymi "krążące talerze", tzn. każdy zamawia co
        innego
        > i potem od siebie próbujemy.

        To jest bardzo dobra praktyka smile
    • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:10
      zamawia sie taka porcje zeby zjesc, nie pisze o dzieciach, bo to wiadomo,
      chociaz dzieci jakos kloca mi sie z idea wychodzenia do knajp stojacych w
      hierarchii wyzej jak mc donalds smile
      wracajac do tematu pakowanie na wynos jedzenia w restauracji to obciach na
      resorach, taka bardziej wyrafinowana forma oslawionej "chlopskiej etykiety"
      nie zdarzylo mi sie zamawiam tyle ile zjem i mysle ze nigdy nie zdarzy sie jesli
      chodzi o mnie dzieci jak mowie wykluczam..
      • bsl Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:12
        to zapraszam do knapy obok mnie
        własnei w niedziele zamowilam sobie danie , jak zobaczylam ile tego
        to zbladłam ;/
        wmusiłam w małża zeby pól zjadł bo bym pękła
        elza nie zawsze wiesz ile ci przyniosą

        a co do pytania , nie zabieram jedzenia
      • aluc Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:14
        heh to zrób jakieś szkolenia w warsiawskich suszarniach, bo tam zawsze
        proponują spakowanie niedojedzonego do pojemniczka wink
        • marghe_72 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 20:47

          aluc napisała:

          > heh to zrób jakieś szkolenia w warsiawskich suszarniach, bo tam
          zawsze
          > proponują spakowanie niedojedzonego do pojemniczka ;

          Aluc , nie bluźnij. W susharniach nic nie ma prawa zostać na
          talerzu big_grin
          Przynajmniej na naszych nie zostaje..
          • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:12
            Ostatnio zamówiliśmy sobie z mężem taki zestaw sushi, że zjedliśmy 2/3, a
            ponieważ zostało jeszcze dobrych kilkanaście kawałków, to obsługa sama - widząc
            nasze miny i fakt, że żal nam zostawić takie pyszne, ale fizycznie już żołądek
            nie wyrabia, sama zaproponowała że nam spakują.
            I super, sos sojowy i wasabi w domu mieliśmy, a sushi chętnie przekąsiliśmy
            jeszcze na kolację.
          • aluc Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:59
            no cholera, my rozpuszczone nuworysze i zamawiamy zawsze powyżej
            naszych możliwości zjedzeniowych, żeby pokazać, że nas stać, qrva big_grin
            • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 09:00
              A jak! Na bogato, nie? wink
      • alyeska Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:22
        "chlopska etykieta" - rozsmieszylas mnie....

        Bardzo popularny zwyczaj pakowania niezjedzonych porcji we wszytskich
        znanych mi krajach, w ktorych mieszkalam.
        • ma_dre Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 30.04.09, 14:37
          no to smiem twierdzic ze we Francji nie mieszkalas. Nigzie tu nie spotkalam sie
          ze zwyczajem pakowania jedzenia do domu...
      • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:29
        > obciach na
        > resorach, taka bardziej wyrafinowana forma oslawionej "chlopskiej
        etykiety"

        Jako wnuczka folwarcznego parobka po mieczu świetnie się w tę
        etykietę wpasowuję. W domu dużo gąb do wyżywienia, więc szkoda, żeby
        się futer marnował tongue_out
      • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:40
        elza78 napisała:
        > nie zdarzylo mi sie zamawiam tyle ile zjem
        Ale jak,mówisz proszę to i to,ale tyle ile zjem i kucharz domyśla się ile zjesz?smile
        • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:54
          Może miała na myśli, że zjada tyle, ile zamawia? smile
          • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:33
            nie jadam w knajpach gdzie jedynym wyrazem jakosci jest ilosc podanego na stol
            jadla smile
            wiec jakos nie przychodzi mi do glowy pakowanie go na wynos tongue_out
            • bsl Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:49
              czasmi dużo to bardzo smacznie smile
              • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:58
                ok, ale ja wtedy zostawiam wink
                • bsl Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:00
                  a ja wmuszam w chłopa smile
                  albo tez zostawiam bez sentymentu
                  • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:04
                    takie wypady jedzeniowe dobre na mase hihi smile
                    u nas jest tez pare knajpek w ktorych slynne sa wielkosci porcji, ale wtedy np
                    zamawiamy polowe wink
            • nangaparbat3 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:24
              elza78 napisała:

              > nie jadam w knajpach gdzie jedynym wyrazem jakosci jest ilosc podanego na stol
              > jadla smile

              Ale z dziecmi nie siegasz wyżej McDonalda - jakos to sie wszystko kupy nie trzyma.
              Chyba ze wzorem osiemnastowiecznej arystokracji (francuskiej) oddałaś dzieci
              chlopom na wychowanie.
              • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:30
                skoncz dziewczynko jak nie masz nic w temacie do dodania smile
                wiadomo ze prawdziwej ematce nie miesci sie w bani wypad gdziekolwiek bez
                dziecka, mi natomiast nie miesci sie wypad do restauracji ze znajomymi i
                uwieszonym nogawki dzieciakiem smile
                srednio zabawne i dla dziecka i dla zmuszonych jesc w jego towarzystwie gosci smile
                wiem, niektorzy nie potrafia tego skumac ze dziecko sie nie nadaje na niektore
                typy wypadow na miasto, no ale nie mi to uswiadamiac smile
                EOT
                • nangaparbat3 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:42
                  GTMB
                • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:42
                  Nie, niunia, to tobie się w głowie nie mieści, że jedzenie w restauracji dla
                  niektórych jest rzeczą dość zwyczajną, a nie świętem lasu. Bucostwo z ciebie
                  wyłazi i tyle.
                • e_r_i_n Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 09:06
                  elza78 napisała:

                  > wiadomo ze prawdziwej ematce nie miesci sie w bani wypad
                  > gdziekolwiek bez dziecka, mi natomiast nie miesci sie wypad do
                  > restauracji ze znajomymi i uwieszonym nogawki dzieciakiem smile

                  A pewnie Tobie sie nie miesci wypad do restauracji tylko w skladzie
                  rodzice + dziecko, jeno ze znajomymi (bo oni placa? wink).
                  • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 10:32
                    Jak widac dla niektorych wyjscie do restauracji to swieto, nie
                    dziwota, ze dziecka ze soba nie targaja co by tej wyjatkowej okazji
                    nie zepsuc.
                    Do głowy nie przyjdzie, ze inni w restauracjach bywaja znacznie
                    czesciej , z dziecmi, bez dzieci, z malzem, znajomymi czy sami.
                    Coz..
            • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:18
              Ja też raczej nie. Tym niemniej, zdarzało się już, że porcja mnie przerosła, a
              nie mam w zwyczaju jeść do wypęku żeby się nie zmarnowało.
              Wyrzucanie dobrego, świeżego, niezepsutego jedzenia to dopiero jest buractwo w
              czasach, gdy duża część świata cierpi z powodu głodu. Jest to dla mnie coś
              podobnego do zużywania bez opamiętania wody pitnej. Zresztą, w tej chwili mamy
              kryzys i świat zaczął się trochę interesować tymi kwestiami, chodzi o to żeby
              nie kupować za dużo jedzenia, a już kupionego (również w restauracji) nie marnować.
              • amaroola Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 03.05.09, 12:10
                wszystko zalezy od knajpy i od rodzaju potrawy


                nie sadze by mialo sens zabieranie do domu cwiartki kotleta czy
                polowki ryby...


                ..jakiejs tam - bo w domu okaze sie to zwyklym
                OCHLAPEM ...nietsety wink)


                podobnym ochlapem okaze sie chinskie 'stir fry' czy inne takie - '
                na teraz'

                jesli jednak na naszym stole wyladowal gulasz lub indyjskie curry...
                to juz inna para kaloszy - sa to, jak wiadomo, dania ,ktore smakuja
                lepiej na dugi dzien wink)

                nie sadze tez, by jakakolwiek ryba nadawala sie do spozycia po 2
                godzinach restauracyjnych peregrynacji...

                rzadko prosze o zapakowanie zarelka, zdarza mi sie to jednak...ale
                jedynie w przypadku odpowiednich poptraw...(polowki schabowego czy
                steka nie bede pakowac)

                ale pol porcji salt and pepper squid, jak najbardziej wink)
          • nangaparbat3 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:21
            echtom napisała:

            > Może miała na myśli, że zjada tyle, ile zamawia? smile


            Po prostu zjada tyle, ile przyniosą.
      • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:32
        coz, jest popyt na tego typu zachowania kelnerow jest podaz klient nasz pan smile
        patrz sygnaturka smile
        nic wiecej, dla mnie pakowanie zarcia z knajpy do chaty pozostanie obciachem
        chocby mi to kelner proponowal, bo tak jest, jakos srednio widze takie
        zachowania w protokole dyplomatycznym np smile
        ale jak wiadomo na jematce wyrazenie swojej opinii pozostajacej w sprzecznosci z
        ogolem doprowadza do gdakania wiec sobie gdaczcie smile
        jole kwasniewska od jedzenia bezy na bank by wam wyperswadowala wynoszenie jadla
        z knajpy w foliowo styropianowych workach i ustawila by tego typu zachowanie w
        kategoriach towarzyskiej gafy...
        srednio widze romantyczna kolacje z mezem i wychodzenie z niej z tobolami
        niedojedzonego zarcia... to jest zwyczajny MROK smile wiocha w pelnym tego slowa
        znaczeniu i trudno mi zrozumiec ze sa osoby ktore moga tego nei ogarniac smile
        • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:36
          > srednio widze romantyczna kolacje z mezem i wychodzenie z niej z
          tobolami
          > niedojedzonego zarcia...

          No wiesz, na romantyczną kolację z mężem chyba kopiatych talerzy z
          żarciem się nie zamawia smile

          "W okolicach poziomu 20 do 40 gracze wstępują w formalne związki, po
          czym mogą zespawnować kolejnego użytkownika. Jest to etap
          opcjonalny, przez wielu w ogóle niepodejmowany z racji stopnia
          trudności. Istnieją także cheaty, powszechnie zwane kondomami, które
          nie dopuszczają nowych użytkowników do tej gry."
          • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:57
            ja pisze echtom o tego typu sytuacjach nie obiad rodzinny w rodzinnej knajpie,
            pisze o np imprezie firmowej, o kolacji z mezem ze znajomymi, w delegacji
            zabieranie z knajpy na wynos tez jest jakby zenujace...
            i ja taki sposob postrzegania tego typu rzeczy mam od zawsze, chociaz generalnie
            nie uznaje dobrych manier jesli chodzi np o sposob wyrazu big_grin
            wprost - dama nie jestem ale takie sytuacje jak wynoszenie jedzenia z knajpy
            mnie oslabiaja bo sa zenujace zarowno dla personelu jak i (w co czasem trudno
            uwierzyc) wspolbiesiadnikow...
            • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:29
              No tak, przy obcych ludziach też bym nie wynosiła ani z cudzych
              talerzy nie próbowała big_grin. Ale tu piszemy raczej o sytuacjach typu
              obiad z koleżanką czy z rodziną
              • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 20:11
                mimo wszystko chociaz to zalezy od statusy knajpy/ wyjscia, nie wiem ja mialabym
                duze obiekcje nawet gdybym duzo zostawila to jednak zostawilabym chyba ze mc
                donalds pizza hut telepizza itp smile wiadomo
        • alyeska Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:42
          "to jest zwyczajny MROK smile wiocha w pelnym tego slowa
          > znaczeniu i trudno mi zrozumiec ze sa osoby ktore moga tego nei
          ogarniac smile"
          Tak jedynie elza78 zna poprawne normy i formy zachowania sie w
          swiecie restauracyjnego gaszczu.
          prosze Cie wydaj poradnik to oswiecisz reszte swiata.


          • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:51
            no oczywiscie ty znasz poprawne formy i normy bo w tylu krajach swiata w fast
            foodach pakuja to znac jest to norma...
            punkt widzenia jak widac zalezy od punktu siedzenia smile
            • nangaparbat3 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:29
              elza78 napisała:

              > no oczywiscie ty znasz poprawne formy i normy


              Nie chodzi o formy, ale o to by sie nie marnowalo (wielka cnota protestanckich
              godpodyń), by zarazem nie robic z brzucha śmietnika i nie tyc ponad miarę, a tez
              o ekologie.

              Formy to pryszcz, naprawdę, sa ważniejsze sprawy.
              • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:32
                slogany panie slogany smile
                a zamowic pol porcji nie laska?
                • nangaparbat3 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:44
                  Łaska, ale nie wszedzie podają. Mam w tym wzgledzie naprawdę duże doświadczenie.
                • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 11:02
                  > a zamowic pol porcji nie laska?

                  A niby skad mam wiedziec, jak duza jest porcja? Kelner ma mi
                  zobrazowac? A poza tym jak czlowiej jest glodny to kazda porcja
                  wydaje mu sie do zjedzenia, po czym jwednak uznaje, ze jednk sie
                  przeliczyl z mozliwosciami.
                  • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 11:04
                    Przecież przy porcjach jest podana gramatura.
                    Co prawda i tak nic mi to nie mówismilebo jem oczami.
                    W sumie poza pizzą nic nigdy nie zabierałam.Ale i nie zamawiałam np dwudaniowego
                    obiadu,bo na co dzień tez takiego nie jadam.
                    • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 11:52

                      Gramatura nie zawsze jest podana.W opisywanym przeze mnie przypadku
                      byla podana- poledwicy.Plus informacja- dodatki do wyboru
                      (ziemniaczki, kluski, frytki, co komu pasuje) - ale juz bez
                      gramatury.Ze do dania przysługuja warzywa na parze i to w porcji
                      niekoniecznie dekoracyjnej, info w ogole nie bylo.Wszystko wliczone
                      w cene po prostu kawalka miesa.No i jak zobaczylam ile tego jest to
                      juz bylo za pozno.
                      A poza tym nawet jesli bedzie podana gramatura kazdego skladnika to
                      srednio mi sie to przelozy na faktyczna ilosc.Nie posiadam az
                      takiego daru drobiazgowej kalkulacji.
                      Wszystko mozna przewidziec znajac knajpe.Jesli sie tam jest po raz
                      pierwszy, to jest to ruletka.
                      • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 12:05
                        Wszak zawsze można zamówić coś jeszcze jak się jest głodnym.Ale co kto lubismile
                        • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 15:59

                          Nie ,nie zawsze mozna.Jak sie ma limit czasowy to nie mozna sobie
                          pozwolic na zamowienie na raty.Przygotowanie posilku trwa.
                          • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 16:03
                            Może i nie można.Ja tam nigdy nie byłam w sytuacji,ze miałam limit czasowy,to
                            nie wiem jak to jest.
                            • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 17:56
                              Coz, ja bylam i to nie raz.Wpada sie na obiad i trzeba zdazyc na
                              spotkanie.Co innego wieczorna czy popoludniowa umowiona posiadówka w
                              knajpie.
                              • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 19:51
                                I co nie dojadasz,czy z pakuneczkiem pędzisz na spotkanie?
                                • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 20:16
                                  Pakuneczek zostawiam w samochodzie.
                                  • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 20:48
                                    Fajnie,że ja nie muszę.
                                    • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 21:07
                                      Mnie to jakos problemu nie sprawia,najwazniejsze zeby danie bylo
                                      smaczne, a spotkanie udane.
                                      • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 21:16
                                        Czego życzę.
          • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:24
            Dokładnie. No niestety, właśnie to co wypisuje tu elza, jest wiochą, obciachem i
            buractwem. Świadomy i obyty człowiek, obywatel tej planety, powinien myśleć
            inaczej.
        • somebody1234 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 21:25
          Hej
          Ja generalnie nie mówię o sytuacjach typu :idę z mężem na romantyczną kolację i
          wynoszę z niej żarcie:.
          Bardziej interesują mnie takie codzienne sprawy żywieniowe , a przyznam że
          często podróżuję i często żywię się a lokalach napotkanych po drodze ( z reguły
          w jakiś fajniejszych zajazdach typu dworki szlacheckie itp bo bardzo lubię takie
          klimaty) no i nie mam możliwości ocenienia ile jadła dostanę (bo nawet jak mi
          napiszą ze pierogi sztuk 8 to w jednej knajpie są to pierożulki malutkie a w
          drugie mega pierochy).
          Więc zdarza mi się jadło brać (bo i po drodze często fajnie coś skubnąć ) poza
          tym raczej nie są to lokale jakiejś mega dyplomatycznej śmietanki ale dla
          normalnych głodnych ludzi wiec...
          • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:36
            no ok rozgraniczmy to w ten sposob - sa lokale i sytuacje kiedy/gdzie nei jest
            to dramatem jesli sie chce zabrac niedojedzone danie na wynos, sa tez takie
            miejsca gdzie jest to niedopuszczalne. mi sie jeszcze nie zdarzylo pakowac nic
            do domu, wyjatek to fastfoody, ale one w zalozeniu maja pizze na wynos np
        • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:37
          Widać ty chodzisz do restauracji tylko od święta - bez dziecka, z jakiejś okazji
          itp. Wtedy faktycznie - jakoś łyso zasuwać w pięknej kiecce i pantofelkach z
          siatką ze styropianowym pudełkiem.
          Weź jednak pod uwagę, że duża część ludzi (w tym, np., ja) jada "na mieście"
          dość często, bywa że po 2-3 razy w tygodniu albo i częściej. Dla ciebie to
          celebracja, dla nich codzienność. Nie mówimy tu o przyjęciach czy specjalnych
          wyjściach ze znajomymi, tylko raczej o zwykłych wyjściach typu - jestem gdzieś
          na spacerze czy załatwić sprawy i np. nie chce mi się wracać do domu i gotować,
          więc rozglądam się gdzie by tu coś przekąsić (nie, nie w budce z hamburgerami
          ani nie w pizza hut). Może tobie się to nie zdarza, bo dla ciebie restauracja to
          święto lasu...
          No i niestety - tym razem to ty gdaczesz.
          • elza78 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 13:53
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=94618421&a=94647040
            polecam moja wypowiedz zanim zaczniesz szczekac smile
            mniemam ze ty chadzasz do restauracji 5+ na kazdy obiad sniadanie i kolacje z
            dziecmi (o przepraszam chica nie ma dzieci to takie nie trendy) big_grin
            moje posty dotycza dosc scislych sytuacji to ze dla mnei przeklada sie to
            jednoznacznie na ogllne jedzneie na miescie wiem ze jest trudne do pojecia smile
            a bucostwo coz, dla mnie przykladem jest wpieprzanie sie miedzy przyslowiowa
            wodke a zakaske co ty dzidzia czynisz big_grin
            EOT z pustakami nie gadam pisalm juz tysiace razy i wiecznie cos do mnie masz big_grin
            • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 22:03
              Na razie to w tym wątku raczej ty poszczekiwałaś.
              Coś do ciebie mam? Nie, raczej po prostu rzucasz się w oczy w wielu wątkach. Nie
              z pozytywnych powodów, bynajmniej.
      • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:09
        Mylisz się, elzo. Praktykowane to jest na całym świecie, nie mówię o
        restauracjach 5* ale w typowych pizzeriach itp. jak najbardziej.
        Zamawiać tyle ile zjesz możesz sobie w restauracji, którą doskonale znasz. Jeśli
        nie znasz, to możesz się zdziwić, jak dużą (czy jak małą) porcję dostaniesz.
    • figrut Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 17:17
      Jeszcze mi się nie zdarzyło, ale gdybym w trasie zamówiła jakieś żarełko i
      większość nie zostałaby zjedzona, a czekałaby mnie dalsza trasa, poprosiłabym o
      zapakowanie, żeby już się w drodze nie zatrzymywać specjalnie. Do domu bym nie
      zabrała, bo jednak wolę domowe żarełko chyba, żebym na coś super smacznego trafiła.
      • majenkir Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:06
        figrut napisała:
        > Do domu bym nie zabrała, bo jednak wolę domowe żarełko chyba

        Jaki wiec cel chodzenia po knajpach ??
        • figrut Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:36
          > Jaki wiec cel chodzenia po knajpach ??
          Bardzo przyziemny, z powodu głodu. Wolę usiąść w knajpce kiedy jestem po za
          domem, niż wskakiwać do pierwszego lepszego spożywczaka po suchą bułkę i coś do
          niej. Jeśli trafi mi się, że po za domem jestem 6-8 godzin, to chyba logiczne
          jest, że robię się głodna.
    • mrs.solis Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:05
      Tu gdzie mieszkam porcje jedzenia sa tak duze,ze ja mimo dosc duzego
      apetytu nie jestem w stanie zjesc wszystkiego,dlatego zawsze prosze
      o zapakowanie na wynos. Knajpy maja pojemniki na jedzenie,wiec nie
      jest to jakas moja fanaberia tylko wielu ludzi tak robi. Dlaczego
      mam pozwolic na wyrzucenie 2/3 porcji skoro za nia zaplacilam,a
      jedzenie nadaje sie zeby zjesc je odgrzane.
      • mamamira Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:08
        Nie widzę w tym nic dziwnego,lepiej zabrać niż wyrzucić.
    • lola211 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:11
      Zdarzylo mi sie poprosic o zapakowanie dania na wynos, poniewaz nie
      przewidzielismy wielkosci serwowanej porcji.Bylismy na wycieczce,
      poszlismy do knajpy, ktora odwiedzilismy pierwszy raz w
      zyciu.Glodni, zamowilismy po zupie,ja na drugie wybralam salatke,
      maz danie obiadowe.Jak tylko klenerka przyniosla zupe to wiedzialam,
      ze lekko nie bedziesmile, porcja podwojna, zupa zapiekana w ciescie,
      niebo w gebie.Gesta, sycaca.Ja ledwo wcisnelam salatke(pyszna, z
      prazonymi orzechami, gorgonzola), maz zmagal sie z kawalkiem
      poledwicy i warzywami.Pyszne ziemniaczane kuleczki pozostaly
      nietkniete, polowa poledwicy rowniez.
      Poprosilam kelnerke o pojemnik i zapakowalam reszte na pozniej.serce
      by mnie bolalo, gdybysmy po prostu tyle oplaconego jedzenia
      zostawili.
      A kelnerka nie byla specjalnie zaskoczona, zna ten obyczajsmile.
    • moninia2000 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:17
      Uwazam zabieranie jedzenia z knajpy za jak najbardziej wskazane, ze
      wzgledu wlasnie na fakt, iz oni je wyrzucaja (przynajmniej powinni
      hehe), wiec nie wyobrazam sobie wyrzucac jedzenia..
      Biore, jak nie dla nas, to dla psiaka zawsze jestsmile
    • umasumak Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:22
      Jest to zupełnie normalny zwyczaj. Powiem więcej - w porządnych restauracjach
      obsługa zawsze pyta, czy zapakować resztę jedzenia na wynos.
    • aurinko Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:23
      Ja chodzę wraz z całą rodziną do restauracji z myślą o zabraniu resztek
      jedzenia, dlatego zabieram ze sobą odpowiednie pojemniki i zgarniam do nich co
      się da. Oczywiście restauracje wybieram pod kątem odpowiednio dużych porcji. Mam
      nadzieję, że moje dzieci będą w przyszłości kontynuować tę tradycję.
    • ann.k Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:27
      Kiedyś chyba faktycznie na takie zachowanie patrzono jak na brak
      kultury. Osobiście nie widzę w tym nic złego, ale proszę o
      zapakowanie tylko kiedy z restauracji idę do domu i woreczek z
      wałówką nie będzie przeszkadzał.
      Mieszkam w kraju, w którym standardem jest serwowanie posilkow
      kilkakrotnie większych niż człowiek jest w stanie zjeść (i to
      dorosły mężczyzna, a nie dziecko), więc do wyboru jest albo się
      napakowac jak świnia (i to dopiero jest przejaw "chłopskiej
      etykiety") albo zostawić połowe na talerzu i zabrac do domu na drugi
      dzień. Ale tutaj kelner sam pyta czy zapakować niezjedzone. Nam się
      wiele razy zdarzyło, że sobotnia kolacja z restauracji obleciala na
      obiad następnego dnia.
    • szyszunia11 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:29

      rzadko jadam w super eleganckich restauracjach - tam może by to byl;o nie na miejscu, ale np. w barze sałatkowym często jak już nie dam rady np. ciastka które zamówiłam czy jakiegoś kulebiaka czy czego tam jeszcze, to po prostu prosze o plastikowe opakowanie i sama sobie pakuje co mam zamiar zabrać do domu. NIC w tym niestosownego.
      • thaures Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:44
        Ze 20 lat temu pojechałam do Austrii i po jakimś obiedzie w restauracji osoba, z
        którą byłam poprosiła o zapakowanie kawałka kotleta. Myślałam,że spadnę z
        krzesła. Sama nie wiem czy ze zdziwienia czy wstydu. Wtedy w PL chyba nikt nie
        prosił o coś takiego.
        Teraz sama parę razy w pizzerii poprosiłam o zapakowanie reszty, gdy
        widziałam,że jeszcze jeden kawałek i syn zwymiotuje-a on z tych co prędzej
        zwróci niż nie zje. Natomiast w renomowanej restauracji nie poprosiłabym o
        zapakowanie. Czyli podobnie jak porzedniczka
        • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:49
          W renomowanych restauracjach na szczęście nie bywam, więc nie mam
          tego dylematu. Tzn. niedawno mi się zdarzyło, ale porcje były tak
          głodowe, że się nawet całą nie najadłam smile
          • bsl Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:53
            bo do super exta restauracji idzie sie po obiedzie smile)))
            • alyeska Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:11
              W bardzo dobrych restauracjach tez pakuja owijaja papieram/folia i
              robia z tego np. zajaczka, gwiazde lubo tez inne na co maja
              natchnienie.
              Z tym ze w bardzo dobrych rest. porcje sa znacznie mniejsze wiec
              zazwyczaj nie maja czego pakowac.
            • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:23
              Ja wtedy po 6 godzinach ciężkiej pracy w terenie poszłam, głodna jak
              wilk smile Za mięsiwem nie przepadam, więc zamówiłam pierogi. Podali
              kilka malutkich, ładnie ułożonych i ozdobionych zieleniną - w cenie
              4 solidnych porcji z Green Waya, ale na szczęście nie ja płaciłam wink
    • 18_lipcowa1 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 18:41
      zabieram pizze zawsze
      inne potrawy knajpowe jakos zjadam
    • gryzelda71 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:04
      Tak czytam i czytam i najbardziej ciekawi mnie co kto pod pojęciem resztki
      rozumie.Np niezjedzone ziemniaki ,czy ryż,czy kasza,czy co tam jeszcze każecie
      pakować?Albo surówka zostanie to też?
      Jadałam i jadam ale jeszcze nigdy nie zdarza się,ze zostaje coś co bym mogła w
      dum podgrzać.W sumie nie chodzę jeść jak nie jestem głodna,żeby na talerzu
      zostawało cos co można zapakować.
      • id.kulka [...] 28.04.09, 20:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • id.kulka Re: 29.04.09, 10:41
          No ale jak mój post o pierogach mógł złamać regulamin, to pojęcia
          nie mam...
          • gryzelda71 Re: 29.04.09, 10:44
            Też się zastanawiałam co tam napisałaśsmile
            • id.kulka Re: 29.04.09, 13:16
              O resztkach smile
              O pierogach, które dostałam niegdyś w pewnej a'la góralskiej
              karczmie gdzieś na trasie A1. W gabarycie były takim, że każdy z
              nich mógłby zabić, na obiad spokojnie starczyłyby mi takie 2,dałam
              radę zjeść 3, a było ich w sumie 8 smile
          • umasumak Re: 29.04.09, 20:22
            Może zacytowałaś całą wypowiedź Gryzeldy?
            • id.kulka Re: 29.04.09, 20:25
              A nie pamiętam, na pewno cytowałam, na wypadek, jakby mnie wywaliło
              gdzieś 15 postów dalej wink Ale czy cały, to nie wiem.
      • chicarica Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:51
        Myślę, że raczej coś na zasadzie - pół tacy sushi, 3 kawałki pizzy, cała porcja
        chińszczyzny (ostatnio mi się zdarzyło), 1 tortilla (z dwóch jakie były w
        porcji), 5 pierogów (z 10).
        Jakichś resztek typu resztka frytek nie biorę, bo i po co?
      • ciociacesia bo jak 29.04.09, 09:30
        człowiek b głodny zamawia to potrafi zaszalec ponad rozsądek
    • izabelski Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:06
      czesto a nawet kelnerzy u nas pytaja - bo kto lubi wyrzucac jedzenie?

      szef kuchni chyba by sie obrazil smile
    • e_r_i_n Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 19:45
      Raz mi się zdarzyło zabrac jedzenie z knajpy - po konferencji -
      gigancie, ktorą organizowalam, gdzie wieczorną atrakcja byla kolacja
      w mojej znajomej restauracji z pysznym jedzeniem. Opcja 'szwedzki
      stoł', sporo jedzenia zostalo, wiec szefowa sali polecila
      zapakowanie, bo szkoda bylo jej samej to wywalic. Swietna rzecz, bo
      zaraz potem mialam sporo gosci i nie mialam problemu z jedzeniem wink
      (koledzy z pracy zreszta tez, bo jedzenia bylo od groma).
      Poza tym nie biore jedzenia z knajpy - przede wszystkim dlatego, ze
      to, co zostaje, raczej do zabrania sie nie nadaje - bo jest to np.
      pol kotleta, polowa porcji frytek/ziemniakow/surowki.
      • kropkacom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 20:02
        > Poza tym nie biore jedzenia z knajpy - przede wszystkim dlatego, ze
        > to, co zostaje, raczej do zabrania sie nie nadaje - bo jest to np.
        > pol kotleta, polowa porcji frytek/ziemniakow/surowki.

        Wiadomo że jak zostają dosłownie resztki to nikt raczej ich do domu nie bierze
        (chyba że dla wszyskożrącego zwierzaka) smile Moje małe ostatnio w Polsce nie
        ruszyły prawie obiadu i pani bez pytania zapakowała. Z pizzerii bierzemy
        ewentualną pozostałą część pizzy bo dzieciaki chcą potem odgrzana dojeść w domu.
        Generalnie nie wiem w jakim celu to zamieszanie w temacie. Nikt nikomu nic nie
        każe a czy to faktycznie nietakt trzeba zapytać jakiegoś restauratora.
        • kropkacom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 20:03
          W tak zwanych dobrych restauracjach też pakują na wynos smile
      • echtom Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 22:02
        He, he, jak pracowałam i mieszkałam w szkole, to zawsze kazali mi zabierać do domu żarcie ze szkolnych imprez, żeby się nie zmarnowało. Miałam potem z młodymi wyżerkę na 2-3 dni smile
    • laminja Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 20:00
      nie widzę w tym nic złego i dziwnego.
    • gagunia Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 20:14
      Nie zabieram. Sobie i dziecku kupuję małe porcje. W większości knajp jest to dla
      mnie i tak za dużo. Jeśli cokolwiek zostawiam to nie są to takie ilości, żeby
      był sens zabierać to do domu. Kiedyś zabierałam pizzę, bo moje dziecko zjadało
      max pół małej, a później lubił dokończyć w domu. Teraz już wsuwa całą, więc nie
      zabieramy nic.
      • antyka Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 20:34
        Zdarzylo mi sie z raz, czy dwa.
        Za pierwszym razem, bylismy z mezem w knajpie i zamowilam przystawke
        + moje ulubione drugie danie.
        Przystawka byla ogromna, wiec skubnelam glowne danie i oprosilam o
        zapakowanie i nie widzialam w tym nic dziwnego.

        Innym razem wyskoczylam na lunch w godzinach pracy,
        wiedzialam, ze czeka mnie dlugie siedzenie po godzinach,
        wiec zamowilam wielka pizze, uprzedzajac, ze polowe bede chciala
        wziac ze soba.

        Mysle, ze w mniej eleganckich knajpach uchodzi zabieranie jedzenie
        ze soba, w bardziej eleganckiej, chyba nie wypada.
        Ale to tylko moja opinia smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja