jowita771 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 21:06 > Nawet nie chodzi i kasę którą za te pierogi zapłaciłam ale jak pomyślałam ze > oni te pierogi wywalą to szkoda mi się zrobiło E tam, zaraz wywalą, następny gość by zjadł z apetytem Odpowiedz Link Zgłoś
fajka7 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 28.04.09, 23:47 Zdarzylo mi sie. No nie w 5 gwiazdkowej restauracji, bo tam porcje sa jakos rozsadnie przewidywalne, ale w jakiejs pizzerii, gdzie sie okazuje, ze pizza ma srednice metra a kazdy wzial po 1 - jak najbardziej i chetnie zabieram co moje. Odpowiedz Link Zgłoś
deela Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:45 nie chce mi sie czytac tego co wyzej ale wiem ze w Hameryce w porzadnych restauracach resztki z talerza pakuja do domu bez pytania, bo taki u nich zywcza i nikt sie nie oburza tez bym zabrala zaplacilam to moje a boje o zaklad ze jakbym je oddala to by je odgrzali nastepnemu klientowi :o Odpowiedz Link Zgłoś
betty_julcia Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 08:47 Ja także zabieram, nawet pół niedojedzonego kotleta bo moje zwierzaki (pies i koty) nie znają się na etykiecie i nie darowałyby mi że ich pozbawiłam łakoci z restauracji hi hi Odpowiedz Link Zgłoś
sagittarius_84 Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 12:00 W Stanach to standard, ze pakują co zostało na talerzu. Kelner podchodzi i pyta czy zapakować. Ja zazwyczaj zjem tyle ile zamówie, a jak coś zostaje to mąż pomaga ) Odpowiedz Link Zgłoś
madziamamula Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 20:25 dokładnie! Normalna sprawa, że dostajesz doggy bag z resztkami Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 12:08 nie miałam nigdy takiej sytuacji gdyż na mieście jadam zazwyczaj typowe obiady i zostają np ziemniaki których i tak w domu lub po drodze sobie nie zjem. Poza tym, ja raczej nic nie zostawiam, pakuję w siebie ile się da. Ale jak ktoś zabiera, to niby czemu nie? Zapłacone-> moje-> zabieram ze sobą. Inaczej natomiast to wygląda jak jest tak zwany szwedzki stół. Wtedy wynoszenie jedzenia z knajpy to już buractwo. Spotyka się to np na wycieczkach w hotelach (nie chodzi mi o owoc zabierany na drogę ale np robienie sobie kanapek na drugie śniadanie). Spotkałam się też z opinią ze tak robią zwłaszcza Polacy- buracy a ja takiego zachowania u Polaków nie widziałam tylko u gości z zachodniej Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 20:09 panirogalik napisała: > Wtedy wynoszenie jedzeni > a > z knajpy to już buractwo. Spotyka się to np na wycieczkach w hotelach (nie > chodzi mi o owoc zabierany na drogę ale np robienie sobie kanapek na drugie > śniadanie). Spotkałam się też z opinią ze tak robią zwłaszcza Polacy- buracy a > ja takiego zachowania u Polaków nie widziałam tylko u gości z zachodniej Europy Zgadza sie, tak robić na pewno nie wypada i żenujące są praktyki typu wynoszenie jedzenia (kanapki, rogale, owoce), poupychanego po kieszeniach. Czasem jednak obsługa w hotelach przegina. Raz jedna pani wychodziła z hotelowej restauracji, dojadając śliwkę i kelner zwrócił jej uwagę, że powinna ją zjeść na sali Innym razem rodzice wzięli pół niedojedzonego przez ich potomka rogalika i także ich upomniano Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 21:01 niech no zgadnę, czy to było w którymś z krajów arabskich? "Raz jedna > pani wychodziła z hotelowej restauracji, dojadając śliwkę i kelner > zwrócił jej uwagę, że powinna ją zjeść na sali Innym razem > rodzice wzięli pół niedojedzonego przez ich potomka rogalika i także > ich upomniano " Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 21:15 panirogalik napisała: > niech no zgadnę, czy to było w którymś z krajów arabskich? Pani ze śliwką w Bułgarii, rodzice z kawałkiem rogalika w Czarnogórze Ale i yu, i tu się uczą standardów dopiero w zasadzie, może stąd nadgorliwość... Odpowiedz Link Zgłoś
panirogalik Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 21:24 ach, właśnie po czasie mi przyszła refleksja że śliwka i rogalik w stołówce to raczej nie tam. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: zabieranie jedzenia z knajpy.... 29.04.09, 12:14 Ja sie spotkalam ze zwyczajem wynoszenia z bufetu sniadaniowego w hotelu prowiantu na caly dzien, to znaczy slyszalam legendy na ten temat ale na wlasne oczy nie widzialam. Natomiast o zwyczaju pakowania na wynos niedokonczonego obiadu pierwszy raz slysze wiec pewnie bym sie zdziwila gdyby wspolbiesiadnik o cos takiego poprosil ale to nie moja sprawa wiec nic bym nie powiedziala. Po mnie prawie nic nie zostaje albo sa to tak nedzne resztki ze nawet by mi nie przyszlo do glowy je zabierac. Ale fakt, ze staram sie nie zamawiac na wyrost nawet jesli jestem bardzo glodna i uwazam, ze lepiej poprosic o dokladke lub w restauracji zamowic np. drugie danie lub deser niz zostawiac niedojedzone. Zwracam tez uwage na podane w karcie ilosci (tu przydaje sie doswiadczenie zdobyte przy kontroli wagi ciala i korzystania z wagi kuchennej przy gotowaniu) lub pytam kelnera o wielkosc porcji. Poza tym obecnie najczesciej jadam wloskie dania a te raczej nie nadaja sie do odgrzania. A kiedy jestem na wakacjach lub w podrozy to nawet gdybym chciala to nie zabieram bo gdzie to potem odgrzac. I generalnie nie lubie odgrzewanych np.pierozkow, ktore juz wczesniej byly okraszone maselkiem lub jakiegos usmazonego tuz przed podaniem steka lub kotleta. Odpowiedz Link Zgłoś
osmanthus Chodzi Wam po prostu o Doggie Bag :) 29.04.09, 16:17 "Leftovers from a restaurant meal may either be left behind to be discarded by the restaurant, or taken away by the diner for later consumption. In order to take the food away, the diner may make a request for it to be packaged. The container used for such leftovers is commonly called a doggie bag or doggy bag; the name comes from the euphemistic pretense that the food will be given to the diner's pet, rather than eaten by a person.[5] Doggy bags are most common in restaurants that offer a take-out food service as well as sit-down meals, and their prevalence as an accepted social custom varies widely by location. In some countries people would frown upon a diner asking for a doggy bag." Odpowiedz Link Zgłoś
krwawakornelia tak jak nie dojemy a jest to jeszcze zjadliwe tak 30.04.09, 12:02 chyba ze niesmakowalo. bardziej nieeleganckie jest napewno marnotrastwo. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ja.kas Re: tak jak nie dojemy a jest to jeszcze zjadliwe 30.04.09, 12:32 Ja niestety często jem na mieście. Niestety bo lubie gotować, ale pracując całe dnie i spotykając się z ludzmi trudno posilać sie bagietką i serkiem waniliowym jak za czasów liceum. Nie bywam ani w macu ani pizza hut bo zwyczajnie nie przepadam. W żadnej z drogich warszawskich restauracji nie dziwi zwyczaj pakowania jedzenia. Ba, sami proponuja że zapakują (nie pakuje gdy jestem na słuzbowym spotkaniu, ale jak siedze z koleżanką to cholender protokół dyplomatyczny mozna sobie odpuścic). W żadnej z europejskich knajp w jakich byłam do tej pory też ten zwyczaj nie dziwi. Mam kilka ulubionych knajpek do których czasem nie zdąże wpaśc, ale dzwonie, zamawiam jedzenie i prosze o zapakowanie. Potem wpadam na chwilę, płace i wieczorem w domu jak znalazł Co do sushi...w zyciu bym nie zostawiła kilkunastu porcji bo bym sie zapłakała...wieczorkiem w domu po powrocie jak człowiek odetchnie to jak znalazł. Jak sie nie robi sushi samemu to naprawde polecam takie z dobrej knajpy a nie stare i gumowate z marketu czy fast foodu z Arkadii...błeee. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 z punktu widzenia kucharki 30.04.09, 16:37 Przyszło mi do głowy, ze gdybym byla kucharką/kucharzem w knajpie, czy wlaścicielką/wlascicielem, zdecydowanie wolalabym, by goscie nadmiar chcieli zabrac ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: z punktu widzenia kucharki 01.05.09, 09:18 Mieszkalam tylko w kilu krajach i wszedzie pakowanie nadmiaru do domu bylo standardem. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: z punktu widzenia kucharki 03.05.09, 14:08 Cóż, najwyraźniej w tej kwestii nie papugą narodow jesteśmy, a pawiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Zależy od restauracji... 03.05.09, 14:05 Wszystko zależy od stopnia ekskluzywności danej knajpy. To co przystoi w McDonaldzie i KFC, co nie razi w naleśnikarniach, pierogarniach i restauracjach tematycznych lżejszego sortu - w luksusowych knajpach typu Four Seasons trąciłoby buractwem pierwsza klasa. Czyli wyczucie, o ile ktoś je ma - powinno podpowiedzieć, czy w danej knajpie wypada prosić o resztki Inna rzecz, że w tych wielogwiazdkowych restauracjach nie podają raczej porcji, których nie da się na raz zjeść i nikt tam nie wpada na 5 minut na szybki posiłek, więc tam raczej nie ma potzeby zabierać części dania do domu... Odpowiedz Link Zgłoś