Odzież uzywana i nie tylko...

28.04.09, 22:10
Lubię kupowac ubrania w lumpexach, czasami trafię na fajną bluzkę
czy spodnie nowe z metką. W tamtym roku otworzyli w moim mieście
duzy dyskont odzieży używanej, co do ubrań - ok, nie mam zastrzeżen,
do książek również, jednak ostatnio zaczeli sprzedawac jakies
uzywane sprzęty, których w życiu bym nie kupiła, zabawki, płyty,
peruki, nawet talerze, sztucce, popielniczki (brudne) i wszystko
byłoby ok, gdyby te rzeczy nie były zniszczone i jakoś
posegregowane, ale one są brudne i porozwalane w jakimś starym
koszu, wszystko razem na kupie, a ludzie to ogladają, w tym dzieci,
małe dwu - trzyletnie. A przy kasie stoją uzywane kosmetyki, z
ciekawości tam zajrzałam, niektóre opaćkane, ale cena przyklejona,
do połowy zuzyte kremy, balsamy, mleczka, żele pod prysznic itp.
Niewiadomo kto tego uzywał i dziwię się ludziom którzy to kupują.
Wolalabym kupic najtańszy polski nowy kosmetyk niż używany firmowy.
Powinna byc jakas instytucja która się tym zajmuje, bo uważam, że te
sklepy przeginają już i za dużo im wolno, byle by tylko zarobic.
    • iwoniaw "Za dużo im wolno"??? 28.04.09, 22:20
      Daj spokój, to jest wolny kraj i jeśli ktoś ma ochotę grzebać w rzeczach, które
      ciebie obrzydzają, a nawet pozwala na to swoim dzieciom, to co innym do tego?
      Rzeczy w lumpeksach są różne, ale przynajmniej odkażone chemicznie (nawet jeśli
      wyglądają na niezby pieczołowicie odkurzane i polerowane), nie ma na nich więcej
      zarazy niż na czyściutkich nowych w "normalnych" sklepach - tam też nie wiadomo
      kto maca i nie wiadomo jaki SARS "made in China" przywleczon został...
      Nie popadajmy w paranoję.
    • figrut Re: Odzież uzywana i nie tylko... 28.04.09, 22:21
      > koszu, wszystko razem na kupie, a ludzie to ogladają, w tym dzieci,
      > małe dwu - trzyletnie.
      No a co w tym złego, że dzieci to oglądają ? To przedmioty z nadrukami
      erotycznymi, sceny z kamasutry czy jak ?
      A przy kasie stoją uzywane kosmetyki, z
      > ciekawości tam zajrzałam, niektóre opaćkane, ale cena przyklejona,
      > do połowy zuzyte kremy, balsamy, mleczka, żele pod prysznic itp.
      > Niewiadomo kto tego uzywał i dziwię się ludziom którzy to kupują.
      > Wolalabym kupic najtańszy polski nowy kosmetyk niż używany firmowy.
      > Powinna byc jakas instytucja która się tym zajmuje, bo uważam, że te
      > sklepy przeginają już i za dużo im wolno, byle by tylko zarobic.
      Przejedź się do UK a zobaczysz, że używane kosmetyki typu balsamy do ciała,
      szampony itp. nikogo nie dziwią. Ludzie kupują, na ich skórze się nie sprawdza i
      idzie dalej do ludzi.
      Co do talerzy - moja bratowa mieszkając przez dwa lata w UK tak zabijała sobie
      czas, wyszukując cudeniek za grosze i przywracając je do życia. Ma naprawdę
      cuda. Mosiężny moździerz do przypraw, porcelanową, ręcznie malowaną misę i wiele
      podobnych cudów. Dla mnie byłby to raj, bo kocham ręcznie malowaną porcelanę i
      uwielbiam wyszukiwać takie cuda na pchlim targu.
      • katka_tk Re: Odzież uzywana i nie tylko... 28.04.09, 22:29
        W UK fakt, wszystko jest w lumpexach, ale te rzeczy wszystkie są w miarę czyste,
        tzn co najwyżej obkurzone od leżenia na półkach.
        Sama kompletowałam całe wyposażenie kuchni niemalże. I lubiłam zakupy w tego
        typu sklepach.
        Niestety w Pl takich porządnych lumpexow, gdzie ubrania są ometkowane, z
        rozmiarówkami powieszone na wieszakach i posegregowane jest tak niewiele, że już
        przestałam szukać. Bo grzebanie w koszach wypełnionych dosłownie śmieciami tutaj
        mnie nie bawi.
        • figrut Re: Odzież uzywana i nie tylko... 28.04.09, 22:43
          > Niestety w Pl takich porządnych lumpexow, gdzie ubrania są ometkowane, z
          > rozmiarówkami powieszone na wieszakach i posegregowane jest tak niewiele, że ju
          > ż
          > przestałam szukać. Bo grzebanie w koszach wypełnionych dosłownie śmieciami tuta
          > j
          > mnie nie bawi.
          To ja zapraszam do Inowrocławia smile Tutaj mało który sklep z używaną odzieżą ma
          śmietnik w koszach. Kosze zwykle są od drobiazgów których nie da się do żadnej
          kategorii podpiąć. Reszta wisi na wieszakach i w 80% sklepów szmat się nie
          wiesza, bo nikt tam nie chce iść, skoro do wyboru mają porządne sklepy z odzieżą
          używaną.
        • echtom Re: Odzież uzywana i nie tylko... 28.04.09, 23:05
          Dziwne, bo ja spotykam głównie takie, w których większość ciuchów wisi na
          wieszakach.
        • gryzelda71 Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 07:16
          katka_tk napisała:
          > Niestety w Pl takich porządnych lumpexow, gdzie ubrania są ometkowane, z
          > rozmiarówkami powieszone na wieszakach i posegregowane jest tak niewiele, że ju
          > ż
          > przestałam szukać.

          Ależ są.Tylko nie kupić tu nic za grosik,bo ceny sa wywindowane do granic.
          • figrut Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 09:10
            > Ależ są.Tylko nie kupić tu nic za grosik,bo ceny sa wywindowane do granic.
            Skoro sweterek za 15-20 zł, sukienkę za 20-30 zł. uważasz za wywindowane ceny,
            to ja już nie wiem co w takim razie jest tanie.
            • moofka Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 09:14
              figrut napisała:

              > > Ależ są.Tylko nie kupić tu nic za grosik,bo ceny sa wywindowane do granic
              > .
              > Skoro sweterek za 15-20 zł, sukienkę za 20-30 zł. uważasz za wywindowane ceny,
              > to ja już nie wiem co w takim razie jest tanie.

              no jak na lumpeks wywyndowana uwazam
              15-20-30 to wyprzedazowe ceny z sieciowek
              ja z kolei nie lubie tych lumpkow niby "ekskluzivnych"
              uzywana szmata nie jest bardziej ekskluzywna przez to ze na wieszaku wisi
              ja lubie w koszach i na wage, a nie wyceniane jubilerskim okiem pani lumpeksowej smile
              • figrut Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 09:31
                Moofka, ale te ciuchy które wszystkie są nowe, lub wyglądają jak nowe nie są po
                4,5-7 zł. za kilogram w hurcie, a 15-45 zł. za kilogram w hurcie. Chcąc zarobić
                na nich, muszą sprzedać je drożej, niż te z lumpeksów z miksem. Jeśli ktoś nie
                lubi trafiać na niespodzianki, woli kupić ten nieco droższy ciuch z sortu, gdzie
                ukryte defekty są sporadyczne.
              • jola9932 Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 14:24
                moofka słabe pojecie masz i tyle, można kupic niesort i tam masz wszystko jak
                leci i dziurawe i brudne i zniszczone najczesciej sie tylko na czysciwo nadaje
                wtedy idzie w kosze i sobie panie grzebią w poszukiwaniu skarbu za grosik.
                Mozna tez kupic sortowaną odzież gdzie wszystko jest ładne, czyste, czesto z
                metkami za którą w hurcie płaci sie sporą kase i wtedy idzie na wieszaki, jest
                prasowane i wyglada jak powinno.
                Oczywiscie są gusta i upodobania ty wolisz "kopanie " w koszach inni wolą z wieszaka
                • moofka Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 14:29
                  no moze slabe, ja sie na lumpeksowym zapleczu nie znam
                  mowie co widze
                  ze w wycenionych lumpach wisi bele co na oko oceniane
                  a z kosza wygrzebuje sie nie gorzej, a czesto lepiej
                  i wtedy wiadomo skad cena jest
                  odnosnie wyzszych cen za kilo, sporo fajnych lumpkow ma wdzien dostawy wysoka
                  cene za kilogram - wtedy przychodza najwieksze elegantki tongue_out
                  ktora spada codzien w miare grzebania, a w ostatni dzien przed wymiana jest juz
                  taniutko
                  i tak co tydzien
            • gryzelda71 Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 09:15
              Z 30 zł w tych sklepach to niewiele zobaczę.
      • sivette Re: Odzież uzywana i nie tylko... 28.04.09, 22:31
        Może jestem jakaś dziwna ale uzywanych kosmetyków bym nie kupiła, ja
        również lubię zbierac różne rzeczy, ale wkurzają mnie brudne
        poniszczone rzeczy, i to nie zawsze jest chemiczny brud, raz
        grzebiąc w tym koszu natknęłam się na scyzoryk, strzykawki też
        bywają uwierz mi, a gdyby tak dziecko z ciekawości wzięło to do buzi?
        To jest tylko taki jedyny sklep, w innych rzeczy są posortowane.
        • iwoniaw No ale dziecka chyba powinno się pilnować? 28.04.09, 22:46
          Jak już wybieram się z dzieckiem do sklepu (czy gdziekolwiek) to jednak patrzę,
          co ono robi i w razie potrzeby interweniuję. Niebezpiecznych dla dwulatka rzeczy
          jest pełno w _każdym_ sklepie, także tam, gdzie jest czysto i ekskluzywnie wink
          Naprawdę, nie przesadzajmy.
        • figrut Re: Odzież uzywana i nie tylko... 28.04.09, 22:57
          > Może jestem jakaś dziwna ale uzywanych kosmetyków bym nie kupiła,
          Nawet jeśli wejdziesz do takiego sklepu, nikt Cię nie zmusi do ich kupowania. Ja
          nie kupiłabym butów z czubkiem tak ostrym, że aż śmiesznym (były takowe modne).
          Czy to znaczy, że mają mnie takie buty bulwersować ?
          a gdyby tak dziecko z ciekawości wzięło to do buzi?
          Rodzice są od tego, aby dziecko pilnować. W niektórych sklepach z nową odzieżą
          ceny przypinane są szpileczkami - czy wiedząc, że Twoje dziecko na swojej drodze
          na wszystko może natrafić, nie będziesz go pilnować ?
          Ludzie różne rzeczy zostawiają w kieszeniach. Jeśli trafi Ci się pokaźna suma,
          będziesz zachwycona, że nikt kieszeni nie przetrzepał. Jeśli trafi Ci się
          żyletka, będziesz miała pretensje o nie sprawdzenie kieszeni. Licz się z tym, że
          tam możesz spotkać niemal wszystko.
    • magcu Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 09:19
      zgadzam się z autorka wątku
      obrzydliwosć i przesada

      ciuchy, sprzęty czy ksiażki owszem, ale używane kosmetyki? zużyte do
      połowy tubki? toz to zwykłe śmieci, trochę godności dziewczyny,
      Polacy kupując te śmieciuchy dają wyraz braku własnego poszanowania
      to może w ogóle sprzedawajmy niedojedzone kanapki i zużyte podpaski -
      wystarczy upraać przeciez
    • wjw2 Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 09:39
      > Niewiadomo kto tego uzywał i dziwię się ludziom którzy to kupują.

      To samo można napisać o ludziach, którzy kupują ciuchy w lumpexach,
      nieprawdaż???

      W sumie co Cię to obchodzi? Ktoś Cię zmusza do kupowania w połowie
      zużytych kosmetyków czy innych sprzętów?
      • mamusiamartusia Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 10:09
        no więc właśnie -nikt nikogo nie zmusza, takie pierdoły to nawet nie
        powinny bulwersować. Ja będąc u rodzinki kupiłam w lumpku spodenki
        nowe dla synka firmy Next za 1 zł- wisiały sobie na wieszaczku,
        takie same na allegro kosztowałyby 20 razy więcej. Bo są ludzie,
        szperaczesmile, którzy wyszukuję ciuszki (szczególnie dziecięce) i
        wystawiają na aukcje internetowe. I co? to nie obrzydza? setki ludzi
        kupują mega paki od sprzedających mających setkę albo więcej
        sprzedanych przedmiotów to ile musieliby mieć dzieci aby sprzedawali
        po swoich???
        a kosmetyków używanych nie kupuję jak inni kupują to ich sprawa, mam
        to gdzieś
    • lola211 Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 10:19

      których w życiu bym nie kupiła, zabawki, płyty,
      peruki, nawet talerze, sztucce, popielniczki (brudne)

      O, to tak prawie jak na giełdzie starociwink.
      Maz mi kupil ostatnio sliczna filizanke do kawy i 3 talerzyki
      deserowe, cienka porcelana , za 10 zł.
      Wymylam , wyparzylam i uzywam.
      • mamusiamartusia do lola 29.04.09, 10:33
        a fuj jak mogłaśsmile))
        ja to nawet starych obrazów nie kupujęsmile)
        • kotbehemot6 Re: do lola 29.04.09, 14:28
          W sumie racja z tymo obrazami, nie wiadomo kto i jakimi gałami na to patrzył,. A
          co myślał. A fe, fuj, błeeesmile))))))))))))))))))
    • osa551 Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 18:34
      > Lubię kupowac ubrania w lumpexach

      no widzisz, a ja nie lubię i do lumpexów nawet nie zaglądam

      > Niewiadomo kto tego uzywał i dziwię się ludziom którzy to kupują.

      Ja mam takie odczucia w odniesieniu do lumpexów w ogóle, nawet do ubrań, więc
      nie masz się co dziwić - niektórzy mogą mieć takie odczucia do ubrań z lumpexów,
      jak Ty do kosmetyków. Jeśli nie jest to zakazane - to lumpexy mogą sprzedawać to
      co chcą, dopóki ludzie będą kupować.
    • madameblanka Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 18:47
      ja tez kupuje w lumpexach ale kosmetyku jeszcze nie kupiłam.
      Co do tego że używane....w sieciówkach, ciuchy przebiera, rozrzuca i przymierza
      setki zapoconych bab i to ma być nie używane???
      • gryzelda71 Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 19:59
        madameblanka napisała:
        .w sieciówkach, ciuchy przebiera, rozrzuca i przymierza
        > setki zapoconych bab i to ma być nie używane???

        Tak jak i w każdym sklepie.A z tych lepsiejszych buty(jak się przyjrzysz zawsze
        podeszwy mają podklejony papier),czy ciuchy lądują na modelkach i potem piękne
        sesje w galach,czy w twoim stylu.Bo o zwykłych śmiertelniczkach je mierzących
        nie wspomnę.
        • znowu_mama Re: Odzież uzywana i nie tylko... 29.04.09, 22:32
          A czy kosmetyki nie powinny być zużyte w określonym czasie po
          otwarciu? Kupując resztkę kremu, nie wiemy, czy on w ogóle jeszcze
          coś działa oprócz szkodzenia. I co tak naprawdę znajduje się w
          otwartej butelce z szamponem.
          Jak dla mnie bezsens, lepiej nie używać, jak mnie nie stać na nowy.
    • night_irbis Re: Odzież uzywana i nie tylko... 30.04.09, 23:57
      Kupuję ciuchy w lumpeksach - ale ubranie można wygotować, dobrze wyprać itd. A
      kosmetyk? Do którego ktoś właził rękoma - nie wiadomo czy czystymi, stało nie
      wiadomo w jakich warunkach po otwarciu... Pozatym jak powiedziała jedna z
      dziewczyn - wszystkie kosmetyki mają po otwarciu jakiś określony okres ważności
      - później po prostu zakwitają najczęściej i bardziej już szkodzą, niż pomagają.
Pełna wersja