neptunka
29.04.09, 23:41
Syn we wrześniu startuje w przedszkolu. Ma piękne, miedziane włosy i
z nimi wiążą się moje "obawy". Każda napotkana kobieta mówi, że
zazdrości koloru, że sama takie chciałaby

... no właśnie - jak w
dzisiejszych czasach reagują na taką "odmienność" dzieci?
Dotąd byłam zdania, że nie będzie z tego tytułu nieprzyjemności, ale
kilka dni temu spotkała nas niemiła sytuacja w parku - sytuacja,
która kazała mi się zastanowić nad samopoczuciem mojego dziecka w
większej społeczności. Otóż kawał drogi do nas spacerowała rodzinka,
ale że był ranek, to dobrze dało się słyszeć, o czym mowa, o czym
tatuś konkretnie mówi. A więc tenże tryskający inteligencją pan
kilkakrotnie ironicznie powtarzał do niezwracającego na niego uwagi
swojego syna: "Zobacz, to chyba Twój kolega, rudy!"
Muszę przyznać, że szlag mnie trafił. Moje dziecko ma 3 lata i nie
wie, że jest rude (w sensie ma w nosie kolor swoich czy czyichś
włosów, oczu czy spodni). Syn tamtego jełopa również podejrzewam o
tym nie wie - tzn. o typie własnej urody. Jak więc można dziciakowi
od maleńkości wpajać cholerną nietolerancję, napiętnowanie inności?
Mój syn ma imię i nie brzmi ono "rudy". Czy jednak w przedszkolu
nagle zdezorientowany nie dowie się, że funkcjonuje jako rudy? Czy
jakiś dzieciak nie przyniesie w domu nauki o tym, że jego kolega to
nie np. Maciek - tylko rudy, bo tak szanowny tatuś bądź mamusia
widząc moje dziecko będą je nazywać?
Mam nadzieję, że znajdą się mamy rodzielców, które mi nakreślą, jak
ten "problem" wygląda u ich przedszkolaków.