Do mam tlumaczek

30.04.09, 11:51
Mam kilka pytan i bede b. wdzieczna za pomoc:
- czy macie wyksztalcenie w tym kierunku
- czy jestescie tlum. przysieglymi
- macie wlasna dzialalnosc czy pracujecie w firmie
- czy da sie z tego wyzyc
- czy uzywacie specjalnego oprogramowania
- i b. prosze o wszelkie wskazowki jak zostac tlumaczem, szukac
zlecen, itd.
Ja zastanawiam sie czy zdawac egzam. na przysieglego (namawiana
mocno przez rodzine) i bede bbbbb. wdzieczna za wasze rady,
wskazowki, wszelkie pomocne informacje.
Dzieki. Pozdr
    • 18_lipcowa1 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 12:51
      tez mnie ciekawi w sumie
      bo tak sie zastanawiam co zrobic ze soba po powrocie do PL
      wiec podbijam
    • mrowkojad2 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 13:29
      Ja nie jestem tłumaczem, ale współpracuję z firmą tłumaczeniową i w
      ogóle znam sporo osób parających się tłumaczeniem.
      Na dwa pierwsze nie odpowiem, ale wszyscy z moich znajomych mają
      wykształcenie filologiczne (mowa o nietypowych językach - bułgarski,
      węgierski, japoński i portugalski). Wyjściem jest tłumaczenie
      specjalistycznych tekstów z angielskiego, ale wtedy trzeba raczej
      mieć wykształcenie w tematyce, czyli teksty techniczne tłumaczą
      raczej inzynierowie, medyczne lekarze, prawnicze prawnicy.
      Ja pracuję na dwa fronty: na etat w jednej firmie i na umowe o
      dzieło w drugiej - finansowo znacznie lepiej opłaca się umowa o
      dzieło albo własna firma. Jezeli masz małe dziecko to etat jest bez
      sensu, chyba że praca zdalna.
      Korzystam z programów dla tłumaczy, konkretnie Tradosa, ale są też
      inne, czasem są to aplikacje tworzone przez firmy tłumaczeniowe i
      niedostepne komercyjnie.
      Wskazówki - rozsyłać CV do firm tłumaczeniowych, ogłaszać się w
      portalach dla tłumaczy itd.
      • anna-pia Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 23:26
        mrowkojad2 napisała:

        > Wyjściem jest tłumaczenie
        > specjalistycznych tekstów z angielskiego, ale wtedy trzeba raczej
        > mieć wykształcenie w tematyce, czyli teksty techniczne tłumaczą
        > raczej inzynierowie, medyczne lekarze, prawnicze prawnicy.

        Raczej nie smile To są raczej wyjątki, specjaliści są konieczni do pomocy, wsparcia
        merytoryczngo, i tyle.

        > Korzystam z programów dla tłumaczy, konkretnie Tradosa, ale są też
        > inne, czasem są to aplikacje tworzone przez firmy tłumaczeniowe i
        > niedostepne komercyjnie.

        Na początek polecam WordFasta, działa na zasadzie makra do Worda, Trados to
        zestaw programów, trzeba poświęcić trochę czasu na rozpracowanie.
        Jest tego mnóstwo - mam też poinstalowane takie programy, jak Swordfish, Omega
        T, Transit...
        • crises Re: Do mam tlumaczek 02.05.09, 08:48
          > Raczej nie smile To są raczej wyjątki, specjaliści są konieczni do
          > pomocy, wsparcia merytoryczngo, i tyle.

          Bzdura. Rynek tłumaczeń w ciągu ostatnich lat tak wyewoluował, że tłumaczy się
          coraz trudniejsze i bardziej specjalistyczne teksty, z którymi żaden filolog
          sobie nie poradzi. Porządne firmy tłumaczeniowe (nie mówię o małych biurach
          tłumaczeniowych, które tłuką dokumenty samochodowe i zaświadczenia o
          niekaralności dla tzw. ludności), pracujące dla dużych firm zachodnich,
          korzystają głównie z doskonale znających język specjalistów, którzy
          przekwalifikowali się na tłumaczy: informatyków, lekarzy, inżynierów. Filolog
          jest dla takiej firmy potencjalnie tłumaczem najgorszym - chyba że się wyraźnie
          w czymś specjalizuje i dokształca.

          > Na początek polecam WordFasta, działa na zasadzie makra do Worda,
          > Trados to zestaw programów, trzeba poświęcić trochę czasu na
          > rozpracowanie.

          Z Wordfasta to warto było korzystać, jak był darmowy dla naszej części Europy.
          Teraz jest płatny i nawet po zniżce swoje kosztuje, a wersja 6.0 Pro jest
          beznadziejna, niewygodna i niekompatybilna z niczym. Jeśli wziąć pod uwagę, że
          jakieś 90% CAT rynku to Trados, to dla osób poważnie myślących o karierze w
          branży jest to pozycja obowiązkowa.

          Z tym skomplikowaniem Tradosa to też bzdura, nikt nie musi zaczynać od
          opanowania MultiTerma albo WinAligna, a do pracy z Workbenchem w Wordzie i
          Tageditorem wystarczy godzina zabawy albo dwie.
    • penelopa40 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 13:58
      jestem tłumaczem od wieluuuu lat, natomiast:
      1. nidgy nie było to moje jedyne-główne źródło utrzymania, raczej
      dodatkowe
      2. nie mam uprawnień przysięgłego, gdybym miała byłoby to znacznym
      ograniczeniem pracy na cały etat gdzie indziej...
      3. nie miałam działalności, ale wykonywałam tłumaczenia na firmę
      innej osoby, tzn wystawiane były rachunki
      4. moim zdaniem aby z tego żyć i na jako-takim poziomie albo trzeba
      mieć mocną markę albo jakiś mało chodliwy język znać,
      5. nigdy nie używałam specjalnych oprogramowań,
      6. mam wykształcenie kierunkowe,
      7. pracowałam dla różnych biur tłumaczeń i dla klientów
      indywidualnie, poza agencjami tłumaczy
      zostać tłumaczem można z automatu po odpowiednich studiach,
      ewentualnie zdając jakieś inne egzaminy czy certyfikaty, natomiast
      zdobywanie zleceń to inna bajka, można rozsyłać cv do biur tłumaczeń
      ale stawki jakie płacą tłumaczom są śmieszne, można sie ogłaszać w
      necie, w gazetach itd. ale myślę ze obecnie nie jest łatwo na tym
      rynku zaistnieć, zależy jeszcze od języka, od tego czy sie ma inne
      studia kierunkowe i można sie wyspecjalizować...
      wg mnie dorobić sobie można albo zarabiać w sytuacji gdy jest to
      druga pensja w małżenstwie, raz większa raz mniejsza - nie tak
      bardzo istotne, bo pobory współmałżonka zapewniają minimum bytowe,
      ale utrzymać rodziny sie za bardzo z tego nie da, rzecz jasna są
      wyjątki... tłumaczenia raz są, raz ich nie będzie, będą ferie,
      święta, wakacje, okresy puste... wszystko zależy jaką kto ma
      sytuację ....
    • lusitania2 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:02
      co do egzaminu na tłumacza przysięgłego - masz magisterkę z
      odpowiedniej filologii albo podyplomowe w kierunku tłumaczeń?
      Bo od paru lat legitymowanie się takim papierkiem jest niezbędne, by
      w ogóle do egzaminu na tłumacza przysięgłego móc przystąpić.
    • sanna.i Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:07
      Ja też jestem tłumaczem i z mojej perspektywy odpowiem tak: warto mieć
      specjalizację (ja mam techniczną),jednak doświadczenie techniczne zdobywałam na
      etacie w firmie. Potem ew. możesz zdać egzamin na tłumacza technicznego w NOT
      (nie wiem,czy są egzaminy na inne specjalizacje i kto je organizuje). Reasumując
      - tłumaczenia tak, ale plus coś jeszcze. Zapewne są ludzie, którzy parają się
      tylko tym i mają z tego niezły dochód,ale najczęściej są tłumaczami rzadkich
      języków lub specjalistycznymi.Możesz spróbować tłumaczyć dla agencji,ale jak już
      któraś napisała, stawki są marne, a i o zlecenia niełatwo.Z drugiej strony
      będziesz mogła się przekonać,czy to cię naprawdę kręci i zdobyć trochę
      doświadczenia.
      • sanna.i Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:08
        Ps. Tak,mam wykształcenie w tym kierunku: filologia + dwuletnie studium dla
        tłumaczy.
    • mrowkojad2 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:16
      Zgodzę się z sanna.i. Tak jak napisałam powyżej albo rzadki język
      (ale z kolei mało jest takich tłumaczeń), albo wyszkolenie się w
      jakiejś konkretnej tematyce. Ja jestem redaktorem wąskiej
      specjalności, powiem szczerze, że zleceń mam sporo, ale to, że umiem
      redagować takie teksty jest wynikiem pracy na etacie w branżowym
      wydawnictwie i musiałam jakiś czas popracować, żeby ogarnąć temat.
      • mrowkojad2 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:22
        Zgadzam się, że aby byc tłumaczem, trzeba znac dobrze również własny
        język. Często tłumacze specjalisci, trzaskający bez mrugnięcia okiem
        na przykład jakiś megatrudny tekst genetyczny, nie sa w stanie
        ładnie i składnie przetłumaczyć czegoś bardziej, hmm literackiego.
    • anik0987 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:16
      Pracuję tak od kilku lat. Tłumaczę z trzech języków, w tym z angielskiego.
      - mam wykształcenie kierunkowe
      - nie jestem przysięgłym. Zastanawiam się nad tym, rozważam za i przeciw. Wiele
      zależy od języka i miejsca zamieszkania. W dużym mieście, przy popularnym języku
      nie jest się często wzywanym do sądu albo na policję (a to zlecenia
      czasochłonne, słabo płatne i nie można ich odrzucać - tylko w bardzo
      uzasadnionych przypadkach, ale w sumie w tym celu zostaje się tłumaczem
      przysięgłym). Egzamin jest trudny, a zdawalność słaba (ok 20%), więc trzeba się
      solidnie przygotować i mieć jakieś doświadczenie.
      - nie mam działalności, pracuję na umowy o dzieło
      - da się bardzo dobrze żyć na przyzwoitym poziomie, ale trzeba wyrobić sobie
      markę i kontakty i nigdy nie zdawać się na jedno biuro
      - używam tylko wordfasta, żeby nic nie pominąć w tłumaczeniu. Pracuję z
      opracowanymi przeze mnie i uzupełnianymi na bieżąco słowniczkami i glosariuszami
      Zleceń najlepiej szukać rozsyłając CV, chociaż nie liczyłabym na szybki odzew
      (chyba, że tłumaczysz z egzotycznego języka albo jesteś specjalistą w jakiejś
      dziedzinie)
      Przez kilka lat pracowałam jako korektorka i wiem, że wiele osób nie nadaje się
      na tłumaczy. To trzeba lubić. To zawód, który wymaga cierpliwości, samozaparcia
      i ciągłego dokształcania się. A przede wszystkim, trzeba mieć doskonale
      opanowany język ojczysty, co może wydaje się banalne, ale niestety z tym bywa
      różnie.
      Utrzymując się tylko z tłumaczeń trzeba liczyć się z tym, że mogą pojawić się
      bardzo słabe miesiąca, a nawet taki czas, kiedy nie zarobisz nic. Konkurencja na
      rynku jest bardzo duża.
      • yoka1 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:28
        zgadzam się z dziewczynami.
        Jestem tłumaczem przysięgłym i nie zauważyłam, aby to jakoś zwiększało moje szanse na złapanie zleceń.
        Tłumaczenia poświadczone to konkretne dokumenty i tylko z nimi ludzie się pojawiają i zawsze narzekają, że tak dużo kosztuje, a tak naprawdę przy małych dokumentach to są grosze (np. 50 zł), które z trudem pokrywają ZUS np., zwłaszcza w miesiącach, gdzie jest mniejszy ruch.
        Poza tym jako tłumacz przysięgły jesteś na usługach policji, prokuratury i sądów - a to stres, mnóstwo czasu tam spędzonego, a dochód żałosny i często wypłacany z dużym opóźnieniem.
    • kotbehemot6 Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 14:29
      Co prawad nie ja, ale moja siostra ale ci odpowiem
      1.jest filologiem
      2. jest tłumaczem pzrysiegłym - i wcale nie jst wzywana do sądów i Policji.
      owszem jest taki obowiązek, ale praktyka jest taka,ze te instytucje"obsakują" od
      lat ci sami tłumacze
      3. Z samych tłumaczeń..ile jest ci pottrzbne do pzreżycia, jakie masz dokumenty
      do tłumaczenia. Mozna trafić np. fachowy artykuł czy książke i z tego faktycznie
      sa ładnie dochody-wiadomo nieregularne
      4.raczej nie używa jakiegos opragramowania, orócz standardowego worda itp
      5 Wychodze z załozenia,ze zawsze lepiej mieć wyższe kwalifikacje i uprawnienia
      niż ich nie miec. Nigdy nie wiesz kiedy Ci sie przydadzą.
    • echtom Re: Do mam tlumaczek 30.04.09, 16:23
      Tu masz link do źródła informacji:

      www.ms.gov.pl/tl-info/tl-info.php
      Z moich doświadczeń:

      - mam wykształcenie kierunkowe jako tłumacz przysięgły, dodatkowo tłumaczę książki z języka angielskiego
      - zawsze łączyłam tłumaczenia z inną pracą etatową - znam parę osób, które żyją wyłącznie z tłumaczeń, ale to elita z dwoma językami i dużym zakresem usług - od pisemnych do konferencyjnych
      - nie używam specjalnego oprogramowania - korzystam ze słowników i stron internetowych w danym języku
      - egzamin szczęśliwie mnie ominął, robiłam uprawnienia w 1991 roku na innych zasadach - egzaminu w obecnej formule na pewno bym nie zdała mimo 18 lat doświadczenia big_grin
      - zlecenia mam z kilku sądów i biur tłumaczeń - stawki faktycznie marne, a dopływ zleceń nierówny - czasem kilkanaście, czasem kilkadziesiąt stron w miesiącu, więc nie odważyłabym się żyć wyłącznie z tego
      - o zlecenia specjalnie się nie staram - jestem wpisana na listę w sądzie okręgowym i książce telefonicznej, więc klienci sami mnie znajdują, natomiast książek do tłumaczenia szukam na stronie "wirtualny wydawca" - ciężka sprawa, 1 wydawnictwo na 10 odpowie, a i tak nie ma gwarancji, że coś z tego wyjdzie smile

      W sumie bardzo lubię tę pracę i mimo dużej konkurencji na rynku wykroiłam dla siebie niewielki kawałek z translatorskiego tortu. Tłumaczeń ustnych od lat praktycznie nie robię, wykręcając się konsekwentnie pracą na etacie.
    • echtom Jeszcze podpowiedź dla osób znających języki 30.04.09, 16:26
      Można zrobić kurs pilota lub przewodnika wycieczek - raczej dla starszych e-mam lub jeszcze nie e-mam, bo wymaga iluś tam godzin przebywania poza domem.
    • franczii Re: Do mam tlumaczek 02.05.09, 08:10
      ja tlumacze na zlecenie teksty techniczne z zakresu jednej choc dosyc rozleglej
      galezi przemyslu, dokumenty handlowe, ksiegowe, rzadziej gieldowe, czasami
      rozmowy i negocjacje handlowe.
      Mam wyksztalcenie filologiczne + podyplomowka dla tlumaczy + podyplomowe z
      calkiem innej branzy.
      Nie jestem tlumaczem przysieglym i raczej nie bede bo w mojej specjalizacji nie
      spotkalam sie z takim wymaganiem.
      Prace tlumacza traktuje jako dodatek do etatu i pasje, w ktorej moge sie
      realizowac jako jezykoznawca, choc komus sie moze wydawac dziwne jak sie mozna
      pasjonowac np. poradnikiem metalurga czy czyms w tym rodzajusmile
      Pierwsze zlecenie dostalam od wlasnej firmy, w ktorej bylam zatrudniona na etat
      ale na zupelnie innym stanowisku, gdzie rowniez byla wymagana znajomosc jezyka.
      To tam zdobylam kontakty, ktore wykorzystuje do dzis i przede wszystkim
      korzystajac z uprzejmosci kolegow z innych branz zdobylam doswiadczenie i
      wiedze z dziedzin, ktorych dotycza moje tlumaczenia.
      Nie korzystam z zadnego programu dla tlumaczy a tylko z wlasnych glosariuszy,
      slownikow tematycznych, podrecznikow dotyczacych poszczegolnych dziedzin,
      internetu.
      Do tej pory nie musialam sie ubiegac o zlecenia, od lat wspolpracuje z kilkoma
      firmami z mojej branzy i nowi klienci pojawiaja sie glownie za ich
      posrednictwem.
    • yenna_m Re: Do mam tlumaczek 02.05.09, 08:31
      gdybyś chciała tłumaczyć dla sądu, to stawki są b. niskie (dla tłumaczy
      popularnych języków - niemieckiego, rosjskiego, angielskiego, bodajze
      francuskiego rowniez) - 23 PLN za strone tlumaczenia na jez. polski i 30,07 za
      strone tlumaczenia z jez. polskiego.

      Plus: 25 procent za tlumaczenie pisma recznego/technicznego

      albo plus 30 procent za tlumaczenie na rozprawie

      jesli mialabys b. duzo tlumaczen, mysle, ze moglabys liczyc na przychod w
      granicach 20-25 tys PLN (podatek odprowadzany jak przy umowach zlecenia)


      chyba, ze bylabys tlumaczem jezyka rzadkiego (wtedy stawki wyzsze) i mialabys
      szczescie zlapac wieksze tlumaczenie niz przetlumaczenie kilku stron

      czyli tak sobie, IMHO
      ale jako forma dorobienia - to czemu nie?
Pełna wersja