nolus
30.04.09, 20:43
żona mojego kuzyna miała ostatnio problemy ze zdrowiem i operację, leżała w
szpitalu, a mój kuzyn w tym czasie u nas nocował, bo miał od nas lepszy dojazd
do szpitala. co do jego żony- nie lubię jej i całkowicie mi zwisa, ona raczej
też za mną nie przepada. wiadomo, że problemy ze zdrowiem beznadziejna sprawa,
ale mało mnie to obchodziło,bo pomimo tego,że jest w mojej rodzinie, to mam do
niej stosunek jeden stopień wyżej od przechodnia na ulicy. mój kuzyn zadał mi
pytanie szykując się do szpitala, czy chcę z nim jechać. tak mnie to pytanie
wbiło w ziemię(sądziłam, że raczej mi jego nie zada, zważywszy na to jaki
obojętny mam stosunek do jego żony), że udałam, że jego nie słyszę i szybko
wyszłam udając, że muszę coś zrobić. czy to było aż tak chamskie? nie byłam w
stanie odpowiedzieć wtedy " sorry, nie mam czasubo coś tam",bo wziął mnie z
zaskoczenia, a poza tym należę do tego typu ludzi, po których od razu widać co
myślą. czy to było aż takie przegięcie?