zyna
04.12.03, 14:25
Poszłam do kwiaciarni po kwiaty dla teściowej (wiadomo Barbara) i chciałam
wjechać wózkiem (kwiaciarnia jest całkiem spora i była pusta), a tu baba na
mnie wyskoczyła "proszę pani, do kwiaciarni z wózkiem (??), na zewnątrz
proszę zostawić". Mnie zamurowało i zamiast wjechać do środka na chama, to
powiedziałam "w takim razie dziękuję, nie zostawię dziecka samego na
zewnątrz" i poszłam do drugiej kwiaciarni (na szczęście na osiedlu mam ich
kilka) i spokojnie wjechałam do środka i kupiłam co chciałam.
Niby nic się nie stało, baba straciła klientkę, ale ja się wkurzyłam, bo
dlaczego obcy babsztyl bedzie mi mówił gdzie mam zostawiać dziecko. Należę
do osób które jeśli NIE MUSZĄ nie zostawiają wózka z dzieckiem przed
sklepem, a umiem myśleć i wiem gdzie się zmieszczę a gdzie nie. Do
mikroskopijnych sklepików nie wjeżdżam! A jeśli muszę coś kupić to wchodzę
tylko tam gdzie wózek widzę cały czas i nikt ani nic go nie przysłania.
Wkurzyłam się, bo nie lubię jak ktoś decyduje za mnie, a szczególnie jeśli
chodzi o bezpieczeństwo moich dzieci.
Troche mi ulżyło.