znowu pokłóciłam się z matką...

04.05.09, 11:51
piszę, aby się Wam trochę pożalić. Gdyby mnie ktoś zapytał co było najcięższe
w tej ciąży to chyba musiałabym powiedzieć że kontakty z moją matką. Nie
potrafi się pogodzić z tym, ze jestem osobą dorosłą i samodzielną i że mam
prawo decydować w kwestii swojego dziecka. A niestety mam wrażenie, ze moja
matka stosuje zasadę - "babcia jest bardzo ważna, a nawet ważniejsza od
matki". Od samego początku próbuje mną kierować i zarządzać sprawami
dotyczącymi ciąży i dziecka. Mimo, iż rodziła mnie 30 lat temu (jestem
jedynaczka) to jest przekonana, ze wszystko wie najlepiej i powinnam jej w
100% słuchać, w ogóle najchętniej to by mi sama całą wyprawkę kupiła, bo "ona
wie najlepiej" (pomijam już fakt, że jakby mogła to by kupowała tą wyprawkę
już na samym początku ciąży - "na wszelki wypadek"). Mało tego - obraża się
jak mam inne zdanie niż ona i oczywiście moje "inne zdanie" na pewno oznacza,
że się mylę, bo nie ma możliwości aby ona nie miała racji. Teraz znowu
obraziła się o kupowanie ubranek. Ponieważ muszę leżeć to poprosiłam ją aby
kupiła ubranka (tylko to mi już zostało), ale przygotowałam jej konkretną
listę - ile czego. Zrobiłam to po to aby nie zostać zasypana mnóstwem
ciuszków, których mały nawet nie zdąży ubrać. Oczywiście obraziła się, ze jej
narzucam ilość, zwłaszcza, że wg niej lepiej kupić za dużo niż za mało
(zapomina, że w dzisiejszych czasach jeżeli czegoś zabraknie, to po prostu mój
mąż podejdzie do sklepu i kupi, nie trzeba robić zapasów). Jakakolwiek próba
wymiany argumentów kończy się fiaskiem, bo oczywiście "ja nie mam prawa się znać".

Mój mąż mnie wspiera i mówi, że w ten sposób wytaczam granice, co będzie
bardzo ważne po narodzinach małego. Ale mi już to jej ciągłe obrażanie
wychodzi bokiem. Lekarz mi mówi, że w moim stanie nie powinnam się denerwować
- niestety do mojej matki to nie dociera sad

nic, wyżaliłam się sad

    • ala.81 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 11:56
      może po prostu ogranicz kontakty z matką, a o zakupy poproś
      męża/przyjaciółke/kuzynkę albo kupuj przez net smile
      • pomidorekk Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:11
        niestety rodziców, jak dzieci, trzeba sobie troche wychować. I
        dobrze, że robisz to teraz, bo jak będzie dziecko na świecie to może
        być trudniej.
        Musisz bardzo jasno powiedzieć czego od niej oczekujesz a czego nie
        i bądź asertywna! Niech się obraża. Trudno. W końcu może zroumie, że
        takim zachowaniem niczego nie zwojuje.
    • miska-moniska Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:19
      Jeśli mogę delikatnie wtrącić - zrobiłaś mały błąd prosząc o kupno
      ubranek. Myślę,że mąż by się świetnie sprawdził, gdybyś go wysłała z
      listą do sklepu. Relacje matek z córkami jedynaczkami, które same
      zaraz będą mamami są trudne. Wiem to po sobie. Moja mama też
      usiłowała mnie pouczać, rozpaczała, że zdecydowałam się na cc, bo "
      co natura to natura, więzi z dzieckiem nie będę miała, o pokarmie
      nie wspominając". Ostatnio się obraziła, że nie będzie powiadomiona
      od razu w chwili wyciągnięcia dziecka. Na nic tłumaczenie, że
      zadzwonimy jak już sami się otrząśniemy z pierwszego szoku.
      Musisz sobie mamę po prostu wychować, tłumaczyć, że teraz są
      bardziej nowoczesne poglądy i dużo wynalazków, które ułatwiają
      opiekę nad dzieckiem. Ewentualnie - możesz przyjmować dobre rady a
      robić swoje jak mama nie widzi. I kategorycznie ogranicz wizyty w
      pierwszym miesiącu, z resztą tak radzą sami pediatrzy smile Powodzenia
      • asiaiwona_1 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:23
        dziewczyny dobrze piszą. Po co mamie dałaś tą listę z ubrankami? Mąż
        nie może kupić? Byłby święty spokój. A tak to dajesz mamie kolejny
        powód do wymądrzania się i wtrącania. I wierzysz, że ona się zastosuje
        do ilości rzeczy z listy? Nie sądzę...
    • anikleo86 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:24
      Jakbym czytała o mojej teściowej sad Też sie nasłuchalam, że ona
      kupic mi wszystkie ubranka i rzeczy i wymieniała co jeszcze
      potrzebne jest dla Malucha, ona sie wszystkim zajmie... I co? I nic
      całkiem ja olałam, sama kupiłam co uważałam za słuszne, ubranka
      wybrałam i kupiłam na allegro troche w sklepach, mąż też nie raz
      kupowała coś co uważałam za słuszne. Teściowa nie bedzie rządziła
      naszym życiem i koniec, jak chce niech kupuje rzeczy, ale ja i tak
      kupie to co bede uważac za potrzebne. Obraziła sie kilka razy, ale
      jej przeszło bo widzi,że jej to nic nie daje. Musisz powiedzic mamie
      wyraźnie,że to jest Wasze dziecko i Wy bedziecie decydowac i
      koniec ! Obrazi sie, ale wróci. Na szczescie moja mama taka nie jest
      ehh... życze powodzenia i nie denerwuj sie by Maluchowi nie
      zaszkodzic smile Ja sie bardziej boje co bedzie po porodzie jak sie
      beda babcie wpraszac i opiekowac nadmiernie pierwszym wnukiem... sad
    • julimama79 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:26
      Doskonale Ciebie rozumiem. Jestem trzydziestoletnia jedynaczką, a
      mama traktuje mnie jak dziecko i ciągle chodzi obrażona. Jest
      cudowną kobietą, jednak odkad zaszłam w ciążę, a potem urodziłam
      dziecko nie możemy dojść do porozumienia. Mam dla Ciebie radę-
      spróbuj wyznaczyć granice już teraz, gdy urodzi się maluszek będzie
      jeszcze gorzej. Moja mama chcąc dobrze dla swojej wnusi(bo ona wie
      najlepiej)przegrzała mi córcię(w sobotę dwa rękawki +kocyk)i za
      chwilę gnamy do lekarza bo młoda ma katar i pokasłuje. Sama nie wiem
      jak postępować. Nie chcę mamy odseparować od wnuczki,ale też nie
      wiem jak jej wytłumaczyć,że już nie jestem malutką córeczką tylko
      stałam się matką.
    • agulala Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:29
      Tylko sie nie złam wink
      Wierz mi jak urodzisz będzie jeszcze gorzej.

      Ja też musiałam w 1 ciąży leżeć plackiem i całą wyprawkę kupował mój
      mąż z moją siostrą (ale to ja zrobiłam szczególową listę)

      Mama i teściowa raczej sie nie wtrącały (inaczej niżu Ciebie, ale..)
      Ale po porodzie się zaczęło. O ile moja mama starała się i stara
      delikatnie doradzać o tyle moja teściowa zostala ekspertką w kazdej
      dziedzinie.
      O wszystko były awantury na początku. Zawsze wszystko źle robiłam,
      nieodpowiednio ubierałam itd.
      Ale ja się postawiłam (przy wsparciu męża) i cierpliwie tłumaczyłam
      swoją wersję. Starałam się nie kłócić z nią (uff jakie to było
      trudne). Największe pretensje miała o to, że nie proszę jej w niczym
      o pomoc bo przeciez ja napewno jestem zmęczona i napewno potrzebuję
      pomocy... A ja pomimo tego, iż 8 miesięcy spędziłam plackiem w łóżku
      (w ciąży) zawzięłąm się w sobie i ze wszystkim radziałam sama z
      pomocą tylko męża. Kiedyś raz próbowalam ja zapytać o zdanie, ale
      zrezygnowałam bo nie potrafiła być obiektywna tzn znowu zaczęłą
      gderać i wymądrzać się.
      Dziś (córa ma 3 lata) stosunki są poprawne ale nigdy nie pozwalam
      wtrącać się.Teraz jestem w 8 m-cu ciązy i boję sie co będzie jak
      urodzę wink

      Wierz mi, musisz pokazać mamie jakie granice są nieprzekraczalne i
      że to ty jesteś za dziecko odpowiedzialna wraz z mężem. NIe ugnij
      sie bo wiesz jak to jest z niektórymi osobami: dasz palec a weźmie
      sałą ręke wink
      Powodzenia i cierpliwości.
    • attka Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:39
      dziękuję Wam za te słowa wsparcia. Tak, wiem, że z tą listą to był błąd, ale
      wiecie, myślałam sobie, że może dobrze by było aby się poczuła trochę potrzebna.
      Teraz jednak widzę, że to nie był dobry pomysł.

      Co do przegrzewania to już się tego boję. Niedawno nieopatrznie wspomniałam, że
      słyszałam audycję w radiu, gdzie pediatra wypowiadał się jak groźne jest
      przegrzewanie dzieci i że naprawdę w upalny dzień nie trzeba dziecka opatulać w
      trzy warstwy. Na to usłyszałam wykład od mojej matki, że pediatra się nie zna i
      że nie należy patrzeć po tym jak ja odczuwam temperaturę i że lepiej dziecko
      ubrać za ciepło niż za lekko....

      Ech, już dziś widzę, ze będzie trudno. Na razie obiecałam sobie, że nie będę się
      pierwsza odzywać - może jeśli zobaczy, że jej obrażanie się nie przynosi
      oczekiwanego skutku to zrozumie, że ja już jestem dorosłą i samodzielną osobą,
      która umie sobie poradzić w życiu...

      Tak na marginesie - moja matka uważa, że powinnam walczyć o cc (ja jednak wolę
      poród naturalny, ale wiadomo, że poddam się decyzji lekarza), bo, według niej,
      mam niski próg odporności bólowej i na pewno nie wytrzymam bólu porodu
      naturalnego. A najlepsze jest to, że uważa tak dlatego, że... jak miałam 6 lat i
      złamałam rękę to wpadłam w histerię. Miałam 6 lat! Byłam dzieckiem i chyba takie
      zachowanie w tym wieku nie świadczy od razu o niskim progu odporności na ból....
      • asiaiwona_1 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:43
        a mamusia wie, że nawet jakbyś faktycznie miała niski próg to jest coś
        takiego jak znieczulenie? I mamusia myśli, że po cc to nic nie boli?
        Ja przeszłam jedno i drugie (naturalny bez znieczulenia) i
        zdecydowanie bardziej byłam obolała po cc i dłużej oczuwałam ból.
        • michasia24 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 18:31
          hheheheh a jak ja wole cc to znaczy ze kto ma racje?
      • nglka Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 14:45
        Ja z matką też swoje przeszłam.
        Zaczęło się praktycznie od słów "my Wam kupimy wózek ale to JA wybiorę jaki
        będzie". Odpowiedziałam, że w takim razie dziękuję, kupię być może tańszy (bo
        mieliśmy ograniczone finanse), być może nie wymarzony ale taki z którym JA będę
        się "męczyć" w ramach własnego wyboru, w związku z czym nie będę narzekać na
        pastelowe kolory, których nienawidzę, na kobyłę, że się do auta nie zmieści, na
        wagę, bo "za moich czasów wszystkie były ciężkie i nikt nie narzekał", na brak
        skrętnych kółek bo "to tylko przeszkadza".

        Pierwsze 3 tygodnie po porodzie mieszkaliśmy u mojej mamy. Byłam po cc, fatalnie
        znosiłam połóg i miałam ogromne problemy z karmieniem dziecka + córka miała
        refluks i rzygała (nawet nie ulewała) co rusz a tata dziecka musiał wracać do pracy.
        Po 3tygodniach ucielliśmy całą trójką. Moja matka tylko czekała aż wyjdę, żeby
        mi przegrzać dziecko. A gdy potówki skwitowała "znów się ta twoja matka czegoś
        najadła i cię biedną wysypało" i zielone kopy oceniła mianem zapalenia ucha, bo
        czapeczki po kąpieli nie zgodziłam się nakładać - to mnie szlag jasny trafił.
        Doszło do tego, że usłyszałam "jak chcesz żebym się dzieckiem zajęła to musisz
        zaakceptować, że zrobię to po swojemu". Przykrywała tabunami koców, chciała
        decydować co mogę jeść a czego nie. Wtedy czara się przepełniła.
        Cóż. Wyniosłam się i szczerzę radzę to samo robić.
        Teraz jestem u rodziców okazyjnie i jeśli widzę, że moja matka zaczyna swoje, po
        prostu ucinam i robię swoje.
    • malesa.m Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 12:41
      Witam smile Nie tylko Ty masz taką mamę...Jak ja byłam w pierwszej
      ciąży z bliźniakami to miałam dość słuchania swojej mamy od samego
      początku. Były teksty "bo nie dacie sobie rady, do dziecka to trzeba
      co godzinę wstawać i karmić,ona do nas przyjedzie i będzie maluchy
      karmić co godzinę bo my to pewnie nawet nie usłyszymy że dzieci
      płaczą, cooo??? pampersy będziecie dzieciom zakladać ? najlepiej
      tetrę, a nie krzywdę dzieciom robić..." itp. W miarę upływu ciąży
      uswiadamiałam moją rodzicielkę, że to my będziemy o wszystkim
      decydować, że to co bylo może i słuszne 27 lat temu (miałam wtedy 27
      lat) teraz to niekoniecznie. Myślałam, że do końca ciąży wszystko
      sobie uświadomiłysmy.Mylilam się. Kiedy po dwóch miesiącach od
      urodzin moja mama przyjechała do pomocy (wcześniej był mąż, potem
      moja siostra, bracia męża po kolei) bo musiałam tym razem niestety
      ją poprosić (poprostu bałam się zostać sama z bliźniakami, chciałam
      aby był ktos ze mną tak na wszelki wypadek jak by trzeba było do
      lekarza podjechać czy coś) myślałam że ją wyproszę z domu jak tylko
      przekroczyła próg mojego domu sad. Mąż przywiózł moich rodziców z
      dworca (mieszkamy ponad 100km od siebie) i mama miała zostać na
      tydzień a tata miał jechac na drugi dzień do domu. Jak weszli akurat
      synek płakał i mama chciała jeszcze w płaszczu zabrać mi go z rąk bo
      on tak bardzo placze (miał kolkę-jeden z rzadkich przypadków)ze
      słowami "ojej daj mi już go, u mnie nie będzie plakał, wy nigdy tak
      nie płakałyście" (znaczy ja i moja siostra). Myślalam że szlag mnie
      trafi...powiedziałam wtedy że nie mogę dać synka w chwili jak go coś
      boli w sumie obcej osobie (dla takiego malucha babcia, z którą miał
      kontakt przez godzinkę, w szpitalu jeszcze, to obca osoba).
      Nastąpiła obraza "majestatu". Ja zamknęłam sie z dzieckiem w pokoiku
      a mąż z tatą łagodzili sytuację wrrrrrr. Potem gdy mama jeszcze parę
      razy przyjechała nie wymądrzała się już tak. Najgorzej wspominam
      własnie pomoc własnej matki, strasznie nerwowo się wykanczałam.Życzę
      wytrwałości w wyznaczaniu granic co do roli babci w zyciu waszego
      dziecka.Pozdrawiam
      • buba84 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 14:33
        1) po cc wcale nie jest tak kolorowo...mi było i nadal jest ciężko
        2) a ja to samo mam z tesciowa co ty z mama.Z ta rożnicą ze już
        jestem mamą miesięcznego słodziakasmileTesciowa wszystko wie lepiej, w
        koncu odchowała 3 dzieci.Maluszka ubieram za lekko, czapki kupuje za
        małe, poje sama woda a nie koperkiem,za rzadko wpadamy w odwiedziny
        i takie tam.Staram sie pochodzc do tego z dystansem ale az boje sie
        pomyslec co bedzie dalej...
    • 18_lipcowa1 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 14:55
      koniecznie to ukroc
      bo potem bedzie jeszcze gorzej

      brr okropna matka
    • kasia.46 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 15:03
      Kochana Ty lepiej odetnij tą pępowinę od siebie i matki zanim matka
      połączy ją jeszcze do wnuka. To twoje dziecko a ona może tylko i
      wyłącznie coś Ci zasugerowac' bądz czekac' aż ty ją poprosisz o
      pomoc czy wsparcie dobrym słowem. Nie daj sobą kierowac' bo jesteś
      dorosła a każda matka wie sama co dla jej dziecka jest najlepsze.
      Walcz z tym teraz bo jak małe się urodzi nie będziesz mała siły się
      z nią sprzeczac' i ulegniesz a to ona przejmie incjatywe, będziesz
      miała wtedy g.... do powiedzenia bo ona i tak zrobi po swojemu.
      Wyznacz jasne granice, rola matki twoja a babki jej,unikniesz przez
      to wielu niedomówień bo w przyszłośi i tak Ci wypomni że wychowanie
      twojego dziecka to głównie jej zasługa, bo ty nie wiedziałaś jak
      nawet się zabrac' do wychowywania niemowlaka. Chociaż byś miała się
      do niej długo nie odzywac' cały czas pokazuj gdzie jest jej miejsce
      i nie daj sobą drygowac' choc'by w błachej sprawie. Powodzenia i nie
      daj się, ja takiego życia sobie niewyobrażam i bardzo Ci współczuje,
      chyba nerwy masz ze stali jak do tej pory to znosiłaś.
      • jajki-ewicz Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 15:27
        Troszkę mi to przypomina moje relacje z mamą. Nie napisze ci żebyć ukruciła czy siępostawiła mamie.
        Moja też stara nam się narzucac wiele rzecy. Dzisiaj jest na zasadzie ona swoje a ja swoje. Psioczy że dziecko nie ubrane, a jej mówię ze tak ma byc i już. Ona mi synka naubiera, a ja jak przyjde to go rozbieram. W ciąży zrobiła mi maly terrorek, ale teraz wiem, ze chciała dobrze i dzisiaj się ciesze że tak było. Mialam problemy caly czas - na koniec zatrucie. Woda mi się zatrzymywała w organiźmie. Odkąd się dowiedziała - nie dostałam ani grama soli do niczego. Jak lekarz kazał mi leżeć - stała i nie pozwoliła wstawać. Mogłabym wymieniac w nieskończoność. Odnosnie tego bolu porodowego. Zawsze uważałam, że mam niski próg bólu a dzisiaj moge szczerze powiedzieć, że poród wcale tak bardzo nie bolał, a w przerwach miedzy skurczami mogłam spokojnie sobie nabrac oddechu i choć na chilę zapomnieć, o tym że boli. To sa emocje i wszytsko inaczej sie odczuwa niż by nam sie zdawalo.
        Mam sobie gada, a ja wiem że ona chce dobrzei staram sie to puszczać hen daleko.
        Dzisiaj moge powiedzieć, że gdyby kiedykolwiek mi sie coś stało, to wiem, ze ona zadba o moje dziecko tak samo dobrze jak ja - pomimo tego gderania
      • attka Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 15:40
        tak po trochu już to realizuję od początku ciąży, ale to są naprawdę drobne
        zwycięstwa. Zrezygnowałam z dyskusji o wózek i łóżeczko i po prostu kupiliśmy
        takie jak chcieliśmy (komentarz, który usłyszeliśmy, to, przy wózku, że
        "3-kołowy będzie niestabilny i na pewno się z dzieckiem wywróci", a przy
        łóżeczku "jak można kupować takie ciemne łóżeczko, poza tym żadna pościel nie
        będzie do niego pasować"). Co jakiś czas też wspominam, że bardzo ważne jest
        abyśmy przez pierwszy miesiąc sami "uczyli się dziecka", bo w końcu to
        ostatecznie my z nim zostaniemy - próbuję w ten sposób zapobiec ewentualnemu
        pomysłowi przeniesienia się do nas i 'pomagania' na czas "po porodzie"

        Aczkolwiek przyznam się, że to wszystko nie jest to łatwe, bo mimo, że doskonale
        wiem, że tak należy postąpić i że robię to dla spokoju swojego i swojej rodziny,
        to i tak to przeżywam i się denerwuję każdą kłótnią (wiem, że nie powinnam, ale
        to jest poza mną). Na szczęście mój mąż mnie bardzo wspiera w tym "przecinaniu
        pępowiny" (trochę na niego działa "strach przed teściową" wink) i pewnie bez jego
        wsparcia byłoby mi dużo trudniej stawiać na swoim (z natury jestem osobą ugodową
        i raczej zawsze staram się szukać takich rozwiązań, które zadowolą największą
        grupę ludzi - taka głupia cecha, której nie umiem wyplenić).

        No cóż, do porodu został mi miesiąc. Trzymajcie kciuki abym wytrwała, bo
        rzeczywiście macie rację - jeżeli teraz tego nie załatwię, to po porodzie nie
        będę miała siły walczyć i wszystko może pójść na marne








        • zawszexyz Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 20:16
          piszecie zeby wychowac matke , ale sa osoby ktore juz sie nie
          zmienia niestety, moja mama do nich nalezy wlasnie , co zrobic
          kiedy ja swoje i ona swoje ??? impas , ktorego nie da sie rozwiazac,
          od kilku lat mieszkam b daleko od niej , i kiedys chcialabym wrocic
          w rodzinne strony ale ona mnie najbardziej przeraza , mimo ze ja
          kocham i wiem ze chce dobrze ale wykancza mnie psychicznie kiedy
          jestesmy blisko sad, wg niej moje dzieci maja brzydkie fryzury,
          ubrania, zle je odzywiam , zle sie nimi zajmuje, itp. dzwoni juz
          rano zeby spytac co dalam na sniadanie , co mam na obiad , poucza
          czym karmic mam dzieci, co do nich mowic i jak z nimi postepowac ,
          na co mam wydawac pieniadze , jak mam umeblowac mieszkanie ,
          doslownie wszystko !! ja jej wogole nie slucham i robie swoje ale
          psychicznie jest b meczaca, mam nadzieje ze do twojej dotra kiedys
          argumenty bo jak nie to wspolczuje
    • smerfetka8801 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 15:41
      no...to podobnie jak u mnie...mam 21lat ale z mężem mieszkamy 50 km od mojej
      matki i jesteśmy absolutnie samodzielni-jego rodzina to rozumie moja matka nie.
      W ciąży usłyszałam np,że przy porodzie musi być ze mną ona lub mąż(nie chciałam
      porodu rodzinnego bo nie widziałam potrzeby) bo sama sobie nie poradzę!miałam
      sobie nie poradzić z własną fizjologią z porodem własnego dziecka...do tego
      słyszałam,ze skoro nie daję w łapę lekarzowi i położnej nie wynajmuję położnej
      to...ryzykuję życie i zdrowie własnego dziecka.strasznie mnie to wkurzało i
      bolało.oczywiście teraz jestem zła bo nie pozbyłam się psa z domu (córeczka go
      uwielbia),jak jest ciepło nie zakładam czapki...ale olewam to robię po swojemu
      przyjeżdża i odjeżdża a ja mam spokój.
      Musisz być asertywna-obraża się?trudno to twoje dziecko i ty decydujesz jak
      będzie ubierane /karmione/gdzie będzie spało itd
      no a przegrzewanie to największa krzywda dla dziecka smile na niemowlaku ciągle się
      o tym gada tongue_out
    • michasia24 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 04.05.09, 18:29
      wkurzasz sie bo matka kupuje za duzo ciuchow wnukowi? cholerka moge
      ja wypozyczyc na miesiac chociaz?wink)))
    • joan_3 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 08:36
      przypomina mi to moje relacje z teściową. Ona też wszystko wie lepiej i nie rozumie jak ktoś może mieć odmienne zdanie.
      Ostatnio np. strasznie "wygniotła" brzuszek mojemu 5-miesięcznemu synkowi. W ten sposób chciała z niego kupkę wycisnąć, bo jej zdaniem nie jest normalne to, że dziecko robi kupkę co 2-gi dzień. Myślałam, że z siebie wyjdę. Niestety należy do osób, które już nigdy się nie zmienią, a im starsza tym coraz gorzej. Na szczęście mieszkamy daleko od niej i widujemy się raz w roku.
      Jeśli chodzi o Twoją mamę, to szczerze ci współczuję. Na pewno chce dobrze, ale domyślam się jakie to dla Ciebie męczące. Życzę wytrfałości i duuuuuuużo cierpliwości.
    • anika772 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 10:13
      Twój mąż to mądry człowiek. Granice są szalenie ważne. A Ty się
      zastanów, dlaczego tak bardzo Cię obchodzi, czy matka się "obraża"?
      Wytrąć jej broń z ręki i przestań się tą manipulacją przejmować, a
      zobaczysz, że to podziała. Naprawdę jesteś dorosla i samodzielna-
      więc rób co uważasz za stosowne i nie daj się wciągnąć w
      jakieś "obrażanie" rodem z przedszkola. Nie bój się, nie zerwie
      kontaktów i nie zniknie z Twojego życia.
      Ja do tego doszłam z trudem i mnóstwo czasu mnie to kosztowało.
      Teraz mam tę potrzebę samodzielności tak silną, że czasami mam
      idiotyczny odruch obronny tak gdzie go wcale nie potrzeba. Na
      jakąkolwiek radę mamy, mój organizm reaguje sprzeciwem, jeszcze
      zanim się zdążę zastanowić, czego naprawdę chcę. Walczę z tym,
      staram się nie widzieć zagrożenia tam gdzie go nie ma- ale i tak
      wolę to niż stan jaki Ty opisujesz, i jaki ja też znamsmile
    • moninia2000 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 11:18
      Nie bede czytala calego watku, ale na pierwszy post odpowiem.
      Rozumiem, ze moze cie wkurzac, ze mama sie zawsze wtraca czy "wie
      lepiej", ale dla mnie najprostszym wyjsciem jest takie, aby odciac
      sie od takiego ukladu. Dlaczego wlasnie mame prosisz o ubranka i
      pomoc?
      Jesli bedziesz chciala, aby mama pomogla Ci przy dziecku...pewnie
      spotkasz sie ze "zlotymi"radami i albo je zniesiesz albo nie, a
      wtedy byc moze mama nie zaopiekuje sie Twoim szkrabem.
      Ja pomocy nie mialam, ale tez wtracania sie niesmile
      • cilantre Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 12:12
        A ja Ci jednak zazdroszczę.Bo moja matka nie przejawiała
        zainteresowania mną w czasie ciąży (słowa "ciąża" nie słyszałam w
        jej ustach przenigdy !), a po porodzie tym bardziej.Po wyjściu ze
        szpitala rosół ugotowała mi siostra, która przyleciała zza granicy,
        bo mamusia musiała zaliczyć kilka mszy.Piszesz,że kupiła za dużo
        ubranek? Moja nigdy nie pomyślała, że może coś coś dzieciom
        kupić.Ale nie o prezenty mi chodzi, tylko o zwykłe bycie babcią.Ona
        nigdy nie przejawiała zainteresowania swoimi wnukami.Powiecie-ten
        typ tak ma, ale dzieci mi szkoda, bo tak naprawdę dla babci nigdy
        nie były ważne.Dlatego,gdy piszecie,że mama, czy teściowa upiera
        się, aby pomagać przy dzieciach, to pomyślcie, że nie każdy może
        liczyć na taką pomoc i zainteresowanie ...
        • anika772 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 12:14
          > Dlatego,gdy piszecie,że mama, czy teściowa upiera
          > się, aby pomagać przy dzieciach, to pomyślcie, że nie każdy może
          > liczyć na taką pomoc i zainteresowanie ...

          Nie sądzę żeby autorce chodziło o to, żeby mama nie pomagala. Raczej
          o wieczną krytykę (bo czymże innym jest takie zachowanie?), o
          nieliczenie się z jej zdaniem, o despotyzm i brak szacunku.
    • anete Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 13:15
      czytam wasze posty i jakbym czytała o swoim życiu. Jestem równiez
      jedynaczka i mam 4-letnią córeczkę, w której wychowaniu pomagają mi
      rodzice. Obecnie jestem na sporym zkaręcie życiowym - rozwód. MOja
      matka od zawsze wtrącała się w moje życie - wybierała mi ubrania,
      przyjaiół, mówiła gdize iść a gdzie nie...Moje małżeństwo było
      ucieczką od niej, od jej despotyzmu i nieliczenia się z moim
      zdaniem. Teraz, jak wyżej pisałam, rozwodze się. I ciągle słyszę, że
      jestem złą matką, że jestem zła gospodynią domową. Zdaniem mojej
      matki wszystko robię źle, a jedyną rację ma ona. Moja matka nie
      rozumie przy tym, że sprawa rozwodu jest wyłacznie moja i mego
      jeszcze męża sorawą. Ona uważa, że ma prawo się wtrącać, że ma prawo
      organizowac nam pogadanki umoralniające. Myli sie jej równiez
      instytucja "babci" i "mamy", czasem mam wrażenie, że wchodzi w moja
      rolę jako matki wobec mojej córeczki i stara się jak najwięcej czasu
      z nią spedzać, separując mnie od niej...Najgorsze jest wydzwanianie
      w weekend lub w czasie wakajci _ czy dziecko zjadło, a czy nie jest
      zmęczona, a czy spała..itp. tak jakbym conajmniej swe dziecko
      maltretowała. i jeszcze jedno, moja matka mieszka ulice ode mnie, ma
      klucze do mego mieszkania i wchodzi tam nieproszona gdy ja jestem w
      pracy, przeglada mi kąty (pod pretekstem wyprowadzenia na spacer
      psa), sprawdza czy pozmywane naczynia, a jak nie są to dzwoni do
      mnie do pracy i drze się na mnie jak na jakiegos gó...arza...Moja
      matka nie dostrzegła, że skończyłam ponad 30 lat...Jej zdaniem nadal
      ma parwo układac mi zycie tak jak jej pasuje, a nie tak jak ja bym
      chciała....Czasem brak mi sił
      • brittas Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 13:42
        nic dziwnego, skoro sama jej na to pozwalasz. dlaczego matka ma
        klucze do TWOJEGO mieszkania? jak reagujesz na jej rady, pouczanie i
        krytykę? niech zgadnę- grzecznie słuchasz i czasem przebąkniesz coś
        w stylu "ale mamo...". twoja matka nie zrozumie czego od niej
        oczekujesz, jeśli jej tego jasno nie zakomunikujesz: "to moja sprawa
        i nie będę się przed tobą tłumaczyć". i tyle, żadnych jałowych
        dyskusji. powiedz jej też, że nie życzczysz sobie kontrolowania i
        szperania w twoich rzeczach. jasno i konkretnie, ale też
        konsekwentnie. na początku na pewno się będzie obrażać, szantażować
        emocjonalnie, itp. ale się nie daj, aż w końcu przystanie na twoje
        warunki. pamiętaj, że robisz to dla swojego dziecka- nigdy nie
        będziesz dla niego prawdziwym autorytetem, skoro widzi, jak
        pozwalasz się traktować.
      • moninia2000 Re: znowu pokłóciłam się z matką... 05.05.09, 14:18
        anete....to Ty szybko bierz nogi za passmile
        Musisz sama sie odpepowic, nie dac sie mamie, ona zas zrozumiec, ze
        jestes dorosla.
        Jednak licz na to, ze ona sie nie zmieni, tylko Ty mozesz. Jak
        dzwoni, aby zapytac czy nakarmilas dziecko odpowiedz ze stoickim
        spokojem:-A to trzeba dac mu jesc?
        Itd, bo to od Ciebie zalezy czy uda Ci sie odpepowic..
        Strasznie przykre to, co piszesz.
Pełna wersja