nisar
05.05.09, 12:27
Mam znajomych, u których - w mojej ocenie - zachodzi taka sytuacja,
że praca matki odbywa się kosztem dziecka. Dziecko ma 2,5 roku, od
prawie roku chodzi do żłobka. Choruje średnio co drugi tydzień, przy
czym nie są to katarki, tylko rzetelne choróbska, wysoka
temperatura, antybiotyk. Kilka razy skończyło się szpitalem.
Gdy dziecko jest chore, pilnują je ciocie z Ukrainy - miłe i ciepłe,
ale jednak obce, zwłaszcza że zmieniające się co jakiś czas. Po czym
mały idzie do żłobka i po paru dniach zabawa od nowa.
Sytuacja finansowa rodziny dobra, stabilna (mąż ma dobrze
prosperującą firmę), matka zarabia niewiele, nie ma też zawodu, w
którym kilkuletnia nieobecność wyrzuca poza nawias (np. lekarz) po
prostu "nie lubi być zamknięta w domu z dzieckiem" (jej słowa).
Jestem jak najbardziej za tym, że matka może chcieć pracować i nie
lubić być w czterech ścianach tylko z dzieckiem. Ale w takiej
sytuacji, nie ukrywam, że mam baaaardzo mieszane uczucia.
Aha, dlaczego nie zrezygnują ze żłobka i nie zatrudnią jednej,
stałej niani, która zajmie się w domu dzieckiem nie mam pojęcia, ale
na moją sugestię, że może byłoby to jakieś wyjście, usłyszałam od
matki "absolutnie wykluczone".
Szkoda mi tego dziecka, nie ukrywam.