Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy?

05.05.09, 12:27
Mam znajomych, u których - w mojej ocenie - zachodzi taka sytuacja,
że praca matki odbywa się kosztem dziecka. Dziecko ma 2,5 roku, od
prawie roku chodzi do żłobka. Choruje średnio co drugi tydzień, przy
czym nie są to katarki, tylko rzetelne choróbska, wysoka
temperatura, antybiotyk. Kilka razy skończyło się szpitalem.
Gdy dziecko jest chore, pilnują je ciocie z Ukrainy - miłe i ciepłe,
ale jednak obce, zwłaszcza że zmieniające się co jakiś czas. Po czym
mały idzie do żłobka i po paru dniach zabawa od nowa.

Sytuacja finansowa rodziny dobra, stabilna (mąż ma dobrze
prosperującą firmę), matka zarabia niewiele, nie ma też zawodu, w
którym kilkuletnia nieobecność wyrzuca poza nawias (np. lekarz) po
prostu "nie lubi być zamknięta w domu z dzieckiem" (jej słowa).

Jestem jak najbardziej za tym, że matka może chcieć pracować i nie
lubić być w czterech ścianach tylko z dzieckiem. Ale w takiej
sytuacji, nie ukrywam, że mam baaaardzo mieszane uczucia.

Aha, dlaczego nie zrezygnują ze żłobka i nie zatrudnią jednej,
stałej niani, która zajmie się w domu dzieckiem nie mam pojęcia, ale
na moją sugestię, że może byłoby to jakieś wyjście, usłyszałam od
matki "absolutnie wykluczone".

Szkoda mi tego dziecka, nie ukrywam.
    • aluc Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:30
      na pytanie tytułowe odpowiadam: nic wtedy, to ich wybór

      rozumiem mieszane uczucia, ale w takich razach to ja nigdy nie jestem
      pewna, co byłoby większą szkodą dla dziecka i czy w ogóle jest szkodą
      • titta Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:23
        "W takich razach" to szkoda dla dziecka jest posiadanie go. Dziecko
        to nie zabawka i jesli jego dobro koliduje z wlasnym egoizmem to
        chyba sie do maciezynstwa/ojcowstwa niedoroslo. Ech, gdyby przezd
        zajsciem w ciaze trzeba bylo zaliczyc kurs, taki jak przed adopcja...
    • matysiaczek.0 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:32
      jak to się mówi? ich życie, ich dziecko, ich sprawa...to nie ty będziesz miała sumienie nieczyste, jakby coś się stało, tylko oni...
      • epistilbit Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:46
        Ale wiesz nisar może to różnie wyglądać a być zupełnie inaczej
        moje po pójściu do żłobka chorowało jak dziecko z twojego postu
        szpitale tez były, a i owszem
        jakieś pociotki je pilnowały w czasie choroby i sru z powrotem do żłobka
        też z zaciętą miną mówiłam że tak być musi i nie ma opcji tongue_out
        na szczęście po pół roku choroby się skończyły jak ręką odjął
        tylko że ja nie miałabym na dłuższą metę bez pracy co do garnka włożyć
        a harda mina była tylko na zewnątrz a w środku płakałam tak jak mój syn i każdą
        chorobę przeżywałam w dwójnasób

        w sumie nie wiele to wnosi do twojego postu big_grin
        ot, mądrość pt jest różnie


        tak czy siak stawiam na jakąś dysfunkcje w rodzinie
        • epistilbit Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:49
          może być tak że pani czuje się w dziecko 'wrobiona'
          może być tak że rozpaczliwie łaknie towarzystwa i aprobaty osób z zewnątrz
          (jakoś to się nazywa)
          znam tez osoby (zaraz gryzelda71 się przyczepi) które dobrą, zżytą z dzieckiem
          nianię zamieniły z dnia an dzień na klub malucha co by być trendi dzezi i kul
    • ally Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:51
      skandal w naszej parafii, jak to mówią w "Plebanii"
      • kietka Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:59
        widze, ze jestes wrazliwa osoba, ktora przezywa nawet "nie swoje"
        problemy...szkoda,ze takich ludzi jest coraz mniej smile

        jedne mamy maja silniejszy, inny słabszy instynkt...nie zmnienimy
        tego i tak na prawde nie wiemy, jak takie dziecinstwo-małej kukułki
        wpłynie na zycie tego malucha...
    • cathy1976 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:52
      a czemu nie napisałaś 'praca ojca kosztem dziecka?'
      • nisar Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:55
        Bo ojciec tę rodzinę utrzymuje. Więc oczekiwanie, że rzuci pracę by
        być z dzieckiem w domu i zamienią jego dochody na półtora tysiąca
        żony byłoby niestety bezsensowne.
        • osa551 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 15:57
          No jasne, nie wpadłam no to, że ponieważ ojciec zarabia więcej niż matka, to ma
          też większe prawa niż matka. Myślałam, że małżeństwo to związek partnerski...

          Pomijam fakt, że to ich rodzina, ich dziecko, ich sprawa. I żadnej litującej się
          "życzliwej znajomej".
          • lolinka2 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 07:35
            oso, tu nie tyle o prawa idzie co o prostą matematykę: więcej zarabia
            - więcej pracuje i nie będzie ryzykować tego stanowiska (i kasy)
            poprzez branie L4 na dziecko.
            Ten kto zarabia mniej, z automatu staje się dyżurnym "od dzieci". Bo
            nawet jeśli tę pracę straci, nie uderzy to całej rodziny po portfelu.
            Tak ciężko pojąć?

            co do meritum, też myślę że lepiej byłoby im trzymać stałą nianię szt
            1 i jednocześnie się żłobkować (może w zmniejszonym wymiarze, skoro
            dzieć chorowity?). Ale - z drugiej i w sumie słusznej strony - ich
            małpy, ich cyrk. Nam pilnować własnego, żeby małpy się nie
            rozbiegły.
            • osa551 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 10:06
              > Ten kto zarabia mniej, z automatu staje się dyżurnym "od dzieci". Bo
              > nawet jeśli tę pracę straci, nie uderzy to całej rodziny po portfelu.
              > Tak ciężko pojąć?

              I niestety tu się nie zgodzę. W moim życiu były okresy, kiedy teoretycznie mój
              mąż powinien w takim razie murem siedzieć z dzieckiem zamiast pracować bo
              zarabiał "zero".

              Równocześnie były okresy kiedy ja powinnam siedzieć w domu murem z dzieckiem. I
              co? I nic - gdybym tak zrobiła - pewnie mogłabym już siedzieć w domu przez
              następne kilka lat. To samo z moim mężem. Szufladkowanie kogoś w domu ze względu
              na niskie zarobki w takim wypadku uważam za dyskryminacje, a dodatkowo
              rozśmiesza mnie fakt, że czyjąś sytuację konstatuje osoba, której nic do tego.
              To małżeństwo podjęło swoje decyzje - i to ich sprawa.
          • mondego1 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:59
            wpieprza sie laska w nie swoje sprawy i udaje jakas ciocie "dobra
            rada".wiecie co ona pewnie leci na ojca dziecka i zaluje, ze nie
            jest z nim.jak jej szkoda dziecka to niech porozmawia bezposrednio z
            jego rodzicami, a nie mendzi na forum.
        • mamamonika Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 08:46
          Hmmmm, DZISIAJ może ojciec zarabia więcej. Ale za rok sytuacja może
          być inna - miedzy innymi dlatego, że dzisiaj mama zarabia te 1500.
          Tak to jest u lekarzy - trzeba jakiś czas odterminowac za grosze
          żeby zacząć sensownie zarabiać, tego sie nie przeskoczy.
          Wbrew pozorom dla lekarza dłuższa przerwa to bardzo duże
          utrudnienie - nauka w ich przpadku nie kończy się na studiach,
          trzeba to robić cały czas. Poza tym chyba najważniejsza jest
          praktyka, ale nie ta w kuchni...
          A zresztą - niektóre kobiety są na tyle bezczelne żeby lubic to co
          robią zawodowo, nie traktować tego jak zło konieczne do załatania
          budżetu i chcą sie rozwijać. Nie wiem dlaczego się tych bezczelnych
          bab jeszcze nie piętnuje i nie przykuwa za nogę do kaloryfera na
          krótkim łańcuchu.
          • titta Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 12:25
            No fakt, to dziecko jest beszczelne ze sie urodzilo i jeszcze smie
            chorowac.
            • memphis90 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 11:18
              Ale jaki Ty masz problem? Że ludzie decydują się na dzieci zanim
              będzie ich stać na utrzymanie się z jednej, mężowskiej pensji? Że
              kobieta musi lub chce pracować? Zastanów się, bo tylko głupio się
              nakręcasz.
          • funia81 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 13:21
            Ale sie nakrecilas... Przeciez autorka posta pisze, ze tamta matka NIE JEST
            lekarzem. Doczytaj, zanim zaczniesz bronic straconej sprawy.
          • lia.13 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 22:27
            mamamonika napisała:
            > A zresztą - niektóre kobiety są na tyle bezczelne żeby lubic to co
            > robią zawodowo, nie traktować tego jak zło konieczne do załatania
            > budżetu i chcą sie rozwijać. Nie wiem dlaczego się tych bezczelnych
            > bab jeszcze nie piętnuje i nie przykuwa za nogę do kaloryfera na
            > krótkim łańcuchu.
            to może skłoń swojego męża zarabiającego 7000 do porzucenia pracy w imię opieki
            nad dzieckiem, a sama pracuje dalej w swojej pracy, którą tak uwielbiasz i w
            której się realizujesz, i spróbujcie spłacić z 1500 kredyt na mieszkanie, kupić
            paliwo do samochodu, jedzenie, ubrania, środki czystości, poza tym jakieś ciuchy
            i może kino czy teatr od czasu do czasu; a na dodatek odłóżcie jeszcze coś na
            wakacje. Życzę powodzenia kobieto pracująca wink
            > Hmmmm, DZISIAJ może ojciec zarabia więcej. Ale za rok sytuacja może
            > być inna - miedzy innymi dlatego, że dzisiaj mama zarabia te 1500.
            W życiu tak już jest, że liczy się właśnie to, co DZISIAJ, bo JUTRO może nigdy
            nie nadejść.
        • chaotic-blue Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 14:10
          Jeśli dobrze zrozumiałam to ojciec ma prywatną firmę, więc:
          a) może w sposób bardziej elastyczny dysponować swoim czasem niż matka, nikt nie
          będzie wymagał od niego zwolnień itp.
          b) też ma cztery ręce i głowę, a jeśli założył firmę, to nie od parady.
          Nie widzę przyczyn dla których nie mógłby zająć się dzieckiem.
          A tak w ogóle, to nie za bardzo rozumiem czemu matka wzdraga się aż tak przed
          nianią, a ty, autorko tematu wiesz?
          • nisar Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 14:17
            No właśnie nie wiem, niestety.
            I tego konkretnie nie rozumiem.
            Jako matka nie rozumiem też, jak można nie reagować i nic nie robić
            w sytuacji, w której dziecko tak choruje (zwłaszcza mając możliwości
            reakcji).
            Jako matka-kwoka ciężko przeżywam choroby swoich dzieci, więc siłą
            rzeczy jakoś akurat to wydaje mi się bardziej naturalnesmile

            P.S. ojciec dziecka ma dwie ręce a nie cztery, ale to chyba raczej
            szczegół... smile
            • rikol Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 16:50
              dziecko choruje nie dlatego, ze poszlo do zlobka, tylko dlatego, ze ma kontakt z
              nieznanymi mu bakteriami (w zlobku). Gdyby nie chodzilo do zlobka, ale poszlo do
              przedszkola, byloby tak samo - w momencie pojscia do przedszkola zaczeloby
              chorowac. To jest normalne. Chowanie pod kloszem to nie jest metoda.
          • chaotic-blue Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 14:17
            chaotic-blue napisała:

            > Jeśli dobrze zrozumiałam to ojciec ma prywatną firmę, więc:
            > a) może w sposób bardziej elastyczny dysponować swoim czasem niż matka, nikt ni
            > e
            > będzie wymagał od niego zwolnień itp.
            > b) też ma cztery ręce i głowę, a jeśli założył firmę, to nie od parady.
            > Nie widzę przyczyn dla których nie mógłby zająć się dzieckiem.
            > A tak w ogóle, to nie za bardzo rozumiem czemu matka wzdraga się aż tak przed
            > nianią, a ty, autorko tematu wiesz?

            Oczywiścire dwie ręce a nie cztery smile
        • memphis90 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 11:16
          Hmm, wychodzi na to, że jestem egosityczną matką, która w d... ma
          dobro dziecka, bo pracuje za żałosne 1,5 tyś i jeszcze mu ze szpitala
          zarazki przynosi uncertain Ja tam nikomu do portfela nie zaglądam, może im ta
          pensja żone JEST potrzebna i bez niej nie da rady? Własna firm jest
          kapryśna, raz kasa jest, raz nie ma.
    • karra-mia Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 12:53
      odpowiem na pytanie: NIC

      co ciebie to obchodzi, skąd wniosek, że praca matki kosztem dziecka?
      Bo tobie się tak wydaje, bo ty masz inne standardy, bo ty masz inne
      priorytety.

      Ja mam mieszane uczucia wobec osób, które smią krytykowac mój sposób
      wychowywania, mój pomysł na zycie, mój światopogląd i co wtedy? Nic
      po prostu olewam to.
    • asia_i_p Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 13:01
      Bardzo ciekawe te odpowiedzi, biorąc pod uwagę, że gdyby została z
      dzieckiem w domu, to zaraz by to wszystkich obchodziło. Jeszcze
      jakoś nie trafiłam na takie unisono "a co cię to obchodzi" w wątkach
      o matkach domowych.
      • karra-mia Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 13:17
        tylko widzisz asia akurat jeżeli chodzi o mnie, to uniosła się
        właśnie matka domowa - jak to nazwałaś. Po prostu nie lubię, jak
        ktokolwiek krytykuje życie innych i próbuje w ten sposób wybielić
        siebie, powiedzieć: patrzcie ja jestem super mamą bo..., a ona
        nie nadaje się na matkę bo...
        • kellss Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 12:07
          sorry, kochani, ale niestety nie zawsze jest rozowo. Jak moja coreczka skonczyla
          pol roku, zatrudnilismy nianie. Koszt - 700 zl. Do tego dochodzily 'zwykle '
          koszty zwiazane z dzieckiem - pampersy,
          chusteczki,mleko,kaszki,kremiki,ubranka....miesiecznie - 1500 zl jak w m***de
          strzelil. Ja zarabialam ok. 2500 ( tzn od 1500 do 2500) a maz 1000 zl. Na zadna
          pomoc rodziny nie moglismy liczyc, bo moja mama nie zyje, ojciec na nianke
          nadaje sie jak to ojciec, tesciowie pracuja. do tego mielismy rate kredytu
          hipotecznego 500 zl, czynsz 400 zl inne oplaty ( telefon,prad, benzyna) -
          ok.700. Zostawalo niewiele ponad 1000 na zarcie, proszki do prania, mydla,
          powidla itp.

          Wiem, ze sa zlobki, ale NIGDY nie bralam pod uwage takiej opcji,wiedzac, jak
          dzieciaki w nich choruja.

          Da sie utrzymac samodzielnie z takiej kasy, kwestia priorytetow. Fakt, mamy
          jescze meble typu 'późny Gierek' , ale chyba bylo warto. Coreczka nawet nie
          kichnela przez te 3 lata z niania. A ze nie kupilismy TV LCD? Ze nie
          wyjezdzalismy na wakacje? EEEEEEE tam, dziecko wazniejsze. Moze pojedziemy w tym
          roku?

          Pozdrawiam wszystkie pracujace mamysmile))) Mozna pogodzic prace z wychowaniem
          dziecka tak, by maluch nie ucierpial")
          • balbina112 kellss- nei zgdzam sie z toba 08.05.09, 10:42
            nie zawsze da sie pogodzic ksozty naiani i pensje
            moj synus mial nianie od 9mc zycia - w sumei 6 ich bylo
            placilam od 800 zł do 1200- w zalenosci ktora ile chciala plus dni
            wolne w meisiacu okolo 4-5. urlopy platne itd.
            i co i nic- nianie byly straszne, nei rozwijalay dizecka, dzieck
            osie cofalo, nei pracowaly nad nim tka jak sobie bym tego zycyzla
            Oliwerek chdozil brudny, nie nakarmiony bo pdobno nei chcial- a on
            caly czas jewink
            trzymaly go na sile w lozeczku lub wozku i moglabym wieel napsiac-
            bo w domu byla kamera ktora filowalal poczynania niani
            efek taki- zmarnowane pieniadze
            a jak Oliwerek sie przeziebil to i tka bylam z nim na L4- bo nianai
            to n ei to samo co matka i nei porafily mu podawac syropku bo od
            nikogo nei chcial tylo ode mnie
            sciagnei frida z noska wydizeliny tez odpadalo w ich przypadku, bo
            nei umialy go utrzymac etc.

            na zlobek czekalismy prawei 1,5 roku i jak zadzwonili ze ejst wolen
            miejsce od razu sie zdecydowlam
            fakt zachorowal- i 2 tygodneiz nim byla w domu teraz spowrotem
            chodzi i jet ok
            popoludnaimi spedzam z nim czas- nawet czasem kosztem ugotowania
            obiadu bo chche mu ajk najweicej dac siebie
            a przy tym zlobkowe oplaty 300 zł z pelnym wyzywieneim to nic w
            prowonaniu z niania i wiem ze ma fachowa opieke, nikt go nie bije,
            nie krzyczy po nim i rozwija go

            od dawania milosci i czulości jestem ja z mezem- a zarowno niania
            jak panie z zlobka sa od opieki

            osobiscie trudno nam bylo wyrobic finansowow z takimi oplatami ale
            to nei bylo najwazniejsze
            a co do L4 zarabiam weicej od meza i w sumie on jest w grupie
            uprzywilejowanej i ma L4 100% platne ale i tak ja biore L4 bo
            siedzac w pracy tylko sie denerwuje

            a moj szef denerwuej sie za mnie ;P ale ze narazie jeszcze jestem
            niezastopiona to sobie pozwalam
            a jak nie ta praca to inna i tez bedzie dobrze

            najwazniejsze jest dziecko

            a co do pytanai watku - ich sprawa owszem ale czasami ludzei
            zabiegani nie zauwazaja i mozna by bylo deliktanie porozmawiac
            zalezy na jakiej stopie kolezenskiej jestescie
    • joanna29 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 13:03
      Proponuję, aby matka pracujacym odebrac dzieci.
      Niech dzieci moga posiadać tylko matki nie pracujace.
      Wprowadzić standardy wychowawcze, zywieniowe, uczuciowe itp do
      których musiały by stosować sie tylko matki nie pracujace (pracujace
      przecież nie miały by dzieci).
      No i na koniec policja z bardzo szerokimi uprawnieniami do
      pilnowania aby nikt od ww zasad nie odstepował.
      • mamamonika Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 08:59
        O!
        Albo jak pisałam wcześniej - niepokorne przykuc za nogę do
        kaloryfera, ściąć włosy, zachustować, wszczepić chirurgicznie
        chochlę do ręki.
        I nastanie szcześliwość ogólna i dobrobyt. Przecież wiadomo, ze
        kobiety są najszczęśliwsze jak się poświęcają.
      • lia.13 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 22:33
        Tobie na pewno, bo masz problem z czytaniem ze zrozumieniem
    • daga_j Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 14:41
      Też tak czuję, jeśli rzetelnie tu napisałaś, to uważam, że dobrem dziecka byłoby
      pozostanie w domu z mamą. Może w końcu lekarz pediatra im to zasugeruje? Np.
      moja bratanica miała "zakaz" od pediatry chodzić do żłobka i moja bratowa wzięła
      wychowawczy i dziecku to na dobre wyszło, naprawdę. Teraz chodzi do przedszkola
      i nie choruje tyle co wcześniej.
      • zlosliwe_malpisko Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 15:24
        daga, sorry ale nie zaczaiłam - bratowa została z dzieckiem w domu i
        dzięki temu nie choruje tyle co wcześniej? Czyli siedząc z matką w
        domu nabrała odporności?
        A ja dzieciaka do przedszkola posyłam, także po to, żeby odchorował
        swoje zanim do szkoły pójdzie, mimo, że w domu siedzę. Teraz już
        zgłupiałam.
        • id.kulka Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 09:16
          zlosliwe_malpisko napisała:

          > daga, sorry ale nie zaczaiłam - bratowa została z dzieckiem w domu
          i
          > dzięki temu nie choruje tyle co wcześniej? Czyli siedząc z matką w
          > domu nabrała odporności?

          Inna jest odporność roczniaka, inna dwulatka, a inna trzylatka.
          Niektóre maluchy bardzo chorują w żłobkach, bo ich układ
          odpornościowy sobie nie radzi z taką bombą bakcyli.
          I bywa, że posiedzą w domu kilka miesięcy, wzmocnią się i potem już
          tak strasznie nie chorują. Tyle teorii, w praktyce bywa różnie...
          • memphis90 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 11:22
            > Inna jest odporność roczniaka, inna dwulatka, a inna trzylatka.
            No właśnie, ale nie dlatego, że samodzielnie rozwija się w jakiś
            cudowny sposób, tylko przez kontakt z zarazkami. Jak dziecko będzie
            trzymane pod kloszem, to 3-latek będzie chorował bardziej niż
            niemowlak.
        • lia.13 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 22:46
          a ja nie chodziłam ani do żłobka ani do przedszkola. Do szkoły poszłam w wieku 6
          lat, czyli do szkolnej "O". I pomimo tego, iż nie miałam wcześniej kontaktów z
          bakteriami innych dzieci, a w domu było wręcz sterylnie czysto (wiadomo jak to u
          mamy-gospodyni domowej smile) to jednak nie dopadło mnie stado chorób
          Nie chodzi mi o to, że uważam, że kobiety nie powinny pracować, raczej o to, że
          wkurzają mnie baby próbujące uspokoić swoje sumienie tekstami w stylu: "wysyłam
          dziecko do żłobka by wzmocnić jego odporność - patrzcie, robię to dla jego dobra"
          • memphis90 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 11:25
            > Nie chodzi mi o to, że uważam, że kobiety nie powinny pracować,
            raczej o to, że
            > wkurzają mnie baby próbujące uspokoić swoje sumienie tekstami w
            stylu: "wysyłam
            > dziecko do żłobka by wzmocnić jego odporność - patrzcie, robię to
            dla jego dobr
            > a"
            Wiesz, a mnie wkurzają teksty w stylu "jaką jestem dobrą mamą, stać
            mnie na to, żeby siedzieć z dzieckiem 5 lat w domu, to egoizm
            decydować się na dziecko, jak się nie ma kokosów". Mnie nie stać i
            moja żałosna pensja jest nam niezbędna do przeżycia. I nie czuję się
            egoistką, nie muszę uspokajać sumienia czy szukać wymówek. Pracuję-
            bo muszę i bo chcę.
        • daga_j Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 08.05.09, 15:10
          Dopiero zajrzałam do tego wątku. Jej dziecko najpierw chodziło do żłobka, jakoś
          jak miała rok czy półtora skończone i oczywiście zaczęła chorować. Odporność tak
          jej spadła, że łapała wszystko, taki przypadek. Lekarz powiedział, że to dziecko
          nie powinno chodzić do żłobka, dał jej preparaty uodparniające i wręcz zakazał
          nawet brania do skupisk ludzkich jak supermarkety, by przez parę miesięcy
          dziecko odbudowało odporność. Miała więc rok czy więcej przerwy w chodzeniu do
          żłobka/przedszkola i jak poszła jako 4 latka to już jest super, organizm
          silniejszy i chorowała już normalnie, nie nadmiernie.
          Fakt jest oczywisty - uczęszczając do żłobka była chora (antybiotyk)co miesiąc
          powiedzmy, nie chodząc do żłobka (ale nie unikając np. spacerów) nie chorowała.
          Generalnie zgadzam się ze zdaniem "przedszkole dobre dla dzieci, ale żłobek nie"
          (mojej babci), oczywiście nie znaczy to, że patrzę z góry na każdą matkę
          posyłającą dziecko do żłobka, są różne sytuacje, niektóre małe dzieci tak nie
          chorują i super adaptują się w grupie, więc ok.
    • sir.vimes A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 05.05.09, 15:06
      Rozumiem, ze tu akurat utrzymuje rodzinę ojciec ale jakoś zawsze się rozpatruje
      pracę matki, wiec musiałam to napisać;P

      Ale do rzeczy - tu nie praca matki jest IMO problemem tylko brak niani.

      I brak pomyślunku u obojga rodziców.

      Kompletnie nie rozumiem czemu "absolutnie wykluczają" najsensowniejsze
      rozwiązanie czyli stałą opiekę jednej, mądrej i miłej niani. Oboje są Twoimi
      znajomymi? Ja porozmawiałbym z tym panem, może on aż tak "absolutnie" nie
      wyklucza i przekona żonę.

      Troszkę absurdalny jest ich pomysł na opiekę nad dzieckiem. Swoją drogą, jeśli
      MOJE dziecko wylądowałoby w ciągu roku kilkakrotnie w szpitalu mocno
      rozważałabym czy faktycznie "siedzenie w 4 ścianach" jest czymś najgorszym co
      mnie może spotkać.
      • mamamonika Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 06.05.09, 08:41
        Dokładnie, mi się też zagotowało na "praca MATKI kosztem dziecka".
        Wyobraź sobie, że przeorganizować życie zawodowe są w stanie oboje
        rodzice, a praca mamy nie jest z definicji mniej ważna od pracy ojca.
        Strasznie mnie wkurza podejście na zasadzie "ojciec dobrze zarabia -
        praca matki fanaberią jest". Grrrrr
        Pewnie sporo by mogli zmienić w sposobie pracy i opieki nad
        dzieckiem, zwłaszcza jeśli często choruje. Ale tytuł kompletnie od
        czapy.
        • titta Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 07.05.09, 11:36
          Stwierdzenie "ojciec dobrze zarabie" jest stwierdzenim faktu, a nie
          przejawem uprzedzenia. W wielu rodzinach to kobieta dobrze zarabia.

          Poza tym, mozna sobie wmawiac cokolwiek, ale to kobiety rodza dzieci
          i to onne ze swojej natury bardzij sie nimi interesuja.
          Niejednokrotnie dla kobiety to praca jest koniecznoscia i
          wyrzeczeniem (i gdyby miala warunki zostala by chetnie w domu).
          Takie podejscie u mezczyzn jest wyjatkiem (zwiazanym z kultura, ale
          chyba przede wszystkim z biologia). Nawet w "cudownej" Szwecji gdzie
          opiekunczy na dziecko moze wziasc ojciec, najczesciej wiekszasc
          czasu biora jednak kobiety. Nie dlatego, ze musza, tylko dlatego ze
          chca. Moze troche wiecej rozsadku, a mniej
          infantylnej "feministycznej" propagandy.
          • titta Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 07.05.09, 11:40
            Poza tym, albo moze przede wszystkim jest jeszcze dziecko i pytanie
            co dla niego jest dobre.
            • merula17 Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 07.05.09, 11:45
              Dobro dziecka musi się wpasować w dobro całej rodziny.
              Nie jest ono ani bardziej, ani mniej ważne.
              • titta Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 07.05.09, 11:52
                W tym przypadku jest po prostu nieistone. Bo to ono musi
                sie "wpasowac". Tylko jakim kosztem?
              • titta Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 07.05.09, 12:12
                Nie ma to jak dla dobra rodziny narazic dziecko na skutki uboczne
                antybiotykow (uszkadzaja uklad odpornosciowy, kosci, sluch, watrobe
                i kto wie jeszcze co) i zaburzenia rozwoju mozgu pod wplywem stale
                podniesionych hormonow stresu.
              • joanna35 Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 08.05.09, 09:02
                Otóż jest, przynajmniej kiedy dziecko jest zależne od rodziców tak
                bardzo jak jest każde małe dziecko. Jeżeli dziecko ma się wpasować w
                życie rodziny to po jaką cholerę ono potrzebne, bo wypada mieć
                dzieci? Jeszcze nie słyszałam, żeby pojawienie się dziecka na
                świecie komukolwiek ułatwiło życie, niemniej mądrzy, dojrzali ludzie
                dopasowują się do jego obecności i potrzeb i starają się tak
                wszystko zorganizować, żeby wilk był syty i owca cała.
          • sir.vimes Infantylna generalizacja 07.05.09, 12:39
            "ale to kobiety rodza dzieci
            i to onne ze swojej natury bardzij sie nimi interesuja. "

            Oczywiście, ze nie wszystkie kobiety się bardziej interesują dziećmi niż ojcowie
            i oczywiście.

            Ale to tak OT, bo twoje wytwory wyobraźni nie mają nic wspólnego z problemem
            przedstawionym w wątku. Chociaż... może jednak mają. Gdyby sam fakt zdolności do
            porodu decydował o tym, ze dla kobiety opieka nad dzieckiem jest zawsze bardziej
            interesujące niż praca a praca jest poświęceniem ten wątek by nie powstał a
            dziecko znajomych Nisar bawiłoby się z mamą w domu.

            Tu nie chodzi o to by przywieść grzesznicę do półki z klockami , posypać jej
            głowę popiołem i posadzić na edukacyjnej macie tylko o to, ze obowiązkiem
            rodziców jest zadbać o to by dziecko miało NALEŻYTĄ opiekę. Jeżeli dziecko (bez
            przewlekłej choroby) wciąż choruje i ląduje w szpitalu - nie ma należytej
            opieki. A powyższa nie oznacza koniecznie całodobowej opieki matczynej czy
            ojcowskiej.
          • joanna35 Re: A czemu nie praca ojca kosztem dziecka? 08.05.09, 08:53
            titta napisała:
            Moze troche wiecej rozsadku, a mniej
            > infantylnej "feministycznej" propagandy.
            W myśl której szczęśliwa matka= szczęśliwe dziecko.
    • drinkit Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 15:31
      Ale przecież dziecko ma też ojca. Czemu zawsze wszyscy jadą po matce? Poza tym -
      to jej biznes i widocznie tak im jest dobrze.
      • monkamaj Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 20:42

        drinkit napisała:

        > Ale przecież dziecko ma też ojca. Czemu zawsze wszyscy jadą po matce? Poza tym
        > -
        > to jej biznes i widocznie tak im jest dobrze.

        im czyli tylko dorosłym, dobro dziecka mają gdzieś
    • babsee Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 15:33
      Ale ja w ogole nie rozumiem...
      Bo co sie dzieje zlego?bo dziecko choruje?no i?jak pojdzie do
      przedszkola to tez bedzie chorowac.A jak nie pojdzie ani do zlobka
      ani do przedszkola to bedzie chorowac na ospe w wieku 30 lat jak moj
      mąz.I wieku 33 na rumien zakazny(rowniez choroba wieku dzieciecgo)
      Nie kumam kompletnie.
      Co za bzdurny argument.Ma 2,5 roku na boga...ma z nim siedziec do
      pełnoletnosci?????
      Myslalam po tytule watku,ze matka pracuje po 20 ha na dobe, ojciec
      to samo a dziecie podrzucają obcym-jak kukułke..
      mecyja wielka...
      • aurita Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 16:10
        Wydaje mi sie ze powinni miec jedna pania do opieki nad chorym dzieckiem.
        Dziecko w tym wieku powinno miec stala opieke.
        Zlobkow nie popieram ale to nie dramat. Pracujace matki popieram.

        I nie podoba mi sie ten tytul: powinien brzmiec: Praca rodzicow kosztem dziecka.
        • kali_pso Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 16:21

          Dla mnie niejasne jest jej powiedzenie "absolutnie wykluczone"-
          dlaczego wykluczone- ona nie chce niani czy mąż, traktując jej
          pójście do pracy jak fanaberię, za którą to nie będzie płacił on
          właśnie, z racji jej niewysokich zarobków.

          Nie wiem, dla mnie to dziwne trochę- serce by mi pękło gdybym ciągle
          musiała patrzeć na chorego dzieciaka. Nie rozumiem tych ludzi. Nie
          rozumiem dlaczego nie zapewnią mu należytej opieki.
          • budyniowatowe Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 02:14
            kali_pso napisała:

            >
            > Dla mnie niejasne jest jej powiedzenie "absolutnie wykluczone"-
            > dlaczego wykluczone- ona nie chce niani czy mąż, traktując jej
            > pójście do pracy jak fanaberię, za którą to nie będzie płacił on
            > właśnie, z racji jej niewysokich zarobków.


            A moze tak po prostu ich nie stac na opiekunke. To, ze Nisar sie
            wydaje, ze on tak dobrze zarabia to wcale tak nie musi byc.

            >
            > Nie wiem, dla mnie to dziwne trochę- serce by mi pękło gdybym
            ciągle
            > musiała patrzeć na chorego dzieciaka. Nie rozumiem tych ludzi. Nie
            > rozumiem dlaczego nie zapewnią mu należytej opieki.

            Alez, to dziecko ma nalezyta opieke, przeciez go nie zamykaja w domu
            samego na pol dnia.
            • kali_pso Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 08:27


              Tia, jasne..Ty lepiej, niż Nisar, wiesz co się u nich dziejewinkP
              Wróżka sie znalazła...
          • lia.13 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 22:53
            niejasne? pewnie kochany tatuś poprzednią stałą opiekunkę przeleciał a dziecię
            zaczęło na nianię wołać "mama" wink ot i całe wytłumaczenie problemu
          • memphis90 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 11:28
            > Dla mnie niejasne jest jej powiedzenie "absolutnie wykluczone"-
            > dlaczego wykluczone
            Może ich zwyczajnie nie stać? Żłobek kosztuje 250zł, niania na stałe
            do 1.5 tyś.
      • id.kulka Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 09:18
        babsee napisała:

        > Ale ja w ogole nie rozumiem...
        > Bo co sie dzieje zlego?bo dziecko choruje?no i?jak pojdzie do
        > przedszkola to tez bedzie chorowac.

        Jeśli rzeczywiście choruje aż tak często i tak poważnie, łącznie z
        epizodami szpitalnymi, to nie jest to już "normalne chorowanie".
      • titta Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 12:06
        Teraz ma 2,5 roku. Jesli choruje od dluzszego czasu, to poszlo do
        zlobka znacznie mlodsze. Ospy nie mozna porownywac z przewlaklymi
        zapaleniami oskrzeli. Kiedys dzieci nie chorowaly po pojsciu do
        przedszkola az tak jak dzisiaj.
    • 18_lipcowa1 o wlasnie, slowo klucz to : 05.05.09, 16:17
      - w mojej ocenie -



      Wlasnie, w TWOJEJ ocenie.
      • 18_lipcowa1 Re: o wlasnie, slowo klucz to : 05.05.09, 16:21
        a poza tym drogie panie tylko lekarz sie moze rozwijac
        jakas tam sklepowa czy zwykla szparka sekretarka nie moze przeciez
        lubic swojej pracy
    • burza4 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 05.05.09, 16:54
      nie znasz sytuacji, więc nie oceniaj, to nie twoje życie i nie twoje
      sprawy.

      Być może świetnie zarabiający mąz wydziela jej po 10 zeta dziennie,
      albo ma kochankę na boku i kobita zwyczajnie musi wrócić do pracy,
      żeby nie zostać na lodzie. Moze mimo wysokich zarobków pana mają
      kolosalne długi (dobrze prosperująca firma może tak wyglądać na
      zewnątrz)? Być może pan nie zgadza się na jej pracę i chce
      kontrolować jej życie za pomocą pieniędzy. Być może ona po prostu na
      nianię nie może sobie pozwolić, a nie ma ochoty się wywnętrzać i
      przed obcą osobą. Na sugestie co powinna zrobić może sobie pozwolić
      jedynie bardzo bliska przyjaciółka, a i to nie zawsze.

      Tak naprawdę nie wiesz, co stoi za jej decyzją, zbudowałaś jakiś
      obraz ze zdań, które nie muszą znaczyć tego co z nich wyczytałaś.
      • basen_kryty Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 08.05.09, 11:37
        Popieram Ciebie w 100%. Miałam podobne myśli po przeczytaniu wątku
    • fajka7 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 01:01
      To niech Ci nie bedzie szkoda, bo nie jestes w stanie zagwarantowac
      temu dziecku, ze jego matka rezygnujac z pracy bedzie w stanie
      zapewnic mu lepsza opieke niz ma teraz. Matka nie zawsze okazuje sie
      wydolna z samej definicji bycia matka.
    • mruwa9 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 07:53
      Czy matka pracujaca to matka wyrodna? Bo taki wniosek wyczytuje w
      Twoim poscie. Dla mnie rodzina Twoich znajomych to normalna,
      wydolna, dobrze zorganizowana rodzina. Czepiasz sie.
      • wj_2000 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 22:12
        mruwa9 napisała:

        > Czy matka pracujaca to matka wyrodna?

        W niektórych okolicznościach - TAK. I o tym jest ten wątek.
        Jeśli kobieta pracuje "na siłę", za marne pieniądze, w nieciekawej pracy, tylko
        dlatego, że taka jest moda, że sobie ubzdurała, że "nie będzie kurą domową".
        Jeśli jej zarobki nie są niezbędne dla domknięcia budżetu, a przerwa na urlop
        wychowawczy nijak nie wpływa na "rozwój zawodowy", którego w prostych zawodach
        po prostu nie ma, to taka matka jest zwyczajną, nieodpopwiedzialną egoistką.
        Egoistką, w dodatku genetycznie skażoną!
        Instynkt macierzyński, to nie jest kwestia kulturowa, jak utrzymują
        feministki. W czasie ciąży już zaczynają wydzielać się rozmaite hormony,
        kulminujące uwolnieniem dużej ilości cytozyny, narkotyku, który stwarza
        nieprawdopodobnie silne uczucie miłości do dziecka.
        Jeśli ktoś nie wierzy, to niech przywoła obraz kury siedzącej najpierw na
        jajach, a potem pilnującej swoich kurcząt. Woli to niż pieprzyć się na nowo z
        kogutem! W czasie ewolucji powstały mechanizmy poza naszą świadomością
        dające kobiecie rozkosz z dobrostanu i uśmiechu jej dzieci. Jeśli w konkretnym
        wypadku jest inaczej, to należy to traktować albo jako chorobę (taką jak autyzm,
        anoreksję, oziębłość, głuchotę wrodzoną, etc.), albo jako silne ulegnięcie
        propagandzie feministycznej.
        Ssanie piersi zaś, powoduje przywiązanie do matki, którego żaden ojciec, ani
        niania nie są w stanie zastąpić.
        Howgh, powiedziałem.
        • memphis90 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 11:31
          > Jeśli kobieta pracuje "na siłę", za marne pieniądze, w nieciekawej
          pracy, tylko
          > dlatego, że taka jest moda, że sobie ubzdurała, że "nie będzie
          kurą domową".
          No tak, praca za 1.5 tyś to fanaberiauncertain I, oczywiście, autorka wątku
          lepiej wie, że matka sobie tę pracę "ubzdurała, bo taka jest moda".

          > Jeśli jej zarobki nie są niezbędne dla domknięcia budżetu,
          A skąd wiesz, że nie są? Bo mąż ma firmę, więc z definicji musi mieć
          kokosy?
    • alinawk Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 08:10
      Ja miałam podobnych znajomych. Oboje bardzo dobrze zarabiajacy,
      mogli sobie spokojnie pozwolić na trzy opiekunki, oprócz tego
      dyspozycyjna babcia. Roczne dziecko posłali do żłobka.Nie dość że
      chorował na okragło, to jeszcze ciągle płakał. Te płacze to chyba z
      rok trwały, znajomy na pytanie jak tam Bartuś w złobku się żalił,
      że w domu synek płakał przed wyjściem, w żłobku rzucał się na
      podłogę, a potem jak dzwonili do żłobka to się dowiadywali że u
      pani na rękach też płacze. No ale nic, trudno , tak musi być i
      koniec. Gdzieś tak po roku dzieciak sie przyzwyczaił, no i zaczęło
      się wychwalanie, jaki to on rezolutny, inteligentny, wygadany,
      potrafi zabrać zabawkę koledze z podwórka, a ten kolega to siedzi w
      domu i do żłobka nie chodzi i nie potrafi się upomnieć o swoje, boi
      się odezwać, ciagle się trzyma mamy spódnicy i w ogóle łamaga i
      niedojda życiowa.
      Niektórzy po prostu realizują swoją wizję pt : dziecko musi chodzić
      do żłobka choćby sie waliło i paliło. Dziecko musi się
      socjalizować, bo inaczej wyrośnie na nieudacznika nie umiejącego
      się rozpychać łokciami.
      • titta Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:49
        Tyle ze zamiast nieudacznika, wyrosnie kaleka emocjonaly. Ten zal do
        matki zostaje. (Takie dziecko spokojnie moze miec syndrom dziecka
        maltretowanego - mimo ze technicznie nikt go nie maltretuje - i
        pozniej problemy, bo stres (podwyzszony poziom hormonow) uszkadza
        hipokamp (w efekcie uposledza odczuwanie uczuc wyzszych). Takie
        dziecko codziennie czuje sie pozucone. (bo JEST pozucane). Ktora z
        was zignoruje jak jej maluch placze? A to na zal i placz nie ma
        lekarstwa. Ono nie rozumie, ze przeciez sie nic nie dzieje i mama
        przyjdzie. Po prostu czuje sie niekochane. Oczywiscie duzo zalezy
        od "uspolecznienia" samego dziecka. Ale mowimy o takim placzacym.
        Dramatyczne? Niestety znam z autopsji.
      • elegia Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 13:53
        hmm, ciezka sytuacja, z jednej strony warto byloby zostac w domu z dzieckiem, z drugiej..dobrze wiemy jak traktowane sa kobiety, ktore "pasozytuja" na mezusmile
        praca przynosi tej pani, nie tylko, niezaleznosc finansowa ale rowniez szacunek. wszyscy dobrze wiemy, ze zarabianie pieniedzy jest wyznacznikiem pozycji spolecznej, w szczegolnosci w takim kraju jak nasz, w ktorym wszyscy jestesmy na "dorobku", czlowieka ocenia sie przez pryzmat zarobkow. dzieci sa wazne ale tylko w takim stopniu, w ktory nie "zagrazaja" owej pozycji.
        strasznie ciezko w takiej sytuacji wyposrodkowac!
    • wieczna-gosia Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 09:06
      poniewaz czytanie ze zrozumieniem szwankuje w narodzie chcialam zwrocic uwage na
      jedna rzecz- nisar nie zastanawia sie dlaczego mama nie rzuci pracy. Nisar
      napisala tak:
      Choruje średnio co drugi tydzień, przy
      > czym nie są to katarki, tylko rzetelne choróbska, wysoka
      > temperatura, antybiotyk. Kilka razy skończyło się szpitalem.
      > Gdy dziecko jest chore, pilnują je ciocie z Ukrainy - miłe i ciepłe,
      > ale jednak obce, zwłaszcza że zmieniające się co jakiś czas.

      a potem napisala tak:

      > Aha, dlaczego nie zrezygnują ze żłobka i nie zatrudnią jednej,
      > stałej niani, która zajmie się w domu dzieckiem nie mam pojęcia, ale
      > na moją sugestię, że może byłoby to jakieś wyjście, usłyszałam od
      > matki "absolutnie wykluczone".

      Nisar napisala ze jest duza dysproporcja pomiedzy zarobkami matki i dziecka ale
      nisar sama jest matka pracujaca i zawsze wystepowala jako wielka sojuszniczka
      matek pracujacych. Wiec nie napisala zeby matka rzucila prace, bo jesli kobieta
      twierdzi ze nie chce i ze w domu zwariuje to nalezy sadzic ze tak wlasnie
      bedzie. Nisar rzucila haslo o NIANI NA STALE- jednej tej samej, to chyba
      oczywista opcja.

      Aczkolwiek nisar nieporozumienie wynika z tego ze napisalas ze praca matki
      odbywa sie kosztem dziecka- nie wiem, nie sadze. Za to wybory matki wzgledem
      opieki nad dzieckiem zdecydowanie sa nietrafione.
      • wieczna-gosia Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 09:07
        poniewaz zaraz sie ktos przyczepi- poprawie- wybory RODZICOw- bo przeciez maz
        moglby wyrazic swoje zdanie, no nie? jesli zas jego zdanie jest zgodne ze
        zdaniem zony- to jest rownie bledne co jej.
      • burza4 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 10:47
        Wieczna, ale Nisar tak naprawdę nie wie co stoi za takim wyborem.
        Może żądza kariery (śmiem wątpić), a może jednak bardziej niż to się
        z boku wydaje skomplikowana sytuacja rodzinna. Jeśli w domu coś
        szwankuje, to nie każdy i nie każdemu ma się ochotę zwierzać i
        podawać prawdziwe powody.

        Jakoś nie wierzę, że rodzice z premedytacją działają na szkodę
        dziecka. Węszę raczej jakieś drugie dno.
        • wieczna-gosia Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 19:38
          niezaleznie od drugiego i trzeciego dna nisar ma prawo wspolczuc dziecku.
          Dziecko oczywiscie przezyje nie takie cuda dzieci przezywaja.
    • lilka69 Re:mam odowiedz na ostatnie pytanie dot zlobka 06.05.09, 10:26
      dlatego nie zatrudnia niani i posylaja do zlobka bo niektorzy
      rodzice wierza, ze zlobek jest dobry dla hmmm...rozwoju dziecka.
      • sir.vimes A szpital tez jest dobry? 06.05.09, 10:51
        bo niektorzy
        > rodzice wierza, ze zlobek jest dobry dla hmmm...rozwoju dziecka.

        Bo mnie najbardziej uderzyło w poście Nisar, ze to dziecko w ciągu roku
        kilkakrotnie było w szpitalu.
        • zuzanna56 Re: A szpital tez jest dobry? 06.05.09, 18:36
          Też mam takie 2 przypadki w rodzinie. Dzieci od 8 miesiąca życia w
          żłobku, ojciec zarabiający kilkanascie tysięcy, matka tysiąc, a
          szkoda pieniędzy na opiekunkę. Tych troje dzieci zaliczyło już
          pobyty w szpitalach i powazne choroby.
    • nisar Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 19:54
      Napisałam o matce, bo z tego co rozumiem, to ona sprzeciwia się
      innym rozwiązaniom. Jakkolwiek faktycznie sformułowanie tytułu nie
      najszczęśliwsze, to matki decyzje nie liczą się z dobrem dziecka a
      nie jej praca.

      Jasne że dziecko przeżyje, tylko teraz się nacierpi (dwa antybiotyki
      były w zastrzykach). No i mimo, że ja też pracuję od zawsze, jakoś
      tak instynktownie czuję, że bardzo chore dziecko chciałoby mieć obok
      siebie kogoś dobrze znanego, a nie przypadkową ciocię.
      • burza4 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 06.05.09, 22:09
        nikt nie kwestionuje tego, że niania byłaby lepsza dla dziecka.

        Pytam tylko czy masz pewność, że taki wybór jest podyktowany jakimiś
        przekonaniami, a nie np. wymuszony sytuacją. W końcu znajoma w żaden
        sposób tego nie wyjaśniła, a sama tez piszesz "o ile rozumiem" co
        sugeruje, że ona nie uzasadniała dlaczego się nie zgadza.
        Odpowiedź "absolutnie wykluczone" to w wolnym tłumaczeniu "to nie
        twój interes", ale nic nie wspomina o motywach.
      • atina44 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 13:35
        Doskonale cię rozumiem, też mi żal takich dzieci.Kiedy matka nie
        wyrabia w domu i uparcie pracuje bo w domu by zwariowała.Czasami
        takie dzieci nawet jesli mają stałą opiekunkę mają taką wewnętrzną
        potrzebę bliskiego kontaktu z matką ,że chorują na zawołanie.Często
        matki robią wszystkie możliwe badania takim dzieciom,aby pozbyć się
        poczucia winy,ze jednak zostawiają te dzieci obcym, czy to będzie
        złobek,przedszkole czy niania.Po przebyciu wszystkich mozliwych
        chorób wieku dzieciecego tym dzieciom nadal brakuje
        miłości ,zainteresowania matki,ojca być może w większym stopniu niż
        innym dzieciom/czasami tak jest/.
        Znam chłopca, który tak czuł się odepchniety, mimo,ze była niania
        nie jedna,że dopiero w szkole zaczął sprawiać wszystkie możliwe
        kłopoty nie umiał się zintegrować z nikim,był jak samotnik w tłumie.
        To wszystko sprawiło,że zmienia szkoły jak rękawzk mimo,że ne jest
        głupi powtarza klasę za klasą i chyba w ten sposób próbuje zwrócić
        na siebie uwagę,ale nawet psycholog nie daje rady...tak mu zostało z
        dzieciństwa ..nie wiadomo czy kiedykolwiek bedzie chciał założyć
        rodzinę?
        Matki często tego nie rozumieją , nie rozumie ich mąż i reszta
        rodziny,ale to niestety ich wybór , który czasami skutkuje równią
        pochyła na długie lata w rozwoju dziecka.
        Nie mam nic przeciwko pracy matek,ale uważam,ze 3 pierwsze lata
        dziecka są najważniejsze w życiu
        i od tego jakie będą zależy wiele.
    • aagnes Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:15
      Jestem wzruszona solidarnoscia szanownych forumowiczek z matka
      dziecka o ktorym mowa w posccie nr 1. Z troska i zrozumieniem
      pochylacie sie nad matka, ktora podjela niezalezna, suwerenne
      decyzje o udaniu sie do niezbednej dla ludzkosci oraz jej
      samorozwoju pracy.
      Mam tylko jedno pytanie, czy ktoras z was pomyslala przez jedna
      sekunde o dziecku? czy ono rowniez jest przepelnione szczesciem, bo
      matka sie realizuje (w mysl zasady, ze szczesliwa mama = szczesliwe
      dziecko)?
      czy naprawde uwazacie, ze tylko i wylacznie egoistyczne myslenie o
      wlasnym ,jakze waznym tylku jest jedynym dobrem i uszczesliwieniem
      siebie samego i oraz naszych bliskich?
      mamusia z postu zalozycielki watku to bezmyslna idiotka, a dziecku
      szczerze wspolczuje, bo domyslam sie, ze 2 letnie dziecko ma
      potrzebe bycia z mama, szczegolnie jak jest chore, a nie z
      rozlicznymi ciociami, tudziez w zlobku. rece opadaja, jedyna rzecz
      jaka rzuca sie w oczy po przejrzeniu watkow na forum emama to EGOIZM
      wyolbrzymiony do takich granic z jakim nigdy i nigdzie sie nie
      spotkalam.
      • memphis90 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 09.05.09, 11:38
        > Mam tylko jedno pytanie, czy ktoras z was pomyslala przez jedna
        > sekunde o dziecku?
        Nie znam tego dziecka, nie mam pojęcia, co ono czuje. I nie chcę
        zgadywać.

        czy ono rowniez jest przepelnione szczesciem, bo
        > matka sie realizuje (w mysl zasady, ze szczesliwa mama =
        szczesliwe
        > dziecko)?
        A skąd wiesz, że mama realizuje się zawodowo dla fanaberii? Bo za
        1.5 tyś to fanaberia? Może im te pieniądze są niezbędne?

        > czy naprawde uwazacie, ze tylko i wylacznie egoistyczne myslenie o
        > wlasnym ,jakze waznym tylku jest jedynym dobrem i uszczesliwieniem
        > siebie samego i oraz naszych bliskich?
        Tak, tak, brak kasy to skrajny egoizm. Odpowiedzialny rodzic
        decyduje się na dziecko, jak ma kasy tyle, co Kulczyk.

        > mamusia z postu zalozycielki watku to bezmyslna idiotka,
        Rozumiem, że sama poczułaś się jako matka dowartościowana?

        rece opadaja, jedyna rzecz
        > jaka rzuca sie w oczy po przejrzeniu watkow na forum emama to
        EGOIZM
        > wyolbrzymiony do takich granic z jakim nigdy i nigdzie sie nie
        > spotkalam.
        OMG, czyli jestem egoistką, bo MUSZĘ pracować i w dodatku nie
        zarabiam kokosów. I jeszcze praca sprawia mi przyjemność. Idę się
        pociąć, to straszne, co napisałaśuncertain
    • petuunia Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:19
      Od kiedy teoretyczne rozważanie czyjejś sytuacji i wyrażanie opinii na zasadzie
      "co ja bym zrobiła w takiej sytuacji" jest wtrącaniem się w czyjeś życie?
      Przecież nikt nie sugerował, że należy tej matce odebrać dziecko czy też wymusić
      zmianę decyzji co do niani, pracy, żłobka itd. Poza tym rozważając tą sytuację
      należałoby przyjąć jakieś założenia, ponieważ nie znamy tak naprawdę tej
      rodziny. Pytania w stylu "dlaczego nie ojciec" są bez sensu, ponieważ z tego co
      pojawiło się w pierwszym poście wynika, że ojciec jest głównym producentem
      mamony w tej rodzinie. Szara rzeczywistość ma niewiele wspólnego z
      równouprawnieniem, partnerstwem i innymi utopijnymi konceptami.

      Ponad dwa lata temu byłam w bardzo podobnej sytuacji jak kobieta opisana w
      pierwszym poście. Mąż zarabiał dobrze, poza tym jego zawód nie toleruje
      "przestojów". Ja miałam pracę może prestiżową, dającą satysfakcję, będącą
      właściwie moim marzeniem, ale nisko płatną. Dziecko w żłobku, regularnie chore,
      wymagające wiele uwagi. I zdecydowałam się zrezygnować z pracy. Owszem obawiałam
      się, że będę tej decyzji żałować, że pewnego dnia zwariuję w domu, że frustracja
      mnie wykończy. A jednak jakoś udało mi się to poskładać do kupy. Bo nie było
      innego wyjścia. Mogłam poddać się stagnacji i zamienić w bolejącą matkę Polkę,
      która zrezygnowała z kariery dla dobra dziecka. Tylko po co? Zamiast tego
      znalazłam nowe zainteresowania, rozwinęłam nowe umiejętności, nową wiedzę -
      wszystko w zgodzie z nową sytuacją rodzinną. Mąż bardzo mnie w tym wspierał. Mam
      nadzieję, że pewnego dnia po prostu zacznę nową karierę, a jak nie, to znowu
      poszukam nowej szansy i sposobu na życie w satysfakcji. Po prostu wychodzę z
      założenia, że trzeba tworzyć sobie szansy w miejsce utraconych planów i marzeń.
      I tyle.
      • mantha Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:32
        petuunia:
        Nic dodac nic ujac. ale wydaje mi sie, ze tylko kobiety naprawde
        spelnione i madre zyciowo potrafia podjac taka decyzje, takie ktore
        nie musza juz nikomu niczego udowadniac...
      • ostryga11 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 13:29
        ja po trzecim dziecku (tzw.późne macierzyństwo) zostałam w domu z
        córeczką przez trzy lata, a teraz nie wróciłam do swojej
        poprzedniej, mało płatnej, satysfakcjnujacej, ale ogromnie
        czasochłonnej pracy i zatrudniłam się jako sekretarka w firmie
        znajomego. w domu było mi fantastycznie, ale cały czas musiałam
        wszystkim w koło tłumaczyć, że to dobra decyzja, bo otoczenie (
        rodzice, teściowie , znajomi) uparli sie, że kobieta powinna
        realizować sie zawodowo. Teraz nadal tłumaczę, że karierę robiłam
        przez 13 lat, teraz ważniejsze sa dla mnie dzieci (mąż zarabia
        nieźle, ale pracuje b.dużo i opieka nad nimi spada w dużej mierze na
        mnie). Nie dało sie tak zrobić, że on pracuje mniej, a ja wracam do
        swojej pracy. W jego zawodzie nie da się pracować mniej, zresztą
        nawet gdyby sie dało to i tak moja pensja nie dorównałaby jego.
        Strasznie wkurzają mnie ci wszyscy życzliwi, którzy wiedzą lepiej
        ode mnie. I pytają - a nie żal ci czasem? Żal, czasem żal, ale
        przeważnie nie żal. wracam do domu z biura niesfrustrowana, nie
        przynoszę pracy do domu, a na dodatek mam wolne weekendy, co w
        poprzedniej pracy bylo nieomal niemożliwe. A że zarabiam mniej -
        cóż, z pensji męża daje się żyć. Tylko czasem któraś ze znajomych
        powie - no wiesz, ale to jednak jego pieniądze. Nigdy nie
        odczułam ,które pieniądze są jego, a które moje, w sklepie nie
        pytaja o pochodzenie kasy, tylko dają za nią towar....
    • alexandra74 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:21
      Szkoda mi tego dziecka. Nie zrozumie nikt, kto nie doświadczył
      poważnych chorób potomka w wieku żłobkowo-przedszkolnym. Organizm
      jest wykończony antybiotykami i nie ma szans na regenerację.

      W opisanej sytuacji zrezygnowałabym z pracy na miejscu matki,
      przynajmniej na jakiś czas. Uważam, że bardzo zaniedbuje swoje
      dziecko.
      • sir.vimes A ja uważam, ze OBOJE zaniedbują dziecko. 07.05.09, 11:38
        Znam troje dorosłych mających podobne dzieciństwo - wszyscy cierpią na ciężkie
        schorzenia. Ładowanie antybiotyków i dziecięce przejścia ze szpitalami nie były
        bez wpływu. Różnica taka, że tamtych rodziców podobno zupełnie nie było stać na
        opiekę dla dziecka czy rezygnację z pracy. Kwestia chlebka, nie masełka na
        chlebku. Tutaj - jeżeli stać ich na Ukrainki na przychodne, stać też na Ukrainkę
        na stałe.

        I, gdyby to byli moi przyjaciele, bez żadnych oporów wtrąciłabym się i próbowała
        przekonać, że takie lekceważenie zdrowia dziecka nie jest "hartowaniem" tylko
        ryzykowaniem, ze zafunduje mu się naprawdę poważne problemy ze zdrowiem.
        • alexandra74 Re: A ja uważam, ze OBOJE zaniedbują dziecko. 07.05.09, 11:52
          otóż to Sir, chodzi mi o zdrowie dziecka a nie o to (jak podkreślają
          kobity), że to ich cyrk. Ja nie twierdzę, że kobieta kategorycznie
          powinna zrezygnowac z pracy, może oczywiście zatrudnić nainię. Ja
          jednak nie pozostawiłabym chorego dziecka pod opieką niani - tutaj
          wchodzi w gre osobista opieka moja lub męża. Sporadycznie zdarzyło
          się moim pozostać z babcią.

          Ale skoro w opisanej syuacji mąz zarabia sporo i ewent. L4 zagraża
          jego posadzie, a tym samym istnieje realne zagrożenie braku środków
          na egzystencję i leki to wnioski nasuwają się same. Po co dorabiac
          ideologię i "udowadniać", że matka może i powinna nadal pracowac
          zawodowo, skoro ma takie ambicje? Chyba zdrowie dziecka jest w tym
          momencie ważniejsze.
          • memphis90 Re: A ja uważam, ze OBOJE zaniedbują dziecko. 09.05.09, 11:40
            > Ale skoro w opisanej syuacji mąz zarabia sporo
            Widziałaś jego wyciągi z konta?
        • premeda Re: A ja uważam, ze OBOJE zaniedbują dziecko. 08.05.09, 09:01
          Ja miałam podobne dzieciństwo, ileś razy tam zapalenie płuc, liczne
          zapalenia oskrzeli, podejrzenie kilkulatka o reumatyzm (na szczęście
          nie mam) itp. ale ja siedziałam w domu z mamą. Chorowita byłam
          strasznie, żyję dzięki fantastycznemu lekarzowi, który dla mnie leki
          po szpitalach załatwiał, bo to za komuny było, dzięki temu nie
          leżałam też w szpitalu. Obecnie żadnych ciężkich schorzeń nie mam,
          żyję i mam się świetnie. Pewnie to dziecko jest z tych chorowitych i
          musi przez to przejść, a nie każda mama nadaje się też na opiekunkę
          chorego malucha.
          • sir.vimes Re: A ja uważam, ze OBOJE zaniedbują dziecko. 12.05.09, 20:31
            Toteż nie proponuję by matka z niechęcią opiekowała się chorym maluchem tylko by
            OBOJE rodzice zorganizowali odpowiednią opiekę dziecku.

            Pewnie to dziecko jest z tych chorowitych i
            > musi przez to przejść, a nie każda mama nadaje się też na opiekunkę
            > chorego malucha.
    • merula17 Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 11:42
      Egoizm? Życie nie jest piękne i proste i dopóki za macierzyństwo nie dają
      pensji, a znalezienie pracy (satysfakcjonującej) po kilkuletniej przerwie nie
      jest proste nie śmiałabym nikomu sugerować konieczności rezygnacji z pracy.
      Nie ma obowiązku posiadania certyfikatu na rodzicielstwo, a nikt nas tego
      nigdzie nie uczy, więc ludzie radzą sobie na przeróżne sposoby, jak umieją
      najlepiej. Powodem takiego wyboru może być też właśnie czynnik finansowy -
      nianie nie kosztują symbolicznej złotówki.
      Sztuka ułożenia życia rodzinnego w naszych czasach coraz bardziej przypomina
      ekwilibrystykę i niestety koszty tego ponoszą również dzieci. I nikt nie da
      gwarancji, że dziecko w domu przestanie chorować.
      Oczywiście i mnie zdarza się wypowiadać sądy na temat życiowych wyborów
      znajomych, ale w końcu to ich życie i to im ono wystawi rachunek na koniec.
    • titta Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 12:02
      No to opisze inna sytuacje. Mam koleznke, na ktorej cale otoczenie
      wiesza psy, ze nie odda dziecka normalnie (jak reszta spoleczenstwa)
      do zlobka i nie pojdzie do pracy. Ich sytuacja finansowa nie jest
      zbyt dobra (maz pracuje na dwuch etatach) ale nie tragiczna.
      Tymczasem jej coreczka wrecz patologicznie boi sie obcych. Zachowuje
      sie jak lisek z Malego ksiecia, z ktorym trzeba pobyc dluzej, nie
      narzucac sie ale powoli oswoic, zeby mogla zaufac. Juz jako dwu
      miesieczne niemowle odstawiala histerie jak ktos obcy spojzal. Zle
      czuje sie w halasie i boi sie dzieci. Nie wykluczne sa zabuzenia SI
      lub jakas forama zabuzen autystycznych.
      Dla takiego dziecka zlobek bylby koszmarem, musi po prostu troche do
      kontaktow z ludzmi dorosnac.
      Kolezanka nie izoluje malej, stara sie spotykac z innymi kobietami z
      dziecmi.
      Jednak otoczenie oskarza ja o stan malej, o egoizm i wykozystywanie
      meza. Bo ktotowidzial, zeby dziecko siedzialo z mama w domu? (tutaj
      opiekunka to obcja tylko dla zamoznych)
      • kellss Re: Praca matki kosztem dziecka? Co wtedy? 07.05.09, 12:10
        sorry, kochani, ale niestety nie zawsze jest rozowo. Jak moja coreczka skonczyla
        pol roku, zatrudnilismy nianie. Koszt - 700 zl. Do tego dochodzily 'zwykle '
        koszty zwiazane z dzieckiem - pampersy,
        chusteczki,mleko,kaszki,kremiki,ubranka....miesiecznie - 1500 zl jak w m***de
        strzelil. Ja zarabialam ok. 2500 ( tzn od 1500 do 2500) a maz 1000 zl. Na zadna
        pomoc rodziny nie moglismy liczyc, bo moja mama nie zyje, ojciec na nianke
        nadaje sie jak to ojciec, tesciowie pracuja. do tego mielismy rate kredytu
        hipotecznego 500 zl, czynsz 400 zl inne oplaty ( telefon,prad, benzyna) -
        ok.700. Zostawalo niewiele ponad 1000 na zarcie, proszki do prania, mydla,
        powidla itp.

        Wiem, ze sa zlobki, ale NIGDY nie bralam pod uwage takiej opcji,wiedzac, jak
        dzieciaki w nich choruja.

        Da sie utrzymac samodzielnie z takiej kasy, kwestia priorytetow. Fakt, mamy
        jescze meble typu 'późny Gierek' , ale chyba bylo warto. Coreczka nawet nie
        kichnela przez te 3 lata z niania. A ze nie kupilismy TV LCD? Ze nie
        wyjezdzalismy na wakacje? EEEEEEE tam, dziecko wazniejsze. Moze pojedziemy w tym
        roku?

        Pozdrawiam wszystkie pracujace mamysmile))) Mozna pogodzic prace z wychowaniem
        dziecka tak, by maluch nie ucierpial")
Pełna wersja