Z rodzju tych rodzinnych - brat

06.05.09, 10:28
Nie wiem jakimi argumentami mam dotrzeć do mojego brata.Stosunki
między nami układały się dość dobrze do czsu Mamy swoje rodziny jemu
niedwano urodziła się córka( i relacje się zmieniły)Moimi dziećmi
opiekuję się mama ( po przyjściu ze szkoły) jego będzie opiekowałą
się teściowa nasza mama mu odmówiłą bo nie da rady.W związku z tym
przychodzi do mamy bardzo rzadko i z reguły wtedy gdy jest więcej
gości myślę że dlatego żeby z nią nie rozmawiać a obowiązek odwalony.
Mama do nich też nie chodzi bo nie chce się nażucać ale wiem że jest
jej przykro że tak niewiele widzi wnuczkę.Często widuje bratową
spacerującą ale do niej nie zajży.Przed urodzeniem małej było
całkiem inaczej.Czy to dziecko zmienia wszystko?Jakich argumentów
użyć żeby go przekonąć że matka chciałaby mieć lepszy kontakt z
synem mieć w nim też wsparcie poradzić się czy porozmawiać o
problemach.Ja z mamą widzę się codziennie ale wiem ze zależy jej też
na synu.Moja bratowa ma dziwne relacje ze swoją rodziną więc na jej
wsparcie liczyć raczej nie mogę.
    • tabakierka2 wiadomo 06.05.09, 10:31
      może ma pretensje, że Wasza mama może zajmować sie Twoimi dziećmi, a
      jemu odmówiła.
      Mnie to nie dziwi ( w sensie bunt brata), ale to moje zdanie.
      • slonko1335 Re: wiadomo 06.05.09, 10:35
        Jestem tego zdania co Tabakierka (zresztą nie po raz pierwszy) pewnie uznał, że
        dla Waszej mamy są ważniejsze Twoje dzieci skoro odmówiła pomocy jemu a pewnie
        go utwierdza w tym przekonaniu fakt, że mama nie zabiega sama o kontakty z
        wnuczką. Myślę, że powinni sobie to dokładniej wyjaśnić a mama wyjść z
        propozycją zabrania wnuczki na spacer czy do siebie od czasu do czasu, bo dla
        mnie jest zrozumiałe że może nie dać rady z maluchem tym bardziej, że Twoimi się
        jeszcze trochę zajmuje.
        • tabakierka2 Re: wiadomo 06.05.09, 10:39
          otóż to, otoż to!!!
          ponadto, skoro mama jasno zakomunikowała, że nie da rady zajmować
          się dziećmi syna, syn z synową na siłę swego malucha jej nie
          wpychają.
          Zostaw to bratu do wyjaśnienia. To ich sprawa - brata i bratowej i
          mamy. Nie powinnaś ingerować w ich kontakty.
          • lila1974 Re: wiadomo 06.05.09, 12:38
            Dlaczego nie ingerować?
            Jak najbardziej ingerować - mamie starać się wytlumaczyć stanowisko
            syna, synowi stanowisko matki oraz poszukac takiego rozwiązania,
            które przyniesie obopólne zadowolenie.
            • gryzelda71 Re: wiadomo 06.05.09, 12:53
              Ale kto ma poszukać?Przecież tu nie ma zadowalającego wszystkie osoby rozwiązania.
              • lila1974 Re: wiadomo 06.05.09, 12:59
                Zawsze jest.
                Poszukać powinni wszyscy troje - matka i rodzeństwo.

                Jako siostra zapytałabym brata o co tak konkretnie ma żal a
                dowiedziawszy się tego poszłąbym do mamy, by jej nieco naświetlic
                sytuację. Po czym obu stronom wyłożyłabym wszystko tak, by był wilk
                syty i owca cała.
                • tabakierka2 Re: wiadomo 06.05.09, 13:01
                  lila1974 napisała:


                  >
                  > Jako siostra zapytałabym brata o co tak konkretnie ma żal a
                  > dowiedziawszy się tego poszłąbym do mamy, by jej nieco naświetlic
                  > sytuację.

                  i tak powstaje plotka -> jedna baba drugiej babie...
                  Informacja ulega zniekształceniu podczas przekazywania jej z ust do
                  ust ( tak powstaje PLOTKA!). Mama sama powinna pogadać z synem i
                  synową. Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść!
                  • lila1974 Re: wiadomo 06.05.09, 13:07
                    Jaka plotka?
                    Znasz definicję tego słowa?

                    Siostra jest w to nieporozumienie tak samo uwikłana jak brat i mama,
                    bo ta sprawa jej też dotyczy.

                    Oczywiście, że mama i syn powinni ze sobą szczerze pogadać, ale
                    jeśli się ku temu nie kwapią to jako siostra mam prawo się włączyć.
                    Nie wyobrażam sobie funkcjonowania normalnej rodziny, jeśli każdy by
                    uważał "to nie moja sprawa".
                • gryzelda71 Re: wiadomo 06.05.09, 13:02
                  Ale jako ta siostra nie byłabyś obiektywna,nie ma takiej opcji.Starałabyś się
                  tak załatwić sprawę,żebyś na niej skorzystała(albo nie straciła).Nie ma w tej
                  sytuacji dogodnego rozwiązani.Ktoś musi odpuścić.I nie sadze,ze będąc tą siostra
                  córką chciałbyś zeby na ciebie padło.
                  • lila1974 Re: wiadomo 06.05.09, 13:10
                    Dlaczego nie ma, bo Ty tak twierdzisz?

                    W tej konkretnej sytuacji starałabym się dociec dlaczego bratu
                    zależy na naszej mamie bardziej niż na teściowej. Jak to wszystko
                    widzi jego żona.

                    Myślę, że w tej sytuacji nie tyle idzie o to, że dzieckiem nie ma
                    się kto opiekować tylko brat się fochnął, że matka ośmieliła się
                    odmówić.
                    • gryzelda71 Re: wiadomo 06.05.09, 13:17
                      Nie bo jaka niby?Matka ma powiedzieć córce basta i zająć się dzieckiem
                      brat(córka niezadowolona),ma pozostać tak jak jest(bratu nie w smak)ma
                      powiedzieć ze ani córce,ani synowi nie pomoże w opiece(oboje niezadowoleni)
                      A moze było tak,ze jak dzieci córki się urodziły,to mama zajęła się nimi,ze tak
                      powiem z definicji,teraz dzieci szkolne i naiwny syn miała nadzieję,ze ich
                      dzieckiem też się tak zajmie?A najważniejsze,czemu siostra odbiera zachowanie
                      brata jako foch?Wcześniej zachodziła każdego dnia i radził i pomagał a teraz
                      szlaban?A mama siedzi i nie zapyta tylko jej przykro?
                      Nie znam sytuacji,ale ja bym nie była taka jak ty optymistka,a już na pewni nie
                      wstąpiłabym w role mediatora.
                      • lila1974 Re: wiadomo 06.05.09, 17:28
                        gryzelda71 napisała:
                        > (...) nie wstąpiłabym w role mediatora.

                        Ty nie, ja tak. Bywało, że taką rolę zdarzało mi się odgrywać w
                        rodzinie lub wśród znajomych i okazywało się, że bardziej pomoglam
                        niż zaszkodziłam.

                        A co do meritum.
                        Każdy przedstawia swoje racje i z uwagą słucha co druga osoba ma do
                        powiedzenia. Jeśli mama jest zmęczona i nie chce już lub nie czuje
                        się na silach opiekować się maleństwem, to syn powinien to
                        zaakceptować a nie drzeć szaty, że ma wredną matkę. Uważam, że
                        zdanie tej kobiety jest tu najistotniejsze, bo wyświadcza ona
                        przysługę. I nie ma dla mnie nic niesprawiedliwego w tym, że zajmuje
                        się 2-3 godzinki starszakami, które praktycznie są mało uciążliwe a
                        nie starcza jej chęci lub sił na niemowlę i (jak rozumiem) pełny
                        etat przy nim.

                        Skoro brat ma dziecko jako drugi to siłą rzeczy jest w mniej
                        komfortowej sytuacji.
                        • gryzelda71 Re: wiadomo 07.05.09, 07:26
                          Lila,nie od dziś wiem ,że żyjesz w innym świecie,gdzie nie występują negatywne
                          emocje i wszystko da się załagodzić pogawędką.
                          Nie wiem jak było w tej rodzinie przed urodzeniem dziecka brata,ale całkiem
                          możliwe,ze ma on powody byś rozczarowany postawą matki,a nawet strzelić focha.
                          A obecne zachowanie matki jest totalnie z cyklu księżniczkowatych.
                          • lila1974 Re: wiadomo 07.05.09, 07:31
                            Che che ... występować nawet występują ale widać ludzie wokół mnie
                            rozgarnieci, bo zwykła rozmowa łagodzi napięcia.

                            Być może, że ma - nie twierdzę, że nie - jeśli są RZECZYWISTE
                            przesłąnki, by czuć żal i rozgoryczenie to jak najbardziej trzeba
                            pogadać i oczyścić atmosferę.

                            Najgorsze co ludzie sobie robią to własnie domyślają się co ta druga
                            osoba sobie myśli lub co nią kieruje - z tego zawsze wychodzi niezłe
                            bagno.
                            • gryzelda71 Re: wiadomo 07.05.09, 07:36
                              Może też być tak,że bratu już nie zależy na miłych układach z matka.
                              W każdym razie to są same spekulacje.A mamusia mogłaby je sama rozwiązać.No ale
                              ona czeka....Niech czeka.
              • tabakierka2 Re: wiadomo 06.05.09, 12:59
                CytatAle kto ma poszukać?Przecież tu nie ma zadowalającego
                wszystkie osoby rozwiązan
                > ia


                Bo to jest między nimi, są dorośli, powinni sami się dogadać, a
                pośrednicy zwykle najgorzej na tym interesie wychodzątongue_out z
                doświadczenia mówię. Pogadać z mamą, bratem i więcej sie nie
                wtrącać, taka moja radawink
                • lila1974 Re: wiadomo 06.05.09, 13:11
                  tabakierka2 napisała:
                  Pogadać z mamą, bratem i więcej sie nie
                  > wtrącać, taka moja radawink

                  A co ja innego proponuję?
    • burza4 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 10:40
      Mama pomaga tobie przy dużych dzieciach (skoro do szkoły chodzą),
      bratu odmówiła. Ok, jej wybór, jej prawo. Tyle że nie bardzo
      rozumiem dlaczego w takim układzie od brata oczekuje wsparcia i
      angazowania się w jej sprawy? powinna z tym uderzać do ciebie. Coś
      za coś, taki lajf.

      Generalnie tak jakoś wygląda, że brat z rodziną zostali pozostawieni
      sami sobie, a wy macie jeszcze pretensję, że się oddalił. Jak dla
      mnie - zupełnie normalna reakcja.
    • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 10:40
      Faktycznie może podpowiem mamie żeby zaproponowała spacer z małą.
      • tabakierka2 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 10:42
        myślę, że do mamy teraz należy inicjatywa, a nie do brata, skoro to
        mama mu odmówiła opieki nad małą. Ponadto taki los, że z wnukami,
        którymi babcia się opiekuje ( dziwnym trafem zwykle są to dzieci
        córki
        )zwykle ma lepszy kontakt.
        • elza78 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:05
          > ( dziwnym trafem zwykle są to dzieci
          > córki
          )

          to nie jest dziwny traf, w spoleczenstwach matryjarchalnych gdzie babka moze
          miec setke facetow i z kazdym z nich dziecko nawet mezczyzni opiekuja sie
          dziecmi siostry, poniewaz w tym tylko przypadku maja pewnosc ze opiekuja sie
          "genami" swojej rodziny hihi
          wiec dzieci od corki ze tak powiem zawsze sa "pewne" wedle starej zydowskiej
          metody ze pewna jest tylko matka smile
          dzieci od syna niezupelnie....
          z drugiej strony jak sie poczyta te wszystkie watki o wrednych tesciowych z
          ktorych pewnie w 3/4 wzajemna niechec ma zrodlo po obu stronach to jakos mnei
          ten fakt nie dziwi ze matka woli dzieci wlasnej corki niz synowej z ktora
          wiecznie ma zatargi wink
    • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 10:43
      Moimi dziećmi zajmuję się 2-3 godz dziennie a jego 9 godz i dziecko
      ma 3 m-ce to spora różnica a teściowa jego siedzi w domu i nudzi się.
      • tabakierka2 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 10:45
        Już nie wnikając w szczegóły.
        kasandra, ja myślę, że brat słusznie się boczy.Tzn. potrafię się
        postawić w jego sytuacji. Czuje sie urażony. Tyle.
      • premeda Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 11:36
        dlaczego rozliczasz teściową brata, skoro rzecz dotyczy twojego
        brata i waszej mamy?
    • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 11:56
      Nie rozumiem pytania. Moje pytania brzmiały inaczej.a jeżeli to jest
      istotne to powiem Ci że bardzo płakała do mojej mamy ze bardzo
      chciałaby mieć już wnuki bo wtedyby się czymś zajęła.
      • tabakierka2 kasandro... 06.05.09, 11:58
        troszkę kręcisz się w kółko.
        To, że chciałaby mieć wnuki/a, a to, że Twój brat i bratowa zwrócili
        się najpierw o pomoc do Twojej mamy to dwie różne sprawy. Myslę, że
        bardziej ufają Twojej mamie, skoro to do niej poszli.
        • kasandra_a Re: kasandro... 06.05.09, 12:10
          Oczywiście zgadzam się z Tobą w 100%.Tylko co dalej żeby mama z
          synem była w normalnych stosunkch to ma się podjąć pracy ponad jej
          siły. Przecież opieka nad takim maluchem to bardzo ciężka i
          odpowiedziałna praca.
      • premeda Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:18
        Brat z żoną zdecydowali się zapewne na dziecko dla siebie, a nie na
        wnuczka/ę dla teściowej. To, że teściowa brata ma dużo wolnego
        czasu, ma się nijak do waszych relacji rodzinnych. Ty otrzymałaś
        pomoc od swojej matki i nie możesz zrozumieć, że brat ma żal, bo on
        jej nie otrzymał. On został odesłany do teściowej. Mam podobną
        sytuację w rodzinie tylko dotyczy dziewczyny. Jej matka ma teraz
        pretensje, że jest ona bardziej związna z teściami. A jak ma nie być
        skoro z nimi ma mnóstwo wspólnych spraw?
    • volta2 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:09
      .Ja z mamą widzę się codziennie ale wiem ze zależy jej też
      > na synu.

      jakoś mama nie pokazała, że na synu jej zależy,
      a już na pewno nie zależy jej na nowej wnuczce.
      do twoich dzieci drogę zna a do tamtego już nie?

      wcale się bratu nie dziwię - może mieć żal do matki, jeszcze
      uzupełnij nam ifno, czy mama twoimi dziećmi zajmuje się dopiero od
      etapu "po szkole", wcześniej byłaś sama z nimi w domu, lub miałaś
      opiekunkę czy też może babcia była zaangażowana na pełny etat?
      • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:12
        Ja przwoże dzieci do mamy. Ja siedziałam z dziećmi w domu do okresu
        przedszkolnego.Nie angażowałam mamy do takich maluchów.
        • chloe30 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:19
          kasandra_a napisała:

          > Ja przwoże dzieci do mamy.
          Możesz mi to technicznie wytłumaczyć?
          Wcześniej pisałaś że dzieci u twojej mamy sa 2-3 godziny po
          szkole/przedszkolu - teraz piszesz że ty je tam przywozisz. Czyli
          co - zwalniasz się z pracy w środku dnia, jedziesz po dzieci,
          zawozisz do mamy, wracasz do pracy, czy jednak sa tam od rana?
          Bo nie rozumiem.
          • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:24
            Przywoże je rano o 7.oo O godz 7,45 wychodzą do szkoły a po szkole
            przchodzą do babci a potem je odbieram.pracjuę do 14 u mamy jestem
            14,15.Jeszcze jakieś pytanie????????????
            • panirogalik Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:44
              nic więc dziwnego, ze ty z mamą widujesz się codziennie skoro przywozisz i
              odbierasz od mamy swoje dzieci. A brat z zoną skupiają się widocznie na
              relacjach z pomagającą im teściową, i dobrze robią w tej sytuacji, zwłaszcza ze
              jak piszesz, bratowa ma dziwne relacje ze swoją rodziną. Powinna je więc sobie
              teraz poukładać. Poza tym, tak łatwo tłumaczysz mamę, ze nie chce im się w
              kontaktach narzucać a nie pomyślałaś, ze oni również nie chcą się narzucać?
              Zwłaszcza ze oni mają większe podstawy do tego by tak myśleć, w końcu tobie mama
              jednak pomaga a im odmówiła pomocy a teraz sama nawet do nich nie przychodzi.
            • chloe30 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:01
              kasandra_a napisała:

              > .Jeszcze jakieś pytanie????????????

              Pierwszy raz na forum?
              • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:06
                czekałam na pytania innego typu np w jakim zawodzię pracjuę i
                dalczego tak krótko bądż długo a gdzie mój mąż itp nie mające
                związku z tematem.Wiem to typowe nie odpowioedż na zadane pytanie
                tylko atak.
                • chloe30 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:09
                  kasandra_a napisała:

                  > czekałam na pytania innego typu
                  no i się nie doczekałaś, więc powstrzymaj emocje.

                  PS: po takich wątkach kolejny raz, niezmiennie od 35 lat, dziekuję
                  Bogu za swoje jedynactwo wink
                  • majenkir Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:06
                    chloe30 napisała:
                    > PS: po takich wątkach kolejny raz, niezmiennie od 35 lat,
                    dziekuję Bogu za swoje jedynactwo wink

                    Ejze! jakbys dokladnie czytala forum, to bys wiedziala, ze swoim
                    jedynactwem zostalas okaleczona i ze "parka" sie lepiej chowa wink.
                    • chloe30 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:38
                      majenkir napisała:

                      >
                      > Ejze! jakbys dokladnie czytala forum, to bys wiedziala, ze swoim
                      > jedynactwem zostalas okaleczona i ze "parka" sie lepiej chowa wink.
                      >
                      Wiem oczywiście smile
                      W dodatku parka w konfiguracji starszy brat + młodsza księżniczka,
                      nieprawdaż big_grin

                      A ja sobie chwale, w dodatku zamierzam "okaleczyć" jedynactwem
                      ewentualnego potomka smile
                • panirogalik Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:22
                  typowe to jest przedstawienie problemu na forum i oczekiwanie ze wszyscy jak
                  jeden ci przyklasną.
                  • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:26
                    A czy ja prosiłam o przklaskiwanie.Prosiłam o rade jak poprawić
                    stosunki a nie pyatnie w jaki sposób dostarczam swoje dzieci do
                    mojej mamy
                    • panirogalik Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:59
                      Widzisz, diabeł tkwi w szczegółach. A rada jest taka, że mama z bratem muszą
                      porozmawiać.
        • volta2 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:34
          no to faktycznie brat trochę niepotrzebnie się denerwuje, chyba że
          chodziło mu o współdzielenie opieki między obie babcie?
          trochę teściowa, trochę mama?


          ale tak czy inaczej - rozmowa by się szczera przydała.

          może wypytaj brata o co tak naprawdę chodzi z omijaniem matki? może
          to zupełnie o coś innego biega?
      • paszczakowna1 poszalałyście? 06.05.09, 12:33
        Matka ma obowiązek rzucić wszystko i zajmować się dzieckiem syna, a jak nie, to
        syn ma prawo robić fochy i 'obrażać się'? Nie pojmuję - a raczej pojmuję: rośnie
        nam młode pokolenie strażniczek patriarchatu.
        • volta2 Re: poszalałyście? 06.05.09, 12:46
          nikt nie poszalał, matka i tak już rzuciła wszystko, tylko że nie
          w/g potrzeb, a w/g widzimisię własnego

          stąd rozżalenie, bo albo sprawiedliwie, albo nikomu.

          jeszcze zrozumiałabym matki deklarację, że teraz nie, bo ma inne
          wnuki do opieki, ale jak tylko jego ze szkoły będzie wracać, to też
          chętnie pobędzie z takimi szkolniakami. a nie sucho, nie dam rady..
          • lila1974 Re: poszalałyście? 06.05.09, 12:52
            Nie byłaś przy rozmowie, nie wiesz jakim tonem i co powiedziała.
            Może matka rzeczywiscie źle się odniosla do tej propozycji a może
            syn się ujął honorem niepotrzebnie.

            I co to znaczy, że albo równo albo nikomu?
            W normalnych rodzinach ludzie rozumieją siebie wzajemnie.

            Dla mnie nie jest problemem to, że moja mama na codzień opiekuje się
            moimi siostrzenicami a ja muszę sobie radzić inaczej. Nie jest
            problemem to, że rodzice zapowiedzieli, że rodzinny dom przekażą
            mojemu bratu ... wystarczy po prostu myśleć o innych, nie tylko o
            sobie.
          • paszczakowna1 Re: poszalałyście? 06.05.09, 13:01
            > nikt nie poszalał, matka i tak już rzuciła wszystko, tylko że nie
            > w/g potrzeb, a w/g widzimisię własnego

            Z wypowiedzi autorki wynika, że dziećmi córki zajmuje się przez mniej niż 3 h
            dziennie, do tego są to dzieci w wieku szkolnym, znacznie mniej wymagające (a za
            to ciekawsze towarzysko) niż niemowlę.

            > stąd rozżalenie, bo albo sprawiedliwie, albo nikomu.

            Moja matka zajmowała sie dziećmi mojej siostry znacznie więcej niż moim.
            Rozumiem, że mam teraz strzelić focha i się obrazić, bo to niesprawiedliwe?
            Jakoś mi to do głowy nie wpadło.

            > jeszcze zrozumiałabym matki deklarację, że teraz nie, bo ma inne
            > wnuki do opieki, ale jak tylko jego ze szkoły będzie wracać, to też
            > chętnie pobędzie z takimi szkolniakami. a nie sucho, nie dam rady..

            A skąd niby ma wiedzieć, czy za parę lat będzie jeszcze miała siły i możliwości
            zajmować się dziećmi? A jak się 'nie wywiąże' z deklaracji, to następny foch gotowy.

            Od dziadka oczywiście nikt nie wymaga zasuwania przy wnukach - no, bo pracował
            całe życie, niech sobie na starość odpocznie. A kobieta niech haruje po grób, po
            to kobieta jest.
    • lila1974 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:48
      Nie bardzo rozumiem fochy brata.
      Twoje dzieci były pierwsze, jakiś układ został już wypracowany, więc
      on ze swoim dzieckiem powinien się dostosowac do tego, co jest.

      Dla mnie to oczywiste.

      Kwestia tylko wzajemnego zrozumienia. Matka nie powinna powiedzieć -
      "nie, bo nie" a syn nie powinien uważać, ze mu się należy jak
      koniowi owies.

      A to, że dzieci córki są niejako bliższe babci ... w kontaktach z
      córką matka może być sobą, w kontaktach z synową (a przecież to
      jednak MATKI w dalszym ciagu są kojarzone z wychowywaniem dzieci)
      musi bardziej uważąć, bardziej się czuje nie na miejscu, może nie
      chce się narzucć ... powodów są tysiace.

      Gdyby mój brat strzelił takiego focha to bym z nim po ludzku i
      szczerze pogadała i starała się obie strony skłonić do takiej
      szczerej rozmowy bez uprzedzeń i sztucznej dumy.
      • premeda Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 12:55
        > Nie bardzo rozumiem fochy brata.
        > Twoje dzieci były pierwsze, jakiś układ został już wypracowany,
        więc
        > on ze swoim dzieckiem powinien się dostosowac do tego, co jest.
        A co to wyścig szczurów? Korzyści ma ten, który pierwszy się
        rozmnoży?
        Matka powinna była przmyśleć sobie sprawę wnuków i do wyboru:
        pomagać każdemu po równo, nie pomagać wcale albo pomagać jednemu ale
        wtedy oczekiwania może mieć też tylko do dziecka, któremu pomaga.

        • lila1974 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:03
          Nie wyścig szczów tylko normalna kolej rzeczy.

          Czyli co? Teraz matka ma odmówić córce, bo jest dziecko brata? Nie
          ma prawa powiedzieć, że na opiekę nad małym dzieckiem się nie pisze?
          Brat pytał matkę o zdanie przy planowaniu potomka, że teraz się na
          nią ogląda przy opiece?

          Trzeba się po prostu nauczyć ze sobą rozmawiać - w duchu wzajemnego
          zrozumienia i poszanowania odrębnego zdania a nie oczekiwać, że
          będzie tak jak ja chcę a jak nie to foch.
    • mamam_net Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 13:42
      Ja jestem jedną ze stron w bardzo podobnej sytuacji- teściowa
      zajmuje się dzieckiem swojej córki, a nasze ma najwyraźniej w nosie.
      Nawet jak ją odwiedzamy i jest obecna również bratowa ze swoim
      dzieckiem, to teściowa zabawia tylko wnusię, którą widzi codziennie.
      Był taki czas, że mojego dziecka nawet nie brała na ręce bo wnusia
      zazdrosna...
      Na początku zabiegałam o częstsze kontakty z teściami ale teraz już
      mi nie zależy. Odwiedzamy ich sporadycznie, oni nas wcale mimo.
      Moja teściowa również twierdzi, że nie chce się narzucać, czy w
      takim razie ja odwiedzając ją też się narzucam? Tak samo mogę to
      odebrać.
      Dodam jeszcze tylko, że moja bratowa również dziwi się, że po
      urodzeniu naszego dziecka kontakty z rodzicami nam się zepsuły. A ja
      to odbieram, jak by ją wyrzuty sumienia zjadały smile I właściwie
      jestem już na tym etapie, że nie chce mi się już niczego wyjaśniać,
      bo gdy najbardziej potrzebowałam pomocy teściowej to ona nie miała
      czasu ani chęci, więc teraz się obejdę bez niej. Żeby nie było, ja
      na starość zamierzam jej pomagać w razie potrzeby bo to przecież
      matka mojego męża, nie wiem tylko czy jej rodzona córcia też będzie
      taka skłonna...
    • iwoniaw Ja tu nie widzę żadnych fochów brata 06.05.09, 13:51
      No chciał, żeby mama zajęła się jego dzieckiem, usłyszał odmowę, radzi sobie
      inaczej, pewnie mu przykro (nawet jeśli obiektywnie wie, że mama nie ma siły, to
      skoro do innych wnuków (tak, wiem, łatwejszych w obsłudze, na krócej etc.) ma
      siłę, to...). Nie zerwał przecież kontaktów, co juz niektóre w tym wątku mu
      przypisały, tylko:

      > przychodzi do mamy bardzo rzadko i z reguły wtedy gdy jest więcej
      > gości

      No to zapewne święta i większe rodzinne "okazje" nie są przez brata ignorowane.
      Dziwne, żeby przychodził częściej, skoro:

      > Mama do nich też nie chodzi bo nie chce się nażucać ale wiem że jest
      > jej przykro że tak niewiele widzi wnuczkę.Często widuje bratową
      > spacerującą ale do niej nie zajży.

      Zatem brat przychodzi rzadko, pretensji nie zgłasza, a mamie źle, bo?
      Sama do wnuczki nie chodzi, nie podejdzie na spacerze, mimo że ją widzi - no,
      gdyby moja matka lub teściowa się tak zachowywała, to pomyślałabym zwyczajnie,
      że ma mnie gdzieś, skoro będąc na emeryturze i mając jedynie nieabsorbujące tongue_out
      dzieci córki przez krótki wink czas nie jest w stanie odwiedzić małej wnuczki
      choćby raz na jakiś czas...

      Fochy to ma mama, która chciałaby być najukochańszą babcią dla dziecka, które
      tak naprawdę ignoruje, a w każdym razie nie pokazuje, by jej na nim zależało.
      To nie jest tak, że dziecko ma kochać dziadków, choć ci nie raczą się pojawiać w
      ich codzienności. Wiadomo, że z babcią będą bardziej związane te wnuki, którym
      babcia okazywała miłość i zainteresowanie, więc jeśli mama autorki wątku
      nie zmieni swego postępowania, za jakiś czas będzie miała pretensje, że
      "roczniak boi się babci", a potem, że "przedszkolak zaprasza na dzień babci
      tylko drugą babcię", a wreszcie, że "starsze dziecko nawet nie zajrzy ani nie
      zadzwoni, choc tak blisko mieszka". No cóż, co zasiejesz, to zbierzesz.
      • tafasola Re: Ja tu nie widzę żadnych fochów brata 06.05.09, 14:10
        Dokładnie.
        Słuchajcie jej, bo dobrze prawi. I ma 350% smile racji.
        Głęboka więź z dziadkami, która przejawiają czasem już bardzo
        dorosle wnuki, nie bierze się z nieba, obowiązku itp. Tylko z
        niekwestionowanego wysiłku, jaki dziadkowie wkladają w to pierwszych
        latach życia wnuków, wypracowując sobie te kontakty.
        Małe dziecko mogą zmusić rodzice - idz do babci, babci będzie
        przykro, ale dorosłe się wypnie i tyle. Jeśli, tak jak w tej
        sytuacji, babcia głównie zajmuje się swoim poczuciem krzywdy,
        zupełnie nie mając podstaw do tego, to niech się nie zdziwi, że
        wnuki będą ją traktowac jak daleka ciotkę.
        • turzyca Re: Ja tu nie widzę żadnych fochów brata 07.05.09, 11:09
          Zalezy od babci. Ja tam z moja kontakty utrzymuje, bo jest ciekawa osoba, z
          ktora mozna pogadac na wiele tematow. Mozliwe, ze jesli babcia jest nudna osoba,
          z ktora o niczym nie mozna porozmawiac, to jedyne co trzyma przy niej wnuki, to
          przywiazanie z dziecinstwa i wtedy faktycznie odpowiednio wczesne zmuszanie
          dzieci, zeby odwiedzaly babcie jest jedyna metoda wyrobienia uczuc rodzinnych.
    • burza4 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 14:46
      ja myślę (może się mylę) że to nie o opiekę nad wnuczką chodzi a o
      całokształt. Może kwestia opieki to wierzchołek góry lodowej?
      Jakoś to mi tak pachnie sytuacją, kiedy jedno dziecko jest stale
      faworyzowane (albo wykorzystuje sytuację), a to drugie jest z boku i
      czuje się gorsze. To nie kwestia focha ale widać że jakiś żal w nim
      tkwi.

      znam takie układy i ludzie się z czasem po prostu dystansują, żal
      nawarstwia się latami. Nawet jeśli to drobiazgi są typu przechowanie
      rowerów w garażu na zimę, ale jednemu dziecku matka bierze, drugiemu
      odmawia, bo już nie ma miejsca. Teoretycznie zrozumiałe, ale
      dlaczego zawsze tylko temu jednemu może pomóc a drugiemu pokazuje
      figę?

      Osobiście uważam, że albo obojgu, albo wcale, inaczej zawsze
      powoduje to kwasy.
      • tafasola Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 14:49
        Dokładnie. Albo każdemu, albo trochę.
        Rodzeństwo prędzej czy później się dogada, natomiast na skwasniałych
        kontaktach straci ta mama. Ale dorosły człowiek powinien to wiedzieć.
        • tafasola Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 14:49
          miało być "albo każdemu, albo wcale"
          • volta2 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:08
            no właśnie, dlaczego takie jesteście zdziwione, że ma być jednak
            sprawiedliwy podział.
            jeśli z dziećmi autorki mama siedzi 3 godziny dziennie codziennie,
            to w ramach sprawiedliwej pomocy posiedzi z tamtym 3 godziny w
            łikend - no bo to przecież taki maluch, dużo trudniejszy w obsłudze,
            ale niech mama się postara wykazać.

            a może autorka wspaniałomyślnie 1 dzień zawozi do swojej teściowej a
            mama w ten dzień odciąży drugą babcię?

            naprawdę nie można się dogadać?
            wiem, wiem, nie możnasmile
            u nas tylko też jeden syn dostaje pomoc, ulgi, zainteresowanie i
            miłość. widać ludzie nie dorastają do macierzyństwa i takie tam...
            • sabina Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 08.05.09, 10:31
              > jeśli z dziećmi autorki mama siedzi 3 godziny dziennie codziennie,
              > to w ramach sprawiedliwej pomocy posiedzi z tamtym 3 godziny w
              > łikend - no bo to przecież taki maluch, dużo trudniejszy w obsłudze,
              > ale niech mama się postara wykazać.
              Cholerka, dajcie tej babci troche czasu dla siebie, caly tydzien pracujacy? smile
    • gryzelda71 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:08
      kasandra_a napisała:
      akich argumentów
      > użyć żeby go przekonąć że matka chciałaby mieć lepszy kontakt z
      > synem mieć w nim też wsparcie poradzić się czy porozmawiać o
      > problemach

      Będzie,że sie czepiam,ale...brzmi tak jak: chciałbym,żeby brat więcej pomagał
      mamie,bo taka jak jest teraz to ze wszystkim zwraca się do mnie.
      • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:31
        Taaaaaak oczywiście masz rację.A moze poprostu tęskni za swoim
        dzieckiem.chciałaby z nim porozmawiać nie tylko o swoich
        problemach.Ma dwoje dzieci może chciałaby porozmawiać także i z
        drugim dzieckiem nie tylko ze mną.
        Z igły wyszły widły.
        Oczywiścię będę woziła swoje dzieci 150 km do teściowej np w
        poniedziałki bo idą na 10 do szkoły żeby mama mogła zająć się drugą
        wnuczką.a kto powiedział że teściowa mojego brata jest
        przeciążona.Nie wiem czy to dobry pomysł żeby jednego dnia zajmowała
        się jedna babcia a drugiego drua szczególnie takim maluszkiem ale to
        juz inny temat.
        • slonko1335 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:38
          Moim skromnym zdaniem Wasza mama miała prawo odmówić opieki nad wnuczką, bo to
          jednak nie takie lekkie zajęcie no i poza tym są Twoje dzieci. Nie wyobrażam też
          sobie żebyś z powodu fochów brata miała dezorganizować dotychczasowe życie tym
          bardziej, że z jego dzieckiem ma kto zostać, nie mają noża na gardle, nie ma
          prawa wymagać opieki nad swoim dzieckiem bo mama już swoje dzieci odchowała.
          Jednak rozumiem, że było mu przykro jak usłyszał odmowę co potęguje właśnie
          fakt, że Twoja mama nie zabiega o kontakty z wnuczką, tak jak pisałam wcześniej
          on po prostu myśli, że Twoje dzieci są faworyzowane a jego ma się gdzieś i nie
          chce się narzucać, Twoja mama też nie chce się narzucać i robi się błędne koło...
      • kasandra_a Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:33
        Aha porozmawiam raz w tygodniu ze swoją matką to straszna pomocm.Nie
        wiem jakie sa wasze relacje w domach ale też nie zazdroszcze jak
        macie takie podejście.Ja np chciałabym żeby moje dzieci do mnie
        czasem wpadały i porozmawiały z matką.
        • gryzelda71 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:39
          Powiedz(pytanie pomocnicze)czy brat nie odbiera tel od matki,udaje,że go niema
          jak wpada,zawsze ma zajęty tel?Czy po prostu matka czeka na zainteresowanie,sama
          nie robiąc nic w tym kierunku.
        • burza4 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 16:01
          Paradoksalnie nie musi być zawsze po równo, żeby dzieci czuły się
          równie ważne. To, że mama jest tak samo zaangażowana w sprawy syna
          jak córki można okazać na wiele sposobów, niekoniecznie ze stoperem
          w rękusmile

          cały czas piszesz w tonie, że to brat powinien przychodzić, dzwonić,
          interesować się. Poniekąd tak, ale jeśli on się czuje na uboczu
          układu "córuchna mamusi" to mnie nie dziwi że się nie rewanżuje.
          Jesteś u matki codziennie, więc siłą rzeczy jesteś z nią bliżej,
          może są jeszcze jakieś inne kwestie, brat zajmuje się swoją rodziną
          i swoimi sprawami. Wszyscy u was mają jakiś utajony żal do siebie.
          Tak właśnie robi się błędne koło.
    • vivienka Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 15:53
      Uważam że zasr..ym obowiązkiem dziecka jest przynajmniej raz w
      tygodniu wpaść i zobaczyć czy matka żyje ew zadzwoniż czy nic jej
      nie potrzeba.
      • lila1974 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 17:43
        Przesadzasz tongue_out
      • burza4 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 06.05.09, 22:15
        przesadzasz z tym raz w tygodniu, po drugie - skoro matka jest
        zaangażowana w sprawy córki i ta jest u niej siłą rzeczy codziennie,
        to brat nie musi latać jak z pieprzem i zaglądać czy mamusi niczego
        nie potrzeba. W takim układzie pomoc matce to w pierwszym rzędzie
        obowiązek siostry, która powinna się rewanżować za opiekę nad
        dziećmi. A że syna jakoś specjalnie do matki nie ciągnie to już
        widać efekt takich a nie innych układzików w rodzinie.
    • julcia_kulcia123 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 08:43
      Tylko jak mamusia przepisze cały majątek na córkę to dopiero będzie
      jazda.
    • hrabina_murzyna Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 09:17
      Powiedz wprost, że miałyście nadzieję na zrobienie z brata barana co
      to tylko mamuni przy tyłku polata, abyś Ty sie przypadkiem nie
      przeciążyła problemami mamy. Nie dziwię się, że brat bardziej skupił
      się na żonie i dziecku, bo taka jest kolej rzeczy. A dziecko ma dwie
      babcie i to nie jest tak, że teściowa brata ma wycierać wnuczce dupę
      przez 9 godz. a Twoją mamusię mają odwiedzać z honorami i pokazywać
      wypielęgnowane i pachnące dzieciątko. Prawda jest taka, że wam nie
      zależy na wnuku tylko na bracie, aby za jelenia robił.
      Zasada jest prosta ten kto pomaga mi może liczyć na pomoc ode mnie.
      Coś za coś.
      • lila1974 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 09:27
        Nie za dalekie wysuwasz wnioski?
        Poniosło cię dziewczyno!
        • hrabina_murzyna Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 09:30
          Nie Lila, nie poniosło. Przeczytałam wszystkie posty autorki, nie
          żyję na tym świecie od wczoraj i tak mi to wszystko wygląda, nie
          tylko mi zresztą. Wiesz, rodzice nie zawsze muszą być w centrum
          zainteresowania dzieci tylko dlatego, że nazywają się rodzicami. A
          tu mamy taki obrazek- mama się obraziła na syna i nic nie robi, bo
          przecież ona jest mamą. Czekam końca tej historii. Może autorka w
          końcu powie to co ukryła między wierszamy, że to bratowa jest
          wszystkiemu winna itp.
          • lila1974 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 10:05
            Ja rónież przeczytałam wszystkie wątki autorki i jakoś nie wychodzi
            mi z nich, że matka się zwyczajnie na syna wypięła i
            najprawdopodobniej robiła to całe życie.

            Nie jestem również pierwszą naiwną, która wierzy w to, że rodzic z
            samego tylko faktu bycia rodzicem jest osobą kochającą bez granic.
            Wiem, że dość powszechne w rodzinach jest (umyślne bądź zupełnie
            nieuświadomione) faworyzowanie jednego dziecka nad inne.

            Niemniej, jestem daleka od wyciągania zbyt pochopnych wniosków w tej
            konkretnej sytuacji, skoro tak naprawdę wiemy niewiele. Dalka jestem
            rónież od odcinania się od rodziców ... owszem są sytuacje nie do
            wybaczenia, ale jednak większość jest takich, któe da się rozwikłać
            przy odrobinie wysiłku z obu stron.

            I tego życzę autorce wątku - dorosłych i dobrych relacji, które są
            owocem rozmów a nie domysłów i wyobrażeń.
            • kasandra_a do lila1974 07.05.09, 10:29
              Dzięki
    • julcia_kulcia123 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 09:47
      Stworzyłyscie ciekawą historię.Autorka nic nie napisła ze syn
      pokłócił się z matką i się do niej nie odzywa tylka chcą poprawić
      swoje relacje a u Was wyszła wojna i nienawiść.Można by bestseler
      napisać.
      • gryzelda71 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 10:06
        julcia_kulcia123 napisała:

        > Stworzyłyscie ciekawą historię.Autorka nic nie napisła ze syn
        > pokłócił się z matką i się do niej nie odzywa tylka chcą poprawić swoje relacje

        Nie autorka napisała,że mamie przykro i co ona jako córka ma zrobić,zeby brat
        częściej wpadał do mamy.O bracie nic nie pisała,ze przeżywa brak kontaktu.
        • burza4 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 08.05.09, 10:56
          gryzelda71 napisała:

          > Nie autorka napisała,że mamie przykro i co ona jako córka ma
          zrobić,zeby brat> częściej wpadał do mamy.O bracie nic nie pisała,ze
          przeżywa brak kontaktu.

          kwestia do doprecyzowania - co to znaczy że brat rzadko zagląda, bo
          jest to pojęcie mocno subiektywne. W porównaniu z autorką, która u
          matki jest codziennie, rzadko to równie dobrze może być raz na
          tydzień.

          Brat najwidoczniej po prostu nie ma takiej potrzeby kontaktu, a
          pewnie też po prostu czasu (być może zupełnie niezależnie od kwestii
          ewentualnego żalu). W ogóle nie dziwi mnie że brat z bratową wolą
          czas spędzać ze sobą a nie dalszą rodziną. Skoro oboje pracują to
          nie mają go w nadmiarze.
    • gryzelda71 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 11:19
      Dziwi mnie jedno.Ze sama mając dzieci zastanawiasz się czy dziecko zmienia
      życie.Zmienia.Może dotychczas brat miał czas,by wpaść po pracy z zapytaniem jak
      leci i czy czegoś nie trzeba,teraz ma inne obowiązki i idzie do domu,aby
      odciążyć żonę.
      Dziwi mnie natomiast,ze ty nie możesz powiedzieć tego mamie,że brat nie ma już
      tyle czasu.Bo widzę,że mama nie kojarzy faktów,albo nie chce skojarzyć.
    • moninia2000 Re: Z rodzju tych rodzinnych - brat 07.05.09, 13:20
      Coz, rozumiem Twoja mame i brata rowniez. Moze mam przekazala swa
      odmowe w sposob, ktory go zranil? Wiadomo- zazdrosc jest nieststy
      bardzo popularna cecha wsrod rodzenstwa i, jesli sie dobrze sprawy
      nie rozegra, to moze bolec i dlawic.
      Moja mama raczej nie z tych, co sie dziecmi opiekuja, ale teraz
      prawei codziennie jest u siostry, bo ma drugiego synka-wczesniaczka
      i mama chce Jej pomoc.
      Nie jestem zazdrosna, rozumiem potrzebe i, mimo iz ja tej pomocy
      nigdy nie mialam, jednak ciesze sie, ze siorka ma, bo potrzebuje i,
      ze mama dojrzala do faktu bycia babcia.
      Pogadaj z mama jak rozmawiala z Twoim bratem? Moze sama przyzna, ze
      zle, ze zle to ujela..
      Jest dorosla osoba, jesli przedtem bylo dobrze, chyba warto zeby
      udala sie do syna porozmawiac?
      Znam takie niedomowienia i glupie relacje rodzinne, traci sie tylko
      czas i nerwy.
      Pytasz czy dziecko zmienia wszystko? W tym kontekscie raczej nie o
      to chodzi, a o "niesprawiedliwosc" ( w oczach brata podkreslam) mamy.
      Mozesz sprobowac byc mediatorem, ale bez zbytniego wtryniania sie,
      choc mediator powinien byc bezstronny, a Ty juz widze stoisz tylko
      po stronie mamy, a raczej ja wspierasz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja