czemu winne dzieci?

05.12.03, 18:07
Dziewczyny tyle zła jest na tym świecie. W telexpresie mówili jak 1.5 roczną
Oliwkę wyrzucono z 1. pietra buuu.... Opiekowała się nią pijana babcia z
konkubentem, zaczeli się awanturować i ....
Drugi szok- dziewczyna była w 30 tyg. ciąży, poczuła, że boli ją brzuch i
dzidzia się nie rusza. Pojechała do szpitala ginekologiczno- położniczego na
Mokotowie w Warszawie. Lekarz- niejaki Jacek K. powiedział że ...PANIKUJE i
odesłal ją do domu!!!!!!!!!!!!! Nie zrobił ani ktg ani usg. Bożę!!!!!!!!!!
Bardzo ją bolał brzuch, wiła się z cierpienia. W nocy nie wytrzymała
pojechała jeszcze raz do szpitala, a tam okazało się,że mała Alicja już nie
żyje...

Jezu jak to oglądałam to łzy mi ciurkiem leciały po policzkach, szybko
przytuliłam Synka i dziękowałam Panu Boga, że mi nie przytrafiło się coś
podobnegho....

Ile na tym swiecie bólu, niekompetentnych lekarzy, podobno w tym szpitalu
kilka razy tak juz było. Lekarz sie nie przejał tragedia, co wiecej prywatnie
przyjmuje koło pl. Konstytucji, A ten szpital to chyba na Madalinskiego, ten
sam co to w nim "rodziła" Basia z serialu "Na Wspólnej"

Przytulam moja Kruszynke jeszcze mocniej i modle sie o wiecej dobra na tym
swiecie.
Pozdrawiam/
    • joasiae Re: czemu winne dzieci? 06.12.03, 10:40
      Tak ten szpital jest na Madalińskiego w Warszawie. Ja ten reportaż oglądałam
      razem z przyjaciółką ( która jest w 41 tyg) na patologi na Madalińskiego.
      Koszmarne przeżycie. I musiałam ją tam zostawić sad(( Aśka
      • gizmag Re: czemu winne dzieci? 06.12.03, 11:03
        Dziewczyny pracuje tam w labolatorium histopatologicznym.Ta tragedia zdażyła
        sie w pazdzierniku a ja sie o tym dowiedziałam z gazety.To starszne jak oni to
        ukryli.Wiem co czuje ta para ja przezyłam to samo w lutym tylko weronika była
        juz dzieckiem donoszonym(41 tydzień)a ja nie miałam żadnych bóli.Jak
        przyjechałam do szpitala to pani ordynator stwierdziła ze zapis ktg robiony we
        wtorek już wskazywał że coś nie dobrego sie dzieje,ale nikt wtedy tez nie
        wykonał mi usg.Lekarka ktora opisywała ktg wyszła do mnie na korytarz i
        powiedziała że wszystko jest w porzadku i jak coś sie bedzie działo to żebym
        przyjechała.Do szpitala trafiłam w poniedziałek czyli 7 dni po tym ktg.Mozecie
        sobie wyobrazić co było potem-okazło sie ze weronika nie żyje juz od 2-3 dni a
        ja ze wzgledu na zakazenie (podobno szła juz sepsa)musze urodzić ja
        naturalnie.Teraz wiem ze po terminie nalezy robić ktg conajmniej raz na dwa dni
        ale tego nikt mi nie powiedział -to była moja pierwsza ciąża i nie byłam
        świadoma konsekwencji.Czasami myśle ze to moja wina co sie stało ale z drugiej
        strony mysle ze miałam lekarzy wokuł siebie ktorym zaufałam i nie muślałam ze
        moga coś zaniedbać.
        • mrowka110 Re: czemu winne dzieci? 06.12.03, 12:05
          Gizmag, bardzo Ci współczuję, nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji.....
          Monika
    • gwiazdka19 Re: czemu winne dzieci? 06.12.03, 12:00
      Dokładnie!!!!
      Mojej szwageirki znajoma miała podobna sytuację jak Ty, niby wszystko ok a jak
      przyszło co do czego to sie okazało ze dziewczynka nie zyje od 2 dni i tez
      musiała urodzic ją naturalnie. Boze wspołczuje i Tobie i tej dziewczynie.Jak
      to musi byc ból?????
      Ja wogole nie wiem co sie dzieje na tym świcie, co te malenkie istotki są
      winne????Jak mozna byc takim bydlakiem zeby zabic , zmaltertowac , zabeczkowac
      swoje dziecko??????? Ludzie opamiętajcie sie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • katse Re: czemu winne dzieci? 06.12.03, 17:13
        okropne.
        nie wyobrazam sobie. przeciez w oczach dziecka jest sama milosc sama
        ufnosc...trzeba byc bestia, nie czlowiekiem aby skrzywdzic dziecko. Wogole
        skrzywdzic drugiego...
        Nie widze przebaczenia dla takich ludzi, ani tlumaczenia ze trzeba innym
        przebaczac, dla mnie to nie ludzie...i przebaczenia dla nich nie powinno byc.

        A zaniedbania lekarzy...szkoda gadac. Bogu dziekuje za moja kruszyne cala i
        zdrowa. Mialam planowane cc i ciesze sie. Nie musialam czekac na porod, nie
        musialam sie martwic ze jestem po terminie. Ze mna na patologii lezala
        dziewczyna ze znanej lekarskiej rodziny. Byla 14 dni po terminie. Wywolywac
        mieli za trzy dni. Dopiero siostra tej dziewczyny uprosila lekarke zeby ja
        zbadala. Wody byly zielone, dziecko podtrute. Dziewusia przeszla zapalenie
        ucha, zapalenie pluc, miala problemy z oczkami...coby bylo za trzy dni????

        Wspolczuje Wam wszytskim kochane...Trzymajcie sie cieplo.

        Kasia z DOminiczka
        • gizmag Re: dziekuje 06.12.03, 19:15
          Dziekuje dziewczyny za wasze ciepłe podejście do sprawy.Nie wyobrazacie sobie
          jaki to ból nie fizyczny ale psychiczny.Rodzisz swoje upragnione maleństwo ze
          świadomoscią że nigdy nie usłyszysz jego głosu i słowa mama.Tutaj sie meczysz a
          za ściana szcześliwi rodzice ciesza sie z poczęcia.Nikt nie zna tego bólu kto
          tego nie przezył.Nie zycze tego żadnej osobie ,nawet najwiekszemu wrogowi.Życie
          trwa dalej i trzeba sie z tym pogodzić choć jest to dla mnie bardzo trudne.Na
          sama myśl o nastepnym dziecku mam taki strach aby tragedia sie nie
          powtórzyła.POZDRAWIAM WAS WSZYSTKIE I DZIEKUJE WAM ZA WASZA OBECNOŚĆ.
    • kasiaiola Re: czemu winne dzieci? 06.12.03, 20:13
      Nie chciałabym być źle zrozumiana bo nie mam zamiaru bronić lekarza który
      popełnia tak kardynalne błędy.
      Urdziłam na Madalińskiego jedno dziecko. Poród odbywał się naturalnie ale
      zakończył się cesarką na moją prośbę bo kości uciskały mi na nerwy i czułam
      koszmarny ból. Ani ja ani moja córeczka nie miałyśmy kłopotów ze zdrowiem.
      Pobyt w szpitalu też wspominam dobrze.
      Teraz jestem ponownie w ciąży i w przychodni przyszpitalnej na Madalińskiego
      tę ciążę prowadzę. Może miałam wyjątkowe szczęście ale lekarz który mnie
      prowadzi to naprawdę dobry specjalista. Miałam też sytuacje "podbramkową" na
      początku sierpnia kiedy to pojawiło się u mnie delikatne plamienie (po dwóch
      poronieniach jestem uczulona na nawet najdrobniejsze sprawy). Pojechałam tam
      wieczorem na ostry dyżur, wykonano badanie i zrobiono mi usg. Ponieważ okazało
      się że łożysko schodzi na szyjkę lekarz chciał zostawić mnie w szpitalu - to
      ja zrezygnowałam z hospitalizacji. Lekarz uprzedził mnie też wtedy że gdyby
      łożysko nie przesunęło się wystarczająco w górę to doradza mi rodzenie na
      Karowej bo tam są na takie trudne porody lepiej przygotowani.
      No cóż może to przypadek, może moje szczęście ale nie doznałam ze strony
      szpitala, przychodni i personelu żadnych przykrości.
      Być może po tej tragedii wiele się zmieniło i teraz lekarze są bardzioej czuli
      na wszelkie kłopoty zgłaszających się pacjentek.
      Jeszcze raz powtarzam - nikogo nie bronię, co więcej uważam że lekarz który
      dopuścił do tej tragedii powinien zostać pozbawiony możliwości wykonywania
      zawodu i oskarżony na podstawie stosownego artykułu KK. Przedstawiam tylko mój
      punkt widzenia i moje doświadczenia z tym szpitalem i jego personelem.
      • cz.wrona do e-mam 06.12.03, 23:25
        Droga Gizmag- sciskam i całuje Cie wirtualnie...
        Kasiaiola- miałas szczescie i obys nadal je miała. W kazdym szpitalu mozna
        natrafic na ta dobra i te zła ekipe... Ja rodziłam na Kasprzaka i jestem
        wniebowzieta ale juz szwagierka mojej kolezanki zle wspomina Instytut...
      • gizmag do wrony 08.12.03, 20:06
Pełna wersja