No i wyszło...długie

09.05.09, 12:55
Dziewczyny nie wiem od czego zacząc. Chodzi o mojego brata. Zawsze mieliśmy
całkiem niezły kontakt, ale tym razem nie wiem jak pomóc, i pierwszy raz,
myślę o bratowej jako poszkodowanej a nie o nim. Są małżeństwem ok 10 lat.
Mimo tego,że mój brat całkiem dobrze zarabia, zawsze mieli problemy finansowe.
Myślałam, że to Ona jest temu winna, wiecie bratowa, zawsze patrzy na mnie
wilkiem. A tu kilka dni temu okazało się, że mój "kochany braciszek" przegrał
ok 20 tys zł. na czymś tam. I wcale się tego nie wypiera. I tu moje zdziwienie
bo już wiem gdzie szły pieniądze i dlaczego ich nie było. Podobno Ona nie chce
go znac, bo pewnie to nie pierwszy raz, wcale się jej nie dziwię. Tylko myślę
i nie wiem jak mogę jej pomóc, jak pokazac, że jestem po jej stronie. Wsparcie
finansowe w tym momencie nie wchodzi w grę. Poradźcie coś sad
    • marzeka1 Re: No i wyszło...długie 09.05.09, 13:02
      Jeśli wcześniej czuła,że jej nie lubisz i to ją oskarżałaś o kłopoty finansowe,
      a nie braciszka-hazardzistę, to raczej nic nie możesz zrobić. Nie od ciebie
      będzie oczekiwała wsparcia. Najlepsze co może zrobić, to zostawić pana, którego
      hazard zagraża rodzinie. Brat niech się buja albo leczy.
      • babowa Re: No i wyszło...długie 09.05.09, 13:08
        poszłabym porozmawiac, wesprzec, niech poczuje ze ją rozumiesz i nie
        winisz za głupotę brata.
        Myslę, że ona potrzebuje wsparcia z waszej strony
        Moze razem bedzie łatwiej porozmawiac z bratem, poszukajcie jakiegoś
        ośrodka, terapeuty
        A jezeli poczujesz , ze Twoja pomoc jest jej nie na rękę to trudno,
        przynajmniej nie będziesz miała poczucia ze nie próbowałaś
      • lila1974 Re: No i wyszło...długie 09.05.09, 13:11
        Jeśli tak czuła to tym bardziej teraz autorka powinna ją przeprosić
        za swoje niesłuszne podejrzenia (o ile je werbalizowała do rodziny).
        • socka2 Re: No i wyszło...długie 09.05.09, 13:16
          moze cos czula, a moze i nie. idz do bratowej i pogadaj z nia,
          zapewniajac, ze jestes po jej stronie.
          brat...jezeli chce sie leczyc z nalogu, to pomoz mu szukajac
          poradni, specjalisty itp. swojemu bratu na bank bym nagadala, ale
          pewnie by mnie olal...dorosly, jego kasa i wlasciwie nic mi do tego,
          ale solidaryzowalabym sie z bratowa.
    • lolinka2 Re: No i wyszło...długie 09.05.09, 13:04
      pójdź z gałązką oliwną i przeprosinami - pogadajcie "od serca", myślę
      że świadomość że w tej sytuacji ktoś ją popiera, dobrze jej zrobi (to
      robi dobrze każdemu - niezależnie od sytuacji).
    • lila1974 Re: No i wyszło...długie 09.05.09, 13:06
      Hmm ... tak sobie myślę, że bratu nagadałabym strasznie i
      zaproponowała terapię dla uzależnionych od hazardu.

      W rozmowie z nią powiedziałabym, że jest mi przykro z powodu głupoty
      brata i zapewniła, że będę wspierała jej starania, jeśli zależy jej
      na terapii męża.
    • gryzelda71 Myślę,że ten watek na prawo i pieniądze 09.05.09, 15:20
      należy przenieśćwink
      • nutka07 Re: Myślę,że ten watek na prawo i pieniądze 09.05.09, 16:36
        A moze uzaleznienia smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja