Prezent mikolajowy od dziadkow

06.12.03, 12:57
Jako ze dzis Mikolaj dzien postanowilismy spedzic swiatecznie tak zeby
naszemu dwulatkowi sprawic przyjemnosc. Juz od dwoch tygodni planowalismy
spotkanie z Mikolajem-takim prawdziwym za ktorego przebrac sie mial nasz
znajomy. I przebral sie , maly byl w niebo wziety jak zobaczyl Mikolaja a
jeszcze bardziej jak zobaczyl prezenty. I w czym problem?
Ano jak zwylke w tesciach. kolo poludnia zadzwonili mi ze jak chce(!!!) zeby
Szymon dostal od nich prezent to mam z nim do nich przyjsc!!!!Wiedzieli ze
chcemy aby prezenty malemu dal w tym roku mikolaj, ale moze oni chcieli od
siebie?
Ale to ze ja mam z malym przyjsc po prezent? To juz chyba przegiecie.
Powiedzialam im ze nigdzie sie nie wybieram i Szymon na pewno do nich nie
przyjdzie po zadnen prezent.
Co o tym myslicie: czepiam sie? Isc? Nie isc?
i nie wiem kto tu jest pokrecony - ja czy oni???
Pozdrawiam
anita
    • mamaizyimoniki Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 06.12.03, 13:07
      Oni. Nie martw się, że może źle postąpiłaś. Ja tez bym nie poszła.
      Śmieszni jacyś...

      Violetta
      • mrufkaa Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 06.12.03, 13:25
        Zdecydowanie oni. Ja rozumiem, ze zalozyli, ze Maly dostanie od nich prezent
        przy okazji jak przyjdziecie, ale zeby mial sie po niego stawic?
        • betty_julcia Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 06.12.03, 20:13
          Może coś do nich dotrze i będzie im przynajmiej głupio że ich wnuk nie dostał
          od nich prezentu na Mikołaja. Ten sam prezent w inny dzień to już nie to samo,
          zwłaszcza jeężeli można samemu przespacerować się do wnuka i nie są to jakieś
          ogromne odległości. Żałośni...
    • flo5 Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 07.12.03, 11:54
      No cóż - moi teściowie też chcą mieć wnusię z dostawą do domu. Ale na to że są
      mikołajki i można dziecku dać prezent to na razie nie wpadli.
      Pozdrawiam
      • dorotam3 Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 07.12.03, 21:03
        Moi też nie wpadli na to, żeby swojemu wnuczkowi, na dodatek Mikołajowi dać
        prezent.
        Zastanawiam si ę także czy chociaż chcieliby go zobaczyć, nawet z dostawą do
        domu. Chyba nie.
        Jestem wściekła, ale to ich strata, to oni stracą, że nie będą mieli kontaktu z
        wnuczkiem jak tak dalej pójdzie.
    • w_ania Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 07.12.03, 12:51
      Miałaś rację co to znaczy jak chce prezent to niech przyjdzie? - łaska jakaś
      czy co?
      a jak nie chce to co?
      Moi teściowie nie pamiętają że mają wnuczkę a o Mikołajakch - to już w
      ogóle.Zresztą oni nie pamiętają o swoich dzieciach tylko o sobie więc czemu się
      dziwić. Ja nawet zapomniałam że oni mogliby coś dać dziecku - przyzwyczaiłam
      się - rutyna.
      Też do nas nie przychodzą bo my ich nie zapraszamy. (Muszą mieć zaproszenie)
      ANIA
    • anma Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 07.12.03, 13:05
      A ja myślę, ze to wszystko zależy od tego jak to zostało powiedziane...Czy
      tonem nie znoszącym sprzeciwu i jako bezwzględny warunek "jak chcecie zeby
      dostał prezent to przyjdźcie" - wtedy rzeczywiscie bym nie poszła. Ale moze
      intencje były inne? U nas w tym roku jest maraton Mikołajkowy: w piątek w
      przedszkolu, w sobotę w domu, dzisiaj w pracy u taty....i też wyszło tak ze
      dzisiaj idziemy do teściów w sprawie Mikołajasmile Tak się umówiliśmy, bo
      wczoraj byli moi rodzice jeszcze z prezentem. I w tej sytuacji nie uważam zeby
      to było coś nietaktownego ani z ich ani z naszej strony. Ale nie wiem jak było
      u Was?
      Pozdrawiam
    • mamawiktorynki Re: Prezent mikolajowy od dziadkow 07.12.03, 21:21
      Dziwni ludzie! Ale nie martw się, moja 6-mies. córeczka nie dostała nigdy
      niczego od dziadków, moich teściów. Nigdy. Niby relacje mamy poprawne, raz na
      dwa tyg jemy razem obiad, ale nawet jak się urodziła nic jej nie podarowali.
      Moi rodzice, mąż, znajomi, każdy przychodził z kwiatami, jakimś drobiazgiem,
      oni - ani razu. Co jakis czas "ukochana" teściowa wygłasza zdanie typu "a co
      ty masz znowu za paskudkę, co oni ci dali?", czym mnie maksymalnie wyprowadza
      z równowagi. Teraz Mała skończyła pół roku, rozdzwoniły się telefony. U
      dziadków cisza. O mikołajkach nawet nie wspomnę. Także, nie przejmuj się.
      Mnie na początku było bardzo przykro, teraz zaczynam się otrząsać.
      A na Twoim miejscu też bym nie poszła. Chociażby po to żeby poczuć się lepiej.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja