ani_st
06.12.03, 12:57
Jako ze dzis Mikolaj dzien postanowilismy spedzic swiatecznie tak zeby
naszemu dwulatkowi sprawic przyjemnosc. Juz od dwoch tygodni planowalismy
spotkanie z Mikolajem-takim prawdziwym za ktorego przebrac sie mial nasz
znajomy. I przebral sie , maly byl w niebo wziety jak zobaczyl Mikolaja a
jeszcze bardziej jak zobaczyl prezenty. I w czym problem?
Ano jak zwylke w tesciach. kolo poludnia zadzwonili mi ze jak chce(!!!) zeby
Szymon dostal od nich prezent to mam z nim do nich przyjsc!!!!Wiedzieli ze
chcemy aby prezenty malemu dal w tym roku mikolaj, ale moze oni chcieli od
siebie?
Ale to ze ja mam z malym przyjsc po prezent? To juz chyba przegiecie.
Powiedzialam im ze nigdzie sie nie wybieram i Szymon na pewno do nich nie
przyjdzie po zadnen prezent.
Co o tym myslicie: czepiam sie? Isc? Nie isc?
i nie wiem kto tu jest pokrecony - ja czy oni???
Pozdrawiam
anita