0rmo
12.05.09, 12:05
– Powinnam być ślepa i poparzona, powinnam być martwa, ale urodziłam
się żywa. W akcie urodzenia mam napisane: „urodzona w trakcie
aborcji”, a poniżej jest podpis lekarza, który tę aborcję
przeprowadzał – mówi Gianna Jessen, która urodziła się podczas
dokonywanej na niej aborcji.
Jej matka Tina dostała do macicy zastrzyk z roztworem, zawierającym
sól i substancje powodujące skurcze. Taka mieszanka wyżera płuca i
skórę nienarodzonego dziecka, a kurcząca się macica w ciągu 24
godzin wyrzuca z siebie martwe ciałko. Następnego dnia w klinice
Planned Parenthood, do której przyszła Tina, aborcjoniści musieli
być w szoku, gdy o szóstej rano rozległ się płacz dziecka, które
okazało się silniejsze od śmiertelnego zastrzyku. – Kiedy mnie
zobaczyli, doświadczyli horroru morderstwa – mówi po latach Gianna,
bo to ona była tym niemowlęciem. – Powinnam być ślepa i poparzona,
powinnam być martwa, ale urodziłam się żywa. W akcie urodzenia mam
napisane: „urodzona w trakcie aborcji”, a poniżej jest podpis
lekarza, który tę aborcję przeprowadzał. W wieku 17 miesięcy Gianna
został oddana pod opiekę zastępczej matce. Wtedy rozpoczęto
rehabilitację dziewczynki.
Śladów dziecięcego porażenia prawie nie widać. Gianna wprawdzie
trochę utyka, ale nie przeszkodziło jej to w ukończeniu dwóch biegów
maratońskich. Najwięcej energii pochłania jej działalność na rzecz
obrony życia. Gianna przemawiała między innymi w amerykańskim
Kongresie, w brytyjskim parlamencie i w obecności prezydenta Stanów
Zjednoczonych. Gianna Jessen nieustannie podróżuje i apeluje o
skończenie z zabójstwami nienarodzonych dzieci. – Jeśli aborcja jest
prawem kobiety, to gdzie były moje prawa? – woła 32-letnia dziś
kobieta, która jest obywatelką USA – państwa, które od sławetnego
orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie Roe przeciw Wade z 1973 roku
uważa aborcję za... prawo konstytucyjne! – Kiedy słyszę, że należy
dopuścić aborcję w sytuacji, gdy dziecko może być upośledzone, to w
moim sercu rozgrywa się horror. Cóż to za arogancja silnych, którzy
chcą decydować, kto może żyć, a kto nie. A przecież tym, co ich
samych utrzymuje przy życiu, jest miłosierdzie Boga, nawet jeśli oni
Go nienawidzą – podkreśla Gianna.