czustka
14.05.09, 18:45
Mam pewnien problem i szczerze mówiąc nie wiem jak zręcznie wybrnąc.
Moj mąż pracuje w innym miescie, przyjezdza na weekendy w piatek bardzo poznym
wieczorem by juz w niedziele wieczorem wyjechac. Pozatym ma tez dodatkowa
prace na miejscu ktora zajmuje mu jeden weekend w miesiacu. Jak łatwo policzyc
jako malzenstwo mozemy sie cieszyc soba i spedzac czas razem jakies 3 weekendy
a wiec całe 6 dni w miesiacu. Uwazam ze to ekstremalnie mało , nie wiem jak
wy? Cierpimy z tego powodu bardzo i bedziemy robic wszystko by maz jednak
zmienił prace ale poki co jest jak jest.Ale w czym rzecz, otóż moja tesciowa
ma w zwyczaju przyjezdzac do nas zawsze raz w miesiacu na cała sobote (jest u
nas od rana do wieczora - mieszka jakies 30 km od nas)nie mam nic do niej
personalnie jest ok ale chce mi sie wyc na mysl ze te minimum czasu jakie mamy
dla siebie cyklicznie nam zabiera , gdyby jeszcze przyjechala z chwilowa
wizyta ale niestety dla niej to wyprawa na cały dzien. Ja po tygodniu harowki
( pracuje i sama wychowuje nasza corke) steskniona za mezem musze sie zrywac
rano by podejmowac tesciową

jak pomysle o tej garstce czasu ktory nam
zostaje chce mi sie wyc! Nie wiem jak sie zachowac ,jak rozwiazac problem tych
meczacych wizyt