anas1988
24.05.09, 13:20
Wczoraj bylismy na imprezie rodzinnej i jak zwykle mialam "zaszczyt"
siedziec nie daleko tesciowej. Co chwila cos do powiedzenia miala,
synek przed wyjsciem na impreze zjadl podwieczorek i jak dotarlismy
na miejsce, to zaraz ruszyl do zabawy a nie do stolu, a mi sie bure
dosc niemila przy gosciach dostalo, ze maly ma cos zjesc, co mnie
wkurzylo i odparlam dosc wyraznie, ze jak poczuje ochote na jedzenie
to sie upomni!!!- chwila spokoju. Gdy wchodzil na krzeslo i
zwracalam mu uwage np. uwazaj bo spadniesz z krzesla- ona, ze nic mu
nie bedzie, wywijal widelcem i zwrocilam mu uwage- to ze sobie nic
nie zrobi, nie ubrany-lekko spocony od zabawy wybiegal na taras i
prosilam go, zeby nie wychodzil na dwor bo sie przeziebi(dosc szybko
ulega infekcjom), a wczoraj bylo dosc chlodno- tersciowa na mnie, ze
niech sobie jest i non stop cos. Juz mnie to zaczyna meczyc bo tak
jest co impreze, a nie wspomne, ze jak wracamy ze spaceru i jest w
poblizu ( a najlepiej jeszcze jak jest z kims z rodziny) to tez ma
swoje ...ale, jak mowie do synka, ze idziemy do domu, to tesciowa go
wola i zagaduje, byle tylko mnie sie nie sluchal, po ogrodku tez nie
ma chodzic, bo lubi obrywac np.kwiatki, jak zwroce mu uwage, ze
akurat tam nie wolno wchodzic, a tesciowa slyszy- to, ze moze tam
chodzic i biegac, tylko potem jak cos podepta to ma pretensje- czy
to jest w porzadku...??
To w koncu ja jestem matka i wiem co jest najlepsze dla dziecka czy
babcia, ktora chciala by przy ludziach zablysnac...?