"przyciąganie" międzyludzkie

24.05.09, 21:37
no a propos wątku Aneczki...bo piszecie że ona :przyciąga" takich
meżczyzn....jak to jest że jedni przyciągaja alkoholików, inni dobrych ,
fajnych mężow...jedni super przyjaciol , innni samych fałszywych...jedni
szczescier innni pech...czy to zależy od nas??? od naszego
nastawienia???charakteru??? mamy na to jakiś wpływ czy nie???

p.s. pytanie ez podtekstow...tak po prostu chciałabym wiedziećsmile)
    • aluc Re: "przyciąganie" międzyludzkie 24.05.09, 21:45
      wpisz w gugle "współuzależnienie" i poczytaj
      to nie ma nic wspólnego ze szczególnym magnetyzmem alkoholików
    • sanna.i Re: "przyciąganie" międzyludzkie 24.05.09, 21:54
      Od nastawienia pewnie też.Może od postawy,z której nie do końca zdajemy sobie
      sprawę?
      Nigdy nie przyciągałam facetów,którzy "chcą się zabawić", podrywaczy,
      bawidamków. Sama się nad tym zastanawiałam, bo niby dlaczego każdy facet, który
      do mnie startował od razu chciał "na serio"? A potem mi jeden kolega po kielichu
      szczerze wytłumaczył, że ja mam taki sposób bycia na zasadzie "spadaj dupku", i
      taki lodowaty dystans. Serio,byłam zaskoczona tym co usłyszałam. W sumie to
      chyba nic dobrego, fajnie sobie czasem tak niezobowiązująco poflirtować...
      Co do alkoholików - nie wypowiadam się,pewnie psycholog miałby coś do powiedzenia.
      • mamaemmy Re: "przyciąganie" międzyludzkie 24.05.09, 22:05
        przeczytaj ksiazki typu SEKRET smile
        To się dowiesz.
        Ja od zawsze powtarzałam,że przyciagam super ludzi,wspaniałych przyjaciól itp.
        I mam 4 stałe od lat przyjaciółki,z którymi non stop sie spotykamy,kontaktujemy
        itp..Najstarsza przyjazn-od mojego 4 roku zycia,kolejna poznałam jak miałam 5
        lat,kolejna jak 7,a czwarta,jak miałam 15 lat(w sumie poznałam ja wczesniej,bo w
        przedszkolu ale zaprzyjazniłysmy sie dopiero jak skonczyła 15 lat) ...Nie jestem
        taka wspaniała,jakby kto pomyslał,bo mam tylu sprawdzonych przyjaciól,po prostu
        trafiam na dobrych,wspaniałych ludzi.
        Oprócz tych czterech z dziecinstwa -to mam w sumie jeszcze trzy dziewczyny z
        którymi sie znam około 5-10 lat i moge na nich liczyc w kazdej
        sytuacji,spotykamy sie bardzo czesto..
        Z 4 facetami,z którymi "chodziłam: do dzis utrzymuje dobry kontakt z nimi, z ich
        rodzinami ..

        Miałam taki jednak czas w młodosci,że przyciagałam samych emocjonalnych
        popaprańców..ale to moze dlatego,że sama wiele lat byłam emocjonalnie popaprana smile))

        Moja jedna z psiapsiółek przyciaga do siebie samych bogatych drani-co jeden to
        lepszy.Ale wszyscy maja podobny profil psychologiczny...tongue_out
    • triss_merigold6 Re: "przyciąganie" międzyludzkie 24.05.09, 21:57
      Uzależnienie, współuzależnienie wielopokoleniowe, kody kulturowe +
      sygnały niewerbalne w guście "proszę, napluj mi na głowę".

      BTW nigdy nikt mnie nie rwał stosując strategię na biednego misia,
      lol.
    • figrut Re: "przyciąganie" międzyludzkie 24.05.09, 22:55
      Tu chyba nie ma żadnych zasad. Przyciągam do siebie ludzi niezależnie od płci,
      przekonań, stanu posiadania czy też pozycji społecznej (od recydywistów po tzw.
      wyższe sfery). Nie mam problemów z nawiązywaniem znajomości i z wzbudzaniem
      sympatii u ludzi, ale ja z tych, co z założenia lubię wszystkich do czasu, aż
      mnie nie skrzywdzą lub nie skrzywdzą świadomie innych.
      • echtom Re: "przyciąganie" międzyludzkie 24.05.09, 23:09
        ale ja z tych, co z założenia lubię wszystkich do czasu, aż
        > mnie nie skrzywdzą lub nie skrzywdzą świadomie innych.

        Ja mam tak samo. Nie uprzedzam się do ludzi, ale kiedy ktoś zawiedzie moje zaufanie, jest dla mnie skończony. A co do przyciągania - przyciągam fajne teściowe wink
        • figrut Re: "przyciąganie" międzyludzkie 24.05.09, 23:30
          A co do przyciągania - przyciągam fajne teściowe
          > wink
          Ja też tak mam. Choć jedna potencjalna teściowa była jak z forumowych opowieści
          o wrednych tesciówkach, ale cała reszta była fajna smile
        • aska2000 Re: "przyciąganie" międzyludzkie 25.05.09, 06:59
          echtom napisała:

          > Nie uprzedzam się do ludzi, ale kiedy ktoś zawiedzie moje zauf
          > anie, jest dla mnie skończony.

          Hmmmm, mnie się c z a s a m i jeszcze zdarza zastanawiać nad motywami takiego nadużycia..
          Ale chyba (??) niepotrzebnie, przyznaję, ostatecznie ludzie istotami myślącymi z definicji przynajmniej, heh, są i wiedzą co czynią.
          Chyba.

          ..a jak NIE, to też ich brocha, ostatecznie wink

          Jak to całkiem niedawno komuś powiedziałam?
          Nie mogę sobie pozwolić na to,żeby cierpieć przez nadmiar empatii (własnej, heh) - ot i wsio!

          Powymądrzałam się jednak..
          idę po tę kawę wink

      • aska2000 Figrut..:) 25.05.09, 06:53
        figrut napisała:

        > Tu chyba nie ma żadnych zasad. Przyciągam do siebie ludzi niezależnie od płci,
        > przekonań, stanu posiadania czy też pozycji społecznej (od recydywistów po tzw.
        > wyższe sfery). Nie mam problemów z nawiązywaniem znajomości i z wzbudzaniem
        > sympatii u ludzi, ale ja z tych, co z założenia lubię wszystkich do czasu, aż
        > mnie nie skrzywdzą lub nie skrzywdzą świadomie innych.


        Wbrew zasadom zacytowałam w całości (może moderator wybaczy ? wink)
        Mam IDENTYCZNIE!!
        Doczytałam także pod spodem nt teściowych, potencjalnych i niedoszłych, ma się rozumieć, bo rzeczywistą mam w liczbie 1 wink
        I ..znów tak samo!
        Dzięki Tobie nie napisałam się z rana wiele, heheheh, będzie można poranną kawę w mniejszym pośpiechu wypić wink

        Pozdrawiam!
    • fajka7 Re: "przyciąganie" międzyludzkie 25.05.09, 00:19
      Taki facet jak Aneczka opisuje raczej nie zwiaze sie z silna
      niezalezna kobieta, ktora wie czego chce, potrafi sobie radzic sama
      i nie pozwoli sie obrazac. Bedzie szukal takiej osoby jak Aneczka,
      ktora otwarcie mowi o swojej slabosci - ze nie potrafi zyc sama, ze
      jakos ja ta codziennosci przerasta, ze musi byc ktos. Byc moze to ma
      byc ktos kto zdejmie z niej czesc odpowiedzialnosci, podejmie
      decyzje, z czyms tam poradzi sobie za nia, czyli pokieruje, czyli
      bedzie dominowal, przejmie kontrole. Byc moze - te mechanizmy sa
      rozne. To moze byc rownie dobrze powielenie wprost wzorca z ojcem
      alkoholikiem, przemocowcem lub tyranem, chociaz zasadniczo to sie
      sprowadza do wspolnego mianownika.
      No ale jesli tak by bylo, to Aneczka takich facetow bedzie wybierac
      wlasnie, ktorzy beda nosili znamiona jakiejs dominacji.
      Wplyw mamy na wszystko, pod warunkiem, ze sie dobrze znamy i wiemy,
      co nami kieruje dokladnie.
    • nangaparbat3 Re: "przyciąganie" międzyludzkie 25.05.09, 07:53
      Wczoraj usłyszałam od bardzo doświadczonego i dobrego terapeuty: Kiedy
      przychodzi do mnie kobieta i mówi: Mąz mnie zdradza, pytam: a co ty takiego
      robisz, ze on cie zdradza?
      Budzi sprzeciw, nie?
      We mnie juz nie.
      Ale wazne zastrzeżenie: tu nie chodzi o obwinianie.
      Mnie sie zdaje, ze to jest tak: ponosimy zawsze naszą częsc odpowiedzialnosci -
      za to, że wybieramy tę a nie inną osobę, i potem za to, jak wyglada relacja
      miedzy nami. A ta relacja wpływa na to, jak każde z nas sie zmienia, jak
      reaguje, jakie strategie zyciowe wybiera.
      Jeszcze raz chce podkreslic ze nie chodzi o obwinianie - raczej o zrozumienie i
      akceptacje faktu, ze nie jesteśmy tylko biernymi ofiarami - nawet jeśli to tak
      wyglada.
      Skoro nie jesteśmy, to mozemy coś zmienic.
      • setia Re: "przyciąganie" międzyludzkie 25.05.09, 09:30
        nangaparbat3 bardzo fajnie to napisałaś.
        ja myślę jeszcze, że bardzo ważna jest też kwestia rozliczenia się ze swoją
        przeszłością, głównie z błędami naszych rodziców, przez które jesteśmy tak a nie
        inaczej ukształtowani, ewentualnie odcięcie się od nich.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja