Kiedy matki ranią swoje dzieci...

25.05.09, 20:24
Jutro DM, a ja mam wielką gulę w gardle. Myslę sobie o mojej mamie i
o tym, ze chyba nigdy mnie nie kochała.

Moja mama wychowała mnie sama, nie mam rodzeństwa. Teoretycznie
powinnysmy być sobie bardzo bliskie, ale... Od dawna mam wrażenie,
że to mi bardziej zalezy na wzajemnych kontaktach, że to ja bardziej
zabiegam o jej względy.
Mama nigdy nie spedza z nami Świąt ani nie zaprasza nas do siebie.
Nie pamięta o moich urodzinach ani imieninach (czasem dzwoni na
urodziny dzieci, ale nie daje im prezentów ani nie przychodzi na ich
imprezy). Zawsze ma jakiś pretekst, zeby się wykręcić od spotkania z
nami. Kiedyś udawała, ze jej nie ma w domu, jak przyjechaliśmy z
kwiatkiem na jej imieninysad
Więcej czasu spedzam z rodziną męża, choć mieszkaja o wiele dalej.
Oni zawsze znajdą czas dla swoich dzieci, nawet jak sa bardzo zajęci.

Jutro Dzień Matki, umówiłam się z mamą na jutrzejszy wieczór i
zaplanowałam niespodziankę - coś szczególnego i myslę, ze fajnego.
No i właśnie zadzwoniła, ze chce to odwołać, bo się z kimś innym
woli umówić ("my się przecież możemy spotkać innym razem").

Na ogół twarda baba ze mnie, ale dzisiaj mi naprawdę dużą przykrość
zrobiła. I tak sobie przypominam, ze chyba nigdy nie usłyszałam od
niej, że mnie kocha, nigdy mnie nie chwaliła, ogólnie taką niezbyt
udaną córką od zawsze dla niej byłam. Mimo że jedyną... To boli.

A Wy? Czy czujecie, że Wasze matki Was kochają?
    • aluc Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 20:35
      przykro mi to czytać

      tak, czuję, że mnie kocha (chociaż mi tego nie mówi i bardzo dobrze,
      że nie mówi), czuję, że jest ze mnie dumna (to już mi mówi, oby nie za
      czesto wink
      • pudelek09 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 20:47
        NIE CZUJE ZE MNIE KOCHA!!!!!Tez mysle ze zgroza o jutrzejszym dniu!
        SZCZERZE?nalchetniej nie zlozylabym jej nawet zyczen za to jak mnie
        traktuje na kazdym kroku-jak smiecia!Nie pamietam,zeby mi pow,ze
        mnie kocha,raczej nie przytulala.Ja mojej corce czesto podkreslam ze
        ja kocham!Bo jest,bo jak sie dowiedzialam,ze jestem w ciazy-to byl
        najszczesliwszy dzien w zyciu!bo w dniu w ktorym sie urodzila
        spelnilo sie moje NAJWIEKSZE marzenie,bo jestem z niej dumna!dla
        mnie jest najwspanialsza!kochana!!!!Zawsze bede ja kochac i chce
        zeby o tym wiedziala!
    • angazetka Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 20:46
      Smutne...
      I aż głupio mi pisać, że tak, czuję bardzo intensywnie, że moja mama
      mnie kocha. Każdego dnia to czuję i to mi daje bardzo dużo sił
      witalnych.
    • jasmin80 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 20:47
      Przykre to co piszesz. sad
      Ja z mamą mam bardzo dobry kontakt i wiem ze mnie bardzo kocha.
    • inguszetia_2006 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 20:51
      Witam,
      Moja mnie kocha, tak czuję.
      Ale bez przesady, Barbie mi nie chciała kupić w Peweksie, choć
      błagałam i zaklinałam się,że będę grzeczna do końca życia;-D
      Nie dręcz się, napewno cię kocha, tylko po swojemu.
      Jeden jak kocha to kwiatki daje, drugi - myje podłogę.
      A jak przyjechałaś z kwiatkiem na imieniny, to mama była uprzedzona
      o wizycie? Wiesz... może miała maseczkę na twarzy,a byłaś z mężem i
      nie chciała wyjść na teściową - straszydło;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      Pzdr.
      Inguszetia
    • gacusia1 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 21:39
      Przykro mi ale uwazam,ze powinnas juz dawno darowac sobie lamanie
      serca na wlasne rzyczenie. Twoja matka zwyczajnie nie ma ochoty na
      kontakty z Toba wiec czemu sie jej narzucasz?
      Moja matka ranila i rani mnie inaczej.
    • kicia031 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 21:40
      Jutro Dzień Matki, umówiłam się z mamą na jutrzejszy wieczór i
      > zaplanowałam niespodziankę - coś szczególnego i myslę, ze fajnego.
      > No i właśnie zadzwoniła, ze chce to odwołać, bo się z kimś innym
      > woli umówić ("my się przecież możemy spotkać innym razem").

      Moze po prostu niepotrzebnie sie jej narzucasz - wyslij sms: najlepsze zyczenia
      z okazji dnia matki i skup sie na ludziach, ktorym na tobie zalezy.
    • eilian Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 22:03
      Ja nie mam najlepszego kontaktu z moją mamą, nie jesteśmy przyjaciółkami, nie
      wspiera mnie, nie interesuje się tak jak myślę, że matka powinna, zawsze miała o
      coś do mnie pretensje (np. o to, że się jej nie zwierzam, że wolę porozmawiać z
      koleżankami (sic!). Teraz jednak ja mam swoją rodzinę i to jest dla mnie
      najważniejsze, rodzice są już dla mnie jakby częścią przeszłości, tzn.
      oczywiście utrzymujemy kontakty (poprawne), chcę żeby mój syn miał dziadków i
      mam wobec nich poczucie obowiązku (jestem jedynaczką), ale to nie jest silna
      emocjonalna więź, nie brakuje mi ich, nie tęsknię, nie myślę o nich na co dzień.
      Mają to na co zapracowali a ja skupiam się na mojej własnej rodzinie i swoich
      sprawach. I Tobie radzę to samo. Przepracować to w sobie i spuścić zasłonę
      milczenia. Jeśli matce na kontaktach nie zależy, to Ty też miej na to zlew,
      przyjmij jej postawę. I przede wszystkim nie dręcz się tym, myśl o sobie i
      swojej rodzinie. A Dzień Matki uczcij sama ze SWOIMI dziećmi, bo jesteś przecież
      Mamą i to dużo lepszą niż Twoja. Pozdrawiam!
      • heca7 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 22:15
        Ja powiem tak, wdzięczność jest w stanie zabić miłość. Niestety ja już nic nie
        czuję. Dostałam od rodziców wiele, materialnie bardzo dużo, dom, samochód nowy,
        studia. Ale psychicznie płacę za to cenę niewspółmiernie wysoką. Na każdym kroku
        jest to wyciągane, że inni tyle nie dostali a rodzicami zajmują się. Mówi,
        trzeba było nie dawać, inni mówili że głupia jestem że dawałam a dzieci które
        nic nie dostały kochają naprawdę i troszczą się o rodziców. Takich rzeczy
        wysłuchuję i jeszcze gorsze, chamskie, wulgarne, oskarżenia bezpodstawne zięcia
        że ma kochankę. Próba kontrolowania na każdym kroku.Jak 2 lata temu się
        postawiłam i powiedziałam, że sobie nie życzę to do dziś mi mówi że to ja
        każdego dnia zabija. Ja już nic nie czujęsad
        • panpaniscus Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 13:11
          Yyyy...a za co ty masz być wdzięczna? Przecież oni cię po prostu szantażują. To
          nie są realcje między dorosłymi-rodzicami, a dorosłymi-dziećmi. Na twoim miejscu
          powiedziałabym jasno, jak to odbieram. A najlepiej zwróciła choć częśc tego, co
          dali - wynika z ich zachowania, że nie dali, a za dobra materialne chcieli
          kupić kontrolę nad tobą i twoją uwagę.
        • ahhna Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 22:33
          > Próba kontrolowania na każdym kroku.

          Ku przestrodze. Tak to jest właśnie, jak się bierze pieniądze czy dom od
          rodziców. Czy od kogokolwiek. Mieszkanie ciasne, ale własne, zarobione czy
          wykredytowane przez siebie, nigdy inaczej. Chyba że rodzice to aniołowie.
          Współczuję, ale postaraj sie po prostu spłacić jakoś rodziców, tylko to
          może jeszcze ustawić waszą relację na poziomie partnerskim.
          • lola211 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 31.05.09, 19:49
            >Chyba że rodzice to aniołowie.

            Nie, wystarczy, by byli normalni.I wowczas nic nie beda
            wypominac ani niczego oczekiwac w zamian.
        • misio631 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 27.05.09, 00:12
          To oddaj ten dom i samochód i zacznij samodzielne życie.
      • phantomka Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 22:17
        To faktycznie bardzo przykre, co piszesz...
        Moja mama wychowywala mnie i siostre sama, odkad skonczylam 11 lat a
        siorka 16. Jej decyzja bylo to, ze poswieci swoje zycie dla dzieci,
        co tez nie jest dobre i w jakis sposob nas obciazajace (bo zawsze
        musimy sie o mame zatroszczyc) Chociaz moja mama jest takim typem,
        ze siebie daje cala, ale od nas nie wymaga absolutnie niczego w
        zamian. Wrecz trzeba jej czasem sila "wpychac" jakas pomoc. Fajna
        mam mame, ale jaki zal, ze nie mam taty od tylu lat...
    • atowlasnieja Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 22:26
      Drogie panie! (matki/córki)

      Weźcie pod uwagę, że nie każda kobieta czuje pełne powołanie do tego
      by być Matką Polką. Nie które starają się przemóc i... wychodzą na
      tym jak Zabłocki na mydle. Stoją przed faktem dokonanym i wiedzą, że
      ten wózek trzeba ciągnąć do samej śmierci.
      Dwie żalące się na brak uczuć ze strony matki dziwiły się że POMIMO
      że są jedyne matki nie dażą ich miłością... Baby! Wy właśnie dlatego
      jesteście jedynaczkami bo matki zrozumiały że nie są w stanie
      wykrzesać z siebie nawet odrobiny uczuć do własnego potomstwa.

      Dla własnego zdrowia psychicznego dajcie sobie - i im, spokój.
      • ma_dre Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 23:09
        a ty co? Jasnowidz? czy moze znasz te panie i ci sie zwierzyly? Och jak lekko
        przychodzi ci podsumowanie! Tez masz jedno dziecko?
    • osa551 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 23:38
      stare_wino - może Twoja sytuacja nie jest najradośniejsza, ale ja na przykład
      mojej mamie mogę już tylko zapalić znicz w dniu matki ...
      • fjefjurka71 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 25.05.09, 23:59
        Osa, to tak samo przykre jak to,co pisze autorka...
    • wiu Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 08:52
      Moja mama tez nie była/jest przykładem Dobrej Matki, ale teraz, po
      wielu burzach, wyzwoleniu się spod jej wpływu, narodzinach jej
      pierwszego wnuka... przez grube chmury przebija ciepłe światełko...
      kiedy widzę, ile szczęścia dają jej kontakty z moim synkiem. W tym
      roku końćzy 60 lat, i patrzę już na jej starość. Zadziwiające, jak
      mimo wszystkich różnic i tego co nas dzieli, widzę jednak (kiedyś
      nie potrafiłam) jej łagodne, miękkie jądro... Owo "wyzwolenie się"
      było chyba konieczne, podobnie jak owe wszystkie burze... Kiedyś nie
      potrafiłabym powiedzieć, że ją kocham, teraz to czuję wyraźnie.
      Ona zawsze mówiła, że nie nadaje się na matkę, że nie ma
      cierpliwości... Dzisiaj rozumiem, że po prostu jednemu z tym
      łatwiej, innemu trudniej. Są w naszej duszy czasem takie ciemne
      zakamarki, które nie pozwalają życ szczęśliwie. Trzeba znać
      przeszłość człowieka, żeby zrozumieć, co nim przez całe życie
      powodowało, co go ukształtowało. I pamiętać, że ludzie są naprawdę
      RÓŻNI. I niezmiennie uważam, że nie ma to jak uniezależnienie się od
      rodziców - najpierw fizyczne (np. wyjazd na studia), potem uczuciowe
      (zwiążek z partnerem życiowym), wreszice finansowe (własne źródło
      utrzymania)...
    • kotbehemot6 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 09:06
      Może czas zapyatc dlaczego tak jest. Póki czas. żeby nie zostały pytania bez
      odpowiedzi.
    • kitty4 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 09:07
      Nie kocham mojej matki. Tak samo jak ona nie kocha mnie. Od bardzo,
      bardzo dawna mi to pokazywała niewerbalnie. Wydaje mi się że byłam
      wpadką, której nie chciała. Kocha moją siostrę, która spełnia jej
      marzenia - została lekarzem , słucha jej w kwestii urządzenia
      mieszkania, postępowania w życiu itd. Ja nie pozwalam się wtrącać w
      swoje życie, nie słucham jej zdania dotyczącego koloru ścian w moim
      domu i ustawienia mebli. Itd. jestem ta zła.
    • 18_lipcowa1 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 09:25

      > A Wy? Czy czujecie, że Wasze matki Was kochają?


      Taaak czasem nawet wydaje mi sie ze az za bardzo wink))
      Nie, no u mnie wszystko jest ok.
      • zonka77 niestety 26.05.09, 09:41
        Ja niestety nie mam już tutaj mamy i chociaż moja córka zawsze pięknie świętuje
        ze mną ten dzień to jednak ciężko mi okropnie i od rana chce mi się buczeć sad
        Jeszcze 2 lata temu pierwsze co bym zrobiła z rana to zadzwoniła do mamy. A teraz...
        Mam chociaż piękne wspomnienia bo moja mama bardzo mnie kochała i ja ją też
        bardzo kocham.
      • xxe-lka Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 12:41
        Tak czuję się kochana przez mamę. Czasem mam wrażenie, że za
        bardzowink bo rodzicielka ma tendencje do nadopiekuńczości
    • bri Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 12:48
      A mama przypadkiem nie ukrywa przed Tobą jakiegoś nałogu?
    • funstein Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 13:02
      wszystkie samice w przyrodzie zagryzają niechciane dzieci.

      Ciesz się, że byłaś zagryzana tylko emocjonalnie
      i nie miej pretensji do matki, że Cię nienawidzi,
      bo żadna kobieta nie potrafi kochać niechcianego
      dziecka.

      To jest zwierzęcy instynkt, który miał kiedyś zapewnić
      sukces reprodukcyjny poprzez karmienie tylko najbardziej
      udanego potomstwa.
      Dziś to atawizm, który powoduje, że połowa ludzkości
      po pokaleczeni emocjonalnie ludzie.
      • kasiabazia Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 31.05.09, 20:48
        funstein napisał:

        > bo żadna kobieta nie potrafi kochać niechcianego
        > dziecka.

        Czy ty jakieś badania na ten temat prowadziłaś?
        A może sama na to wpadłaś.Jeśli tak to cię zmartwie bo jesteś w
        błędzie.Niechciane dziecko da się pokochać i to bardzo.
        A po czym wywnioskowałaś że autorka była niechciana?
        Tak naprawade nie znamy jej mamy i ich relacji.A to że autorka czuję
        się niekochana nie znaczy że tak jest.Niektórzy ludzie nie potrafią
        okazywać uczuć,bo poprostu niepotrafią.
        Radziłabym autorce porozmawiać od serca z mamą,choć wiem że to bywa
        trudne.Al jak się zacznie to będzie z górki.
    • panpaniscus Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 13:05
      Wiesz co, a dlaczego nie spędzisz tgo dnia ze SWOIMI dziećmi - żeby z nimi
      świętować dzień mamy?
      Przykro mi, że twoja mama Cię tak traktuje i nie dostawałaś ani nie dostajesz od
      niej tego, czego potrzebujesz. Ale jej nie zmienisz, a prawdopodobnie wysiłki z
      tojej strony by "zasłużyć" na jej miłość tylko nakręcą spiralę i będzie Ci
      jeszcze gorzej. Przeżyj żałobę po mamie, jaką byś chciała mieć, a nigdy nie
      miałaś i realizuj się w innych związkach międzyludzkich. I możesz dać swoim
      dzieciom to, czego od matki nie dostałaś, jak to dobrze.
    • listek_a Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 13:06
      a ja sie zastanawiam, po co niektore dziewczyny piszą w tym wątku,
      ze ich mamy tak bardzo je kochają i są wspaniałe? Zeby podniesc na
      duchu biedna dziewczynę, której jest dzisiaj źle? przecież ona nie
      chciała tego czytać, chciała sie dowiedzieć czy poza nią też ktoś
      cierpi. te które mają wspaniałe mamy mogły napisać ze im przykro i
      kropka, a nie dobijać.

      A autorce wątku zycze, zeby do konca zycia miała relacje ze swoimi
      dziecmi na zasadzie przyjaciol, najlepszych.
      A do tego dokłąda wirualne głasku głaskusmile))
      • funstein Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 13:28
        kobieta to istota pełna empatii i nigdy nie
        przepuści okazji, żeby nie dobić kogoś cierpiącego
        swoim cukierkowym szczęściem.

        taka natura - konstytucja hormonalna gwarantująca egoizm.
        • listek_a Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 14:07
          kurde a myslalam ze jestem kobieta notongue_out
          • funstein Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 14:20
            widać miałaś ojca, który zrobił z Ciebie człowieka.
            • listek_a Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 14:22
              zeby zrobic człowieka potrzeba mamy i taty, nie wiedziałes? tongue_out
              • funstein Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 14:44
                mama daje ciało, tata daje człowieczeństwo,
                nie wiedziałaś ?

                to poobserwuj ludzi wychowywanych bez ojców.
                • dantolinio Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 15:18
                  A tam pier...cie Hipolicie...

                  Jestem facetem ale nawet mnie bierze na mdłości jak czytam Twoje
                  mizogińskie wypociny.

                  Zaczynam odnosić wrażenie że najbliżej Ci do kreteńskich miłośników
                  chłopięcych wdzięków, którzy też wszelakie zło widzieć chcieli w
                  naturze kobiety, toteż jedyną ich rolę upatrywali w rodzicielstwie,
                  a wszystkie pozytywne cechy człowieczeństwa mężczyznom
                  przypisywali.

                  Nie wiem czyś jak Zygmunt August w wyniku dziecięcego zetknięcia z
                  silnymi kobietami spaczonym się stał czy jak?

                  Jest ying i yang i oba czynniki tak samo ważne są, tak samo decydują
                  kim będziesz i wbijże lepiej sobie to do głowy.
                  • funstein Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 15:25
                    wydaje Ci się że jesteś facetem.
                    To co piszesz świadczy, że dalej myślisz macicą
                    swojej matki.
                    Dorośnij chłopie, bo Twoje dzieci będą potrzebować
                    faceta myślącego mózgiem a nie dwóch mamuś.
                    • dragon_fruit Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 15:41
                      de puta madre
                    • dantolinio Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 21:52
                      No proszę domorosły mizoginistyczny pseudofreud, widzący świat jako spisek złej
                      okropnej vaginy skierowany przeciwko dobremu szlachetnemu i będącemu
                      odzwierciedleniem oświeconego humanizmu penisa, zabrał się za rozkminkę mojej
                      osobowości smilesmilesmile

                      Hehe ubaw z Ciebie jest po pachy smilesmilesmile

                      Jeżeli chcesz szukać tych, którzy szarych komórek nie używają i przywracać ich
                      na łono myślących zacznij może od siebie, będziesz miał duuuuuuuuuuuuuuużo pracy.

                      O dorastaniu może pomyśl we własnym kontekście bo na razie zachowujesz się jak
                      biedny chłopiec, któremu złe, opętane maciczym szałem, kobiety wsadziły swoje
                      brudne łapska w majtki, na długo zanim był on do tego gotów.

                      Jak każdy spaczony mizogin, także Ty masz prawo żyć w swoim wymyślonym świecie,
                      w którym szlachetne penisy naprawiają świat po tym nikczemnych vaginach.

                      Ludzie o zdrowych nie spaczonych umysłach znają wartość równowagi, starsi i
                      znaaaaaaaaaaaaaaacznie mądrzejsi od Ciebie filozofowie wschodu znali wartość
                      właściwego balansu pomiędzy pierwiastkiem męskim i żeńskim. Tobie jednak widać
                      bliższa filozofia greckich mędrców zauroczonych chłopięcymi ciałami smile
                    • ahhna Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 22:43
                      > Dorośnij chłopie, bo Twoje dzieci będą potrzebować
                      > faceta myślącego mózgiem a nie dwóch mamuś.

                      Kiedy właśnie to według ciebie to nie mózg determinuje człowieczeństwo,
                      tylko odpowiednie narządy płciowe
                      • funstein Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 27.05.09, 09:20
                        naucz się czytać.

                        piszę, że ojciec uczy dziecko myśleć mózgiem a nie macicą matki.
                        To jest istota człowieczeństwa.

                        Pełno jest na świecie panienek z wąsami, bo pełno jest ludzi
                        wychowywanych bez ojców.
                        Takie "coś" nie ma możliwości myśleć mózgiem i zachowuje się
                        jak rasowa samica.
                        • Gość: dantolinio Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... IP: 62.61.59.* 31.05.09, 18:57
                          Ech...

                          Szkoda Ciebie czytać...

                          Poczytaj sobie Otto Weiningera - "Płeć i charakter" to będzie rozkosz dla
                          Twojego jednobiegunowego widzenia świata.

                          P.S. Ogarnij się chłopie smile
                • ahhna Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 22:38
                  > to poobserwuj ludzi wychowywanych bez ojców.

                  Oczywiście tych, którzy to przeżyli
                • ma_dre Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 23:19
                  no i? obserwuje. nic do zarzucenia
    • daga_j Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 13:11
      Myślę, że w Twojej sytuacje pozostaje jedno - albo odciąć się, raczej czekać na
      jej inicjatywę, ale samej już nie zapraszać, nie odwiedzać, albo druga rzecz,
      jeśli nie jesteś dość twarda by urwać kontakt: powiedzieć jej co Ci leży na
      sercu. Trochę jeszcze bardziej szczegółowo napisać list i wręczyć jej dziś w
      Dzień Matki, wstąp, jak jej nie będzie czy uda, że jej nie ma, wsuń pod drzwi
      czy do skrzynki i czekaj na reakcję. Jeśli to nie zmieni Waszych relacji to
      powiem tak: nie ma o co walczyć, ona Cię naprawdę nie kocha.. sad

      A jeśli chcesz wiedzieć jak jest u mnie to proszę - moja mama ma 5 dzieci i
      wszyscy ją kochamy z wzajemnością, słyszymy te słowa, widujemy się gdy możemy
      (ja mieszkam teraz daleko od domu rodzinnego), także tak "normalnie" jest pod
      tym względem.
    • milka1st Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 14:33
      to smutne co piszecie o swoich mamach. Moja dałaby sie za mnie i
      siostrę pokroić , chociaż z każdą z nas ma inny układ . Do mnie
      podchodzi bardziej emocjonalnie , nie byłam aniołkiem i ona mnie
      zawiodła kilka razy, ale mimo że czasami warczymy na siebie nie
      umiemy bez siebie żyć. Mimo, że bywała nadopiekuńcza pozwalała nam
      dokonywac własnych wyborów i uczyła samodzielności. z siostrą ma
      mniej emocjonalny układ , ale wynika to chyba z charakteru siostry
      która nie lubi sie zwierzać smile moja mama jest przeciwieństwem
      własnej matki , która uważa sie za cudowną rodzicielkę, poświęcajacą
      się rodzinie , ale jej dzieci mają inne zdanie. W tym jest sedno ,
      każda kobieta stara sie być dobrą matką , ale jej wyobrażenie
      czasami odbiega od potrzeb dziecka a potem obie strony są
      rozczarowane. Mama kiedyś mnie przeprosiła , że nie była chyba tak
      dobrą mamą jak powinna , powiedziałam jej wtedy , że jesli uda mi
      się mieć dziecko chciałabym żeby kochało mnie tak mocno jak ja ją
      kocham , dla mnie jest najlepsza na świecie, w końcu obie
      popełaniałyśmy błędy.Bądzmy dla nich wyrozumiałe w końcu same
      będziemy lub jesteśmy mamami i nasze dzieci nas podsumują smile
    • joanna35 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 15:42
      Dopiero kiedy zmarła(niespodziewnie zresztą) moja matka poczułam się
      wolna. Zniknęło też gdzieś poczucie nieustannego zagrożenia.
      Paradoksalne jest to, że najbardziej upierdliwe cechy mojej mamy
      przejęli ojciec i brat, ale z nimi sobie radzę.
    • voralberg Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 15:49
      Bardzo ciekawy wątek. Wiem ze moja mama mnie bardzo kocha, ale w pamieci zostala
      taka jedna sytuacja, z perspektywy czasu zmiesznie błacha i bzdurna, ale
      kilkanascie lat temu bardzo mnie bolała.

      W 4/5 klasie podstawowki mielismy klasą jakas niezapowiedzaiana kartkowke z
      historii. Poploch całej nastoletniej gawiedzi. Pamietam ze dostalem wtedy 2, i
      mimo ze to byla jedna z dwoch czy trzech ocen pozytywnych z tej kartkowki, to z
      trudem zachowywalem w szkole fason. Przychodzac do domu rozplakalem sie
      strasznie, bylo mi tak wstyd, a moja mama zamiast mnie jakos pocieszyc jeszcze
      na mnie siarczyscie nawrzeszczala. Przez kilka dni czulem sie strasznie jakby mi
      ktos mlotkiem w twarz przywalil.
      To byl taki nieszkodliwy jak sie pozniej okazalo epizod, ale nie wiem czemu taka
      sytuacja zostala w mojej pamieci.
      • abcd777 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 22:11
        A ja bym wiele dala , zeby moja Mama żyła!!!!!!!!!!!!! ale niestety,
        nie żyje, zmarla jak mialam 19 lat!! bardzo mi jej brakuje i dlatego
        nie rozumiem tych watkow odnosnie tego, ze "nie kocham swojem
        mamy"... no jak mozna nie kochac takiej Osoby??NO jak????? Poza tym
        jak mozna Mame w wieku 60 lat uznac za osobe starzejaca sie?? NO bez
        przesady, ja na szczescie mam jeszcze wspanialego TAte, ktory konczy
        w tymj roku 71 lat i wcale nie uwazam , ze jest stary! On ma lepsza
        kondycje niz ja i moj maz!!!! KOchanie, jak macie Mamy , to je
        szanujcie, uwielbiajcie, rozpieszczajcie.... nawet nie wiecie, jak
        strasznie boli jej brak! Moja corka sie ciagle pyta, "babcia gdzie?"
        a ja coz moge jej pokazac>?? albo niebo aLBO grob na cmentarzu...
        wiec wezcie sobie na wstrzymanie, bo MAMA JEST TYLKO JEDNA,
        JAKAKKOLWIEK BY NIE BYLA!!!!!!!!!!!!!!!!
        • ma_dre Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 23:26
          bo tobie sie wydaje ze wszystkie matki sa takie jak Twoja a to nieprawda... a co
          powiesz dziecku, ktorego babcia nie chce widziec ani nawet nie chce z nim gadac
          przez telefon? Co powiesz ? Myslisz ze to nie boli? Zyje, ale nie kocha.
        • lubie.garfielda Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 27.05.09, 00:19
          świat nie jest czarno-biały. Matka to nie tylko instytucja/funkcja
          ale przedewszystkim OSOBA.
          Znam kobietę która całe życie gnębiła córkę i dopiero jak ta wyszła
          za mąż to zaczęła zabiegać o uwagę latorośli. A młoda kobieta po
          prostu się już do niej nie odzywa. Najlepsza jest rodzina która
          widziała jak dziecko było traktowane ("suka nie matka") teraz
          twierdzi "jakakolwiek by nie była, to matka! przecież jej nie
          oddała! MA OBOWIĄZEK ją szanować!!!"

          Miłość można zabić, na szacunek też trzeba zapracować (lub nie
          pracować na brak szacunku.)
          • oleswava Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 27.05.09, 01:03
            > Miłość można zabić, na szacunek też trzeba zapracować (lub nie
            > pracować na brak szacunku.)

            zgadzam sie w stu procentach. To jak dzieci traktują swoje matki
            powinno moim zdaniem świadczyć o samych matkach, a nie o dzieciach.
            TO co matki siały całe życie w swoje dzieci to właśnie zbiorą, kiedy
            te dzieci dorosną.
    • bestyjaa Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 22:47
      Moja Mama czasem zachowuje się jak "twarda kobita", mówi, że nic mi nie będzie, albo, ze sama jestem sobie winna, gdy się żalę (a może użalam..). CZasem mi brakuje jej uwagi. Ale też z drugiej strony dostaję od niej mnóstwo sygnałów, które swiadczą o tym, ze bardzo jej na mnie zależy i wiem, ze Ona bardzo mnie kocha. Ze o mnie myśli, że często robi coś specjalnie dla mnie. smile
      • stare_wino Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 23:21
        Dziękuję za wszytkie odpowiedzi.
        Miałam wczoraj chwilę słabosci, na szczęście już mi przeszło.

        Mam bardzo fajne dzieci, dzięki nim ten dzień był super. Dla
        własnego zdrowia psychicznego postanowiłam nie skupiać się więcej
        nad tym, na co i tak nie mam wpływu. A czy to wyjdzie? Zobaczymy...
        Wiele lat łasiłam się o uczucia mojej mamy, o wiele za długo, już mi
        się nie chce.

        Lubię czytać, jak piszecie, ze Wasze mamy Was kochają. Ja kocham
        bardzo swoje dzieci, one wiedzą o tym i chciałabym, żeby czuły się
        kochane i doceniane zawsze. Także wtedy, gdy same będą już dorosłe.
    • handzia55 Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 23:22
      Jednak dzieci częściej ranią matki. Dzisiaj moja córka nawet nie
      zadzwoniła do mnie. Też mam wielką gulę w gardle i chce mi się
      płakac.
    • marooszka Re: Kiedy matki ranią swoje dzieci... 26.05.09, 23:29
      Kiedy byłam dzieckiem, nie czułam, że matka mnie kocha. Była
      skupiona na sobie i moim ojcu, ode mnie oczekiwała "oparcia". Teraz
      sama potrzebuje miłości i zwykłej pomocy, ale nie jestem w stanie
      zbyt wiele jej dać, po prostu z czasem zobojętniałam. Uporałam się z
      traumą dzieciństwa i teraz chcę żyć normalnie.
      Ja też, jak Twoja matka, sama wychowuję dziecko. Czuję się za nie
      cholernie odpowiedzialna i każdego dnia staram się zrobić wszystko,
      żeby choć trochę się do niego zbliżyć, a nie oddalić. Egoizm,
      rujnujący relacje dziecko - rodzic jest dla mnie czymś niepojętym.
      Czasami sama nie wiem, jak bardzo (czy bardzo?)kocham moje dziecko,
      ale wiem, że to ja jestem współodpowiedzialna za jego istnienie i
      moim psim obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby było szczęśliwe i
      nigdy nie czuło się odrzucone ani nie cierpiało z mojego powodu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja