stare_wino
25.05.09, 20:24
Jutro DM, a ja mam wielką gulę w gardle. Myslę sobie o mojej mamie i
o tym, ze chyba nigdy mnie nie kochała.
Moja mama wychowała mnie sama, nie mam rodzeństwa. Teoretycznie
powinnysmy być sobie bardzo bliskie, ale... Od dawna mam wrażenie,
że to mi bardziej zalezy na wzajemnych kontaktach, że to ja bardziej
zabiegam o jej względy.
Mama nigdy nie spedza z nami Świąt ani nie zaprasza nas do siebie.
Nie pamięta o moich urodzinach ani imieninach (czasem dzwoni na
urodziny dzieci, ale nie daje im prezentów ani nie przychodzi na ich
imprezy). Zawsze ma jakiś pretekst, zeby się wykręcić od spotkania z
nami. Kiedyś udawała, ze jej nie ma w domu, jak przyjechaliśmy z
kwiatkiem na jej imieniny

Więcej czasu spedzam z rodziną męża, choć mieszkaja o wiele dalej.
Oni zawsze znajdą czas dla swoich dzieci, nawet jak sa bardzo zajęci.
Jutro Dzień Matki, umówiłam się z mamą na jutrzejszy wieczór i
zaplanowałam niespodziankę - coś szczególnego i myslę, ze fajnego.
No i właśnie zadzwoniła, ze chce to odwołać, bo się z kimś innym
woli umówić ("my się przecież możemy spotkać innym razem").
Na ogół twarda baba ze mnie, ale dzisiaj mi naprawdę dużą przykrość
zrobiła. I tak sobie przypominam, ze chyba nigdy nie usłyszałam od
niej, że mnie kocha, nigdy mnie nie chwaliła, ogólnie taką niezbyt
udaną córką od zawsze dla niej byłam. Mimo że jedyną... To boli.
A Wy? Czy czujecie, że Wasze matki Was kochają?