Psy w bloku!!! - ciąg dalszy!!!

10.12.03, 10:50
W październiku - jak napisała ,,neronka" rozpętałam burze w związku z
pieskami mieszkającymi na mojej przyszłej klatce! Chętnie podzielę się
przygodami jakie miały miejsce i dodam, że nie mam absolutnie żadnych
problemów emocjonalnych, jak to sugerowały niektóre złośliwe forumkowiczki!!!
Wykonuję zawód, który w rankingu ,,Wprost" był na pierwszym miejscu
najspokojniejszych zawodów - więc emocjonalnie jestem wyciszona wink). Już
wracam do tematu!
Kilkoro właścicieli piesków od samego poczatku zorientowało się, że lękamy
się z córcią bliższego kontaktu z pieskiem na klatca (a jest naprawdę wąska)-
więc są trzymane krótko na smyczy i nie ma faktycznie żadnego problemu!
Problem pojawił się z młodym człowiekiem, właścicielem wyżła (kilkakrotnie
notowanym na policji, piszę po to żebyście emamy miały pełny obraz
sytuacji)!!!Wyżeł był wypuszczany z IV piętra bez kagańca i bez smyczy na
dwór - spotkanie z takim rozpędzonym i nie wyrabiającym zakrętów psem nie
należało do przyjemnych. Więc pewnego razu zapytałam - czy ten piesek nie
powinien mieć smyczy lub kagańca??? Acha dodam, że wcześniej zwróciłam temu
samemu młodzieńcowi uwagę, że napluł mi na parapet (w trakcie mycia okna,
wychyliłam się i zobaczyłam kto i zaproponowałam mu kupno popielniczki,
ponieważ mam non stop zasypany popiołem parapet). Efekt jest taki, że już nas
kilkakrotnie domofon stawiał na nogi o 4 nad ranem!!!
Co sądzicie o takim zachowaniu, czy warto w ogóle zaczynać z takimi ludźmi???
(jak spłacę kredyt - to pomyślę o domku smile))!!!
    • mamaestery Re: Psy w bloku!!! - ciąg dalszy!!! 10.12.03, 11:30
      czescsmile)
      po pierwsze napisze ze nie uwazam ze to co robisz albo to jak spostrzegasz
      zachowania sasiadow to cos nienormalnego albo swiadczacego a jakis twoich
      ubytkach emocjonalnych(?)
      jestem w podobnej sytuacji co ty i rowniez reaguje w ten sposob co ty,uwazam ze
      jak grzecznie zwracam uwage to ktos powinien grzecznie zareagowac,niestety nie
      zawsze tak jest..czesto jestem obrazana albo wrecz wyzywana...mysle ze tak
      poprostu jest jak sie czlowiek sprzeciwia reszcie..ogolowi...mysle ze teraz juz
      poprostu licze sie z tym ze jezeli sie odezwe (np o 3 w nocy do sasiadow zeby
      przyciszyli muzyke) to musze sie liczyc z takimi konsekwencjami jak oplucie
      drzwi czy zlosliwe walenie w sciane o 6 nad ranem po takiej imprezie,bo ludzie
      sa rozni..wiec albo spuszcze glowe i przetrzymam czas imprez ,noszac cala noc
      dziecko na reku albo zadzwonie po policje i bede ponosic tego konsekwencje..ja
      nie odpuszcze bo dziecko jest dla mnie najwazniesze,jej spokoj i zawsze bede
      reagowala..moze kiedys im sie znudzi ..jestem cierpliwa albo raczej upierdliwa
      w takich sprawachtongue_out
      a slyszalam ze w ogole czlowiek nie powinien wchodzic w dyskusje z
      takimi "palantami" tylko od razu dzwonic albo po gliny albo po straz miejska(w
      przypadku pieskow)i juz..po co sie uzerac?!
      pozdrawiam!
      • ewail Re: Psy w bloku!!! - ciąg dalszy!!! 10.12.03, 11:54
        Te ubytki-raczej do poprzedniego mojego postu (w akcie desperacji chciałam
        wsadzić szpilki do kiełbasy i porozrzucać, ale oczywiście tego nie zrobiłam)!!!
        Gdyby była jakaś możliwość pozbycia się tych psów to zrobiłabym ta z wielką
        przyjemnością(wink)! Z okna (z trzech stron mam widok na trawniki) widzę
        wiecznie załatwiające potrzeby psy, a latem mają bawić się tam dzieci???
        • addria Re: Psy w bloku!!! - o załatwianiu słów kilka 10.12.03, 13:21
          Lubię psy - naprawdę. Toleruję je również jako współmieszkańców w bloku, ale
          zaczyna mnie już strasznie mierzić widok obsranych trawników i placów zabaw dla
          dzieci. Idąc np. do sklepu mijamy czasem plac zabaw, cały porośnięty trawą i
          żeby dziecko doszło "bezpiecznie" do drabinki czy chuśtawki, to muszę je
          asekutować, bo ten plac to istne "pole minowe"! Trzeba nieźle pokombinować,
          żeby w jakąś minę nie wdepnąć. A są one nieraz bardzo okazałe wink.
          Zresztą widzę ciągle jak załatwiają się tam psy i nie tylko tam, a właściciele
          oczywiście uważają, że to nie ich problem. No więc czyj? Mój? Ja psa nie mam,
          bo wiem, że nie sprostałabym wszystkim obowiązkom, a za jeden z takich
          obowiązków uważam sprzątanie po swoim psie.
          Dlaczego więc ktoś mnie na siłę "uszczęśliwia" tymi widokami na trawnikach,
          żeby nie powiedzieć, że często na moich butach, kołach wózka, czy butach
          dziecka...? Pytanie retoryczne, prawda?
          I proszę tylko nie pisać o papierkach, czy innych śmieciach, bo to całkiem inny
          temat, zresztą mniej nieestetyczny i mniej uciążliwy.
          Pozdrawiam,
          -
          addria
          • madzia.b2 Re: Psy w bloku!!! - o załatwianiu słów kilka 10.12.03, 13:33
            podpisuję się każdą kończyną pod tym postem! Dlaczego, (wydaje się)
            kulturalnym, zadbanym, eleganckim ludziom nie przeszkadza wielka, śmierdząca
            kupa zostawiona przez ich pupilka? Naprawdę jesteśmy narodem brudasów i nie
            wydaje mi się abysmy wkrótce mogli oglądać obrazki widziane na zachodzie tzn.
            dzieci biegające po trawnikach, ludzie urządzający sobie pikniki. czasami nie
            wierzę własnym oczom, jak idę do pracy i widzę te ilości kup leżące na
            CHODNIKACH (nie da się nie krzyczeć!). I faktycznie czasami właściciele piesków
            nie mają za grosz wyobraźni puszczając swoich ulubieńców bez smyczy czy
            kagańców między dzieci. I żadne prośby nie pomagają. ulżyłam sobie chociaż tym
            postem.
            Pozdrawiam
            • stynka2 Re: Psy w bloku!!! - o załatwianiu słów kilka 10.12.03, 14:22
              Dziewczyny zgadzam się z Wami w 100%. Wróciłam właśnie z kolejnego spaceru, po
              którym pierwszą czynnością jest zmywanie psich kup:
              a) z butów córki
              b) z kół wózka (zawsze włazi to cholerstwo tak, że wyczyścić się nie da)
              No i ten smród w domu.
              Zgadzam się z twierdzeniem, że jestemy narodem brudasów i wejście do Unii na
              pewno tego nie zmieni. Zawsze po takim spacerku trzęsie mnie z bezsilnej
              wściekłości, bo nic nie da się zrobić. Zdaje się, że u nas nie ma na to
              odpowiedniego paragrafu? Ciekawa jestem jakby się czuli właściciele psów,
              gdyby codziennie wdeptywaliby na kupę na swojej wycieraczce. Może to dałobym
              im do myślenia.
              • flo5 Re: Psy w bloku!!! - o załatwianiu słów kilka 10.12.03, 15:06
                Jest paragraf - przynajmniej w Warszawie wlasciciele maja obowiazek sprzatac
                kupy po swoich psach, a pilnowac tego (i ewentualnie wlepiac mandaty) ma straz
                miejska. Oczywiscie trzeba takiego kogos przylapac na goracym uczynku. Moze
                pogadajcie (skorumpujcie, uwiedzcie itp.)ze straznikami miejskimi z Waszego
                rejonu - swiata nie poprawicie ale moze chociaz Wasi sasiedzi beda wyprowadzac
                psy z dala od domu i placu zabaw dla dzieci.
                Do autorki watku - psy powinny chyba byc wyprowadzane na smyczy i w kagancu,
                ale to tez bedzie wiedziala straz miejska.
                A do wszystkich ktorzy na mnie napadna - sama kocham psy i mam dwa, ale za ich
                zachowanie ja odpowiadam i kupy sama zbieram ze swojego (mieszkam w domu)
                trawnika.
                Pozdrawiam
                • nervusmama Re: Psy w bloku!!! - o załatwianiu słów kilka 10.12.03, 15:20
                  ach ja tez sie dopisze w moim bloku jest wredny jamnior ktory potrafi ujadac
                  godzinami jak wlasciciele wychodza do pracy w klatce jest 4 dzieci ktore spia w
                  ciagu dnia lacznie z moja corka i sa notorycznie budzone chcemy isc i pogadac
                  ale zastanawialam sie czy nie ma jakiegos prawa mowiacego o zakazie trzymania
                  psow w blokach czy jest cos takiego musze sprawdzic regulamin mojej spoldzielni
                  wkurzaja mnie jeszcze zakrwawine schody jak ma cieczke moje dziecko czasem
                  siada na schodach jak jest zmeczone staram sie tlumaczyc ale wiadomo
                  • ewail Re: Psy w bloku!!! - o załatwianiu słów kilka 11.12.03, 08:21
                    Hej!
                    Zadzwońcie lub napiszcie list anonimowo, o tym jamniku i podpiszcie -
                    "zstresowani rodzice" !!!
    • ewail Re: Psy w bloku!!! - ciąg dalszy!!! 12.12.03, 13:02
      Czekam na kolejne hasła n e r n k i !!!
    • ewail Re: Psy w bloku!!! - ciąg dalszy!!! 12.12.03, 13:03
      Pomyliłam się !!! n e r o n k i !!!
    • d.orka Re: Psy w bloku!!! - A ja nie wytrzymałam!!! 12.12.03, 13:23
      Co prawda nie w bloku smile
      Przy budynku, w którym mieszkamy (przy sąsiednich domach też) notorycznie
      napotykam psie kupy. Normalka.
      Kiedyś zwróciłam uwagę pani doktorowej, która nie sprzątnęła po swoim jamniku.
      Była oburzona i mówiła, że przecież wszyscy tak robią. Ja na to, że nie mam psa
      i nie życzę sobie, by jej pies urządzał sobie tu wychodek, niech to robi na
      posesji willi swojej pani.
      Kilka dni temu natknęłam się na dziewczynę, której jamnik (nomen omen?)
      wypróżniał się przy naszej furtce. Mam nadzieję, że pani to posprząta -
      rzekłam. Ona coś tam mruknęła. Wtedy ja: jeśli nie, wezwę straż miejską. To
      niech pani wzywa - usłyszałam. I już jej nie było. NIe zadzwoniłam, lecz
      zebrałam kupkę w woreczek i zaniosłam dziewczynie. Wrzuciłam jej to za kurtkę
      ze słowami, że jeśli jeszcze raz zobaczę, jak wyprowadza psa przy naszym
      budynku, rozsmaruję jej tę kupę na pysku (przepraszam za wyrażenie).
      Przyznaję poniosło mnie - chyba ciąża tak na mnie działa. Sama byłam w szoku,
      że zrobiłam coś takiego. Za dużo podobnych rzeczy widziałam w ciągu ostatnich
      miesięcy - dotyczących nie tyko trawnikowych wychodków, ale i śmiecenia i
      rzucania niedopałków na placach zabaw w obecności dzieci, czy w ogóle
      bezmyślności i głupoty.
      Agresja to nie jest dobry sposób na rozwiązywanie problemu, lecz co robić, gdy
      sprawca szkody czuje sie bezkarny i jest bezczelny?
      Dorka
      • addria Re: Psy w bloku!!! - O jamnikach ;-))) 12.12.03, 13:36
        Skoro już tak te biedne jamniki są na tapecie... to że kupy robią, to nic
        nowego wink, a ja Wam powiem, że "znam" jamnika co przy stole siedzi (dosłownie -
        siedzi, a łapy ma stole) i jedzenie podbiera ku uciesze właścicieli smile A
        siedzi na miejscu osoby, której zdarzy się do toalety wyjść na przykład. Tak
        więc pilnować miejscówek trzeba i przed ukończeniem posiłku najlepiej od stołu
        nie odchodzić wink
        • agaa5 Re: Psy w bloku!!! - O jamnikach ;-))) 13.12.03, 11:22
          O ile ujadanie mniej mi przeszkadza niż np co dwutygodniowe imprezy w bloku
          oczywiście w godzinach ciszy nocnej (koszmar)o tyle też nie bardzo wiem jak
          interweniować gdy ew odległości dwóch metrów pojawia się najpierw rottweiler
          (bez kagańca i bez smyczy a właściciel kolejne 20 metrów dalej. Choć sama psa
          posiadam to jednak wiem że pies to pies i nawet wyszkolony może ugryżć a
          przynajmniej porządnie wystraszyć. Niestety na nic zwrócenie uwagi,
          ostentacyjne przejście na drugą stronę ulicy czy prośby o załóżenie choćby
          kagańca. Na ogół reakcja typu pies jest wyszkolony a pani jakaś dziwna.
          Ja po prostu sądzę że to zwykłe olewanie innych ludzi i chamstwo o braku
          wyobraźni nie wspomnę. Tak też sobie myślę że wynika to raz z bezkarności dwa
          niestety z kultury naszego społeczeństwa (właściwie na każdym kroku czy sprawa
          dotyczy psów czy zachowania w sklepie czy choćby sąsiadów wobec siebie). Tak to
          już jest.
          Co do pomysłu na otrucie psa mam nadzieję że to żart (bo inaczej głupota i
          zwykłe okrócieństwo).Karać należy wyłącznie właściciela, który odpowiada za
          pupila tak jak np za postępowanie dziecka jego rodzice.
          Pozdrawiam Aga
      • magi104 Re: Psy w bloku!!! - A ja nie wytrzymałam!!! 12.12.03, 14:39
        Brawo! Zrobiłaś to, na co wielokrotnie mam ochotę, ale ograniczam sę do
        zwrócenia uwagisad
        Może jak będę w kolejnej ciąży, to podziałam tak jak tywink
    • iwoniaw Re: Psy w bloku!!! - o załatwianiu słów kilka 13.12.03, 13:47
      mikana napisała:

      > Nie wiem na ile taki list pomoże w sprawie hałasu bo z mojego doświadczenia
      z
      > dwoma jamnikami (nie moimi)wynika że robią one niesamowity jazgot. Dlatego
      też
      > za nimi nie przepadamsmile Właściciele musieliby się pozbyć psa... A pewnie w
      > spółdzielni czy też innej instytucji blokowej jest określone że cisza nocna
      > trwa od 22-6 rano a w dzień można hałasować. Chociaż nie wiem czy ciągły
      > uciążliwy hałas nie znajdzie się w jakimś paragrafie? Spróbujcie dotrzeć do
      > przepisów.

      Uciążliwy hałas w dzień to pewnie nie przejdzie, ale już znęcanie się nad
      zwierzęciem - jak najbardziej. Tak pies siedzi zamknięty godzinami i
      wyje/ujada - zatem właściciele nie zapewniają mu opieki i TOZ powinno się tym
      zainteresować...
    • dethy Re: Psy w bloku!!! - ciąg dalszy!!! 13.12.03, 14:56
      Ewail,mam podobny problem co Ty.Tylko,ze ja mieszkam nad tym "problemem" i
      przynajmniej nie mam problemu z popiolem na parapecie.Dziewczyna,z ktora mam
      zatargi mieszka pode mna.Odkad sie tu wprowadzilismy (7 lat temu) byly ciagle
      imprezy.Ja mialam male dziecko lub wrocilam ze szpitala na podtrzymaniu,a tu
      halas do pozna w nocy.Zwrocilam 2 x uwage i nic.Oni maja rowniez psa.Bardzo
      agresywnego,ktorego panicznie boi sie moja corka.No i kiedys ten pies wypadl na
      mala prosto z drzwi!! Jezu,jaki byl krzyk i trzesaca sie ze strachu moja
      corka.Zrobilam awanture,ze taki niebezpieczny pies nie moze chodzic bez
      kaganca,a sama kolczatka widocznie nic nie daje ,bo zwierze ciagnie swojego
      pana za soba.Nic to nie dalo,a teraz muzyka gra mi pelna para w
      dzien.Dziewczyna ta (chyba 18-19 latka)urodzila rok temu dziecko.Myslalam,ze
      cos sie zmieni,ale nic.Jak ide z mezem,to mowi mojemu mezowi
      demonstracyjnie "dzien dobry".Mnie samej nie.Tez mam nadzieje,ze wygram w lotto
      i sie stad wyprowadze.Co do psow,to w mojej klatce jest ich 2 i tez maja
      wychodek kolo klatki....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja