Mąż mnie uderzył!!!

12.12.03, 12:28
Wczoraj mój mąż po 2 latach małżeństwa pierwszy raz mnie uderzył w twarz!!!
Miał zły humor, problemy w pracy, a ja zła i niedobra żona cały dzień się
czepiałam i nawet kazałam mu wyjść z domu!!! Pozatym przecież gdy się
kłóciliśmy sama chciałam, żeby mnie uderzył...oddałam mu, ale mam pretensje
do siebie, jak mogłam wyjść za mąż za takiego ch...
Najgorsze jest to że mam małe dziecko i kompletnie nie wiem co zrobić...myślę
o rozwodzie...uważam że jak raz podniósł na mnie rękę może to zrobić
ponownie!!!A ja nie chcę do końca życia być ofiarą, tym bardziej że mój
ojciec bił mnie i matkę!!!Jestem załamana, nie mogę żyć z kimś takim.
Czy Wasi mężowie też tacy są!!!
    • agga_ma Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 12:45
      Moj maz nigdy nie podniosl na mnie reki, choc klucimy sie oczywiscie czasem sad
      Nie mam doswiadczen z przemoca z domu, jednak moj ojciec popijal sobie, nie bil
      nas ale nie mosial tego robic zeby zatruc nam zycie.
      Teraz mam wlasna rodzine i priorytetem dla mnie bylo zeby moj facet nie pil
      (nienawidze pijanych chlopow), nie pije - jesli jednak by zaczol to pomimo
      moich uczuc do niego odeszla bym, ja poprostu wiem co to jest alkoholik w domu
      i nigdy nie pozwole aby moje dziecko musialo przechodzic przez to co ja
      Ty tez wiesz co to taki facet w domu - bron sie i nie pozwol na to, moim
      zdaniem facet ktory podnosi reke na kobiete nie ma do niej szacunku i nie
      poprzestanie na jednym razie ( a te wszyskie przeprosiny i zapewnienia o
      wielkiej milosci sa g.... warte)
      Zycze sily, odwagi i wytralosci
      pozdrawiam Aga i Dawidek
      • kubbik1 Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 12:58
        szczerze mowiac to nie wyobrazam sobie sytuacji zeby mnie maz uderzyl...nawet w
        czasie kłotni
        zreszta nawet nie wyobrazam sobie zeby maz jakos drastycznie podniosl na mnie
        glos ...
        no ale podobno mezow wybiera sie podswiadomie podobnych do ojcow...a moj ojciec
        z tego co pamietam raz w zyciu sie zdenerwowal do tego stopnia ze podniosl glos
        ...a tak chodzacy spokoj i cierpliwosc...
        no coz zycze aby sie taka sytuacja w twoim domu nie powtorzyla i przyznam
        szczerze ze chyba ciezko sie z czyms takim pogodzic i przejsc do porzadku
        dziennego...
        pozdrowka

      • 73nikusia Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 13:27
        Witam

        Oj az nie wiem co powiedziec. Kiedys tak sobie powiedzialam ze gdyby
        kiedykolwiek uderzyl mnie moj maz w gniewie badz tez "dla sportu" (to jeszcze
        gorzej) nie zostalabym z nim ani dnia dluzej.
        Ale to takie gadanie ... wiesz jak nie staniesz w takiej sytuacji to tak
        naprawde nie wiesz ja sie zachowasz.

        Moj maz jest czlowiekiem bardzo spokojnym. Widac to w jego ruchach ... nie
        flegmatycznym poprostu spokojny.
        My sie praktycznie nie klucimy. Nie liczac takich "klutni" zeby wyniusl smieci,
        odkurzyl albo poprostu zamiast po powrocie z pracy zamiast siedziec na necie
        posiedzial ze mna.
        Nie mielismy zadnej takiej pierwszej sprzeczki, dni ciszy, co tam dni, nawet
        minut ciszy nie miewamy. To wcale nie znaczy ze caly czas do siebie gadamy smile.
        Jakos tak chyba dobrze sie dobralismy.

        Moj Tato mowil mi zawsze jak bedziesz wybierac chlopaka to patrz na jego ojca.
        I patrz jak odnosi sie do swojej mamy. Bacznie sie przygladalam smile

        To tyle na Twoje pytanie jacy sa "nasi mezowie"

        A teraz co z Toba? Nie wiem, naprawde nie wiem. Musisz postarac sie na chwilke
        otrzasnac sie z tego wszystkiego. A to w tym celu zeby na spokojnie to
        przeanalizowac.
        Wiesz moja mama jak byla mloda byla osoba bardzo energiczna. Teraz lata zycia i
        zmeczenie, przezycia ostatnich miesiecy zmienily ta energicznosc w posunieta
        nerwice. Pamietam jedna klutnie rodzicow ... wtedy to moja mama zaatakowala
        Tate ... patelnia smile Nie rozwiedli sie po tym, choc pewnie moj Tato byl
        przerazony tak jak Ty teraz. Przeanalizowali to na spokojnie i doszli do
        pewnych wnioskow.
        Musisz przemyslec cala sytuacje. Sama piszesz ze prowokowalac. Ja nie chce
        nikogo usprawiedliwiac ... daleka jestem od tego. Masz male dziecko, nie wiem,
        moze wyprowadz sie do rodzicow na jakis czas. Moze masz taka mozliwosc -
        mieszkaja blisko. Przemysl wszystko ...

        Jedno jest pewne. Maz bardzo zle postapil. Nie wazne czego dotyczyla klotnia,
        jak na wzajem na siebie w niej napadaliscie ... nie wiem do konca jak taka
        klotnia moze wygladac, bo tak jak pisalam nie doswiadczylam czegos takiego ...
        maz bardzo zle postapil. Nie powinien Cie uderzyc choc bys nie wiem jak go
        zachecala.

        Trzymaj sie, pozdrawiam
        Nika

    • p_swiat Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 13:13
      Ja z mężem kłucimy się czesto , mamy teraz wiele kłopotów , ale nigdy
      przenigdy mnie nie uderzył , a znamy sie 11 lat w tym 5 jesteśmy po ślubie -
      nie wiem co Ci powiedzieć, lae napewno kiedy nastanie cisza po burzy powiedź
      mu że nie życzysz sobie takiego zachowania i aby nigdy wiecej tego nie
      zrobił!!!! nie zwalaj winy na siebie każdy moze mieć lepsze i gorsze dni
      prowokowac kłutnie, ale do rękoczynów nigdy nie moze dojść!Zycze Ci szcześcia
      i może to proste słowa ,ale nie załamuj sięsmile
    • agy Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 13:45
      JA bym z myślą o rozwodzie/separacji/wyprowadzce poczekała do ...drugiego razu
      (dziecko!). Wtedy mogłabym myśleć, że to się powtórzy. Być może on teraz też
      przeżywa to , co zrobił i może już więcej tego nie zrobi - zdarza się
      przecież, że ktoś ma nauczkę na całe życie. Jak by nie było, wcześniej - przez
      2 lata małżeństwa się to nie zdarzyło (myślę, że gdyby to lubił, to już byś
      wiedziała...)Zastanowiłabym się za to czy wcześniej np. w narzeczeństewie nie
      wykazywał agresywnych zachowań w stosunku do Ciebie? Nie chcę używać epitetów
      na tego faceta, choć zasługuje, a dla takiego zachowania nie ma
      usprawiedliwienia. Trzymaj się i oby to był ostatni raz. Pozdrawiam. A.
    • mamaestery Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 14:05
      a opisz jego reakcje po tym co zrobil?..jak sie zachowal?..moze to nic nie
      warte ale czy chociaz przeprosil?..a moze oboje powinniscie isc do
      psychologa..NIE ZROZUM mnie zle (bo nic tego nie tlumaczy),ale wynoszac taki
      obraz rodziny ze swojego dziecinstwa powielasz takie sytuacje,prowokujesz pewne
      zachowania ..podkreslam nie uwazam ze twojego meza w jakikolwiek sposob to
      tlumaczy..poprostu mowie w oparciu o wlasne doswiadczenie
      pozdrawiam i zycze przemyslanej decyzji..przede wszystkim zadbaj o siebie i
      dziecko!
    • gandzia4 Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 14:58
      Na początku naszego małżeństwa dwa razy zdarzyło się, że w czasie kłótni
      przekroczyliśmy granice i on mnie uderzył i dwa razy oddałam. Trzeci raz gdy
      podniósł rękę zagroziłam mu, że to będzie bardziej bolesne dla niego. Uderzył a
      ja byłam tak wściekła, że bez zastanowienia kopnęłam go w krocze. W czasie gdy
      on leżąc na podłodze próbował złapac oddech ja spokojnie spakowałam torbę i
      wychodząc z dzieckiem, powiedziałam, że potrzebuję tygodnia na przemyślenie
      kilku spraw. Wyjechałam do mojej babci. Po tygodniu przyjechał, ustaliliśmy
      "regulamin kłótni" można krzyczeć, rzucać przedmiotami miękkimi w ścianę, NIE
      WOLNO BIĆ, lepiej wyjść na spacerek i ochłonąć.
      Do dzis go przestrzegamy, a właściwie prawie się nie kłócimy. Jeśli mam ochotę
      na awanturke ide sobie na spacerek i na spokojnie zastanawiam się jak mu cos tam
      powiedzieć nie prowokując do kłótni, podobnie on.
      Porozmawiaj z nim na spokojnie i spróbujcie ustalić swój "regulamin kłótni". Nie
      przekreślaj od razu całego małżeństwa. POWODZENIA!!!
      Ps "Czasem i świętemu puszczą nerwy" - tak mówi moja babcia. A i nie rzucaj
      nigdy mąką w papierowym worku, chyba, że chcesz zrobić dziecku piaskownicę w
      domusmile))))))))) Jakby co to możesz pisac do mnie na priva gazetowego.
    • ma.pi Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 15:18
      olunia75 napisała:

      > Wczoraj mój mąż po 2 latach małżeństwa pierwszy raz mnie uderzył w twarz!!!
      > Miał zły humor, problemy w pracy, a ja zła i niedobra żona cały dzień się
      > czepiałam i nawet kazałam mu wyjść z domu!!! Pozatym przecież gdy się
      > kłóciliśmy sama chciałam, żeby mnie uderzył...oddałam mu, ale mam pretensje
      > do siebie, jak mogłam wyjść za mąż za takiego ch...

      Wiesz, ja tutaj czegos nie rozumiem. Sama chcialas, a teraz masz pretensje??
      Pewnie jakbym chciala to by mi maz tez wpieprzyl, a ze nie chce to sie nigdy
      nie zdazylo.

      Pozdr.
    • todzio1 Nigdy 12.12.03, 17:59
      Moj maz nigdy mnie nie uderzyl, a gdyby to zrobil to musialby sie wyniesc z
      domu i bylby to koniec.
    • wieczna-gosia Re: Mąż mnie uderzył!!! 12.12.03, 19:49
      Pozatym przecież gdy się
      > kłóciliśmy sama chciałam, żeby mnie uderzył...oddałam mu, ale mam pretensje
      > do siebie, jak mogłam wyjść za mąż za takiego ch...

      Dla mnie kluczowe jest to zdanie. Mnie maz uderzyl nie raz i nie dwa, wlasnie
      w takich sytuacjach w pierwszych latach malzenstwa. Ja, jako osoba slabsza
      fizycznie ale o cietym jezyku dowalalam mu slownie ( a slowa to nie moga
      zranic? och pieknie rania...) az docieralam do tej magicznej linii z dzikim
      blyskiem w oku i mysla w glowie "i co teraz zrobisz, walniesz czy nie?" Final
      byl rozny. I trwalaby ta cala sytuacja po wiek wiekow gdybysmy sie nie
      zapragneli zmienic, bo do konca zycia sie po twarzy trzaskac?? Ja przestalam
      ranic go slowami jak noze. Okazalo sie ze to ja jestem odporniejsza
      psychiczniei ja szybciej umiem klotnie wychamowac, cos puscic mimo uszu. On
      sie nauczyl ze jak ja puszczam to jemu wolno trzasnac co najwyzej drzwiami
      albo piescia w sciane. Od 10 lat chyba dziala, ostatnio juz dzrwi nawet nie sa
      potrzebne wink)

      Nie wyszlas za maz za ch... przynajmniej ja w to nie wierze wink) Mysle raczej
      ze zadzialalo u ciebie uwarunkowanie z dziecinstwa o damskim bokserze, plus
      obecny trynd na przemoc domowa bla bla bla, jak bije to bedzie bil bla bla...
      A pzreciez to nie jest takie proste. Czlowieka w szmate mozna przerobic nie
      dotykajac go paluszkiem.
      pomyslmy- maz mial klopoty w pracy byl zly i rozdrazniony, to jego motywacje
      znamy. A twoja? Napisalas ze caly dzien sie czepialas- czyli innymi slowy caly
      dzien darzylas do awantury i rozladowania emocji. Dlaczego?
      Moze po dwoch latach doszliscie do takiego punktu ze warto ustalic procedure
      awaryjna na wypadek obopolnej frustracji. Wymyslic znaki
      ostrzegawcze? "sluchaj jestem dzisiaj wkur.... maksymalnie daj mi
      spokoj." "kochanie ja tez jestem wkur... wiec masz godzinke/dwie spokoju
      absolutnego, a potem ja wychodze do jolki a ty przejmujesz opieke nad
      dzieckiem, a na obiad jest pizza/ mrozone pierogi i wez se sam".
      Nie boj sie syndromu ofiary. Ofiara czlowiek zostaje na wlasne zyczenie, nie
      automatycznie jak w twarz raz zarwal to szmata wink) Mozna 100 razy zarwac i nie
      zostac ofiara, a mozna ani razu nie oberwac i byc ofiara do kwadratu. Wszystko
      zalezy od ego co zrobisz teraz, co zrobicie razem. Gdzie postawicie granice
      osobiste. Czy umiecie z tej lekcji wyciagnac wnioski. Byc moze jeszcze kiedys
      po twarzy sie strzelicie. Byc moze ten jeden raz jest na tyle obrzydliwy dla
      was obojga ze nigdy juz do tego nie dojdzie. Tego wam zycze. A rozwod zachowaj
      sobie na powazniejsze sytuacje wink) rozwiesc sie zawsze zdarzyszwink)
      • katse Re: Mąż mnie uderzył!!! 23.12.03, 19:53
        hmmm...zaskoczona jestem troche wypowiedzia wiecznej gosi. ale to madre slowa.
        naprawde.

        pozdrawiam
        • mamamona Re: Mąż mnie uderzył!!! 23.12.03, 20:38
          myślę, że Gosia ma tu rację. my się z mężem nie bijemy, tylko dlatego, że on
          jest milion razy bardziej cierpliwy ode mnie, a mimo to uwielbiam w złej chwili
          doprowadzić go na krawędź. ja nie potrafię powiedzieć wprost: jestem wkur...,
          za to on świetnie wie, jak rozpoznać zły dzień, bo generalnie ogólnie wtedy
          klnę (kurka, a Polcia już zaczęła naukę mówienia crying((( tak jest pewnie w każdym
          związku, szczególnie na początku, jak ludzie testują swoje osobowości i bawią
          się w bycie górą.
          cieszę się, że mam mądrzejszego od siebie męża, bo w innych związkach w
          uniesieniu potrafiłam powiedzieć o jedno słowo za dużo, a teraz on mnie nawet
          nie wprowadza na tą ścieżkę (chociaż mnie wnerwia strasznie wink))
    • aniahrabi Re: Mąż mnie uderzył!!! 23.12.03, 21:03
      Olunia nie przekreślaj małżeństwa! Wiem,że dla Ciebie to szok i rozumiem to
      zdenerwowanie. Ale uważam,że nie zrobisz źle gdy dasz szansę Waszemu związkowi.
      Świetny pomysł z regulaminem kłótni. Jeśli ochłoniecie to zaproponuj mu to.
      Koniecznie powiedz mu jak się poczułaś. Nie powinnaś w czasie kłótni
      myśleć,żeby Cię uderzył.Możesz go podświadomie sprowokować.Wierzę, że wszystko
      się ułoży. Dziecko potrzebuje i matki i ojca. Wiem co to znaczy przemoc w domu.
      Wiele lat tkwiłam w takiej chorej sytuacji. Ale wiem,że wiele można osiągnąć
      wspólnym wysiłkiem. Życzę Wam powodzenia i dogadania się. Ania mama Dominka
      • lena99 Re: Mąż mnie uderzył!!! 24.12.03, 00:51
        aniahrabi napisała:

        >.Możesz go podświadomie sprowokować.

        Rany, co to znaczy?! Dla mnie to tak, jakby pytać zgwałconą dziewczynę w co
        była ubrana, może w mini albo obcisłe dzinsy? Przecież to mogło podświadomie
        sprowokować...

        Przepraszam, że tak ostro, ale nie mogę tego spokojnie słuchać. Dorosły
        człowiek może i powiniem panować nad sobą i swoją złością. Dodam, że mój mąż
        też mnie uderzył (bardzo to przeżyłam; już jest exem). Pozdrawiam, Lena
        • wieczna-gosia Re: Mąż mnie uderzył!!! 24.12.03, 07:29
          Ja bym tego o czym pisze ania hrabi nie nazwala prowokowaniem nieswiadomym wink
          tylko swiadomym. No rozdzielmy na milosc boska bicie "bo zupa byla za slona"
          ewentualnie "bo jestes pod reka szmato" od swiadomego darzenia obu stron do
          kulminacji awantury w postaci bicia, a do czegos takiego zaliczam
          awanturowanie sie z mysla "niech mnie uderzy". Jak facet jest generalnie
          opanowany i charakter ma nie porywczy- to nie uderzy i tak. Jak facet jest
          gwaltownikiem- to niestety przy takim zalozeniu- moze, bo wychodzimy za ludzi
          a nie za swietych. wink)
          Jesli zgwalcona dziewczyna nawet nie w mini, wchodzi do baru tirowcow, wiesza
          im sie na szyji obcalowuje oraz ma w glowie mysl "a moze mnie zgwalcisz"
          lub "ciekawe ile musze zrobic zebys mnie zgwalcic" no to ja tego neswiadomym
          nie nazywam.
          Mysle ze maz zrobil cos wiecej niz cie po prostu uderzyl, nie? Na bycie exsiem
          trzeba zasluzyc.
          • lena99 Re: Mąż mnie uderzył!!! 24.12.03, 11:38
            wieczna-gosia napisała:

            > Ja bym tego o czym pisze ania hrabi nie nazwala prowokowaniem
            nieswiadomym wink
            > tylko swiadomym. No rozdzielmy na milosc boska bicie "bo zupa byla za slona"
            > ewentualnie "bo jestes pod reka szmato" od swiadomego darzenia obu stron do
            > kulminacji awantury w postaci bicia, a do czegos takiego zaliczam
            > awanturowanie sie z mysla "niech mnie uderzy". Jak facet jest generalnie
            > opanowany i charakter ma nie porywczy- to nie uderzy i tak. Jak facet jest
            > gwaltownikiem- to niestety przy takim zalozeniu- moze, bo wychodzimy za
            ludzi
            > a nie za swietych. wink)


            Nie mogę się z tobą zgodzić. Wg mnie nie ma znaczenia, czy nazwiesz to
            prowokowanie świadomym czy nieświadomym. Uważam, że w ogóle pojęcie
            prowokowania w tym przypadku za chybione. Wiadomo, że w czasie kłótni mówimy
            rzeczy często nieprawdziwe i specjalnie takie, aby zranić drugą osobę.
            Oczywiście to niedobrze, ale nikt nie jest święty, jak piszesz. Mnie chodzi o
            coś innego. I ty wieczna gosiu i ania hrabi piszecie o tym, że postawa jednej
            osoby może sprowokować drugą do rękoczynów, i że w związku z tym należy w
            czasie kłótni uważać, co się mówi. Wybaczcie, ale to jest tzw.postawa ofiary
            przemocy. To mówienie sobie: jeśli byłabym cicho, jeśli nie powiedziałabym
            tego czy owego, jeśli podałabym mu obiad, jeśli (....wstawcie dowolne) to on
            by mnie nie uderzył; to JA jestem przyczyną tego, że mnie uderzył, przecież go
            sprowokowałam! Nic bardziej mylącego!


            > Jesli zgwalcona dziewczyna nawet nie w mini, wchodzi do baru tirowcow,
            wiesza
            > im sie na szyji obcalowuje oraz ma w glowie mysl "a moze mnie zgwalcisz"
            > lub "ciekawe ile musze zrobic zebys mnie zgwalcic" no to ja tego neswiadomym
            > nie nazywam.


            Może nawet tańczyć nago na stole. Jeśli powie NIE, gdy któryś z nich będzie
            chciał się do niej dobrać, to jest GWAŁT.


            > Mysle ze maz zrobil cos wiecej niz cie po prostu uderzyl, nie? Na bycie
            exsiem
            > trzeba zasluzyc.

            Oczywiście, masz rację. Nie było moją intencją sugerowanie, że to uderzenie
            było przyczyną rozwodu, jeśli tak to odebrałaś, to przepraszam.

            Pozdrawiam, Lena
    • pokusa6 Re: Mąż mnie uderzył!!! 23.12.03, 23:32
      mnie muj fecet tez raz uderzył.dokladniej 2 razy.no nie tyle w twarz co mnie
      popchnol i wygiol mi palce ale to chyba zadna ruznica.klopot polega na
      alkocholu oczywiscie.jak narazie jest dobrze ale jestem ostrozna i odmuwilam
      wziecia slubu pomimo ze termin juz byl i goscie zaproszeni tez.jestem z tego
      dumna, wole sie jeszcze pozastanawiac.olunia jesli bedziecie rozmawiac na ten
      temat morze sytaj go co by zrobil gdyby to przydarzylo by sie jego curce.czy
      chcialby zeby jego ktos tak potraktowal.u mnie zadzialalo.alicja
    • yenna_m Re: Mąż mnie uderzył!!! 25.12.03, 01:10
      Heh..

      Nie bede rozgrzeszac Twego męża.
      Ale zlapie kota od od innej strony - przemoc słowna to też przemoc.
      Można palcem nie kiwnąc a komuś zrobić taką krzywdę, jakiej nie zrobi jeden
      marny policzek. Nie wiem, jak wyglądała sytuacja, ale wiem, że ja czasem,
      kłócąc się z mężem tez potrafię nieżle dać do pieca.

      Niech mi nikt nie pisze, ze sprowokowany facet nie ma prawa.
      Sprowokowana kobieta też nie ma prawa albo bić, albo znęcać sie psychicznie
      nad facetem (no wiecie, te nasze blyskotliwe argumenty w kłotni, co to w pięty
      idą jak złoto). Więc proste - nie prowokować.

      Gdyby świat był taki prosty i było tylko czarne-białe.
      Ale teń cholerny świat my sami kolorujemy.

      Rozwagi więc życze przy dobieraniu kolorystyki.
      Bo mimo wszystko w jakimś sensie jesteśmy malarzami własnych losów.

      Wiesz, rozwodzic się przez jedno nieporozumienie?
      Dla mnie bez sensu.
      Możesz w końcu trafić z deszczu pod rynne - następnym razem.

      Jesteśmy tylko ludźmi.
      Czasem nerwy nas ponoszą - fakt.
      Ale trzeba w takim razie szukać jakiegos wentylu bezpieczeństwa - bezpiecznego
      sposobu na rozładowywania napięć. Bez przemocy słownej czy fizycznej.

      Da się zrobić?
      Pewnie da.

      Powodzenia życzę
      YennaM
    • gusia29 Re: Mąż mnie uderzył!!! 25.12.03, 06:15
      Oluniu, nie wiem co zrobilabym na Twoim miejscu. Moj ojciec tez pil i moja
      mame bil i pozostal mi uraz. Zawsze sobie mowilam, ze gdy moj maz na mnie raz
      podniesie reke to koniec, odchodze. Nigdy mnie nie uderzyl, mimo tego, ze
      klocimy sie od czasu do czasu jak wszyscy. Teraz tak jak Ty mamy male dziecko i
      juz wiem, ze chocby to komplikowalo odejscie, ale napewno nie pozwolilabym z
      siebie ofiary robic i mysle, ze gdyby tak sie dzialo czesciej nie zostalabym z
      nim.
      Napewno nie miej wyrzutow, ze go uderzylas - stalo sie i tego nie odwrocisz.
      Mysle, ze on ma wiekszego moralniaka niz Ty, on uderzyl pierwszy. Mysle, ze
      mamy balast z rodzinnego domu i jest nam trudniej takie cos puscic plazem.
      Jezeli go kochasz i do tej pory ukladalo sie wam to mysle, ze powinnas dac mu
      szanse, ale tylko jedna. Bicie w przeciwienstwie do wymiany zdan niczego na
      dobre nie zmienia, pozostaje tylko ogromny zal do partnera, ze zawiodl Cie.
      Zgadzam sie z dziewczynami, ze powinnas z nim porozmawiac gdy juz atmosfera sie
      oczysci. Mysle, ze dostalysmy juz w dupe od losu i czas najwyzszy na fajne,
      spokojne zycie bez leku, bolu i tego typu dylematow.
      Trzymaj sie cieplo, mam nadzieje, ze to byla jego jedyna pomylka.
    • ese1 Re: Mąż mnie uderzył!!! 26.12.03, 10:38
      Rozwod to powazna decyzja. Zgadzam sie z toba, ze mezczyzna nie powinien
      podnosic reki na kobiete i jest to powazny problem. Jednak proponuje rozmowe.
      Zle dni ma kazdy czlowiek w zyciu, ale nie ma nic gorszego niz niewyjasnione
      sytuacje. Jezeli przemilczycie ten problem, to potem moze byc coraz gorzej
      Macie dziecko, wiec postarajcie sie przynajmniej dla niego.
    • zanetastocka Re: Mąż mnie uderzył!!! 28.12.03, 18:11
      Naprawdę nie wiem co Ci napisać, mój mąż na razie nie próbował podnieść na
      mnie ręki mimo że czasami się kłócimy, ale wiem co to przemoc w rodzinie
      wyniosłam to z dzieciństwa. Mogę Tobie tylko powiedzieć abyś nie stworzyła
      swojemu dziecku takiego domu jaki sama miałaś, to jest to czego dziecko
      potrzebuje jak namniej. Ja bym rozważyła myśl o rozwodzie zwłaszcza że nie
      wiem jak jest u was naprawdę w domu. Staraj się nie szukać prowokacji u swego
      męża, zwłaszcza jeżeli jest typem choleryka, ja wiem że gdybym za każdym razem
      z byle powodu podejmowała kłótnie z mężem z myślą "niech mnie spróbuje
      uderzyć" to do czego bym doszła? Chyba do niczego, a dziecko jakby nie patrząc
      w dorosłym życiu będzie powielać wzorce wyniesione z domu. Starajcie się dojść
      do kompromisu, jak już coś masz na końcu języka aby się doczepić do męża
      policz do dziesięciu, wiem że czasami jest trudno, że mąż jest wiecznie
      zmęczony a ty czekasz kiedy wreszcie zaproponuje że zajmie się dzieckiem a ty
      odpoczniesz lecz najczęściej musimy liczyć na siebie a nie na mężów.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • umasumak Re: Mąż mnie uderzył!!! 28.12.03, 22:37
      Hmmm... nie chciałabym żeby ktoś mnie źle zrozumiał, ale uważam że opisana
      sytuacja nie wskazuje na przemoc w rodzinie. Wogóle zastanówmy się nad jednym.
      Jeśli facet którejś z was, cały dzień by łaził i dokuczał, na dodatek
      wymyślałby i obraził, to czy w końcu by nie oberwał w dziób? Bo mój by oberwał.
      I wtedy ten policzek nie miałby posmaku przemocy lecz raczej chęci pokazania mu
      jak mnie jego słowa zabolały. Dlaczego w odwrotnej sytuacji ma być inaczej? Bo
      jesteśmy kobietami? Bzdura. Szanujmy się nawzajem w związkach. I będzie dobrze.
Pełna wersja