beniusia79
08.06.09, 20:37
podejrzewam swoja sasiadke z bloku o to, ze jezdzi samochodem po
pijaku. juz wczesniej wygladala "podejrzanie", dziwnie sie
zachowywala, ale nie wpadlo mi do glowy, ze moze byc pod wplywem.
czasem zdarzalo sie, ze widzilysmy sie 3 razy w ciagu dnia i za
kazdym razem mowila mi "dzien dobry" i pytala "co slychac?". kiedys
jej w koncu powiedzialam, ze juz rano sie widzailysmy a ona na to,
ze to nie mozliwe, ze cos mi sie chyba pomylilo... maz kiedys mi
opowiadal, ze jechal z nia poznym wieczorem winda i tak od niej
smierdzialo, ze az szok. starala sie trzymac rowno, ale chwialo nia
tak, ze az zatoczylo ja o meza. na drugi dzien wczesnie rano
widzialam ja jak wsiadala do auta, moim zdaniem wytrzezwiec nie
zdarzyla w ciagu tych kilku godzin... dzis zostawila pod domem
samochod z wlaczonym silnikiem z kluczykami w stacyjce, inna
sasiadka nie wiedzac czyje to auto, powiedziala mi, ze samochod ten
stoi tak z tymi kluczykami w srodku i wlaczonym silnikiem juz od 2
godzin.... wsiadajac do swojego samochodu widzialam jak
wlascicielka tego wlaczonego auta chwiejnym krokiem, bez makijazu,
w poplatanych wlosach i w samej bluzce po kolana lub pizamie, szla
do samochodu, wylaczyla silnik, wyciagnela kluczyki, zamknela auto,
pokrecila sie troche i poszla do domu. nie wiem jak reagowac?
zastanawialam sie dzis, czy nie zadzwonic na policje? nigdy nie
mialam zrozumienia dla osob jezdzacych samochodem po pijaku. z
drugiej jednak strony, co mam powiedziec policji? jak zalatwic TAKA
sprawe?