iwonag25
08.06.09, 21:48
Co zrobić gdy czas ucieka a we mnie brak jakiejkolwiek mobilizacji???
Gdy byłam w ciąży, studiowałam. Ponieważ w ciąży bardzo przytyłam a
rodziłam w czerwcu (okropne upały), było mi strasznie ciężko
podróżować do drugiego miasta do bibliotek czy na uczelnię. Poza tym
miałam problemy z promotorem. Postanowiłam, że przełożę obronę do
września. Niestety tak zwlekałam, że zostałam skreślona z listy
studentów. Dostałam drugą szansę. ZOstała mi tylko obrona (wszystkie
egzaminy mam pozdawane). I koszmar zaczął się od nowa. Do końca
czerwca powinnam oddać pracę. Promotor milczy, nie odbiera
telefonów, nie odpisuje na smsy. Panie w dziekanacie rozkładają
ręce. Na zmianę promotora nie mam szans. Nikt mnie nie "przygarnie".
Pracę mam tak trudną, że bez wskazówek promotora nie poradzę sobie.
Czas leci a ja jestem w kropce. Miałam w maju wpłacic czesne
(2000zł), ale czekam do ostatniej chwili, bo nawet nie wiem czy
wogóle się obronię, a szkoda mi wyrzucić pieniądze w błoto. Z
drugiej strony zainwestowałam w te studia również kilka tysięcy i
szkoda zaprzepaścić tego wszystkiego. Sama już nie wiem co mam
robić. Brak mi mobilizacji, boję sie co będzie. Przeraża mnie
jeszcze 70 pytań do opracowania i nauczenia się. Mogłam wogóle tego
nie zaczynać.